Wielki Szu, czyli triumf polskiej edukacji?
Zacząłem sobie wczoraj oglądać wywiad z panem Ryszardem Szubartowskim, który prowadzony był na tylnym siedzeniu samochodu przez jakiegoś nierozgarniętego grubcia. Nie wiem kto to taki ten grubcio. Jeśli jednak nie wiecie kim jest Ryszard Szubartowski już Wam tłumaczę. Jest to mianowicie wychowawca i nauczyciel tych chłopaków, co teraz robią kariery w USA pracując przy AI. Postawa i robota Ryszarda Szubartowskiego, zwanego przez uczniów Wielkim Szu, budzi entuzjazm i nadzieję w wielu ludziach. Ja jednak ten wywiad wyłączyłem po 10 minutach. Nie przestanie mnie bowiem nigdy zadziwiać głupota i samozadowolenie tak zwanych ścisłowców.
Może zacznę od życiowej bardzo anegdoty, z mojego własnego życia. Otóż nie zdałem kiedyś, jak wielu moich kolegów, z klasy do klasy, z powodu matematyki. Większość z nas, z wyjątkiem tych, co miała naturalne predyspozycje do tego przedmiotu, zbierała w dzienniku same dwóje, z jakimiś mizernymi trójkami od czasu do czasu. Potem, pod koniec semestru zaczynało się tak zwane zaliczanie. I w większości wypadków jakoś się to przechodziło. Przy czym każdy wiedział, że ci co mają kłopoty z matematyką, nie są idiotami, ale na ich sytuację wpłynęło wiele bardzo okoliczności. Nie wiedział tego tylko pan od matematyki. Niech mu ziemia lekką będzie, bo Pan Bóg zabrał go z tego padołu łez bardzo wcześnie.
Ze mną było tak, że nie miałem żadnej możliwości skupienia się w chaosie, jakimi była szkoła, ani żadnej możliwości ucieczki stamtąd. Zbierałem więc pały z przedmiotów, które wymagały myślenia przyczynowo skutkowego, a nie tylko nauczenia się na pamięć fragmentów tekstu, co przychodziło mi stosunkowo łatwo. No i nie zdałem. O tym, że nie jestem idiotą matematycznym przekonałem się w klasie, którą powtarzałem. Raz jeden okazało się, że i pan matematyk stanął na wysokości zadania i jakoś ciszej było w ogóle. I ja, nie przygotowując się do tego wcale, dostałem piątkę z klasówki na temat funkcji homograficznej. Matematyka aż zatkało. Bo miał ochotę uwalić mnie po raz kolejny, ale ta piątka stojąca pośrodku całego rządka dwój i kilku trójek go od tego powstrzymała.
We fragmencie wywiadu pana Szubartowskiego zaś słyszymy jego wypowiedź dotyczącą tego, że polski system edukacji jest zły, a nauczyciele stawiają zdolnym uczniom absurdalne progi, zamiast ich zachęcać do nauki. Tak rzeczywiście jest, ale nauczyciel z takim stażem, jak pan Szubartowski powinien wiedzieć, że system nie może być inny. Bo niestety, szkoła jest powszechna i inna nie będzie. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jedynym co można zrobić, by poprawić los uczniów, jest zdjęcie z nich odpowiedzialności za niepopełnione winy, nie zaś nakładanie na nich coraz większych ciężarów. Bo to taka jest, panie dziejaszku, dorosłość. Pan Szubartowski doskonale to wyczuwa, ale do jego mózgu prawda ta, mam wrażenie nie dociera. Oto opisuje przykład swojego najzdolniejszego ucznia, dziś doktora habilitowanego (chyba) w USA, który był i jest człowiekiem samodzielnie uwalniającym się od nadmiaru odpowiedzialności. To znaczy takim, który poza przedmiotami swoich zainteresowań ma wszystko, pardon, w dupie. I to jest powiedziane wyraźnie. Chłopiec ten spóźniał się na lekcje, nie odrabiał prac domowych, a wieczorami czytał Harry Pottera po angielsku, bo tylko to go interesowało. Zadań nie odrabiał, bo – jak wyznał – nudziły go. Czy coś mu za to groziło? Nie, bo w pobliżu był Ryszard Szubartowski, którego zainstalowano właśnie po to, by takich uczniów wyłapywał. No, ale nie w każdej szkole można postawić takiego Ryszarda, a tacy jak on nie mogą nie rozumieć swojej misji. I swojej relacji z systemem. A wychodzi na to, że nie rozumieją.
Przepytujący pana Ryszarda grubcio zadawał pytania idiotyczne i powtarzające się bez przerwy, co rozmówcę irytowało, ale nie wiedział, jak z tego wybrnąć. Po pierwsze dlatego, że metodologia nauk ścisłych nie nadaje się do przekazywania na wizji. Po drugie dlatego, że chyba jest tajemnicą. Po trzecie dlatego, że trafia ona do tych, którzy matematykę mają we krwi. Znajduje się, że tam powiem, w sferze podwyższonej dyskrecji. I w zasadzie jest niedostępna dla profanów. Działa jednak tylko wtedy, kiedy uczeń nie ciągnie za sobą żadnych balastów i jest zwolniony z nauki przedmiotów, których nie lubi i których uczyć się nie chce. I tego, jakby Ryszard Szubartowski nie dostrzegał. Kwestia zaś – czy system edukacji w Polsce uniemożliwia rozwój talentów jest źle postawiona, bo system edukacji w USA uniemożliwia ten rozwój jeszcze bardziej. Gdyby było inaczej Amerykanie nie sięgaliby po nasze zasoby i po zasoby innych krajów. To zadziwiające, że ścisłowcy tego nie widzą. No, ale najwyraźniej ich uwaga tak mocno zaprzątnięta jest rozwiązywaniem problemów, które ktoś im podsuwa, że szersze konteksty zwyczajnie im umykają. Powtórzę – system nie może być inny, bo jest dla wszystkich. Żeby wyeliminować jego wady, powstają instytucje ponad systemowe. Mają one charakter werbunkowy, czego pan Szubartowski, jakby nie było żołnierz, absolwent wojskowej uczelni technicznej, chyba nie dostrzega. Od tej konstatacji już tylko krok do innej – skoro takie instytucje są i zarządzają nimi wychowankowie pana Szubartowskiego, to znaczy że nad-system urządzony jest tak, by koszt wychowania i wykształcenia geniusza ponosiła Polska, a korzystała z niego cała ludzkość, czyli w tym wypadku Stany Zjednoczone i Elon Musk. Ktoś powie, że to świetnie, bo zdolni ludzie mogą robić kariery, a potem ludzie mniej zdolni będą te kariery opisywać w mediach społecznościowych i opisy te będą inspiracją dla kolejnych pokoleń, by te uczyły się jeszcze pilniej – dla Polski. Uczniowie pana Szubstartowskiego nie byli nigdy pilnymi uczniami, to po pierwsze. Po drugie nie uczyli i nie uczą się dla Polski. Dlaczego? Tę kwestię Ryszard Szubartowski wyjaśnił w wywiadzie, w tym krótkim fragmencie, który obejrzałem, kilka razy. Bo grubcio kilka razy pytał go o to samo. Otóż dlatego, że w Polsce nikt nie umie tym zdolnym stworzyć warunków dla rozwoju. Czyli nie ma tu przemysłu, laboratoriów, Elona Muska i Doliny Krzemowej. Dlaczego nie ma? Tego już Wielki Szu nie tłumaczy. Mówi jednak coś bardzo znamiennego – wyjeżdżając na zachód trzeba znać jakiś język – w sensie język problemów – który umożliwi porozumienie się z innymi ludźmi, będącymi na podobnym poziomie zaawansowania. I takim językiem nie są pojęcia z zakresu nauk humanistycznych. Nie można na zachodzie opowiadać o Janie Sobieskim, co Ryszard Szubartowski wyznał z rozbrajającym uśmiechem, bo on nikogo nie obchodzi. Grubcio zaś mu przytaknął mu, tak jakby cokolwiek rozumiał. Przyznam, że się zdziwiłem, nie tylko dlatego że mamy tu bosona, który koniecznie chce być humanistą. Również dlatego, że propaganda amerykańska, którą łykamy, to nie są kwestie matematyczne, ale historyczne właśnie. No, ale nie wymagajmy od ścisłowców zbyt wiele. Nie wymagajmy przede wszystkim tego, by zrozumieli że to nasz wadliwy, zły i zwalający na uczniów odpowiedzialność system kreuje tych geniuszy. Szubartowski dostaje ich niejako w stanie surowym, ale już po wstępnej selekcji. Tej dokonują wyszydzani przezeń nauczyciele. I robią to serio, co poznajemy po tym, nie rozumieją tego w czym uczestniczą. I to jest – moim zdaniem – zaplanowane, a nie przypadkowe. No, ale jak powiedziałem – nie wymagajmy od ścisłowców zbyt wiele. Oni mają swoje małe radości, a my mamy swoje.
Ukryta w głosie i postawie obydwu rozmówców pretensja do Polski, że nie stwarza warunków dla rozwoju zdolnych informatyków jest czymś więcej niż wyrazem zidiocenia. To jest chyba wynik jakiegoś paraliżu intelektualnego po zażyciu nieznanych jeszcze szerzej substancji. Niwelowany zresztą zaraz poprzez świadomość osobistego sukcesu. Czy choćby tylko uczestnictwa w czymś niezwykłym, co przekłada się na praktyczny sukces w zasadzie od razu. I Ryszard Szubartowski wskazuje, jakże słusznie, że ten walor jest największym atraktorem dla jego uczniów. Dodam od siebie, że on mógłby być największym atraktorem dla wszystkich uczniów, problem polega na tym, że ci zdolniejsi muszą brać na swoje barki odpowiedzialność za tych słabszych. To znaczy nie mogą ich zostawić własnemu losowi i zmienić sobie klasy, nie mogą uciec, nie mogą poświęcić się swoim ulubionym zajęciom. Nauczyciele zaś nie ułatwiają im życia, bo sami dźwigają swoją odpowiedzialność i chętnie zwalają jej część na zdolniejszych uczniów. Jedyną szansę dla systemu edukacji w Polsce widzę w tym właśnie, by jakoś zniwelować ten ciężar. Na pana Szubartowskiego i jego uczniów nie mamy co liczyć, bo oni są częścią innego systemu. Tylko uparcie nie potrafią tego dostrzec. A może nie chcą?
tagi: edukacja usa kariera szkoła matematyka system zdolności ai ryszard szubartowski
|
|
gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 08:41 |
Komentarze:
|
Nova @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 08:58 |
Miałem z matmy to samo w podstawówce, pała za pałą. Pod koniexc semestru kursy wyrównawcze. Aż raz jeden koleżanka w domu mi indywidualnie wyjaśniła o co chodzi w danym dziale matematyki i dostałem 4 +. Jak wiele razy tu wskazywano system obecny edukacji w Polsce jest pruski stworzony w 19 w. Całkowicie nie przystaje do dzisiejszych czasów. Klasy po 30 osób, szybkie pisanie po tablicy przez nauczyciela bez indywidualnego podejścia i kartkówka za 2 dni.
|
|
gabriel-maciejewski @Nova 20 grudnia 2025 08:58 |
| 20 grudnia 2025 09:09 |
Nie można tego zmienić likwidując szkoły. Musi być ich więcej. W czasach kiedy ja byłem w systemie był jeszcze jeden problem, w zasadzie niezauważalny. Szkoły zbiorcze, tysiąclatki, a ja do takiej chodziłem, zaniżały drastycznie poziom. Przekonałęm się o tym kiedy wylądowałem w internacie Technikum Leśnego, gdzie większość kolegów była ze wsi. W większości reprezentowali oni bardzo wysoki poziom, mieli lepszych nauczycieli po prostu - pozsłyanych przez system na prowincję różnych niepokornych, albo wręcz emerytowanych pedagogów jeszcze sprzed wojny. W tysiąclatkach uczyły panie po studium nauczycielskim. U nas w szkole - 800 uczniów - była jedna osoba z wyższym wykształceniem pedagogicznym. Jak druga zrobiła magistra po studiach wieczorowych to było święto jak na pierwszego maja.
|
Nova @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 09:09 |
| 20 grudnia 2025 09:52 |
U mnie to samo. 1000 latka, kilkaset uczniów i w całej szkole 2 nauczycieli z wyższym-fizyk którego wszyscy się bali w stanie wojennym wydalony karnie z uczelni wyższej przez junte Jaruzela i bardzo stara pani emerytka w zasadzie. Ale ten fizyk przedmiotów ścisłych uczył skutecznie.
|
|
gabriel-maciejewski @Nova 20 grudnia 2025 09:52 |
| 20 grudnia 2025 10:34 |
Właśnie
|
qwerty @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 10:51 |
Wysłuchałeś rozmowy ćwierćinteligentów. Podstawówke skonczyłem z 5.0 ze wszystkiego. W Technikum Chemicznym utrzymałem wynik. Lecz studia wybrałem bardzo trudne i wymagające. Mechanika Stosowana Podstawowe Problemy Techniki u prof. Życzkowskiego. Pracę dostałem w Ośrodku Elektronicznych Technik Obliczeniowych. Pisałem prace z matematyki, budownictwa, informatyki, architektury.. I zasada jest prosta albo się jest nieukiem albo samoukiem. No i wylądowalem w obszarze humanistycznym tj. prawo jako narzędzie przestępczości zorganizowanej. I w tym obszarze 2+2 wcale nie jest równe 4.
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 20 grudnia 2025 10:51 |
| 20 grudnia 2025 11:29 |
No tak, a ci wielcy Szu tylko kontrolują proces samokształcenia i wskazują kierunki, czasem otwierają jakieś drzwi
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 11:48 |
W Szczecinie na początku lat 90-tych powstało nowe, AITORSKOE liceum. To znaczy pr9gram nauczania był tam stworzony przrz jakiś nauczycieli specjalistów, ktorzy wykładali na wyższych uczelniach. Numer tego liceum to chyba XIII. To liceum w zadsdxie z marszu stało się najlepszym liceum w Polsce (przez kilka lat całkowicie dominowało w kraju). My - z pobliskiego liceum nr II (czyli "Pobożniaka", bo na ul. Henryka Pobożnego byliśmy - mówiliśmy na nich mózgi). Byl to więc taki "zamknięty ośrodek badawczy" i wg mnie takie unikaty tworzy się, aby hodować wybrańców. Nie wiem tylko po co? Bo wszyscy wiedza, że taki a6stem, jak opisujesz jest di bani i lepszy jest taki "autorski". Ale z akichś powodów nie wdraża wię go powszechnie. Dlaczego? Bo, gdyby go wprowadzono powszechnie, to WSZYSTKIE stare hierarchie by od razu runęły. I ci, co dzierżą władzę i profity z samego tytulu urodzenia/pochodzenia od "ojców założycieli" systemu zostaliby zdetronizowani. A przecież nie o ro chodzi. Geniuszy potrzeba, ale tylko tylu, aby nie zagrozili starym hierarchiom.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 11:48 |
| 20 grudnia 2025 11:53 |
Takich liceów było więcej, co jakiś czas wdrażano program szkół dla wybrańców. W latach osiemdziesiątych także to było. Między innymi w Rykach była taka szkoła. Nie chodziło o to, by one były jedynie w dużych miastach, ale także na prowincji. I to mimo już istniejących "dobrych" liceów czyli takich jak Czartoryscy w Puławach.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 11:29 |
| 20 grudnia 2025 12:00 |
W sumie to jest istota "sukcesu" dydaktycznego - poxwolic młodemu uczyc sie samemu, podtykając mu tylko ksiażki i przeprowadzajac z nim rozmowy (nie egzaminy) z tego,czego sie uczy. Wyniki nie dosc, ze sa znakomite, to jeszcze isiągane są w tempie ekspresowym. W coagu roku taki młody może posiąść taka wiedzę, jaką w szkołach przerabia sie przez 8-9 lat (liceum + studia). Potem rok, dea zajęć praktycznych i ma sie wysokiej klasy specjalistę, ktory ma ledwo 18 lat.
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 12:02 |
Zawsze miałem piątki z matmy, ale nigdy jej nie lubiłem. Gwoli sprawiedliwości - nie lubiłem żadnego przedmiotu, bo nikt mi nie pokazał co może w nich być coś fajnego. Całe szczęście w domu była zawsze masa książek, mama pracowała w bibliotece i miała ambicję je kupować w ilościach hurtowych. Uwielbiałem czytać i do tego mnie szkoła nie zniechęciła.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 11:53 |
| 20 grudnia 2025 12:06 |
Czyli system edukacji jest celowo podzielony na wybrańców i resztę od lat minimum 40. A mimo to bezczelnie chrzanią o systemie, jak Szubartowski. Mam wrażenie, ze tych wybrańców tacy opiekunowie, jak Szubartowski, maja nie tyle wyksztalcić (bo oni sami sie uczą tego, co ich interesuje), co uzależnić w sferze emocjonalno-psychicznej, czyli jakiś rodzsj deprawacji jest stosowany. A myślę, że jest, bo jakos tych geniuszy trzeba kontrolować, trzeba nad ni.i panoeać. Oni nie mogą byc w pelni niezależni, bo wtedy ich roszczenia będą gigantyczne, a zachowania nieprzewidywalne. A przecież pracują zawzwyczaj w sferze zwanej "top secret".
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 12:10 |
I jeszcze jedno - a propos tego co napisałeś o wiejskich szkołach. Mój ojciec chodził do podstawówki na Wólce Zychowej, tam dytektorem i nauczycielem matematyki i fizyki był śp. Jabłoński. Wieś bez prądu, a większość uczniów to oderwane od pługa chłopy co już od kilku lat sami w polu pracowali. Facet łamał im na grzbiecie dębowy kij a oni się śmiali. No ale umiał jakoś utrzymać dyscyplinę. Ale poziom matmy był u niego taki, że ojciec nie dość, że zdał do technikum w Kielcach z palcem w nosie, to pierwszą klasę się nudził bo już wszystko to znał.
|
|
OjciecDyrektor @Zyszko 20 grudnia 2025 12:02 |
| 20 grudnia 2025 12:10 |
Po prostu uczyłeś sie sam...:) i dlatego miałes piatki. Ja też tak miałem. Ale w liceum musialem uczyc sie tego, czego nie lubilem i to na poziomie znacznie wyzszym, niz podstawówka. No i z tego powodu marnowalem czas.
O liceum mówiło się, że "wchodzi szynka, a wychodzi kaszanka"
|
|
Zyszko @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 12:10 |
| 20 grudnia 2025 12:50 |
Przyszło mi do głowy, że szkoła to pierwsze i na długi czas najpoważniejsze zetknięcie człowieka z państwem polskim i jego aparatem. Urzędy, szpitale i sądy przychodzą dużo dużo póżniej.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 12:00 |
| 20 grudnia 2025 13:46 |
Szkoła jest także po to, by ludzie po studiach, którzy nie robią karier mieli się gdzie podziać. O tym nie należy zapominać
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 20 grudnia 2025 12:02 |
| 20 grudnia 2025 13:47 |
Standarowe podejście, chyba wszyscy tak mieli. Ja miałem jednak wyjątkowego pecha do nauczycieli matematyki
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 20 grudnia 2025 12:10 |
| 20 grudnia 2025 13:48 |
Wielu było takich Jabłońskich
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 13:46 |
| 20 grudnia 2025 13:51 |
Czyli uważasz, ze ten caly przerosniety i niewydolny system jest stworzony z litosci do tych studentów, ktorzy mieli pecha i nie zrobili karier? Hmmm. Yrochę mnie zaskoczyłes tym miłosierdziem rządzących...:)
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 13:51 |
| 20 grudnia 2025 13:54 |
Państwo musi się na kimś trzymać. Urzędnicy i nauczyciele to podstawa. Podoba nam się to czy nie. Kwestia - jak definiowana jest misja państwa? Nasza jest definiowana w następujący sposób - oddajemy ambicje zbiorowe walkowerem, w zamian za realizazję indywidualnych ambicji garstki wybrańców, których kształcimy na nasz koszt i wysyłamy do metropolii. W propagandzie chwalimy się nimi, tak, jakby to był sukces wszystkich. Choć w istocie jest to demonstracja ułomności
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 13:54 |
| 20 grudnia 2025 13:58 |
Aha. No to już rozumiem. W sumie diagnoza/opis taki jak zwykle...czyli straszny. Poprawy nie bedzie do końca tego wieku. Może w następnym?
|
saturn-9 @Nova 20 grudnia 2025 08:58 |
| 20 grudnia 2025 14:04 |
... system obecny edukacji w Polsce jest pruski stworzony w 19 w.
Gdyby tak było i kadry nauczycielskie byłyby z ducha pruskie to można by ...
Francuzi klęskę z roku 1870 przypisywali lepszemu nauczaniu w pruskich szkołach powszechnych.
|
saturn-9 @Zyszko 20 grudnia 2025 12:50 |
| 20 grudnia 2025 14:07 |
... szkoła ... szpitale i sądy ...
Znaczy się prawie od kołyski do katafalku ?
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 13:58 |
| 20 grudnia 2025 14:30 |
Może
|
goldstone @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 13:54 |
| 20 grudnia 2025 14:35 |
|
|
gabriel-maciejewski @goldstone 20 grudnia 2025 14:35 |
| 20 grudnia 2025 14:40 |
Nie uważam, żeby to było jakoś szczególnie tragiczne. Wielu urzędników i nauczycieli czyta te nasze blogi. No, a poza tym będziemy też bronić siebie
|
goldstone @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 14:40 |
| 20 grudnia 2025 14:46 |
|
|
gabriel-maciejewski @goldstone 20 grudnia 2025 14:46 |
| 20 grudnia 2025 15:02 |
Tak, tylko ci nie zostawią po sobie ani czynów, ani wspomnień
|
goldstone @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 15:02 |
| 20 grudnia 2025 15:14 |
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 13:54 |
| 20 grudnia 2025 15:16 |
"Kwestia - jak definiowana jest misja państwa? Nasza jest definiowana w następujący sposób - oddajemy ambicje zbiorowe walkowerem, w zamian za realizazję indywidualnych ambicji garstki wybrańców, których kształcimy na nasz koszt i wysyłamy do metropolii. W propagandzie chwalimy się nimi, tak, jakby to był sukces wszystkich. Choć w istocie jest to demonstracja ułomności"
Nie wiem czy obecnie to się robi jeszcze, ale chyba w końcu lat 90-tych, a może trochę póżniej, wysyłano indywidualnie młodych ludzi, wojskowych, do USA, żeby się kształcili w amerykańskiej
elitarnej uczelni wojskowej w West Point.
Ci ludzie jechali tam na koszt państwa czyli podatników, uczyli się, kończyli tą akademię i wracali do kraju.
Z tamtego systemu przesadzani byli z powrotem do naszej mazi narodowej.
Po co to robiono, czy liczono na to że nasza armia automatycznie przekształci się w najpotężniejszą na świecie, i będą w niej służyć sami
ludzie jak John Rambo, nie przymierzając?
Strata czasu i pieniędzy.
Wypowiadał się nawet na temat krytycznie jeden z takich absolwentów, czytałem z nim wywiad.
|
zkr @Szczodrocha33 20 grudnia 2025 15:16 |
| 20 grudnia 2025 15:25 |
Jeden z absolwentow:
Tomasz Kowalik – Wikipedia, wolna encyklopedia
Niesamowicie zdolny facet. Dosc ciekawa kariera.
|
|
gabriel-maciejewski @goldstone 20 grudnia 2025 15:14 |
| 20 grudnia 2025 15:44 |
Tragiczna śmierć nie jest czynem. Wspomnienia Dudy nikogo nie obchodzą
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 20 grudnia 2025 15:16 |
| 20 grudnia 2025 15:45 |
Tak, było, widocznie żołnierze widzieli w tym jakiś sens
|
qwerty @goldstone 20 grudnia 2025 15:14 |
| 20 grudnia 2025 17:38 |
Pamiętnik z niemożności. Lech Kaczyński był ofiarą wypadku samolotowego o różnych przyczynach i to nie jest żaden czyn. I co ma być przesłaniem tego pamiętnika?
|
qwerty @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 15:02 |
| 20 grudnia 2025 17:39 |
Urzędnicy cudze życia tapetują czynami- bezprawia i bezdennej głupoty.
|
qwerty @OjciecDyrektor 20 grudnia 2025 13:58 |
| 20 grudnia 2025 17:41 |
Pyatanie w tle: do czego ma służyć edukacja? I jakimi wartościami ma procentować?
|
qwerty @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 17:43 |
Mam wrażenie, że czeka nas wyzwanie w zakresie edukacji tak jak my ją widzimy. To co robimy na codzien wymaga jakiegoś zwięzłego ukazania tej jakości której hołdujemy i którą przeciwstawiamy patologii wszelkiej.
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 20 grudnia 2025 17:43 |
| 20 grudnia 2025 17:46 |
Zwięzłęgo ukazania mówisz? To znaczy, że ktoś musi nasrać w fortepian. Inaczej nie zrozumieją
|
qwerty @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 17:46 |
| 20 grudnia 2025 18:08 |
Nie idzie o to aby rozumieli lecz by dla tych co chcą samemu ordynować edukacje tez we wlasnych srodowiskach dac narzędzie. Zamiast głupawego czytania lektur przez Prezydentów może raczej cos jako lektura w szkolnych biblioteks. 1000 prawd na 1000 lecie.
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 20 grudnia 2025 18:08 |
| 20 grudnia 2025 18:13 |
To chyba Cenckiewicz musiałby napisać
|
zkr @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 17:46 |
| 20 grudnia 2025 18:15 |
W temacie fortepianu, brat mi podeslal dzisiaj:
Za butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i Golicyn. Orkiestra zaczyna grać „Emigranckie tango”...
- Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało choćby zaraz wskoczyć na scenę i nasrać w ten biały fortepian...
- Nie można drogi panie, to nie Rosija - smutno odpowiada Golicyn - Francuzi, swołocze nie zrozumieją rosyjskiej duszy ...
|
qwerty @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 18:13 |
| 20 grudnia 2025 18:28 |
Po lekach czy przed?
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 20 grudnia 2025 18:46 |
Samokształcenie jest też takim edukacyjnym ...
Wylatowem ?
Nie dotyczy e-geniuszy. Nie ważne jak wyleciał, ale jak wrócił ...
brrr.
|
|
stanislaw-orda @qwerty 20 grudnia 2025 18:28 |
| 20 grudnia 2025 20:11 |
w trakcie
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 20 grudnia 2025 18:15 |
| 20 grudnia 2025 20:49 |
Znam, znam...
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 15:45 |
| 20 grudnia 2025 21:13 |
"Tak, było, widocznie żołnierze widzieli w tym jakiś sens"
Ja myślę, że to nasi decydenci i politycy widzieli w tym jakiś sens.
I jak zwykle, zleżli na manowce.
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 20 grudnia 2025 15:45 |
| 20 grudnia 2025 21:14 |
"Tak, było, widocznie żołnierze widzieli w tym jakiś sens"
Ja myślę, że to nasi decydenci i politycy widzieli w tym jakiś sens.
I jak zwykle, zleżli na manowce.
|
|
KOSSOBOR @gabriel-maciejewski |
| 21 grudnia 2025 00:52 |
Chyba w tym wszystkim tkwi zasób do wygarnięcia. W latach 60tych na Politechnice Gdańskiej, na elektronice, wymyślono i skonstruowano pierwowzór telefonu komórkowego. Owszem, był duży. Natychmiast na tym siadło wojsko i zapewne "pojechał" na wschód. Po "Sierpniu" '80 z PG wygarnięto całą katedrę elektroników, z profesorem na czele. Tym razem na zachód. Niedokończeni doktoranci rozproszyli się, niektórzy popadli w alkoholizm. Jeden z nich /mój kolega z liceum, z klasy, absolutnie fenomenalny umysł/, został... dekarzem. I pijakiem. A elektronika w tamtych latach była na topie aspiracji licealistów o nieprzeciętnych zdolnościach. Medycyna była na drugim miejscu.
Tak więc Szu raczej pracuje nie dla Kraju, skoro jego wychowankowie - w efekcie - są za granicą. No ale to kwestia państwa i warunków do pracy ludzi zdolnych. Truizm, oczywiście...
|
zkr @KOSSOBOR 21 grudnia 2025 00:52 |
| 21 grudnia 2025 03:01 |
> Owszem, był duży.
Bo "komorka" to pojecie nie zwiazane z wielkoscia telefonu:
Komórka (telekomunikacja) – Wikipedia, wolna encyklopedia
|
Szczodrocha33 @KOSSOBOR 21 grudnia 2025 00:52 |
| 21 grudnia 2025 03:19 |
" Po "Sierpniu" '80 z PG wygarnięto całą katedrę elektroników, z profesorem na czele. Tym razem na zachód. Niedokończeni doktoranci rozproszyli się, niektórzy popadli w alkoholizm. Jeden z nich /mój kolega z liceum, z klasy, absolutnie fenomenalny umysł/, został... dekarzem. I pijakiem."
Przypomina mi się historia z tym utalentowanym konstruktorem komputerów czy maszyn cyfrowych, chyba za Gomułki.
Pisał o tym pan Gabriel chyba w książce Baśń jak niedżwiedż "Polskie historie".
Facet zbudował komputer czy maszynę obliczeniową, komuniści wypięli się na niego, skończył chyba na hodowli świń.
|
|
gabriel-maciejewski @KOSSOBOR 21 grudnia 2025 00:52 |
| 21 grudnia 2025 05:23 |
No to jest jasne, i tak jest skonstruowany system. Więc to co on gada jest trochę nie a propos
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 21 grudnia 2025 09:56 |
Generalnie u nas system edukacji jest zbudowany na takiej zasadzie w jakiej konstruuje się go w państwach kolonialnych. Tak jak napisałeś, chodzi o to żeby wyłuskiwać geniuszy którzy właściwie już rodzą się z podstawowymi zdolnościami i tylko potem wystarczy ten talent oszlifować i "zaprząc do pługa". Drugą funkcją takiego systemu jest utrzymanie kolonii niżej niż stolicy imperium do której właśnie wyłuskiwani są geniusze, nie można dopuścić żeby "peryferia" się wzmocniły bo w następnym kroku będą miały pretensje do tego żeby się uniezależnić, przestać być zasobem, a stać się partnerem. Trzecia funkcja zaś polega na wewnętrznym (samo)dyscyplinowaniu kolonii, aby zabezpieczyć się przed ewentualnymi pomysłami na niezależność, czyli wmawianiu powszechnie ludności, że w sumie to się do niczego nie nadają bo są za głupi i lepiej żeby grzecznie przyjęli to do wiadomości i zaakceptowali narzucony system, a narzucona "elita" jest elitą bo są wybitni i sobie na to zasłużyli.
Zdaje mi się, że w twoich czasach szkolnych to jeszcze nie było aż tak wyraźnie widoczne, ale kiedy ja już chodziłem do szkoły to aż biło po oczach. Koledzy którzy byli wybitni po prostu przelatywali przez system, a potem dostawali jakieś wysokie stanowiska w międzynarodowych firmach, a reszta albo miała "ogarniętych" rodziców(czy kogoś innego ogarniętego w otoczeniu), którzy sami dzieci jakoś "podciągali za uszy"(nadawali tzw. mindset) albo była "równana" przez szkolnictwo do najniższego poziomu nawet jeśli miała większe zdolności.
Generalnie jak miałeś rodziców inteligentów, czy w jakichś zawodach "umysłowych" to szedłeś na studia, ale jak miałeś rodziców robotników to nie miał kto ci pokazać, że możesz więcej bo szkoła robiła coś przeciwnego. Dzieci zaś robotników które jakoś same miały na tyle samozaparcia żeby się wybić, to w dorosłym życiu i tak dla wielu sufit się pojawił w postaci tego, że mogły najwyżej zostać korposzczurami, bo bez znajomości nie było szans na nic innego.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 21 grudnia 2025 10:16 |
Chciałbym też rozwinąć trochę to co napisałem o tej trzeciej fukncji bo to jest coś czego chyba nikt nie zauważa, nawet tu w komentarzach to zauważyłem.
Ta funkcja systemu edukacji (samo)dyscyplinowania wyraża się w tym, że wmawia się wszystkim żeby aspirowali do robienia tzw. kariery i "osiągania sukcesów" co sprowadza się do tego, że bezmyślnie wszyscy akceptują narzucony system. Chyba najbardziej rozpowszechnionym objawem jest uwielbienie dla "formalnego wykształcenia", możesz być super specjalistą w jakiejś dziedzinie, ale będziesz pogardzany bo nie masz "wyższego wykształcenia", a możesz być totalnym patałachem którego jedyną zdolnością był upór i kombinowanie w przejściu przez system uczelniany i będą ci składane hołdy i pokłony za to, że jesteś magistrem.
To jest hodowla janczarów. Wmawianie ludziom, że miejsce w którym żyją jest dziurą zabitą dechami z której muszą jak najszybciej uciec i poddawanie im jako sposobu na ucieczkę przejście przez system tresury, który nastawia ich przeciwko rodzinemu środowisku i wmawia, że to co osiągnęli jest "sukcesem" i że ten "sukces" właśnie systemowi zawdzięczają, a reszta to są morloki które są głupie i słusznie powinni żyć na poziomie minimum egzystencji bo nie skończyli studiów.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 21 grudnia 2025 10:25 |
" Ze mną było tak, że nie miałem żadnej możliwości skupienia się w chaosie, jakimi była szkoła, ani żadnej możliwości ucieczki stamtąd."
Miałem to samo, szkoła była dla mnie jednym wielkim chaosem i dopiero po szkole tak naprawdę zasiadałem do nauki i sobie "układałem" wszystko w głowie sam. Z tym, że u mnie było na odwrót co do przedmiotów. Tzn. ścisłe łatwo mi wchodziły bo tam nie trzeba było nic zapamiętywać, a tam gdzie trzeba było jak małpka wykuć coś na blachę to sprawiało mi wręcz fizyczny ból.
Pamiętam jak z historii musiałem kuć te "Przyczyny - przebieg - skutki" i przez to znielubiłem historię, ale jak nauczyciel raz wyłożył nam wojnę z Krzyżakami jako opowieść o wydarzeniach to wszystko zapamiętałem bardzo łatwo.
Co do matematyki to ona jest łatwa, tylko właśnie trzeba mieć odpowiedniego nauczyciela który pokaże co z czego wynika. Ja pomimo tego, że lubiłem matematykę to ona w szkole była tak wykładana, że za cholerę nie było wiadomo po co w ogóle się tego uczyć. Dopiero na studiach znalazłem korepetytora który wszystko mi poukładał w głowie i wtedy poznałem po co ta cała matematyka istnieje i nauczyłem się całkowania itp. rzeczy bez problemu. Kiedy polegałem na uczelnianych wykładowcach to odpadłem już na poziomie pochodnych.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 21 grudnia 2025 10:16 |
| 21 grudnia 2025 10:27 |
To jest właśnie podkreślanie wagi sukcesu indywidualnego. Ciekawe jak potoczą się losy tych geniuszy jak skończą 40 lat
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 21 grudnia 2025 10:27 |
| 21 grudnia 2025 10:42 |
"Sukcesu indywidualnego", który tak naprawdę żadnym sukcesem nie jest, dlatego właśnie nie pokazuje się dalszych losów tych geniuszy.
Chociaż czasami pokazuje się, ale w sposób spreparowany żeby nie było widać prawdy.
|
zkr @Kuldahrus 21 grudnia 2025 10:16 |
| 21 grudnia 2025 15:34 |
> a reszta to są morloki które są głupie i słusznie powinni żyć na poziomie minimum egzystencji bo nie skończyli studiów.
Mi sie podoba swiat za Kaluza:
Percy Spencer – Wikipedia, wolna encyklopedia
Gosc nie skonczyl nawet podstawowki.
Opatentowal mikrofalowke.
W sumie mial ponad 300 patentow.
Czy w Europie dostalby szanse?
|
zkr @Kuldahrus 21 grudnia 2025 10:25 |
| 21 grudnia 2025 15:47 |
> Co do matematyki to ona jest łatwa, tylko właśnie trzeba mieć odpowiedniego nauczyciela który pokaże co z czego wynika.
Matematyka to jest system myslenia. Tak jak fizyka. Trzeba "zatrybic" a pozniej juz idzie.
Ja akurat mialem szczescie do dobrych nauczycieli.
Mature z matematyki zdawalem...
trzy razy :)
Raz dla siebie, dwa razy podawalem sciagi. :)
OK, nie ma sie czym chwalic ale niektorzy nie mieli szczescia do szkol.
W jednym z przypadkow wyszedl dyrektor szkoly, nakryl nas.
Nie przestraszylem sie. Wygarnalem mu, ze mieli kiepskiego nauczyciela, ktory "olewal" swoich uczniow. Bylo to wieczorowe technikum elektryczne. Powiedzialem mu, ze odebrano chlopakom szanse na dalsza edukacje (czyli studia na politechnice) bo nauczyciel traktowal ich jak guano.
Facet wyciagnal papierosa i zaczal go nerwowo palic. Wiele nie powiedzial bo mu dosolilem.
To on byl tym nauczycielem matmy.
|
|
Kuldahrus @zkr 21 grudnia 2025 15:34 |
| 21 grudnia 2025 17:40 |
Tego świata już nie ma.
Teraz jest podobnie jak w Europie, że jak nie urodzisz się w odpowiedniej rodzinie, czy środowisku to szklanego sufitu nie przebijesz.
Chociaż chyba dalej mają "sprawiedliwszy" system edukacji bo jest bardziej posegmentowany, mają ten high school, które jest traktowane poważniej niż nasze liceum, trochę jak takie mini-studia, kiedy u nas liceum to jest tak naprawdę przechowalnia i przedłużenie podstawówki, bo trzeba zapewnić wypełnienie obowiązku szkolnego zanim człowiek osiągnie pełnoletniość. Przynajmniej kiedyś tak było, może teraz to się zmieniło na plus.
|
|
Kuldahrus @zkr 21 grudnia 2025 15:47 |
| 21 grudnia 2025 17:53 |
Za moich czasów dostanie się na studia po technikum było bardzo trudne bo nikt nie myślał o tym, żeby przygotowywać uczniów do matur rozszerzonych tak jak to bywało w liceach.
" Raz dla siebie, dwa razy podawalem sciagi. :) "
Ja tak miałem ze sprawdzianami z matmy, najpierw swój, a potem zadanie na trójkę dla jednej i drugiej grupy na małej karteczce która krążyła po klasie :-)
|
qwerty @zkr 21 grudnia 2025 08:11 |
| 21 grudnia 2025 18:03 |
z K-202 zetknąłem sie na Politechnice Krakowskiej. Komunikacja odbywala sie za pomocą drukowanej tasiemki papierowej. fajne to było. działalo nienagannie. natomiast Pan Jacek Karpinski jako czlonek AK i harcerstwa był na indeksie aparatu bezpieczenstwa prl. jak to aparat po dziś dzień nazywa nie był swój. stąd przerwana kariera i inne ciekawe w jego życiorysie zdarzenia.
|
qwerty @Kuldahrus 21 grudnia 2025 17:53 |
| 21 grudnia 2025 18:07 |
po technikach było trudno utrzymać sie jako student na naukach ścislych. koledzy z liceów mieli przewagę. ale to właśnie koledzy z liceów gdzie uczono łaciny byli znakomici w konfrontacji z lektorami KW PZPR których nam przysyłano na indoktrynujące zajęcia. prośba do lektora aby to co opowiada w języku oryginału przedstawił skutkowała, że gość wychodził z sali i nie chciał wracać.
|
zkr @Kuldahrus 21 grudnia 2025 17:53 |
| 21 grudnia 2025 18:08 |
> Za moich czasów dostanie się na studia po technikum było bardzo trudne
Ja akurat studiowalem chemie na PG. A chemia to miala najlatwiejsza matematyke w porownaniu do innych kierunkow (co jest fatalnym bledem, uwazam).
Pierwsze kolokwium z matematyki i doszlo do rzezi. Jedna kolezanka i ja zaliczylismy jako jedyni bo bylismy po mat-fizie(*). Reszta ludzi, wiekszosc po technikach, polegla.
Dziwna sprawa, jako jedyny zaliczylem pierwszy sprawdzian z rysunku technicznego (typowo na myslenie - dwa rzuty, narysuj trzeci). Ja "5-" reszta "lampy" (no, kolega, ktory ode mnie sciagal dostal 3). Dziwne to bylo bo wiekszosc grupy to byli ludzie, jak wspomnialem, po technikach.
OK, bylo jedno technikum w Gdansku, ktore mialo status elitarnego, Technikum Lacznosci. Tam bez sredniej 5.0 nie warto bylo startowac.
(*) rodzice nie zakladali, ze pojde do innej klasy jak mat-fiz
To byly najlepsze klasy pod wzgledem poziomu. Nie wszyscy to byli "scislowcy". Pare osob poszlo na prawo, pare na medycyne.
|
|
KOSSOBOR @qwerty 21 grudnia 2025 18:03 |
| 21 grudnia 2025 18:11 |
https://www.youtube.com/watch?v=HmfPtgGfmQ0
Czyta AI, ale ciekawe - o inż. Jacku Karpińskim.
|
qwerty @zkr 21 grudnia 2025 18:08 |
| 21 grudnia 2025 18:12 |
aby wytrzymac na 1 roku [analiza mat. 6 godz. wykładow 4 godz. ćwiczen, algebra 4 godz. wykładow, 3 godz. ćwiczeń, o fizyce, mechanice nie wspomnę] to kazdy wykład w domu przepisywalem ręcznie, od razu bez znaczenia że o 1 w nocy. ale dzięki temu bez problemow mialem zdane egzaminy i zaliczone ćwiczenia.
|
zkr @KOSSOBOR 21 grudnia 2025 18:11 |
| 21 grudnia 2025 18:26 |
Skoro Pani poleca to mimo AI obejrze :)
Z innej branzy - kolejny facet, ktorego stracilismy. Geniusz:
Tadeusz Sendzimir – Wikipedia, wolna encyklopedia
|
qwerty @KOSSOBOR 21 grudnia 2025 18:11 |
| 21 grudnia 2025 18:34 |
epizod szwajcarski to de facto zamierzona likwidacja. natomiast po 1989r jak wielu z nas nabrał się na wolną Polskę. w 2000r. roku przeżyłem podobne doświadczenie co znaczy w posowieckiej Polsce wolna myśl inzynierska. byłem jedynym w Polsce producentem oprogramowania do analiz wytrzymałościowych rurociągow [kompensacje, etc]. amerykanie przegrywali co do sparwnosci systemow obliczeniowych lecz odmówiłem placenia łapówek za ochronę w UKS Kraków, 'szkoda że Pan nie jest z nami' i pytam goscia dlaczego tak uważa, przeciez kontrolę spółki obsługuje najlepsza kancelaria adwokacka, księgowi sa do dyspozycji, etc i uslyszałem, że nie o to chodzi lecz o mojego ojca co nieżył już od 1989r. - i że wiem dlaczego. Ano wiem wyrok za AK i KOP w 1951 i konfiskata mienia za działaność anykomunistyczną. wycfalem się a co zarobiłem to zarobiłem. lecz wojna trwa po dziś dzień. oni nie zapominają. my też.
|
zkr @qwerty 21 grudnia 2025 18:34 |
| 21 grudnia 2025 18:38 |
> lecz wojna trwa po dziś dzień. oni nie zapominają. my też.
Czyli "Uklad zamkniety" wiecznie zywy...
Masakra...
|
|
Kuldahrus @qwerty 21 grudnia 2025 18:07 |
| 21 grudnia 2025 18:40 |
Moje czasy to już jak pojawiły się gimnazja, więc tu nie ma porównania.
|
qwerty @zkr 21 grudnia 2025 18:38 |
| 21 grudnia 2025 18:43 |
ten film to też o moim koledze z uczelni Lechu Jeziornym. To, że niósl Krzyż w pochodzie do Nowej Huty nigdy mu ubecja nie wybaczyła i nie wybaczy.
|
qwerty @zkr 21 grudnia 2025 18:38 |
| 21 grudnia 2025 18:45 |
ale oni też przegrywają - geniuszami nie są- to jak w tytule o Wielkim Szu - ty oszukiwaleś ja oszukiwalem - wygrał lepszy.
|
|
Kuldahrus @zkr 21 grudnia 2025 18:08 |
| 21 grudnia 2025 18:45 |
No ja akurat miałem łatwiej na rysunku bo w technikum te wszystkie podstawowe rzeczy gość nas nauczył, ale z reszty przedmiotów to już licealiści wszystko lepiej wiedzieli.
|
zkr @Kuldahrus 21 grudnia 2025 18:45 |
| 21 grudnia 2025 18:53 |
> ale z reszty przedmiotów to już licealiści wszystko lepiej wiedzieli
Mialem kumpla po technikum chemicznym.
Nie mielismy "startu" do niego w obszarze praktyki laboratoryjnej. Przynajmniej na poczatku.
Ale on byl "dziwny" ;)
W okresie studiow(!) i do konca doktoratu dorobil sie ca. 200 komunikatow, referatow, publikacji (takie plotki krazyly). Cyborg.
|
|
Kuldahrus @zkr 21 grudnia 2025 18:53 |
| 21 grudnia 2025 19:12 |
Miał talent
|
zkr @Kuldahrus 21 grudnia 2025 19:12 |
| 21 grudnia 2025 19:24 |
> Miał talent
Wybitnie zdolny i bardzo pracowity. Ale nie pracuje (z tego co wiem) na uczelni tylko poszedl w biznes "bio".
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 21 grudnia 2025 21:05 |
Geniusze to mają (nie)klawe życie w Polsce
Jarosław Duda wynalazł metodę kompresji danych ANS, z której dziś korzystają miliardy ludzi:
Olga Malinkiewicz i jej perowskity mogły stać się największym przełomem w fotowoltaice a stały się jej koszmarem:
Wystarczy przeczytać wymienione artykuły aby stwierdzić, że nie ma czego geniuszom zazdrościć ;-)
|
|
KOSSOBOR @zkr 21 grudnia 2025 18:26 |
| 21 grudnia 2025 22:34 |
Konkluzje tego podcastu o Karpińskim są takie same, jakie mamy tutaj.
|
|
KOSSOBOR @qwerty 21 grudnia 2025 18:34 |
| 21 grudnia 2025 22:38 |
Ten epizod szwajcarski jest dla mnie bardzo /!/ niejasny. Stefan Kudelski /twórca nagry/ zaprosił Karpińskiego, ulokował w swojej firmie i... Karpiński zrezygnował z tej pracy. Założył własną firmę i poległ na kredycie bankowym. Niezborne jakieś to wszystko...
|
|
KOSSOBOR @zkr 21 grudnia 2025 18:26 |
| 21 grudnia 2025 22:43 |
To dobry adres internetowy /Tajemnice Polski/ - wczoraj wysłuchałam tam podcastu o Antonim Patku. Równiez polecam.