-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Wywiad z Łukaszem Modelskim nagrany w Baranowie Sandomierskim

 

Proszę Państwa, oto ostatni z wywiadów nagranych w Baranowie. Będzie jeszcze krótka relacja z imprezy i to w zasadzie wszystko. Kolejna konferencja dopiero 29 czerwca, ale chciałbym, żeby decyzje o udziale w niej zostały podjęte przynajmniej miesiąc przez terminem. Wtedy zamknę listę. Do tej pory było tak, że różne osoby próbowały dopisywać się w ostatniej chwili. Raz zgodziłem się na coś takiego i więcej nie będę tego powtarzał. Przypominam też, że tylko do poniedziałku trwa promocja na starsze numery kwartalnika Szkoła Nawigatorów. A teraz już wywiad. 

 

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/03/744/



tagi: baranów sandomierski  koalicja antykarpiowa 

gabriel-maciejewski
28 marca 2019 13:36
16     922    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
jestnadzieja @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 15:22

Rewelacja!

Szkoda, ze dopiero na stare lata mozemy sie takich arcyciekawych rzeczy dowiadywac.

Dzieki ogromne za wszystko:)

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 16:02

Niesamowite; na francuskiej wiki pisza tak o tym dekrecie:

Problem dotyczy całych regionów, takich jak Dombes, Sologne czy Brenne: obecność wielu zbiornikow wodnych ulatwia rozmnazanie sie komarow, oraz rozwoj towarzyszacych im chorob takich jak malaria. Ponadto stawy te były często zakladane przez mnichów w celu hodowli ryb. Konwencja usunęła to, co bylo scisle zwiazane z przywilejami, po to by polozyc kres kryzysom zbozowym

Na szczescie w przypisach sa linki do 2 prac na ten temat, z przyjemnoscia przeczytam jedna z nich, do ktorej jest wolny dostep:)

 

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 16:53

Bardzo mi się to podoba.  Informacje rewelacyjne: karp jako wróg rewolucji francuskiej i symol katolickiej tradycji Postu.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @pink-panther 28 marca 2019 16:53
28 marca 2019 17:21

e tam;) o dobro i sytosc ludu szlo i zeby ta malaria sie nie roznosila;

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 17:59

Bardzo ciekawe, ale zastanawiam się  jak to było u nas. Czytałam kiedyś,  że rybą na Wigilię w I RP był szczupak. Czy jest możliwe,  że karp mógł funkcjonować jako ryba postna, ale w okresie Wielkiego Postu? Czy w ogóle karp w Polsce Szlacheckiej był popularny?

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 22:57

Debilizm jest przyrodzona cecha rewolucji. Bez idiotyzmow opartych o zniszczenie i zdewastowanie wszystkiego co ma sens, rewolucja nie jest w stanie samej siebie zdefiniowac. Jak nie spisek antykarpiowy to zawracanie rzeki kijem, to wyschniete jezioro Aralskie.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 23:29

Zza ...

Podobno był sposób na transport ryb w klatkach w górę rzeki ?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
28 marca 2019 23:29

Zza ...

Podobno był sposób na transport ryb w klatkach w górę rzeki ?

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Matka-Scypiona 28 marca 2019 17:59
29 marca 2019 00:05

Tego nie wiem. Na historii bowiem w zasadzie nie pochylano sie nad historią gospodarczą. A jeżeli - to po "marksistowsku" czy jakoś tak. Generalnie - pochylano się nad dolą chłopa. Znaczy - nad niedolą, naturalnie :)

Ale pomnę czytanie inwentarzy z bodaj XVII wieku, na zajęciach zupełnie szczególnych i "osobnych". A tam był taki opis wizyty księdza u szlachcica: akurat pora obiadowa się zbliżała, a było to w poście. Przeto pan szlachcic zaordynował "coś z wody". No , akurat kaczuszkę :)))

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski
29 marca 2019 00:24

Super rozmowa...

... teraz rozumiem dlaczego dzis karp we Francji jest tak potwornie droga i sporadycznie spotykana ryba... no i dlaczego jest tez nazywany ryba arystokratyczna...

... dzisiaj po wysluchaniu pana Modelskiego - to mi sie wyjasnilo. 

Podrzuce nagranie z rozmowa o karpiu mojemu koledze, ktory hoduje wlasnie karpie i szczupaki w swoim stawie... napewno mu sie spodoba  !!!

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @KOSSOBOR 29 marca 2019 00:05
29 marca 2019 06:52

:))))) No o żabki pana szlachcica nie podejrzewam! 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Matka-Scypiona 29 marca 2019 06:52
29 marca 2019 22:30

Żaden porządny Polak robali nie jadał! Howgh! Ani żabów, ani ślimoli. U nas takiej bidy nie było, żeby udawać, że robale to cudmiódultramaryna i w ogóle.   

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @pink-panther 28 marca 2019 16:53
30 marca 2019 18:11

Trzeba było to widzieć. Cała kolekcja oledruków, rycin i różnych takich. 

Szczerze mówiąc to jest gotowy materiał na film dokumentalny. Pan Modelski dykcję ma odpowiednią. Czyta całkiem całkiem. Scenariusz jest już gotowy. W czołówce migawki z chińskiego polowania na wróble i ze stalinowskich plakatów przeciw amerykańskiej stonce. Oczywiście wojna z karpiem bije na 10 głów wszystkie późniejsze pomysły akcji społecznych. Nieśmiało tylko zbliża się do niej walka z krzyżykiem na tabletkach od bólu głowy. 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Matka-Scypiona 28 marca 2019 17:59
2 kwietnia 2019 23:28

Witam.

Temat jest moim zdaniem ciekawy, a może i bardzo ciekawy, a nadto o polskiej hodowli karpia i stawach hodowlanych w Polsce jest całkiem sporo. O Francji zbyt wiele nie znalazłem ale "per analogiam" może i coś co dotyczyło Polski dotyczyło też Francji. A więc:

"W średniowieczu pionierami wszelkiego postępu, także w dziedzinie rolnictwa i rybactwa, były na ogół osoby duchowne przybywające do Polski z krajów Europy zachodniej. Nie inaczej było na Śląsku. Prekursorem zakładania stawów i masowej hodowli ryb na tym terenie był przybyły z Czech lub Moraw zakon cystersów, który osiedlił się w Doliny Baryczy w 1136 r. i miał swoją główną siedzibę w Lubiążu. W XIII w. cystersi stworzyli w okolicach Milicza i Młodziankowa największe w ówczesnej Europie skupisko stawów o powierzchni ponad 2300 ha, m.in. olbrzymie stawy Stary (700 ha), Grabownica Górna (500 ha), Jamnik (360 ha) oraz mniejsze Wrocławicki, Górnik i Sanie. Na potrzeby żeńskiego cysterskiego klasztoru w Trzebnicy utworzono z kolei stawy w okolicach Krośnic.

W latach 1358-1492 dobrami milickimi oraz żmigrodzkimi władali książęta oleśniccy z dynastii Piastów. Trudno obecnie jednoznacznie ustalić, czy ich zwierzchnictwo obejmowało również wielkie kompleksy sztucznych stawów i były one kościołowi tylko wydzierżawione, czy też to kuria biskupia lub zakon cystersów był ich właścicielami. Bardziej prawdopodobna jest druga możliwość, choćby dlatego, że np. cystersi dzięki książęcym oraz prywatnym nadaniom dość szybko stali się jednymi z największych właścicieli ziemskich na Śląsku. Faktem jest, że u schyłku średniowiecza hodowla i regularne odłowy ryb stały się nie tylko zajęciem bardzo intratnym, ale także dość prestiżowym, zaś posiadanie dużego sztucznego akwenu we własnych dobrach świadectwem wysokiego statusu ekonomicznego lub społecznego". 

"Gwoli ścisłości należy zaznaczyć, że olbrzymi postęp i unowocześnienie rybactwa w 2. połowie XV w. i w całym XVI  w. odnotowano nie tylko na Dolnym Śląsku, ale niemal w całej Europie. Rozkwit i ekspansja gospodarstw stawowych przebiegały wielotorowo".

"XVI w. ugruntował pozytywne zmiany w ogólnym nastawieniu do rybactwa i gospodarki stawowej, przede wszystkim ze strony szlachty. I nie był to tylko efekt nakazów lub nacisków władców świeckich albo kościelnych, ale dobrowolne, przemyślane i długofalowe działanie, podyktowane bądź chęcią czerpania zysków ze sprzedaży cennych gatunków ryb, bądź dążeniem do samowystarczalności w zakresie zaopatrzenia w mięso tych ryb. Musiało być ono towarem bardzo poszukiwanym, skoro przez około 180 dni w roku obowiązywał ścisły post (do stałych dni postnych należały poniedziałki, środy i piątki). Dodatkowym bodźcem do budowy nowych stawów była zarówno dla duchowieństwa, jak i szlachty oraz patrycjatu miejskiego, zapoczątkowana już w XV w. swoista moda na ich posiadanie. Sztuczne stawy hodowlane stały się symbolem przynależności do elity, oznaką wysokiej pozycji majątkowej lub społecznej, w przypadku mieszczaństwa formą niemal nobilitacji, a olbrzymie (powyżej 500 ha) stawy-giganty w dobrach książęcych lub magnackich – rodowymi „pomnikami chwały”. Takimi pomnikami w Dolinie Baryczy stały się stawy Stary (700 ha) oraz Grabownica (500 ha). Nawet tam, gdzie nie było w pobliżu rzek ani jezior, ale istniało sprzyjające ukształtowanie terenu, zakładano sztuczne akweny. Stawy oraz kwestie ich własności bywały powodem wieloletnich procesów sądowych, a także pojedynków".

"Właśnie rodom Maltzanów i Hatzfeldtów przypisać należy zasługę „przeprowadzenia” miejscowego rybactwa przez bardzo trudny i niebezpieczny okres połowy XVII w., czyli czasy wojny trzydziestoletniej (1618-1648) i bezpośrednio po niej. Choć same stawy i ich hydrotechniczne wyposażenie nie doznały większych uszkodzeń, to będąca konsekwencją wojny ogólna sytuacja polityczno-społeczna oraz ekonomiczna – chaos, migracje ludności, przemarsze wojsk, konfiskaty i grabieże – zdecydowanie nie sprzyjały prowadzeniu gospodarki rybnej, a samą hodowlę karpi w wielu regionach uczyniły nieopłacalną. Na Śląsku liczba ludności w wielu ośrodkach miejskich, a to głównie z niej właśnie rekrutowali się nabywcy ryb, spadła o ok. 60-90%. Tym, czym dla rybactwa śląskiego i czeskiego była wojna trzydziestoletnia i jej konsekwencje, tym dla gospodarki stawowej w sąsiedniej Polsce stał się najazd szwedzki (1655-1660). I jedno, i drugie wydarzenie zapoczątkowały trwający, z przerwami, niemal 200 lat (do 1. połowy XIX w.) okres upadku gospodarki rybnej, wstrzymania inwestycji, likwidowania lub zaniedbywania stawów i ograniczania hodowli ryb. Na obszarze Polski w dość krótkim czasie osuszono ponad połowę istniejących stawów, a uzyskane w ten sposób żyzne grunty przeznaczono na znacznie bardziej dochodową uprawę zbóż, głównie pszenicy. Proces upadku hodowli ryb nie ograniczył się zresztą tylko do naszego regionu. Był zjawiskiem globalnym, dotknął gospodarstwa rybackie w niemal wszystkich krajach europejskich".

"W całej Europie aż do 2. połowy XIX w., trwał zastój w rybactwie stawowym. Przyczyn tak długotrwałego i głębokiego kryzysu było kilka. Oprócz globalnych, wspólnych dla niemal całego kontynentu, duże znaczenie miały także wydarzenia lub zjawiska o zasięgu lokalnym. W przypadku Doliny Baryczy na wspomniane załamanie koniunktury i spory sądowe nałożyły się inne niekorzystne czynniki, z których najpoważniejsze konsekwencje miał narastający już od końca XVII w. deficyt wody. Prawdopodobnie właśnie z powodu powtarzających się, długoletnich okresów suszy i obniżenia poziomu wód gruntowych, przy jednoczesnej wycince lasów na potrzeby rolnictwa, musiano znacznie ograniczyć powierzchnię czynnych akwenów. W dobrach milickich zlikwidowano m.in. duże stawy Grabownica Górna, Jaskółczy Górny, Nowy Duży i Mały (przypuszczalnie dzisiejsze: Słoneczny Górny, Wilczy Mały i Duży oraz Przelotny) oraz wiele mniejszych, o łącznej powierzchni 1403 ha. Nie inaczej było w dobrach żmigrodzkich, gdzie zlikwidowano lub osuszono 1612 ha stawów, w tym duże akweny Rudy, Pański, Sanie Duży i Korzeńsko-Grabce oraz szereg mniejszych. Na wielu stawach obniżono wysokość piętrzenia wody, co dodatkowo zmniejszyło powierzchnię zalewu o 484 ha,  wiele okresowo zamieniano na użytki rolne".

Wszystkie cytaty pochodzą z tego linku o stawach milickich na Śląsku:

http://www.m.ryby.stawymilickie.pl/pl,historia,i,tradycja,132.html

Inne ciekawe linki na temat hodowli karpia w Polsce:

http://www.karon-ryby.pl/Hodowlarybwstawach/tabid/1325/Default.aspx

http://naszczas2002.tripod.com/058/ryby.html

A jakie z tego wnioski ja wysnuwam? 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 2 kwietnia 2019 23:28
2 kwietnia 2019 23:37

Ano takie. Skoro można było ryby transportować do Piemontu to oznacza, że był to jednak jakiś tam rarytas, na który było zapotrzebowanie poza Francją i umiano sobie poradzić, co pewnie jednak było kosztowne, z odległością. Z praktycznego punktu widzenia ryby były ważne w diecie lokalnej (okołostawowej) jako cenne i niedrogie źródło zwierzęcego białka. Z formalno-ekonomicznego punktu widzenia stawową hodowlą ryb zajmowali się rzeczywiście ludzie zwalczani przez rewolucję - mnisi, właściciele sporych majątków ziemskich, szlachta. Walka z karpiem miała więc rolę ekonomicznego uderzenia w lokalne układy ekonomiczne i żywieniowe. Była uderzeniem zarówno w dwór jak i mieszkańców majątków dworskich. No a skoro sam Danton zabrał się za uzasadnienie to wszystko jest jasne. Świetna rozmowa i kapitalny temat.

Dziękuję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować