-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Droga przez Lubelszczyznę jesienią

….nie jest już taka jak dawniej. Ktoś może powiedzieć, że ja w ogóle nie jadę przez Lubelszczyznę, tylko przez południowe Mazowsze, ale to nieprawda. Jadę przez taką Lubelszczyznę, jaką ona właśnie jest. Wyruszam zawsze z Dęblina i dojeżdżam kawałeczek do Nałęczowa, a po drodze mijam Kurów. Jadę opłotkami, więc widzę więcej niż tylko nowo budowaną drogę Lublin -Warszawa, która niebawem dojdzie do Ryk. Wtedy zaś nikomu nie będzie już się chciało skręcać w Kurowie na Płonki, potem na Drzewce i tamtędy jechać do Nałęczowa. Chociaż kto wie…

Po skręcie w Kurowie, wjeżdża się od razu w to co jest dla regionu najbardziej charakterystyczne, czyli w lessowe wąwozy. Nie są tak wielkie jak w okolicy Kazimierza, ale jak dla mnie wystarczą. Dla ludzi pochodzących z krainy gospodarstw wielkopowierzchniowych, albo z obszarów głęboko uprzemysłowiony ten kawałek terenu może się wydawać dziwny. Ziemia jest podzielona na małe skrawki, a na każdym rośnie coś innego. Ja sam nie mogłem uwierzyć co to jest, bo kiedyś, jak zjeżdżaliśmy z Płonek w dół to widać było tyki chmielu i tytoń, teraz mamy buraki cukrowe, „modro kapusta” i wino. Naprawdę. Na dobrze zagospodarowanym, starym – można rzec – gospodarczo terenie uprawy zmieniły się w ciągu kilku lat. Ostatnio kiedy tamtędy jechałem winnicy albo nie było, albo wziąłem ją za coś innego. No w każdym razie jest. Jechaliśmy w słońcu i stok z modrą kapustą, winem i burakami, otoczony złotawymi zagajnikami osikowymi wyglądał niesamowicie pięknie, od razu pomyślałem, że trzeba zrobić zdjęcie i pokazać go Agnieszce Słodkowskiej, żeby może to namalowała, ale jak wracaliśmy rozpadało się i widok nie był już tak fantastyczny. Dodam jeszcze tylko, że niedaleko jest jeszcze jedna winnica, w miejscowości Las Stocki, tam gdzie była bitwa z wojskami NKWD.

Teren jest bogaty. Każdy kto ma tutaj kawałek ziemi, nawet malutki, może żyć spokojnie i bezpiecznie, nawet jeśli nie będzie inwestował w uprawy tak ekstrawaganckie jak winorośl, to ziemia jest taka, że urośnie na niej wszystko. I wszystko obrodzi obficie. Winnica, nazywa się Jadwigów,( chyba), bo takie tabliczki były umieszczone na drzewach, wokół skrzyżowania dróg z Kurowa i Nałęczowa, w miejscu, gdzie stoi kikut wielkiego drzewa zwanego grubą lipą. Do tego miejsca prowadził mnie zawsze dziadek, kiedy byłem mały i ja próbowałem wdrapać się na tę lipę, wtedy jeszcze żywą i pokrytą liśćmi. Obok jest zagajnik i staw. W tym zagajniku, w czasie okupacji Niemcy urządzali rozstrzeliwania Żydów. Tak mi mówiła babcia.

Jechaliśmy właśnie na grób moich dziadków, okropnie zapuszczony, którego nie chce mi się czyścić i ani za bardzo pielęgnować, bo zawsze sobie obiecuję, że wymienię pomnik na lepszy, granitowy. Ten, który jest, wykonany został z lastryka. Budował go jeszcze ś.p. Zygmunt Kołodziej, kolega mojego ojca, który robił także schody z lastryka przy moim domu w Dęblinie. Jeszcze jedna mroźna i wilgotna zima i z pomnika nie zostanie nic, tylko kupka gruzu. W tym roku już na pewno wymienię go na lepszy i opłacę miejsce na kolejne 30 lat. Co mi w końcu pozostało? Nikt tego poza mną nie zrobi, a przecież póki żyję nie mogę pozwolić, żeby pomnik się rozsypał.

Cmentarz w Nałęczowie położony jest na wzgórzu. Takim samym lessowym, gliniastym wzgórzu jak winnica Jadwigów, tyle, że zamiast krzaków winorośli są tu groby. Wspomniałem o tym cmentarzu w II tomie Baśni socjalistycznej, bo jest on z kilku powodów, historycznych, politycznych, literackich dość istotny na nas wszystkich, czyli dla ludzi przeżywających emocje i myślących w języku polskim. Kiedyś zejście do grobu dziadków, położonego na północnym stoku wzgórza było jedną udręką i każdy krok groził pośliźnięciem się i zjazdem w dół po gliniastej glebie. Teraz są tam schodki i jest dużo łatwiej. Dla wielu ludzi w krajobrazie widocznym z tego wzgórza nie ma nic nadzwyczajnego, mnie on zawsze zapiera dech w piersiach, szczególnie jesienią. Głęboki i nigdy chyba nieprzerzedzany osinowo-klonowy zagajnik, w kolorach żółtym i czerwonym, a za nim kolejne wzgórze. Nie można tylko patrzeć w prawo, bo tam są normalne, cmentarne realia, czyli sklep ze zniczami, a potem kawałek nowego cmentarza i śmietniki, jeden na odpady sztuczne, a drugi na naturalne. W obydwu rzecz jasna wszystko jest wymieszane bardzo dokładnie.

Oskrobaliśmy z grubsza nasz lastrykowy, zielony pomnik, postawiliśmy dwie chryzantemy i kilka zniczy. Ja zaś poszedłem jeszcze z Miśką zapalić znicz na grobie mamy mojej koleżanki. Jak się bardzo nie spieszę to staram się o tym nie zapominać. Potem ruszyliśmy z powrotem. Zaczynało padać. Winnica nie była już tak piękna jak przed południem, a modra kapusta nie mieniła się kolorami tak wyraźnie, jak wcześniej. Kiedy dojechaliśmy do Dęblina padało. Tam pomnik jest granitowy na szczęście i nie ma potrzeby go czyścić. Postawiliśmy więc tylko kwiaty i znicze. I tak co roku.

No, ale miało być o Lubelszczyźnie jesienią. Jedno rzuca się w oczy – kraj się bogaci. To jest rzecz tak wyrazista, że aż niepokojąca. Pamiętam, jak co roku jechałem z matką i ojcem do Nałęczowa na grób. Pobudka o 5 rano, potem bieg na pociąg z siatkami pełnymi zniczy i szczotek, szmat, past BHP i różnych przyborów do czyszczenia. Potem 45 minut jazdy pociągiem, a następnie droga ze stacji do miasta, piechotą rzecz jasna, żeby oszczędzić. Na cmentarzu szybkie porządki, bieganie po wodę i wyrzucanie śmieci, modlitwa i powrót, najczęściej także piechotą, no chyba, że padało. Nie było chodników przy drodze, nie było też tych wszystkich ekskluzywnych hoteli i pensjonatów, które widać przy wjeździe do miasta. Był tylko listopadowy smutek, bardzo uwodzicielski. Taki smutek, który wszyscy lubimy, ale to jednak nie było to samo co dziś. Wille i pensjonaty miały wtedy charakter cudem ocalałej, przedwojennej atrakcji, z którą Bóg jeden wie co może się stać. Dziś, jedna, laubzegowa budowla całkiem się rozsypuje, ale reszta lśni. Nie byłem w parku, nie wiem jak to tam teraz wygląda, ale myślę, że nie najgorzej. Od dzieciństwa obiecuję sobie, że przyjadę tam kiedyś na cały tydzień. Zainstaluję się w jednym z hoteli przy głównej alei i będę spacerował, chodził do kawiarni, a także na cmentarz, jak nie przymierzając Stefan Żeromski. Już ze 40 lat o tym myślę, ale jeszcze mi się ta sztuka nie udała.

 

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl. Mam dwa nowej filmy do wstawienia, ale nie miałem czasu zrobić tego wczoraj. Może dziś się uda.



tagi: listopad  cmentarz  nałęczów 

gabriel-maciejewski
28 października 2018 08:48
32     2227    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
K-Bedryczko @gabriel-maciejewski
28 października 2018 11:45

Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
28 października 2018 11:57

Bardzo miła pre-listopadowa notka.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
28 października 2018 12:27

Ta część Lubelszczyzny zawsze była bogatsza dzięki znakomitej ziemi. A od lat 60-tych dodatkowo zasilana jest przez miliony, które pompują w okolicę Azoty Puławy. Dzięki płacom i zamówieniom na usługi. Tak wyglądałaby cała Polska, gdyby przemysł nie został rozwalony, tak jak np. cukrownia w niedalekim Garbowie czy zakłady futrzarskie w Kurowie. Podejrzwam, że podobnie dobrze ma się okolica Płocka i Orlenu. Tyle, że  nie jest tak malownicza.

Niezależnie od tego, ten region słynie z niesłychanej elastyczności miejscowych rolników jeśli chodzi o "trendy rynkowe". Stąd błyskawiczne przestawienia z róż na porzeczki czarne a z porzeczek na leszczynę, zaś z leszczyny na maliny, i  tak dalej  tak dalej. Jest też segment warzywy, ostatnio widujemy brokuły i inne takie.  Ziemia bardzo droga i nikt się nie chce pozbywać, chyba, że rodzina zwyczajnie wymiera.

Rzeczywiście okolica jest o tej porze roku przepiękna i jest to czas odwiedzin cmentarzy, których jest w tej okolicy od II WW znacznie więcej.
Miejscowi nie zrezygnują z jeżdżenia lokalnymi drogami. Wytworzyła się nowa świecka tradycja, aby kilka razy w roku wyskoczyć na obiad - do Nałęczowa, do Janowca czy do Kazimierza Dolnego. No i dojeżdża Warszafka, która inwestuje w nieruchomości, bo gdzieś trzeba zabunkrować kasę, która "łatwo przyszła".

Autostrada jest raczej dla mieszkańców Warszawy, którzy uciekli przed bezrobociem z Lublina, Zamościa, Kraśnika i Chełma lubelskiego. Oraz tranzyt na Lwów. A bieda jest tuż za rogiem: wystarczy pojechać 20 km na wschód - za Baranów. Stamtąd młodzi uciekają masowo.

PS. Bardzo ciekawe obserwacje, Winnice to nowe (może nie tak bardzo) zjawisko, rozwijające się dynamicznie na południe od Kazimierza Dolnego. Chyba wszędzie tam, gdzie jest tzw. południowa wystawka.  Tam już można odwiedzać winnice i degustować miejscowe produkty. Podobno bardzo ciekawe.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
28 października 2018 12:53

Lubelszczyzna jest piekna. Wracalem ktoryms kolejnym razem z siostra z naszej dzialki-mini gospodarstwa kolo Bychawy do Lublina. Koniec sierpnia, pogodny wieczor. Slonce pieknie zachodzilo, w dolinkach zbierala sie mgla i opary znad rzeki. I te dymy nad scierniskiem. Juz czuc bylo skradajaca sie jesien. Od razu przypomnialo mi sie "Wspomnienie" w wykonaniu Czeslawa Niemena.

W nastepnym roku przyjade w pazdzierniku, wtedy jesien bedzie w rozkwicie.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @pink-panther 28 października 2018 12:27
28 października 2018 12:59

"Autostrada jest raczej dla mieszkańców Warszawy, którzy uciekli przed bezrobociem z Lublina, Zamościa, Kraśnika i Chełma lubelskiego."

Ale jak ja w koncu skoncza w nastepnym roku to przynajmniej bede mogl przyleciec do Warszawy i stamtad smignac do Lublina w nieco ponad godzine.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @pink-panther 28 października 2018 12:27
28 października 2018 13:01

" No i dojeżdża Warszafka, która inwestuje w nieruchomości, bo gdzieś trzeba zabunkrować kasę, która "łatwo przyszła".

Ciekawe, moze tam gdzies "pobudowala sie" przedsiebiorcza Halina Gronkiewicz z przyjaciolmi.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
28 października 2018 13:15

https://kurierlubelski.pl/lubelszczyzna-staje-sie-kraina-wina/ar/978969

 

Winnice Małopolski, Świętokrzyskiego i Lubelskiego chcą stworzyć wspólny szlak turystyczny. Winorośl była uprawiana od średniowiecza. Np do Sandomierza sprowadzili ja dominikanie. Winnica św Jakuba chyba. .? Jest znowu u nich. 

Przecież i w średniowieczu   było potrzebne wino mszalne,  lepuej własne mieć niż kupować. Dominikanie mieli nawet wtedy jakiś przywilej eksportowy 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Caine @gabriel-maciejewski
28 października 2018 13:33

Dawno nie odwiedzałem tych stron. Powódź na początku stulecia zniszczyła uprawy chmielu i tytoniu.  Dziesiątki ludzi wyjechały za chlebem do Włoch, do Warszawy, do Niemiec. Miło przeczytać, że region odżywa po latach niedoinwestowania. Nowy most na Wiśle, rozpędzona budowa Via Carpathia . Tylko pracy nie ma.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Szczodrocha33 28 października 2018 12:59
28 października 2018 13:52

W tym nie ma nic złego. Myślę o autostradzie. Była potrzebna już wiele lat temu. Generalnie sieć transportowa na wschód od Wisły jest, grzecznie mówiąc, niedorozwinięta. Jeśli się doda likwidację lokalych PKS i połączeń kolejowych - niektóre miejscowości są zwyczejnie - odcięte od świata.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Szczodrocha33 28 października 2018 13:01
28 października 2018 13:58

Przypuszczam, że ta bystra pani, jeśli ma jakieś nieruchomości, to raczej poza granicami naszej OJczyzny. Kazimierz Dolny to była "Mekka autorytetów moralnych": Geremka, Onyszkiewicza, pani Staniszkis a ponadto miał tu domek letni Szymon Kobyliński, Daniel Olbrychski, "na dalekich okrainach" - reżyser Zanusii w Bochotnicy i gdzieś też rodzina mecenasa Siły Nowickiego. A ostatnio chodzą słuchy o pp Kwaśniewskich. Pani HGW to inny segment towarzyski. Przynajmniej oficjalnie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Caine 28 października 2018 13:33
28 października 2018 14:03

Nowy most na Wiśle jest w Puławach, najbogatszym mieście północnej Lubelszczyzny. Wyjazdy masowe za pracą dotyczą zdewastowanych miast typu: Lublin Chełm, Opole, Chełm Lubelski, Kraśnik, Poniatowa.  Akurat z tych "bogatych"  stron - zwyczajowo młodzież wyjeżdżała do Warszawy i za granicę - ale po WIĘKSZE dochody, niż mogłaby mieć na miejscu. Pracy nie ma, bo rynek nie rośnie. Jest stagnacja. Ludzie sobie radzą, jeśli mają domy/mieszkania po rodzicach i niewysokie oczekiwania płacowe. To się nazywa "życie od pierwszego do pierwszego". A bogaci ludzie ciągną do ładnych sympatycznych miejsc ze swoimi pieniędzmi. I kupują mieszkania na emeryturę: taniej niż w Warszawie, wszędzie blisko: szkoła. lekarz, bazar, park biblioteka  plus transport publiczny do Kazimierza Dolnego i Janowca. Do Nałęczowa busy bardzo tanie. Żyć nie umierać.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
28 października 2018 14:38

"No, ale miało być o Lubelszczyźnie jesienią. Jedno rzuca się w oczy – kraj się bogaci."

Chwała Panu! A jakie szanse na rynek treści kliniczno-języcznych? Na targi w Lublinie ci ludzie chyba nie dojadą.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @pink-panther 28 października 2018 14:03
28 października 2018 18:44

I wielki Uniwersytet Medyczny pod bokiem, więc tym bardziej żyć, nie umierać.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Szczodrocha33 28 października 2018 13:01
28 października 2018 19:51

Czy ta zlodziejka sie pobudowala...

... to nie wiem... ale ma tam sFoja  posiadlosc stary, czerwony Kwach ze swojo  Bezo  !!!

Ale niedaleko znajduje sie tez palace Suchockiej... mysle, ze tam sie "pubudowalo" tego zlodziejstwa wcale nie malo.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Paris 28 października 2018 19:51
28 października 2018 20:16

Wiedzą chamy co dobre. Lud spożywa frukta ustami swoich jelit.

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @gabriel-maciejewski
28 października 2018 20:35

Mam szczęście być żonaty na lubelszczyźnie, dzięki czemu smakuję tę krainę, która w innym przypadku byłaby mi obca.

Stare Miasto w Lublinie, lody w Nałęczowie, przeczysta woda w jeziorze Piaseczno pod Łęczną...

Żeby przyjechać z Krakowa (przez Radom) korzystamy z autostrady, teraz już od Puław... Rzadziej od południa, przez A4 i Podkarpacie. Tak czy tak, da się przyjechać w mniej niż 4 godziny. Dzieciaki zasypiają o 20:00 w fotelach, a wstają na drugi dzień z łóżek.

Jedziemy we wtorek...

A z innej strony, siostrzenica niespodziewanie poszła na studia z Podhala do Lublina. Tak się to splata...

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @gabriel-maciejewski
28 października 2018 20:39

A z innej strony, siostrzenica niespodziewanie poszła na studia z Podhala do Lublina. 

No i mówi, że w tym akademiku to sami Ukraińcy... - żeby już zakończyć uwagą natury badziej ogólnej.

zaloguj się by móc komentować

Matejek @pink-panther 28 października 2018 14:03
28 października 2018 20:55

most w Puławach 
most w Kamieniu 
i ciekawostka - Ciekawa przepowiednia o III wojnie i pewnym feralnym MOŚCIE https://gloria.tv/article/V6qCgs3d7qdb1V8RnramTeMRW

zaloguj się by móc komentować

Matejek @Aquilamagna 28 października 2018 20:39
28 października 2018 21:04

tak, teraz przechodząc przez miasteczko /Radziszewskiego, Sowińskiego .../ bywa, że polskiego nie usłyszy

przykładowo na KUL-u jest obecnie ponad 400 studentów z Ukrainy i ponad 300 Białorusinów

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Grzeralts 28 października 2018 18:44
28 października 2018 21:10

Taa. I to w zagranicznych językach wykładają:))) Nawet jacyś Koreańczycy czy Chińczycy przyjeżdżają studiować: taniej i też dobrze.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Matejek 28 października 2018 20:55
28 października 2018 21:13

Piękne zdjęcia. Wielkie dzięki.  Mamy jeszcze drugi, stary most, pod którym dla draki młodzi lotnicy z Dęblina latali między przęsłami.  Generalnie widać, że Puławy leżą bardzo nudnie na płaskim terenie a cała uroda zaczyna się już za rogatkami na południe od miasta: północna granica Wyżyny Lubelskiej i lessowe wąwozy w górę Wisły czyli Kazimierski Park Krajobrazowy.

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski
28 października 2018 22:52

Część Kraśnika w Irlandii siedzi. A już młode pokolenie w Mińsku bo szklana pokrywka irlandzka jest i się wyżej jak kasa w Lidlu nie podskoczy. 

Wilkołaz, Zakrzówek, Obróbki, Sobieszczany, po miłość pojechałem do Urzędówa, Wierzbica. 

Praca przy FŁT Kraśnik w Naborze.... za pesję od pierwszego do pierwszego.....

...... jak bym miał szansę ustawił bym wszystkich polityków po 89 pod ścianą i kula w łep bez wachania mimo że katolik ..... za zbrodnię na narodzie polskim....

zaloguj się by móc komentować

Paris @maria-ciszewska 28 października 2018 20:16
28 października 2018 23:00

O tak...

... i wiedza jak odstawiac te swoje kretackie sztuczki, zeby ciagle byc przy korycie  !!!

zaloguj się by móc komentować

DWiant @Matejek 28 października 2018 21:04
28 października 2018 23:14

W tym roku córka już nie uczy angielskiego Białorusinów w Mińsku tylko ...... polskiego. Jest baaardzo duże parcie na kierunek Polska. Ambasada w Mińsku przed wydaniem wizy wymaga ukończenia 10miesiecznego kursu języka polskiego. Na kursie mają  też elementy naszej wspólnej historii. Potem jeszcze rozmowa/ustny egzamin i po zaliczeniu można jechać do polszy. Aha w czasie kursu wyjazd do Polski na polskie uczelnie autokarem do Warszawy i w dół do Lublina i powrót do Mińska. 

Przyjęło się tam mówić że Grodno jeździ do Polski do pracy a Mińsk na zakupy a jak skończą lotnisko w Białymstoku to Mińsk będzie przylatywał w czasie przerwy na luncha....

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @DWiant 28 października 2018 23:14
29 października 2018 08:10

Res publica rediviva.

zaloguj się by móc komentować

MZ @Matejek 28 października 2018 20:55
29 października 2018 10:23

Za starym mostem,w kierunku na Zoleń,przed laty była ładna plaża przy Wiśle.

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski
30 października 2018 17:51

@All

Nie wiem czy pamiętacie historię zapomnianego grobu pisarza Jerzego Bandrowskiego, którą Gabriel opisał tutaj.

Otóż, grób Jerzego odzyskał "tożsamość" (@Gabriel tabliczka przykręcona :-)

Jak ktoś będzie we Wszystkich Świętych na Rakowicach to można się zatrzymac na modlitwę, zapalić znicz,...

Kwatera XLVI. Najprościej znaleźć małą kwaterę LII, grób w drugim rzędzie na lewo od alejki przecinającej te dwie kwatery.

zaloguj się by móc komentować


bolek @gabriel-maciejewski 30 października 2018 17:59
30 października 2018 18:59

Oj tam, oj tam :)

Korzystając z okazji przypomnę, że Klinika Języka wydała książkę Jerzego Bandrowskiego "Przez jasne wrota", która idealnie wpisuje się w tegoroczną, okrągłą rocznicę.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @bolek 30 października 2018 17:51
30 października 2018 22:59

W lipcu zrobilam dwa podejscia do odszukania nagrobka (mialam sciage i zdjecie). Nie udalo mi sie:( 

Czyli data smierci sie wyjasnila (bo w roznych zrodlach podawane sa dwie, marzec lub sierpien)).

Dzieki wielkie.

zaloguj się by móc komentować

bolek @jestnadzieja 30 października 2018 22:59
31 października 2018 08:56

Faktycznie łatwo nie jest.

Zaznaczyłem na mapce położenie.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @bolek 31 października 2018 08:56
31 października 2018 10:03

Dziekuje. Cala kwatere LXVI przeszlam wzdluz i wszerz po kawaleczku. Takiego "przyklejonego"(do sasiadujacego)  nagrobka nie znalazlam.  Slepa jestem.

Teraz z tabliczka bedzie latwiej.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować