Wielopolski i porozumienie z Rosją
W sieci cały czas trwa wymiana ciosów pomiędzy zwolennikami dronów ukraińskich, a tymi co uważają, że przyleciały one z Rosji. Absurd tych wywodów i ich sterowanych charakter jest tak jawny, że nie ma co zabierać w tej sprawie głosu. Lepiej poczytać o tym, jak próbował relacje kraju z Rosją układać Aleksander Gonzaga-Myszkowski hrabia Wielopolski.
Na drodze do porozumienia z Rosją istniały jednak inne przeszkody, nie tylko techniczno-polityczne. Dwie przede wszystkim. Pierwszą z nich były właśnie owe hasła rewolucyjno-społeczne Warszawy. Drugą stanowiła, poruszona od pierwszych dni walki, spraw „ziem zabranych”. Wielopolski zwalcza energicznie kierunek rewolucyjny w powstaniu. Przemawia przeciw wolności prasy: przemawia przeciw uwłaszczeniu włościan: uzyskuje to - jak wspomnieliśmy - że do odezwy rządu narodowego do Ziem Zabranych nie wchodzi zapowiedź zniesienia pańszczyzny. W trzydzieści lat później znajdziemy go znacznie mniej reakcyjnym.
Dlaczego? Czy nie dlatego może między innymi, że nie chciał by hasła rewolucyjne Warszawy podniecały gniew Mikołaja i utrudniały kompromis? Byłoby to wytłumaczenie. Ale ziemiański Sejm i tak nie czuł zbyt wiele nabożeństwa do uwłaszczenia kmiotków i nie kwapił się zbytnio do racławickich tradycji. Tu margrabia miał łatwiejsze zadanie.
Znacznie trudniej było z drugą sprawą, sprawą Kresów. W ówczesnym społeczeństwie „ziemie zabrane” - Witebsk, Mińsk, Żytomierz, Humań - były niezwykle popularne. Ich ludowe społeczeństwa spały jeszcze pełnym snem pańszczyźnianym, budząc się tylko co kilkadziesiąt lat do lokalnej rzezi swych panów. Klasą oświeconą owego bezmiejskiego kraju było polskie lub spolszczone ziemiaństwo, i ziemie te były rajem ziemiaństwa polskiego, a miasteczka, aż do prawosławnych popów, rozbrzmiewały mową polską. Tylko na witebskiej Białorusi było już z tym gorzej. W 1815 roku przyznano te ziemie Rosji, Traktat Wiedeński i Aleksander I rzucili w tej sprawie Polakom pewne półsłówka, sejmy dopominały się o przyłączenie tych ziem do Królestwa, w liście swym kiedyś do cara postawił był tę sprawę Kościuszko. Z nastaniem roku 1831 Sejm powołał do swego grona posłów owych ziem. Miało to efekt nie tylko w Polsce, ale i w Rosji. Oczywiście odwrotny. Car wykorzystał ów krok polski po mistrzowsku. Na maneżu petersburskim pojawił się przed oczyma oficerów najlepszych pułków rosyjskich. Mogło to być ryzykowne. Od czasu gdy zapoznali się z Europą - w latach 1814-15 - młodzi oficerowie rosyjscy pozarażali się ostatkiem idei rewolucji francuskiej, pogrążyli się w spiskach, po wstąpieniu Mikołaja na tron podnieśli bunt, a ich konspiracje wiązały się z konspiracjami polskich oficerów. Car, w razie rewolucji, nie mógł być pewnym tych ludzi czy przeciw rewolucji polskiej może ich użyć? Ale teraz nie chodziło o rewolucję, ale chodziło o „polskie ręce wyciągnięte w kierunku rosyjskich ziem”. Toteż przemówienie cara powitały „ura” i scementowało przy carze jego armię. Kamerjunkier dworu - dziwne w tych czasach stanowiska piastowali wielcy poeci - rzucał Polsce wyzwanie, jeszcze bardziej długotrwałe niż carskie: Powiedźcie: rychło nam Warszawa
Narzuci dumne swoje prawa?
Dokąd się cofnie fortec próg?
Za Worsklę, Limań czy za Bug,
I przy kim Wołyń się ostanie,
Przy kim dziedzictwo ziem Bohdana?
Czy prawem mieniąc praw złamanie
Powstanie Litwa zbuntowana?
I podczas gdy w Warszawie oddawano się wzniosłym nastrojom, Rosja podniosła się cała do walki. Mikołaj wygrał.
Gdyby Lord Grey[1] i Palmerston czytali po polsku i byli prenumeratorami warszawskiego „Zjednoczenia” to by spostrzegli, może nie bez zadowolenia, że ich londyński rozmówca wygłasza z tych łamów zupełnie inne poglądy niż te które głosił w Londynie ubiegłej zimy. Wtedy gdy reszta prasy grzmi hasłem „Polska w granicach 1772 roku”, na łamach „Zjednoczenia” pojawia się... zachwalanie Traktatu Wiedeńskiego 1815. Traktat Wiedeński był właśnie tym aktem międzynarodowym który odepchnął Polskę - choć jeszcze nie polskość - do Bugu. Jeśli ktoś w powstaniu woła o Traktat Wiedeński, to domaga się wprawdzie szanowania konstytucji którą car łamał, ale zrzeka się tym samym nie tylko Witebska i Humania, ale nawet i tego Grodna, które tak nieopatrznie dało Wielopolskiemu swój mandat... Jednocześnie w tym artykule zwraca Wielopolski uwagę na takie miasta polskie których nazwy nie pojawiają się ani w sejmowych debatach, ani w prasie, ani w gwarze kawiarń. W chwili ciężkiej walki z Rosją przypomina naraz... krzywdy jakie zadają Prusacy: „Zaprowadziły Prusy po wszystkich szkołach język niemiecki, zapełniły Poznańskie samymi niemieckimi urzędnikami, miasta i wsie napełniono kolonistami niemieckimi. Poznańskie, jeśli zostanie pod wpływem dotychczasowej administracji, stanie się niedługo prowincją niemiecką”. Co to znaczyło? Byłażby to dywersja? Byłożby to rzucanie w oczy opinii: mówicie tyle o Humaniu, tak mało o Gnieźnie? Bardzo to być może. I może niepokój wobec takich właśnie głosów podyktował Sejmowi w tych dniach gorących prawdziwie rejtanowską, (ale też i tragicznie rejtanowską uchwałę) której wypadki nie umiały sprostać tak samo, jak Wielopolski nie sprostał zbyt trudnej misji z jaką wysłano go na Zachód, Jakie piękne są słowa tej uchwały! „Polska musi istnieć w odwiecznych swych granicach i każdy z posłów raczej czyn Reytana ponowi, aniżeliby miał na oderwanie najmniejszej części ziemi pozwolić”. „Odwieczne granice” były to oczywiście granice z 1772, a nie z 1815 roku. Uchwała - przyjęta jednomyślnie - przypominała nieco uchwałę jaką przeprowadził Sejm Czteroletni w 1790 r., że Polska „nie może być nigdy więcej rozebrana”. W dwa lata później nastąpił drugi, a w pięć lat potem ostatni rozbiór polski. Historia uczy, że uchwałami zdobywa się może popularność, ale życia się niestety nie łata.
Posłowie sejmu powstańczego nie mieli zresztą sposobności ponowienia „czynu Reytana”, albowiem nikt ich nie miał już o to prosić. W kilkanaście dni potem całe powstanie jest jak samolot pozbawiony steru - lub w którym za ster chwytają wszyscy by go kolejno puszczać - i idzie raczej siłą inercji i niełaską wiatrów. Dogorywanie jest długie - cały wrzesień i pół października - ale ostateczne. Jedyna pół mediacja jaka przychodzi, przychodzi z Austrii i za późno. Sprawdzają się też wszystkie czarne przewidywania Wielopolskiego. Niewielką bryką, jak tylu innych, ale nie z wojskiem, chroni się i nasz nieudany dyplomata oraz niefortunny poseł poza kordon pruski. Jego towarzyszem na tej bryczce jest człowiek, który podobnie jak tamten kurier londyński, przejdzie do kart historii polskiego pisarstwa, tym razem nie poezji. Niedawno ściągał on na siebie błysk szabel oficerskich, kiedy ośmielał się krytykować w prasie naczelnego wodza, niezdarę Chłopickiego. Wkrótce napisze historię owego powstania. Ten nowy towarzysz Wielopolskiego nazywał się Maurycy Mochnacki[2].
Drezno było zwykle pierwszym postojem emigracji ówczesnej, poprzedzającym ów dłuższy, zwykle nawet bardzo długi postój, jakim był Paryż. Ale Wielopolski nie dojechał nawet do Drezna. Młody magnat należał bowiem do tych co zawrócili z drogi bardzo szybko - z Rydzyny i niebawem widzimy go już w Krakowie. Kraków jest Wolnym Miastem, poddanym ościennym rezydentom oraz ich szpiclom, wcale nie bezpieczne miejsce pobytu, ale położone pod bokiem Chrobrza, Książa, Pińczowa i innych dóbr ordynackich. Są one już pod rosyjskim sekwestrem. Taki sam los, a nawet gorszy, konfiskaty, spotkał i owe dobra Jana Olrycha Szanieckiego o które przed niespełna dwoma laty toczył się pierwszy proces margrabiego. Lewicowy adwokat jest jednak w Paryżu, gdzie niebawem umrze. Nie sądźmy, aby krakowski wyjazd Wielopolskiego i jego osadzenie się w Wolnym Mieście było dobrze widziane przez koła Emigracji. Gdybyśmy dziś mieli sposobność pogrzebać się w jej pismach i ulotkach, zapewne natrafilibyśmy na niejeden wyrok, oczywiście „zaoczny” odejmujący Aleksandrowi Wielopolskiemu „miano szczytne Polaka”, lub skazujący go „na wieczną z Narodu banicję”. I to nie tylko z kół lewicowych, gdzie już na pewno Szaniecki robił co mógł. Także z prawicowych. Oto bowiem z kół prawicowych wychodzi w 1832 roku na emigracji projekt zwołania Sejmu. Sejm, wygnany z Warszawy, miał być władzą najwyższą emigracji w Paryżu. Miał przede wszystkim - co też uczyniono istotnie - obwołać królem Adama Czartoryskiego. Wielopolski był posłem tego sejmu-widma. Jego marszałek, Ostrowski, pisał zatem do Krakowa wzywając posła Grodzieńszczyzny do przyjazdu. Przynagla jeszcze i tym, że do quorum sejmowego, zdolnego powzięcia „prawomocnych uchwał”, potrzeba tylko dwóch głosów. Jednym z tych dwóch był margrabia. Ale Wielopolski nie miał najmniejszego zrozumienia dla sejmu na wygnaniu i króla „in partibus infidelium” (łac. „w krajach niewiernych). A był ta przecież zaledwie drugi rok ówczesnej emigracji i szlagony[3] chodzące nad Sekwaną były święcie i niezbicie przekonane, że niebawem Francja, Anglia, Austria i Turcja wypowiedzą wojnę Rosji, po to właśnie aby im, pielgrzymom polskim, umożliwić powrót do Łęczycy, Berdyczowa i Słucka.
W owym okresie Kraków był pustą dziurą, ale niemniej znajdowało się tam paru przyjaciół politycznych tak samo myślących jak margrabia. Był przede wszystkim Zygmunt Helcel[4], późniejszy historyk prawa polskiego, był najserdeczniejszy przyjaciel Konstanty Świdziński[5], (hołdujący z lekka już modnemu panslawizmowi), przyszły zbieracz starożytności polskich i ukraińskich. Wreszcie Paweł Popiel który przeżyje wszystkich: pozostanie w pamięci krakowian jako papież późniejszej konserwy, założyciel „Czasu”[6]. Było to towarzystwo ogromnie katolickie, prawicowe do szpiku, legitymistyczne i monarchiczne, a jednocześnie czytające dużo i mające kontakt ze wszystkimi im podobnymi kołami na Zachodzie. Wielopolski był już człowiekiem o dużym wykształceniu: teraz je tylko pogłębił. Myślał nawet o katedrze historyczno-prawnej na Uniwersytecie Krakowskim (Jagiellońskim), o pracy naukowej czy archiwalnej. Tymczasem jednak jego starania o amnestię się powiodły i przerwały tamte zamierzenia. W 1833 roku wraca do swej ordynacji, w miechowskie, pod same rządy paskiewiczowskie.
[1] Charles Grey, 2. hrabia Grey (1764–1845) był brytyjskim politykiem i premierem Wielkiej Brytanii w latach 1830–1834. Należał do partii Whigów i zasłynął przede wszystkim jako twórca Reformy Parlamentarnej z 1832 roku, która znacząco rozszerzyła prawo wyborcze i zreformowała system wyborczy, ograniczając wpływy tzw. „rotten boroughs”.
Grey był również zwolennikiem zniesienia niewolnictwa w koloniach brytyjskich (co nastąpiło w 1833 roku) i liberalizacji polityki wewnętrznej. Jego rządy miały istotny wpływ na rozwój liberalnej demokracji w Wielkiej Brytanii w XIX wieku.
[2] Maurycy Mochnacki (1803–1834) – polski publicysta, krytyk literacki, działacz polityczny i powstaniec. Był jednym z czołowych ideologów i organizatorów Powstania Listopadowego, zwolennikiem walki o niepodległość Polski i propagatorem romantyzmu w literaturze. W swoich pismach politycznych (m.in. „Rozprawa o Polsce”) rozwijał idee narodowego obowiązku, suwerenności i aktywnego patriotyzmu, podkreślając potrzebę przygotowania narodu do walki o wolność oraz rolę jednostki w historii. Po upadku powstania trafił na emigrację do Francji, a następnie został zesłany do Rosji, gdzie zmarł w Petersburgu w 1834 roku.
[3] Szlagon - niewykształcony szlachcic, mieszkający na prowincji.
[4] Antoni Zygmunt Helcel (1808–1870) – polski historyk prawa, konserwatywny polityk i powstaniec listopadowy. Uczestniczył w Powstaniu Listopadowym, a później działał naukowo i politycznie w Galicji, m.in. jako członek Sejmu Krajowego i Rady Państwa. Autor prac z zakresu historii prawa, w tym „Starodawne prawa polskiego pomniki”, pozostający ważnym przedstawicielem polskiego konserwatyzmu XIX wieku.
[5] Konstanty Świdziński (1793–1855) – polski bibliofil, kolekcjoner dzieł sztuki i mecenas kultury narodowej. Urodził się w Sulgostowie koło Świdna w ówczesnym powiecie opoczyńskim. Po ukończeniu Liceum Warszawskiego osiadł na dobrach rodzinnych, obejmując nad nimi zarząd po śmierci ojca w 1812 roku. Wiele podróżował, wzbogacając przy tym zbiory bibliograficznych rzadkości i dzieł sztuki, a także zajmując się badaniami naukowymi. Od lat 30. XIX wieku brał udział także w życiu publicznym, dwukrotnie będąc wybieranym marszałkiem sejmiku opoczyńskiego i zasiadając w Sejmie jako poseł ziemi opoczyńskiej.
Świdziński był twórcą jednej z najcenniejszych prywatnych kolekcji w Polsce, obejmującej m.in. starodruki, rękopisy, dokumenty rodzinne, obrazy i zbiory archeologiczne. W ostatnich latach życia podjął decyzję o przekazaniu swoich zbiorów na rzecz polskiej kultury narodowej. Sporządził dokument, w którym powołał grupę czterdziestu dwóch osób jako „kuratorów” mających czuwać nad jego muzeum.
Zmarł 29 listopada 1855 roku w Kijowie. Jego zbiory stały się fundamentem Biblioteki Ordynacji Krasińskich w Warszawie.
[6] Paweł Popiel herbu Sulima (1807–1892) – polski konserwatywny publicysta, polityk, prawnik, konserwator zabytków i autor pamiętników.
Urodził się w Krakowie w zamożnej rodzinie, studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim i podróżował po Europie, poznając m.in. ustrój Anglii i wpływowych myślicieli francuskich. Początkowo krytykował powstanie listopadowe, ale brał w nim udział, po czym osiedlił się w Krakowie. Angażował się w działalność naukową i publicystyczną, współtworzył Kwartalnik Naukowy, pisał Memoriał do trzech Dworów w obronie Uniwersytetu Jagiellońskiego, krytykował rabację galicyjską i postulował reformy społeczne.
W Krakowie był redaktorem konserwatywnego dziennika Czas, członkiem Rady Miejskiej i konserwatorem zabytków. Był konsekwentnym przeciwnikiem rewolucji i radykalizmu, krytykował powstanie styczniowe, komunistów i socjalistów, opowiadając się za współpracą z władzami austriackimi i autonomią Galicji. Zmarł w Krakowie i pochowany został w Ruszczy.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/margrabia-wielopolski-1803-1877/

tagi: rosja szlachta chłopi wielopolski car ziemie zabrane
|
|
gabriel-maciejewski |
| 21 września 2025 09:36 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2025 09:57 |
Prowokacja pod fałszywą flagą
https://dakowski.pl/system-pokrywarzadzi-dronami-na-100-zrobili-to-ukraincy/
drony rosyjskie, operacja ukraińska, mataczenie operacja polska ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 21 września 2025 09:57 |
| 21 września 2025 09:58 |
Ja już nie mogę tego bełkotu.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski 21 września 2025 09:58 |
| 21 września 2025 10:12 |
Dlatego wylewasz oliwę. tfu Wielopolskiego na wzburzone morze ;-)
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2025 13:34 |
Tak się zastanawiam, czy Wielopolski byl pierwszym Narodowcem? Jakoś Konfiarze nie biorą go na swpje sztandary. To samo komuchy. A przecież tyle ich łączy. Co więc tskiego ich dxieli od Wirlopolskiego, ze pomimo tylu zbieżnosci nie przyznają się do niego? Nierewolucyjność? Ok, u komuchów to by tłumaczyło, ale u narodowców? U konfiarzy?
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 21 września 2025 13:34 |
| 21 września 2025 13:54 |
Oni przyznają się do "demokracji". Fetyszyści, znaczy.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 21 września 2025 13:34 |
| 21 września 2025 14:14 |
Konfiarze robią wycinanki z tego co im pasuje, i grają w popkulturę za pomocą gaśnic. Niestety to jest słabe
|
BTWSelena @OjciecDyrektor 21 września 2025 13:34 |
| 21 września 2025 14:51 |
Oj tam,oj tam .Ten magnacik Wielkopolski nie pasował żadnej opcji,którę pan wymienia.Dzieli ich przede wszystkim,duma i godność narodu Polskiego,którą ciutkę posiadł ten panek margrabia Wielkopolski. To,ze chciał się układać z Rosją "pasiło" ,ale biedak nie zdawał sobie sprawy w jakie guano wkracza.
Jeszcze się taki naród nie narodził co by Rosji dogodził.To tyle .A "drononaza" dopiero się rozkręca i chłopaki wojskowe testują ,oj testują.Byłam dwa m-ce na przesmyku suwalskim,co jakiś czas błysk i waliło głośno..tak,że ten tego.......to nie burza i błyski burzowe były.Widziałam to na własne oczy,a media ani mru,mru,a gdzie te zabawki spadały?........no, nie wiem........
|
|
Henry @gabriel-maciejewski 21 września 2025 14:14 |
| 21 września 2025 16:32 |
Też zagram popkulturą:
Margrabia Wielopolski
Przez Plac Saski czerkieskie sotnie pędzą
A przed zamkiem sto ognisk dzisiaj płonie
Jak pan robi to, Wasza Ekscelencjo
Że po każdej nienawidzą Cię stronie?
Pan, margrabio, nie myślisz na rozkaz
Więc u cara toś już podejrzany –
Nie uwierzy Petersburg ani Moskwa
Polakowi, co własne ma plany
Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Niebezpiecznie tak wysoko chodzić
Przecież klęska go w końcu nie ominie
Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi
Twej pogardy nikt ci nie wybaczy
Myśmy ciemni, zapalni i łzawi
A tyś dumny, tyś z nami nie raczył
W narodowym barszczu się pławić
Po co w twarze logiką nam chlustasz?
Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie
Dla nas Szopen – groch i kapusta
I od czasu do czasu powstanie
Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Przepaść z lewej i przepaść po prawej
Jeśli z ręki rodaka nie zginie
To z urzędu odejdzie w niesławie
Tyle pracy, panie hrabio, i na nic.
Nadaremna ta branka w rekruty
Będzie to, co ma być – my zwyczajni
Bój bez broni, katorga i knuty
Pan narodu, margrabio, nie zmienisz
Tu rozsądku rzadko się używa
A jedno, co naprawdę umiemy
To najpiękniej na świecie przegrywać.
Pan margrabia wciąż kroczy po linie
Choć niezgrabny i posturę ma dzika
A gdy spadnie, to zyska jedynie
Miano zdrajcy zamiast pomnika.
Że spadłeś,to zwykły los Polski
Każdy w końcu z liny tej spadnie
Tylko czemuś zapomniał, Wielopolski,
Że upadać też trzeba ładnie?
słowa J.Czech - muzyka P.Gintrowski - wokal J.Kaczmarski ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 21 września 2025 16:32 |
| 21 września 2025 16:37 |
Dziś próbowałem jednemu wytłumaczyć, żeby nie brać na siebie pochopnie win politycznych. Nie dało się. Zarzuciłem mu, że nic nie czyta, a ten mi na to, że nie tylko czyta, ale też czasami pisze...Groza...
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2025 21:16 |
Maurycy Mochnacki (1803–1834) – polski publicysta, krytyk literacki, działacz polityczny i powstaniec. Był jednym z czołowych ideologów i organizatorów Powstania Listopadowego, zwolennikiem walki o niepodległość Polski i propagatorem romantyzmu w literaturze. W swoich pismach politycznych (m.in. „Rozprawa o Polsce”) rozwijał idee narodowego obowiązku, suwerenności i aktywnego patriotyzmu, podkreślając potrzebę przygotowania narodu do walki o wolność oraz rolę jednostki w historii. Po upadku powstania trafił na emigrację do Francji, a następnie został zesłany do Rosji, gdzie zmarł w Petersburgu w 1834 roku.
Maurycy Mochnacki żył lat trzydzieści jeden, a podczas wybuchu powstania miał lat dwadzieścia siedem.
W roku 1981 w Teatrze Na Woli Roman Polański reżyserował Ostrożnie Panie Mochancki.
Tak to się zapisało w pamięci podręcznej.
|
|
gabriel-maciejewski @MarekBielany 21 września 2025 21:16 |
| 21 września 2025 21:18 |
Ciekawe
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 21 września 2025 21:18 |
| 21 września 2025 21:34 |
Marek Bielany/Mokotów.
Jest trasa W-Z.
Nie ma trasy N-S.
P.S.
poza kilkoma wysłannikami, którzy znali arabski w słowie i piśmie.
@W-Z
'W' zawsze będzie zachodem, a trasa to wschód-zachód.
|
|
MarekBielany @MarekBielany 21 września 2025 21:34 |
| 21 września 2025 21:43 |
... ale jełop jestem jednak.
Trasa Nord Stream.
:)