-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Wszystkie maszyny mogą latać, pod warunkiem, że nie są samolotami

Chciałem Was dzisiaj prosić o cierpliwość. Zalinkuję bowiem tutaj dwa filmy, których charakter będzie treścią tej notki. Jeden z tych filmów jest ponoć filmem dokumentalnym, a drugi to po prostu relacja z premiery pierwszego. Zacznę jednak od krótkiego wstępu.

Dawno, dawno temu, kiedy pisaliśmy na blogach o sprawach od katastrofy smoleńskiej bardzo odległych, kiedy zajmowaliśmy się drobnymi, ale szalenie ciekawymi kwestiami, napisałem tekst o tak zwanym kinie off. Może ktoś go przypomni, bo ja nie mogę jakoś go znaleźć. Kino off, o czym zapewne wszyscy doskonale już dziś wiemy, to taka sama propaganda jak kino głównego nurtu, tyle że przeznaczona dla serc i głów na ten główny nurt odpornych. Jeśli ktoś nie chce łykać tego co proponują wielcy dystrybutorzy, znajdzie dla siebie coś o wiele prawdziwszego i piękniejszego w innym sektorze. Kino off jest tańsze, nie piszę tanie, bo kino nigdy nie jest tanie. Ono jest tańsze i przez to ma zrobić na nas wrażenie produktu bardziej autentycznego. W Polsce mamy taką sytuację, że kinem nie zajmują się artyści, nie zajmują się nim nawet producenci, którzy mają taki kaprys, by wyrzucić w błoto kilkaset tysięcy złotych, ale zajmują się nim ludzie z poważnymi deficytami emocjonalnymi i psychicznymi. Wielu z nich do kina zostało skierowanych dawno temu rozkazem dziennym i tam pozostało. Inni przyszli sami skuszeni perspektywą łatwej manipulacji ludźmi. To bowiem, a nie pieniądz, jest największą pokusą w kinie. Żuławski został reżyserem, bo myślał, że do końca życia będzie mógł wysysać jakieś substancje z dusz młodych aktorek i to doda mu uroku. O tym samym tylko inaczej myślał patriotyczny reżyser Zalewski, a dziś myśli o tych sprawach wielu innych reżyserów. Władza jaką daje plan filmowy jest podstawowym i najważniejszym motorem pchającym ludzi do kina. Przy czym, co może niektórym wydawać się zaskakujące, wszyscy ci ludzie, tak mocno zakłamani, twierdzić będą, że najważniejszą wartością w kinie jest prawda. No i autentyczność postaci rzecz jasna. A teraz już filmy.

Najpierw danie główne, tylko błagam, wytrzymajcie do końca

 

https://www.youtube.com/watch?v=O7BDDG9rlUk&feature=youtu.be

 

A teraz deser czyli pokaz przedpremierowy

 

https://www.youtube.com/watch?v=kAgoDNmsRZw

 

Jak widzicie film jest silnie asekurowany. To znaczy producenci zaznaczają, że to jest komedia dokumentalna, choć taki gatunek nie istnieje i istnieć z istoty nie może. Nie może, albowiem komedia to konwencja, a dokument to prawda. Mnie oczywiście nie dziwi fakt, że ani Andrzej Fidyk, rzekomy profesor od filmu, promotor Magdy Piekorz, ani reżyser, ani nikt z osób występujących w tym obrazie, poza może Bohdanem Łazuką, tego nie rozumie. Nie dziwi mnie, bo już po pierwszych minutach filmu wszyscy wiemy gdzie się znaleźliśmy – na korytarzu przed salą przesłuchań w pałacu Mostowskich. Po czym to poznajemy? Nikt w tym filmie nie jest tym za kogo się podaje. Nawet główny bohater. Wszyscy natomiast czegoś się od nas domagają i chcą coś uzyskać. Film jest asekurowany poprzez sklasyfikowanie go w nieistniejącym segmencie, a także poprzez sposób w jaki został zakończony. Zespół Kobranocka śpiewa na koniec znaną piosenkę – I nikomu nie wolno się z tego śmiać. Moim zdaniem to jest groza. Tym większa im głębiej analizować będziemy karierę i dokonania Fidyka oraz braci Bryndalów.

Zacznę od Fidyka. To jest człowiek, który od wielu lat zajmuje się tak zwanym demaskowaniem polskiej rzeczywistości. To znaczy produkuje filmy, w których ma się znajdować sama prawda. Ja pamiętam jeden z cyklów dokumentalnych Fidyka, który zaczynał ciekawym wstępem – z włazu kanałowego wyglądała głowa brudnego nurka w czapce. Był to sam Andrzej Fidyk. Polska Fidyka to kraj popaprańców, którym nikt nie może pomóc, choćby nawet chciał, bo to jest niemożliwe. Ich bowiem wyobrażenia o sukcesie, szczęściu i powodzeniu są tak dalece naiwne, nie przystające do rzeczywistości i głupie, że można się z nich tylko śmiać. No, ale wtedy publiczność może się obrazić, bo kino, żeby odnieść sukces musi wzruszać, a widz powinien utożsamiać się z głównymi bohaterami. A więc trzeba szukać takich konwencji, które z tych bohaterów zrobią mielone, ale jednocześnie zapewnią publiczności komfort oglądania, to znaczy nie będzie się ona czuła wyszydzona i opluta. I tymi właśnie poszukiwaniami zajmuje się przez całe swoje dorosłe życie profesor Andrzej Fidyk.

Jeśli idzie o braci Bryndalów, to ja się o ich istnieniu dowiedziałem wczoraj. To znaczy wiedziałem, że jest Rafał Bryndal i on jest z gazowni, ale o tym, że facet z Kobranocki to jego brat nie miałem pojęcia. Nie wiedziałem też, że jest jeszcze dwóch braci Bryndalów, także szalenie uzdolnionych muzycznie i estradowo. Ja może na dowód, że to nie żarty przytoczę fragment z wiki opisujący dokonania Michała Bryndala – perkusisty. Oto on:

 

Perkusista posługujący się głównie techniką uderzania specjalnie wyprofilowanymi kawałkami drewna w przedmioty wykonane z mieszanki metalu, drewna i tworzyw sztucznych generując w ten sposób dźwięk.

 

Jeśli ktoś miał do dziś jakieś wątpliwości czym zajmuje się perkusista, ten może się już ich pozbyć. Oto bowiem prawda o zawodzie perkusisty została nam objawiona. Bracia Bryndale założyli też kiedyś zespół pod nazwą Atrakcyjny Kazimierz i Cyganie, bardzo popularny.

Wróćmy do filmu. Wszystko od początku do końca w tym filmie jest nieautentyczne. Konwencja została wywrócona na nice i autorzy o tym wiedzą, ale domagają się, by widz wziął za to odpowiedzialność na siebie. Jak widzimy, pokazani w filmie emeryci, za nic nie chcą tego zrobić, wychodzą z remizy i machają ze zdenerwowania rękami. Inaczej jest w czasie premiery w kinie, w Grodzisku Mazowieckim. Tam publiczność klaszcze, ale tych klaszczących widzimy tylko przez moment. Stąd, jeśli idzie o zainteresowanie widzów, ciekawszy jest film drugi, czyli reportaż z pokazu przedpremierowego. Na początek mój kolega Łukasz Nowacki mówi o tym, że mieszkańcy Grodziska zobaczą w tym filmie siebie. Jestem mieszkańcem Grodziska od 16 lat i nie zobaczyłem w tym filmie siebie. Być może mieszkam tu za krótko, może za często wyjeżdżam do Dęblina, gdzie za taki pokaz w kinie, z widowni poleciałby na scenę butelki, ale naprawdę nie mogłem się odnaleźć w tym filmie. Być może Łukaszowi, z racji tego, że jest synem ziemi grodziskiej przyszło to łatwiej. Ja, wychowany w mieście, gdzie nie ma tak głębokich tradycji upowszechniania kultury i zwyczaje są nieco inne, nie potrafiłem. Przepraszam.

W czasie pokazu przedpremierowego dziennikarka lokalnych mediów rozmawiała z reżyserem filmu Aleksandrem Dembskim. Pan ten ma na koncie następujące produkcje – Basia z Podlasia, Szkoła uwodzenia Czesława Mozila, nasz film, o którym rozmawiamy, a także obraz, który jest ponoć relacją z wyprawy na K2 i jakiś nie dający się namierzyć film zatytułowany „Anatomia startupu” . We wszystkich tych filmach, a nie musimy ich nawet oglądać, by to stwierdzić, zdemaskowane są intencje. Nie intencje reżysera, nie intencje producenta, bo to są wynajęci ludzie, ale intencje, które zawiera ta konwencja. Wymyślona nie wiadomo gdzie i grzana w Polsce w sposób bezwstydny od bardzo dawna. Intencje te zawierają się w zdaniu – możecie próbować być tacy jak my, ale nigdy tego nie osiągniecie, bo droga, którą wybraliście jest fałszywa i nie o to chodzi. O tym mówi nam film Basia z Podlasia, o tym mówi nam film z Mozilem w roli głównej, a także nasz film Kocham cię jak Irlandię. Tak zdefiniowany ładunek określa od razu wszystkich, którzy w te filmy się angażują. To są funkcjonariusze. Obojętnie jak fajnie, sympatycznie i miło by nie wyglądali, obojętnie jak bardzo staraliby się wypaść dobrze i prawdziwie, to są funkcjonariusze i prawdy tej nie zmieni żadna czołówka przed kolejnymi programami Fidyka.

Pokaz ten, oraz osadzenie głównych bohaterów, określa też funkcję takich miast jak Grodzisk Mazowiecki czyli miast z aspiracjami. To są obszary gdzie testuje się doświadczenia socjologiczne. Przy całkowitym i nie skłamanym entuzjazmie miejscowych działaczy od kultury i pewnym zdziwieniu władz. Ja oczywiście wiem, że burmistrz Piotr Galiński odegrał tu swoją rolę. Mam jednak do niego prośbę, by więcej, przynajmniej do momentu, kiedy ja i mi podobni się stąd nie wyniosą, nie czynił takich rzeczy. Podniesiemy bowiem tę kwestię publicznie. W mojej ocenie udział władzy samorządowej w tym przedsięwzięciu to jest hańba. Nie będę się wypowiadał na temat intencji głównych bohaterów filmu, bo one są dość łatwe do określenia. Zarówno w przypadku pana Krzysztofa, który występuje w reportażu z pokazu przedpremierowego, jak i pana Adama, który się tam nie zjawił. Wszystko tam jest jasne.

Dla nas tutaj, ludzi dla których bohaterem tego przedsięwzięcia nie jest pan Adam, jako jedyny odznaczający się jakąś autentycznością, ale Bryndale, Kobra, Fidyk, Dembski i jeden z głównych bohaterów motto tego filmu brzmi tak jak tytuł tekstu – wszystkie maszyny mogą latać pod warunkiem, że nie są samolotami. Na dowód cytuję jeszcze raz fragment z artystycznej biografii młodszego Bryndala, tym razem rozszerzony

 

Podwójny magister sztuki, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych na UMK w Toruniu (2007) i Instytutu Jazzu na Akademii Muzycznej w Katowicach (2009). Oba dyplomy z wyróżnieniem. Perkusista posługujący się głównie techniką uderzania specjalnie wyprofilowanymi kawałkami drewna w przedmioty wykonane z mieszanki metalu, drewna i tworzyw sztucznych generując w ten sposób dźwięk.

 

Przyszło mi teraz do głowy, że ten cały Fidyk, to ariergarda rewolucji. Po zagarnięciu własności, struktur państwowych i w ogóle wszystkiego rewolucja wysyła w pole takich ludzi, by fałszowali i kradli emocje. Jeśli zaś ktoś się będzie mocno bronił, to zamiast niego w autentycznym reportażu z autentycznego pokazu przedpremierowego wystąpi dubler i powie, że film jest znakomity. Tak, po prostu znakomity, a jak ktoś się z tym nie zgadza, to jest po prostu smutasem i nie ma poczucia humoru. A od humoru to mamy tu przecież specjalistów, którym nikt nie podskoczy, na przykład Rafała Bryndala. On jak coś powie, to już powie, nie dość, że będzie to śmieszne to jeszcze prawdziwe. Zresztą sami mogliście to widzieć w tym filmie.

Uprośćmy to wszystko na koniec w jakiejś syntezie o charakterze ostatecznym. Po co oni to robią? Ostatni motyw jest taki – żeby ukryć własną nędzę i nicość, a także zamaskować drogi swoich karier i uratować status quo. Inne powody nie istnieją.

Chciałem jeszcze tylko, już na sam koniec pogratulować Markowi Sierockiemu oraz Bohdanowi Łazuce. Od razu widać, że budżet filmu był za mały, żeby kupić Sierockiego, a Bohdan Łazuka okazał się lepszym aktorem niż burmistrz Galiński. To pocieszająca konstatacja.

Aha, przed nami ciekawy występ w grodziskim kinie. Ma tu przyjechać kabaret, w którym razem na jednej scenie wystąpią: Ibisz, Wiśniewski, Ross, Pągowski i ten mały Bercik z Katowic. Reżyseruje Stefan Firedman, a menedżerem projektu jest bohater naszego filmu pan Krzysztof. Jak ktoś ma ochotę, to bilety są jeszcze do nabycia w kasie kina.

 

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach



tagi: polska  prawda  kino off  dokumenty  emocje  milicja obywatelska  wojsko ludowe 

gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 09:24
14     1438    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 09:47

Filmy obejrzę, jak wrócę.

.

Miasta na których prowadzony jest socjologiczny eksperyment.

Wiesz pewnie, że usiłuję się zebrać do pisania o innym mieście. Chyba jeszcze nie dam rady. Ale myślę, że to 'pęknie'

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 10:33

To zjawisko "profilowania" percepcji ma zasieg dużo szerszy, zwłaszcza jesli chodzi o środowiska małych lub srednich miast. Filmy bowiem to działanie epizodyczne. Ale istnieją działania znacznie bardziej intensywne i cykliczne. P{omine kwestię edukacji szkolnej i "przygotowania" kadry pedagogicznej, bo to oczywistośc i temat sam w sobie. Ale np. emeryci są kuszeni przez instytucję działającą pod nazwą Uniwersytet Trzeciego Wieku.

W tej inicjatywie dobór tematów i prelegentów dla owych emerytów  jest jak najbardziej  z rozdzielnika "gazetowyborczego" czy "tefałenowskiego".  A emefryci ci sa zachwyceni, że poświęca im czas ktoś, kogo mozna obejrzeć w telewiorze. Tacy są szcześliwi i dowartościowani.

Ten motyw "dowartosciowania" i pokazania sie, że jest się człowiekiem obcujacym z kultura, wiedzą i wielkim światem z :samej Warszawy" jest przemozny, zwłąszcza dla zakompleksionej ćwierćinteligencji.

Znam to zjawisko disyć dobrze, bo wielokrotnie bywałem swiadkiem podonych reakcji jak i racjonalizacji dla takich właśnie kompleksów. A sporo w zyciu najeździłem sie po Polsce gminnej i powiatowej. W mojej ocenie najbardziej drastycznie te kompleksy ujawniają sie w miejscowosciach okołometropolitalnych (w bezposredniej orbicie oddziaływania  dużych miast w rodzaju Warszawy, Poznania, Wrocławia, etc.)

zaloguj się by móc komentować



sacco-di-schola @stanislaw-orda 18 lutego 2018 10:33
18 lutego 2018 11:45

Trafił Pan w dziesiątkę. Uniwersytety Trzeciego Wieku wymagają starannego opracowania. Pralnie albo imki/ymca dla seniorów.

Aspiracje metropolitalne można też wykorzystywać w zbożnym celu, tak jak panna szukająca "najbliższego silniejszego i mądrzejszego".

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 12:11

Ja juz tutaj w którymś komentarzu na tym portalu wspominałem, ze bylem w kinie znowu, na prośbę mej ukochanej, więc odmówic nie bylo sposób ☺ na filmie " 50 twarzy Greya" tej ostatniej wersji, która właśnie "chodzi" w kinach. Powiem tylko, ze zrobię wszystko, by juz takie wieczory razem sie nie powtórzyły. Bodaj w zeszlym roku zostałem namówiony na "Gwiezdne wojny", o czym na coryllus.pl wspominalem i jak dostałem furii, gdy na zakończenie tego gniota zobaczyłem wysepki u wybrzeży zachodniej Irlandii, miejsce pierwszych europejskich pustelni mnichów, a teraz przechadzającego się w tym filmie, jakiegoś guru nowej mocy, chyba piekielnej.

Film się skończył.

A kto i co kręci, proszę kliknąć na ten link poniżej, naprawdę polecam, bo tam napisane jest m.in. tak

"The dispute comes weeks after Israel condemned a new Polish law making it illegal to accuse the Polish nation or state of complicity in Nazi crimes."

czyli "cała prawda całą dobę", a my do budy i szczekac

http://www.bbc.co.uk/news/world-europe

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 12:50

To jest tak zwana "szkoła Kondriatuka", gdzie założenie jest jedno: ludzie śmierdzą. Swoją drogą, zabawne jest to, że ta piosenka na końcu - największy przebój Kobranocki - to nawet nie jest ich kompozycja, tylko numer niemieckiego zespołu Die Toten Housen. 

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 12:57

Kojarzę Fidyka z Defiladą, czyli prezentacją siły KRLD na którąś tam rocznicę jej powstania.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 13:12

Najlepsza czołówka, tłum jakiegoś hinduskiego ludu wpatrujący się w to co tam im wyświetlają.
Chyba po to żeby pokazać jakie jest podejście do widza?

 

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 15:26

Świetne jest to co pisze wiki o perkusiście bryndalu,.To taka sama sztuka jak studiowanie operowania koparką ręczną.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 17:07

To jest jednak film warty 40 minut wszystko jak w esencji, a ktoś zna tego gamonia "producenta" emolla: http://www.e-moll.org/  Bo on twórcą sceny niezależnej jest ho ho :)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 17:56

Nie mogę obejrzeć filmów...nie daję rady. 

Jestem wzrokowcem i film to trudne doświadczenie

.

 

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
18 lutego 2018 19:05

Wszystkie maszyny mogą latać a walka jest na śmierć i życie...

https://twitter.com/juliazazzle/status/965279295353520128

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
20 lutego 2018 10:59

Chciałem cytować fragmenty i się do nich odnieść, ale cały tekst normalnie w punkt. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować