-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Zawór i kipisz

Kolega mój, dużo starszy, wychowywał się z matką i bratem, trochę odeń młodszym. Przez ten niekompletny układ rodzinny jego życie nabierało momentami niespodziewanej dynamiki. Tak dużej, że nawet mi było trudno uwierzyć w historie, które opowiadał. Był chłopcem z wielkiego miasta, a ja ze wsi, a przez to jego gawędy miały dla mnie zawsze nieodparty urok. Wyznał mi kiedyś na przykład, że już w podstawówce narkotyzował się bielinką do prania. Dla mnie, człowieka, którego wiedza o środkach odurzających, kończyła się na butaprenie było to sporym zaskoczeniem. Najciekawsze jednak były zawsze jego opowieści o relacjach z innymi kolegami i z dziewczętami. Te ostatnie pominę, przez wrodzoną skromność, ale chciałem rzec słowo o tych kolegach. Oni go odwiedzali zwykle pod nieobecność matki, w czasie kiedy w domu był tylko młodszy brat. Zgaduję, że imponowało tym brudnym szczylom duże mieszkanie w centrum miasta i różne udogodnienia, które się tam znajdowały. Kolega mój był bardzo towarzyski i nie miał nigdy kłopotów z tak zwanymi więziami rówieśniczymi. Cierpiał przez to nieraz bardzo, ponieważ był od rówieśników silniejszy, bystrzejszy i miał lepsze mieszkanie. Oni za to, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, celowo i z premedytacją wpędzali go w poczucie winy, a kiedy już to zrobili, oczekiwali odeń ochrony, bo był przecież najsilniejszy i najmądrzejszy. Takie relacje koleżeńskie mogą, przepraszam za wyrażenie, zaje..ać słonia, a co dopiero mówić o wrażliwym siedemnastolatku, zmagającym się z burzami hormonalnymi. Zdarzyło się kiedyś, że odwiedził go kolega, który pozostając w przez długi czas w szampańskim humorze, zapewne pod wpływem owej bielinki, postanowił urządzić w tym ładnym i dużym mieszkaniu tak zwany kipisz. To znaczy, chciał powywalać wszystko z szafek w kuchni, potem rozbebeszyć pościel i pourywać ze ścian i zawiasów co tam się tylko urwać dało, a być może także powywalać z szaf jesionki i płaszcze. Kolega mój, widząc niepokój swojego młodszego brata, najpierw prosił tamtego, żeby jednak zrezygnował, potem próbował racjonalnie argumentować, aż wreszcie, widząc, że brat nie jest już zaniepokojony, ale przerażony, zaczął działać. To co się tam wtedy wydarzyło nie może znaleźć odzwierciedlenia w literaturze, albowiem nie ma na świecie takich mistrzów pióra, którzy by wiarygodnie oddali to natężenie emocji. Być może Dante dałby radę, ale pewności nie mam. Młodszy brat uciekł z mieszkania, a wrócił dopiero wtedy kiedy można już było pościerać krew ze ścian i mebli. I wyobraźcie sobie, poradzili sobie z tym tak skutecznie, że matka, jak wróciła z pracy, niczego nie zauważyła. A tamten kolega co chciał robić kipisz, już nigdy nie przyszedł.

Ha, odpowie mi teraz jakiś bystry obserwator wczorajszych zajść, całkiem nie a propos ta twoja gawęda, bo nasz kolega toyah żadnego kipiszu nie chciał zrobić. I tu dochodzimy do sedna, czyli do wyjaśnień ostatecznych. Nie jest tak kochani, jak to wczoraj na blogu i w prywatnych rozmowach ze mną sugerowało wiele osób, nie jest tak, że pewne rzeczy muszą się zdarzyć i muszą się powtórzyć, a pewne zachowania są stałe. Nie są i powyższa opowieść jest na to dowodem. Teraz dopiero bowiem nastąpi jej pointa. Jeśli ktoś chce ponosić odpowiedzialność za porządek w mieszkaniu i czuje się współgospodarzem, nie może się ograniczać do wycierania krwi ze ścian i mebli. A w momentach kryzysowych ewakuować się z mieszkania. Mam nadzieję, że widzicie, jak sprytnie, z wdziękiem prestidigitatora, odwróciłem Waszą uwagę od postawy młodszego brata i skupiłem ją na tym biednym, młodocianym ćpunie. Podobnie jest z naszą tutaj sytuacją. Pozwalacie, jak dzieci zupełnie, by uwaga wasza koncentrowała się na sprawach nieistotnych, choć widowiskowych, a pomijacie, rozumiem, że bezwiednie, rzeczy ważne. Jaskrawym przykładem takiego zachowania, był wczorajszy komentarz kozika, który najpierw napisał, że toyah ciągnie ten portal, a potem wyznał, że on tu już w zasadzie nie zagląda, a z toyahem gada na skajpie. Ja się oczywiście cieszę, że oni wiodą tak intensywne życie towarzyskie, ale cieszyłbym się jeszcze bardziej gdyby to Skype wydawał książki toyaha i zajmował się ich dystrybucją oraz promocją.

Nieprawdą jest, że jestem człowiekiem gwałtownym, który nie potrafi zapanować nad emocjami. Moje dzieciństwo, nie tak pewnie ciężkie, jak dzieciństwo tego mojego starszego kolegi, wyrobiło we mnie ważny nawyk, nawyk cierpliwego oczekiwania i właściwego rozpoznawania priorytetów. To znaczy taki nawyk, który pozwala poświęcić rzeczy nieważne, a pozornie atrakcyjne, dla innych, od których zależy przeżycie. To mnie wielokrotnie uratowało przed furią istot ode mnie silniejszych, bystrzejszych i bardziej zdeterminowanych, próbujących osiągać cele dla mnie niedostępne, albo wtedy nieistotne.

Kiedy więc mamy do czynienia z sytuacją wspólnego ponoszenia odpowiedzialności za jakość i porządek, bo o to mam nadzieję chodziło kozikowi, kiedy pisał, że toyah ciągnie ten portal, dobrze byłoby gdyby ten, który ponosi tę odpowiedzialność w stopniu nierównie większym, miał szansę być wysłuchanym i zrozumianym, bez potrzeby robienia kipiszu. Tak się niestety nie stało. Mieliśmy za to do czynienia z wylewem kuchennej psychologii, gawęd na temat stałych zachowań i wypadków, które muszą, prawda, się zdarzyć, bo taki jest ten świat. To są bezbożne determinanty, tak bym to określił. Mógłbym jeszcze dodać inną nazwę – szatański fatalizm – na koniec zaś napisać, że zamykam uszy swoje na tę mowę. I tak właśnie napisałem, ale to jeszcze nie jest koniec. Nic się tu nie wydarzy bez mojej decyzji i myślę, że SN jak i inne moje media przetrwają jeszcze cięższe niż ten kryzysy. Chciałbym teraz jednak zapytać kolegów, którzy na moje uprzejme prośby i sugestie, nie odpowiadali lub odpowiadali w sposób niezadowalający – dlaczego nie włączyli w swoim sercu opcji „pokora” i nie przyjęli do wiadomości iż mogę mieć ważny, aczkolwiek mało widoczny powód by takie supliki do nich kierować? Dlaczego uniesieni pychą i złudzeniem doprowadzili do tej sytuacji, która nastąpiła wczoraj, a potem jeszcze, w sposób urągający podstawowym zasadom logiki próbowali przekonywać mnie, że toyah ponosi odpowiedzialność za ten portal? Dlaczego to robili?

Napisałem do toyaha list, nie odpowiedział. Prawdopodobnie dlatego, że honor i godność osobista mu na to nie pozwoliły. Uprzedzam jednak teraz wszystkich, a mam nadzieję, że powyższe akapity są tego żywym dowodem, iż nie pozwolę się postawić w sytuacji oswojonego furiata, który w oczach wielu zachowuje się w sposób przewidywalny i łatwy do rozbrojenia. Nie próbujcie nawet takich numerów, bo wtedy dopiero zobaczycie, co to jest dobry autor w akcji.

Szkoła nawigatorów to jest portal otwarty, gdzie chętnie wita się gości, którzy zamierzają umieścić tu teksty ze swoimi przemyśleniami. To nie jest ani dom wariatów, ani dom spokojnej starości, w którym grupka rozwydrzonych dziadków każe płacić jakieś frycowe nowo przybyłym i ustawia ich do pionu kiedy chce i jak chce. To jest zupełnie inne miejsce i lepiej, żeby wszyscy dobrze to zrozumieli. Od wyrzucania troli zaś i pilnowania, by nie zdarzały się tu rzeczy nieprzewidywalne jest parasol.

Teraz o zaworach. Okoliczności, w których działamy są trudne, a będą jeszcze trudniejsze. Nasza misja nie jest w żaden sposób skorelowana z misją dobrej zmiany i chciałbym to podkreślić. To znaczy to, co PiS ogłasza jako sukces, nie musi być tak interpretowane przez tutejszych blogerów i komentatorów. To zaś, co PiS ogłasza jako klęskę nie musi być tu tak postrzegane. Wokół tych różnic toczyć się powinna dyskusja. Ja wiem, że to trudne, bo pokusa, by umieszczać tu teksty prowokacyjne jest dla wielu uczestników nie do zwalczenia, ale wspomniana wyżej odpowiedzialność za jakość i porządek wyklucza wszczynanie awantur i polemikę z prowokacjami.

Sposób w jaki władza porozumiewa się z obywatelami w roku jubileuszowym nie podoba mi się wcale. Dostrzegam bowiem w tej komunikacji ten sam szatański fatalizm, o którym pisałem wyżej. To znaczy wszystkie głupstwa, nędze i zaniechania, a także wszystkie błędy, muszą być powtórzone i to wielokrotnie, żebyśmy mogli znów poczuć się wolnymi Polakami. Beze mnie. Nie po to podjąłem trud tłumaczenia i wydawania polskiej publicystyki politycznej pisanej przed pierwszą wojną po francusku, nie po to za to płacę niemałe pieniądze, żeby teraz słuchać głodnych kawałków prezydenta Andrzeja Dudy o samostanowieniu.

Zajmujemy się tutaj komunikacją i sprawy z nią związane są dla portalu i jego uczestników najważniejsze. A skoro tak, nie możemy popadać w szatański fatalizm i odpowiadać entuzjazmem na uproszczone formuły opisujące politykę, jakie proponuje nam ostatnio propaganda dobrej zmiany. Bo tak już musi być. Nie musi i by to udowodnić zbieramy się tutaj właśnie.

Dlaczego będzie gorzej? Jeśli ktoś zajmuje się centralną dystrybucją entuzjazmu w wersji uproszczonej, najprawdopodobniej chce, by ów entuzjazm udzielił się wszystkim. A skoro tak się nie dzieje, chce, by ci, którym on się nie udziela trafili do getta dla świrów i zwolenników płaskiej ziemi, a także wielkiej Lechii. I ja zastosowanie tego mechanizmu widzę gołym okiem, także wobec nas tutaj. Nigdy nie pozwolę się zepchnąć w takie rejony. Wysiłek jednak ukierunkowany w tę stronę będzie wzrastał i będzie ograniczał nasze tutaj działania. Te zaś opiewają na promocję treści ważnych, aktualnych ciągle, ale zapomnianych lub celowo ukrywanych. Dlaczego to będzie utrudnione? Oto wczoraj dostałem wreszcie odpowiedź od jednego z krakowskich autorów, którym zaproponowałem wydanie książki. Chciałbym, żeby to dobrze wybrzmiało – wydawca zgłasza się z propozycją wydania książki i zapłacenia pieniędzy do autora, który nie zarabia przecież wiele. Książka jest już gotowa, trzeba tylko powtórzyć edycję, nie wymaga to od autora żadnych dodatkowych wysiłków. Czytelnicy stoją w blokach i czekają, aż rzecz się ukaże, żeby otworzyć swoje portfele i wyciągnąć z nich szeleszczące banknoty. Zacytuję tę odpowiedź w całości bez zdradzania nazwiska autora i tytułu książki. Oto ona:

 

Szanowny Panie

Przepraszam za późną odpowiedź, ale dopiero wczoraj mogłem się skontaktować z prezesem naszego wydawnictwa. Dowiedziałem się, że właśnie trwają prace nad umieszczeniem wszystkich najstarszych (tj. z początku lat dwutysięcznych) publikacji wydawnictwa Historia Iagellonica na stronie Biblioteki Narodowej w otwartym dostępie. W tej sytuacji powtórne wydanie książki drukiem jest bezcelowe

Z wyrazami szacunku

 

A oto moja odpowiedź:

 

Szanowny Panie, myli się Pan całkowicie. Właśnie w tej sytuacji wydanie tej książki ma wielki sens

 

Rozumiem jednak, że Pan po prostu nie chce tej ponownej edycji. Nie będę się już naprzykrzał.

 

Z wyrazami szacunku

 

Każdy odrobinę zorientowany człowiek wie, co to znaczy, umieszczenie książki w tak zwanym wolnym zasobie. To jest jej unieważnienie. Totalne i całkowite. I nie zmienia wcale tego faktu chwilowe zainteresowanie studentów tym czy innym tytułem. Nie o to bowiem chodzi. Oddzielenie życia i publikacji akademickich od reszty świata, od mediów i ich propagandy, którą akademia mogłaby weryfikować z wyżyn swojego autorytetu, a także od czytelników literatury popularnej, służy jednemu celowi – narzuceniu jawnej cenzury i dystrybucji propagandy. Nie oznacza to jednak, że musi tak być, że profesorowie muszą sprzedawać swój czas za 30 srebrników, albo za pięć minut w telewizji, nie jest tak, że ludzie są za tępi, żeby zrozumieć tę czy inną, historyczną książkę. To są diabelskie determinanty. Jest dokładnie na odwrót, ale my sobie z tym nie potrafimy poradzić, bo przeszkadza nam już to pycha, już to strach przed stanięciem w prawdzie.

 

Na tym na razie kończę, ale myślę, że temat jest rozwojowy. Chciałbym podkreślić, a muszę to zrobić sam, bo na zwolenników szatańskiego fatalizmu nie mam co liczyć, że tekst niniejszy nie jest wyrazem ani osobistych animozji, nie jest też częścią kłótni o pieniądze.

 

Z poważaniem

 

Gabriel Maciejewski – coryllus

 

Zapraszam wszystkich na portal www.prawygornyrog.pl

 



tagi: szkoła nawigatorów  propaganda  komunikacja  media  toyah  akademia 

gabriel-maciejewski
13 września 2018 09:35
102     6151    20 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Krzysztof5 @gabriel-maciejewski
13 września 2018 09:58

Junosza-Pająki, str.120/1

Jednak ja się boję.
Pan śmieszny człowiek jesteś.
Nie; oni zaczynają się otrząsać; oni już zaczynają to miarkować, /ze im nie jest wygodnie prowadzić takie interesa.
Co będzie z tego miarkowania?
Nic nie będzie.
No, no!
Ja wam powiadam, że nic nie będzie - rzekł dziadzio Gancpomader - jeszcze nasze dzieci i wnuki naszych dzieci i wnuki wnuków naszych dzieci, będą brały ładny procent; może jeszcze ładniejszy niż my bierzemy
Dlaczego?
Dlaczego? Dla kilku przyczyn. Pierwsza przyczyna ta jest, że oni nie umieją rachować; oni mają w ręku grosz, ale nie wiedzą, co grosz znaczy druga przyczyna jest, że między nimi nie ma tego, co jest pomiędzy nami My możemy się pokłócić przy rachunku, możemy sobie nawet cokolwiek brody potargać, ale skoro trafi się interes, to my zaraz, w wielkiej zgodzie, zrobimy współkę. Oni nie mają żadnej zdolności do spółki. Trzecia przyczyna |< i że oni mają taki feler w oku, że nieraz to, co wcale niepotrzebne, wydaje im sie bardzo potrzebne, a to, co potrzebne naprawdę - niepotrzebne. A prócz tego mają i w żołądku feler...
Jaki feler?
Nie wiesz? - zapytał ironicznie dziadzio. - No, to powiedz mi, co ty zwykle jadasz?
Ja jadam dobry obiad: trochę kartofli, trochę chleba, parę dzwonek śle dzia, cokolwiek cebuli - czasem kawałek mięsa, w szabas kawałek ryby,. co więcej potrzeba? Czasem szklankę herbaty, kieliszek mocnej wódki, troche, piwa, jeżeli zrobię dobry interes! Co mam sobie żałować? Nie mam duzo, ale jest rozmaitość.
Ślicznie powiedziałeś; my wszyscy lubimy taką rozmaitość, a oni nie mają do rozmaitości gustu, oni lubią jednakowo. Jednakowo duże miesz kanie, duże ubranie, duża edukacya dzieci, duża zabawa, duże jedzenie, wszystko duże. Oni lubią co dzień jeść mięso, czasem dwa i trzy razy mięso, oni lubią wino, oni lubią grać w karty, lubią wystroić swoje żony i swoje córki i iść z nimi na bal. Oni lubią... czego oni nie lubią! Właśnie dlatego,ze
 dużo z pomiędzy nich ma pańskie fanaberye, że nie mają zdolnosci do rachunku, ani do współek, że lubią zawsze jednakowo, więcej dobrze niz srednio i więcej dużo, aniżeli mało - my i nasze dzieci będziemy
mieli zawsze co jeść.
Pan Gancpomader ma racyę. Immerschlecht nie ma racyi.
 Za pozwoleniem - rzekł dziadzio Gancpomader - pan Immerschlecht
tyz ma racyę.
Jakim sposobem jeden i drugi ma mieć racyę, kiedy każdy co innego
mowi
Czesciowo; on ma racyę w małej części, ja mam w dużej. Znajdzie się troche takich, co nabiorą rozumu - i ta trocha będzie dla nas stracona * a zostanie reszta, która nam da dość chleba, oby go tylko było czem gryźć
do poznej starości.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski
13 września 2018 10:24

Dokladnie tak, Panie Gabrielu...

... ludzie nie sa za tepi aby zrozumiec nie tylko ksiazke historyczna... trzeba ludziom dopomoc, ale tej pomocy od "lepszej zmiany",  POPiS'owej zmiany ani widu  ani slychu.  Tylko u Pana na blogu, portalu i na PGR mozna tej  POMOCY  oczekiwac  !!!

Dziekuje za wspanialy wpis, na ktory - przyznaje - niecierpliwie czekalam juz od samiutenkiego rana... a teraz wracam do swojej pracy, bo mam jej multum...

... Szczesc Boze Panu Gabrielowi we wszystkich poczynaniach, 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Krzysztof5 13 września 2018 09:58
13 września 2018 10:29

Dobre...

... nawet bardzo dobre  !!!

zaloguj się by móc komentować

Krzysztof5 @gabriel-maciejewski
13 września 2018 10:41

Teraz o zaworach. Okoliczności, w których działamy są trudne, a będą jeszcze trudniejsze. Nasza misja nie jest w żaden sposób/?/ skorelowana z misją dobrej zmiany i chciałbym to podkreślić.

 

Co z socjalizmem../nieuniknioność socjalizmu?

Innocenty Maria Bocheński-Rok 1988-Między logiką a wiarą.

P Spróbujmy jednak coś o przyszłości sensownie powiedzieć. O tym jakie czynniki ukształtują człowieka przyszłości. To można nazwać planowaniem a nie prognozowaniem .
B. Jeżeli pan sobie życzy, spróbuję ułożyć poemat o człowieku przyszłości — nazywam go człowiekiem tub kowym. W naszych czasach dominujące znaczenie ma elektronika. Ma ona trzy zastosowania. Pierwsze w telekomunikacji. Jak dotąd przekazuje się tylko dźwięki i obrazy, ale później przyjdzie pora na zapachy i inne bodźce. Jak wszystko będziemy mieli w domu, nie będzie trzeba się poruszać, bo wszystkie wrażenia będą na miejscu. Inne zastosowanie elektroniki to automatyzacja, która idzie stale naprzód. Są już fabryki, w których nie ma w ogóle robotników. W przyszłości człowiek nie będzie pracował. A wreszcie są komputery, które myślą tak doskonale, że człowiek przyszłości nie będzie potrzebował myśleć. Nie będzie sic poruszał, nic będzie pracował, nie będzie myślał. Jak sobie takiego człowieka wyobrazić? Można go sobie wyobrazić jako leżącego w podziemnej tubie. Są dwie interpretacje jego sytuacji. Pesymistyczna zwraca uwagę na tasiemca, który był kiedyś inteligentny, a dziś prowadzi wygodny tryb życia, żyje we wnętrznościach człowieka i wskutek tego spadł niemal do poziomu rośliny. A optymistyczna wizja przypomina naukę św. Tomasza z Akwinu o aniołach. Aniołowie mają wszystkie cechy człowieka przyszłości. Nie poruszają się, nie pracują i nie wnioskują. Podobnie człowiek przyszłości będzie się oddawał kontemplacji estetycznej, religijnej, naukowej, jak aniołowie.
P. Jak wnbec takiej wizji przyszłości powinien wyglądać system oświaty, czy powńnien być elitarny, oparty o surową dyscyplinę, bazować na technice video zamiast na pracy nauczyciela ?
R. Nie, niech pan zobaczy, jak to jest dobrze w Szwajcarii

 

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
13 września 2018 10:47

Ja wiem, że Ty jesteś zarobiony i są napięcia, z którymi musisz sobie na bieżąco radzić, ale bądż proszę uczciwy. Kozik - ani tym bardziej ja - jednym słowem nie napisał, że "że toyah ciągnie ten portal i że on tu już w zasadzie nie zagląda, a z toyahem gada na skajpie". Każdy wie - nawet ta banda lizusów, która Cię od wczoraj oblepia -  że beze mnie ten portal sobie poradzi, natomiast bez Ciebie zdechnie w jednej sekundzie. Dlatego też pierwsze co Kozik napisał, to to, że moje teksty podwyższają popularność SN, a druga stanowiła odpowiedź na Twoją uwagę, że on ma w nosie mój blog, o czym świadczy tez fakt, że praktycznie tu nie komentuje, na co on nie napisał, że tu nie zagląda, bo gada ze mną na Skypie, ale że zasadniczo nie komentuje ani tu ani nigdzie indziej. Ja oczywiście rozumiem, że Twoim zdaniem, moje teksty popularność SN obniżają - w co nie wierzę, ale uważam za możliwe - a ktoś kto nie komentuje nie ma prawa głosu; ja tylko mówię że on nie napisał tego, co mu zarzucasz. Rzuć okiem, sprawdź i zobacz, jak fatalnie się co do niego pomyliłeś. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 10:47
13 września 2018 10:51

Oczywiście, on napisał co innego, a ja stawiam mu zarzuty fałszywe. Jasne, bo powinienem odnieść się nie do sensu wypowiedzi, ale do jej treści słowo po słowie. Może pogadaj z orjanem to wyjaśni ci czym się różni treść prawa od jego litery

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski
13 września 2018 10:55

Jak przeczytałem "że właśnie trwają prace nad umieszczeniem wszystkich najstarszych (tj. z początku lat dwutysięcznych) publikacji wydawnictwa Historia Iagellonica na stronie Biblioteki Narodowej w otwartym dostępie." To od razu pomyślałem to co Ty napisałeś dalej

"To jest jej unieważnienie." :)

To jest jest jakiś kolejny obłęd i ja Ci szczerze współczuję, że musisz się z tymi p....racownikami naukowymi się dochodzić.

Jedna rzecz nie daje mi tylko spokoju tzn nazywanie ich "krakowskimi autorami". Ja wiem, że gdy piszesz krakowski masz na myśli UJ. Myślę, że należłoby to podkreślić. Pracownicy naukowi Uniwesytetu Jagiellońskiego, nie "krakowscy autorzy", nie są zainteresowani popularyzacją swojej twórczości i zarabianiem pieniędzy :)

Nie wiem dlaczego jesteś taki delikatny i nie publikujesz nazwiska, albo chociaż w skrócie np dr hab. Rafał H., tego pracownika naukowego UJ bo chyba nie przez RODO ;-)

Ja też się zastanawiałem dlaczego ktoś może odrzucić taką intratną propozycję i chyba znalazłem częściową odpowiedź.

Całe to Towarzystwo (wzajemnej adoracji) Wydawnicze Historia Iagellonica to są równocześnie autorzy książek.

Kuciak Jakub Członek Zarządu

Polit Jakub Jarosław Członek Zarządu

http://iagellonica.com.pl/produkt/lew-i-smok/

Dudziński Andrzej BogdanCzłonek Zarządu

http://iagellonica.com.pl/produkt/kartaginskie-strategie-wobec-sycylii/

Kargol Tomasz Stanisław Przewodniczący Zarządu

http://iagellonica.com.pl/?s=&autor-val=Kargol+T.&epoka-val=&autor-key=_product_cf_autor&epoka-key=_product_cf_epoki&post_type=product&product_cat=katalog

Grabowski Tomasz Sekretarz

Kuras Katarzyna Anna Skarbnik

Ferenc Marek Wiceprzewodniczący

 

Być może dlatego "pies jest pogrzebany"?

BTW kiedyś rzuciłeś mimochodem, że wydasz ich bez zgody na zasadzie "nie mamy pańskiego płaszcza ..." :-) Może to jest metoda?

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Krzysztof5 13 września 2018 10:41
13 września 2018 11:07

Poprosze o cd, bo jakos nie chce mi sie wierzyc w entuzjazm o.Bochenskiego dotyczacy tutejszego systemu oswiaty:) 

 

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @gabriel-maciejewski
13 września 2018 11:20

Wszystkiego dobrego. kilka lat temu zawzięcie dyskutowałem z kolegą podczas lotu w samolocie, opierając się na informacjach, jakie miałem od Ciebie. Gdy wylądowalismy w Warszawie człowiek siedzący za nami pokazał mi 1 tom "Baśni". To było coś. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
13 września 2018 11:24

Teraz dopiero doczytałem Twój tekst do końca. Czytałem go, kiedy doszedłem do Kozika, napisałem szybki komentarz, a potem zapomniałem że mam czytać dalej i poszedłem z psem. Rzecz w tym że ja nie dostałem od Ciebie żadnego listu. Nie ma takiej możliwości bym  Ci nie odpowiedział, a już z pewnością nie dlatego że mi na to nie pozwala duma. Znamy się 10 lat i powinieneś wiedzieć, że to jest absurd.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
13 września 2018 11:25

Niech każdy zajrzy do zakładki własnych komentarzy i (super pomysł i wykonanie) i popatrzy co po każdym z nas w tej przestrzeni zostaje

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @bolek 13 września 2018 10:55
13 września 2018 11:30

oczywiście, że właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Digitalizować zasoby będą przez dwadzieścia lat, a w tzw. międzyczasie, ww. członkowie zarządu wydawnictwa będą mogli dowolnie  plagiatowali zasób archiwalny, wydając rozmaite przyczynkarskie kompilacje pod własnymi nazwiskami. I pies z kulawą nogą nie będzie zorientowany, że to jest robione metodą "wklej i kopiuj" . Natomiast wydanie książki pod   nazwiskiem  faktycznego autora, która trafiła by w systemie sprzedaży  "nie wiadomo do kogo", natychmioast obnażyła by wtórność chałturzenia  owych członków zarządu wydawnictwa.
Reasumując, to w pełni interesowna obrona monopolu nad zasobem archiwalnym.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
13 września 2018 11:34

Wstrząsająca odpowiedź od autora... To jest coś niesamowitego i aż trudno uwierzyć że autor nie życzy sobie wydać swojej książki. Nawet nie wiem jak to nazwać.

"...A skoro tak się nie dzieje, chce, by ci, którym on się nie udziela trafili do getta dla świrów i zwolenników płaskiej ziemi, a także wielkiej Lechii..."

Niestety tak to wygląda, bo takie są konsekwencje. Świadczy o tym lawinowo rosnąca liczba kont internetowych (za każdym jest człowiek) frustratów nienawidzących kościoła i Polski. Zastanawiałem się czemu oni dopuszczają do takiej degradacji własnych obywateli... Divide et impera. A potem można spokojnie gadać o głupim i nic nie rozumiejącym ludzie który książek nie czyta, a jedyną jego ambicją jest "dobry serial" i koncert Sławomira. Zaś jedyne na co zasługuje to nadzór władzy w postaci pałki, psychuszek, i Jednolitego Pliku Administracyjnego... Jasne że nikt już nikogo mordować ani torturować nie zamierza. Jak to powiedział oberkrasnal w kingsajzie "my ich tak długo będziemy kochać, że i oni nas w końcu pokochają" (lub jak kto woli "Liberté, égalité, fraternité, ou la mort!")

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OdysSynLaertesa 13 września 2018 11:34
13 września 2018 11:38

ja znałem to w wersji: "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się, bo strzelam"

zaloguj się by móc komentować

bolek @bolek 13 września 2018 10:55
13 września 2018 11:39

"Kuras Katarzyna Anna Skarbnik"

Kurde, zachowałem się jak niewychowany gówniarz pomijając "skromną" osobę Pani Skarbniczki, z tytułem doktora (sic!).

http://iagellonica.com.pl/produkt/dwor-krolowej-marii-leszczynskiej-ludzie-pieniadze-wplywy/

PS

To całe "wydawnictwo" to jest jedna, wielka "patologia" :/

zaloguj się by móc komentować

bolek @stanislaw-orda 13 września 2018 11:30
13 września 2018 11:40

" Reasumując, to w pełni interesowna obrona monopolu nad zasobem archiwalnym. "

Bardzo ładnie to zreasumowałeś ;-)

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
13 września 2018 11:59

Bardzo ważna wystawa dzieł Jozefa Brandta oklerslanego jako wilkiego poetę stepu odbywa sie w Muzeum Narodowym, a  w zwiazku z tym wydano Trzy tomy albumu , ktore kosztują 250 PLN, oczywiscie wydanie jest limitowane tylko w muzemu   do nabycia. I tak sie zastanawiam ,gdzie jest i co robi ta slynna fundacja narodowa, co to ma wspierac i propagowac kulturę polską . Gdzie jest tvp , ktora winna nie jedą audycje zrealizować , tylko cykl poswiecony temu malarzowi i nie tylko . A genaralnie , kim my Polacy jestesmy ,dla tej swołoczy politycznej.. Kiedy znajomym mowie ,ze odwiedziłem muzeum w zwiazku z wystawą, kazdy jest zaskoczony tą informacją ,ponieważ w ogole nie wiedzieli,ze taka wystawa sie odbywa.

Mamy reklamy w tvp, ktore dumnie informuja,ze nasze produkty laduja w sklepach niemieckiwgo Lidla. No ale niestety nie ma nawet wzmianki o tym ,ze taka wystawa sie odbywa.. Wystarczył krotki spot reklamowy puszczany przez miesiąc. Wystarczyło aby ta nieszczesna fundacja od przewalania budzetu troche wysilku wlozyła w rozpropagowanie  wystawy. 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

onyx @bolek 13 września 2018 11:40
13 września 2018 12:08

Bingo! jak to mawiał przy takich okazjach jeden filozof. Oni też tworzą przestrzenie zamknięte ale zamknięte do tego stopnia, że nawet zwitki banknotów wciskane przez szpary nie robią na nikim wrażenia. Status quo musi być zachowane bo od tego zależy czy nasz państwowy ustrój trwać będzie niezłomnie czy padnie na buzię.

zaloguj się by móc komentować

orjan @gabriel-maciejewski 13 września 2018 10:51
13 września 2018 12:13

Skoro mnie przywołałeś, to jeszcze za czasów z Kamiuszkiem (po jego odejściu opinii nie zmieniłem) prorokowałem, że stanowicie zespół komplementarny, a kreowanie emocji jest domeną toyaha. Jeśli który z komentatorów tego jeszcze nie odkrył, to po co go czyta, skoro lektura nic mu nie daje? Ma on poza tym unikalną właściwość publikacyjną, której odkrywczą przydatność można porównać do sejsmografu.

Wyładowania są nieuchronne i trzeba je docenić.

Blog rządzi się innym tempem wymiany wypowiedzi. Myślę, że w dialektyce takiego tempa nigdy wcześniej nie było. Nie jestem gotów to tempo opisać całkowicie, natomiast pierwsze określenie, które przychodzi mi na myśl to: "doskok"; dialektyka z doskoku. Dlatego oczekiwanie wgłębiania się blogerów w sens wypowiedzi innych blogerów jest oczekiwaniem wyjątkowo optymistycznym skoro własne wypowiedzi udzielają często bez sensu. Rządzi tempo a tempo lubi emocje.

Akurat w Szkole Nawigatorów obok tego tempa zachodzi pewna praca, którą w obszarze dialektyki można ocenić jako pracę organiczną. To ona jest podstawowa. Tu zasługa prawie bez wyjątku jest Twoja także w tym znaczeniu pośrednim, że akurat tutaj znalazło miejsce przynajmniej kilku autorów "organistów" (tzn. od odkrywania wartości organicznych). Ale bez burzy od czasu do czasu Szkoła zwiędnie i zajmie się jakimś przyczynkarstwem.

NB.: Gdy tak się dookoła rozglądam wśród ludzi "umysłowych" (tzn. pracujących także głową), to moim zdaniem panuje wśród nich głód zrozumienia świata, a przynajmniej wiedzy co wprawia go w ruch. Posiadanie takiej orientacji w mniej więcej kompletnym zakresie jest już niemożliwe. Ogólna diagnoza "money makes the world go round" byłaby dla większości wystarczająca, gdyby nie dociekliwość szczegółów, precedensów itd. W świecie menedzerów od szczebla średniego wzwyż jest więc moda na przytaczanie takich szczególików, co ma manifestować szersze rozgarnięcie, szersze horyzonty, itd. Dlatego SN jest potrzebna, ale musi w niej iskrzyć.

zaloguj się by móc komentować

onyx @Draniu 13 września 2018 11:59
13 września 2018 12:17

Mówisz i masz, PFN z szybkością F1 wydaje kasę na szczytne cele i nie ma czasu na jakichś poetów ze stepu.

https://wiadomosci.wp.pl/rusza-nowa-akcja-pfn-legenda-f1-opowie-o-historii-polski-6293594956392577a

Panowie przy okazji ze zręcznością prestidigitatora łączą bohaterów wojennych z kierowcą bolidu. Można?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski 13 września 2018 10:51
13 września 2018 12:26

Nie napisał że ja ciągnę ten portal i kropka. Nie napisał że on tu przestał przychodzić. I druga kropka.

zaloguj się by móc komentować

bolek @onyx 13 września 2018 12:08
13 września 2018 12:27

"Bingo! jak to mawiał przy takich okazjach jeden filozof."

Nomen omen, krakowski filozof lub też, jak napisała o nim GK "dyżurny krakowski patriota" :D

zaloguj się by móc komentować

orjan @bolek 13 września 2018 10:55
13 września 2018 12:28

Ja tę odmowę oferty zrozumiałem w ten sposób, że oto pewien autor zgadza się, aby jego utwór został uwolniony dla wszystkich. Niech sobie z netu ściągają. W tym sensie istotnie ustępuje ze swoich majątkowych praw autorskich. Ale skoro tak, to co mu może przeszkadzać, że utwór będzie także rozpowszechniany drukiem, za pieniądze (w końcu samodzielny wydruk z netu i oprawa też coś kosztuje). Nie rozumiem takiej niezgody.

No, chyba, że uniwersytet w zamian za wystawienie utworu w necie od tego momentu żąda dla siebie zupełnej wyłączności publikacyjnej i w tym celu zastrzega swoją wyłączność eksploatacji utworu w każdym polu eksploatacji, w tym w polu rozpowszechniania drukiem. Tu już niestety muszą pojawić się wątpliwości, czy chodzi o poszerzenie dostępu do utworu, czy wręcz przeciwnie, a zwłaszcza chodzi o kontrolę dostępu.

Jeżeli Gabriel tym się wkurzył, to ja się do tego wkurzenia przyłączam.

zaloguj się by móc komentować

bolek @orjan 13 września 2018 12:28
13 września 2018 12:36

Szczerze to ja za "gupi" jestem aby to wykminić ;-)

Dla mnie to wygląda tak, że autorzy wydają swoje książki, i jeszcze innych autorów ale nadal w ramach UJ-otkowej Historii, biorą dotacje i mają w poważaniu tzw sukces komercyjny bo kasę i tak koszą. Natomiast będą się zachowywać jak "pies ogrodnika" bo niby jakim prawem ktoś inny mógłby jeszcze na nich zarabiać ich książkach. Po prostu "pomyślenie jest zbrodniom" ;-)

zaloguj się by móc komentować

onyx @orjan 13 września 2018 12:28
13 września 2018 12:47

Tak samo zrozumiałem, dodam jeszcze, że wobec takich implikacji ten pan ściemnia pisząc o bezcelowości wydania książki drukiem. Jak to mawiał mój śp. Tato, "nigdy nie odpowiadaj za klienta". Przecież gość nawet złotówki by na to nie wyłożył a skoro nie może bo np. ma umowę to po co takie dziecinne argumenty? Oni są tam tak zasklepieni w sobie, że nie zauważyli zmiany pokoleniowej dookoła, zmiany nie tylko czysto fizycznej ale i mentalnej. Może na taką sytuację nikt ich jeszcze nie szkolił? Może kierownicy nie przewidzieli, że "blogerska tłuszcza" aż tak się wyemancypuje i sięgnie swoimi brudnymi łapy po dzieła mistrzów?

zaloguj się by móc komentować

orjan @bolek 13 września 2018 12:36
13 września 2018 12:50

Chyba wszedłes w temat, co taki autor w zamian ma, że swój majątek (prawa autorskie) za friko oddaje? No więc, czy za friko, czy też zachodzi jakiś szczególny barter, że następuje uczestnictwo tego autora w czymś obok, czym uniwersytet obdzielać może. 

Wersję uprzejmą, że autor chce umożliwić obcowanie z nim każdemu, nawet pod strzechą, można śmiało odrzucić, bo tym bardziej nie powinno mu przeszkadzać obcowanie bardziej przyziemne, niż poprzez Internet.

 

 

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @orjan 13 września 2018 12:50
13 września 2018 13:03

Może być też tak, że ta praca została napisana paluszkami doktorantów czy kogo tam jeszcze na tym UJ eksploatują, a pan "autor" się pod nią podpisał co by móc pokonać jakiś tam kolejny szczebelek w ichniej hierarchii. No i póki ona tam sobie gnije w czeluściach UJ-towskiej biblioteki to pies z kulawą nogą się nią nie zainteresuje ale gdyby "autor" zechciał nagle odcinać od niej kupony to i właściciele tych paluszków mogliby zgłośić się do niego z pewnymi roszczeniami, co mówiąc oględnie sławy w środowisku by mu nie przysporzyło.

zaloguj się by móc komentować


eska @orjan 13 września 2018 12:50
13 września 2018 13:54

Praca wydana na uczelni jest własnością uczelni i nijak się z tego nie da urwać, wiem, przerobilam na wlasnej skórze. 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @onyx 13 września 2018 12:47
13 września 2018 14:12

I to jest wlasnie przerażające .. Tworzą produkty marketingowe, ktore tak naprawde mozna wyrzucić do kosza i kazdemu zwisa taka incjatywa, ktora nigdy nie będzie zapamietana.. A gardzą arcydziełem na skale światową. Warto przypomniec, ze większość prac JB jest w rekach prywatny na calym świecie. Te ktore zostały w Polsce to jest mnimalny wycinek jego prac.  

Wystarczy zrealizowac cykliczny program w tvp. i np. pojeździć po swiecie ,dowiedzieć  sie gdzie te prace są i co znaczą dla ich posiadaczy.. I to by była autentyczna reklama naszych wybitnych twórców oraz Polski.. A tymczasem mamy buble marketingowe, ktore pochłaniają olbrzymie pieniądze.. Partaczy i prowizorki, byle przewalic budzet.. A narod nie musi byc oswiecony, bo po co, zeby zadawał niewygodne pytania... Grunt ,ze micha jest pełna..

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski 13 września 2018 13:27
13 września 2018 14:18

No masz! Nawet nie wolno mi odpowiadać na Twoje do mnie kierowane uwagi? Okay.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski 13 września 2018 13:27
13 września 2018 14:23

Wielokrotnie pisałeś o dewastacji emocji. To jak rozmowa z sędzią Tuleya. Nie masz szans.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @cbrengland 13 września 2018 14:23
13 września 2018 14:29

O masz! Jeszcze jeden który mnie broni.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @eska 13 września 2018 13:54
13 września 2018 14:39

Ale skoro będzie w domenie publicznej to możemy ją wydać i nie zapłacić autorowi, prawda? Bo to domena publiczna...

zaloguj się by móc komentować

rac @Draniu 13 września 2018 11:59
13 września 2018 14:40

A cóż to za wysiłek, żaden. Brandt to samograj. Trzeba się tylko skupić na robocie, a nie na kombinowaniu, jak najbardziej widowiskowo przewalić budżet, by się nikt nie śmiał przyczepić. My o tej wystawie mówiliśmy przy okazji pogadanki o Szymonie Starowolskim. Kto może, niech pójdzie, bo warto. Jest sporo bardzo dobrych, mniej znanych, dzieł, które zwykle wiszą za granicą i pewnie długo ich nie zobaczymy.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @eska 13 września 2018 13:54
13 września 2018 14:42

Ciekawy jestem ,co by uczelnia odpisła, gdyby wysłano do niej oficjalną prośbę,  o to aby mozna  było wydać pracę jednego z  naukowców . Ciekawy jestem jakie uzsadnieniem by się kierowali, bo przecież uczelnia jest zobowiazana odpopisywać na takie zapytania. Moim zdaniem trzeba tworzyc dokumentacje ,ktore bedą dowodami ,ze wiedza jaką dysponuja jest swiadomie rekomendowana.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Draniu 13 września 2018 14:42
13 września 2018 14:44

*reglamentowana.. Nie maa sił walczyc z edytorem w komórce. :(

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Draniu 13 września 2018 14:12
13 września 2018 14:52

Spotkanie na Moście Brandta jest w krakowskich Sukiennicach. Obok tych obrazów "sienkiewiczowskich" znakomitych,  jest masa obrazów rodzajowyvh..niestety wystawa w Warszawie jedt poza moimi możliwościami. .

Jak będę w Krakowie to pójdę na Wyspiańskiego, bo jest na tej samej zasadzie w Narodowym  .

.

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @eska 13 września 2018 13:54
13 września 2018 15:35

NIe znamy tutaj szczegółów, ale ja (po ponownym przeczytaniu felietonu Gabriela) zrozumiałem, że Gabriel chciał wydać książkę już wcześniej wydaną nie przez uczelnię, ale przez stowarzyszenie Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica” z tym, że owo zamierza tę książkę udostępnić w zasobach Internetu. Udostępnienie ma wykonać Biblioteka Narodowa (pewnie w tym celu zdigitalizować). Wygląda więc na to, że ten uniwersytet nam sie tutaj "samowtrollował" w temat.

Co zresztą kierunku dotychczasowych komentarzy nie powinno zmieniać a najwyżej przeadresować.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
13 września 2018 15:38

Czyli autor Ci napisał: "nie zgadzam się aby Gabriel Maciejewski wydał moją książkę bo to sprawi że stracę możliwość jakiegokolwiek awansu,

i przyznania mi jakichkolwiek grantów czy stypendiów.

A już moi koledzy postarają się znaleźć wszystkie materiały które go kompromitują, a tolerowanie na jego blogowisku tekstów o wielkiej Lechii( tu

odpowiedni przykład) czy dziecinnych awantur kto jest ważniejszy i ładniejszy(tu też odpowiedni przykład) ostatecznie go kompromituje.

Inne przykłady też się znajdą."

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @orjan 13 września 2018 15:35
13 września 2018 15:40

To Towarzystwo Wydawnicze ma siedzibe w Instytucie Historii UJ, wiec jest scisle zwiazane z uczelnia. Tak mi sie wydaje.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 15:38
13 września 2018 15:46

Ja kiedys opowiedziałem historię zaprzyjaźnionego muzyka, któremu zaproponowałem by na własny koszt wydał skrzypce solo Bacha i sprzedawał je przez Klinikę Języka. On woli tak jak jest teraz: wydaje na własny koszt, prawa przejmuje wydawca, on na tym nie zarabia nic. Jego płyta nie trafia nawet do dystrybucji.  Ale jest członkiem systemu i tak jest mu wygodnie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 15:38
13 września 2018 15:46

Ja kiedys opowiedziałem historię zaprzyjaźnionego muzyka, któremu zaproponowałem by na własny koszt wydał skrzypce solo Bacha i sprzedawał je przez Klinikę Języka. On woli tak jak jest teraz: wydaje na własny koszt, prawa przejmuje wydawca, on na tym nie zarabia nic. Jego płyta nie trafia nawet do dystrybucji.  Ale jest członkiem systemu i tak jest mu wygodnie.

zaloguj się by móc komentować

Kozik @gabriel-maciejewski 13 września 2018 13:27
13 września 2018 15:57

Gabriel,

Nigdzie i nigdy nie napisałem, że Toyah ciągnie SN, czy też jest tu najważniejszy i nieodzowny. Nadinterpretacje kładę na karb swojego marnego warsztatu "pisarskiego" bądź też intencji czytającego. 

Czy kogoś tu naprawdę na tyle pogięło, by przeczyć faktom, że twórcą Szkoły Nawigatorów w wersji papierowej i blogerskiej jesteś Ty? Tak samo jasne i naturalne jest to, że jesteś tu szefem. (Choćbyś nie wiem, jaką chciał zostawić wolność autorom i komentatorom, szef musi być). Na marginesie dodam, że wiesz przecież, że obserwuję Twoją drogę autora/wydawcy od początku (zaczęliśmy komentować u Toyaha na Salonie mniej więcej w tym samym czasie), nieustannie bardzo Ci kibicuję i mam bardzo duży szacunek do tego, co udało Ci się stworzyć i osiągnąć. 

Nie znam się na literach i duchach prawa, ale zdecydowanie i we wczorajszych komentarzach, i w dzisiejszym tekście włożyłeś mi w usta słowa nie moje. 

Napisałem wczoraj, że Toyah jest autorem popularnym, pisze świetne teksty, a jego pojawienie się na blogowisku popularność tego miejsca podnosi. I dalej tak twierdzę, nic mniej, nic więcej. 

zaloguj się by móc komentować

bolek @eska 13 września 2018 13:54
13 września 2018 16:05

Ale dr hab. Prezes nie odpowiedział "nie lzja" tylko 'po co' .

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 15:38
13 września 2018 16:07

To jest przypadek ilustrujący ciągłość fatamorgany tzw. uniwersytetu. Uniwersytet jest uniewrsytetem bo na szyldzie ma to słówko uniwersytet. O aronio losu, pomóc może NUM Gowin, który już zapowiada niektórym "uniwersytetom", że nazwy im nie cofnie, ale co będzie się rozumieć pod tym pojęciem, to sprawa dalszych ustaleń. Mmmmmiodzio.

Oczywiście Jagiellońskiemu nie cofną nawet "właściwego znaczenia szyldu". Czyli Towarzystwo Iagiellonicum może spokojnie lewitować w wirtualu. Ale w takim razie definicja "uniwerstytetu" jest równie oczywista ... 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 15:46
13 września 2018 16:11

"Ale jest członkiem systemu"

A nawet pododcinkiem odcinka systemu. Czy jest mu wygodnie? Jeśli jest, to do czasu. Na końcu i tak nocnik.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 13 września 2018 14:39
13 września 2018 16:19

A to przepraszam. Cofam moje inwektywy pod adresem Iagiellonicum. Niezły fortel. Zagłoba lepszego by nie wymyslił. Reszta jest domysłem ;] 

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Magazynier 13 września 2018 16:11
13 września 2018 16:24

Spokojna głowa. Radzi sobie nie górzej niż Ty czy ja.

zaloguj się by móc komentować

mooj @gabriel-maciejewski 13 września 2018 14:39
13 września 2018 16:28

Jeśli będzie. Biblioteka Narodowa i cyfrowe wersje to nie oznacza, że w otwartym dostępie. Czytać umiem:) Ale jeśli autor listu uważa, że "otwarty dostęp" cvzyni bezcelowym inne formy dystrybucji, to i mógł przeinterpretować kwestie publikacji cyfriwej wersji w BN.

Case pamiętników Milewskiego i rozmowy na temat (wydanie książki a polona)_się kłania. Polona lub inne nie czynią publikacji tradycyjnych bezcelowymi.

Ciekawe czy (a właściwie kiedy) pojawi się pomysł, by skutecznym popularyzotorom (wydawcom? pośrednikom?) płacić za popularyzację / wsparcie czytania pozycji z Polony i innych. 

zaloguj się by móc komentować

eska @orjan 13 września 2018 15:35
13 września 2018 16:31

A to towarzystwo wydawnicze to ono takie samodzielne ? Hi, hi....

Podklejone pod UJ i tyle.

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 16:24
13 września 2018 16:34

Rzekłbym nawet że lepiej. I dzieci będzie miał ustawione. No chyba że któremuś głuptasowi odbije i zacznie słuchać Radia Maryja albo nie daj Boże czytać SN. Ale na końcu i tak jest jak wyżej.

I to niestety pełen goryczy. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @orjan 13 września 2018 12:28
13 września 2018 17:04

Odpowiedź, że będą udostępniać w necie, to taka figura stylistyczna, że mają jakąś podstawę do odmowy.

No to zobaczymy kiedy i ile udostępnią w pdf-ie i  na jakich warunkach.

Jednak będę obstawał przy zdaniu, że odpisali "byle co", aby tylko mieć problem  z głowy.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @eska 13 września 2018 16:33
13 września 2018 17:14

Wszędzie tak jest

Inspektorzy BHP, strażacy odbierający zbudowany obiekt i cała reszta

Różnice są w długości i głębokości korytka

Jeśli korytko jest długie i płytkie to walka o dostęp jest łagodna, to są raczej przepychanki i urażona duma własna

Właściwie to jest zwykła konkurencja

Ale na uczelniach korytko jest bardzo krótkie i bardzo głębokie

Zawsze było, nawet z Gierka, co pamiętam z krótkiego epizodu pracy na politechnice

A tu przychodzi taki Gabriel, staje za tymi chrumkającymi i mówi- a nieprawda, woda sama z siebie nie płynie pod górę, gwoździe są z jednej strony zaostrzone a z drugiej mają główkę

No to cisza, niby to wiedzą, ale można to zlekceważyć

Ale potem mówi- pieniadze były, są i będą ważne

Na słowo pieniądze szczecina się na grzbietach podnosi i następuje panika

Pewnie chce nam zabrać- ależ ja jednemu z was chcę je dać

Jednemu?

Jak to?

To my go zniszczymy!

W przyrodzie wiejskiej tak to bywa że świnia w stadzie, w kojcu z kilkoma innymi, gdy się tej reszcie czymś narazi jest zagoniona przez resztę na śmierć

Mięso jest sine, do niczego się nie nadaje, nie wiem czy nawet Bacutil to kupi na karmę

Dla miastowych albo początkujących hodowców to jest zaskoczenie

Tak z błahego powodu, tak za nic?

A tak tych naukowców, zwłaszcza bardzo humanistycznych to dobrze opisuje

Był taki co zmarł z zimna i głodu w swoim samochodzie, przecież miał kolegów, znajomych

No ktoś ich poszczuł, ale to oni zrobili

 

 

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 17:14
13 września 2018 17:18

 Czyli klasyczny syndrom bagna behawioralnego

zaloguj się by móc komentować

eska @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 17:14
13 września 2018 17:21

Właśnie tak , z tymi swinkami przykład genialny :)

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @stanislaw-orda 13 września 2018 17:18
13 września 2018 17:29

Crześcijaństwo to bagno osuszyło, długo to trwało i wiele pracy wymagało.

Ale teraz zostało to przez wiernych zaniedbane i bagno znowu się wznosi.

Jak to było, że kyrie elejson musiało zostać?

Bo rzymianie nie znali słowa miłosierdzie?

Pewnie coś poplątałem, nie zrozumiałem...

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @stanislaw-orda 13 września 2018 17:04
13 września 2018 17:40

Poczekają aż Unia nałoży obowiązek wnoszenia opłat za zamieszczane linki i cytaty.

Słonko już świta na horyzoncie...

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @stanislaw-orda 13 września 2018 11:30
13 września 2018 17:53

To na pewno tez. A poza tym, jak to ujal juz nasz gospodarz, nic nie zastapi ksiazki normalnej - drukowanej. Ksiazka cyfrowa - w formacie elektronicznym to namiastka slowa drukowanego.

I powrot ksiegarni.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
13 września 2018 18:18

"Nie po to podjąłem trud tłumaczenia i wydawania polskiej publicystyki politycznej pisanej przed pierwszą wojną po francusku, nie po to za to płacę niemałe pieniądze, żeby teraz słuchać głodnych kawałków prezydenta Andrzeja Dudy o samostanowieniu."

To "samostanowienie" widac na poziomie "samorzadow" [tak w zwiazku ze zblizajacymi sie wyborami samorzadowymi i calym tym zadeciem]. Przytocze fragment bardzo ciekawego artykulu pana Andrzeja Owsinskiego odnosnie mechanizmu funkcjonowania samorzadow w Polsce:

"W „III Rzeczpospolitej” z wielkim hałasem przywrócono samorządowi wiele uprawnień, ale nie przywrócono środków do ich realizacji. Stąd samorządy zawisły i nadal wiszą u pańskiej klamki centralnego dystrybutora dóbr, jakim jest rząd, a głównie minister zarządzający finansami państwa."

I tak jest na kazdym szczeblu wladzy w Polsce. Najpierw rzad w Warszawie, minister i pieniadze z rozdzielnika centralnego splywajace w dol, w "teren", do wydzierajacych je sobie wzajemnie klik, klanow rodzinnych i mafijek.

Tutaj jest link to calego tekstu, polecam:

http://naszeblogi.pl/51405-poprawianie-iii-rzeczpospolitej

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 15:46
13 września 2018 18:26

Bo ile można zarobić na sprzedaży takiej płyty? A z systemu żyje on i rodzina jego. Roztropny człowiek. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Grzeralts 13 września 2018 18:26
13 września 2018 18:31

Gdyby, powiedzmy, on wydał 2 tys egzemplarzy tego tytułu, co jest projektem minimum, zakładając, że Gabriel zapłciłby mu powiedzmy 20 zł. od sztuki (a mógłby, jako że mówimy o jednym z najwybitniejszych polskich skrzypków, no i koncerach Bacha), on zarobiłby na tym jakieś 40 tys zł. Dotychczas nie zarabia niec. Nawet nic nie sprzedaje.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 18:31
13 września 2018 18:34

Ale może zarabia na koncertach, a może nat ym że gra w jakimś zespole?

Nie wiem czy cyrograf podpisuje się raz, czy też po kawałku

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Szczodrocha33 13 września 2018 17:53
13 września 2018 18:34

Rynek książki, która nie jest kryminałem albo poradnikiem kulinarnym, jest w sensie ilościowym bardzo płytki, ale jeszcze znacznie płytszy w aspekcie siły nabywczej.

Epoka kiedy książka "papierowa" była jedynym nosnikiem treści "do czytania" mineła raczej bezpowrotnie i ofertra dla czytelnika musi uwzgledniac inne formy prezentacji treści. Natomiast produkt który oferuje wydawnictwo Coryllusa, czyli książka edytorsko dopracowana a i  elitarna w treści  będzie miała zasięg niszowy.  Decyduje o tym warunek wysoko ustawionego  progu percepcji  u potencjalnego odbiorcy. To jest bardzo ograniczona pula czytelników.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 18:31
13 września 2018 18:37

Ba, ale 40000tys.to jest raptem 16 miesiecznych pensji netto na poziomie krajowej mediany. Warto dla takiej kwoty ryzykować stały dochód?

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @bolek 13 września 2018 12:36
13 września 2018 18:45

Nie zapominajmy o tym jakie to wygodne... Nie trzeba się nigdzie pokazywać ani rozmawiać z ludźmi którzy mogliby (śmieliby) zadawać pytania... Słowem bezpieczeństwo i wygoda (podobno pragnienie każdej kobiety). A Inaczej - największy ze wszystkich grzechów głównych (i jednocześnie przyczyna pozostałych)

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski
13 września 2018 18:56

"Beze mnie. Nie po to podjąłem trud tłumaczenia i wydawania polskiej publicystyki politycznej pisanej przed pierwszą wojną po francusku, nie po to za to płacę niemałe pieniądze, żeby teraz słuchać głodnych kawałków prezydenta Andrzeja Dudy o samostanowieniu."

Mnie coraz bardziej przeszkadza ten całkiem wysoki i ciągle narastający udział narracji patriotycznej w całościowej narracji prezydenta. Trochę to przypomina czasy przedwojenne, a nawet bardzo- jak to się wtedy haniebnie skończyło to chyba nie trzeba nikomu przypominać. A może trzeba? Brakuje już tylko kolejnej narodowej ściepy na ORP Gryf.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @betacool 13 września 2018 17:40
13 września 2018 19:05

I to jest ten kierunek... Digitalizacja to będzie narzędzie kontroli i cenzury 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Szczodrocha33 13 września 2018 18:18
13 września 2018 19:09

Samorząd to tak naprawdę jeden z rodzajów tzw. "Organizacji pozarządowej". Jak się to ma do tej pozarządowości to wszyscy dobrze wiemy... A opisał to trafnie na przykładzie świnek jeden z kolegów

zaloguj się by móc komentować

betacool @OdysSynLaertesa 13 września 2018 19:05
13 września 2018 19:31

I raz na zawsze zdejmie z głowy uniwerkowi takich nachalnyvh typów z pieniędzmi jak Gabriel. Nad wszystkim będzie czuwał system.

 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @OdysSynLaertesa 13 września 2018 19:09
13 września 2018 19:57

Z samorządami jest dokładnie odwrotnie - samorządy nie wiszą u żadnej pańskiej klamki tylko mocą ustawy, a więc w sposób niezaskarżalny dostają pieniędze, które mogą wydać po uważaniu. I mają wielką władzę dotyczącą tzw. zwykłych ludzi - minister finansów czy inny może im [----].

Patrz: Warszawa, patrz Gdańsk - jak Adamowicz czy Waltz "wiszą u klamki ministra finasów" i co mogą. Nawet kilkuletnia kampania medialna - czy jak w Warszawie - ujawnienie kulisów "reprywatyzacji" słabo zagraża pozycji samorządów. Natomiast tekst na "naszych blogach" to uzasadnienie do decyzji "dlaczego PiS ma wziąć samorządy".

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @wierzacy-sceptyk 13 września 2018 17:29
13 września 2018 20:22

Strzał w dziesiątkę. Myślę, że kiedy ludzie nie zmienią się, nie nawrócą, nie zechcą osuszyć bagna to to bagno samo się w końcu przeleje, ale wtedy będzie o wiele gorzej niż gdyby się nawrócili. Uapdek tych wszystkich Babilonów, mniejszych lub większych, zawsze podobnie wygląda, w końcu zapadają się pod własnym ciężarem.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @OdysSynLaertesa 13 września 2018 19:05
13 września 2018 20:23

Pochylamy się nad pytaniem dlaczego? (z tą książką i jej ewentualnym wydaniem). Pozwolę sobie przypomnieć pewną sytuację z inną książką - której Coryllus zrobił renomę i ssanie na rynku - kupując i oferując ileś egzemplarzy z rekomendacją, co spwodowało natychmiastową sprzedaż. 

Następnie udał się celem zakupu pozostałej części nakładu, celem dalszej odsprzedaży produktu, na który wytworzył popyt (pozycja faktycznie była wartościowa, żeby ktoś nie pomyślał nawet, że tu się reklamuje inne). I co się wydarzyło?

Dysponent wydania stwierdził, iż książek w postaci drukowanej nie ma i nie będzie - i wpuścił do sieci wersję w pdf.

Interpretować to można dowolnie - także w ten sposób, iż nawet to, kto sprzedaje ma znaczenie - a celem publikacji niekoniecznie jest jej upowszechnianie. Przyjmując tezę o unieważnieniu treści przez jej digitalizację za nie wymagającą dowodu - mamy okoliczność, iż oddala się zarzut ukrywania - a jednocześnie odwołuje do potocznego poglądu, iż w sieci nic nie ginie.

To jest teza prawdziwa tu i teraz - ale nie w ogólności - nic nie ginie na strychach dworków - ale w sieci, to w dłuższej perspektywie niekoniecznie. Tłumaczyłem to komuś na przykładzie fotografii - odbitka srebrowa może przetrwać wieki, o ile jest dobrze przechowywana - a zdjęcie cyfrowe wymaga kilku macierzy dyskowych w różnych częściach świata - wystarczy nie opłacić, albo trafić bombą w centrum danych i treść znika. Kilka tysięcy egzemplarzy w druku rozproszonych po bibliotekach tych, co muszą mieć i domach prywatnych - raczej nie zginie. Poza tym sieć można filtrować (ach ta sztuczna inteligencja) - i jest coś takiego, jak zbiory nieindeksowane - tzn. takie, których wyszukiwarka nie wyszuka - znajdzie tylko ten, co wie, jak szukać i gdzie - no, ale ktoś, kto wie, czego szukać już jest wtajemniczony - i stracony dla propagandy więc nie o niego chodzi.

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @krzysztof-osiejuk 13 września 2018 15:46
13 września 2018 20:31

Tylko, że na końcu może być tak:

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!" Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.  Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.  A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
13 września 2018 20:31

Sądzę, że domena publiczna to taka bezpłatna czytelnia. Można sobie poczytać, ale bez zgody i zapłaty nic nie da się wydrukować. Zgoda nastąpi tylko wówczas gdy taki stary tekst będzie zbieżny z aktualnym trendem, i gdy drukarz jest politycznie poprawny.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Wolfram 13 września 2018 20:23
13 września 2018 20:37

No to wtajemniczmy niewtajemniczonych.

To była "Historia Polski" Bernarda O'Connora.

 

zaloguj się by móc komentować

WP @genezy 13 września 2018 18:56
13 września 2018 20:55

"Brakuje już tylko kolejnej narodowej ściepy na ORP Gryf. "

 

https://www.defence24.pl/blaszczak-zapowiada-fundusz-obrony-narodowej

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @WP 13 września 2018 20:55
13 września 2018 21:09

Niech mnie dunder świśnie, ale cyrk :) Grabski kręci radośnie wąsa w grobie. Mogli by zrobić zrzutkę na "siepomaga.pl" ...

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @WP 13 września 2018 20:55
13 września 2018 21:12

Fundacja Ad Arma też o tym informuje, i o paru innych jeszcze kwiatkach... Wylatowo na Zaleszczyki

 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Wolfram 13 września 2018 19:57
13 września 2018 21:18

No właśnie. Mocą ustawy i po uważaniu. Jeśli to jest samorządność to chyba inaczej ją rozumiemy... Tu ma Pan połowę tego co Panu zabrałem, ale wyda to Pan tak jak ja chcę i na to co mnie pasuje. Taki wybór

zaloguj się by móc komentować

WP @parasolnikov 13 września 2018 21:09
13 września 2018 21:49

Widocznie ktoś uznał, że FON w narodzie się dobrze (=patriotycznie) kojarzy. A przecież wystaczy nawet zerknąć na wiki żeby zobaczyć co się z tymi środkami działo.

Ciekawe o co chodzi z tym FON bis, zakładam że będzie to jakieś przeksięgowywanie ze spółek pańśtwowych do MON - pytanie w jakim celu.

zaloguj się by móc komentować

mooj @parasolnikov 13 września 2018 21:09
13 września 2018 22:04

Niemcy mają nadwyżkę - mogą wpłacić zamiast sobie kupować uzbrojenie i zatrudniać 8-16 nie wiadomo kogo albo sprzedawać człogi po ojro - przelać gotówkę na zakupy lub żołd:)

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @OdysSynLaertesa 13 września 2018 21:18
13 września 2018 22:41

Sądzę, że samorządność rozumiemy tak samo - ewentualny spór dotyczyć może tego, czy owe samorządy obecne chodzą na pasku ministra finansów czy nie. Formalnie są zależne od dotacji - w praktyce słabo się słuchają. Nie sugeruję, iż dotacje celowe idą na co innego, niż narzuca ustawa - ale sposób realizacji budzi co najmniej wątpliwości.

Tzn. gdyby było tak, że lokalna społeczność (cokolwiek przez to rozumieć) kolekcjonuje wpływy, w tym podatkowe i oddaje "centrali" część na jej potrzeby i zadania - to formalnie mielibyśmy stan, w którym to minister finansów "wisi u klamki obywateli" - tzn. sugestię, iż "centrala" może dostać albo i nie i jest zależna. Faktycznie taki stan  nie różniłby się od obecnego - bo przepływy są definiowane ustawami - tzn. nakazane rygorem bez prawa do fakultatywności. Trochę tej fakultatywności jest, ale nie tyle, by uznać, że władze samorządów klęczą przed ministrem.

Przykładowo - PISF (Gliński) twierdzi, że na "Kler" nie dał ani grosza - ale on nic nie może zrobić z tym, co postanowili poprzednicy. Czyli jest formalnym dysponentem środków - które dać musi - czyli wydający pieniądze po uważaniu (przecież Gliński nie zlecił nakręcenia tego filmu o ile wiem) są faktycznymi decydentali o wydatkach - na których środki teoretycznie pozyskują "wisząc u klamki".

Wiem, że PISF to nie samorząd - ale też ciało "niezależne" - więc analogie uważam za uprawnione.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @Wolfram 13 września 2018 19:57
14 września 2018 00:38

Co moga Adamowicz czy Waltz?

Moga bo kreca lody razem z mafijkami i lachudrami ktorzy ich obstawiaja.

Kolejny tekst na temat Adamowicza i innych "samorzadowcow" z Trojmiasta polecam:

http://naszeblogi.pl/51402-dlaczego-prezydent-szczurek-nie-moze-zostac

"Nawet kilkuletnia kampania medialna - czy jak w Warszawie - ujawnienie kulisów "reprywatyzacji" słabo zagraża pozycji samorządów."

Miedzy innymidlatego ze jest w Polsce przyzwolenie na wszystko. I brak opinii publicznej.

A kampania medialna i ujawnianie kulisow "reprywatyzacji" to teatrzyk kukielkowy dla dzieci.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @stanislaw-orda 13 września 2018 18:34
14 września 2018 00:41

Ksiazka papierowa nie musi byc jedynym nosnikiem tresci ale powinna miec znacznie lepsza pozycje niz ma.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Szczodrocha33 14 września 2018 00:41
14 września 2018 06:24

Problem w tym, że książka nie istnieje bez czytelnika.

A system edukacji skutecznie takiego czytelnika wytrzebił.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @stanislaw-orda 14 września 2018 06:24
14 września 2018 08:18

Nie jest problemem, iż nie sprzedał się 100 tysięczny nakład, bo "nie ma czytelnika wytrzebionego przez system edukacji" - tylko, że nawet ci, co teoretycznie powinni być zainteresowani istnieniem czytelnika (autorzy) nie życzą sobie by wydawać ich dzieła i znajdywać czytelnika - nawet w przypadku, gdy nie ponoszą żadnego ryzyka tego wydania.

 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Wolfram 14 września 2018 08:18
14 września 2018 08:26

Tzn. ryzyko wydania książki dla autorów funkcjonujących zależnie od instytucji państwowych - nie jest ryzykiem gospodarczym, szczególnie, gdy się tego ryzyka nie ponosi - nie jest ryzykiem nieznalezienia czytelnika - tylko ryzykiem kary za wprowadzenie książki do obrotu lub wprowadzenie nieodpowiednimi kanałami. Reasumując - nie brak czytelnika jest problemem - a sterowanie treścią publikacji i sposobem jej dystrybucji.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @betacool 13 września 2018 20:37
14 września 2018 08:28

Tak, to właśnie z tą książką tak postąpiono.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Wolfram 14 września 2018 08:18
14 września 2018 09:23

  Z tego wynika, ze skoro autor dostał swoje honorarium, to kwestia  gdzie poniewiera się publikacja sygnowana ijego nazwiskiem, mało go   obchodzi.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @stanislaw-orda 14 września 2018 09:23
14 września 2018 10:07

Z tego wynika, że autor dostał pieniądze za napisanie, a nie za sprzedaż - a ten, co dał za napisanie też nie zrobił tego celem sprzedaży - czyli, że ani płacącemu ani piszącemu nie chodzi o sprzedaż.

Gdyby było tak,  że "mało obchodzi" - to Coryllus nie dostałby żadnej odpowiedzi - albo "rób pan co chcesz".  Czyli nie tylko nie chodzi o sprzedaż, ale i o to by jej wręcz nie było. Przecież sprzedaż nie szkodzi darmowemu rozdawnictwu za pośrednictwem sieci. Nie sądzę, by było tak, że państwowa instytucja ma dotację zależną od ilości odsłon darmowo udostępnionego tytułu - i ilość tych odsłon zmaleje, jak pojawi się więcej tej samej publikacji drukiem.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Wolfram 14 września 2018 10:07
14 września 2018 10:31

A, bym zapomniał. Ludzie nauki powinni krzyżem leżeć w kościołach i modlić się o zwycięstwo miłościwie panujących. Gdyby bowiem nastała VI/VII RP to ministrem d/s odpowiednich mógłby zostać człowiek nieodpowiedzialny - i zacząłby urzędowanie od koncertu dla kadry. Na tym koncercie wystąpiłby Kazik z piosenką "dobre to co się sprzeda, niedobre*, co sprzedać się nie da" - a na koniec wystąpiłby pułkownik Wolfram z kwestią techniczną, iż z dniem dzisiejszym tniemy dotację o połowę, a za dwa lata - do zera. Podobnie z PISF i innymi tego rodzaju bytami. Osobiście mam już dosyć tych jęków, ze nic nie można bo mamy długi - a długi mamy, bo państwo rozdaje pieniądze na lewo i prawo bez sensu. (Czasem z sensem, ale nie o tym mowa).

Prasa i media zostałyby poinformowane oficjalnym pismem w rygorze BIP, że wyknawca Kazik wygrał konkurs na " wykon" i za ten wykon dostał 18 milionów złotych netto, jako prowizję od oszczędnosci budżetowych. W hallu auli koncertowej stoiska miałyby firmy budowlane, budujące drogi z ofertą pracy. Pułkownik Wolfram poinformowałby zgromadzonych, iż praca przy budowie dróg jest dobrowolna, jesteśmy krajem wolności - a drogi są bardzo Polsce potrzebne. Halo.... reżyserka... proszę puścić slajdy z dziurawymi drogami...

* niedobre - Kazik używa innego słowa, ale on jest poetą, to mu wolno.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 14 września 2018 10:07
14 września 2018 10:40

Wy to zbyt wyrafinowanie widzicie. A to prosty biuralizm - po co mieć kłopot, skoro można go nie mieć.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 14 września 2018 10:40
14 września 2018 10:50

Grzeraltsie kochany - coś, co nikogo nie obchodzi nie może sprawiać kłopotu :)

To jest wyrafinowane - ponieważ zainteresowani bronią istoty mechanizmu - podległości temu, kto za pomocą pieniędzy i sposobu nagradzania sprawuje władzę. Druk poza systemem mógłby zostać zrozumiany jako szukanie nowego pana i negowanie status quo, a nie proste dorobienie sobie.

Skoro kłopotem może być wydawanie - to oznacza, iż stanem pożądanym jest niewydawanie - i decyduje o tym ten, kto ma faktyczną władzę, w tym nad środkami.

Biurokracja rozumiana jako zaniechanie i realizacja "świtego spokoju" tłumaczy wiele - ale nie wszystko.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 14 września 2018 10:50
14 września 2018 12:06

Ja tego nie neguję, ale Gabriel spotkał się z odmową na poziomie bazowych odruchów zdrowego psychicznie człowieka. Że ten człowiek działa w realiach jakiegoś systemu to insza inszość, ale sam rozumuje poprawnie. Druk poza systemem nie zostałby pewnie odebrany jakoś szczególnie negatywnie, ale on tego w sumie nie wie. I nawet nie chce mu się sprawdzać, bo nie warto.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Wolfram 14 września 2018 10:31
14 września 2018 12:16

Pułkowniku prowadź! Wyegzekwujemy, że autostrady będą gratis. A deficyt lustracją majątkową aparatu administracyjnego zlikwidujemy w kwartał. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Wolfram 14 września 2018 10:50
14 września 2018 12:17

Ideał społeczny: niewolnictwo. I reglamentowanie wolności do praw i posiadania.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 14 września 2018 12:06
14 września 2018 12:22

W chorym systemie nie ma zdrowych odruchów - mogą być co najwyżej racjonalne dla decydujących. Podobnie jak kartka w szpitalu, że nie leczymy, tylko przypadki nagłe - bo skończyły sie pieniądze z NFZ, czy kto je "daje". To tak jak u polityka - jest zdrowy, wręcz mądry, gdy  nie podejmuje decyzji, które mu nic nie dają, a wiążą się potencjalnie z jakimś ryzykiem (a byłyby ludzkie, sensowne czy wręcz pożądane) - no, chyba, że to rodzina, to insza inszość. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 14 września 2018 12:22
14 września 2018 15:05

Ok, masz rację, "zdrowy" to nie jest dobre słowo. Racjonalny. 

W końcu ani uniwersytet nie jest jedynie po to, żeby uczyć, ani szpital, żeby leczyć, ale jakiś pretekst dla ich istnienia musi być. 

zaloguj się by móc komentować

bolek @Grzeralts 14 września 2018 15:05
14 września 2018 16:09

"ani uniwersytet nie jest jedynie po to, żeby uczyć, ani szpital, żeby leczyć, ale jakiś pretekst dla ich istnienia musi być"

Dobre. Smutne ale dobre ;-)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować