-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

W poszukiwaniu charyzmatów

Propaganda karmi się popkulturą, a ta ma pewną określoną „pojemność”. Żeby dołożyć cokolwiek do popkultury potrzebne są mnogie znajomości, pozwolenia i budżety, albowiem obecność w niej autora czy treści gwarantuje, przynajmniej w teorii, zyski z masowej publikacji. W naszych okolicznościach ten mechanizm jest powoli unieważniany. Wszystko przez to, że ilość memów, jakości, rzekomych jakości, treści w ogóle, które mogłyby podnieść sprzedaż, lub choćby tylko wzbudzić zainteresowanie, jest mocno ograniczona, a wprowadzanie jakichś nowych nie jest możliwe, bo rynek strzeżony jest przez tych, którzy już na nim zarabiają.

Zanim przejdziemy do omówienia konkretnych przypadków zajmijmy się segmentacją. W zasadzie w polskiej popkulturze literackiej, a wliczam to także filmy i scenariusze do nich, wszak wszystko oparte jest tam na słowie, istnieją dwa segmenty: fikcja i rzekoma prawda dobijająca się o uznanie specjalistów. Mam tu na myśli tak zwane produkcje historyczne, które także są fikcją, ale potrzebują jakiegoś uzasadnienia, żeby w ogóle zwrócić na siebie uwagę. Uzasadniający ich istnienie specjaliści to ludzie wynajęci i opłaceni, a nie szczerzy entuzjaści, jak się może niektórym wydawać.

Jeśli idzie o segment fikcyjny to rządzą w nim Bonda i Mróz, a także ich naśladowcy, bo wszystko w ich prozie jest fikcyjne, od perypetii głównego bohatera zaczynając na zjawiskach przyrody kończąc. Te ostatnie występują tylko na kartach ich książek i nigdzie indziej. Bonda i Mróz bowiem, a także ich wydawcy, nie uważają za stosowne, nawiązania kontaktu z rzeczywistością. To jest dobry pomysł sprzedażowy, albowiem większość ludzi żyje, nie zauważając drobiazgów takich jak wschody i zachody słońca, za to skupiając się mocno na przeżywaniu własnych emocji, związanych z codziennymi wyborami – śledź, czy ogórek małosolny? Wybory te pochłaniają całą ich energię i nie starcza jej potem na to, by zastanowić się o czym tak naprawdę pisze Mroza z Bondem, czy też Mróz z Bondą, bo to już, w rzeczy samej, nie ważne. Gwarantem istnienia tego segmentu rynku jest wiara biednych idiotów w to, że można zrobić to samo co wymienieni i zarobić kupę forsy, bo przecież im się udało, a są nikim. Nie można. Nic nie rozumiecie. Oni mogą wszystko, nawet jeśli okaże się, że na widok Chyłki publiczność już tylko pluje w ekran swojej piekielnie drogiej plazmy.

Jak sytuacja wygląda w tej części, która dotyczy historii? Jeszcze gorzej, bo tam eksploatuje się już tylko zgrane do imentu formaty. Magda Ogórek bawi się w Pana Samochodzika, a inni szukają z obłędem w oczach czegoś, co można by określić wyrazem „skandal”, albowiem wiedzą, że nic innego się nie sprzeda. Oni nie mają pojęcia o sprzedaży i w naszym interesie leży, by nie mieli tego pojęcia jak najdłużej. Jechałem ostatnio metrem, a tam, na chama jak zwykle, reklamowali książkę niejakiego Severskiego. To jest coś absolutnie przygnębiającego, ten facet. Trzeba się zastanowić, czy to tak już będzie, że wszyscy emerytowani stójkowi przejdą do empiku i będą epatować młodzież płci żeńskiej nowym garniturem zębów, czy też może ich byli zwierzchnicy wytłumaczą im jednak, żeby pojechali z Wałęsą na ryby, jak kiedyś. Liczę na to drugie.

Severski, jak wiadomo, to sławny szpieg, który postanowił dnia pewnego opowiedzieć o swoim szpiegowaniu i o tym, jak fantastyczne więzi łączyły go z innymi szpiegami. Wysmażył, w sam raz dla Empiku, serię takich gniotów o męskich przygodach w walce. Leży to wszędzie. Okazało się jednak, że rynek, jak to się malowniczo mówi „nie żre”. Żeby pozostać na rynku popkultury literackiej Severski musiał więc poszukać jakiegoś charyzmatu, który poniesie go niczym fala surfera. I znalazł. Napisał książkę o Krystynie Skarbek! Wciórności!? Naprawdę? Cóż za oryginalny i świeży pomysł! O Krystynie Skarbek….!!! Oczywiście, Severskiemu wolno więcej niż innym, bo on został na rynek wstawiony w uznaniu zasług i jego książki nie podlegają ocenie, takiej jaka jest udziałem innych autorów. Kłopot w tym, że żadne książki obecne na omawianym tu rynku nie podlegają takiej ocenie, bo ich funkcja jest inna niż sądzą czytelnicy. Już o tym pisałem sto razy, ale powtórzmy – literatura pop to propaganda przede wszystkim, to sposób na przewalanie budżetów, na utrzymywanie „zasłużonych” autorów przy pieniądzach i na setkę jeszcze innych okoliczności, z których nie zdajemy sobie sprawy. Czytelnikom zaś zdaje się, że to jest obszar, gdzie szlachetni pisarze walczą o palmę pierwszeństwa w jakości tekstu, jakości suspensu i popularności u czytelników. Czyście ludzie wszyscy pogłupieli?! Taki Krajewski nie ma nawet pojęcia co to jest suspens, choć bez przerwy o tym gada. Gdyby miał nie podchodziłby do książek Mroza z obawy, żeby się czymś nie zarazić, albo nie zastygnąć bez ruchu na wieczność. No, a on je omawia i nie czuje zagrożenia.

Byłem wczoraj w Empiku, tu w Grodzisku i zauważyłem, że to zjawisko – gwałtowne poszukiwanie chryzmatu, który uwiarygodni autora jest powszechne. Oto Orliński, który jest podręcznikowym przykładem braku wyobraźni autorskiej, wzmożonych aspiracji, nieumiejętności prezentowania treści i wszystkiego na widok czego czytelnik dostaje nudności, napisał biografię faceta, który wynalazł internet. Ktoś tam inny zrobił coś podobnego, ale najlepszy był i tak Norman Davies, który wyharatał księgę grubszą niż to za co Tokarczuk dostała Nobla i nazwał to „O sobie”. Autor sam jest swoim własnym charyzmatem, a nam pozostaje już tylko czekać aż Mróz z Bondą dostaną rozkaz, by napisać jedno o drugim i żenić to z ręki przed dużymi Empikami. I rzecz znajdzie odzew w postaci zaangażowanych recenzji w sieci, ludzie bowiem uwielbiają kiedy się ich traktuje poważnie i mogą oceniać samodzielnie dokonania swoich ulubionych autorów.

Czy to znaczy, że wszyscy w Polsce oszaleli i nikt już nie myśli normalnie, ani nie próbuje zrobić czegoś naprawdę dobrego? Moim zdaniem tak właśnie jest, nawet jeśli próbuje to natychmiast wpada w pułapkę własnej pychy i daje dowód, że nie rozumie czym jest rynek książki i odbywające się na nim gierki. Poza tym, krępują go aspiracje i pozycja towarzyska, a także to co jest najgorsze i najgroźniejsze – przemożna chęć zwracania na siebie uwagi.

Jak wszyscy zauważyli umieściłem tu wczoraj wywiad z Radosławem Sikorą, który spotkał się z ciepłym i dobrym przyjęciem. Pojawiły się komentarze, niektóre sympatyczne inne zagadkowe, także na fejsbuku. Wiedziony ciekawością kliknąłem w profil jednego z komentatorów, Pana Michała Chlipały. Znalazłem się nagle, w obcym, ale ciekawym świecie rekonstruktorów historii. Przeglądając po kolei to, co tam było, doszedłem do wniosków zaskakujących ale smutnych. Otóż rekonstruktorzy historii, przez sam fakt tylko swojego zaangażowania w rekonstrukcję, roszczą sobie prawa do oceny rynku popkultury literackiej, a konkretnie tego jego fragmentu, który historii dotyczy. Pan Chlipała napisał nawet taką sążnistą recenzję książki Majewskiego, która dotyczy jakichś kryminalnych spraw z Krakowa, chyba międzywojennego. Nie chce mi się teraz tego szukać, ale chodzi z grubsza o to iż pan Chlipała biada nad niewykorzystanymi możliwościami, które tak znakomity autor i scenarzysta jak Majewski miał, ale zdewastował je niestety i zamienił w papkę. To jest, w mojej ocenie coś niezwykłego. Mam na myśli tę recenzję, postawę czytelników treści publikowanych przez Pana Chlipałę, którzy ekscytują się mocno niedociągnięciami prozy Majewskiego. Proszę Państwa, to tak właśnie ma być. Nic nie rozumiecie. Jeśli wydaje Wam się, że rynek pop literatury będzie brał pod uwagę wasze, ciężko wypracowane, zdobyte w trudzie charyzmaty, to się głęboko mylicie. Ten rynek może Was co najwyżej wykorzystać, zemleć, a następnie wypluć, wyznaczyć na wasze miejsce jakichś mniej kłopotliwych i tańszych stójkowych, którzy mają jakieś zasługi w strefie przez Was nie dostrzegalnej i tyle. Jeśli więc bawicie się w te rekonstrukcje musicie to robić bez nadziei na sukces i w połączeniu z publikacjami i dystrybucją, która ominie takie pułapki. Jeśli sądzicie, że Wasze zaangażowanie daje Wam prawo do decydowania o czymkolwiek to jesteście w błędzie. Decydować możecie dopiero wtedy kiedy stworzycie i będziecie kontrolować kanały dystrybucji treści, które produkujecie. No, ale tu – jestem głęboko przekonany – spotka rekonstruktorów klęska. Przede wszystkim dlatego, że oni na tym rekonstrukcyjnym polu kompensują sobie jakieś deficyty ze świata rzeczywistego, a poza tym, w swojej naiwnej wierze sądzili, że wystarczy pieczołowitość i dokładność, żeby osiągnąć sukces. Nie wystarczy. Najważniejsze zaś jest to w jaki sposób sukces jest definiowany. To jest prawdziwa katastrofa – rekonstruktorzy definiują sukces jako zwrócenie na siebie uwagi jak największej ilości ludzi. Komunikacja z tymi ludźmi, w mojej ocenie, a mogę się mylić, odbywa się na zasadach nie do zaakceptowania. To znaczy mądry pan przemawia do głupiej publiczności. Tego, na przykład, nie ma i nigdy nie będzie na naszych konferencjach. Kiedy publiczność nie rozumie, albo z przekory udaje, że nie rozumie, bo to się często zdarza, mądry pan obraża się, albo przechodzi na ironiczny slang specjalistów, którym porozumiewa się z innymi mądrymi panami. Ja nie będę nigdy rekonstruktorem i los rekonstruktorów nie leży mi specjalnie na sercu, ale skoro jeden z nich się odezwał uważam, że warto coś o tym fenomenie napisać. Rynek rekonstrukcji pewnością będzie żył dalej, ale – tak jak powiedziałem – po podmianie kłopotliwych mądrych panów, na mniej kłopotliwych. Wtedy też okaże się ile kasy można z tego wycisnąć po przepuszczeniu niektórych publikacji przez empiki. Nie ma bowiem istotnego powodu, dla którego publikacje specjalistów od rekonstrukcji nie mogłyby się znaleźć w sieciach. Kwestia, kto i na jakich zasadach wyda pozwolenie. Ono może nie być nawet obłożone jakimiś specjalnymi warunkami. Wystarczy 60 czy 70 proc. ceny egzemplarza i już. Nie trzeba nawet znać jakichś sławnych szpiegów. No, ale wtedy autorzy będą się musieli zastanowić nad zyskiem, który będzie zerowy w porównaniu z nakładem włożonej w dzieło pracy. Pozostaje więc marudzenie, pisanie recenzji i nadzieja, że to wszystko, te kryminały, suspensy, literatura pop i autorzy parający się tym oszustwem, chcą jednak dobrze dla czytelnika i marzą jedynie o tym, by dostarczyć mu uczciwej rozrywki. Z taką myślą, ci wszyscy zaangażowani przecież i coś tam rozumiejący ludzie, zrezygnują ze swoich pasji i wrócą za biurka. My zaś zostaniemy tu gdzie jesteśmy.

 



tagi: sprzedaż  rynek książki  popkultura  rekonstrukcje historyczne 

gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 10:04
22     2404    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Pioter @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 11:01

Unieważnianie rekonstruktorów już się zaczęło

https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,25364291,na-obchodach-100-lecia-powstan-slaskich-grupa-rekonstruktorow.html

I nie jest ważne, że chłopcy byli potrzebni, żeby przedstawienie wogóle mogło trwać. I nie są nawet ważne zarzuty prokuratora wyciągnięte z d....

Ważny jest przekaz. Wasz czas już minął. Teraz, k...., MY!

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Pioter 1 listopada 2019 11:01
1 listopada 2019 11:23

Strach pomyśleć co będzie jak organizacje neonazistowskie przywłaszczą sobie flagę Lubeki

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Pioter 1 listopada 2019 11:01
1 listopada 2019 11:23

Raczej problemem tu jest zachowanie tych dwóch panów, bo to z ich inicjatywy prokuratura wszczęła dochodzenie.

"Doniesienie w tej sprawie wniósł Andrzej Sznajder, dyrektor katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej. On z kolei został zaalarmowany przez Grzegorza Grześkowiaka, członka Komitetu Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa w Katowicach przy IPN."

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 11:36

Najzabawniejsze jest to, że tych krzewicieli "pięknych" dylematów i innych skrupułów, żadne dylematy nie dotyczą, i nie mają przy tym żadnych skrupułów.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 16:16

Co do rekonstrukcji historycznej to E. Cherezińska napisała nową powieść. Najbardziej się namęczył grafik, który robił okładkę. Pewnie płakał jak oddawał dzieło do druku.

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2019/10/29/wojenna-korona-elzbieta-cherezinska-zachwyca/

W jednym z poprzednim tekstów napisałeś:

"Doszliśmy do stanu i sytuacji, w której nie tylko akademia staje się funkcją mediów – z jednej strony, albo organizacji tajnych i globalnych z drugiej. W ten sposób zagospodarowano również talent en masse. Wręcz ten talent unieważniono, po to by ludzie go pozbawieni mogli stać się przekaźnikami propagandy i udawać przy tym artystów."

Śpiewak Podsiadło Dawid idealnie pasuje do tego opisu. Wg Wprost zajmuje dziesiątą pozycję wśród najbardziej wpływowych ludzi w Polsce ;-)

https://twitter.com/notesfrompoland/status/1188755631110533120?s=20

Najlepsze na koniec czyli w poszukiwaniu charyzmatów, które tak szybko odchodzą. W Krakowie posadzili las "Prawiek" ku chwale noblistki Tokarczuk. Potomkowie chłopów pańszczyźnianych mnąc czapkie w dłoni oddali hołd wielkiej pisarce.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 1 listopada 2019 16:16
1 listopada 2019 16:31

Ja się wprost zacinam w sobie jak widzę coś takiego. Mam na myśli Cherezińską i jej prozę

 

A jeśli Elżbieta wdała się we Władka? Ten też, całymi latami rzucał się na wroga, nie czekając na posiłki, wybierał nie tego nieprzyjaciela, którego podpowiadała strategia, jakby zawołaniem rodowym Kujaw było nie “Pod wiatr!”, a “Jakoś to będzie”

 

Władek, kurna raz, Władek....może jeszcze pan Władek? Albo pan Władeczek? Ona jest chora umysłowo.

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 18:05

Coś mi się zdaje, że to jest w temacie. Dziś na tvn24.pl jest rozmowa z Mariuszem Szczygłem o tym, jak on coraz bardziej czuje świadomość swojej śmiertelności. W związku z tym, ile razy podpisuje książkę, pod spodem umieszcza datę. Ja nie żartuję. Tak jest.

https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/zyje-tak-jakby-kazdy-dzien-byl-ostatni,242,4185

zaloguj się by móc komentować

Matejek @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 18:47

''...coraz bardziej czuje świadomość swojej śmiertelności. W związku z tym, ile razy podpisuje książkę, pod spodem umieszcza d...''   https://www.medicalnewstoday.com/articles/326842.php#1

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @gabriel-maciejewski 1 listopada 2019 16:31
1 listopada 2019 18:49

Dziś swoją premierę ma czwarty tom cyklu “Odrodzone Królestwo”, prawdziwa gratka dla wszystkich fanów autorki i nie tylko. Elżbieta Cherezińska po raz kolejny udowadnia, że historia Polski jest pasjonująca. Wielka polityka przeplata się więc z intrygami dworskimi, turniejami rycerskimi i rozgrywkami w …alkowie.

Fani autorki i alkowa. Dalej nie trzeba czytać. W ogóle lepiej tego nie robić. Ja przeczytałem teraz fragment i powiem krótko: lepiej pisałem w IV klasie podstawówki.

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @krzysztof-osiejuk 1 listopada 2019 18:05
1 listopada 2019 18:53

Wpisuje datę, żeby ten ktoś mógł się potem chwalić, że sławny Pan Mariusz znawca Czech podpisał mu ostatnią książkę w życiu. TO jest wręcz nieprawdopodobne...

Z pożytkiem dla planety i dla innych. (...) Po tym gdy dostałem Nagrodę Nike, mój telefon non stop dzwoni. Zobacz na te ikony: 1285 nieprzeczytanych maili, 485 esemesów. To są wiadomości od ludzi, których muszę znać, mają przecież mój numer. Dużo większa fala gratulacji płynie na fanpage. (http://www.tvn24.pl)

Ten człowiek przez całe życie był nieszczęśliwy i teraz już wie dlaczego, czekał na tę nagrodę nike. W końcu czuje się ważny i potrzebny. To są naprawdę mocno poturbowani psychicznie ludzie, oni mają 100 razy bardziej przerąbane walczyć z każdym dniem niż człowiek z minimalną krajową.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @MarcinD 1 listopada 2019 18:49
1 listopada 2019 20:29

Jestem zdania, że ona sama tego nie pisze. Wątpię nawet, czy czyta w całości. Korzysta zapewne z paru  ghostwriters, którzy żonglują "właściwymi"  szablonami, a ona tylko składa to w sekwencję fabularną oraz  firmuje własnym nazwiskiem. Resztę załatwiają  promocja i stręczycielstwo. 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
1 listopada 2019 20:29

"Ktoś tam inny zrobił coś podobnego, ale najlepszy był i tak Norman Davies, który wyharatał księgę grubszą niż to za co Tokarczuk dostała Nobla i nazwał to „O sobie”. Autor sam jest swoim własnym charyzmatem, a nam pozostaje już tylko czekać aż Mróz z Bondą dostaną rozkaz, by napisać jedno o drugim i żenić to z ręki przed dużymi Empikami."

Mnie sie wydaje, ze doczekamy programu telewizyjnego, w ktorym Bondzie i Mrozowi lekarz usunie po kawalku watroby, po czym siada naprzeciw siebie i Mroz zje ten przysmazony kawalek Bondy, a ona jego.

A Mroz potem napisze ksiazke, w ktorej wyjasni, ze jego pradziadek z plemienia Siuksow po upolowaniu bizona, spozywal jego watrobe. I ze to mu tak po indianskich przodkach zostalo.

Bonda jako bizon.

A srodowisko Teologii Politycznej zorganizuje prelekcje pt. "My Indianie" [zamiast "My Rzymianie"].

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @krzysztof-osiejuk 1 listopada 2019 18:05
2 listopada 2019 08:18

On jest po prostu głupi ten Mariusz

zaloguj się by móc komentować



gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 listopada 2019 20:29
2 listopada 2019 08:20

O tym bizonie i wątrobie to opowiedzą Radek Kotarski i Rożek

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @gabriel-maciejewski
2 listopada 2019 12:02

Od ponad 10 lat w miasteczku nieopodal Krakowa co rok organizowane są "Pola Chwały". Wystawiają się tam różne grupy rekonstrukcyne. Parę lat temu szedłem sobie po mieście podczas tych wydarzeń i usłyszałem jak jedna niewiasta mówi drugiej cyt." Ja to bym chciała mieć prawdziwego żołnierza, a nie takiego ch..a przebierańca" . Od tej pory zmienił się mój stosunek do "rekonstrukcji historycznych".

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gabriel-maciejewski
2 listopada 2019 19:59

Grupy rekonstrukcyjne budzą zażenowanie, niezależni od wiedzy, którą zapewne rekonstruktorzy posiadają. Nie potrafię uwolnić się od tego poczucia... 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Zbigniew 2 listopada 2019 12:02
2 listopada 2019 20:00

No to jest clou :)))

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @onyx 1 listopada 2019 16:16
2 listopada 2019 21:57

Przepisał żywcem z Twittera.... Żenada

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @onyx 1 listopada 2019 16:16
2 listopada 2019 23:43

Być może Dawid ma być wykorzystany w przyszłości, dlatego został wciągniety na taką listę.

Ale Cherezińska to może mu buty czyścić. Chłopak ma potencjał, w swoim gatunku jest niezły, to raz. Bardzo poważnie podchodzi do muzyki, nie spóźnia się, szanuje swoich fanów (byłam z dzieciakami kilka razy na jego koncertach, szacun). To dwa. Trzy - przyciąga do siebie ludzi, robi ogrom projektów, które sprzedają sie jak ciepłe bułeczki, przy osobistym spotkaniu magnetyzuje (co potwierdza nasz ziomalka Nykielówna;). To jest trochę tai nasz Chris Martin.

Ja bym się raczej uważnie przyglądała jego przyszłości, bo jak robi się 3 albumy w zasadzie w 4 lata, sprzdaje ponad 450tys płyt w tym czasie, robi masę koncertów, nie tylko ze swoim udziałem, to jest duże ryzyko zaangażowania go w "charyzmatyczne" treści.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować