-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Zarządzanie ziemią, wojną i miastem

Nie mogę przestać myśleć o epoce heian i o formule, być może fałszywej, którą tu, inspirowany opisem tej epoki, umieściłem. Chodzi rzecz jasna o zamianę zarządzania ziemią na zarządzanie wojną. Mam tu obok znaną książkę Ruth Benedict zatytułowaną „Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej”, którą dziś wstawię do sklepu. Zajrzałem do środka i od razu trafiłem na fragment dotyczący hierarchii w japońskim społeczeństwie, a także na całą listę paradoksów, które tę hierarchie charakteryzują. Myślę, że jednym z najważniejszych jest to, iż cała ta sztywna, pełna nieprzepuszczalnych warstw, piramida powstała w czasie permanentnej wojny i nieustannego ruchu. Pisząc ruch mam na myśli nie tylko aktywność wielkich mas ludzi, ale przede wszystkich ruch towarów i pieniądza. Wciąż w górę i w dół, a także po liniach krzywych w przestrzeni. Jeśli więc dwór cesarski, w całej swojej symbolice, tworzył podstawę do zarządzania ziemią i podstawę pokoju, szogunat musi być rozumiany jako gwarancja trwałej i jednostajnej dynamiki. Ja nie jestem najlepszy jeśli idzie o fizykę i wypracowane przez nią pojęcia, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Jestem przekonany, że dynamika w jakiej żyło japońskie społeczeństwo po epoce heian był jednostajna i dość przewidywalna. No i zarządzana twardo z jednego lub trzech najwyżej punktów.

Porzućmy teraz wszystkie znane nam pojęcia socjologiczne opisujące życie społeczeństw i zaaranżujmy nowy, ciekawszy chyba opis sposobów zarządzania aktywami przyrodzonymi ziemi i tymi tworzonymi przez człowieka. Mamy więc ziemię i wojnę, dwa punkty podparcia, które wyjaśniają nam trochę, ale nie nie wszystko, albowiem brakuje punktu trzeciego. Jest nim miasto. Epoka heian zaczęła się od przeniesienia dworu cesarskiego do nowej stolicy, która z czasem zyskała nazwę Kioto. Cóż to znaczy „przeniesienie stolicy”? To jest szansa dla nowych organizacji i szansa dla samego dworu, który – sądzę, bo nie wiem tego na pewno – ratuje w ten sposób swoje finanse udrażniając zapchany system poboru podatków, a także otwierając kredyty na budowę nowych, luksusowych nieruchomości. Wadą książki „Chryzantema i miecz” jest to, że nie wyjaśnia ona, jak to było z kredytem w średniowiecznej Japonii. Nie wiem czy w ogóle istnieje jakaś publikacja, która by tę kwestię wyjaśniała. Jeśli przyjmiemy, że zarządzanie ziemią to tak naprawdę obniżanie – poprzez komasację - cen żywności, uniemożliwianie spekulacji na rynkach rolnych i kontrola transportu, przyjdzie nam stwierdzić – co już zostało powiedziane we wcześniejszych tekstach – że zarządzanie wojną to odwrotność tych poczynań – to parcelacja, spekulacja i blokowanie szlaków handlowych, a wszystko po to, by zarabiać na zwyżkach koniunktur i różnicach cen. Obydwa te sposoby nie mogą hulać samopas. Nam się może wydawać, że mogą, albowiem widzimy Japonię jako kraj wyizolowany od wszelkich wpływów zewnętrznych. Tak z pewnością nie było. Na pewno nie widać tego w sferze kultury, która jest obszarem tak różnym od wszystkiego co tworzy świat zewnętrzny, że powstaje złudzenie autonomii całkowitej. Niemożliwe do zaistnienia w praktyce. Tak więc Japonia jest podatna na wpływy zewnętrzne, a te muszą zostać odrzucone, po to, by kraj mógł zachować odrębność. Nie wiem jak dokładnie wyglądały chińskie ingerencje w gospodarkę w okresie zarządzania ziemią i w okresie zarządzania wojną, ale sądzę, że musiały one istnieć i były zauważalne. Żeby kraj nie popadł w chaos potrzebny był trzeci element, który porządkował i utrwalał dynamiczną równowagę ciągłej wojny – kontrola podatków i danin, dokonywana poprzez organizm miejski, który jest jednocześnie rynkiem, albo wieloma, zachodzącymi na siebie rynkami. Miasto to wyżymaczka, przez którą przepuszczane są wszystkie aktywa kraju. One tam poddawane są próbie ostatecznej, tam się zużywają i tam giną. Wszystko zaś co Japonia ma oryginalnego pochodzi spoza miasta – z rezydencji magnackich, z klasztorów buddyjskich i ze wsi. Czy Wam to czegoś nie przypomina? Oczywiście, że tak, to jest podobne do struktury I Rzeczpospolitej. Czy porównanie takie jest uprawnione? Nie mam pojęcia, ale ktoś je tu wcześniej, przede mną zasugerował. Po co jest miasto i jakie są jego konsekwencje dla systemu zarządzania krajem? Przenoszenie stolic z jednego miejsca w drugie świadczy o tym, że miasto także się zużywa. To znaczy, że organizacje, które kontrolują przepływ pieniądza mają tendencje do blokowania tego przepływu i kierowania strumieni gotówki gdzieś w bok, w obszary, która dla legalnej władzy są niewidoczne. Miasto bowiem to nie tylko struktura skarbowa, która jest w nim najważniejsza, ale także struktura niejawna, struktura gangów. Splot władzy jawnej, świętej, będącej odpryskiem boskości cesarza łączy się w mieście, w wielu punktach i momentach z władzą gangów, te zaś z kolei – zawsze tak jest – łączą się z władzą obcych. Żadna organizacja przestępcza nie jest organizacją samodzielną. To są złudzenia filmowców i słabych pisarzy nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości. I teraz ważne pytanie – czy dynamika wojenna Japonii epoki kamakura i późniejszych, sprzyjała izolacjonizmowi także w sferze gospodarczej? Czy może była to jedynie zasłona, za którą kryły się interesy i wpływy wewnętrznych gangów, także miejskich żerujących na wojnie i podatkach? Ja tego nie rozstrzygnę, ale ciekawi mnie, czy tradycyjne społeczeństwa o sztywnej hierarchii są w stanie poradzić sobie z mafiami okradającymi je, korzystając właśnie z tego, że hierarchia jest niereformowalna, a gwarancją jej stałości jest – taki paradoks – wojna właśnie. I jeszcze jedno pytanie – czy okradanie państwa z podatków to tradycja uświęcona bardziej niż kodeks bushido? Jeśli jest to bowiem tradycja, to warto spojrzeń inaczej na nasze rodzime gangi vatowskie. Jak to ktoś już wspomniał, niemożliwe są wyłudzenia bez przyzwolenia urzędników skarbowych. Ci zaś – tak sądzę – pozwalając na te wyłudzenia przestają być automatycznie reprezentantami państwa i stają się reprezentantami innej jakiejś, póki co nierozpoznanej organizacji. Mam bowiem wrażenie, że to całe gadanie o mafiach vatowskich służy temu jedynie, byśmy dostali malowniczy, ale niepełny i nieprawdziwy przez to obraz świata przestępczości skarbowej. Powtórzę – nie ma czegoś takiego jak samodzielne organizacje przestępcze działające wbrew prawu na jakimś, dużym obszarze. Nie sądzę, by istniały one w Japonii epoki heian i epoki kamakura, nie sądzę, by podobne struktury istniały teraz. To jest nierozpoznana hierarchia, która domaga się nowego opisu, także literackiego i opis ten nie może być prymitywny ani wulgarny. Do tego zaś sprowadza się cała, czynna w Polsce, twórczość czy to urzędnicza czy to literacka, której celem jest oddanie ponurych barw przestępczego świata. Powtarzam – obraz jest niepełny, a przez to, że jest niepełny, wielu ludzi nie czuje dyskomfortu w związku z istnieniem zorganizowanej przestępczości finansowej i patrzy na bandytów, jak na swojaków, którzy chcieli zwędzić kiełbasę z wesela. Temu, byśmy tak myśleli służą także tak zwane teksty kultury, ukazujące przestępców, jako rozwydrzonych, ale w gruncie rzeczy dających się zaakceptować facetów. Największe jednak złudzenie, którego korzenie sięgają epoki heian, polega na tym, że nam się zdaje iż są to organizacje rodzimego chowu, a głównym ich celem nie jest zubożenie i pozbawienie szans dużych i dobrze rokujących grup ludzi, ale zorganizowanie sobie wakacji na Seszelach w towarzystwie luksusowych dziwek. A czasem nawet nie to. Czasem wystarczy nam tylko, że ktoś powie iż złodzieje vat są powiązani z WSI. To trochę mało moim zdaniem. To jest niepełne wyjaśnienie przyczyn przeniesienia stolicy z Nara do Kioto, opierające się na nieskładnym przypuszczeniu, że cesarzowi i jego rodzinie nudziło się w starej stolicy. Otóż nie, nie nudziło im się, proces zmiany, szczególnie tak poważnej jak przeniesienie centrum zarządzania, musi być dobrze umotywowany. Splotu zaś działających pod przysięgą i rozmaitymi poważnymi presjami oficerów państwa z ludźmi wyłudzającymi vat nie da się wyjaśnić chęcią posiadania lepszego samochodu.

 

Myślę, że powinniśmy się nad tym zastanowić głębiej zamiast ekscytować się nowymi ciągle zatrzymaniami tych przestępców. To się domaga głębszego opisu niż ten, który proponuje prezes Kurski. Myślę też, że mój postulat wiąże się z innym – byśmy wszyscy zaczęli traktować się trochę bardziej serio.

 

Dziś po południu pojawią się tu nowe książki – Chryzantema i miecz autorstwa Ruth Benedict, a także Imperium czyli gdzie pada cień na „SS Mantola” autorstwa Krzysztofa Osiejuka. Po południu też umieszczę na www.prawygornyrog.pl nagranie audycji Arsenał Kulturalny, w której wziąłem udział wczoraj.



tagi: japonia  gangi  heian  mafie vatowskie 

gabriel-maciejewski
20 marca 2019 09:40
31     2297    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
valser @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 10:34

Inazo Nitobe w ksiazce "Bushido - dusza Japonii", napisanej  w drugiej polowie XIX wieku - pierwotnie po angielsku, a dopiero pozniej przetlumaczonej na japonski porusza jeden wazny watek ekonomiczny - mianowicie takie, ze kodeks Bushido nakazywal samurai (jakby nie bylo szlachcicowi) miec w pogardzie dostatek i wygodne zycie. Samurai brzydzil sie zarabianiem i liczeniem pieniedzy, uwazajac to jako przeszkode  w osiaganiu madrosci i dowod zlego wychowania. Liczydlo i rachunkowosc byly dla niego odrazajace.

"Zarzadzanie wojna" bylo raczej w kodeksie Bushido "zarzadzaniem smiercia", bo ludzie gineli rowniez poza walka, bdac przez kodeks przymuszani do rytualnych samobojstw.  

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 10:47

panie Coryllus... buddyzm tak ale gdzie jest shintoizm ? gdzie taoizm ? jakby nie patrzeć japonia przejęła pismo z Chin...więc kontakty istniały...co ciekawsze jak byłem w japonii to dowiedziałem się, że jest rodzaj pisma zwany kanji...  ciekawostka polega na tym, że cokolwiek Japończyk w nim napisał to chińczyk albo koreańczyk znajacy kanji przeczyta ze zrozumieniem... dopiero ztw. nowe kanji tworzone w Chinach zresztą jest niezrozumiałe w Japonii co wzbudza hmmm...panikę (??) w Japonii... co do kredytu celowali w tym kupcy ryżu którzy byli najniższą warstwa społeczną społeczeństwa Japonii...oni też szybko skolegowali się z europejczykami tworząc biznesy różnego rodzaju, spółki etc. zaś klasa samurajów musiała albo przekwalifikować się na biznesmenów wyższej półki, żołnierzy i policję zaś druga część samurajów została gangsterami, rzemieślnicy i faremerzy którzy klasowo stali wyżej od kupców ryżu zostali tam gdzie byli poszerzajac tylko swoje obszary o mechaników, inżynierów etc. co ciekawe zdaje się, że ta najniżej stojąca,pogardzana, kasta kupców przechowała strukturę społeczną modyfikujac ją do nowych warunków... zmonopolizowała kontakty z resztą świata...modernzując swój świat ale zachowując jego strukturę i hermetyczność...np uzyskanie obywatelstwa japońskiego graniczy z cudem... w samej Japonii do dzisiaj w kolejny pokoleniu żyją potomkwie gastararabaiterów z Korei, Chin...mają prawo stałego pobytu w Japonii, mówią po japońsku lepiej od swoich przodków ale obywatelstwa japońskiego nie posiadają... np. szef mojego kuzyna w "Material Institute of Tsukuba" (budżet tego instytutu był porównywalny z nakładami na nauke i oświatę w Polsce, zaś w samej Tsukubie takich instytutów to na pęczki) jest chińczykiem... może będę musiał napisać jakiś tekst, po dwóch tygodniach pobytu naumiałem się znaków oznaczających Tokio... ;-) prawda jaki zdolniacha ze mnie... ;-)

zaloguj się by móc komentować

sannis @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 11:26

"Żadna organizacja przestępcza nie jest organizacją samodzielną."

Dokładnie tak. Te wszystkie śpiewki o mafiozach, gangach to są bajki dla małych dzieci. W latach 80-tych tygodniowa produkcja heroiny w Palermo warta była PÓŁ MILIARDA DOLARÓW. I z pewnoscią wielcy tego świata oddali taką kasę w ręce jakiś tam kmiotków z południa Włoch...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Palermo_Connection

zaloguj się by móc komentować

JK @sannis 20 marca 2019 11:26
20 marca 2019 11:53

Nawet wyszła książka jakiegoś Włoskiego autora, który "przeniknął" do struktur maffi i opisał jakimmi "kmiotkami - dresiarzami" są mafiozi.

Swoją drogą pewnie ci mafiozi co poszli siedzieć rzeczywiście tacy są a literatura ma nas w tym utwierdzić.

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 11:55

Są różne mechanizmy podpinania się pod strumień pieniędzy.

Pamiętam kogoś takiego jak Ewa Lewicka-Banaszak, która za rządu Jerzego Buzka, do roku 2001, była sekretarzem stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej i pełnomocnikiem rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego, a już od roku 2002 pełniła funkcję prezesa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Na pytanie dziennikarza czy nie widzi w tym sprzecznosci, aby najpierw pracować przy ustalaniu zasad, jako strona rządowa, a następnie korzystać z tych zasad już jako prezes towarzystw emerytalnych odpowiedziała z dezunwolturą, że nie widzi.

Warto zajrzeć do biogramu tej pani w wiki, bo jest mocno pouczający.

 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @sannis 20 marca 2019 11:26
20 marca 2019 11:57

Wszelkie kartele narkotykowe , gangi itp. tzw. zorganizowana przestępczość  jest sterowana z zewnątrz przez tajne organizacje władzy .. Oni zwyczajnie zagospodarowuja i kontroluja obszar szarej strefy dla wlasnych korzyści majątkowych.. A w momencie .gdy sytuacja totalnie sie wymyka, bo bossowie sa krnąbrni , interes natychmist likwidują.. I wlasnie, przenosza centrale w inne miejsce..

Amerykanie sa prfekcjonistami w mitologizowaniu mafii.. Tylko jeden rezyser wykazał w swoim filmie ,ze np NY powstał glownie w wyniku działalności gangów, w filmie " Gangi Nowego  Jorku" .. Doskonale pokazal jak ten mechanizm działał i nadal dziala.. 

Warto również wspomnieć o bankach ,ktore w ramach prawa bankowego umiejetnie piorą tzw.brudne pieniądze pochodzace z przestepstw ..I to na taka skale,ze nawet jak im sie udowodni wine, to i tak im sie oplaca zaplacic karę.. 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @valser 20 marca 2019 10:34
20 marca 2019 12:13

fakt...finansami zajmowały się kobiety...do dzisiaj zresztą, rano żona budzi męża dając mu przygotowany garnitur, świżą koszulę i...kieszonkowe na dzień... wieczorem zaś przyjeżdża po niego do knajpy albo do burdelu...serio... po pracy mąż nie wraca do domu tylko idzie z szefem i kolegami do knajpy czy własnie burdelu co często jest połączone... ważne jest, że jesteś w pracy a ile zrobisz ?? to już insza inszość... więc tzw. "japońska pracowitość" to bajka dla naiwnych... nie miałem okazji być na wsi japońskiej ale kuzyn bywał z kolegami... właściwie to kołchozy... radiowęzeł czy lokalne radi, przodownicy pracy etc.... fantastyczny kraj... ;-)

zaloguj się by móc komentować

sannis @JK 20 marca 2019 11:53
20 marca 2019 12:14

Ale mi nie chodzi, o styl bycia, horyzonty czy inne stylistyczne popierdółki. Tylko odwieczne pytanie na czyje zlecenie jakieś lokalne bandy działają z swiatowym rozmachem od Wikingów, przez Kozaków, piratów po Sycylijczyków.  

zaloguj się by móc komentować

sannis @Draniu 20 marca 2019 11:57
20 marca 2019 12:18

Coś w tym jest i w tym świetle zupełnie inaczej widać karierę np. talibów... Zarządzanie uprawą maku w Afganistanie i kontrola dystrybucji surowca.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @sannis 20 marca 2019 12:18
20 marca 2019 12:59

Nie tylko Talibowie, zauwaz co sie dzieje w Meksyku..  Tajne organizacje wladzy ktore sadzily ,ze beda kontrolowaly produkcje i sprzedaż narkotow, przeliczyly sie .ze uda im sie towarzystwo ogarnąć.. Do dzis nie moga opanowac sytuacji, a  banki tak zapetlaja przeplyw pieniądzy, ze biegli nie sa w stanie zorientowac sie gdzie te pieniadze są,albo zwyczajnie udaja ,ze transakcje sa skomplikowane ,albo zwyczajnie sie boją.. 

Co do starchu ,mozemy to zauwazyc na wlasnym podwórku.. Wszelkie komisje sejmowe nie dociekaja ,gdzie sie podzialy pieniądze np z afery vatowskiej,albo innych.. Wola epatowac sumami przecieku i zarzadzac emocjami., niz dociekac gdzie one sie podziały..A generalnie nie wiemy ,czy to jest starch czy swiadome dzialanie..  Normalny czlowiek logicznie myślący ,zadaje sobie pytanie,no dobra sa osoby poszkodowane ,ale gdzie te pieniadze sa i kto jest w ich posiadaniu.. ? Nie ma mowy abys otrzymal odpowiedz od oficjalnej wladzy,ktora powinna tego dociekac.. Natomias umartwiaja sie nad poszkodowanymi ,i nic z tego nie wynika.. Bicie piany.

Ale co tam narkotyki itp. ,gielda to jest skarbnica kontrolowanych  przekrętów na olbrzymia skalę..

Czy sytuacja ulegnie zmianie, wątpię.. Ale jak normalny czlowiek temu sie przygląda, to autentycznie mozna postradac zmysly z bezsilności..  

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 14:01

coś w tym jest, ostatni rzucony projekt w RP to przenoszenie instytucji [poważnych] z dużych miast do małych, ruch musi być a i jakieś cele też są sformułowane

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Draniu 20 marca 2019 12:59
20 marca 2019 14:02

i fundusz sprawiedliwości zamyka problem; jest kasa i są swoi odbiorcy a publika ma wprasowane w mózgi, że i fundusz i że sprawiedliwość; i po zabawie

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 14:04

https://youtu.be/F2bdqaAM9GE

Ciut ot, o historii i zamkach Japonii. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @tadman 20 marca 2019 11:55
20 marca 2019 14:05

najprostsze podpinanie to zwykły etat za 90tys. zł/m-c [NBP]; i 100% pewności, że kasa się rozchodzi bynajmniej nie na potrzeby figuranta

zaloguj się by móc komentować

Paris @qwerty 20 marca 2019 14:01
20 marca 2019 14:30

Naturalnie, ze cos w tym jest...

... a z ostatnich wpisow Coryllus'a  wynika, ze to "cos"  to cos  NIEBOTYCZNIE  ZLODZIEJSKIE  jest... ze az wlosy deba staja  od  Gowinowych  "pomyslow"... bo to ten gamon ten "przekretowy projekt"  obstawia... oczywiscie mooocno "zatroskany"  !!!

Rozwalaja Polske  NA  ZYWCA  i  NA  CHAMA  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @qwerty 20 marca 2019 14:05
20 marca 2019 14:37

Wlasnie narodowi polskiemu zaaplikowano...

... cala rzesze  FIGURANTOW  "dobrej i lepszej zmiany"  do  PE  w brukselce  !!!... nie wspominam o POpapranych "figurantach" czy o "starych kiejkutach  !!!

A cwaniaczka z Londka Theresa May wlasnie  POPROSILA o przedluzenie  CYRKU  BREXIT'owego  do 30  czerwca...

... oj sie dzieje,  a wpisy  Wlasciciela SN - po prostu  pro-ro-cze  !!!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 14:49

Nie wiem czemu chcesz umocowania w fizyce. 

Wg Comte'a dynamika społeczna to jeden z dwu działów socjologii. Jest też u Milla, Marksa, Spencera. 

Myślę że sposób w jaki zastosowałeś słowo dynamika jest w publicystyce całkowicie i intuicyjnie zrozumiały. Twój tekst jest zrozumiały dla mnie zupełnie. 

Nie ma potrzeby tutaj wchodzić szczegółowo w zastosowania pewnych metod  fizyki do socjologii. Są takie. 

.

 

zaloguj się by móc komentować


cortes @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 16:41

Drogi Coryllusie, w kwestiach gospodarczych niezastąpieni są autorzy radzieccy np. Iskenderow, Konrad czy Vorobjov. W wydanej przez PiW po polsku pracy Iskenderowa o Toyotomi Hideyoshim są szczegółowe opisy systemu rozdziału ryżu, podatków pobieranych w ryżu oraz oceny plonów w skali roku. Opisuje on również rosnącą rolę miast i ich bogactwa w tym systemie. Generalnie reformy przydziału ryżu przez państwo (?)/dominujący ród(?) miały za zadanie wyciągnięcie pana Skrzetuskiego z prywatnego wojska pana Wiśniowieckiego i zaciągnięcie go pod sztandary wojsk państwa/szoguna. No i wysłanie go, w czasach Hideyoshiego, na wojnę do Korei aby tam mordował, palił, rabował i gwałcił.

I jeszcze dwie uwagi: samuraj znaczy sługa, wojownik, a już na pewno z epoki Heian, to bushi, stąd Bushido - droga wojownika. Po drugie - Japonia w epoce Heian to głównie wyspa Honsiu. O Hokkaido walczono ale co z Kiusiu i Sikoku nie mam pojęcia.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 17:18

Ciekawe, że niektórzy japońscy autorzy nazywają okres Heian epoką depopulacji. Charakteryzował się on spadkiem dochodów, zarówno dworu cesarskiego, jak i właścicieli ziemskich. Szukano jakichś sposobów, by utrzymać poziom dochodów: od spisów ludności do przywiązywania rolników do ziemi. Wielu rolników unikało spisywania przez rachmistrzów, by nie płacić podatków. W tym unikaniu opodatkowania pomagali chłopom nawet lokalni urzędnicy. W IX wieku zaczęła się seria symptomatycznych wydarzeń: urzędnicy najpierw okradali składy w których przechowywano zebrane podatki, a potem je podpalali. W ten sposób lokalni urzędnicy przechwytywali nadwyżki, które nie docierały na dwór cesarski. Dwór usiłował się bronić zakładając nową stolicę i ścigając nadużycia urzedników. W tym momencie (ok. 900 r. po Chr.) wyrosły lokalne posiadłości zarządzane przez klasztory buddyjskie i właścicieli ziemskich. To one stały się bazą dla nowej lokalnej elity. To wtedy wzrosła przestępczość na prowincji i pojawiły się bandy, jedne zależne od władzy centralnej inne zapewne od lokalnych notabli. Lokalna administracja walczyła z namiestnikami prowincji, a bandyci mordowali namiestników i ich rodziny. Wybuchały powstania, w czasie których lokalni badacze i wspierający ich bandyci zdobywali prowincjonalne stolice. 

A okres Heian był rzeczywiście czasem spadku populacji w Japonii. Z tym, że ten problem dotyczył głównie miast. Srożyły się w nich epidemie chorób zakaźnych, przede wszystkim ospy prawdziwej, która przybywał do Japonii drogą morską, na obcych statkach. Poza tym, mimo iż bogatsze domy miejskie były wyposażone toalety i kanalizację, to niestety odprowadzały nieczystości na ulice (stąd nazwy takie jak "ulica ekskrementów") i szerzyły w ten sposób zarazę. Pewien azyl stanowiły posiadłości ziemskie należące do świątyni buddyjskiej Ejzanji, położone w prowincji Yamato, nad rzeką Yoshino. Mimo, że plony nie zawsze były wysokie, a areał uprawianej ziemi podlegał nieraz gwałtownym wahaniom, to jednak zuaważalny był postęp w rolnictwie, np. w postaci nowego zaprzęgu dla wołów ciągnących pługi. Jeśli chodzi o sytuację na rynku pieniężnym, to cesarskie mennice wybijały w tym okresie coraz mniej pieniądza. Warto przy tym dodać, że pierwsze japońskie monety były wybijane na wzór chiński od 708 r. po Chr. W 984 r. po Chr. kilka przekazów źródłowych odnotowało, że prawie nikt w Japonii nie używa monety. Służby porządowe w miastach musiały zmuszać ludzi do używania wybijanej w państwowych mennicach monety. A Chińczycy na swoich dżonkach przybywali do Japonii w coraz większej liczbie, przywożąc swoje towary. Kupcy z Chin osiedlali się w japońskich miastach i wżeniali się w miejscowe rodziny. Handel morski kwitł.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 20 marca 2019 10:34
20 marca 2019 18:19

Samuraj to nie był odpowiednik szlachcica. Był to zawodowy żołnierz związany przysięgą posłuszeństwa (aż do smierci) wobec  konkretnego pana. Samuraj "bez przydziału" (ronin) to był włóczęga i żebrak, coś jak banita.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 20 marca 2019 17:18
20 marca 2019 18:20

Japończycy nie używali monet, bo wzorem Chin używali pieniądza papierowego, zwanego hansatsu (pieniądz państwowy) bądź shisastu (pieniądz prywatny) - całość zbiorczo nazywa się w zachodniej numizmatyce hasatsu. Najstarsze dziś zachowane japońskie banknoty pochodzą z 1630 (Fukuyama), ale nie można wykluczyć, że wcześniej również były w użyciu. Banknoty te nominowane były w złocie, srebrze, miedzi, ryżu, winie, oleju a nawet parasolkach. Część klanów nawet zakazała na swoim terenie obiegu pieniądza kruszcowego. Hansastsu zostały zdelegalizowane dopiero w 1707 roku przez Szogunat, ale delegalizacja ta okazała sie nieskuteczna - już w 1730 musiano z niej zrezygnować, ale ustawiono wtedy wymóg posiadania rządowego przyzwolenia na emisję własnych bonów. Z bonów hansatsu zrezygnowano dopiero w czerwcu 1879 - zostały wtedy zdelegalizowane i zastąpione bilonem.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 20 marca 2019 18:20
20 marca 2019 18:28

Banknoty były tylko jednym z rodzajów pieniądza używanych w dawnej Japonii. Znano także monety (od wspomnianego (od 804 roku po Chr.). Były one wzorowane na chińskich. Oto przykłady:

Monety używane w Japonii od 708 do 985 r. po Chr. 

Moneta japońska z VIII w. z otworem

Złota moneta japońska, ok. 760 po Chr.

Są i późniejsze przykłady, np. monety mon, używane od 1366 aż do 1870 roku:

czasem używane w takich wiązkach:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 20 marca 2019 18:20
20 marca 2019 18:29

CD. Wczesne rodzaje monet japońskich:

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 20 marca 2019 18:29
20 marca 2019 18:50

Wiem, że były monety, ale akurat hansatsu wpisuje się doskonale w zarządzenie wojną. Poprzez zakaz używania pieniądza kruszcowego tworzy się rynek zamknięty, na którym można w dowolny sposób nadawać wartość towarom (np opisując nominały banknotów w ... parasolkach). A o prawdziwości takiego banknotu świadczy wyłącznie użyta na nim pieczęć - monet nie da sie tak łatwo podrobić ani nadać im różnej wartości - złoto, srebro, miedź czy żelazo zawsze ma pewną realną wartość.Zresztą sam pomysł pieniadza papierowego przyjął się w Japoni na tyle, że nawet sztabki złota były oznaczone dokładnie w taki sam sposób jak hansatsu

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
20 marca 2019 18:54

Jest od dawna w Krakowie spora grupa Japończyków. Związanych z Manggha a pewnie też UJ.

Oni się w Polsce bardzo dobrze czują. Gdy miałam dawno temu jakieś kontakty to usłyszałam od którejś dziewczyny że szybko opadają z nich sztywne reguły życia w Japonii. Ktoś stwierdził że on się nie nadaje już do powrotu do życia w Japonii...

.

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Pioter 20 marca 2019 18:50
20 marca 2019 19:22

" Poprzez zakaz używania pieniądza kruszcowego tworzy się rynek zamknięty, na którym można w dowolny sposób nadawać wartość towarom (np opisując nominały banknotów w ... parasolkach)"

Kartki na mięso, na przykład?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Kuldahrus 20 marca 2019 19:22
20 marca 2019 19:48

To dobry przykład, bo to jeden z wariantów pieniądza papierowego.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
21 marca 2019 01:05

https://youtu.be/1ISvDfmwM20

 

Wiem. Jestem nudny, ale... na temat.

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @gabriel-maciejewski
21 marca 2019 09:12

Dobry tekst, otwierający nową perspektywę myślenia. Ten trójkąt ziemia-wojna-miasto jest faktycznie ciekawy.  Szczególnie rola miast.

Czy może Pan rozwinąć myśl "Miasto to wyżymaczka, przez którą przepuszczane są wszystkie aktywa kraju."? Jakie to są np. aktywa?

A co do przenoszenia stolicy, to w Polsce przenoszono ją co najmniej dwa razy. Ciekawe, czy też były tam podobne motywacje, o których dotąd nikt wprost nie napisał.

zaloguj się by móc komentować

Paris @adamo21 21 marca 2019 01:05
21 marca 2019 16:57

Bardzo fajne te Twoje filmiki...

... szkoda, ze nie mowia tylko ciut wolniej i ciut wyrazniej, moze wiecej bym zrozumiala... ale i tak przyjemnie sie je oglada.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować