-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Zbigniew Nienacki vs Karol Dickens rozdział III. Audio

https://prawygornyrog.pl/tv/2020/03/zbigniew-nienacki-vs-charles-dickens-rozdzial-3/

 

No i ogłoszenie

 

Proszę Państwa w związku z pandemią koronawirusa i zarządzeniami administracyjnymi konferencja, która miała się odbyć w Kazimierzu Dolnym w dniu 28 marca zostaje przesunięta na dzień 14 listopada 2020 roku. Informację do wykładowców już wysłałem, będę ją także wysyłał do Państwa, ale zajmie mi to trochę czasu, dlatego też do 27 marca będę umieszczał tu takie ogłoszenia. Uwaga – przesunięte zostały także wszystkie rezerwacje pokoi, które Państwo opłacili. Niech nikt nie jedzie do Kazimierza w dniu 27 i 28 marca.



tagi: konferencja  nienacki  dickens 

gabriel-maciejewski
18 marca 2020 12:59
33     1167    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
umami @gabriel-maciejewski
18 marca 2020 14:51

Tu w tle, oprócz Bolera, słyszę kolędę Gdy śliczna Panna :)

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
18 marca 2020 14:55

Ciborski to mistrz świata! Świetnie to czyta :)

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
18 marca 2020 14:58

Jest i Jingle Bells. Święta w końcu.

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @gabriel-maciejewski
18 marca 2020 18:14

Kurczę, czemu już się skończyło :( 

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski
18 marca 2020 19:46

No już tyle, nasłuchaliśmy się wszyscy ZN-vs-CD, że spokojnie można recenzję napisać. Recenzja Kustosza, jedyna w swoim rodzaju, na portalu ZNIENACKA.com.pl toż to angielski-koloryt-duszy.

Pozdrawiam koleżankę PANNĘ SAMOCHODZIANĄ, czas porzucić myśli o Klemensie on nie jest dla Ciebie. 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
19 marca 2020 08:12

Głos urazonych sentymentów.. A w pierwszych zdaniach najważniejsze dla autora recenzji jest  ilości nakładu .. Ciekawe ,co ? Nakład staje się obiektem krytyki ,nie wiedziałem ,ze to jest taka istotna spraw dla krytyka.. No tak, bo przecież Nienackiego sprzedawalo sie w milionach egzemplarzy przy wsparciu organów PZPR. A taka szydera z sentymentów i propagandy PRLu w duzo mniejszym,czyli autor recenzji wychodzi z założenia ,ze taki nakład szydery nie zagraża  popularności słynnych przygód Pana Samochodzika oraz związanych z nimi podróży sentymentalnej do czasów PRLu.. Czyli wychodzi na to ,ze przebija się "troska" o rynek.. Przerażenie ,ze szydera z Nienackigo i z mechanizmow poropagandy i nie tylko,bedzie serią książek.. 

Autor recenzji sądził,ze jak "wysmieje" formę książki to skutecznie uda mu się ominąć treść książki.. No niestety nie udało mu się..

Jeśli o mnie chodzi, to czekam na kolejną książkę z tej serii, "o najbardziej popularnym autorze ksiazek mlodziezowych" ..Miedzy innymi bardzo podoba mi sie, ta szydera z sentymentów do PRLu i tęsknoty do tamtych czasów do tego syfilisu egzystencjonalnego.. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami 18 marca 2020 14:55
19 marca 2020 09:48

Zatrudniam samych mistrzów świata

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @ArGut 18 marca 2020 19:46
19 marca 2020 09:49

Czytałem tę recenzję. Oni są tak biedni, że nie wiem co powiedzieć. Sekta modlących się do zużytej karty rabatowej z pizzerii

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Draniu 19 marca 2020 08:12
19 marca 2020 09:50

On wie, że może być gorzej i pociesza sie, że mały nakład to małe niebezpieczeństwo

zaloguj się by móc komentować

umami @Draniu 19 marca 2020 08:12
19 marca 2020 10:28

To są jakieś sieroty po PRL-u. Jedyne co im zostało, to te sentymenty. Jeżdżą tam, wdychają ten klimat i dzięki temu żyją. Ale to Ty dla nich jesteś sekciarzem, bo jesteś na blogu Coryllusa i czytasz te jego brednie.

Przeczytałem tę recenzję Mirekpiano. Zdaje się, że to ten pośrodku. 


Pojawił na tamtym blogowisku w styczniu tego roku, ale to jakiś mieszkaniec Jerzwałdu. Pisze tam: Samotność Wam nie grozi i będziecie mogli poznać niektórych stałych bywalców oraz mieszkańców Jerzwałdu np. Kazika Skrodzkiego, Kazika Madelę, Dankę Sokołowską, Dorotę Blonkowską i inn. 


Jerzwałd pracy twórczej
tworzą Witold Oleszkiewicz - wierszokleta, Tadeusz Markos - leśnik, plastyk, Danuta Sokołowka - poetka, Mirek Mastalerz - artysta i dobry duch Jerzwałdu.


To taka, zdaje się, jakaś emerytowana grupa mieszkańców i pielgrzymów śladami Nienackiego.


Tu Beata i Mirek pod domem/firmą Beata Łangowska Pianoforte Concert Management, Jerzwałd 17.

Ale wracamy do recenzji.

Ktoś zadał sobie trud, żeby zrobić grafikę — trup na trawie, po przeczytaniu książki Michała. 

Potem gość (Mirek) skupił się na tym, że z Radoryskiego to wielki kozak, bo aż 500 egzemplarzy poszło w rynek.

Matoł miał wystarczająco dużo czasu żeby choć trochę samodzielnie odkłamać sobie tę komuszą indoktrynację — to akurat fakt,
gdyby Nienacki, napisał coś, czym odciąłby się od tego komuszego gówna, nie zostawiłby za sobą tylu sierot. A tak mogą tam jeździć teraz, jak do Mekki.

Skupienie się na jajach i wulgaryzmach, wskazuje dodatkowo na jakąś sierotę ze stażem w SB, która w czasach swojej bezkarności,
produkowała te komusze brednie i orała mózgi łatwowiernych durniów.

Technika tej drwiny polega na tym, żeby tymi niesmacznymi obrazkami zakryć to (odwrócić uwagę od tego), co demaskuje rzeczywiście Radoryski w swojej książce, a o czym w tej recenzji nie ma ani słowa.

Ot, trzeba udupić gościa (czyli Radoryskiego) to starymi metodami robi się z autora wariata. Muszą się pojawić deliryczne pijackie majaki i musi pojawić się Kustosz, co prawda nie psychiatra, ale tłumaczący czytelnikowi, jak jest.

W tym niby rozpoznaniu mamy surrealistyczną groteskę pełną duchów i postaci fikcyjnych, brednie, ordynarną hucpę, bufonadę i głupią książkę, o której nie można napisać nic mądrego.

Co oznacza, że Mirek albo nie zrozumiał z tej książki nic, albo trafiła ona w sam punkt mechanizmu wprawiającego go w ruch, a wszczepionego mu w PRL-u, i sparaliżowała go, jakby ktoś jednym kliknięciem odciął mu zasilanie i teraz zamarł w stuporze. Jedyne co mu pozostało z odruchów, to opluwanie i ślinienie się. Dodaje więc podniecenie i ruchanie, że niby Radoryski to impotent intelektualny, i tak naprawdę napisał ten swój hejt na Nienackiego z zazdrości.

Na koniec demaskuje Radoryskiego jako Coryllusa i zaciera ręce, bo liczy na to że Coryllus i reszta sekty się wkurwi.

Ziew.

Ktoś tam zauważa, że i tak Coryllusowi/Radoryskiemu robi się reklamę. 

Daleko do Wylotowa z tego Jerzwałdu?

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski 19 marca 2020 09:49
19 marca 2020 10:46

Oni tam muszą modlić się do nakładów książek bryżdu Janusza Korwina Mikke.

J.Macieszczak,J.Mikke-BRYDŻTa zielona chodzi po jakieś 8-10 PLN (najgorszy i najlepszy przypadek odrzucam). I ma w stopce wydawniczej napisane:

WYDAWNICTWO WATRA
Warszawa 1987.
Wydanie III.
Nakład 50 000 + 250 egz.
Ark.wyd. 15,4. Ark. druk. 15,0.
Symbol 10757/RK
Cena zł 240, - 

Druk i oprawa w NRD.
 

Bo przecież nakłady książek pana Zbiga Nienackiego, szczególnie tych o detektywie muzealniku już nie imponują. Recenzja jednak ma JEDEN DOBRZE WIDOCZNY PLUS, pan Kustosz w ząb nie załapał o co kamon, a podobno tak ma być. To i ten brytyjski-ku*wa-koloryt duszy wychodzi jak przysłowiowa słoma z przysłowiowych butów. 

 

zaloguj się by móc komentować

umami @umami 19 marca 2020 10:28
19 marca 2020 10:50

Tu jeszcze taki post Mirekpiano opisujący środowisko Jerzwałdzkie. Odwzajemniam reklamę jaką Mirek zrobił Coryllusowi, jego sekciarzom i Radoryskiemu:

Nawiązując do wpisu Agi w temacie Witolda Oleszkiewicza - jerzwaldzkiego fraszkoklety: 

Wysłany przez: @aga

A tak swoja drogą, niby ten Jerzwałd to taka zwykła wieś, ot droga, sklep, cmantarz, kilka domów, nic niezwykłego... A zobaczcie ile ciekawych i nietuzinkowych osób tam mieszka/ mieszkało. Powietrze tam inne, czy co?

zacytuje w tym jednak miejscu tekst jaki ukazał się w Zapiskach Zalewskich nr 37 z czerwca 2018.

 

Nie Raz w roku w Jerzwałdzie

Kłobuk obudził się. Otrzepał ze skrzydeł szron, bo choć zaczynała się w Jerzwałdzie druga połowa marca, to mróz trzymał tęgi. Z niechęcią powlókł się przez ciemność wioski pod numer 17, gdzie jak zawsze czekała na niego zawieszona na płocie kromka chleba. Tym razem jednak za szybą dużej werandy zobaczył coś niezwykłego — na środku sali stał fortepian, a wokół zasłuchani ludzie. Kłobuk ostrożnie wśliznął się przez przesuwane drzwi i zaraz poczuł błogie ciepło wnętrza. Przycupnął skromnie i cichutko w kąciku i, niezauważony przez nikogo, przysłuchiwał się dźwiękom fortepianu. Bo wprawdzie był tylko zwyczajnym kłobukiem, ale nawet zwyczajne kłobuki potrzebują, od czasu do czasu, strawy duchowej.

A muzyka jest wszakże pokarmem duszy.    

Trzy miłości Mirka Mastalerza

Na początku była muzyka. — Z Jerzwałdu wyszedłem w świat w roku 1978. Nie był to świat aż tak bardzo daleki, bo wyprowadziliśmy się do Susza — opowiada Mirosław Mastalerz. Dniami i nocami zaczął grać na gitarze. W odróżnieniu jednak od zafascynowanych rockiem rówieśników, on zakochał się w muzyce klasycznej. — Paznokcie z dłoni mi nie poschodziły, bo zakładałem tipsy — śmieje się Mirek — i grałem, grałem, grałem… Skończył szkołę muzyczną w Gdańsku, nosił lirę i brzdąkał na niej w orkiestrze wojskowej, pracował jako nauczyciel w szkole muzycznej. — Uczniowie  bardzo lubili moje lekcje, zostałem nawet nauczycielem roku. Ale nie dana mi była kariera pedagogiczna, trochę za bardzo mnie nosiło — mruga porozumiewawczo okiem Mastalerz. Próbował różnych rzeczy, proponowano mu nawet naukę w… seminarium duchownym! Mieszkał wtedy w gdańskim akademiku i wiódł klasyczne życie studenta. Rozpoczął też swój pierwszy poważny biznes — zajął się renowacją starych pianin. Zaczynał w garażu, trochę chaotycznie szukał pomysłu na stabilny interes. Czas było też ustabilizować swoje życie osobiste.

Na imię miała Beata. Pochodziła, tak jak on, z Jerzwałdu. I ona okazała się być tą miłością najważniejszą, na dobre i na złe. Wniosła w jego życie przewidywalność i stabilizację, mają dwójkę synów. Beata była też katalizatorem wielu rozsądnych działań. Razem założyli i zarządzają firmą, specjalizującą się w wypożyczaniu fortepianów na koncerty. — Zasada powodzenia takiego biznesu jest prosta — opowiada Mirek Mastalerz — nie ma zmiłuj! Piątek, świątek, korki na drodze, gradobicie, papież przyjechał, wszystko to nieważne, fortepian musi być dostarczony na czas. I tak jest, bo przedsiębiorstwo Beaty i Mirka jest jest jednym z najpoważniejszych i najsolidniejszych graczy na rynku. — Jesteśmy w branży muzycznej od 25 lat. Rocznie obsługujemy ponad 300 imprez: koncertów, eventów i programów telewizyjnych. Zaufało nam wielu wybitnych pianistów, między innymi Waldemar Malicki i Filharmonia Dowcipu, Leszek Możdżer, Janusz Olejniczak. Jesteśmy niezwykle mobilni — mówi Mastalerz —  Trzy auta przystosowane do transportu fortepianów i pianin kursują codziennie po całej Polsce. A od roku 2009 siedziba Pianoforte Concert Management, bo tak nazywa się firma Beaty i Mirka, mieści się w Jerzwałdzie.

Jerzwałd. Dla bohaterów powieści Zbigniewa Nienackiego, pisarza z Jerzwałdu, ta wioska była całym światem. — I dla mnie też jest — zapewnia Mastalerz — stąd kierujemy naszą firmą, tu najlepiej odpoczywam. Jeżdżę po całej Polsce, a czasami też po Europie, ale zawsze z tęsknotą wracam w rodzinne strony. W jerzwałdzkim porcie czeka Wiking, a w lodówce świeże leszcze do usmażenia. Jest też Pianoforte Hall — prywatna sala koncertowa. Przed powrotem do Jerzwałdu na stałe wymyślił sobie, by kilka razy w roku zabrzmiała w jego ukochanej wiosce muzyka i to taka na wysokim poziomie. I rozbrzmiewa, a salon muzyczny Beaty i Mirka stał się ośrodkiem miejscowej kultury muzycznej.

Pierwszy koncert dla teściowych

18 stycznia 2009 na pierwszym koncercie wystąpił  znakomity pianista  Maciej Markiewicz. Koncert odbył się w sali Parku Krajobrazowego. Ten wybitny artysta, grający na fortepianie w stylu boogie-woogie, zaprezentował jerzwałdzkiej publiczności wiele muzycznych szlagierów w projekcie „Classic meets Boogie”. — Koncert ten dedykowany był mojej matce, Mariannie Mastalerz z Susza i teściowej, Zuzannie Łangowskiej z Jerzwałdu, które to w tym dniu obchodziły swoje 75. urodziny. Miło było w ten sposób je uczcić — opowiada Mirek. Od tego dnia fortepian często już można będzie usłyszeć w Jerzwałdzie.

Drugi koncert "Solo i w duecie" odbył się w tej samej sali Parku Krajobrazowego, 19 kwietnia 2009 roku. Wykonawcami byli dwaj pianiści młodego pokolenia —  Michał Krężlewski i, pochodzący z Białorusi, Kirył Keduk. Obaj muzycy przyjechali do Jerzwałdu z Gdańska, gdzie kończyli właśnie studia pianistyczne w Akademii Muzycznej. Artyści zaprezentowali utwory Chopina, Liszta, Skriabina i innych. Sala była wypełniona po brzegi melomanami z niemalże całej gminy. — Wtedy przekonałem się, że takie koncerty mają sens — mówi Mirek Mastalerz. — A w czerwcu 2009 roku przeprowadziliśmy się z całą rodziną na stałe z Gdańska do Jerzwałdu. Byliśmy u siebie.

Trzeci koncert rozbrzmiewał również w siedzibie Parku Krajobrazowego we wrześniu 2009. Wystąpił wówczas z recitalem fortepianowym, zaprzyjaźniony z rodzina Mastalerzów, Stanisław Deja. Zaprezentował on bardzo ciekawy program zawierający muzykę Chopina, Skriabina, Albeniza, de Falli i innych kompozytorów. Od tej pory Staszek Deja będzie częstym gościem jerzwałdzkiego Pianoforte Hall.

Pierwszy duży muzyczny koncert plenerowy Mastalerz zorganizował trzy lata wcześniej. Wielkim wydarzeniem artystycznym była impreza „Raz w roku w Jerzwałdzie”, która odbyła się  14 sierpnia 2011 roku. Na scenie plenerowej (boisko sportowe) zaprezentowali się: Ewelina Duda —  śpiew (muzyka rozrywkowa, taneczna), Stanisław Deja — fortepian (klasyka), Sławek Jaskułke — fortepian (jazz),  Justyna Chmielowiec — fortepian (klasyka), Apolinary Polek — gitara, śpiew (poezja śpiewana) i Mirosław Duda — fortepian, syntezatory, akordeon. Pogoda tym razem dopisała. Publiczność również.

Fortepian na środku jeziora

W życiu fortepianmistrza bywają też chwile grozy. —  Późną jesienią 2016 roku realizowany był teledysk Cleo do utworu "Na pół" — opowiada Mirek Mastalerz. —  Nasz fortepian był akurat, wraz z grającą na nim piosenkarką, na tratwie na środku jeziora. I wtedy ta tratwa zaczęła cała trzeszczeć, a jej deski pękać pod ciężarem instrumentu. — Nie wiedzieliśmy kogo trzeba będzie ratować — mówi Mastalerz — przemarzniętą i całą siną ze strachu Cleo, czy wart kilka dobrych samochodów fortepian. Na szczęście i artystka, i fortepian wytrzymały, choć na klipie Cleo ma nietęgą minę.

— Dla mnie najważniejszy jest klient i pianista grający na fortepianie — twierdzi z przekonaniem Mirek Mastalerz. — Dlatego pozwalam im na różne ekstrawagancje, na przykład Waldemar Malicki lubi sobie czasem na fortepian wskoczyć. Na szczęście jednak, ten wybitny showman i pianista nie ma nadwagi.

Podobna sytuacja, choć nieco lżejszego kalibru wydarzyła się na koncercie Moniki Borzym na jerzwałdzkiej plaży. To plenerowe wydarzenie miało się rozpocząć 19 czerwca 2014 roku o godzinie 20. A tu jak na złość — idzie burza, za chwilę lunie ulewny deszcz, wieje porywisty wiatr, zimno jak diabli. — Monika rozgrzewa się kubkiem czegoś mocniejszego, a my czekamy na zmiłowanie niebios — śmieje się Mirek. — Fortepian, nagłośnienie, krzesła na widowni — wszystko przygotowane, a tłum zaproszonych gości już czeka na plaży. Co teraz? Okazuje się jednak, że nie na darmo wystawiali kromkę chleba i częstowali muzyką tutejszego kłobuka. Nagle niebo się rozpogodziło, wiatr przeniósł ciężkie, burzowe chmury dalej i wyszło piękne słońce. I koncert też był piękny! Przy akompaniamencie Bogdana Hołowni, Monika Borzym zaśpiewała wiele klasyków, między innymi piosenki z repertuaru Wasowskiego i Przybory. Druga, bardziej kameralna część koncertu odbyła się już pod gościnnym dachem Pianoforte Hall i nie trzeba było wołać kłobuka na pomoc.

A  6  czerwca 2015 w Jerzwałdzie, w ramach podobnej imprezy wystąpił zespół "Wszyscy Byliśmy Harcerzami". 

Pianoforte Hall i jego przyjaciele 

— Nie byłoby tych wszystkich imprez bez naszych wspaniałych przyjaciół w muzyce — przekonuje Mirosław Mastalerz — bez tych, którzy nas lubią, wspierają, kochają muzykę i przychodzą na koncerty. Chciałbym im wszystkim serdecznie w tym miejscu podziękować. Dziękuję Wam, Kochani!

W roku 2013 w Pianoforte Hall odbyły się dwa niezwykłe koncerty, jeden zimowy, klasyczny i nostalgiczny, a drugi letni — gorący, żywiołowy, namiętny. Jerzwałd, 14 marca 2013, godzina 20 i również 20 stopni mrozu. Siedziba firmy Pianoforte Concert Management, nastrojowe oświetlenie i tańczące w oknach w rytm muzyki gwiazdeczki śniegu. W kąciku przycupnięty kłobuk, a na scenie Oskar Stabno — pomimo młodego wieku  genialny interpretator standardów jazzowych i opracowań muzyki popularnej. Oskar Stabno jest absolwentem Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego i uczniem znanego pianisty i pedagoga Piotra Kałużnego. Terminował u boku Leszka Możdżera i Adama Makowicza. Zafascynowany brzmieniem i techniką gry swojego imiennika Oskara Petersona, odkrywa przed słuchaczami wszystkie możliwości brzmieniowe i techniczne fortepianu. Jego gra była porywająca i elegancka. W programie koncertu, obok klasyki, znalazły się także interpretacje standardów jazzowych między innymi Duka Ellingtona, Billa Evansa i Jeffa Jenkinsa. To był niezapomniany, magiczny koncert ze wspaniałą, liczną pomimo trzaskającego mrozu, publicznością.

W upalny wieczór 21 czerwca 2013, odbył się koncert czarnoskórej wokalistki Amany Melome wraz z zespołem "Musical Bridges" w składzie: Maurizio Rolli — bas,  Giancarlo Alfani —  gitara, Jacek Pelc – perkusja. Były własne kompozycje Amany z jej płyt i autorskie opracowania światowych hitów i standardów jazzowych, popowych i rockowych. Usłyszeliśmy między innymi: "I Shot the Sheriff" Marleya, "Summertime" Gershwina, "Here, There and Everywhere" spółki Lennon McCartney, "Every Breath You Take" Stinga. Atmosfera była niezwykle gorąca, a Amana bisowała wiele razy. A potem, razem z tą wspaniałą wokalistką, śpiewali już wszyscy.

Było w Pianoforte Hall jeszcze wiele ciekawych wydarzeń, Jerzwałd odwiedzali słynni pianiści, wokaliści i inni muzycy. I nie tylko muzycy. W dniu 24 lipca 2014 roku odbyło się otwarcie wernisażu malarstwa Alfonsa Kułakowskiego, które poprzedził występ znakomitego pianisty Leszka Możdżera. To była niezapomniana, multidyscyplinarna impreza kulturalna pod tytułem "Obrazy-Dżwięki". Bohaterów nie trzeba przedstawiać: Alfons Kulakowski i Leszek Możdżer to klasa sama w sobie! Przyszły tłumy, część widzów nie zmieściła się na sali i słuchała koncertu na zewnątrz. Na szczęście pogoda była wspaniała.

14 marca 2015 Jerzwałd odwiedził znakomity pianista Jan Krzysztof Broja. Tytuł koncertu: "Jan Krzysztof Broja - muzyka umysłu, muzyka duszy, muzyka serca". Artysta wykonał dwie sonaty Ludwiga van Beethovena, trzy preludia i trzy etiudy Claude Debussy, a na bis kołysankę Fryderyka Chopina. Siedemdziesięciu gości szczelnie wypełniło salę i wysłuchało z uwagą recitalu. Sam artysta stwierdził, że repertuar był trudny zarówno dla pianisty, jak również dla publiczności, ale obie strony były zadowolone. Po koncercie, w ramach jam session zagrali, obok głównego wykonawcy, Stanisław Deja i Mirosław Duda.

4 czerwca 2015 wystąpili Urszula Fryzka i Jurek Styczyński oraz Andrzej "emoll" Kowalczyk w nastrojowym koncercie. Z kolei 10 lipca odbył się występ Janusza Strobla i Anny Stankiewicz pod tytułem "Trzeba marzyć".

30 grudnia 2015, dzień przed sylwestrem, Beata i Mirek zaprosili do zimowego Jerzwałdu tenora Bogusława Bidzińskiego. Z akompaniamentem pianisty Stanisława Deji wykonał on brawurowo pieśni neapolitańskie. Bogusław Bidziński to śpiewak operowy o światowej sławie. Na co dzień mieszka i pracuje w Zurychu.

13 marca 2016 w Jerzwałdzie to Leszek Możdżer i wspaniały koncert urodzinowy dla Beaty. Oprócz niego wystąpili: Kirył Keduk, który godnie zastąpił nieobecną, a zapowiadaną Miyako Arashimę oraz Stanisław Deja. Gościem specjalnym koncertu była jedna z najoryginalniejszych polskich pianistek, Barbara Drążkowska, która zagrała muzykę teatralną Szymona Brzóski i kompozycje na fortepian preparowany Johna Cage’a.

26 maja 2016 jak co roku grało "Raz w roku w Jerzwałdzie". Tym razem wystąpił w solowym recitalu znakomity pianista jazzowy Artur Dutkiewicz oraz zespół  Jerzy Małek Group. A w supporcie, jeden z najlepszych światowych pianistów grających w stylu boogie-woogie, Maciej Markiewicz.

7 stycznia 2017 roku to występ Krzysztofa Malinowskiego. Ten mieszkający na stałe w Kanadzie uznany i ceniony gitarzysta i wokalista to autor wielu przebojowych piosenek w klimatach "krainy łagodności".

W podobnym klimacie odbył się  koncert w Boże Ciało 15 czerwca 2017 wystąpi Andrzej Korycki, członek legendarnego zespołu „Stare Dzwony”, od początku lat 80. wykonawca współczesnych piosenek żeglarskich. W świecie muzycznym zasłynął przede wszystkim jako twórca utworów: „Magda”, „Struna za struną”, „Chciałem być żeglarzem”, „Byle dalej”, „Załoga”, „Cyklady”, „Rejs tawerną”, „Plasterek cytryny i ja”. Od ponad 10 lat Andrzej występuje w duecie z Dominiką Żukowską, z którą wspólnie śpiewał utwory autorskie, tradycyjne pieśni o morzu oraz współczesne pieśni z żeglarskiego kubryku.  Następnego dnia w Sali Pianoforte wystąpił Algorhythm Quintet i gościnnie Leszek Możdżer & Gloria Campaner.

Jeszcze jeden koncert tego lata odbył się w Jerzwałdzie. 5 sierpnia 2017  zagrał gitarzysta Adam Palma solo, który znany jest z wspólnych  występów z Al Di Meolą, Birrelli Lagren i Tomy Emanuelem. Artysta, na co dzień  mieszkający w Manchesterze, został zwabiony niejako podstępnie do Jerzwałdu. Miał on bowiem nadzieję spotkać tu słynnego na cały świat pianistę Leszka Możdżera. Leszek owszem bywa w Jerzwałdzie, ale akurat w sierpniu 2017 go nie było. Pomimo to Adam zagrał wspaniale, publiczność była zachwycona. A z Leszkiem Możdżerem i tak się spotkał, a nawet zagrał już dwa koncerty. Jeden we Włocławku (28 stycznia 2018), drugi niedawno ( 11 sierpnia 2018) w Zagrodzie Chryszczatej w Smolniku nad Osławą. Trzeci w tym roku jesienią zagrają w Londynie.

W roku 2018 Festiwal Jazzwałd’18 rozpoczęliśmy 31 maja koncertem Myrczek & Tomaszewski. 1 czerwca odbyły się dwa koncerty, zagrali pianiści Jan Krzysztof Broja i Józef Skrzek. 2 czerwca to również dwa koncerty, zagrali Diomede Tarwid & Markanicz oraz zaśpiewał Jorgos Skolias, a przy fortepianie siedział Dominik Wania. Ciąg dalszy festiwalu nastąpi 17.08.2018 - wystąpi Adam Makowicz solo i w duecie z Krzysztofem Medyną. Natomiast po koncercie na Jam Sessions wystąpią znakomici artyści: Leszek Możdżer na fortepianie, Janusz Macek Mackiewicz – kontrabas i Tomasz Sowiński – perkusja. Muzycy zagrają dla uczczenia 78 rocznicy urodzin Mistrza Adama Makowicza.  

Jerzwałd pracy twórczej?

Ta położona w lasach wioska musi posiadać jakieś genius loci, bo tworzyli w niej takiej miary pisarze jak Zbigniew Nienacki i Aleksander Minkowski. W pobliżu mieszkał też słynny malarz Alfons Kułakowski. Czy ten duch opiekuńczy związany jest z tutejszymi kłobukami? Tak twierdził Nienacki i nie mamy prawa nie wierzyć wielkiemu pisarzowi. — Chciałbym, żeby do Jerzwałdu przyjeżdżali na dłużej słynni muzycy, robię co mogę i namawiam ich do tego. A może któryś z nich chciałby tu zamieszkać na stałe? — rozmarza się Mirek Mastalerz. Pierwsze przymiarki trwają, ale na razie to tajemnica i nie zapeszajmy, ale być może w Jerzwałdzie powstanie coś na kształt domu pracy twórczej.  — Poświęcam Jerzwałdowi wiele czasu — mówi Mastalerz — studiuję jego historię, zbieram wszelkie materiały dotyczące tego miejsca. Mamy swoje forum, na którym wymieniamy się szczegółowymi informacjami. Odwiedzają nas też hobbyści — miłośnicy Pana Samochodzika. Jerzwałd rozwija się twórczo, to najważniejsze.

Jerzwałd jest też wspaniałą bazą wypadową do zwiedzania całego Jezioraka.  — Raz w roku wraz z grupą przyjaciół wybieramy się na którąś z wysp: Czaplak lub Lipowy Ostrów są tu najpiękniejsze — opowiada Mirek Mastalerz. Tam, na brzegu, zgodnie z jerzwałdzką tradycją rozpalamy ognisko. W nastrojach i strojach mniej formalnych kontemplujemy muzykę i krajobraz. A kiedy impreza rozkręci się już na dobre, przychodzą do nas kłobuki. — Czy się nie boją? — Skądże znowu, tutejsze kłobuki zaznajomione są z muzyką — śmieje się Mirek. — Podchodzą do nas śmiało i wręcz jedzą nam z ręki.

Takie to już dziwy w tej wiosce, na tutejszych jeziorach i w okolicy. A Jerzwałd, jak pięknie pisał Nienacki, to dla niektórych tylko mały punkcik na mapie, ale dla wielu jest całym światem.

Opowieść Mirosława Mastalerza o muzyce, koncertach, Jerzwałdzie i kłobukach

zanotował Dariusz Raszyński

https://znienacka.com.pl/index.php/forum/jerzwald-miejsce-magiczne/mirek-mastalerz-artysta/

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
19 marca 2020 11:59

Kustosz szybko reaguje, czyli czyta SN :) Wystarczyło go trochę sprowokować, zamienić osoby i opisać środowisko z Jetrzwałdu.
 

19 marca 2020 11:41   

Kustosz narozrabiał, Mirka powiesili. Mistrzowie researchu:) Komedia. Riposta po linii i na bazie. Tyleż rozczarowująca co spóźniona.

Ale naszych prywatnych zdjęć proszę nie używać, bo po pierwsze nie mamy ochoty występować w tamtym miejscu, a po drugie nie jest to legalne.


Odpowiadam Panie Kustosz, zdjęcia pochodzą z Waszego portalu, to są linki do nich, żeby się Pan nie czepiał:

https://znienacka.com.pl/wp-content/uploads/wpforo/default_attachments/1584119591-koncert-jerzwad-1.jpg
https://znienacka.com.pl/wp-content/uploads/wpforo/default_attachments/1584571645-IMG-20200314-WA0016A.jpg
https://znienacka.com.pl/wp-content/uploads/wpforo/default_attachments/1583946352-IMG-4801.jpg
https://znienacka.com.pl/wp-content/uploads/wpforo/default_attachments/1583961275-87EA683C-A460-4959-9BCA-D63178C2DE2F.jpeg

Chyba nie ma się czego wstydzić?
Nie chcecie ich udostępniać, to zróbcie sobie Forum tylko dla członków, a nie dla wszystkich.
 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami 19 marca 2020 10:50
19 marca 2020 12:13

Jeszcze Minkowski tam mieszkał? Matko, ale miejsce....Nigdy nie zapomnę reportażu, jaki puścił Minkowski w swoim piśmie "Skandale". Tytuł brzmiał - Zgwałcił mnie robot. I oni teraz zgłaszają jakieś uwagi do książki Michała? Nieźle. Wszystkich tam chyba ten robot zgwałcił

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski 19 marca 2020 12:13
19 marca 2020 12:20

Ne znam, ale widzę, że Michał miał nosa. Co za ludzie.

Aleksander Minkowski (ur. 27 lutego 1933 w Warszawie, zm. 7 marca 2016 tamże[1]) – polski pisarz, reportażysta i scenarzysta filmowy.

W okresie wojny przebywał z rodzicami na zesłaniu w położonej na dalekiej Północy w obrębie ZSRR republice Komi, z której wspomnienia zawarł w książce Droga do Niury (1964) oraz w pierwszym rozdziale wydanej w 1966 książki Gruby. W 1951 ukończył III LO we Wrocławiu[2]. Ukończył filologię rosyjską na UW.

Debiutował w 1956 na łamach tygodnika „Przegląd Kulturalny” jako prozaik. W 1959 Jerzy Jarocki wystawił w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego w Katowicach jego sztukę Fałszerz i jego córka, napisaną wspólnie z Eugeniuszem Kabatcem. W latach 1954–1957 związany z redakcją „Po prostu”. Od 1958 do 1961 pracował jako reportażysta w prestiżowym tygodniku „Świat”, wraz z Lucjanem WolanowskimWiesławem GórnickimAleksandrem ZiemnymMarianem Brandysem i Kazimierzem Dziewanowskim, z którym opublikował wspólnie tom reportaży ze ZSRR pt. Pięć tysięcy kilometrów przyszłości (wyd. Iskry1961). W latach 1969–1972 przebywał w USA jako wykładowca na Uniwersytecie Columbia oraz w Hunter College. W latach 1982–1984 redaktor tygodnika „Tu i teraz”. Od 1978 do 1994 prezes polskiej sekcji IBBY. W latach 70. wybrany wiceprezesem warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich. W latach 1991–1998 redaktor naczelny tygodnika „Skandale”, później „Nowe Skandale” i „Bez Pardonu”. Był prezesem zarządu Fundacji Korczakowskiej Odrodzenie, mającej na celu zbudowanie w Polsce międzynarodowej wioski dziecięcej. Mieszkał i tworzył w Warszawie. W latach 1967–1990 członek PZPR[3][4].

Część książek z cyklu Tropiciele złoczyńców (o przygodach Marty Patton) wydał pod pseudonimem Alex Hunter.

Według opracowania zasobów archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej wykonanych przez Joannę Siedlecką w książce Kryptonim „Liryka”. Bezpieka wobec literatów[5] w latach 1961–1980 był współpracownikiem służb specjalnych PRL, przy czym on sam konsekwentnie negował rzetelność informacji pochodzących z teczek SB[6]. Zmarł 7 marca 2016, a jego pogrzeb odbył się 11 marca 2016 w Domu Pogrzebowym na Cmentarzu Powązkowskim (Wojskowym) w Warszawie przy ul. Powązkowskiej 43/45[7] (kwatera B20-6-9)[8].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Minkowski

zaloguj się by móc komentować

ArGut @umami 19 marca 2020 11:59
19 marca 2020 12:21

Czyli,że jednak KUSTOSZ narozrabiał !

zaloguj się by móc komentować

umami @ArGut 19 marca 2020 12:21
19 marca 2020 12:28

Oczywiście, że Kustosz. Przecież bez Twojego namiaru bym na tę recenzje nawet nie trafił.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @umami 19 marca 2020 12:28
19 marca 2020 13:53

ZNienacka .. Przeczytałem tytuł bloga i od razu zacząłem się śmiać.. Mam przed oczyma jak Nienacki w książce ,właśnie ZNienacka jest targany po świecie przez duchy ,a on ciągle marzy ,zeby wrócić do tej kaszany z patelni w Jerzwałcie.. Jak sobie biedak nie daje rady intelektualnie , jaki traci grunt pod nogami .. Ten sfrustrowany ubek ,pachołek komunistyczny z aspiracjami na wielkiego pisarza .. No ale sosik tych złogów po PRLu na tym forum ,jest tak skwasniały,ze czuć go z daleka.. Dom pracy twórczej ,psia mać ZNienacka.. :))) 

zaloguj się by móc komentować

umami @Draniu 19 marca 2020 13:53
19 marca 2020 14:21

Mirek dał głos!

Po wpisie Kustosza:

Kustosz narozrabiał, Mirka powiesili. Mistrzowie researchu:) Komedia. Riposta po linii i na bazie. Tyleż rozczarowująca co spóźniona.

Ale naszych prywatnych zdjęć proszę nie używać, bo po pierwsze nie mamy ochoty występować w tamtym miejscu, a po drugie nie jest to legalne.


Pisze nam tak:

Mirekpiano, 19 marca 2020 13:50 

Niech sobie gość wiesza jeśli go to jara. Niech sobie nawet walnie kapucyna jak go to podnieca. 
W sumie to ja jeszcze książki rzeczonej nie przeczytałem. Oprocz oczywiście tych upublicznionych rozdziałów. Owszem, kupiłem i nawet otrzymałem przesyłkę ale pożyczyłem do przeczytania koledze, i kolejny kolega czeka w kolejce. Oni akurat nie są miłośnikami ani Nienackiego , ani jego twórczości. Poczekam na ich opinie. A tymczasem nie będziemy nabijali kabzy Coryllusowi. Ja  akurat zagłębiłem się teraz w lekturę innego formatu.



Mirek zafiksował się na waleniu kapucyna. To może są chłopcy wychowani w wiosce dziecięcej Fundacji Korczakowskiej Odrodzenie, której prezesował ten Minkowski?

A skoro mogę te fotki umieszczać, to jeszcze powiększenie facjaty Kustosza (to ten z lewej), bo na tym zdjęciu wyżej, pod firmą Mirka słabo go widać (po prawej autor książki o Nienackim, Mariusz Szylak): 


https://znienacka.com.pl/index.php/2020/02/25/mariusz-szylak-czlowiek-ktory-o-nienackim-wie-wszystko-w-rozmowie-z-kustoszem-czesc-i/

 

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
19 marca 2020 14:40

I jeszcze jedno. Pełna kultura. Całkiem aktualne. 3 dni po napisaniu recenzji. Jakby obok nas stał i się uśmiechał.


https://znienacka.com.pl/index.php/forum/spotkania/koncert-urodzinowy-beci-kiryl-keduk-i-mikhail-radunski-jerzwald-13-03-2020/paged/2/

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ArGut 19 marca 2020 10:46
19 marca 2020 14:40

Biedny, gnębiony Korwin wydał sobie w NRD 50 tysięcy książki...niezłe. Opozycjonista z nieprzejednanych

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami 19 marca 2020 11:59
19 marca 2020 14:41

Linków możemy używać, a jak im sie nie podoba niech idą do sądu, a nawet i za sąd

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami 19 marca 2020 12:20
19 marca 2020 14:41

Oczywiście, że miał nosa

zaloguj się by móc komentować


umami @gabriel-maciejewski 19 marca 2020 14:42
19 marca 2020 15:01

Ja też. Ten uśmieszek, to ukradkowe nachylenie się w stronę dziewczyny i otarcie się o nią, ta bordowa poszetka w brustaszy, ta lampka czerwonego wina. No, Kustosz par excellence.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @umami 19 marca 2020 15:01
20 marca 2020 09:08

On jej wykręca z tyłu rękę ;) Ale zdjęcie spoko.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
20 marca 2020 11:28

To jego żona. Ja myślałem, że to przynajmniej Uwodziciel, zafascynowany Skiroławkami, ale nie.

I Kustosz i Mirek nacięli się. Im się wydawało, że przeczytają o jakichś nowych historiach z życia Nienackiego, będą je analizować, porównywać i interpretować a niektóre może nawet czcić.
Przejrzałem wczoraj kilka wpisów na tym ich blogu ZNienacka i wychodzi na to, że Kustosz traktuje tego Nienackiego jako pretekst do spotkań, zbaw z dziećmi i znajomymi, wyznającymi podobne zamiłowanie. Nic groźnego. Ale książka Michała nie dla nich. Stąd też ta jego recenzja. W najgorszej sytuacji jest Mirek, bo on jako dziecko poznał Nienackiego, Nienacki bywał w jego domu, poznał także tego Minkowskiego ale, zdaje się, jak ten już był stary. Jest zżyty z Jerzwałdem, bo fakt, okolica piękna, udzielał się na forum jerzwałdzkim od lat, zna tam chyba wszystkich. Ma więc stosunek bardzo osobisty i sentymentalny, do tego dzieciństwo wypada mu na okres Nienackiego i Samochodzika, więc to musiało, prawdopodobnie, wpłynąć na jego zainteresowania. No i teraz weź i zrezygnuj z tego, zburz sobie ten pomnik o przeszłości. Znajdzie milion sposobów żeby wytłumaczyć sobie, że było OK a Michał nie ma racji, no i jakie to ma mieć znaczenie dla niego (Mirka), Mirek wie lepiej, bo znał Nienackiego. Wszystko przyjmie, tylko nie to, że to jedna wielka manipulacja i deficyty. Jest ponad to i dobrze się bawi. Trochę jak rekonstruktorzy. No i OK, mi nic do tego.
Po przeczytaniu kilku notek, doszedlem do wniosku, że Kustosz i Mirek zepsuliby sobie całą zabawę. No ale może, jak oni poczytają, bez uprzedzeń, co interesuje Michała, to jakąś korzyść z tego wyniosą. Kustosz musiałby przeczytać jeszcze raz, ale innym okiem, w ramach ćwiczeń. Mirek jeszcze nie czytał, i ma już zęby tu na nas. Trudno, stało się. Ale myślę, że w końcu przeczyta a im więcej się będzie mówiło o tej książce, to większa szansa, że zrozumieją intencję z jaką została napisana. Szanse jakieś zawsze są. Nie znaczy to, że od razu to przyjmą, na to bym nie liczył. Piszę to wszystko bez zgryźliwości i wrogiego nastawienia.
Na razie mamy taką sytuację, że nie rozumiemy się, i wzajemnie jesteśmy dla siebie kosmitami a z Mirkiem dogadałbym się prędzej z powodu muzyki, bo Nienacki, w sensie biograficznym, mnie kompletnie nie interesuje. No i nie mam żadnego sentymentu względem niego.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
20 marca 2020 11:36

Jakby kogoś interesowało: Pan Samochodzik, Jerzwałd, Nienacki i Minkowski, we wspomnieniach Mirkapiano (Mirosława Mastalerz). Zawiera wywiad z Minkowskim.

https://youtu.be/2phrinX_VSE

Tu kilka materiałów z PR, w tym ten wywiad z Nienackim, który na początku tego filmiku linkowanego wyżej, nie został puszczony.

https://www.polskieradio.pl/9/716/Artykul/782835,Pan-Samochodzik-niczym-James-Bond

https://www.polskieradio.pl/10/215/Artykul/1654783

https://www.polskieradio.pl/7/166/Artykul/1486187,Pan-Samochodzik-jest-jak-Hans-Kloss

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
20 marca 2020 11:41

Tu jest opis testamentu Nienackiego i zemsty żony, o której kiedyś wspominała pink-panther.
https://znienacka.com.pl/index.php/forum/wokol-nienackiego/zbigniew-nienacki-post-mortem/#post-19505

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
20 marca 2020 12:13

A tu jest o konfabulacjach Nienackiego ormowca, sprostowaniu Mirka Mastalerza, niewidzialnej ręki, i linki do wycinków prasowych.

Barbara Tylicka: Artykuł Moje serce tam, gdzie przygoda, opublikowany w Świecie Młodych w 1974 roku.
https://web.archive.org/web/20051227064835/http://www.nienacki.art.pl:80/a_moje_serce_tam_gdzie_przygoda.html

Mastalerz opowiada o tym jak było:
http://forum.jerzwald.pl/viewtopic.php?t=188

A tu Kustosz jeszcze raz relacjonuje: 
https://znienacka.com.pl/index.php/forum/jerzwald-miejsce-magiczne/jerzwaldzkie-opowiesci/

i wycinek z prasy — Ten od pana Samochodzika z Gazety Olsztyńskiej (?) z 22.09.1976 autorstwa Karola Krusia i Henryka Leśniowskiego.
https://znienacka.com.pl/wp-content/uploads/wpforo/default_attachments/1578408543-Ten-od-pana-Samochodzika.jpg

Nic wielkiego ale propaganda spożytkowała.

Trafiłem jeszcze na tego Mieszkowego denara:
Pan Samochodzik i zagadki Fromborka - recenzja
https://web.archive.org/web/20051221103429/http://www.nienacki.art.pl/r_zagadki_fromborka.html

No i ZNienacka tak się bawią, jak to jest opisane w tej recenzji, jakby to była dalsza część przygód Pana Samochodzika. Pretekstem są dzieci. Zwiedzanie, dreptanie po śladach opisanych w książkach. Zresztą infrastruktura turystyczna również budowana jest pod tym kątem. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani specjalnie groźnego.

I to w sumie wszystko, więcej czasu dla Nienackiego i ZNienacka nie mam.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski 19 marca 2020 12:13
22 marca 2020 01:13

Chciałeś, to masz:


Tu są inne wycinki z tych Skandali:
http://niniwa22.cba.pl/skandale_1.htm
http://niniwa22.cba.pl/skandale.htm

Oni jednak tam na tym ZNienacka muszą mieć jakieś deficyty, że sięgają po tego Minkowskiego. Ten Minkowski to jakiś zboczeniec? 

Tu jest wątek mu poświęcony:
https://znienacka.com.pl/index.php/forum/inni-autorzy/aleksander-minkowski/

Mirekpiano przeprowadza z nim wywiad:
http://forum.jerzwald.pl/viewtopic.php?t=1924

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować