-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Żaden lekarz tu nie przyjmuje

Zacznę od opisu swojego wczorajszego dnia. Tak jak zwykle budzimy się późno, dobrze po szóstej. Przygotowujemy śniadanie dla dzieci. Ja nie jem z rana. Pijemy kawę, a potem ja idę skrobać samochód, żeby reszta bandy mogła wyjechać do szkoły. Trwa to trochę, bo nawiew i klimatyzacja nie działają tak jak powinny. To stare auto. Kiedy już wszyscy się wykokoszą i zbiorą, kiedy samochód odjeżdża, sprawdzam pocztę i odpisuję na listy, których jest zwykle masa, otwieram też zamówienia. Co drugi dzień jest wysyłka, to znaczy, że przyjeżdża tu pani Renata i pracowicie pakuje książki, a także adresuje paczki. Jest wątłą kobietą, więc paczki z magazynu noszę ja. I tak pisząc tekst codzienny noszę te paczki jednocześnie i czekam, aż słońce odmrozi mój samochód, żebym mógł pojechać pozałatwiać różne sprawy. Wczoraj akurat wiozłem Gabrysia na 8.50 do szkoły, bo przepadła mu pierwsza lekcja. Nie napisałem całego tekstu do tej 8.50, a musiałem jeszcze pojechać do drugiego magazynu, w Milanówku, gdzie leżą komiksy. To jest kawałek. Miałem też pojechać na pocztę i zawieźć część zaadresowanych przesyłek, ale zapomniałem i paczki przyjechały ze mną do domu. Siadłem do tekstu i go dokończyłem. Okazało się, że brakuje pudełek i trzeba pojechać znów do Milanówka po folię bąbelkową, żeby pakować książki w tę folię, a potem okręcać je w papier. Zabrakło też rolek do kasy fiskalnej i cienkich kopert. Wsiadłem w samochód i pojechałem. Wracając zajechałem na pocztę i zrzuciłem paczki. Już u nas na wsi przypomniałem sobie, że muszę ugotować pomidorówkę, zanim wyjadę do Warszawy, kupiłem wszystko co potrzeba w sklepie u Zbyszka i wróciłem do domu. Zajrzałem do tekstu i wywaliłem dwóch troli. Całe biuro było pełne paczek. Zabrałem się za przygotowywanie zupy, ale Renata powiedziała, że powinienem zawieźć gotowe paczki na pocztę, bo nie mieszczą się już i ona nie da rady wywieźć wszystkich. Przyspieszyłem pracę nad zupą. Zaczęliśmy drukować naklejki z adresami. Nie wiadomo dlaczego zepsuła się drukarka laserowa. Musieliśmy przenosić wszystko na pędraku do plujki, która pracuje sześć razy wolniej. Kazałem Renecie pilnować zupy i poszedłem się wykąpać, miałem jeszcze jechać do Warszawy przecież. Przebrałem się potem szybko i zacząłem wynosić torby z paczkami. Zawaliłem cały samochód i spociłem się jak mysz przy porodzie. Całe szczęście z telewizora nie śmierdzi – pomyślałem. Pojechałem na pocztę, oczywiście nikt mi nie pomógł przy wyładunku, bo nie ma tam takiego zwyczaju. Skończyłem w miarę wcześnie i pojechałem na dworzec. Żeby zaparkować pod dworcem w Grodzisku trzeba być wyczynowcem. Jedyne miejsce jakie znalazłem, a mówię o miejscach za wiaduktem, bo o zatrzymaniu się od strony miasta nie ma już od dawna mowy, było gdzieś, hen, hen na międzytorzu. Poleciałem po bilet. Pociąg przyjechał. W Warszawie przeszedłem się kawałek Alejami, bo świeciło słońce, a ja dawno nie widziałem miasta w słońcu. Pojechałem na Finlandzką, Józefa jeszcze nie było, rozgościłem się, dostałem kawę, pomalowali mi gębę, pogadałem z panią Dorotą, zdjąłem marynarkę, bo było bardzo ciepło i czekałem. Józef wpadł w ostatniej chwili. Niczego nie zdążyliśmy ustalić, na nic się umówić, bo on tez musiał być pomalowany. Kiedy weszliśmy do studia mówię do niego – Józef jak dziś nam się uda, to możemy ruszać a Brodway. - Nie lubię Brodwayu ani Nowego Jorku – on na to. I zaczęliśmy. Można sobie obejrzeć. Po występie nie mamy zwykle czasu pogadać, bo on gdzieś leci, a tym razem ja też leciałem. Musiałem wpaść do zaprzyjaźnionej kancelarii adwokackiej. Podbiegłem na przystanek tramwajowy i poczułem, że jest naprawdę zimno. Kurczę, będzie jeszcze zima w tym roku – pomyślałem. Kancelaria jest w centrum, ale trzeba się dobrze nakluczyć, żeby do niej trafić z przystanku przy Kruczej. Mróz był coraz większy. - Pewnie się rozgrzałem w tym studio i dlatego tak marznę – taka myśl przyszła mi do głowy. W kancelarii załatwiłem bardzo poważną sprawę, pogadałem z załogą, opowiedziałem im w najbardziej malowniczy sposób, tak, jak to potrafię, o swoich przygodach w telewizorze, pożegnałem się i poszedłem. Mróz był coraz większy. Na dworzec postanowiłem iść piechotą, kiedy tam dotarłem byłem już mocno rozdygotany. Pod ziemią, na peronie było trochę cieplej. Kiedy przyjechał pociąg, usadowiłem się przy oknie i dopiero wtedy zobaczyłem, że w studio została moja marynarka. Latałem po mieście w koszuli narzuconej na gołego coryllusa i w płaszczu. Kiedy to sobie uświadomiłem, byłem już prawie pewien, że na drugi dzień nie wstanę z łóżka. Zadzwoniłem do Józefa, żeby wydobył moją marynarkę z domu niewoli. Uśmiał się jak pszczoła. Przyjechałem do domu. Biuro znów zawalone paczkami, bo Lucyna nadgoniła trochę wysyłkę. Zarzuciłem jakiś sweter na tę koszulę i pognaliśmy na pocztę, bo przed 18 trzeba było te paczki dowieźć. Po drodze kupiłem piwo z zamiarem zrobienia sobie go na ciepło. Rozgrzałem się dopiero po drugim. Przeczytałem jeszcze dwa rozdziały książki Morawskiego o Sacco di Roma, bo musimy zaraz ruszyć z komiksem. Przedwczoraj zaś napisałem Hubertowi dialog do kolejnej planszy komiksu zatytułowanego „Noc św. Bartłomieja”. Przez cały dzień nie odbierałem żadnych telefonów, nawet od Tomka. Dopiero po 20 odebrałem dwa. Dziś obudziłem się normalnie, oskrobałem samochód, zrobiłem śniadanie, wyprawiłem bandę do szkoły. Teraz piszę tekst, dziś nie ma wysyłki. Dopiero jutro, ale dziś o 12.30 odbieram Michalinę ze szkoły, potem jadę z nią na zakupy, a potem wiozę ją na urodziny. Muszę odebrać jeszcze Gabrysia o 15, bo żona ma dziś zebranie w szkole. Potem zawieźć Gabrysia na angielski i go stamtąd odebrać. W międzyczasie muszę zaplanować kolejne rozdziały do Baśni, naprawdę niewiele brakuje. Ja wiem, że są tacy, co mają znacznie gorzej, ale nie piszę tego wszystkiego po to, by ktoś się nade mną litował. Piszę to, by podkreślić, że praca na sukces tego portalu i wydawnictwa spoczywa w sporej części na mnie. A skoro tak, to nie mogę tolerować niektórych komentarzy, takich jak na przykład komentarz A-tema z niedzieli, gdzie pisze on o tym, jakoby doprowadził do wydrukowania książki z listami Zyty Gilowskiej. Nasz kolega A-tem jest tu zawsze mile widziany, ale tak jak wszyscy musi wiedzieć, że są pewne ograniczenia jeśli idzie o autorskie projekcje. Uważam, ze portal SN jest jednym z nielicznych miejsc gdzie każdy może się swobodnie wypowiadać. Nie oznacza to jednak, że każdy może tu zmyślać, co mu się podoba i budować swój wizerunek na podstawach kruchych i łatwych do weryfikacji. Przy okazji awantury o książkę z rysunkami Niewolnika, jeden z kolegów napisał, że A-tem jest na moich blogach prześladowany. Ludzie, nie bluźnijcie i zastanówcie się co piszecie. Macie tu całkowitą swobodę i każdy może dawać upust swojej ekspresji. Ja przez ostatnie miesiące uczestniczę w tym o tyle, o ile, ale mam nadzieję, że powody takiego stanu rzeczy są dostatecznie jasne. Nie chcę, żeby pojawiały się tutaj konfabulacje i nie będę ich tolerował.

Jakiś czas temu odpowiedziałem pozytywnie na zapytania niektórych kolegów dotyczące publikowania ich prób literackich i poetyckich. Odpowiedziałem pozytywnie, ponieważ wiem, że aby kogoś przekonać do bezskuteczności jakiegoś działania należy pozwolić mu na to działanie. Mamy więc próby poetyckie i literackie. Ja nie jestem im przeciwny, ale mam prośbę, czy moglibyście je przetykać publicystką, tak jak to czyniliście dawniej, na znienawidzonym salonie24? Będę Wam nieskończenie wdzięczny, albowiem oglądalność i klikalność portalu SN leci na pysk. Z czego się ona bierze? Wiele osób sądzi, że ma ona związek z ilością komentarzy. Nie ma. To jest związek pozorny. Klikalność bierze się z poruszania tematów, których nikt dotąd nie poruszał, lub czynił to w sposób mało przekonujący i płytki. Nie muszą to być tematy bardzo kontrowersyjne. One mogą wcale nie być takie, mogą być zwyczajne, ale muszą być powszechnie ważne. Ten ostatni warunek ma szczególny charakter, albowiem jest trudny do ujawnienia. Powszechnie ważne dla wielu ludzi to znaczy poruszane przez media głównego nurtu. To nie jest prawda. Powszechna ważność tematów jest, wielokrotnie to sprawdziłem, ukryta przed ludzkim wzrokiem. Dobrze jest zająć się jej tropieniem. Teraz ważna uwaga – jeśli komuś się zdaje, że ważny temat to szczepionki, ten sam jest sobie winien.

Teraz przemówi przeze mnie pycha. Mam za sobą 25 pięć lat doświadczeń autorskich. Wiem co się sprzeda, co zrobi sukces, a co klapę, a i tak w wielu przypadkach popełniam błędy i ciągle się uczę. Jestem jednak pewien, że moja wiedza na temat warsztatu jest pełna, a opinie mają charakter ostateczny. Kiedy więc już sami przekonacie się, że coś co miało żreć, nie żre, nie brnijcie w to dalej. Tworzymy pewien organizm, ja staram się nie wywierać na nikogo żadnych nacisków, ale efekt tego jest odwrotny od oczekiwanego. Zaczyna się atrofia. Jestem przywalony sprawami wydawnictwa i realizacją projektów. Kwartalnik zrzuciłem na kolegę Stalagmita, ale wcale mi to nie ulżyło. Nie mogę, tak jak administratorzy salonu dyscyplinować ręcznie autorów. Nie mogę zatrudniać klakierów i polityków, żeby opowiadali tu te swoje dyrdymały. I nie chcę tego. Idea utworzenia portalu SN jest taka, by wolni ludzie dyskutowali tu na ważne tematy. Nie prowadzimy tu żadnej terapii, ani grupowej, ani indywidualnej. Żaden lekarz tu nie przyjmuje. Musicie to zrozumieć. To jest narzędzie promocji treści bliskich naszym sercom. Porzućcie więc małostkowość i bierzcie się do roboty, bo zatoniemy. Portal SN nie rozwiąże niczyich problemów, ani emocjonalnych, ani psychicznych, ani żadnych innych. To nie jest tego rodzaju narzędzie. A Telok niech nie wrzuca tu jakichś staroci z salonu, obojętnie jak ważne by dla niego nie były. Na tym kończę, bo zaraz przyjedzie tu pan Waldemar po książki, a potem muszę jeszcze gdzieś wyjechać. No, a o 12.30 po Michalinę. Narka...miłego dnia.

 

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć.



tagi: blogosfera  szkoła nawigatorów  wydawnictwo 

gabriel-maciejewski
9 stycznia 2018 09:45
18     1486    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2018 10:06

Z komentarzami to prawda.

Czytam na ile mi oczy pozwalają, nie komentujac. Czasem napiszę dwa słowa, żeby autor wiedział że ciekawie napisał. 

I myślę, co już dokładnie rok temu postulowano na Twoim portalu, brak tu bloga/osoby która by prowadziła 'palarnię' ...gdzie się luźno wpada...(integracyjnie). A reszta powinna być ciekawą lekturą.....Są takie zastoje, ze tylko Ciebie czytam.... ale to razem z kawą poranną....codzienny rytuał:).

.

 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 10:06
9 stycznia 2018 11:39

Myślę, że linkownia kolegi Onyxa mogłaby być taką palarnią. Ale jakoś nie jest. Może większość tutaj to niepalący? ;)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @maria-ciszewska 9 stycznia 2018 11:39
9 stycznia 2018 12:28

Palarnia jest umowna  oczywiuście... Ja np nie mam TT ani fejsa...i nie będę. Wiele linków każe mi się zarejestrować....Skoro nie mam konta to zwyczajnie nie wiem o co chodzi.

Poza tym - musi być gospodarz stale ...obecny.... i umiejętny. Nie zniechęcający gości zimnymi oczami:)))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @maria-ciszewska 9 stycznia 2018 11:39
9 stycznia 2018 12:30

Jeszcze jest tak, że przynajmniej ja, widzę coś wspólnego między róznymi tekstami. Przestałam w zasadzie pisać takie komentarze.... z oczywistych powodów

.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2018 13:13

Tu nie chodzi o stronę finansową NFZ ani maskowanie rozkładu państwa. WOŚP ma przyzwaczajać obywateli do tego, że państwo nie jest od tego by im w czymkolwiek pomagać, bo podatki woli wydać na inne cele. W idealnym przypadku państwo miałoby z podatków przymusowych finansować tylko siebie, resorty siłowe, ulubionych swoich kolegów artystów i propagandę. Natomiast na prywatne zachcianki obywateli typu szkoły czy służba od zdrowia ludność powinna sama się opodatkować dobrowolnie. Chodzi o trenowanie zwyczaju dodatkowych dobrowolnych wpłat do budżetu, a że przy okazji pobierania wpłat parę dobrych rodzin się obłowi, to nieszkodzi.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 9 stycznia 2018 13:13
9 stycznia 2018 13:16

Niech to szlag. Miałem to wpisać na blogu valsera. Co za obciach. Nie ma jak wyciać.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2018 13:32

Są dostępne dwie strony, Coryllus i SN, więc ilość kliknięć i komentarzy dzieli się między nimi.

Gospodarz, to nie tylko człowiek orkiestra, to połączone wiekie orkiestry. Życzę dużo sił i zdrowia, no i rozsądku(?).

zaloguj się by móc komentować

onyx @adamo21 9 stycznia 2018 13:32
9 stycznia 2018 17:17

Powiedzmy to uczciwie, Gabriel Maciejewski to jednoosobowa ludzka MaBeNa, ale jeśli władza uważa że lepiej jest zatrudnić stu dziadków którzy nie zrobią nic to tego się nie przeskoczy.

zaloguj się by móc komentować

onyx @maria-ciszewska 9 stycznia 2018 11:39
9 stycznia 2018 17:28

Dziękuję za miłe słowa ;)

Żeby tak było to bym musiał wrzucać linkownię codziennie albo co drugi dzień. Niestety nie mam takich możliwości czasowych a z ciekawymi linkami różnie bywa. Po kolejne ludzie piszą pod wpływem impulsu, nigdy nie wiadomo który Sławomir zaskoczy. Mógłbym np. wrzucać częściej wpisy z mniejszą ilością linków ale to i tak niewiele zmieni na dłuższą metę. Może jakby dołożyć do strony jakiś czat online to część " ploteczek" by poszła tam i tam by można omawiać bieżączkę?  O ile coś takiego jest tu możliwe. Wpis na portalu żyje jeden dzień, na Twitterze godzinę tak to z grubsza działa.

zaloguj się by móc komentować

onyx @chlor 9 stycznia 2018 13:16
9 stycznia 2018 17:31

Dobrego nigdy za wiele tu się bardziej wbije w głowy.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @onyx 9 stycznia 2018 17:17
9 stycznia 2018 17:57

GM osobiście różne, opisane przez niego rzeczy, które zabierają mu wiele, lub zbyt wiele, czasu i energii.

Nie krytykuję tego, jedynie odnotowuję. Sam tak miałem, już nie mam, więc mogę się byczyć i mędrkować w sprawch poszukiwania straconego czasu.

 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @onyx 9 stycznia 2018 17:17
9 stycznia 2018 18:51

Uważaj lepiej Panie z tą MaBeNą ... To jest chyba na bardziej zaawansowanym etapie niż myślimy :-/

http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1096541,mabeny-funkcjonuja-juz-na-swiecie-jak-sprawic-by-nie-stala-sie-partyjna-propaganda.html

Ho, ho! Tak, tak, tak!

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @onyx 9 stycznia 2018 17:17
9 stycznia 2018 20:12

stu dziadków to sto etatów dla znajomych króliczka

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @onyx 9 stycznia 2018 17:28
9 stycznia 2018 21:58

Myślałam raczej o terytorium neutralnym...z gospodarzem 'gospody' radym z każdego gościa... Żeby rozmawiać międzyblogowo...nie trolować nikomu.

Jak technicznie, nie wiem. 

No i jakiś kodeks minimum....kultury

.

 

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Maryla-Sztajer 9 stycznia 2018 10:06
9 stycznia 2018 23:05

To było za proste. Wróć ! https://youtu.be/O5cx_K9pzww?t=1266

jest ~ZA

Nie (?) jestem pewien turbosprężarki. :)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @onyx 9 stycznia 2018 17:17
10 stycznia 2018 19:37

Stu dzikich dziadków! Panie na tego, dzikich!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
10 stycznia 2018 19:42

Super tekst. Pomijając wszysktie uczucia współczucia i solidarności, które on budzi, to jest poprostu polska Bonanzna z Hitmanem na dokładkę. James Bielski Bond wysiada.

Ja do tej pory wmawiałem swoim dzieciom, że nie można napisać ciekawej nowelki o tym że się wstaje, ziewa, myje zęby, się je śniadanko, idzie do szkoły, wraca się itd.. Jakże ja się myliłem!!!! 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
10 stycznia 2018 19:46

Będę im teraz czytał te fragmenty dnia codziennego polskiego prywaciarza. Pod wydawnictwo można podstawić folię albo hodowlę norek. To znaczy zobaczę jak na to reagują.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować