Tylko kłamstwo jest ciekawe?
Jak wiecie każdy oszust publikujący teksty historyczne uwiarygadnia się przez to, że daje do nich motto wzięte z Józefa Mackiewicza – Tylko prawda jest ciekawa. Po złożeniu takiej deklaracji można już wszystko. Ludzie się nie zorientują, mowy nie ma. Jeśli publicystyka pełna jest właściwie sprofilowanych emocji, łykną każde łgarstwo. Nigdy też nie zrozumieją, że kolportaż kłamstw to metoda, którą się ciągle doskonali. Nie mają bowiem nawyku oceniania intencji i nie są przyzwyczajeni do czytania dłuższych tekstów. I to jest uznawane za walor, o czym przekonacie się na końcu tego tekstu.
Od kilku dni w sieci eksploatowany jest temat obrony Przebraża, wsi na Wołyniu, w której oddolnie, co zawsze jest podkreślane, utworzyła się samoobrona. I ta samoobrona za pomocą broni otrzymanej za darmo od Niemców, a także wykopanej na polach bitew oraz przechowanej pod strzechami, stawiała opór atakującym wieś bandom, czy też oddziałom ukraińskim. Nikt tego nawet nie próbuje kwestionować, bo legenda ta uwodzi wszystkich, a poza tym – co za szczęśliwy zbieg okoliczności – jakże znakomicie pasuje do czasów dzisiejszych kiedy to Polacy czują się coraz bardziej zagrożeni przez coraz bezczelniejszych Ukraińców. No i sami rozumiecie – nie wiadomo co się może zdarzyć. Ja tym ludziom, piszącym o Przebrażu, zadaje różne podchwytliwe pytania. Ale oni ich nawet nie rozumieją. Postanowiłem więc napisać tekst, w którym przedstawię głównych aktorów i oś dramatu, wokół której te postaci ustawiono. Z góry uprzedzam, że jak mi ktoś zarzuci, że bronię Ukraińców zaliczy takiego kopa w dupę, że zatęskni do czasów, kiedy koledzy zamykali go w kiblu na przerwie i wrzucali od góry zapalone papierki. Dodam jeszcze tylko, że głównych aktorów przedstawię według starszeństwa stopniem, a nie według znaczenia w narracji o Przebrażu. No to lecimy.
Oto Józef Sobiesiak, autor wspomnień o Przebrażu, choć w jego życiorysie w wiki nie pojawia się nawet słowo Przebraże. Pojawiają się za to inne słowa. Oto one: kontradmirał w marynarce PRL, generał brygady LWP, radziecki partyzant, zastępca dowódcy marynarki wojennej w latach 1963-1968. Zastępca komendanta Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego, sprawiedliwy wśród narodów świata.
Kontradmirała nic nie przebije dlatego obecny w czasie walk z Ukraińcami w Przebrażu pułkownik Władysław Filar jest dopiero na drugim miejscu. W jego biogramie są następujące słowa: żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, pracownik naukowy Akademii Sztabu Generalnego. Wykładowca Wyższej Oficerskiej Szkoły Wojsk Łączności, wiceprzewodniczący Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, syn Władysława i Wiery. Wskażę na dwa momenty w karierze Władysława Filara, które wydają mi się zastanawiające. Potem zaś podświetlę je odpowiednio stonowanym światłem. Oto fragment pierwszy:
„1 lipca 1943, wobec ataku UPA na polską ludność, wraz z całą rodziną uciekł do Włodzimierza, gdzie wstąpił do tolerowanej przez Niemców samoobrony polskiej[a]. Od 14 grudnia 1943 na rozkaz konspiracji podjął służbę w złożonym z Polaków 107 batalionie Schutzmannschaft, stacjonującym w niemieckich koszarach w Maciejowie, przeniesionym przez Niemców z Włodzimierza. W batalionie pełnił funkcję kierownika kancelarii, był jednym z ośmiu członków komórki konspiracyjnej”
A oto fragment drugi:
„We wrześniu 1944 wstąpił w Lublinie do ludowego Wojska Polskiego. Został szefem kancelarii 4 samodzielnego batalionu żandarmerii, który zabezpieczał ochronę Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W maju 1945 Filar awansował na starszego adiutanta batalionu, od grudnia 1945 pełnił obowiązki kwatermistrza batalionu. W listopadzie 1946(?)[9] 1953[10] został kwatermistrzem 2 pułku piechoty w Skierniewicach. W latach 1945–1948 członek PPR, a następnie PZPR”
Kolejny bohater obrony Przebraża to najbardziej wszystkim znany Henryk Cybulski, pseudonim Wołyniak, który zostawił wspomnienia zatytułowane „Czerwone noce”. Kłopot w tym, że wspomnienia te napisane zostały przez Henryka Pająka, osobistość znaną i raczej niesławną, a Henryk Cybulski jedynie je podpisał. Popatrzmy jednak na jego życiorys. Stoi tam jak byk:
„W sierpniu 1942 roku namówiony przez brata Józefa wstąpił do Armii Krajowej. Nawiązał też współpracę z sowieckimi partyzantami z oddziału Józefa Sobiesiaka Maksa. Według Leopolda Świkli, Cybulski wstąpił do AK na początku maja 1943 r. «... Ludwik Malinowski został zaprzysiężony w połowie maja 1943 r. przez jednego z dowódców AK, a Henryk Cybulski został zaprzysiężony przeze mnie osobiście na początku maja 1943 r.» (Leopold Świkla „O Przebrażu І kilku innych sprawach”
Czyli autor, albo prawie autor wspomnień o Przebrażu, najpierw wstąpił do AK, a potem przyłączył się do radzieckich partyzantów, którymi dowodził – que coincidencia – przyszły kontradmirał Sobiesiak.
I kolejny fragment:
„Pod koniec kwietnia 1943 roku został wybrany komendantem wojskowym samoobrony Przebraża, zorganizowanej dla obrony miejscowej ludności polskiej przed oddziałami UPA. Na tym stanowisku zastąpił Zygmunta Nestorowicza. Cybulski objął nowe obowiązki 8 maja 1943 roku”.
No i jeszcze jeden fragment:
„31 stycznia 1944 roku do Przebraża wkroczyły oddziały Armii Czerwonej, a samoobrona została rozwiązana. Cybulski wraz z innymi przywódcami samoobrony poszukiwany przez NKWD początkowo się ukrywał, a nie widząc innego wyjścia wstąpił wraz z nimi do brygady partyzanckiej „Grunwald”, dowodzonej przez Józefa Sobiesiaka, jednak wkrótce musiał z niej uciekać, ze względu na zagrożenie aresztowaniem przez NKWD. Według Władysława Filara (2007) członkowie samoobrony Przebraża, w tym Cybulski, walczyli w szeregach LWP nad Wisłą, na Wale Pomorskim, forsowali Nysę Łużycką i Odrę oraz uczestniczyli w walkach o Kołobrzeg, Drezno i Berlin.”
I to jest naprawdę niezwykłe. Wstąpił do brygady „Grunwald”, bo nie było innego wyjścia? Mówimy o zaprzysiężonym żołnierzu Armii Krajowej. Uczynił to po zajęciu Wołynia przez Armię Czerwoną. Potem musiał uciekać, ale ostatecznie walczył w LWP, jak pisze Władysław Filar, który – po opuszczeniu Przebraża, w niedługim czasie, z szeregowego żołnierza Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, został szefem kancelarii 4 samodzielnego batalionu żandarmerii, który chronił Sztab Główny LWP. Aż się w tym momencie przypomina program z peerelowskiej telewizji zatytułowany „Kariery, bariery”.
No nic, idźmy dalej. Oto najmniej ważny bohater tamtych zdarzeń – Mikołaj Kunicki, pseudonim Mucha. Jego rola w obronie Przebraża była znikoma, ale zostawił on najobszerniejsze pamiętniki, które sprzedawane są na allegro za jakieś koszmarne sumy.
Ja tu umieszczę pojedynczy fragment jego życiorysu, bo cała reszta w zasadzie się powtarza i jest toczka w toczkę podobna do tamtych życiorysów.
„Przedwojenny podoficer zawodowy WP, w 1939 był uczestnikiem kampanii wrześniowej, walczył w obronie Warszawy. W 1939 uciekł z niewoli niemieckiej i powrócił do rodzinnego domu. Do 1941 przebywał u swojej matki w Horodcu k. Kobrynia (w majątku Marii Rodziewiczówny). W 1942 został powołany do służby w Schutzmannschaft, w Kobryniu. Od marca do listopada 1942 był na przeszkoleniu w niemieckiej szkole wojskowej w Kobryniu (dywersja–sabotaż). Szkołę ukończył w stopniu feldfebla. Od stycznia 1943 dowódca kompanii w 104. batalionie Schutzpolizei (niem. Schutzmannschaftsbataillon 104), która likwidowała m.in. oddziały UPA w okolicach Wysocka. Po ataku bojówek ukraińskich na polskie wioski, a następnie odmowie niemieckiego dowództwa wzięcia odwetu na Ukraińcach, on i jego kompania (150 żołnierzy) zdezerterowali.
W marcu 1943 nawiązał kontakt z partyzantką radziecką, a następnie zdezerterował z grupą żołnierzy, zabijając niemiecką kadrę dowódczą. Połączył się z grupą gen. Wasilija Begmy. 3 sierpnia 1943 objął dowództwo oddziału Zjednoczonych Polskich Partyzantów im. Tadeusza Kościuszki na Wołyniu podporządkowanego Głównemu Sztabowi w Moskwie oraz generałowi Begmie.”
Przedwojenny, polski podoficer zawodowy został powołany do niemieckiej jednostki policji i skończył szkołę dla feldfebli? Tego by Henryk Pająk nie wymyślił. No, ale tak jest napisane: Polak został powołany do służby w Schutzmannschaft. Powołany – podkreślam – choć w innym miejscu napisane jest, że to była formacja ochotnicza. W angielskiej wiki jest to samo: Polak powołany do służby w Schutzmannschaft. Dopiero w ukraińskiej wiki stoi jak byk, że był to prawosławny Białorusin. Polaków bowiem nikt do takich jednostek nie przyjmował. Rodzi się więc pytanie – kim był Władysław Filar – syn Władysława i Wiery? Szef kancelarii samodzielnego batalionu żandarmerii, który ochraniał Sztab Główny LWP?
Zanim przejdę dalej uprzedzę może, że tekst ten będzie miał trzy albo nawet cztery pointy. Przygotujcie się.
Jak wiemy na Wołyniu, działała 27 Dywizja Piechoty AK, która liczyła do 6 do 7 tysięcy żołnierzy. Jej rola jest metodycznie i systematycznie pomniejszana przez współczesną publicystykę. Taki pan Srokowski, pisze, że nie mogli dać oni ochrony ludności, albowiem AK spóźniło się z decyzją i było tych żołnierzy za mało. A państwo polskie już nie istniało. W tym momencie głos pisarza Srokowskiego łamie się i zawiesza. I teraz pora na pointę pierwszą – znacząco przedwczesną. Oto napisał Stanisław Srokowski książkę „Duch polskich kresów”, wydaną przez wydawnictwo, a jakże, Magna Polonia. Na okładce tej książki mogliśmy się spodziewać wielu rzeczy. Na przykład widoku na Dniestr w Zaleszczykach, albo panoramy zamku w Kamieńcu Podolskim. W każdym razie czegoś w tym stylu. No, ale cóż za niespodzianka! Na okładce książki Stanisława Srokowskiego – „Duch polskich kresów” – znajduje się ujęta w wielkim zbliżeniu twarz autora. https://www.motyleksiazkowe.pl/historia/47976-duchy-polskich-kresow-9788395258084.html?search_query=Srokowski&results=6
Uważam, że to jeden z najbardziej ekstrawaganckich pomysłów w całej historii polskiego rynku wydawniczego.
Porzućmy na razie myśl o pointach i skupmy się na życiorysach dowódców 27 Wołyńskiej Dywizji AK.
Oto Kazimierz Damian Bąbiński – Luboń - pułkownik:
„Za dowodzenie i walkę na Wołyniu płk Kazimierz Bąbiński odznaczony został Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari. 2 listopada 1945 został aresztowany i więziony. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie skazany na 6 lat więzienia. Zwolniony z więzienia 16 marca 1947 na mocy amnestii. Aresztowany ponownie 16 grudnia 1947, skazany wyrokiem WSR Warszawa na 10 lat więzienia. Zwolniony z więzienia na mocy amnestii z dnia 16 grudnia 1953, zamieszkał w Szczecinku, gdzie pracował jako referent w Rejonie Przemysłu Leśnego”.
Oto Jan Wojciech Kiwerski – Oliwa - podpułkownik:
„Jan Wojciech Kiwerski poległ tragicznie 18 kwietnia 1944 r. (w południe) w rejonie chutoru Dobry Kraj (dawna gmina Korytnica) w okolicznościach do dziś nie w pełni wyjaśnionych. Chata, w której przebywał Jan Wojciech Kiwerski została ostrzelana, a następnie zapłonęła. W czasie próby ucieczki „Oliwa” został zastrzelony. Rozpoczęła się walka żołnierzy AK z napastnikami, w wyniku której zginęło pięciu wrogich żołnierzy. Zabici żołnierze byli ubrani w elementy mundurów niemieckich, sowieckich oraz cywilne ubrania, co wskazywałoby na ich przynależność do formacji partyzanckiej. Najbardziej prawdopodobne hipotezy dotyczące tego wydarzenia wskazują na celowe zabicie „Oliwy” przez Sowietów, którzy chcieli się pozbyć polskiego dowódcy”
Oto Jan Szatowski – Kowal - podpułkownik:
„Po rozbrojeniu przez Rosjan dywizji 25 lipca 1944 roku w Skrobowie uniknął aresztowania. 31 sierpnia 1944 roku rozpoczął organizację struktur WiN-u na Podlasiu i Lubelszczyźnie początkowo jako inspektor rejonowy, następnie komendant Okręgu Lubelskiego.
Aresztowany 9 listopada 1946 roku przez Urząd Bezpieczeństwa został osądzony, zdegradowany i skazany na karę śmierci. Wyrok został później zmieniony na 7 lat więzienia. Karę odbył w całości w więzieniach w Rawiczu i Wronkach.
Po odbyciu kary w 1954 roku osiadł w Janowcu Wielkopolskim, gdzie prowadził małe gospodarstwo rolno-warzywne. Nie przyjął propozycji MON zweryfikowania odebranego mu stopnia. Pod koniec lat 70. otrzymał rentę inwalidzką. Izolował się od otoczenia, nie założył rodziny.”
Oto Tadeusz Sztumberk-Rychter – Żegota – major:
„6 sierpnia 1944 roku aresztowany w Świdrze[1] przez NKWD i zesłany początkowo do Charkowa, a następnie do obozu NKWD nr 179 w Diagilewie[3]. Po ucieczce został ujęty na granicy i osadzony w obozie jeńców wojennych w Wystruciu na terenie dawnych Prus Wschodnich[1]. W lipcu 1947 roku uwięziony w obozie NKWD nr 150 w Griazowcu[4]. Do Polski wrócił w maju 1948 roku. Początkowo utrzymywał się z pracy fizycznej, później stopniowo awansując doszedł do stanowiska dyrektora chemicznego zakładu produkcyjnego w Górze Kalwarii. Działał w Stowarzyszeniu „PAX”, był członkiem Zarządu Głównego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.”
Był to jedyny oficer z dowódców Dywizji, który coś podpisał. I to widać w jego karierze. Nie będziemy tu doprawdy wnikać w okoliczności tej kariery pamiętając przecież cały czas o karierze prostego żołnierza Władysława Filara.
Oto Jan Kotowicz – Twardy – Pułkownik:
„W październiku 1944 roku został aresztowany w Kurowie i wyrokiem Wojskowego Sądu Okręgowego w Lublinie z 13 sierpnia 1945 roku skazany na 10 lat więzienia, ale we wrześniu zwolniony na podstawie amnestii[3]. Po wojnie pracował do 1949 roku w Państwowych Nieruchomościach Ziemskich w Kijowie jako magazynier oraz w inwalidzkich spółdzielniach pracy w Rzeszowie[17]. Przeszedł na rentę 1 września 1958 roku[3].
Zmarł 15 października 1963 w Rzeszowie”
Teraz pora na kolejną pointę. Henryk Cybulski, dowódca obrony Przebraża był podoficerem. Czytamy jednak w wiki, że w obronie Przebraża brał też udział oddział, bardzo silny, partyzantów sowieckich. Dowodził nimi pułkownik Nikołaj Prokopiuk. Oddział składał się z piechurów i kawalerzystów. Tylko czy rzeczywiście sowiecki pułkownik podporządkował się polskiemu sierżantowi? Ja tam się na wojsku nie znam, ale z opisów wychodzi na to, że tak musiało być. Oto fragmenty życiorysu pułkownika Prokopiuka:
„Od lipca 1937 do grudnia 1938 roku przebywał w Hiszpanii uczestnicząc w wojnie domowej po stronie republikanów. Był kolejno doradcą dowódcy oddziału partyzanckiego na froncie południowym, a następnie członkiem Rady Wojennej 14 Korpusu Armii Republikańskiej, w skład którego wchodziły wszystkie oddziały partyzanckie wojsk republikańskich.
Po powrocie z Hiszpanii starszy oficer 1 Zarządu NKWD w Moskwie. Od października 1940 roku w Helsinkach, gdzie w ambasadzie ZSRR odpowiadał za działania operacyjne oficerów wywiadu na terenie Finlandii.”
„W czerwcu 1942 roku został zrzucony na tyłach wroga w rejonie Olewska na czele oddziału OSNAZu NKWD. Z czasem oddział ten przekształcony w zgrupowanie partyzanckie, zajmujące się działalnością wywiadowczą i dywersyjną. Początkowo zgrupowanie walczyło na terenie Ukrainy, a w styczniu 1944 roku przekroczyło Bug i wzięło udział w walkach partyzanckich na terenie Lubelszczyzny, m.in. w trakcie niemieckiej operacji przeciwpartyzanckiej „Sturmwind”. W tym czasie dowodził wszystkimi oddziałami partyzanckimi, zarówno radzieckimi jak i polskimi w czasie bitwy na Porytowych Wzgórzach.”
„W lipcu 1944 roku dowodzone przez niego zgrupowanie przeszło w Bieszczady, a następnie na teren Słowacji, gdzie wzięło udział w powstaniu słowackim. Na początku września zajęło przełęcz Ruski Put w Bieszczadach Wschodnich i broniło ją do 1 października 1944 roku do momentu dotarcia tam oddziałów Armii Czerwonej.
W dniu 5 listopada 1944 roku za męstwo i odwagę w trakcie wykonywania zadań specjalnych na tyłach wroga został nagrodzony tytułem Bohatera Związku Radzieckiego.”
I to w zasadzie by wystarczyło. No, ale jeszcze taka ciekawostka:
„W grudniu 1944 roku został zastępcą szefa specjalnej misji NKWD do Chin, gdzie w latach 1944–1946 uczestniczył w wojnie domowej, będąc doradcą i organizatorem wywiadu i kontrwywiadu chińskiej Armii Czerwonej.
Po powrocie z Chin w lipcu 1946 roku został naczelnikiem Wydziału Spraw Wewnętrznych w Wojskowej Administracji Okupacyjnej Saksonii w Dreźnie. W marcu 1948 roku został zastępcą naczelnika oddziału w Zarządzie ds. walki z bandytyzmem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR. W sierpniu 1950 roku przeniesiony do rezerwy.
Po przeniesieniu do rezerwy działał w organizacjach kombatanckich, będąc członkiem Radzieckiego Komitetu Weteranów Wojny. Był także członkiem zarządu Towarzystwa Przyjaźni Radziecko-Polskiej, członkiem Radzieckiego Komitetu Solidarności z Greckimi Demokratami.”
Czy to koniec? No, nie dopiero zbliżamy się do końca. W Przebrażu był jeszcze ten człowiek – Jan Rerutko, podporucznik piechoty. A więc starszy stopniem niż Cybulski. Oto fragment jego życiorysu:
„W połowie sierpnia 1942 został skierowany do obrony Przebraża. Jego oddział liczył 107 ludzi. Nie zgodził się na podporządkować sowietom mimo nakłaniania przez nich i zaoferowania „nagrody” . Ze swoim adiutantem został zaproszony na spotkanie przez komendanta sowieckiego oddziału partyzanckiego, ps. „Bohun” celem uzgodnienia wspólnej akcji przeciw Niemcom. 6 listopada 1943 został zamordowany w okolicach Hermanówki, a ciało jego i kilku polskich żołnierzy odnaleziono potem w miejscu, w którym przebywał wcześniej ww. oddział sowieckich partyzantów”.
Jak zauważyliście zapewne, nie wymieniłem żadnego ukraińskiego nazwiska. Uczyniłem to, albowiem nie jestem pewien do końca przeciwko komu organizowano partyzantkę na Wołyniu. Od Niemców otrzymywano za darmo broń. Sowieci pomagali jak mogli, bo zbliżał się front, tylko ta cała 27 Wołyńska Dywizja AK przeszkadzała jak umiała, nie potrafiąc udzielić ludziom należytej pomocy. O Ukraińcach zaś mówi się przy okazji Przebraża anonimowo, opisuje się ich w masie, jako tłuszczę przepędzaną z miejsca na miejsce.
No, ale pora na kolejną pointę. Oto zaczęły się już tańce nad grobami powstańców warszawskich. Padają – jak co roku – dramatyczne pytania, ktoś konstruuje jakieś hipotezy. Powraca wątek lądowania Berlingowców na Czerniakowie. A ja dziś z rana dostałem niezwykły zupełnie materiał. Jest to list napisany przez żonę generała Rayskiego do Ignacego Matuszewskiego:
"Kochany, z zachwytem przeczytałam Twój artykuł o powstaniu, jak zresztą zawsze to, co piszesz, czytam. Ale chcę Ci powiedzieć - i tylko Tobie - nie tylko to jest prawdą. Powstaniec warszawski - piszesz - poraził rodzimą nikczemność i kłamstwo. I tak i nie. Byli cudowni młodzi żołnierze ale byli i tacy, którzy za dziesięć złotych dolarów sprzedawali choremu garść czarnej kawy, którą kradli na kwaterach, co w rękę wpadło, którzy zwłok ukochanego dowódcy (Andrzeja Romockiego) nie zabrali spod kul o 15 kroków. Z rzezi na Mokotowie do moich kwater dochodziły tylko kości. Kradzież i pijaństwo nie miało granic. A idiotyzm!
W połowie sierpnia przyjechali na Mokotów Węgrzy - że niby się przyłączą. Musiałam wydać dla nich konserwy i wino. Bratano się, wiwatowano i pito. Pokazano wszystko. Pofotografowano, zaśpiewali jeszcze Polska... i odjechali. A zaraz potem grad bomb poszedł na te miejsca i nikt się nie przyłączył.
Dlaczego trwało aż 63 doby? Bo Niemcy zawsze pod płaszczykiem walki z powstaniem robili antysowieckie przesunięcia wojsk, a nas nie zdobywali. Tylko ostrzeliwali z ciężkiej artylerii i moździerzy, żebyśmy wyzdychali powoli i żeby naszą winą było zniszczenie miasta. Jak tylko potrzebowali jakiejś dzielnicy - zdobywali ją w jeden dzień. Cóż nas broniło? Maleńkie rowy i kilkaset grantów i kilkadziesiąt karabinów... Wjeżdżali czołgami jak chcieli, ale wtedy kiedy chcieli, nie wcześniej. Były małe sporadyczne bitwy, ale przede wszystkim po prosty trwanie i czekanie na pomoc, lub śmierć. Rola zajęcy na miedzy, bo myśliwy zaczął się czymś innym.
Człowiek w warunkach za ciężkich - brak wody, światła, jedzenia, ciągły obstrzał - staje się bydlęciem. Akurat jak w warunkach zbyt lekkich. Już we wrześniu powstańcy dzielili się na nielicznych św. Jerzych - i na bydło. To też jest prawdą. Prawdą tylko dla Ciebie.
I sama godzina wybuchu? Piąta. Akurat robotnicy wracają z fabryk, akurat pół miasta siedzi w tramwaju (wisi w tramwaju). Czyj to był szatański pomysł? Kto ubzdurał sobie, że powstanie zacznie się od desantu na Okęciu? Tak przecie mówili oficjalnie spadochroniarze, których instruował sam Sikorski! I tego desantu czekano codziennie i mój mąż (gen. Ludomił Rayski) był trzy razy nad Warszawą ze zrzutami i mówił, że to było piekło, a desant dziecinna mrzonką. Stracili 30 załóg na 95 samolotów, które doleciały.
W początkach lata wysłano z Warszawy wszystkich cywilnych Niemców. Na 1 sierpnia opróżniono koszary, które myśmy triumfalnie zajęli, po to tylko, żeby Niemcy wiedzieli, co bombardować. Jak genialnie Niemcy i Sowieci dali sobie buzi nad naszym trupem. I jak nieskończenie naiwni byliśmy - my.
Z siłą ukrytego pożaru muszą się liczyć najpotężniejsi na świecie - piszesz. Nieprawda. Chciałabym wierzyć, że krew ta nie została zmarnowana. Nie wierzę.
Wobec Boga - tak. Wobec ludzi - po prostu w błoto".
Mając przed sobą taki tekst, trudno się jeszcze nad czymkolwiek zastanawiać. No, ale jednak…publicystyka rządzi się swoimi prawami. Show must go on…jak mawiali banderowcy. Przedstawienie trwa. Ja jestem o tym głęboko przekonany, kiedy widzę jak premier Morawiecki – kolejny już raz – zakłada polską chadecję. I nie mówcie mi, że są to sprawy bez związku. Do tej chadecji doprasza Kalisza Ryszarda, a uczestnicząca w jego ruchu pani Semeniuk idzie się lansować do Moniki Jaruzelskiej. Ktoś powie, że to nie jest jednak szefostwo kancelarii samodzielnego batalionu żandarmerii ochraniającego Sztab Główny LWP. I rzeczywiście z taką uwagą będę musiał się zgodzić – na razie nie jest.
Na koniec jeszcze jeden nie związany z całą tą przydługą opowieścią rodzynek. Wczoraj na fejsie, pod moim tekstem o dobijaniu starców ukazał się komentarz pana Dariusza Wieromiejczyka, producenta filmowego, autora piszącego w tygodniku „Do rzeczy”. Oto jego treść:
„Straszną krzywdę zrobiła facebookowi AI. Jeszcze niedawno - posty były króciutkie, przeważały zdjęcia - portal upodobniał się do Instagrama. Teraz - elaboraty na tysiące słów - zakończone linkiem do "zrzutki".
Pan Wieromiejczyk to nie jest przypadkowy człowiek i on teoretycznie nie powinien zaglądać na mój blog. Kiedy bowiem zatrudniłem się w „Życiu” u Tomasza Wołka na stanowisku archiwisty prasowego, czyli możliwie najgorszym, on był tam szefem działu promocji – chyba – albo kimś podobnym. A o jego talentach i zarobkach krążyły legendy. Nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy, bo i o czym? Nie jest jednak możliwe, by pan Wieromiejczyk mnie nie kojarzył, tym bardziej, że później starałem się o pracę w jego firmie, ale jej nie dostałem. Bo się po prostu do tej roboty nie nadawałem. To trzeba powiedzieć wprost. Czyli można rzec, że jakoś się tam rozpoznajemy, choć nie gadaliśmy ze sobą – wyjąwszy tę jedną rozmowę o pracę – nigdy. Po co więc on przychodzi i sugeruje, że ja nie piszę swoich tekstów sam, ale że robi to AI? Nie wiem. Może wy zgadniecie. Dlaczego przeszkadza mu link do zrzutki dla ukraińskiej rodziny? Też nie potrafię tego odgadnąć. Skąd pomysł, że fejsbuk ma być podobny do instagrama? Kolejna zagadka…Dlaczego on w ogóle przyłazi i czyta cokolwiek z moich tekstów? Nie sposób dociec. Wyznam, że do wczoraj los pana Wieromiejczyka nie interesował mnie wcale. No, ale skoro on zaczął, wpisałem jego nazwisko w Google i wyskoczył mi taki oto fragment artykułu z „Do rzeczy”:
„Płaszczenie się polityków PiS przed naszym amerykańskim sojusznikiem wydaje się efektem swoistego instynktu służalstwa, zaszczepionego im podczas karier w typowej partii wodzowskiej. Niestety, jest ono sprzeczne z fundamentalnymi obyczajami amerykańskiej polityki”
Tak, jak napisałem – ta pointa jest w zasadzie bez związku z tekstem, ale chciałem ten tekst jeszcze wydłużyć, żeby Dariusz Wieromiejczyk, który na pewno go przeczyta, miał się nad czym zastanawiać.
Kolej na pointę ostateczną. Tak, jak już kiedyś pisałem – jedyna literatura polska jaka istnieje to wspomnienia szlachty. Reszta to propaganda. Sienkiewicz to imaginacyjne wspomnienia szlachty, więc żadnej sprzeczności tu nie ma.
I ja postanowiłem kontynuować wydawanie wspomnień szlachty, tyle że z terenów północno wschodnich przerzucam się na tereny Ukrainy, Wołynia i Podola. Tak, jak zapowiedziałem jeszcze jesienią, zamiast pamiętników białoruskich i litewskich będą pamiętniki ukraińskie. Zaczynamy od Szymona Konopackiego. Oto fragment jego życiorysu:
„polski poeta, pisarz, tłumacz i pamiętnikarz. Podkomorzy, prezes Izby Cywilnej Gminy Wołyńskiej, marszałek powiatu zasławskiego.”
„W wieku 21 lat wybrany został podsędkiem sądu ziemskiego zwahelskiego. Po zrzeczeniu się stanowiska, przeniósł się do Warszawy i z pomocą poety Alojzego Felińskiego otrzymał stanowisko sekretarza w komisji regulacji handlu i żeglugi we wszystkich prowincjach przed rokiem 1772. Po zamknięciu komisji wrócił na Wołyń i mianowano go prokuratorem funduszy edukacyjnych liceum krzemieniciego, by następnie przyjąć stanowisko podkomorzego zwiahelskiego. W roku 1844 poprzez głosy szlachty, został obwołany prezesem Izby Cywilnej Wołyńskiej, i marszałkiem powiatu zasławskiego.”
A wszystko to działo się w czasach, kiedy nikt nie używał słowa Ukrainiec, nie myślano nawet o reformie rolnej, wieś żyła w zgodzie z dworem, a urzędnicy posesjonaci nie pobierali wynagrodzenia za działalność publiczną. Nawet im to w głowie nie postało. Nie kłamali też tak straszliwie jak autorzy pamiętników o obronie Przebraża.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/pamietniki-szymon-konopacki/
tagi: historia sowieci wołyń upa przebraże nkwd kłamstwa manipulacje obrona pamiętniki cybernetyka lwp
|
|
gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 10:53 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 11:35 |
STOP

podżegaczom wojennym ;-)
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 11:56 |
jedna jedyna uwaga w kwestii, w której mam niejaka wiedzę.
Czyli do fragmentu:
"Do Polski wrócił w maju 1948 roku. Początkowo utrzymywał się z pracy fizycznej, później stopniowo awansując doszedł do stanowiska dyrektora chemicznego zakładu produkcyjnego w Górze Kalwarii. Działał w Stowarzyszeniu „PAX”, był członkiem Zarządu Głównego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację.” Był to jedyny oficer z dowódców Dywizji, który coś podpisał. I to widać w jego karierze".
(wytłuszczenie moje).
Zakład w Górze Kalwarii to jeden ze sztanfarowych podmiotów gospodarczych "INCO-Veritas", produkujący słynny płyn do naczyć "ludwik".
W "PAX" i "INCO -Veritas" komuniści "skoszarowali" żyjacych w kraju niedobitków z AK, zwłaszcza z formacji kresowych, które nie zdążyły wykrwawić się w Powstaniu '44.Po 1953 r., kiedy stalinowska maszynka do mielenia ludzkiego męsa została zatrzymana, ulokowano ich w takim jednym przeznaczonym dla nich miejscu. Nie zrobili żadnej kariery, przeciwnie otoczono ich siecią konfidentów.
Sam pracowałem w podobnych zakładach w latach 1985-89 , a moimi szefami byli:
Mój pierwszy szef w zakładach INCO-Veritas:
https://opowiedziane.ipn.gov.pl/ahm/swiadkowie/37045,Lisowski-Bolewslaw.html
ojciec ww.:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Lisowski
A to kolejny z moich szefów w zakładach INCO-Veritas:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Karolkiewicz
Gdy w "Radiokomitecie" na Woronicza nie mogłem, jako bezpartyjny, zostać bodaj kierownikiem działu, znalazłem ogłoszenie zakładu INCO w Karczewie, że szukaja kogos na stanowisko gł. ekonomisty.
Juz wówczas mieszkałem w Otwocku (u żony i mieliśmy małe dziecko), a Karczew był o kilka minut dojazdu, zas pieszo to jakieś 20 minut. Zgłosiłem się na rozmowe do dyr. B. Lisowskiego, ówczesnego dyrektora tego zakładu.
On na przyniesione przeze mnie dokumenty ledwie spojrzał 9cv, dyplomy i inne takie), i powiedział co następuje: wszyscy, którzy tu sie zgłaszaja, mają papiery mniej wiecej w porządku, ale pan niech mi odpowie, ale szczerze, czy jest lub kiedykolwiek był członkiem PZPR.
Powiedziałem mu, że jak dotychczas udało mi sie od tego wymigiwać, chociaż musiałem z tego powodu odejść z pracy w NIK i Radiokomitecie.
A on na to: Zatem ja pana przyjmuję do siebie do pracy.
|
aszymanik @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 11:59 |
Jest taka scena w "Rozmowach kontrolowanych" gdzie na balu sylwestrowym jakiś stary Ubek rozmawia z żoną Molibdena i mówi jej coś w tym stylu:
"Nawet nie wie Pani ile tu pięknych życiorysów tańczy"
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 1 sierpnia 2026 11:56 |
| 1 sierpnia 2026 12:27 |
Ja mu niczego nie zarzucam, wskazuję tylko na to, jakie były warunki przeżycia
|
|
gabriel-maciejewski @aszymanik 1 sierpnia 2026 11:59 |
| 1 sierpnia 2026 12:27 |
Życiorysy znów wychodzą z szaf, a do tego powstają nowe, na przykład Oleszczak-Zygmuntowski
|
|
betacool @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 12:42 |
Niesamowite. Wystarczy dotknàć tego kolorowego tożsamościowego tynku kleconego popromiennego pyłu, śmierdzących pakuł i służbowych pajęczyn i wszysko się sypie.
Ale ludzie lubią kolorki i będą podtrzymywać ten szajs rękami i nogami.
|
Sas @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 12:43 |
Faktycznie, mój ojciec w drodze z Zamojszczyzny przez Wronki wylądował w Warszawie i przytulił się do Inco.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 12:49 |
Henryk Cybulski nie był przypadkiem leśnikiem - kolegą po fachu ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @betacool 1 sierpnia 2026 12:42 |
| 1 sierpnia 2026 12:52 |
Tak, cały twitter przez ostatni miesiąc śpiewał murmurando - My ze spalonych wsi. A teraz zaczynają nucić - Moja mała dziewczynko z AK, na zmianę z Płynie, płynie Oka, bo trzeba lądujących Berlingowców przypomnieć...edukacja umarła. Prowokacja rządzi. Zychowicz, zawołany idiota opowiada o zdradzie AK na Wołyniu. I nikt go w dupę nie kopnie...Jest takie miejsce, taki kraj....
|
|
gabriel-maciejewski @Sas 1 sierpnia 2026 12:43 |
| 1 sierpnia 2026 12:52 |
Taki lajf
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 1 sierpnia 2026 12:49 |
| 1 sierpnia 2026 12:52 |
Nie denerwuj mnie
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 12:55 |
W WP dowodził jak w każdej porządnej armii starszy stopniem.
Ale w LWP o starszeństwie decydowało stanowisko nie stopień!
Major mógł być przełożonym pułkownika ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 1 sierpnia 2026 12:55 |
| 1 sierpnia 2026 12:59 |
To zupełnie jak w książkach Michała Radoryskiego - pułkownik Przymanowski dowodzi piekłem i jest naczelnym belzebubem
|
zkr @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 12:52 |
| 1 sierpnia 2026 13:22 |
> Zychowicz, zawołany idiota opowiada o zdradzie AK na Wołyniu. I nikt go w dupę nie kopnie...
Fox poleca na odtrutke Koprowskiego:
Fragment recencji:
"To moim zdaniem najlepsza książka Marka Koprowskiego poświęcona Wołyniowi. Rozbija ona bowiem propagowany przez Zychowicza mit o "głupich Polaczkach", którzy "nie potrafili się zorganizować i obronić" przed UPA i o "złej Armii Krajowej, która nie ruszyła palcem w obronie wołyńskich Polaków". Koprowski metodycznie wykazuje ile fałszu i świadomych manipulacji jest w twierdzeniach Zychowicza zawartych choćby w "Wołyniu zdradzonym". Pokazuje jak od samego początku Polskie Państwo Podziemne angażowało się w tworzenie i uzbrajanie wołyńskiej samoobrony oraz przywraca pamięci te polskie placówki i oddziały, które stawiły skuteczny opór rezunom."
Calosc:
Recenzje Foxa: Armia Krajowa na Wołyniu: czyli zdrady nie było - recenzja
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 13:22 |
| 1 sierpnia 2026 13:23 |
A coś o pułkowniku Prokopiku u tego Koprowskiego jest? Bo jak nie ma to nie czytam.
|
Witekbieszczady @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 14:06 |
Życiorysy nowych elit po komunie produkowało się od początku lat 80-tych, "piękny" życiorys z miedzywojnia i jeszcze3 piękniejszy poi wkroczeniu sowietów. "Mucha" Kunicki jest bohaterem podkarpacia. Moim zdaniem został wynajęty do nadzorowania zniszczenia , spalenia wszystkich dworów, co było akcją bardzo skuteczną.
|
|
gabriel-maciejewski @Witekbieszczady 1 sierpnia 2026 14:06 |
| 1 sierpnia 2026 14:29 |
To możliwe. Nie kupię tych jego wspomnień, bo mi szkoda forsy. To był sowiecko-niemiecki agent wynajęty do zadań specjalnych
|
zkr @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 13:23 |
| 1 sierpnia 2026 14:50 |
Na razie czeka w kolejce "Przebraze 1943" Tomasza Dudka :)
Ale po wpisach Huberta za Koprowskiego na pewno sie wezme.
Dziwi mnie postawa Cenckiewicza, ze broni Zychowicza.
A w temacie Wolynia to nawet strzelil focha:
"W związku z bezprawnym – bez wiedzy i zgody jury – wycofaniem książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony” z konkursu „Książka Historyczna Roku” rezygnuję z zasiadania w jego jury z ramienia Polskiego Radia"
link
|
zkr @zkr 1 sierpnia 2026 13:22 |
| 1 sierpnia 2026 14:54 |
P.S. W recencji wspomniana jest "ciekawa" postac, Kazimierz Banach.
W jednym z wpisow mamy:
"Wbrew temu, co pisze Zychowicz, Polakom strasznie trudno było zorganizować skuteczną obronę przed UPA na Wołyniu. Nasza ludność była tam po prostu mniejszością i to często mocno rozproszoną. Jej najaktywniejszych przedstawicieli - w tym osadników wojskowych i leśników, Sowieci deportowali w 1940 r. Konspirację było tam zaś piekielnie trudno budować w latach 1939-1941 r. To, że w ogóle powstawały ośrodki polskiej samoobrony - tworzone i zbrojone często przez AK! - było już wielkim wysiłkiem.

Niestety wysiłek ten był sabotowany przez Kazimierza Banacha, totalnego kretyna będącego delegatem rządu na Wołyń. Banach był fanatycznym ludowcem i w każdym zawodowym oficerze dopatrywał się sanacyjnego oficera dybiącego na jego władzę. Z tego powodu sabotował powstawanie konspiracji wojskowej. Uważał ponadto, że polskich chłop z chłopem ukraińskim zawsze się dogada i że będzie w stanie przekonać niemiecką agenturę czyli UPA do wspólnej walki przeciwko Niemcom. Gdy rzeź się rozpoczęła, Banach dezinformował rząd, pisząc raporty mówiące, że w sumie nic specjalnego się nie dzieje. To on wysłał do negocjacje z UPA swojego współpracownika - poetę-pięknoducha Zygmunta Rumla. Jak Rumla rozerwano końmi, to Banach później udawał, że ów poeta "zginął w tajemniczych okolicznościach". Banach w PRL był posłem na Sejm z ramienia stworzonej przez UB partyjki o nazwie ZSL i członkiem Rady Państwa. Sanacyjnej władzy mam za złe, że nie wsadziła go w porę do Berezy i nie urządzała mu tam codziennie konkursu kopania go po jajach. (Mam też za złe sanacji, że we wrześniu 1939 r. nie rozstrzelała wszystkich więźniów kryminalnych i politycznych, a zamiast tego wypuściła te ludzkie odpadki z przybytków takich jak Św. Krzyż.) "
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 14:50 |
| 1 sierpnia 2026 14:57 |
No, chwila zastanowienia...Dlaczego on go broni?
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 14:54 |
| 1 sierpnia 2026 15:02 |
To był sowiecki agent, a nie żaden kretyn. Asekurował załą rzeź z drugiej strony. Sowieci zaś w terenie - pułkownik Prokopiuk organizowali "oddolnie" polską samoobronę. Ta zaś była pułapką na żołnierzy i oficerów AK
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 15:29 |
O tej obronie Przebraża pisał też Jerzy Ślaski w swojej rzewnej opowieści "Polska Walcząca" [1985].
Ślaski, żołnierz AK, wieloletni członek władz naczelnych Stowarzyszenia PAX i Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
I uwaga:
"Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej ustanowił w 2008 nagrodę im. Jerzego Ślaskiego. Jest ona nadawana „za wybitne osiągnięcia w pracy naukowej, publicystycznej, dydaktycznej i w innych formach działalności, mających na celu badania, utrwalanie i rozpowszechnianie wiedzy o Polskim Państwie Podziemnym, SZP-ZWZ-AK i II konspiracji niepodległościowej”
Front Jedności Narodu wiecznie żywy.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:29 |
| 1 sierpnia 2026 15:32 |
To są wszystko produkcje mitomańskie
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 15:41 |
"Przedstawienie trwa. Ja jestem o tym głęboko przekonany, kiedy widzę jak premier Morawiecki – kolejny już raz – zakłada polską chadecję. I nie mówcie mi, że są to sprawy bez związku. Do tej chadecji doprasza Kalisza Ryszarda, a uczestnicząca w jego ruchu pani Semeniuk idzie się lansować do Moniki Jaruzelskiej."
Mateusz Morawiecki zjechał, może chwilowo, z pelagianizmu na Homera:
No a sondaże szaleją, Odyseusz z Wrocławia ma już 40% poparcia.
Tak mi się przypomniała scena z filmu "Sami swoi".
Witia jedzie na jarmark kupić kota.
Przepycha się przez tłum, jedna baba wciska drugiej jakieś futro i mówi:
"bierz pani, nie linieje!"
Mateusz Morawiecki nigdy nie wylinieje.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:41 |
| 1 sierpnia 2026 15:42 |
Odyseusz to znany mitoman
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:41 |
| 1 sierpnia 2026 15:46 |
Poza tym Odyseusz nie podjął się wyprawy w nieznane. Najpierw popłynął do Troi, a potem chciał wrócić do domu. Przez siedem lat zaś siedział u nimfy Calypso. On zamierza to powtórzyć?
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 15:46 |
| 1 sierpnia 2026 16:01 |
"Poza tym Odyseusz nie podjął się wyprawy w nieznane. Najpierw popłynął do Troi, a potem chciał wrócić do domu. Przez siedem lat zaś siedział u nimfy Calypso. On zamierza to powtórzyć?"

Nimfa Calypso już czeka.
Ale Mateusz Morawiecki nie będzie u niej siedział siedem lat.
Wpadnie tylko na moment, żeby się skupić, i zaraz rusza w dalszą podróż.
|
zkr @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 15:02 |
| 1 sierpnia 2026 16:04 |
Jezeli agent to musial ktos wyzej go chronic...
Tak sobie zajrzalem:
Okręgowa Delegatura Rządu Wołyń – Wikipedia, wolna encyklopedia
Jak dzialal nasz kontrwywiad?
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 16:01 |
| 1 sierpnia 2026 16:05 |
No tak, czasu nie ma. A Calypso jak malowana
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 16:04 |
| 1 sierpnia 2026 16:05 |
Nie działał. I pewnie dalej nie działa.
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 16:04 |
| 1 sierpnia 2026 16:07 |
Nie ma żadnej biografii w wiki, żaden z tych ludzi poza "kretynem" nie jest opisany
|
|
maria-ciszewska @stanislaw-orda 1 sierpnia 2026 11:56 |
| 1 sierpnia 2026 16:17 |
"Ludwika" docenili reklamiarze. Wodą z jego dodatkiem pezecierali powierzchnię przed oklejeniem folią z grafiką. Dzięki temu folia doskonale przywierała do szyby, blachy itp nośników, trwale i bez bąbli. Tej właściwości nie miał żaden inny płyn do naczyń. Nie wiem, czy "Ludwik" zachował ją do tej pory, był tak używany na początku lat 2-tysięcznych.
|
|
maria-ciszewska @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:41 |
| 1 sierpnia 2026 16:28 |
"Morawiecki porównuje się do Odyseusza"
I może jeszcze do Jazona, Krzysztofa Kolumba i Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego.
|
zkr @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 16:07 |
| 1 sierpnia 2026 16:35 |
"Kretyn" bo jednej strony mozna na to patrzec, ze facet nie mial zadnych kompetencji i wazniejsze byly dla niego polityczne urazy.
Ale dopiero teraz zwrocilem uwage na slowo "dezinformowal".
No i to dopiero przeczytalem:
"W latach 1945–1949 działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego (został wykluczony na krótko w kwietniu 1947, gdyż według prezesa partii Stanisława Mikołajczyka, pełniąc funkcję redaktora naczelnego organu PSL „Gazety Ludowej”, był jednocześnie agentem komunistycznym i prowadził działania na szkodę ugrupowania[3])."
A jego zastepca byl kpt. Kozlowski, cichociemny, ktory
"Ponadto pełnił funkcję Wojewódzkiego Komendanta Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa w okręgu Wołyń". Tez to firmowal? Bo nie mogl nie wiedziec, ze Banach sciemnia w raportach.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 16:41 |
Ten tekst to kolejny strzał w fundamenty PRL. Filar, w znaczeniu symbolicznym i dosłownym jako Władysław F., nadal stoi, ale został odsłonięty. Instalacja kolejnego ładunku została ułatwiona. Kiedy? Nie wiemy. Czy wogóle? Też. Ale ...
Cenckiewicz to zadziwiający facet.
|
|
stanislaw-orda @maria-ciszewska 1 sierpnia 2026 16:17 |
| 1 sierpnia 2026 16:44 |
"Ludwik" nie miał konkurencji przez cały PRL (patent z 1965 r.) i wciąz jest cenioną marką.
Góra Kalwaria to jeszcze np. pasta do butów "Buwi".
A np. kosmetyki to były zakłady w Izabelinie (przy Kampinoskim Parku Narodowym) i zakład w Karczewie k/Otwocka- emalie do paznokci. Karczewiacy mówią natomiast Otwock k/Karczewa. Oba te zakłady już od dawna sprywatyzowane.
|
|
maria-ciszewska @stanislaw-orda 1 sierpnia 2026 16:44 |
| 1 sierpnia 2026 16:53 |
Kiedyś ludwik był synonimem płynu do naczyń, podobnie do dzisiaj niektórzy mówią cepeen na stację benzynową.
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 16:35 |
| 1 sierpnia 2026 16:59 |
Tego już się nie dowiemy, bo Kozłowski zginął w Powstaniu.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 16:41 |
| 1 sierpnia 2026 16:59 |
Mnie on już wyłącznie nudzi, a nie zadziwia
|
Szczodrocha33 @maria-ciszewska 1 sierpnia 2026 16:28 |
| 1 sierpnia 2026 17:31 |
"
"Morawiecki porównuje się do Odyseusza"
I może jeszcze do Jazona, Krzysztofa Kolumba i Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego."
Kupią wszystko.
Tłum zadowolony klaszcze i śmieje się, a kolejny zawodnik na scenie wywija kazaczoka.
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 16:05 |
| 1 sierpnia 2026 17:32 |
"No tak, czasu nie ma. A Calypso jak malowana"
Właśnie w nową ruszył podróż, by ją skończyć w Pacanowie.
A co przeżył i co widział, to o wszystkim nam opowie.
|
Szczodrocha33 @maria-ciszewska 1 sierpnia 2026 16:53 |
| 1 sierpnia 2026 17:35 |
"Kiedyś ludwik był synonimem płynu do naczyń, podobnie do dzisiaj niektórzy mówią cepeen na stację benzynową."
Ja się muszę przyznać pani Mario, że do tej pory używam nazwy cepeen.
I SOR to dla mnie gwiezdne wojny, gadam "pogotowie ratunkowe".
Człowiek starej daty jestem.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 17:32 |
| 1 sierpnia 2026 17:38 |
:-)
|
Adriano @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 17:35 |
| 1 sierpnia 2026 17:43 |
To i nazwa "boszka" pewnie Panu nie obca.
|
zkr @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:41 |
| 1 sierpnia 2026 17:54 |
Ale w obronie Morawieckiego zacytuje dwa komentarze (tez uwazam, ze jako czlowiek z sektora bankowego ma niezle kompetencje):
"Co do Morawieckiego, to postać jest to zaiste ciekawa. Ja oceniłbym go pozytywnie. Ma interesujące anomalie, tak jak ten dziwny staż w banku federalnym RFN. Nie wiem, czy posunąłbym się do przypisywania mu jakiejś agenturalnej działalności na rzecz STASI, jak robi to Leszek Szymowski od Brauna, ale cholera wie. Na twitterze polecono mi paper polskiego ekonomisty, tłumaczący współpracę Morawieckiego najpierw ze środowiskiem Platformy, a potem z PiS. W skrócie; po kryzysie finansowym z 2010 r. "kompradorzy", czyli krajowi mendeżerowie zagranicznych banków zaczęli się frustrować coraz większym zabieraniem im decyzyjności (i płynności) przez swoich zagranicznych przełożonych. Morawiecki już w 2010 jako prezes BZ WBK nawoływał do repolonizacji sektora bankowego, prawie się nawet udało. PKO BP wraz z konsorcjum Spółek SP próbowało przejąć wówczas BZ WBK, ale nie wyszło. Teza artykułu (do tej pory były same fakty, no i jedno przypuszczenie) brzmi tak, że Morawiecki wówczas zirytował się nieudolnością/niechęcią rządu Tuska i zaczął lobbować za tym u Kaczyczńskiego. Faktem jest również to, że Kaczyński wspomniał po latach, że utrzymywał w tym czasie (głęboki Tusk) kontakty z przyszłym premierem, a PiS po objęciu władzy trochę przejął sektora bankowego. Mówcie co chcecie, ale jak na standardy polskich elit to duży sukces osobisty na rzecz interesu państwa ;_)"
Jakby ktoś chciał Full article: Taking back control: comprador bankers and managerial developmentalism in Poland zwłaszcza ty powinieneś przeczytać Fox"
"Dodajmy, że Morawiecki - jako bankier inwestycyjny - rozumie kreację pieniądza. Stąd wiedział jak bzdurną jest libkowska polityka "piniędzy nie ma i nie będzie". To umożliwiło sukcesy gospodarcze i społeczne PiSu."
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 16:59 |
| 1 sierpnia 2026 17:55 |
Tak. Faceci z parciem na szkło w końcu stają się nudni. Ale że brnie w sojusz z Zychowiczem to nowa sprawa.
Oczywiście głównym filarem w sprawia Przybraża jest Sobiesiak, ale W. Filar to też filar, pomniejszy ale faktyczny. Zaś faktycznym filarem to misja NKWD na Polskę i kolaboracja wybranych cwaniaczków z nią. Wszystko widać jak na dłoni. Można tylko udawać że tego nie widać.
Morawiecki nie jest żadnm Odysem, nawet nie Odysem mitomanem. On aspiruje. Może mu się uda? Ale na razie nieumiejętnie. Odys mitoman szedł po handlowym szlaku jak po swoje. Był ustawiony. Morawiecki próbuje się ustawiać.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 17:31 |
| 1 sierpnia 2026 17:56 |
Na kazaczoka jeszcze nie czas. Na razie hołubce. A potem to i tak chyba jodłowanie będzie się liczyło.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 16:59 |
| 1 sierpnia 2026 17:59 |
Czytałeś te wspomnienia Henryka Pająka? Czy to możliwe że on zmyślił tych Ukraińców?
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 1 sierpnia 2026 17:54 |
| 1 sierpnia 2026 18:01 |
Duży osobisty sukces na rzecz interesu państwa? Nie, dziękuję...
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 17:59 |
| 1 sierpnia 2026 18:02 |
Moim zdaniem możliwe. On nie miał żadnych wahań, słyszałem że Rydzyk go wywalił, jak się zorientował, że ma do czynienia z mitomanem
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 18:11 |
Niezłe jaja. Jest coś na rzeczy. Wiki pisze: W wieku 10 lat został poważnie ranny po wybuchu poniemieckiego niewypału.
I ze 150 tytułów od 1965. Publikacje zwarte, przedmowy i artykuły.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 18:11 |
| 1 sierpnia 2026 18:19 |
Ja słyszałem, że gość po prostu siadał przy maszynie, dookoła głęboki PRL, a on zaczynał - jestem właśnie w Wiedniu, spotkałem się z przedstawicielem amerykańskiego wywiadu...itp, itd...
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 18:11 |
| 1 sierpnia 2026 18:23 |
"Czerwone noce" miały pięć wydań. Od tego zaczął. Potem napisał powieść "Los" o żołnierzach Wołyńskiej Dywizji AK
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:19 |
| 1 sierpnia 2026 18:24 |
Czegoś jakby drugi Niewiadomski. Tylko nie dali mu cebry ale maszynę do pisania. Ciekawe, że nie zajął się sf. Tylko pchało go koniecznie na tematy ojczyźniane i antyżydowskie. Czuła struna. No i dobrze go sprofilowali.
|
Szczodrocha33 @zkr 1 sierpnia 2026 17:54 |
| 1 sierpnia 2026 18:25 |
Koziołek Matołek na bankowości się nie znał, a do Pacanowa doszedł.
Dojdzie i Mateusz.
A potem wajche przełóż.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 18:24 |
| 1 sierpnia 2026 18:27 |
Chłopskie pochodzenie zdecydowało. Żaden chłop nie weźmie się za fantastykę
|
kluczu @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 18:49 |
Ależ znakomity tekst, no i nowa książka, a już myślałem, po ostatnich zakupach,że złapie chwile oddechu, ale Pan się nie zatrzymuje,Bogu dzięki, zdrowia życzę!
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:27 |
| 1 sierpnia 2026 18:52 |
No chyba że jest RAZem.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 18:52 |
| 1 sierpnia 2026 18:55 |
To kmieć fałszywy
|
|
gabriel-maciejewski @kluczu 1 sierpnia 2026 18:49 |
| 1 sierpnia 2026 18:56 |
Muszę jakoś żyć
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 18:56 |
Biorąc pod uwagę, że sowieci w czasie PRLu raczej temat Wołynia pomijali w propagandzie, oprócz standardowego "bohaterska LWP i bohaterskie NKWD zmiotło banderowców", to zawsze sądziłem, że nie mają odpowiednio obrobionego propagandowo tego tematu. Dlatego byłem nieco zaskoczony czemu ruscy poplecznicy i pożyteczni idioci tak śmiało wchodzą obecnie w temat Wołynia. Zrzucałem to na karb tego, że ruscy chwytają się teraz wszystkiego żeby wzbudzić wrogość między Polakami, a Ukraińcami, a to jest dobry temat i zanim ktoś zacznie to odpowiednio porządkować to zdążą sporo szmaba rozrzucić.
No, ale im więcej czytam o tym u ciebie, to okazuje się, że sowieci mieli ten temat dobrze rozpracowany już w PRLu daltego ich współcześni poplecznicy są tak śmiali bo wiedzą, że jest sporo węzłów do rozplątania zanim pokaże się prawdę, a oni w tym czasie mogą dużo namieszać nie niepokojeni przez nikogo.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 1 sierpnia 2026 18:56 |
| 1 sierpnia 2026 18:59 |
Też jestem zaskoczony. Najbardziej jednak jestem zaskoczony tym, że delegat rządu na Wołyń był sowieckim agentem. I nikt tego tematu nie porusza i nie bije na alarm, bo wszyscy chcą się utożsamiać z Cybulskim, bohaterskim obrońcą Przebraża. To co dziś napisałem to tak zwany "gotowy scenariusz filmowy". Nie ma jednak reżysera, który by go zrealizował. I nie ma producenta, który by wyłożył na to pieniądze.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 18:25 |
| 1 sierpnia 2026 19:00 |
Wajcha to wtajemniczenie w wyższy poziom lotów orbitalnych. Nie tak prosto. Ale niczego nie przesądzam. Sam jestem ciekaw. Przeważnie się mylę, więc spokojnie stawiam że mu się nie uda. Tusk go jakoś tam załatwi. Najpierw poklepie go po ramieniu a potem da mu kopa. Chadecja to ślepa uliczka w sam raz dla pelagianistów. Kupuję limoniadę i słone paluszki i wygodnie rozsiadam się na swojej kanapie. Jest w tym jakaś satysfakcja kiedy się siedzi na spokojnej kanapie i się ogląda facetów którzy czegoś na tej kanapnie siedzą jak na szpilkach. Raz że coś się dzieje na ekranie, dwa że u mnie spokój.
|
|
Magazynier @Kuldahrus 1 sierpnia 2026 18:56 |
| 1 sierpnia 2026 19:09 |
Mało się wogóle zajmowałem Wołyniem. Tylko biernie. Słuchałem głównie. Ale kiedy widziałem na Śląsku szablony tryzuba malowane masowo na murach, nie miałem wątpliwości że to robią chłopaki na służbie.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:55 |
| 1 sierpnia 2026 19:13 |
Oczywiście. Podpuszczam.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:59 |
| 1 sierpnia 2026 19:18 |
Zgadza się. Scenariusz taki że James Bond wysiada razem z Infiltracją. Po prostu mózg by stawał. Dlatego dwa razy tak. Tak, że nie ma reżysera i tak, że nie ma sponsora. Musieliby się narazić wszystkimi po kolei - zleceniodawcom filmów o Czapajewie, o ojcach i matkach, i tych o agencie O7.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 19:18 |
| 1 sierpnia 2026 19:21 |
I Borewiczowi jeszcze
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:59 |
| 1 sierpnia 2026 19:49 |
... i nie ma środków na wywołanie taśmy filmowej bez zacieków i plam.
@@Komentatorzy
Ludwik- patent 1965,
IXI 65 - Wilczek,
Fotonal - Foton dawniej Franaszek (później Agfa, od 1964 ORWO i Agfa załabie)
...
z Bydgoska Alfa ?
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 19:21 |
| 1 sierpnia 2026 20:02 |
On jeszcze żyje?
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 20:02 |
| 1 sierpnia 2026 20:13 |
Borewicz? No nie, ale Heniek Pająk jak najbardziej
|
|
MarekBielany @MarekBielany 1 sierpnia 2026 19:49 |
| 1 sierpnia 2026 20:22 |
Filpon ?
F xx ?
od fosforu związków ?
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:59 |
| 1 sierpnia 2026 20:33 |
No tak, ale w sumie można było się przyzwyczaić, że jak ty czegoś nie ruszysz to nikt się nad tym nawet nie pochyli.
|
|
Kuldahrus @Magazynier 1 sierpnia 2026 19:09 |
| 1 sierpnia 2026 20:34 |
No pewnie, że tak. Przecież nie Ukrainiec który pracuje jako kurier całe dnie.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 1 sierpnia 2026 20:33 |
| 1 sierpnia 2026 20:37 |
Wszyscy zajęci są walką o sprawiedliwszą Polskę i demaskowaniem żydów
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 20:13 |
| 1 sierpnia 2026 21:18 |
No i koledzy Borewicza. Pająk jest nie do zdarcia.
|
|
Magazynier @Kuldahrus 1 sierpnia 2026 20:34 |
| 1 sierpnia 2026 21:21 |
Ale to było jeszcze pod koniec zeszłego stulecia. Wtedy Ukraińcy byli najwyżej z akcji Wisła, ale nie we Wrocławiu i okolicach. Zresztą po co miałby jakiś Upowiec narażać się. To była taka prowokacja wobec kresowian właśnie z Wołynia i ze Stanisławowskiego. Cybernetyka społeczna.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 1 sierpnia 2026 21:21 |
| 1 sierpnia 2026 21:27 |
Towarzysz Filar, syn Władysława i Wiery był cybernetykiem.
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 21:43 |
lemem dla najmłodzych ?
|
|
MarekBielany @MarekBielany 1 sierpnia 2026 21:43 |
| 1 sierpnia 2026 21:47 |
zaloguj się by móc komentować
|
|
gabriel-maciejewski @MarekBielany 1 sierpnia 2026 21:43 |
| 1 sierpnia 2026 21:51 |
Dla najmłodszych to chyba nie
|
|
valser @gabriel-maciejewski |
| 1 sierpnia 2026 22:39 |
Największy przypał w tum tekście to jest ten Dariusz Wieromiejczyk.
Za taką insynuacje na ktorą sobie pozwolił zasłużył na kopa w zadnice.
Śmieć jakich mało.
|
|
gabriel-maciejewski @valser 1 sierpnia 2026 22:39 |
| 1 sierpnia 2026 23:04 |
Poważny producent i publicysta
|
|
KOSSOBOR @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 18:59 |
| 1 sierpnia 2026 23:59 |
"Najbardziej jednak jestem zaskoczony tym, że delegat rządu na Wołyń był sowieckim agentem."
Kilka lat temu, tutaj, rozmawialiśmy o nierozpoznanej agenturze w elicie rządzącej II RP. Zatem - nie dziwmy się...
Skądinąd przecież nic się nie skończyło z tych "tematów". Tylko "my" stale się dziwimy decyzjom polityków.
/Ja się już od dawna nie dziwię, oczywiście. To są widome akty agenturalne, a nie żadna polityka polska./
|
|
gabriel-maciejewski @KOSSOBOR 1 sierpnia 2026 23:59 |
| 2 sierpnia 2026 00:07 |
Nie wiem dlaczego ludzie się temu dziwią. Ja się już od dziś dziwił nie będę
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 2 sierpnia 2026 00:17 |
"Przedstawienie trwa. Ja jestem o tym głęboko przekonany, kiedy widzę jak premier Morawiecki – kolejny już raz – zakłada polską chadecję. I nie mówcie mi, że są to sprawy bez związku. Do tej chadecji doprasza Kalisza Ryszarda,"
Morawiecki jako Old Shatterhand.
I jego czerwony brat Kalisz.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 2 sierpnia 2026 00:17 |
| 2 sierpnia 2026 07:14 |
Kaalish, z plemienia Eseldee
|
|
valser @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 23:04 |
| 2 sierpnia 2026 08:51 |
Z tego co widze, to on jest tak poważny, że tennswój komentarz o twoich AI umiejętnościsch wykasował na FB.
Nie dość, że śmieć, to jeszcze żołędny dupek.
|
|
gabriel-maciejewski @valser 2 sierpnia 2026 08:51 |
| 2 sierpnia 2026 09:09 |
Nie, jak go zablokowałem zgodnie z zapowiedzią. Jak wiesz ostrzeżenia muszą być realizowane, inaczej nie działają.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 20:37 |
| 2 sierpnia 2026 09:18 |
To się narzuca samoistnie. Skoro trzeba podnosić temperaturę emocji żeby ludzie nie zaczęli się pytać, czy to co im się narzuca w ogóle ma jakiś sens, no to trzeba uruchamiać wszystkie klawisze na konsolecie.
|
|
Kuldahrus @Magazynier 1 sierpnia 2026 21:21 |
| 2 sierpnia 2026 09:19 |
Jeśli wtedy to w ogóle jakiś kosmos.
|
|
valser @gabriel-maciejewski 2 sierpnia 2026 09:09 |
| 2 sierpnia 2026 10:59 |
Rozumiem. Nie zmienia mojej oceny. Wygląda na to, że jemu się zdawało, że jako wybitny może więcej.
|
|
Magazynier @Kuldahrus 2 sierpnia 2026 09:19 |
| 2 sierpnia 2026 11:37 |
Żaden kosmos. Po prostu służba socjalistycznej ojczyźnie. Płaciła im za to.
|
|
Kuldahrus @Magazynier 2 sierpnia 2026 11:37 |
| 2 sierpnia 2026 14:05 |
Wiem, ale wtedy to ludzie nawet nie myśleli o Ukraińcach.
|
Paris @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 15:41 |
| 2 sierpnia 2026 15:47 |
Tak, tak, ma...
... krzywe nogi jak s*a !!!
Panie Mirku, on juz, ten FARYZEUSZ, wylinjal - tylko o tym nie wie.
|
Paris @Szczodrocha33 1 sierpnia 2026 16:01 |
| 2 sierpnia 2026 15:50 |
Tak,...
... do Harari`ego i calej tej KLIKI !!!
Po wytyczne.
|
Paris @Magazynier 1 sierpnia 2026 16:41 |
| 2 sierpnia 2026 15:56 |
A od kiedy ???!!!
Dla mnie to on, zawsze, byl i jest ZEREM.
|
Paris @Magazynier 1 sierpnia 2026 17:55 |
| 2 sierpnia 2026 16:05 |
Zgoda,...
... to ,,aspirOjONcy,, BANKSTER !!!
Temu sluzy to merdialne ,,pApowanie i gZanie,,... te dete i OSZUKANE ,,sAdaRZe,, i wszystkie inne ,,ewEty,, z udzialem tego SLUPA i MARIONETKI.
A, przede wszystkim, SPRZEDAWCZYKA i ZDRAJCY.
|
Paris @gabriel-maciejewski 1 sierpnia 2026 23:04 |
| 2 sierpnia 2026 17:05 |
Taaak,...
... jak ,,powaRZne,, jest to dete ,,dorzeczy,, !!!
Zerowisko dla SMIECIARZY,... i nic wiecej.
|
Paris @gabriel-maciejewski 2 sierpnia 2026 00:07 |
| 2 sierpnia 2026 17:08 |
Dokladnie tak,...
... najwyzszy czas przestac sie dziwic ,,decyzjom,, SMIECIARZY... i ZAHACZONYCH !!!