-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Wywiad z Radosławem Sikorą i kolejna promocja

Proszę Państwa, oto pierwszy z wywiadów nagranych w czasie konfernecji w Turznie. Naszym gościem jest dr Radosław Sikora. 

 

https://prawygornyrog.pl/tv/2019/10/gabriel-maciejewski-i-dr-radoslaw-sikora-fenomen-husarii/

 

Ja zaś ogłaszam kolejną promocję

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pajaki-czarne-bloto/



tagi: promocja  husaria  radosław sikora 

gabriel-maciejewski
31 października 2019 15:20
15     1259    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tomasz-kurowski @gabriel-maciejewski
31 października 2019 16:25

Wielkie wrażenie robił ubiór doktora Sikory, szczególnie na żywo! Gospodarzowi też pasuje tej nadziak w ręku - czy to nie usarz bieżył "dla sławy, dla zysku czasem"?

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @gabriel-maciejewski
31 października 2019 20:01

Świetny pomysł z tą charakteryzacją. Od razu jak wszedłem na salę, to byłem pod jej wrażeniem i pomyślałem, że będzie ciekawie. Sam wykład bardzo mądrze i na luzie poprowadzony, zarysowanie ogólnych informacji, bez niepotrzebnego wchodzenia od razu w szczegóły, na które i tak nie byłoby czasu. Dzięki temu słuchacze z jednej strony poznali podstawy i stali odporni na pospolite bzdury opowiadane na ten temat, a z drugiej dostali zachętę do zgłębienia tematu we własnym zakresie. Choćby poprzez nabycie książki.

Wielkie dzięki dla prelegenta za wystąpienie oraz gospodarza za jego zaproszenie. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @gabriel-maciejewski
31 października 2019 20:54

Bardzo dobry wywiad ze wspaniałym gościem.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
31 października 2019 22:58

Bardzo wazna jest ta czesc wywiadu, w ktorej panowie obalaja te mity obiegowe, ktore wprowadzono w historii wojskowosci. O tym jakoby husaria zniknela ze sceny dziejowej bo wyparla ja skuteczna bron palna.

Warto przeczytac ksiazke "Siedem polskich grzechow glownych" autorstwa starego komunisty [ale znajacego sie na sprawach militarnych], Zbigniewa Zaluskiego.

 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @MarcinD 31 października 2019 20:01
1 listopada 2019 08:02

Nie ma za co, pewnie się jeszcz kiedyś spotkamy

zaloguj się by móc komentować



Paris @gabriel-maciejewski 1 listopada 2019 08:02
1 listopada 2019 17:43

Ale fajny...

... ten Pan dr Sikora w tej husarskiej stylizacji... naprawde super  !!!

Wyobrazam sobie wrazenie jakie wywarl Pan dr Sikora na uczestnikach konferencji.  Wyobrazam sobie tez, ze sam wyklad musial byc pasjonujacy... ten nadziak to tez bardzo fajne i uzyteczne narzedzie.

Ciesze sie bardzo i dziekuje za przyblizenie osoby Pana Sikory i tego, czym sie On zajmuje.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 1 listopada 2019 08:03
1 listopada 2019 22:05

On tam podaje na przykladzie bitwy pod Raclawicami [i calkiem slusznie], ze zestawienie kosa-armata wcale nie jest takie absurdalne [czy kosa-karabin].

Pozwole sobie przytoczyc stosowny fragment:

"Osiemnastowieczna armata, np. 12-funtowa, taka, jakie zdobyli kosynierzy, był to twór wielce niedoskonały i mało skuteczny. Po każdym strzale uciekała ze stanowiska kilkanaście metrów do tyłu, trzeba ją było zatoczyć z powrotem, wyczyścić, nasmarować, ochłodzić wodą lub mokrymi szmatami, załadować na kilkanaście temp, wycelować, wbijając kliny pod lufę... Wszystko to trwało półtorej lub dwie minuty - przy dobrze wyszkolonej i spokojnie pracującej obsłudze. A komu się ręce nie trzęsą, gdy widzi nadbiegającego wroga? Póki takie działo załadowano, atakująca piesza kolumna przebiegła 250 albo 300 metrów. 

Niosła taka harmata na dwa kilometry. Trafić można było - czasami, gdy nie było wiatru i cel się nie ruszał - na kilometr. Zresztą w ogniu bitwy i w pośpiechu dawano sobie jako tako radę z ładowaniem i strzelaniem, ale często nie starczało czasu i cierpliwości na mozolne podbijanie klinów, tzn. na celowanie. 

Z drugiej strony kosa w owych czasach wcale nie była zabawką. Do walki wręcz nie było lepszej broni Zdecydowanie górowała nad bagnetem. Jeszcze w 70 lat później szerzyła panikę. Obiektywny obserwator powstania styczniowego, wysłannik rządu szwajcarskiego, major F. L. von Erlach, zaobserwował, iż żołnierze uzbrojeni w karabiny czuli się niezbyt pewnie w walce wręcz z kosynierami, ponieważ „trwożyła ich długość drzewca, pozwalająca kosynierowi dosięgnąć przeciwnika, a nie być dosięgniętym.

Oczywiście, kosa miała poważny minus - nie można było z nią prowadzić walki ogniowej. Ale też i z ówczesnym karabinem nie bardzo to się udawało. Ówczesny karabin skałkowy, gładkolufowy, ładowało się od przodu na 14 albo 12 temp, co trwało najmniej minutę. Niósł on mniej więcej na 200-250 metrów. Trafić w stojącego człowieka można było na 75 metrów, niekiedy (salwą) - na 100 metrów. Polskie „Przepisy wojskowe w czasie batalii” z czasów insurekcji kościuszkowskiej pouczają, że na 100 kroków (71 m) trafić powinna połowa wystrzelonych kul. Jeśli, oczywiście, w ogóle udawało się wystrzelić. Nie można było bowiem strzelać po deszczu, nim nie przeschły ładunki. Nie można było strzelać na wietrze - nawet słaby powiew zdmuchiwał proch z panewki. Nie można było strzelać długo - przy strzale ciężką, ołowianą kulą kalibru ok. 14 mm odrzut był duży i już po kilku strzałach żołnierze odsuwali kolby od posiniaczonych ramion i strzelali trzymając karabin... pod pachą, przyciśnięty łokciem."

Tak wiec widzimy, ze kosynierzy, aczkolwiek spieszeni, mogli swobodnie dolozyc owczesnym artylerzystom.

A coz dopiero husaria, dysponujaca znakomita bronia, wyszkoleniem i konmi. I w dodatku walczaca w czasach o wiele wczesniejszych niz kosynierzy Kosciuszki.

Przypuszczam, ze wiecej szans mogli miec w czasach pozniejszych spadochroniarze usilujacy zatrzymac wojska pancerne.

Jestem zwolennikiem buszowania w PRL-owskiej historiografii i publicystyce historycznej, mozna tam znalezc wiele cennych informacji.

Ja juz i tak wole poczytac Zaluskiego [bo mial czlowiek wiedze i pisal o konkretach], niz gawedy Piotra Zychowicza i jemu podobnych.

 

 

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @Szczodrocha33 1 listopada 2019 22:05
1 listopada 2019 23:08

Po każdym strzale uciekała ze stanowiska kilkanaście metrów do tyłu

Kilkanaście metrów! Czytywałem o kilku stopach; co to były za armaty?

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @tomasz-kurowski 1 listopada 2019 23:08
2 listopada 2019 00:58

Jesli nawet Zaluski przesadza i armata cofala sie 2-3 metry zamiast kilkunastu, to i tak byla to wtedy bron bardzo watpliwej skutecznosci w walce z nacierajaca piechota.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @tomasz-kurowski 1 listopada 2019 23:08
2 listopada 2019 01:52

Prawdziwy przelom na polu bitwy nastapil w koncu XIX wieku, nie tylko przez udoskonalenie indywidualnej broni strzeleckiej, ale przede wszystkim przez skonstruowanie karabinu maszynowego.

Jak straszna bronia byl ten wynalazek swiadczy rezultat bitwy pod Shangani w 1893 roku (Zimbabwe, I wojna matabelska), gdzie 700 Anglikow majac do dyspozycji m. innymi 5 ciezkich karabinow maszynowych Maxim, zmasakrowalo 5000 nacierajacych wojownikow Matabele.

Straty po bitwie: 

Byrytyjczycy - 4 zabitych

wojownicy afrykanscy - 1500 zabitych

 

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Szczodrocha33 2 listopada 2019 01:52
3 listopada 2019 01:38

Też jest się z czego cieszyć, za to Zulusi im doparzyli, Afgańczycy, Namibijczycy, Sipaje, Nie są Niepokonani, wystarczy tylko ich nie słuchać. nawet Kipling się zbulwersował, ktoś ma ten przekład z wiersza o dżezailu i wykształceniu na Polski?

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Szczodrocha33 1 listopada 2019 22:05
3 listopada 2019 01:51

Tak, tak nie ma to jak z kosą na armaty, Turcy i Moskale postawili na to i wygrali 18sty wiek, artyleria Korony, nędzna bo nędzna, została stracona pod Batohem, Nawet ruscy komuniści o artylerii nie powiedzą inaczej jak "Caryca Paliej" albo "Boh Wajny". o "Panu Tadeuszu" już nie wspomnę....

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować