-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Wiliam Szekspir czyli śledzie po inuicku

Przekonałem się ostatnio, że autor nazwiskiem Wiliam Szekspir, stary oszust i zastawnik, był autorem operującym na poziomie emocji mieszkańców cygańskiego osiedla gdzieś w Radzyniu Podlaskim albo w Puławach. Namówiony obejrzałem ekranizację sztuki tegoż Szekspira zatytułowaną Kupiec wenecki. Nie dość, że intryga jest zafałszowana, to jeszcze na samym początku puszczają wyjaśniające napisy, z których dowiadujemy się, że to co widzimy nie jest tym co widzimy.

Jak to już czyniłem wiele razy, zacznę opisywać rzecz od końca. Oto z powodu jednego lichwiarza zbiera się sąd w mieście Wenecja, który ma rozstrzygnąć czy roszczenia zastawnika są słuszne, czy też może nie. Nie są to zwyczajne roszczenia, albowiem jako procent od kapitału pożyczonego pewnemu lekkomyślnemu inwestorowi, owemu kupcowi weneckiemu, lichwiarz chciał otrzymać funt jego ciała. Teraz dygresja. Idiotyzm intryg tego całego Szekspira wymaga od aktorów współczesnych rzeczy niemożliwych do osiągnięcia w filmie, czyli uprawdopodobnienia mimiką i zachowaniem tej bzdury. Wracajmy jednak do sądu – z powodu jednego Żyda zbiera się sąd? Toż na samym początku wyjaśnione jest, że Żydzi byli prześladowani i nawet pokazują takiego jednego, którego wrzucają z mostu do wody. Kochani – albo prześladowani, albo sąd. Jak ktoś jest prześladowany raczej nie ma możliwości, by przedstawić swoją sprawę, szczególnie jeśli jest tak niecodzienna, przed sądem. I to jeszcze sądem w Wenecji, mieście gangsterów, naciągaczy, globalnych terrorystów i kanciarzy, na skalę niespotykaną w żadnej części świata. To są niemożliwe rzeczy. Żydzi nie byli prześladowani w Wenecji, a czerwone czapki, które nosili rzekomo na znak hańby, musiały nieźle kosztować, bo to i wełna lepszej jakości i karminowy barwnik razem. Taka czapka to nie było coś zwyczajnego. Tym jednak, którzy kręcili ten film nie dało się tak prostych rzeczy wytłumaczyć. Oczywiście do wycięcia funta ciała kupca nie dochodzi, Żyd zostaje upokorzony, przegrywa swoją sprawę, a na dodatek każą mu się ochrzcić. To jest dla niego katastrofa i my to wyraźnie widzimy. Bohater nasz – Shylock – stoi na deszczu i patrzy jak zamykają się przed nim drzwi synagogi. To jest film z roku 2004 i nakręcono go nie wiadomo po co, ponoć Al Pacino ma do dziś kłopoty z tego powodu, że tak udanie wcielił się w rolę Shylocka. Mnie jednak interesuje coś innego – jak ten bałwan Szekspir mógł w żywe oczy tak łgać ludziom. Sam pożyczał pieniądze na procent, a w sztuce swojej wmawia nam, że dobrzy chrześcijanie w Wenecji, tacy jak ten co się zadłużył u Shylocka, pożyczali ludziom tak po prostu, bez procentu. Oglądałem ten film i nie mogłem uwierzyć własnym oczom, nie mogło mi się pomieścić w głowie, że historia tak dęta i beznadziejna, jest w ogóle omawiana, ekranizowana i pokazywana. Była w dodatku pokazywana także w XIX wieku kiedy szeryfem Londynu był sam Moses Montefiore. Jak on to znosił? Myślę, że bardzo prosto. Moses i inni wpływowi angielscy Żydzi po prostu wiedział o co w tej sztuce chodzi naprawdę. Ja tego nie wiem, ale mam pewne podejrzenia, którymi się teraz z Wami podzielę. Oto Shylock ma jedyną córkę Jessicę. Jak ten Szekspir mógł wymyślić, że Żydówka z Wenecji może mieć na imię Jessica, nie wiem, ale tak właśnie jest. On jej strzeże jak źrenicy oka, ale wie, że dziewczyna ma romansowy charakter, a on sam jest stary. Nie upilnuje, choćby nie wiem co się działo, musi więc wymyślić chytry plan. Codziennie chodzi na Rialto, gdzie znajduje się giełda informacji i mówi się o ważnych rzeczach. Przychodzą tam chrześcijanie i Żydzi. Shylock wie, że ten dureń Antonio wysłał w morze cztery statki, wie też, że statki toną, a jeśli ktoś ma kontakty w Maroku albo Tunisie, może rzecz ułożyć tak, że utoną te właściwe. Jeden z tych statków popłynął co prawda do Anglii, ale od czego są piraci w Dunkierce, sami dobrzy katolicy, zaprzyjaźnieni szczerze z Shylockiem. Kolejny statek popłynął na Atlantyk, ale przecież bej Maroka już dawno załatwił z Hiszpanami kwestię wolnej żeglugi przez Gibraltar, więc Berberowie na pewno go dopadną. Antonio nie jest dla Shylocka żadnym konkurentem. On jest po prostu narzędziem w jego ręku, z czego oczywiście nie zdaje sobie sprawy. Przyjaźni się z młodym człowiekiem imieniem Bassanio, który ma bardzo dynamiczny charakter, otacza się agresywnymi młodymi ludźmi, w tym takim jednym, z którym związać się chce córka naszego bohatera. Niedaleko Wenecji na wyspie, stoi wielki pałac, a w nim mieszka dziewczyna, która śpi na pieniądzach. Wszyscy chcą się z nią żenić, ale testament jej ojca jest tak skonstruowany, że nie wystarczy się oświadczyć. Trzeba jeszcze otwierać takie metalowe skrzynki i szukać w nich portretu tej pani. Ona na imię Porcja, co wywołuje szczery uśmiech na twarzach widzów. Ta cała Porcja nudzi się jak mops i chętnie by się wydała za mąż, ale kandydaci jej nie odpowiadają, trochę więc szachruje z tymi skrzynkami. Shylock oczywiście nie może stanąć w konkury do tej panny i przejąć jej majątku, ma jednak plan. Ożenić się z nią chce koniecznie ten cały Bassanio kuzyn Antonia, który wysłał swoje statki w morze. W jego kompanii, jest młodzieniec, który chce porwać córkę Shylocka, o czym ten ostatni doskonale wie i pomaga mu jak może w przygotowaniu porwania. Idzie to jednak opornie, bo młodzieńcy są tak naprawdę głupkami i myślą tylko o zabawie, a nie o sprawach istotnych. Shylock, żeby osiągnąć sukces musi połączyć kilka elementów. Pozbawić Antonia majątku pożyczając mu pieniądze na wysoki procent, wciągnąć go w intrygę, w którą on uwikła Bassania, ten zaś wciągnie w nią mimowolnie tego, co che porwać jego córkę. Potem kiedy sprawy nabiorą dynamiki Shylock odstawi ten cyrk przed sądem, wyrzucą go z gminy, ale on osiągnie swój cel. Szło to tak – Antonio wysłał te swoje statki, a Shylock podzwonił gdzie trzeba i kazał swoim ludziom je potopić, jeden po drugim. Z Marokańczykami musiał pogadać na osobności, a więc ściągnął ich do Wenecji pod pretekstem zalotów do tej całej Porcji. Uprzedził szefa piratów, który udawał oświadczyny, żeby nie otwierał ołowianej skrzynki, bo wtedy będzie się musiał ożenić i zrobi się afera. Murzyn zrozumiał i wszystko poszło dobrze. Trochę kłopotu było z kolejnym kandydatem do ręki Porcji, ale okazał się on bałwanem i szybko dał się spławić. Bassanio, za pieniądze Shylocka, poręczone przez Antonia przygotował się do zalotów i tak zwanego wow, które miał zrobić na Porcji. Okazało się jednak, w czasie tych przygotowań, że jego koledzy przepili trochę za dużo, więcej niż to było zaplanowane. Shylock złapał się za głowę i kazał Jessice – jak już będzie uciekać po nocy z tym swoim wybrankiem -żeby wzięła z domu jeszcze jedną skrzynkę złota, bo przez tych durniów plan może się nie udać. Ona przytomnie zapakowała forsę i za pomocą liny wydostała się z domu. Potem wraz ze swoim wybrankiem udała się do pałacu Porcji, jak to było umówione. W tym czasie Basanio już tam był i się oświadczał. Otworzył właściwą skrzynkę i znalazł portret swojej przyszłej żony. Wszyscy byli szczęśliwi. No i wtedy właśnie Shylock wystąpił ze swoimi roszczeniami do Antonia. - Statki potonęły – powiedział – a ja muszę mieć forsę, kiwnij kasę mistrzu, albo dawaj serce...Ten głupek Antonio myślał, że to idzie na serio i bardzo się przestraszył. Podobnie jak cała reszta bandy. Wszyscy się w coś tam poprzebierali i ruszyli do Wenecji na ten sąd. Jessica i jej narzeczony zostali oczywiście w pałacu i przeliczyli dokładnie pod nieobecność właścicielki ile tam jest pieniędzy, ile precjozów, ile wartościowych mebli. Zrobili inwentaryzację jednym słowem. Jak się Shylock dowiedział przez swojego kolegę Tubala, o jaką stawkę idzie gra, uspokoił się zupełnie i do samego końca odstawiał ten cyrk w sądzie, aż go wreszcie skazali na utratę połowy majątku i kazali się ochrzcić. Poleciał więc w te pędy do najbliższego kościoła, żeby zdążyć zanim się sąd rozmyśli, a potem stał przed synagogą i udawał smutnego. Shylock dobrze wiedział, że cały majątek Porcji prędzej czy później znajdzie się w jego rękach. Wiedział, że Bassanio to kretyn i umie tylko wydawać, wiedział, że on i Antonio, uskrzydleni sukcesem sądowym zaraz zechcą zainwestować pieniądze w jakieś kupieckie przedsięwzięcia, które z kolei Shylock przejmie jedno po drugim. Poza tym wiedział też, że zbliża się wojna z Turcją i żaden wenecki statek nie będzie bezpieczny na morzu. Chodziło mu tylko o to, żeby Berberowie zgodzili się na jakiś w miarę rozsądny procent od tego rabunku, który będą uprawiać w czasie wojny i żeby pamiętali, że statki wysyłane na morze przez Bassania i Antonia, to tak naprawdę statki ich starego druha Shylocka.

Kiedy młodzieńcy wyruszą na wojnę, Porcja zostanie sama ze swoją dwórką, tą wiecie ze śladami ospy na twarzy, a do tego będzie miała do towarzystwa Jessicę. Córka Shylocka będzie już w tym czasie w ciąży, a mało kto pamiętał przecież, że w żyłach jej potajemnie poślubionego męża płynęła krew dożów. W imię takich perspektyw Shylock gotów był się ochrzcić i trochę nawet zmoknąć stojąc przed synagogą. Potem i tak się to wszystko inaczej ułoży z kolegami na zapleczu. O tym mniej więcej jest sztuka Szekspira „Kupiec wenecki”, dlatego bogaci Żydzi z Anglii znosili ją spokojnie i z wyrozumiałością.

Teraz pora na wyjaśnienie co to są śledzie po inuicku. Otóż śledzie te, to sposób preparowania rzeczywistości charakterystyczny dla tego całego Szekspira i jego naśladowców. Taka metafora, której istotę zaraz wyjaśnię.

Moje starsze dziecko, które interesuje się bardzo dziwnymi rzeczami, powiedziało mi ostatnio, że słucha innuickiego country. Jest taki eskimoski zespół country, który nosi niesamowicie brzmiącą nazwę – Sikumiut. Jeśli przetłumaczymy to na polski, wyjdzie nam siku miód i przy tym pozostańmy, nie drążmy tematu dalej. Prócz tej dziwnej muzyki, dziecko moje interesuje się jedzeniem różnych przysmaków w dużych ilościach. I czasem mówi do mnie tak – weź ojczul (bo on mówi do mnie per ojczul) samochód i jedź do sklepu przy wukadce i kup tam wiaderko śledzi po giżycku. - Sam – mówię do niego – jedź, zrób sobie prawo jazdy i jedź. Nie jestem na posyłki. - No weź – on na to. - Śledzi po inuicku ci kupię – mówię żartem – siku miód, he, he...I tak się przekomarzamy z synkiem, większym już ode mnie o pół głowy.

No więc to co ma do zaproponowania dramaturg Szekspir to właśnie śledzie po inuicku. Niestety tradycja przygotowywania śledzi w ten sposób – siku miód, nie umarła wraz z Szekspirem. Ona żyje i ma się świetnie. Ona jest wręcz kultywowana przez niektóre osoby, a w naszych okolicznościach mistrzem w przyrządzaniu tej potrawy jest minister kultury i wicepremier Piotr Gliński. Oto dowód https://kultura.onet.pl/film/wiadomosci/glinski-o-twarzy-szumowskiej-nie-bede-zabranial-tworcom-robienia-glupich-filmow/w6e4f5z.amp?__twitter_impression=true

Wczoraj na dokładkę zadzwonił tu wieczorem Toyah i powiedział, że on jeszcze raz powtórzył w telewizji tę bzdurę o filmach kręconych kilkanaście lat. Jasne jest, że pan minister przygotowuje dla nas wielką beczkę śledzi po inuicku. Nie wiemy tylko od którego Shylocka wziął na nie kredyt i jak on jest oprocentowany. Mam cichą nadzieję, że Gliński będzie musiał sobie potem coś wyciąć przy spłacie, na przykład mózg.

 

Na koniec piosenka

 

https://www.youtube.com/watch?v=FBPsB4ds9KY

 

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O wydawniczych nowościach i kolejnych tomach baśni „Socjalizm i Śmierć”:

https://www.youtube.com/watch?v=D_pzN2U-hsA

 

poprzednie nagrania:

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

Teraz uwaga – za chwilę zabraknie książek Śmiertelne niebezpieczeństwa rewolucji rosyjskiej i Handel wołami w Polsce. Jeśli ktoś zamówił te książki dawniej i jeszcze zwleka z wpłatą, niech potem nie zgłasza się z pretensjami, że nie ma dla niego książek.

I jeszcze jedno – 5 kwietnia mam wykład we Wrocławiu, przy Ołbińskiej 1, u karmelitów. 6 kwietnia w tym samym miejscu odbędzie się wieczór autorski. Na wykład osoby z miasta wchodzą za okazaniem biletu, który kupuje się u ojca Antoniego Rachmajdy

 



tagi: żydzi  kultura  gliński  szekspir  śledzie 

gabriel-maciejewski
22 marca 2018 08:57
15     2544    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 09:52

Przez dwa "n".

;-)

zaloguj się by móc komentować


Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 10:00

Sorry, sprawdziłem, przez jedno "n" też są.

Się, cholera, człek uczy całe życie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Czepiak1966 22 marca 2018 10:00
22 marca 2018 10:04

Wylecisz. Nie mam czasu na takie głupoty

zaloguj się by móc komentować

orjan @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 10:41

Ten dramat rzeczywiście ma powiew farsy. Łatwo sobie wyobrazić widzów z epoki wcinających prawą ręką ówczesne chrupki a lewą sprawdzających podwiązki widza obok (płci dowolnej).

Jedyne, co jest czegoś warte w tym "Kupcu weneckim", to pewna obserwacja skrzętnie przy dzisiejszych inscenizacjach pomijana. Z przyczyn łatwych do odgadnięcia, zresztą.

Otóż kulminacja intrygi polega na tym, że Żyd bohater twardo domaga się wykonania prawa przysługującego mu tytułem zawartej umowy cywilnoprawnej (umowy prywatnej) przewidującej przeciwko dłużnikowi sankcję, że Szajlok go osobiście zarżnie, jeśli ten uchybi terminowi zwrotu długu. Skoro zaś pacta sunt servanda, to roszczenie Szajloka jest zagwarantowane, niczym bezczelność Timermansa (tego z Brukseli). 

W tym momencie następuje apel Porcji (przebranej) o miłosierdzie tym bardziej potrzebne, że dłużnik już jest zdolny dług zwrócić wraz z hojnym odszkodowaniem za przekroczenie terminu. Lecz Szajlok apel o miłosierdzie a nawet ofertę majątkowego odszkodowania odrzuca. Domaga się zapisanego mu prawa rżnięcia.

Dochodzi więc do cywilizacyjnego prawniczości (tu: żydowskiej) z chrześcijańskim postulatem miłosierdzia i z chrześcijańskim pojęciem stosowania prawa dla jego celu, a nie dla jego litery; zderzenie prawniczości z prawem.

Skoro zaś apel o prawo zostaje odrzucony na korzyść prawniczości, to w finale prawniczość ginie od siebie samej: Wyrżnij sobie Szajloku funt z ciała dłużnika, ale jeśli w braku osobnej umowy rżnąc wytoczysz choć kroplę krwi, to będziesz Szajloku zasądzony na śmierć za morderstwo, a twój majątek zostanie skonfiskowany. Jeśli zaś teraz odpuścisz, to twój majątek też zostanie skonfiskowany za nastawanie na życie innego obywatela.

Jedynym, jakby przemyconym w farsie, bogactwem tej sztuki jest zarysowanie, na czym polega różnica między prawniczością a prawem oraz morał, że prawniczość ginie od siebie samej. Dlatego "Kupiec wenecki" powinien być lekturą obowiązkową.  

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 10:46

Nie ma sposobu, żeby ten Gliński mnie nie zadziwił. Wczoraj gadał o tym, że nawet w Hollywood filmy się kręci latami, dziś się okazuje, że on będzie dawał publiczne pieniądze Szumowskiej nawet jeśli ona będzie kręciła tępą antypolską propagandę, bo cenzura się skończyła i jest wolność, no i w dodatku mówi coś takiego o tym jej najnowszym filmie:

"Sprawnie zrobiony, dobrze zagrany, a jednocześnie karykatura[...]. Produkcja przedstawia polskie społeczeństwo jako prymitywną ksenofobiczną masę. A wszystko jest nudne, przewidywalne od początku do końca. No, ale berlińskie festiwalowe elity są zachwycone...".

Sprawnie zrobiony, dobrze zagrany, a wszystko nudne i przewidywalne. Prosimy szanowną panią, ile baniek szanowna pani sobie życzy?

To jest jeszcze gorsze niż te śledzie.

zaloguj się by móc komentować

boson @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 10:48

"Kupiec" wyszedł w druku jako komedia - to jest trochę jak "Twardowski" tyle że w zastaw Antonio daje ciało, a nie duszę, no i nie diabłowi a Shylockowi... ale na końcu też mamy "kruczki prawne" umowy.

a te trzy statki Antonia wróciły...

zaloguj się by móc komentować

Danae @orjan 22 marca 2018 10:41
22 marca 2018 15:13

"bogactwem tej sztuki jest zarysowanie, na czym polega różnica między prawniczością a prawem oraz morał, że prawniczość ginie od siebie samej. Dlatego "Kupiec wenecki" powinien być lekturą obowiązkową.  "

Ja też tak uważam. Moim zdaniem, prawniczość przynosi zgubę, a prawo sprawiedliwość. Prawnicy uwielbiają Szekspira i uwielbiają go cytować, por. https://www.economist.com/blogs/prospero/2016/01/literature-and-law

Dopiero jak prawo staje się farsą, to ginie naród. 

Natomiast, sorry Coryllusie, ja nie widzę farsy w sztuce Szekspira. Gdyby miała to być farsa, to dlaczego pominąłeś wątek przebrania się Portii (dlaczego też mielibyśmy się śmiać z jej imienia?) w doktora praw? Logika argumentacji Portii nie ma nic wspólnego z farsą. 

Może jestem zbyt u..pie..dliwa.

zaloguj się by móc komentować

onyx @krzysztof-osiejuk 22 marca 2018 10:46
22 marca 2018 15:21

Minister kultury Gliński Piotr nad poziomy wzlata, ma dużo poważniejsze zadania niż reprezentowanie Polski za granicą.

https://twitter.com/ChiefRobert2/status/976536077761695744?s=19

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @krzysztof-osiejuk 22 marca 2018 10:46
22 marca 2018 17:29

Musimy finansować przeciwnika TYLKO pod warunkiem że będzie robił coś głupiego.

Pokażemy ich bzdury, aby wyborca nie zapomniał czego się brzydzi.

Powiemy - Widzicie, mogli zrobić coś wartościowego, nie zabranialiśmy, mieli pieniądze, a jednak widzicie sami..

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 18:19

Czytam o tym Glinskim i mam takie frojdowskie projekcje, ze moze by tak ostrzegawczo tego Glinskiego oskalpowac i oprawic jak inuici foke. Kamiennym nozem. Krecic oczywiscie z tego film, przez 15 lat. Taki polski kandydat do Oskara.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 19:39

śledzie po inuicku tak mną wstrząsnęły, ze napisałam dłuższy komentarz ;)) Po prostu świetne. 

Siku miód ma sie świetnie nie tylko w przypadku Glińskiego. Choć nie sądzę, że ci amatorzy potrawy zdaja sobie sprawę czym będą spłacać swoją słabość podniebienia ;)

zaloguj się by móc komentować

jaguar @gabriel-maciejewski
22 marca 2018 22:26

Para-męt pikczers czyli kulisy srebrnego ekranu - reaktywacja

zaloguj się by móc komentować

tadman @onyx 22 marca 2018 15:21
22 marca 2018 22:57

Zadałem sobie trud i obejrzałem ten wywiad. Same okrągłe zdania typu podjęliśmy wiele przedsięwzięć, fundacja pracuje w trudnych warunkach, powołaliśmy biuro, które zajmie się tym problemem, a szczytem jest, że fundację będzie nasz ulubiony minister oceniał na podstawie rocznego sprawozdania finansowego. Gdzie monitoring na bieżąco? Po roku powie chcieliśmy dobrze, ale nie wyszło, a nas będzie to kosztowało 0,25 mld złotych. Świetny pływak, od którego nie można wymagać konkretów, bo zajmuje synekurę, która przez ustawy, stosowne przepisy i konstytucję ubezwłasnowolniła go i jego jedynym zadaniem to otwieranie, przecinanie, wygłaszanie. DZ ma nas generalnie w dużym poważaniu, bo taki minister powinien wylecieć i to z gwizdem. Pani Beata Szydło była konkretna, a on nie musi i dlatego został.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
25 marca 2018 15:00

"Mam cichą nadzieję, że Gliński będzie musiał sobie potem coś wyciąć przy spłacie, na przykład mózg."

Raczej nikt na to nie pójdzie. Nikt nawet nie tknie móżdżku ministra, choćby mu dopłacali w akcjach petrodolarach. Szynka to co innego. Towar kultowy. Miała wszak styczność z pierwszorzędnym stołkiem propagandowym, pod którym stała ta beczka śledzi, że tak powiem, "w miodzie".   

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować