Zygmunt III i ustrój idealnego państwa
W zapomnianej już dawno książeczce autorstwa Urszuli Augustyniak, zatytułowanej Informacja i propaganda w Polsce za Zygmunta III, znajdujemy taki oto fragment.
Ustrój Rzeczpospolitej napełniał – od strony teoretycznej – euforią korzystających z niego – wzbudzając podziw zarówno XVI -XVII wiecznych podróżników, jak i współczesnych historyków, przede wszystkim z racji dwóch swoich podstawowych cech: powszechności udziału we władzy i wolności jednostki ( w tym wolności wypowiadania swoich poglądów). Zarówno jedni, jak i drudzy, widzieli w ustroju tym bezpośrednie przeniesienie w czasy nowożytne zasad i ideałów starożytnych, jakąś wyjątkową idealizację życia politycznego wyrosłą z książkowego doświadczenia renesansowych humanistów, należących w Rzeczpospolitej „złotego wieku” do elity wpływów i władzy. Sytuacja taka doprowadziła z jednej strony do rozpatrywania ustroju państwa polskiego jako statycznej – ponadczasowej konstrukcji i jego idealizacji, opartej na dosłownym traktowaniu sarmackiej frazeologii politycznej; z drugiej zaś – do traktowania wyjętych z kontekstu rzeczywistości politycznej, koncepcji ustrojowych jako nowatorskich projektów reform ustrojowych. Specyfiką polskiej myśli politycznej (do czasów stanisławowskich) było bezpośrednie przeniesienie doświadczeń praktyki politycznej do traktatów teoretycznych – i na odwrót, kreujący stosunek niektórych pojęć w stosunku do rzeczywistości. Badacz polskiej myśli politycznej oceniając wykładnię Polityki Arystotelesa podjętą u progu panowania Zygmunta III (w 1590 roku) przez Sebastiana Petrycego – stwierdza, że „powołując się na autora ( in oppositium est Aristoteles) odbiega on daleko od jego autentycznych poglądów. Odsyłając słuchaczy do tekstu Polityki, wyraża on własne poglądy, a używając terminologii zaczerpniętej z tego dzieła, ma na myśli otaczającą go rzeczywistość. Praktyka taka była w XVII wieku zgodna w obyczajami epoki, bowiem słynni teoretycy polityczni, bywali wówczas oficjalnymi historiografami dworów monarszych. Na gruncie polskim miała ona długą, co najmniej XV wieczną tradycję, związaną z Akademią Jagiellońską, gdzie już około 1416 roku Paweł z Worczyna tworząc swoją definicję polityki, na plan pierwszy wysuwał więź społeczną – communicatio, wynikającą z natury człowieka, jako stworzenia społecznego – animal civile.
Tekst ten jest tyleż interesujący, co kuriozalny, także przez różne lapsusy, których ani pani profesor, ani korekta zauważyć chyba nie chciały - , kreujący stosunek niektórych pojęć w stosunku do rzeczywistości.
Tekst jest celowo napisany w sposób zawiły i nieoczywisty, i trzeba się zastanowić chwilę, by zrozumieć o co w nim chodzi. Spróbujmy więc to wyjaśnić. Oto w Polsce od XV wieku co najmniej, istnieje tradycja myśli państwowej, kreowana na Akademii w Krakowie, która – nigdy dość przypominania – była instytucją kościelną, łącząca praktykę polityczną z Arystotelesem i jego Polityką. Mówimy o średniowieczu i czasach nowożytnych, w których – na co wskazuje Urszula Augustyniak – tradycja ta była ciągle żywa. Czy to dobrze? Gdy myślimy o tym dzisiaj wydaje nam się, że tak, nawet bardzo dobrze. Arystoteles bowiem to ważny dla kultury europejskiej i chrześcijańskiej autor, traktowany przez wszystkie ośrodki myśli politycznej dosłownie, (bo jak inaczej?). Obecność więc jego myśli w kulturze politycznej Rzeczpospolitej obojga narodów należy traktować z entuzjazmem. Kłopot w tym, że my o tej obecności nic nie wiemy, podobnie jak nic nie wiemy o Pawle z Worczyna i jego pracach, a z renesansowych humanistów, o których wspomina Urszula Augustyniak, znamy Modrzewskiego, który – mam wrażenie – nie stał za blisko tych wartości w polityce, które budziły tak wielki podziw podróżników odwiedzających Polskę. Z humanistów znamy jeszcze Kochanowskiego i jego trywialne tweety zwane fraszkami, które znajdują się w podręcznikach szkolnych. Na ich podstawie dzieci i dorośli w Polsce kształtują sobie wyobrażenie o życiu i czczonych w nim wartościach, w czasach dawnych.
Wróćmy jednak do recepcji Arystotelesa. Czy jego – jak sugeruje Urszula Augustyniak – powszechna znajomość w kręgach teoretyków władzy była dla kraju i jego ustroju dobra czy nie? Podziwiający ustrój podróżnicy widzieli w nim bezpośrednie przeniesienie zasad starożytnych we współczesność. Czyli chyba dobrze, bo zachód Europy, takich zasad nie przenosił – przeciwnie – cały był definiowany przez brak zasad, jakichkolwiek. Potęga zaś dworów opierała się na pieniądzu i kredycie oraz oddziałach skrytobójców.
Dalej jednak pisze nam Pani profesor, że to wcale nie fajnie tak przenosić teorie do bezpośredniej praktyki i na odwrót. Bo co niby ma z tego wyniknąć? Jak to rozumieć? Że potrzebny byłby jakiś pośrednik, który wytłumaczyłby tym biednym podgolonym łbom, że nie można udawać starożytności w czasach nowożytnych. Niestety – na co wskazuje autorka wyraźnie – do czasów stanisławowskich takiego pośrednika nie było. Wszystko szło samopas bez planu, ładu i składu. A co takiego się w tych czasach stanisławowskich zmieniło, że wzorowany na Arystotelesie ustój, który – bez sensu - przenosił zasady Polityki tegoż autora do życia i na odwrót - exempla z życia do traktatów teoretycznych? No, wszyscy wiemy co się stało – zaczął rządzić ruski ambasador i sprawy poprostował.
Bo czy to kto słyszał, żeby jakiś Petrycy, u progu panowania Zygmunta III, powoływał się na Arystotelesa, przedstawiając w istocie poglądy własne? A kto mu pozwolił? Czy zebrała się wtedy, w tej kwestii, jakaś rada naukowa? A jeśli tak, to kto był przewodniczącym?
Nie wiadomo dokładnie czego chce od Petrycego Urszula Augustyniak, ale domyślamy się, że ma uwagi do jego metodyki. Powinien bardziej skupić się na Arystotelesie, a mniej na okolicznościach, w których żył. – Ale jak to – zawoła ktoś – a skąd byśmy wtedy wiedzieli czym żył kraj w początkach panowania Zygmunta III? Nawet jeśli uwagi Petrycego nieco idealizowały sytuację, chyba dobrze, że je spisał! No nie wiem, nie wiem…a po co nam wiedza o panowaniu Zygmunta III? Choćby po to, by Urszula Augustyniak mogła się doktoryzować – odpowie ktoś przytomny. No, to jest argument, inne jednak ciężko znaleźć. Przecież: Specyfiką polskiej myśli politycznej (do czasów stanisławowskich) było bezpośrednie przeniesienie doświadczeń praktyki politycznej do traktatów teoretycznych – i na odwrót, kreujący stosunek niektórych pojęć w stosunku do rzeczywistości.
A to jest bardzo źle proszę Państwa, bo nie można być kreatywnym w polityce, nie można twórczo rozwijać myśli Arystotelesa i dopisywać do nich własnych point. Prawdziwa polityka polega na czym innym. – A na czym? – zapyta Polak naiwny jak dziecko. Na wykonywaniu instrukcji przysyłanych z Moskwy, to jasne. I o tym, jak się domyślam, traktuje książka Urszuli Augustyniak Informacja i propaganda w Polsce za Zygmunta III.
Czego jeszcze dowiadujemy się z zacytowanego fragmentu? Że nie można pisać o historii i praktyce politycznej dawnych czasów wprost. Trzeba to jeszcze – niczym Petrycy – zaopatrzyć w zawoalowane komentarze dotyczące współczesności autora. No, ale to już nie jest żaden grzech czy metodyczny błąd, ale rozwaga. Petrycy bowiem działał w okolicznościach kiedy z racji dwóch swoich podstawowych cech: powszechności udziału we władzy i wolności jednostki ( w tym wolności wypowiadania swoich poglądów) ustrój Rzeczpospolitej był podziwiany i chwalony. Pani profesor zaś wydała swoją książkę w roku 1981, kiedy przygotowywano ostateczną rozprawę z takimi, co im się zdawało, że wolność jednostki i powszechność udziału we władzy im się także należy. Instrukcje z Moskwy zaś, które zaczęły obowiązywać w czasach stanisławowskich, wskazywały wyraźnie, co Polak, a szczególnie polski badacz historii ma myśleć, mówić i pisać.
Dziś nic się w tej kwestii nie zmieniło. O tym, kim był Petrycy, pomijając już jego rzeczywiste intencje, mało kto wie, a takiego Pawła z Worczyna, który reprezentował tradycję polityczną i filozoficzną zbudowaną na podstawie Arystotelesa nikt w ogóle nie kojarzy. I nie ma prawa kojarzyć, albowiem w obiegu są fraszki Kochanowskiego i wystarczy. Z panowania Zygmunta III Polacy mają zapamiętać, że to zły król był, bo zamiast popierać oświeconych humanistów, zaczął otaczać się jezuitami. I ani mowy nie ma, by wytłumaczyć komuś, że to nie do końca tak było. Źródło tej narracji jest oczywiście w instrukcjach z Moskwy, które ukształtowały polską historiografię powojenną. Obowiązuje ona nadal, a na straży jej stoją uczniowie pani profesor. Licząc oczywiście na to, że przez treść ich przemądrych dysertacji nie przeciśnie się nic ani nikt. Ludzie zaś, sami z siebie, są za głupi, by cokolwiek zrozumieć z czytanego tekstu, jeśli nie jest on chorobliwie uproszczony – patrz Kochanowski – albo spreparowany. Takie mamy okoliczności, a samego Arystotelesa nikt dziś nie czyta. Demokracją bowiem zwiemy to, czego dorobił się zachód rządząc przez trzy stulecia metodami mafijnymi. I robiąc sobie – po dwóch straszliwych wojnach – krótką przerwę na tę całą demokrację. Już dziś jednak widać, że cała cywilizacja zachodu wraca w stare koleiny, a pomagają jej w tym, jak za dawnych czasów, w których w Polsce rządzili Zygmunt III i jego synowie, muzułmanie, roztaczający w zachodniej Europie wielkie wpływy.
My zaś nie mamy pojęcia o swojej własnej myśli politycznej, która Na gruncie polskim miała długą, co najmniej XV wieczną tradycję, związaną z Akademią Jagiellońską, gdzie już około 1416 roku Paweł z Worczyna tworząc swoją definicję polityki, na plan pierwszy wysuwał więź społeczną – communicatio, wynikającą z natury człowieka, jako stworzenia społecznego – animal civile.
Lekceważymy całkiem tę tradycję, nie znamy jej i znać nie chcemy, a – jak można wnosić z zachowań pojedynczych ludzi i całych grup – największym naszym marzeniem jest utonąć w bagnie wraz z Europą.
Notka biograficzna Pawła z Worczyna znajdująca się w wiki jest śmieszna. Nic o nim nie wiadomo, sugerują tam, że był Niemcem. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek zadał sobie trud zbadania tej kwestii w jakichś niemieckich bibliotekach i archiwach. Ja zaś mogę Wam powiedzieć tyle, że poczułem się bardzo dziwnie, czytając, że około roku 1416 jakiś nieznany mi bakałarz z Krakowa definiował politykę jako komunikację, wynikającą z natury człowieka. Piszemy tu o tym w zasadzie bez przerwy wskazują, że wszystko co się dziś odbywa, czyli całe życie publicystyczne i propagandowe służy temu, by tę komunikację unieważnić i zniszczyć. Zatrzymanie tego procesu nie jest łatwe, albowiem niszczenie komunikacji odbywa się na podstawie instrukcji z Moskwy, które realizowane są poprzez zaniechanie polemiki. To znaczy nie da się dyskutować z tymi, którzy zaburzają komunikację, są oni bowiem posiadaczami prawdy ostatecznej. Ta zaś, jak wiemy oznacza odebranie głosu każdemu poza jej depozytariuszem. Każda zaś próba takiej dyskusji będzie promocją treści, prowadzących nas wprost do czasów stanisławowskich, tak czule przez Urszulę Augustyniak wspominanych. I zakończyć się może dramatem dla tego, kto ją podejmie. Nie będę więc tu podawał nazwisk autorów, nazw wydawnictw, które – dla nędznego bardzo zysku – uczestniczą w trwającej od wojny operacji dezinformacyjnej, degradującej polską myśl polityczną. Zostawmy więc niestrudzonych interpretatorów moskiewskich instrukcji, jak i tych, którzy uważają, że można z nimi polemizować, pozostawiam samym sobie. Albo mówiąc wprost – olewam.
Panowanie zaś Zygmunta III, powierzam ilustratorom takim jak Hubert Czajkowski. Mamy bowiem sto procent gwarancji, że żaden z tych głąbów, ani nawet sama profesor Urszula Augustyniak nie zrozumieją po co ktokolwiek miałby odtwarzać historię panowania Zygmunta w kadrach komiksowych. I ta okoliczność właśnie daje nam nad nimi przewagę. Problem tylko w tym, by ludzie to zrozumieli. No, ale do tego posłużą nam interpretowane przeciwnie do jej intencji teksty Urszuli Augustyniak, po które naprawdę warto sięgnąć, i potraktować je jako lekturę uzupełniającą do komiksu Huberta. Ten zaś możecie nabyć tutaj
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zygmunt-iii-waza-walka-o-baltyk/
tagi: polityka komuna komiks hubert czajkowski zygmunt iii sarmacja arystoteles urszula augustyniak instrukcje z moskwy
|
|
gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 07:27 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 07:48 |
Gdyby Zygmunt III panował obecnie to promoskiewska polityka nie miałaby miejsca a AI miejsca na bytowanie ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 31 sierpnia 2025 09:48 |
| 31 sierpnia 2025 07:50 |
Właśnie
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 08:33 |
Przepraszam za offtopic.
Nawigatory 42 i 43 będą dodrukowane jeszcze w najbliższym czasie? Bo chciałbym uzupełnić sobie wszystkie, aż do 46 numeru.
43 pewnie małe szanse, bo to był numer specjalny, ale 42?
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 31 sierpnia 2025 10:33 |
| 31 sierpnia 2025 08:36 |
Niestety. Mam bardzo mały magazyn. Nie będzie na razie dodruków, bo sprzedaż jest taka sobie, a miejsca potrzeba dużo. Jak ktoś chce coś kupić, niech po prostu kupuje
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 10:36 |
| 31 sierpnia 2025 08:39 |
OK
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 09:43 |
Znalzałam na stronie UJ taki wpis autorstwa Zdzisława Pietrzyka.
Paweł z Worczyna zwany tak od miejscowości, z której najprawdopodobniej pochodził. Jest to zapewne dzisiejsze Wurzen, położone w Miśni w pobliżu Lipska. Pierwsze ślady jego działalności związane są z Pragą. Na początku XV w. studiował na tamtejszym uniwersytecie filozofię. W semestrze zimo wym w 1403 r. zdobył stopień bakałarza sztuk wyzwolonych. Nie są znane jego losy do r. 1409 — być może dalej studiował filozofię w Pradze. W tym roku powrócił w rodzinne strony i w tymże roku otwarto Uniwersytet w Lipsku, a już w grudniu 1409 r., będąc jednym z pierwszych studentów, wpisał się do metryki jako praski bakałarz artium. W tymże samym miesiącu został promowany na stopień magistra sztuk wyzwolonych. Paweł z Worczyna był zapewne jednym z tych studentów, którzy w 1409 r. dokonali w Pradze secesji i tłumnie opuścili praski uniwersytet. Od począt ku istnienia lipskiego uniwersytetu Paweł z Worczyna był przedstawicielem nacji mi śnieńskiej we władzach uniwersyteckich. Był członkiem komisji egzaminacyjnej Wy działu Sztuk Wyzwolonych Uniwersytetu Lipskiego we wrześniu 1410 r. i w lutym 1412 r. W semestrze zimowym w 1414/15 r. być może pełnił urząd dziekana Wydziału Filozoficznego. Sprawowanie przez niego tej funkcji nie znalazło jednak dotych czas potwierdzenia w źródłach. W 1416 r. Paweł z Worczyna został inkorporowany w skład ciała profesorskiego Wydziału Sztuk Wyzwolonych Uniwersytetu Krakow skiego. Z faktu tego można wnosić, że przybył on do Krakowa mniej więcej dwa lata wcześniej. Statuty Wydziału Filozoficznego wymagały, by przed włączeniem wykładowcy do grona profesorów Uniwersytetu Krakowskiego odbył dwuletnią praktykę. Możliwe, że pracę pedagogiczną na Uniwersytecie Lipskim zaliczono mu i w Krakowie nie musiał odbywać obowiązkowego „stażu”. Paweł z Worczyna przybył do Krakowa z pewnością przed 3 kwietnia 1415. W dniu tym bowiem zakończył pisanie komentarza do Etyki nikomachejskiej Arystotelesa. Komentarz ten napisał pod wpływem poglądów Jana Burydana. Pod tekstem nie ma jego podpisu, ale zachowany rękopis tego komentarza jest napisany jego ręką. W pierwszych latach pobytu w Krakowie napisał komentarze do następnych dzieł Arystotelesa. Pisanie komentarza do Etyki zakończył 8 września 1416, a do Polityki w dwa tygodnie później, tj. 22 września. Komentarze do Etyki i Polityki na pisał w formie glos marginalnych i interlinearnych. Poza częstym cytowaniem Jana Burydana, pod którego wpływem komentarze te powstały, cytuje Alberta Wielkiego oraz Henryka z Oyta. W 1417 r. napisał także komentarz do dzieła Arystotelesa O duszy. Tekst tej pracy zachował się w rękopisie spisanym przez studenta krakow skiego Krystyna z Reddin. Paweł z Worczyna przy pracy nad tym komentarzem posiłkował się dziełami m. in. Jana Burydana, św. Tomasza z Akwinu i Alberta Wielkiego. Znaczenie i prestiż w krakowskim środowisku uniwersyteckim podkreśla fakt powierzenia mu w 1419 r. urzędu dziekana Wydziału Sztuk Wyzwolonych. Jako dziekan Wydziału Filozoficznego zapewne wykładał Fizykę Arystotelesa, co było zwyczajowo domeną każdego dziekana. W jednym z rękopisów zachowały się mar ginalne glosy, sporządzone jego ręką do komentarza Fizyki napisanego przez Jana Burydana.
Na podstawie zachowanych rękopisów można ustalić zakres działalności nauko wej i pedagogicznej Pawła z Worczyna w czasie jego pobytu w Krakowie. W roku akademickim 1422/23 komentował na Wydziale Filozoficznym m.in. dzieła Arysto telesa Parva naturalia i De generatione et corruptione. Do wykładów tych zachowały się rękopisy, spisane przez późniejszego profesora i rektora Uniwersytetu Krakow skiego Mikołaja Spicymierza, w formie obszernych kwestii. W 1424 r. Paweł z Wor czyna napisał bardzo obszerny komentarz do Etyki Arystotelesa. Komentarz ten skła da się z 547 kwestii i jest wielokrotnie obszerniejszy niż komentowany tekst Arystotelesa. Oparł go na dziełach Jana Burydana, Tomasza z Akwinu i Gerolda z Odonis. Dowodził w nim wyższości filozofii praktycznej. W komentarzach dotyczących filo zofii moralnej Paweł z Worczyna opowiadał się za wyższością poznania praktycznego nad teorią. Będąc profesorem Wydziału Filozoficznego, studiował też teologię. Przed 1421 r. uzyskał stopień bakałarza biblijnego teologii. Dwa lata później był już bakałarzem formatem teologii. Około 1426 r. uzyskał najwyższy wówczas stopień naukowy — został doktorem teologii. Po uzyskaniu stopnia doktora teologii został profesorem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Krakowskiego. W rękopisach zachowały się także prace Pawła z Worczyna z zakresu teologii. Są to kwestie do Sentencji Piotra Lombarda, napisane według komentarza Communis lectura Pragensis i anonimowego traktatu Utrum Deus gloriosas. Napisał także pięć kwestii w sprawie dyspensy od ślu bów. Paweł z Worczyna był zwolennikiem konkordatyzmu, co wynikało z jego koncepcji filozoficzno-teologicznych. Głosił w swych pracach praktycyzm, pisał o wyraźnym oddzieleniu wiedzy przyrodzonej i wiary, etyki filozoficznej i teologii moralnej. Podobnie jak większość ówczesnych teologów krakowskich, propagował koncepcję teologii praktycznej. Jej zwolennicy opowiadali się za nauczaniem cnotliwego życia. Był zdania, że biskup, który łączy teorię z praktyką w swoim postępowaniu, daje lepszy przykład życia chrześcijańskiego niż mnich kontemplujący w odosobnieniu. Przeciwstawiał się tym samym lansowanej wówczas tzw. nowej pobożności. W podejściu do teologii wyżej stawiał sferę wolitywną nad poznawczą. W metodologii swoich prac brał przykład z najczęściej przez siebie cytowanego autora, tj. Jana Burydana. Zapewne na początku lat dwudziestych XV w. Paweł z Worczyna został kanonikiem kolegiaty św. Floriana na Kleparzu. W 1427 r. piastował stanowisko dziekana tej kolegiaty, w której kanonikami byli zazwyczaj profesorzy Uniwersytetu Krakow skiego. Ostatni źródłowy ślad jego działalności pochodzi z 1427 r. Zapewne wkrótce potem zmarł. Paweł z Worczyna posiadał najprawdopodobniej bardzo zasobną bibliotekę.
26 BIBLIOGRAFIA Zdzisław Pietrzyk [1] Filozofia i myil społeczna XIII—XV wieku, oprać. J. Domański, Warszawa 1978, s. 148—162. [2] M. Markowski, Dzieje Wydziału Teologii Uniwersytetu Krakowskiego wiatach 1397—1525, Kraków 1996, s. 137—139; [3] J. Rcbeta, Paweł z Worczyna, [w:] „Materiały i Studia Zakładu Historii Filozofii Starożytnej i Śre dniowiecznej” III, 1964, s. 120—156. [4] Idem, Paweł z Wbrczyna, PSB XXV, 1980, s. 398^100.
Zdzisław Pietrzyk
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 31 sierpnia 2025 11:43 |
| 31 sierpnia 2025 09:53 |
Znaczy antyhusyta, no i ciekawa postać. Niestety komentarzy do jego życia nikt nie dopisze
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 10:08 |
Nie jest taki nieznany wśró akademików...
https://wydawnictwo.umcs.eu/produkt/5604/parva-naturalia-arystotelesa-w-komentarzu-pawla-z-worczyna
Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17
ROZDZIAŁ PIERWSZY Zagadnienia metodologiczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39
ROZDZIAŁ DRUGI Życie i śmierć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 67
Śmierć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 73
Teoria czterech humorów i ich jakości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 78
Koncepcja humoralna w komentarzu Pawła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89
Samorództwo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 100
ROZDZIAŁ TRZECI Koncepcja duszy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107
Rekonstrukcja poglądów Arystotelesa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 108
Komentarz Pawła z Worczyna do rozprawy De anima . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113
Parva naturalia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 121
ROZDZIAŁ CZWARTY Ciało . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129
Ciało ożywione . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129
Natura organów zmysłów zewnętrznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 1358
Spis treści ROZDZIAŁ PIĄTY Duchy (tchnienia) ożywcze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 145
Koncepcja duchów ożywczych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 145
Duchy ożywcze w komentarzu Pawła z Worczyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149
ROZDZIAŁ SZÓSTY Zmysły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 161
Zmysły zewnętrzne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 161
Zmysły wewnętrzne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168
ROZDZIAŁ SIÓDMY Sen . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
Marzenia senne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 212
Sny wróżebne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 220
ROZDZIAŁ ÓSMY Sztuka fi zjognomizowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227
Aneks . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253
Wykaz skrótów i znaków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 297
Bibliografi a . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 301
Indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 309
Indeks rzeczowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 313
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 10:12 |
Okazuje się, że kiedyś jeszcze to było wydane
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 11:01 |
Niszczenie komunikacji obecnie polega - chyba - na tym, że powołuje się organizację niby patriotyczną, kontestującą zwyrodniały i zamordystyczny system polityczny, ustawia się na jej szczycie swoich ludzi i jazda....
Tak zrobiono w czeskiej Pradze, tak zrobiono w 1980 u nas, gdy powstała Solidarność. Myślę, a raczej jestem pewien, że najważniejszym celem tej organizacji było pohednanie z komunistami i przyjęcia ich historiografii. To był majstersztyk, bo przy okazji wyłapano, co bardxiej naiwnych i radykalnych ludzi, którzy myśleli, że z tą wolnością głoszenia poglądów i powszechnością udziału we władzy to na serio (czyli uwierzyli w Arystotelesa). Przypominam o tym, bo nasi wrogowie co roku urządzają nam seans pod nazwą "Solidarność". Ta agenturalna, ubecka organizacja została wypromowana i umieszczona na sztandarach, pod którymi my mamy się gromadzić. PiS jest spadkobiercą tej organizacji i stąd nie powinnśmy się dziwić, że pisowska wierchuszka niszczy komunikację.
Sorry, ale PiS to złudzenie wolności i normalności. I wiem, że nie ma i nie będzie takiej organizacji, która nie byłaby dzieckiem dawnych komuchów/ubeków.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 31 sierpnia 2025 13:01 |
| 31 sierpnia 2025 11:11 |
Za to mogą być narracje o takiej oranizacji, a jak uczy nas przykład mistrzów reżyserii zatrudnionych przy operacji "Cezary", to już wystarczy. Uczmy się od Żydów
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 31 sierpnia 2025 12:08 |
| 31 sierpnia 2025 11:13 |
Ciekawe czemu jego nie obejmuje narodowe czytanie
|
|
valser @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 13:11 |
| 31 sierpnia 2025 11:44 |
Zeby uczyc sie od zydow to trzeba byloby wrocic do systemu klanowo-plemiennego.
To jest do zrobienia, tylko kto w tym systemie bedzie robil za goja?
I po co nam to?
|
|
gabriel-maciejewski @valser 31 sierpnia 2025 13:44 |
| 31 sierpnia 2025 11:46 |
Powtarzam tylko żartem postulaty niektórzych ważnych redaktorów
|
|
valser @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 13:13 |
| 31 sierpnia 2025 11:48 |
Narodowe czytanie nie obejmuje Arystotelesa, a co dopiero jakiegos Pawla z Worczyna.
Jak spytasz przecietnego absolwenta, zeby podal definicje tego czym jest definicja, to w najlepszym razie sie tak zaplacze, ze nie bedzie wiedzial z ktorej strony doopa.
|
|
valser @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 13:46 |
| 31 sierpnia 2025 11:53 |
znaczy sie obergojow.
W tym zdegenerowanym systemie i przekupnych hierarchiach marzeniem funkcyjnych jest awansowac w hierarchii. Po to im potrzebna "nauka". Zrobia wszystko, zeby zostac kapo w obozie, albo przynajmniej kaowcem w osrodku wczasowym.
Czego mozemy sie nauczyc od Jozefa Orla? Ze rodzi-aparatczyk to nie problem, jak ktos kocha Polske.
No rzuc sie pan w goovno i wytarzaj z taka nauka.
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 13:13 |
| 31 sierpnia 2025 11:54 |
Raz- mózgi by się roztopiły u większości, bo ludzie nie rozumieją najprostszych przekazów, dwa- ktoś taki jak Paweł z Worycza ujrzałby światło dzienne. Zgadzam się w 100% z OjcemDyrektorem w tej sprawie. Z Twoimi wnioskami też. Należy przyjąć do wiadomości bez żadnego "ale", że uczestniczymy w tajnych kompletach i tak będzie jeszcze długo. Wtedy żadnych rozczarowań.
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 31 sierpnia 2025 13:54 |
| 31 sierpnia 2025 12:18 |
Tytułem komentarza
https://vod.tvp.pl/filmy-dokumentalne,163/gdzie-jest-porozumienie-gdanskie,279933
Czeski film - Nikt nic nie wie
|
|
gabriel-maciejewski @valser 31 sierpnia 2025 13:48 |
| 31 sierpnia 2025 12:19 |
Przeciętny absolwent nie wiedziałby co to jest absolwent
|
|
gabriel-maciejewski @valser 31 sierpnia 2025 13:53 |
| 31 sierpnia 2025 12:20 |
Coś w ten deseń. Nie widzisz twittera, a tam sami tacy mądrzy. Trzeba przemawiać językiem atrefaktów, czego wszystkim tutaj życzę
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 13:13 |
| 31 sierpnia 2025 12:27 |
"Ciekawe czemu jego nie obejmuje narodowe czytanie"
Czy prezydent Nawrocki uskutecznia, że tak się wyrażę, narodowe czytanie?
Jeśli tak, to mam nadzieję że nie jest to twórczość Żeromskiego.
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:19 |
| 31 sierpnia 2025 12:30 |
"Przeciętny absolwent nie wiedziałby co to jest absolwent"
Kiedyś czytałem w Gazecie Wyborczej chyba.
Zapytano jakiegoś absolwenta czy wie kiedy było Powstanie Warszawskie.
Odpowiedział bez zająknięcia:
"w 1981 roku... a zaraz potem były obrady okrągłego stołu.."
|
|
valser @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:20 |
| 31 sierpnia 2025 12:33 |
Na twiterze to muszom byc same arystotelesy, co w jak najkrotszym zdaniu umiom jak najwincyj prowdy zmiescic.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 31 sierpnia 2025 14:27 |
| 31 sierpnia 2025 12:35 |
W tym roku Kochanowski
|
|
gabriel-maciejewski @valser 31 sierpnia 2025 14:33 |
| 31 sierpnia 2025 12:36 |
Tam się w ogóle odbywa jeden nieprzerwany mecz pomiędzy Arystotelesami i Sokratesami...
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 31 sierpnia 2025 14:30 |
| 31 sierpnia 2025 12:36 |
To chyba poseł Szczerba tak powiedział
|
piere11 @OjciecDyrektor 31 sierpnia 2025 13:01 |
| 31 sierpnia 2025 12:59 |
Zgoda, 1980 to akcja sterowana, choć wymknęła się spod kontroli, stąd stan wojenny... z tym, że ubecja to zasłona dymna, a sterowanie to wsi, które dziś rozszerzyło struktury m.in. na kapitałowe ... i ma macki wszędzie...
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:36 |
| 31 sierpnia 2025 13:00 |
"To chyba poseł Szczerba tak powiedział"
Nie jestem pewien.
Pamiętam, że zapodali że to był absolwent policealnego studium zawodowego, czy jakoś tak.
No a poseł Szczerba chyba zażądał żeby cięższą podali mu zbroję i kończył pewnie jakąś wyższą szkołę gotowania na gazie.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:36 |
| 31 sierpnia 2025 13:03 |
Aż mnie zatkało,ale wie pan,że ma świetą rację.Znam co najmnie kilkanaście najgłupszych wypowiedzi Szczerby ,ale głupota historyczna daty Powstania Warszawskiego- wydaje się, autorstwa Szczerbusia. Tylko mam wątpliwości,czy to taki ironista,czy głupi?
|
Szczodrocha33 @BTWSelena 31 sierpnia 2025 15:03 |
| 31 sierpnia 2025 13:34 |
"Tylko mam wątpliwości,czy to taki ironista,czy głupi?"
Myślę że to drugie.
|
|
OjciecDyrektor @piere11 31 sierpnia 2025 14:59 |
| 31 sierpnia 2025 14:34 |
Nic się nie wymknęło. Już red. Michalkiewicz napisał - a ja się z tym zgadzam - że stan wojenny był po to, aby komuniści/ubecy mogli się uwłaszczyć na teoretycznie państwowym majątku. Wtedy zaczęła się kolejna "akumulacja pierwotna".
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:18 |
| 31 sierpnia 2025 14:43 |
Ale kłamią. I powieka im nie mrugnie. Z tych 540 osób na sali połowa to byli opłaceni prowokatorzy i klakierzy. Wyszkowski mnie rozbawił tekstem,,że oni myśleli że żywi stamtąd nie wyjdą...dobre...:).
I weź tu teraz głosuj na takich łgarzy. "A to wszystko panie pirządni ludzie".
|
|
maria-ciszewska @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 15:38 |
Genialna notka. Dziękuję.
Paweł z Worczyna tworząc swoją definicję polityki, na plan pierwszy wysuwał więź społeczną – communicatio, wynikającą z natury człowieka, jako stworzenia społecznego – animal civile.
(...) około roku 1416 jakiś nieznany mi bakałarz z Krakowa definiował politykę jako komunikację, wynikającą z natury człowieka
Dziękuję za broń w rozmowie z osobami, które brzydzą się polityką. Mam takowe w swoim otoczeniu.
|
|
maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 31 sierpnia 2025 14:35 |
| 31 sierpnia 2025 15:41 |
No i dobrze. Po co nam jakiś średniowieczny nudziarz, kiedy mamy Hansa z Czarnolasu.
|
|
KOSSOBOR @maria-ciszewska 31 sierpnia 2025 17:38 |
| 31 sierpnia 2025 17:10 |
Na marginesie:
animal - to zwierzę po łacinie /animal sociale to za Arystotelesem, oczywiście/. Zatem lepsze określenia mają tu Anglicy - creature/s co oznacza stworzenie/a, mają też social beings - stworzenia społeczne tyczące ludzi.
No i to dobre, angielskie poczucie humoru: "All Creatures Great and Small" mój ulubiony serial z... przeszłości.
Fakt, fraza "ja się polityką nie zajmuję" czy "polityka mnie nie dodtyczy" słyszymy często. To jest absolutne zidiocenie, mylone z pięknoduchostwem. Ale tu i Arystoteles nie pomoże... A Tatarzyn/Moskwicin/Teuton etc./ i tak za łeb trzyma.
|
|
maria-ciszewska @KOSSOBOR 31 sierpnia 2025 19:10 |
| 31 sierpnia 2025 17:36 |
Moskwicin prędzej pomoże niż Arystoteles.
|
Paris @OjciecDyrektor 31 sierpnia 2025 16:34 |
| 31 sierpnia 2025 19:19 |
Dzisiaj tez sie...
... ta ZLODZIEJSKA SWOLOCZ z ,,wadzuni,, uwlaszcza... i to jak !!!
Na chama, zuchwale i na bezczela,... dzisiaj to ,,nowa branRZa gospodarki,, blyskawicznie i spektakularnie ,,rozwijajONca sie,,... i to ,,w majestacie prawa,,. Oczywiscie zdegenerowanego prawa... i oczywiscie, ze przez ,,naszO wadzunie,,.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 19:27 |
Tekst w dechę!
Teraz mi przypomniał się Tytus Liwiusz Burattini. Ponieważ albowiem burattino oznacza "drewnianą marionetkę". Ci zaś którzy robili ten teatrzyk, myśleli o Moskwie jako wschodniej faktorii.
|
|
jan-niezbendny @gabriel-maciejewski |
| 31 sierpnia 2025 20:53 |
Sądzę, że nie od rzeczy będzie wyjaśnić pewne nieporozumienie terminologiczne.
Communicatio u "łacińskiego" Arystotelesa nie oznacza komunikacji w znaczeniu wymiany czy przekazywania informacji. Pierwszy tłumacz "Polityki" na łacinę, Wilhelm z Moerbeke, przetłumaczył koinonia he politike - termin kluczowy, zdefiniowany juz w pierwszym zdaniu dzieła - jako communicatio politica i tego trzymali się wcześni komentatorzy, w tym najwazniejszy z nich - Albert Wielki, za którym poszedł Paweł z Worczyna. Jednak np. św. Tomasz w "Sententia libri Politicorum" używa czytelniejszego dla nas dzisiaj określenia communio politica, czyli wspólnota polityczna, wspólnota państwowa (L. Piotrowicz) albo więź społeczna, jak chce prof. Augustyniak.
Sebastian Petrycy, autor polskiego przekładu dedykowanego Zygmuntowi III, oddał "haec autem est quae vocatur civitas et communicatio politica" zdaniem "A to iest, co Miastem, Rzecząpospolitą, Politią albo Koronnem zgromadzeniem zowiemy".
|
|
gabriel-maciejewski @jan-niezbendny 31 sierpnia 2025 22:53 |
| 31 sierpnia 2025 20:57 |
Gdzie pan tu widzi jakieś nieporozumienie?