-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Z dziejów współzawodnictwa Anglii, Niemiec, Rosji i Polski - wstęp

Mam dziś sporo spraw do załatwienia, tak więc szkalowanie ojca Szustaka kontynuować będę jutro dopiero. Dziś zostawiam Wam fragment nowej książki prof. Adama Szelągowskiego. Chciałbym też ponowić prośbę do tych, którzy zainteresowani są takimi treściami, żeby nie zwlekali z zakupem tej książki, albowiem ułatwi mi to popłacenie zaliczek za konferencje. Przypominam też, że letnia konferencja odbędzie się 29 czerwca w zamku Kliczków pod Bolesławcem, w dolinie Kwisy. Pokoi w zamku już prawie nie ma. Wczoraj poinformowano mnie, że zostało 25 w tym terminie. W okolicy jest jednak sporo noclegów, bo teren jest atrakcyjny. Jeśli jednak ktoś chce spać w zamku musi się decydować już. Na razie nie zbieramy wpłat na Kliczków, tylko na Baranów Sandomierski. Konferencja odbędzie się tam 9 marca. 

 

A teraz już prof. Adam Szelągowski i jego gawęda o roli pieniądza w dziejach

 

Handel i pieniądz są dzisiaj powszechnie uważane nie tylko za jeden z głównych łączników w rozwoju międzynarodowym, ale i za pierwszorzędne czynniki cywilizacji. Tymczasem w nauce nie tylko naszej, ale i zachodnio-europejskiej ta strona dziejów jest dotąd jeszcze bardzo zaniedbana.
Nie dosyć jest wykazać wpływ i znaczenie pieniądza w dziejach. Należy jeszcze wyśledzić źródła jego przypływu oraz znaleźć kierunek i cel odpływu, a o tym pouczają nas dzieje handlu.
Chociaż rozwój handlu zależy w pierwszym rzędzie od danych stosunków miejscowych - a więc od stanu zagospodarowania kraju i od stopnia uświadomienia społeczeństwa, jak też jego organizacji handlowej, to jednak w żadnym innym zakresie nie wywierają na życie ekonomiczne takiego wpływu czynniki postronne, jak w zakresie handlu. Należą tutaj rynki obce, podaż i popyt zagraniczny, ogólny kierunek dróg handlowych, ilość w obiegu pieniądza - słowem to wszystko, co składa się na tzw. koniunkturę handlową.
Stąd też i handel należy zawsze do dziejów stosunków międzynarodowych.
Ale też i na odwrót, jak siła oręża w czasie wojny, tak w czasie pokoju miernikiem siły społeczeństwa jest jego ekspansja handlowa. Dlatego też na licznych przykładach z dziejów można stwierdzić, że podboje wojenne i podboje ekonomiczne są to nierozłączne i nierozdzielne zjawiska w zakresie wzrostu i upadku narodów.
Jak się niniejszy problemat przedstawia w dziejach Polski? I tutaj, aby odpowiedzieć na powyższe zadanie, nie dosyć jest ograniczyć się do terenu stosunków ściśle polskich. Trzeba także odnieść je do sytuacji międzynarodowej. Tak pojęte zagadnienie ekspansji handlowej obraca się około pewnego ogniska geograficznego. Ogniskiem tym w nowszych czasach dla Polski jest morze Bałtyckie. Dzieli je ona wraz z innymi otaczającymi go krajami.
Z czasem sfera oddziaływania handlowego rozszerza się i zatacza coraz dalsze kręgi, posuwając się aż po morze Białe na północy. Ale zawsze obejmuje dwa narody i dwa państwa terytorialnie ze sobą zbliżone Moskwę i Polskę. Pod tą ostatnią naturalnie rozumie się nie tylko ziemie Korony, ale i złączone z nią Prusy, Inflanty i Litwę. Dania i Szwecja pod względem handlowym tworzą swój odrębny kompleks geograficzny.
Moskwa i Polska - te dwa kraje nie przypadkowo wchodzą w sferę jednego i tego samego zagadnienia międzynarodowego. Jeżeli są ogniskiem tych samych krzyżujących się wpływów handlowych z natury swego położenia geograficznego, to tym samym musiała między nimi powstać rywalizacja. Jak na terenie politycznym, tak samo i ekonomicznym państwa te starły się ze sobą, mniejsza o to, czy jedno, czy też drugie miało chwilową przewagę, i który z tych czynników, polityczny, czy też ekonomiczny rozstrzygnął w walce. Dość stwierdzić, iż już w XVI w. podkład tej walki był ekonomiczny, że chodziło w niej o handel, czyli o zetknięcie się bezpośrednie z Europą, że zwycięstwo polskie nad Moskwą było nie tylko czynem polityki, ale i usunięciem konkurenta ekonomicznego, tak samo jak ewentualny rozbiór Moskwy przez Polskę i Szwecję otwierał widoki na podział łupu handlowego między rywalizującymi ze sobą narodami zachodniej Europy.
W czasach, kiedy się zawiązuje powyższe zagadnienie dziejowe, północno-wschodnia Europa jest dopiero tylko terenem ekspansji i podboju handlowego dla narodów zachodnio-europejskich, które jedynie prowadzą czynną politykę ekonomiczną. Moskwa przez cały wiek XVI i XVII jest krajem ekonomicznie biernym w handlu wielkoświatowym. Polska przedstawia ze względu na stosunek swej do Zachodu jednostkę ekonomicznie czynną przez swój spław zbożowy, chociaż co do wschodu rola jej jest jeszcze głównie bierną (przywóz obcy ze wschodu).
Tym sposobem stosunek, jaki się zawiązał w drugiej połowie XVI i pierwszej XVII w. między Rzeczpospolitą a Europą zachodnią, stał się źródłem jej olbrzymiego wzrostu i rozwoju ekonomicznego - co prawda li tylko w zakresie gospodarki rolnej ekstensywnej: wywóz zboża za granicę. Moskwa, aczkolwiek siła ekonomicznie bierna, była groźnym współzawodnikiem dla swego obszaru i bogactw przyrodzonych mniej więcej tej samej natury, które posiadała i Polska. Dlatego otwarcie dostępu dla handlu Europy z Moskwą było ciosem zabójczym dla rozwoju ekonomicznego Polski.
Jako teren eksploatacji i rynek zbytu, Moskwa i Polska były to wartości równorzędne dla narodów zachodnio-europejskich. Dwa z nich najpotężniejsze i najruchliwsze, Holandia i Anglia, stanowią głównych odbiorców dla Polski. Za to chwila, gdy zamiast Polski poczynają zwracać się do Moskwy, jest zaczątkiem grożącego upadku handlu zamorskiego Rzeczpospolitej. Kolej ta nie idzie prawidłowo, gdyż wszystkie narody zachodnioeuropejskie, zarówno Holendrzy, jak Anglicy, Niemcy oraz Włosi biorą udział w handlu z Moskwą i Polską.
Na jedno tylko trzeba zwrócić uwagę, że Niemcy, zwłaszcza północne, czyli tzw. Hanza, z dawna są związane całym swym rozwojem gospodarczym z rynkiem północnym moskiewskim, naprzód przez Nowogród, później przez porty inflanckie, a na ostatku przez żeglugę narewską.
I dlatego moment ów XVI-XVII w. jest tak ważny, gdyż owa rywalizacja gospodarcza dwóch państw na północy Moskwy i Polski ma swój równoważnik w rywalizacji handlowej na zachodzie Anglii i Niemiec. Dzieje tej rywalizacji zahaczają bezpośrednio o dzieje Polski, wyświetlają ową rolę pomocniczą, jaką Polska odegrała w walce ekonomicznej między Niemcami a Anglią, a po wtóre rzucają światło na całkiem nieznane początki ekspansji handlowej Anglii, która się dokonała na morzem Bałtyckim. Wpływ zaś tego zwycięstwa Anglii pod względem ekonomicznym był nieobliczalnej doniosłości, jak o tym świadczą dzieje polityczne Europy w ciągu trzech ostatnich stuleci, gdyż Niemcy straciwszy rynek moskiewski, musiały zrezygnować ze swej przodującej roli pod względem handlowym, a tak samo ustąpiły z areny dziejów Europy, jako czynnik pierwszorzędnej doniosłości na polu międzynarodowym.
Te kwestie handlowe i ekonomiczne torują drogę wielkiej polityce. Moskwę wciągają one po raz pierwszy w zakres spraw europejskich tak dalece, iż na przykładach poselstw kupieckich można by wskazać nawiązanie pierwszych jej stosunków dyplomatycznych z takimi państwami, jak z Anglią, Holandią, Francją, nie mówiąc już o dworach drobnych książątek północno-niemieckich.
Ważniejsze od tego jest, iż w samym zaraniu stosunków z Zachodem Moskwa występuje, jako przedstawicielka Azji i europejskiego Wschodu, dokąd ekspansja Zachodu stara się dotrzeć wszelkimi sposobami, a nie najmniej i drogą na Moskwę.
Turcja, Persja, Armenia, Buchara i Chiwa, nie mówiąc już o dalekich Chinach i starożytnych Indiach - oto cele, dokąd zdąża Europa zachodnia w pogoni za zyskiem kupieckim. Na tej drodze Moskwa staje się od połowy XVII w. przedmiotem rachuby ekonomicznej dla mocarstw zachodnio-europejskich, które z biegiem czasu musiały ją wciągnąć także w swe rachuby polityczne.
Drogi z Moskwy na Wschód pozostały się dla Europy na długo jeszcze zamknięte i niedostępne. Ale problem ekspansji handlowej azjatyckiej mieści się już na progu historii Rosji nowoczesnej. Zamknąwszy tę drogę dla Europy na wschód, Moskwa przygotowuje sobie chwilę i sposobność do ekspansji politycznej w głąb Azji.
I jeśli w tych kwestiach ekonomiczno-handlowych lub narodowo-politycznych ubiegłych wieków odzywa się jakby echo tych walk i zapasów, jakie rozbrzmiewają w dzisiejszych czasach, to jest to tylko dowód, że podbój świata czy to orężny, czy ekonomiczny, jak również dzieje ekspansji narodowych nie są to kwestie dni, ani nawet pokoleń, lecz wyniki pracy całych stuleci.
 



tagi: historia  pieniądz  szelągowski  konrferencje 

gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 07:01
11     1558    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
z-daleka @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 07:21

Czytalem juz spis tresci opublikowany tutaj przez naszego kolege .

Na podstawie tego juz widze, ze ksiazka ta bedzie jedna z  wazniejszych do zrozumienia tragicznych losow Polski w ubieglych stuleciach.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 08:20

" Dość stwierdzić, iż już w XVI w. podkład tej walki był ekonomiczny, że chodziło w niej o handel, czyli o zetknięcie się bezpośrednie z Europą, że zwycięstwo polskie nad Moskwą było nie tylko czynem polityki, ale i usunięciem konkurenta ekonomicznego, tak samo jak ewentualny rozbiór Moskwy przez Polskę i Szwecję otwierał widoki na podział łupu handlowego między rywalizującymi ze sobą narodami zachodniej Europy".

Zaraz się dowiemy z jakiejś "katedry", że to zbytnie uproszczenie i w ogóle nieprawda. Przyczyną rozbiorów było rozpijanie przez szlachtę pańszczyźnianych chłopów. Plus wzrost napięcia międzynarodowego. I zawirowania na scenie politycznej tamtych lat vel brak elit politycznych i zawężenie umysłów szlachty.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @rotmeister 9 stycznia 2019 08:20
9 stycznia 2019 09:37

Zapomniał Pan o tym, że w wersji "nieuproszczonej" Kościół prawdziwy podstępnie zaszczuł "zdrowego naturalnego ducha" słowiańszczyzny.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 10:28

"Turcja, Persja, Armenia, Buchara i Chiwa, nie mówiąc już o dalekich Chinach i starożytnych Indiach - oto cele, dokąd zdąża Europa zachodnia w pogoni za zyskiem kupieckim".

Ależ to się wszystko pięknie splata. Nie dalej niż 4 dni temu skończyłem tekst o wszystkich tych miejscach do rosyjsko-brytyjskiego numeru Nawigatora.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 10:41

to jest jak oddychanie powietrzem bez maski i smogu "katedry" ;)

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 11:34

Od XII wieku dominowała na Bałtyku Hanza.

Gdy w XVII wieku wyczerpały się siły Polski i Szwecji zyskała Rosja i Niemcy. 

Szerszej o tym kto stymulował dominację północnych krain już na SN było pisane. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Eukaryota @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 12:50

Tak spis treści jest bardzo obiecujący, a już ten genialny fragment zapowiada pasjonującą lekturę na nieosiągalnym dla "katedr" poziomie. Aż dziw że Autor nie wpadł na tą pozycję wcześniej.

Może trochę sprofanuję i przepraszam jeżeli skojarzenie mam zbyt mainstreamowe ale po tym fragmencie aż się prosi żeby np taki Jacek Bartosiak dopisał wstęp albo komentarz "geopolityczny" przenoszący albo aktualizujący zależności "geo" z wieków XVI/XVII na XX/XXI. Nie umniejszając oczywiście kompetencjom i zdolnościom tutejszych autorów, których z pewnością liczne komentarze będą niosły tą sama wartość.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 13:53

Pani Maryla użyła słowa / nazwy Rosja zamiast Moskwa (vide cytowany przez C fragment książki). W odniesieniu do nazwy Moskwa można wyciągnąć kilka wniosków, nawet jeśli takie nie miałyby większego znaczenia.

Polska, wszystkie inne kraje, plus Moskwa jako Rosja.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Eukaryota 9 stycznia 2019 12:50
9 stycznia 2019 15:42

Nie wiadomo czy Pan Bartosiak nie odrzekł by, że książka nie wyczerpuje tematu. No i że jest za stara. 

zaloguj się by móc komentować

tromba @gabriel-maciejewski
9 stycznia 2019 17:06

Dzien dobry, kiedy Pan bedzie we Wroclawiu w Karmelu z wykladami? I z ksiazkami oczywiscie?

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski
11 stycznia 2019 10:26

Spis treści wspaniały, a wstęp "zapiera dech w piersiach". Aż się zastanawiam, ale nie wątpię, że treści rozdziałów mogą być jeszcze bardziej ekscytujące no i chyba oparte na liczbach!

"Czuć" w powietrzu elektryczność z kondensatorów Mościckiego, czy może Mościckich kondensatorów. :)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować