-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Trzeci Rzym

Zanim opowiem o trzecim Rzymie, chcę się podzielić ciekawą refleksją z wczorajszego wieczora. Cały ten wieczór spędziłem na lekturze, potrzebnej mi do napisania III tomu Baśni socjalistycznej. Nie powiem co to za książka, żeby nie spalić kilku tematów. Przywołała ona ciekawe i nostalgiczne bardzo wspomnienia. Oto dziadkowie moi, ludzie wiekowi – roczniki 1903 i 1905 – urodzeni w Karczmiskach nieopodal Kazimierza Dolnego, a potem mieszkający w Nałęczowie przy stacji, opowiadali mi często, że kiedy byli dziećmi, po wsiach nad Wisłą, kręcili słowaccy druciarze. Nawoływali oni gospodynie, żeby wychodziły i oddawały im garnki do drutowania. Ci słowaccy druciarze, trafili też do ludowej poezji, wiem to na pewno, albowiem miałem książkę z ludowymi, a pewnie też i mniej ludowymi piosenkami, bogato ilustrowaną, gdzie była jakaś przyśpiewka o takim druciarzu. Wczoraj dowiedziałem się, że prócz słowackich druciarzy, byli też słowaccy szklarze, którzy wędrowali po Kongresówce i szklili okna w domach. Dowiedziałem się też, że większość z nich to byli oficerowie Evidenzbureau, czyli cesarsko-królewskiego wywiadu. Bardzo mnie ta informacja zainspirowała.

Teraz o trzecim Rzymie. Jak wszyscy już widzą ukazał się 23 numer Szkoły Nawigatorów, którą wydajemy z niejakim trudem, ale jednak wydajemy. Jest on poświęcony Wenecji. Nie będę dziś omawiał szczegółowo zawartych w nich tekstów, nie zrobię też ich przeglądu. Chcę tylko zwrócić uwagę na okładkę, a także na pewną formułę, którą, u samego początku tworzenia tego numeru zaproponował Jacek Drobny. Jak widzimy, na okładce jest postać w weneckiej masce, wyjęta wprost z karnawału, która trzyma w rękach wachlarz, w kształcie róży Tudorów. Nie wiem czy kiedykolwiek powstała lepsza, zawierająca więcej symbolicznych i politycznych treści ilustracja. W dodatku tak syntetyczna i przemawiająca do wyobraźni. Nikt rzecz jasna, z tak zwanego meinstreamu, nie zwróci nigdy uwagi na tę okładkę, bo po pierwsze jej symbolika nie będzie dlań zrozumiała. Nie będzie ona rozumiała nawet dla badaczy ikonografii, zajętych promowaniem politycznej propagandy, nie mówiąc o konsumentach publicystyki przyzwyczajonych do tego, że dyskurs publiczny, to rozmowa między panem, wójtem, a plebanem. Nie powinniśmy się jednak tym martwić. Najważniejsze, że my to rozumiemy i że daje nam to poczucie wyższości. Bo mnie daje. Jak patrzę na mozoły artystki, którą zalinkowałem tu wczoraj i na tę nową okładkę, to mam takie poczucie wyższości, że hej. I oby to z nami pozostało.

Jacek zaś zaproponował taką formułę: Moskwa nie jest trzecim Rzymem, albowiem o tym co nim jest, a co nie jest, nie decydują deklaracje, dobre chęci, symbolika widoczna na sztandarach, korzystne ożenki, ani jakieś polityczne wizje. Decyduje o tym strategia i geopolityka. Konstantynopol, którego mieszkańcy i władcy, nie uważali siebie za jakąś zdegenerowaną rasę, byłych Rzymian, ale po prostu za Rzymian, pełnoprawnych dziedziców imperium założonego przez Romulusa i Remusa, prowadził politykę polegającą na interwencjach floty w odległych od metropolii miejscach. To było charakterystyczne i dziś także jest charakterystyczne dla współczesnych imperiów. Stolica, położona nad morzem i kontrolująca ważny szlak handlowy, a w zasadzie go blokująca, pełniła, prócz innych ważnych funkcji, także funkcję gigantycznej stoczni. Próby likwidacji Bizancjum, podejmowane kilkakrotnie, nie mogły się udać, a to z tego względu, że cały charyzmat, zarówno symboliczny, jak i polityczny skoncentrowany był w stolicy. Turcy seldżuccy mogli już wspinać się na mury Konstantynopola, a imperium wciąż trwało i miało się dobrze. Po morzach pływała flota, Bosfor był pod kontrolą, a ważne porty pozostawały wierne cesarzowi. Poza tym, była doktryna, którą bezskutecznie próbowali zawładnąć uzurpatorzy z zachodu. Dla Bizancjum bowiem wszystkie ruchy polityczne jakie wykonywano w zachodniej Europie, wszystkie proklamacje cesarstwa Karolingów i Ottonów, wysiłki papieży, rezydujących w zrujnowanym Rzymie, były jedynie kultem cargo podejmowanym przez obwieszonych śmieciowymi błyskotkami Papuasów. Tak naprawdę upadek Bizancjum rozpoczął się od wynoszenia i wzmacniania Wenecji. Nic nie mogło zagrozić cesarstwu bardziej niż wyemancypowana, była kolonia. I jeśli nikt nie widzi tu żadnych analogii, to ja już doprawdy nie wiem co powiedzieć. Wenecja nie miała zamiaru udawać Bizancjum, nie miała zamiaru naśladować dworskiego rytuału, ani niczego co stanowiło o widocznej chwale i potędze cesarstwa. Wenecja była całkiem inna. Leżała jednak nad morzem, i była naturalnym, zabezpieczonym od strony Adriatyku portem. Jej istnienie, jej zyski i jej moc przez długi czas zależały od decyzji i dekretów cesarskich. Wenecjanie chcieli zdominować najpierw Adriatyk, a potem Morze Śródziemne, co im się, nie bez trudności udało. Próbowali osadzić swojego człowieka na tronie Węgier i to także im się przez pewien czas udawało. Polityka wenecka była polityką prowadzoną w stałym, bezpośrednim zagrożeniu życia. Wenecjanie, kiedy tylko zorientowali się, że to papież, a nie cesarz z Konstantynopola, porządkuje hierarchię obowiązujących i działających narracji, bo przyszedł w końcu taki moment, poparli papieża przeciwko Niemcom i przeciwko swojemu niedawnemu jeszcze protektorowi, czyli basileusowi. Wenecjanie nigdy nie zwalczali Bizancjum otwarcie, zawsze czynili to podstępem. Wenecjanie zawsze koncentrowali się tylko na sprawach istotnych, najistotniejsza zaś była zawsze flota. I to jest szalenie ważne, albowiem mam wrażenie, że nikt tego nie rozumie. Moskwa nie mogła być nigdy żadnym Rzymem, ani drugim, ani trzecim, albowiem nie miała floty. A nawet jeśli ją miała to nigdy nie potrafiła jej użyć w taki sposób, w jaki należało to robić. Flota jest gwarancją stałości polityki imperialnej i gwarancją trwałości imperium. Bez floty nie ma polityki imperialnej, a to oznacza, że nie ma mowy o dziedziczeniu tradycji rzymskiej. Można się oczywiście owinąć w jakąś szmatę z orłem, a na głowę włożyć przypominający laurowy wieniec, koszyczek, czy coś, ale nie oznacza to, że jest się Rzymianinem. I to jest też ważna wskazówka dla naszych rodzimych piewców wielkości politycznej Rzeczpospolitej. Powtórzę to nie wiem, który już raz – droga podboju imperialnego i imperialnej polityki była dla Polski zamknięta, przynajmniej do momentu, w którym nie uzyskała by ona dostępu do Morza Czarnego i nie zbudowała tam floty. Tak więc całe to – pardon – pieprzenie o unii z Moskwą i innych uniach, montowanych w celu budowy rzekomego imperium, czy też demokracji, mającej cechy imperium, nadaje się do śmieci.

Wenecjanie szybko zrozumieli, że prócz floty, potrzebne jest im jeszcze coś. Instytucja, która posiada papież, a której oni, teoretycznie przynajmniej mieć nie mogą. Okazało się jednak, że dla chcącego nic trudnego i Wenecjanie założyli, dla siebie, uniwersytet w Padwie. Na tym uniwersytecie kształcili prawników, którzy – w opozycji do dekretów cesarskich – stworzyli system prawa handlowego dający bezwzględną przewagę Wenecji. Kształcili tam także agentów, których potem wysyłali na dwory obce i do obcych portów. Sława uniwersytetu rozniosła się szybko i kandydaci na agentów sami tłumnie przybywali do Padwy, żeby ścigać się i współzawodniczyć o subwencje jakie na działalność agenturalną, przeznaczała republika. Kolejna bowiem kwestia, chyba najważniejsza, jaka decydowała o tym, że po Konstantynopolu, to Wenecja będzie kolejnym Rzymem, dotyczyła koncentracji kapitału. Wenecjanie, którzy nie mieli ani pól uprawnych, ani lasu, a jedynie wybrzeże i miasta, potrafili – za pieniądze – wstawić w dowolnym miejscu, dowolnej wielkości armię, wspartą flotą i realizować cele polityczne. Podobnej sztuki próbowali dokonywać w X i XI wieku Normanowie, ale zostali oni przez Wenecjan wyrzuceni z Adriatyku. Doktryna Normanów, była bowiem płytka i polegała, jak większość doktryn barbarzyńskich, na osobistym poświęceniu króla i wojowników, wspartym jakimś technologicznym wynalazkiem. W ich przypadku, były to okręty. Doktryna wenecka, była głęboka, miała kilka rozwarstwionych poziomów, a doża, choć czasem narażał życie w walce, nie decydował o istnieniu bądź nieistnieniu republiki. Nawet jeśli zginął nie miało to wpływu na politykę państwa.

Na uniwersytecie padewskim zaznaczyła się w pewnym momencie przewaga studentów z Anglii. Utrzymywała się ona bardzo długo i dla każdego, kto śledzi historię imperium brytyjskiego jasne jest, że to Londyn stał się dziedzicem Wenecji – kolejnym Rzymem. Potem zaś, jak Konstantynopol, zaczął mieć kłopoty ze swoją byłą już, a budującą w szybkim tempie flotę, kolonią.

 

Na tym zakończę na razie. Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl, do księgarni Przy Agorze, do sklepu FOTO MAG, który będzie na razie zamknięty, bo Michał jest na urlopie i na portal www.prawygornyrog.pl

 

Sam zaś wracam do książki o słowackich druciarzach, którzy wędrowali po wioskach wokół twierdzy Iwangorod i miasta Nowa Aleksandria.



tagi: konstantynopol  londyn  rzym  wenecja  nawigator 

gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 09:22
78     3315    19 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 09:30

I ma je do dziś. A w zasadzie już nie ma, bo został zdetronizowany.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 09:47

I tak się właśnie składa, że początki rzymskiej potęgi imperialnej, jeszcze za czasów Republiki związane są z początkami floty. Tytus Liwiusz o utworzeniu floty rzymskiej w 311 r. przed Chr., po podboju Kampanii (Ab Urbe condita IX, 30):

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 10 sierpnia 2019 09:47
10 sierpnia 2019 09:52

Ciekawe kto kredytował budowę floty

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 10:02

Działania morskie floty rzymskiej w 181 r. przed Chr., oraz około 178 r. przed Chr., na Adriatyku i w Histrii, w pobliżu późniejszej Wenecji (Ab Urbe condita XL, 18):

"Kiedy konsul odbywał naradę w sprawie wojny z Histrami, jedni
wypowiadali opinię, że należy podjąć ją natychmiast, zanim nieprzyjaciel
zdąży zebrać siły, inni, że trzeba zasięgnąć rady senatu. Przeważyło
zdanie, by nie odkładać terminu na później.
Konsul więc ruszył w drogę z Akwilei i rozbił obóz koło jeziora Timawosu,
leżącego tuż w pobliżu morza.
W to samo miejsce przypłynął jeden z dwu dowódców floty, Gajusz
Furiusz, z dziesięciu okrętami. Ustanowiono bowiem przeciw flocie iliryjskiej
dwuosobowe dowództwo dla obrony wybrzeży Morza Górnego,
mające do dyspozycji dwadzieścia okrętów z bazą wyjściową w Ankonie.
Stąd wybrzeża po prawej stronie, aż do Tarentu, miał pilnować
Lucjusz Korneliusz, a po lewej, aż do Akwilei, Gajusz Furiusz. Jego
właśnie okręty wysłane zostały w kierunku najbliższego portu histryjskiego
łącznie z okrętami towarowymi i wielkim ładunkiem zapasów.
Konsul, który poszedł z legionami, rozbił obóz w odległości około
pięciu tysięcy kroków od morza. Rynek handlowy w porcie wkrótce
bardzo się ożywił i stamtąd wszystko dowożono do obozu. Dla większego
bezpieczeństwa tych przewozów ustawiono dokoła obozu ze wszystkich
stron wojskowe posterunki: od strony Histrii umieszczono stałą załogę obronną, a między morzem i obozem postawiono doraźnie powołaną
pod broń kohortę z Placencji. Dla takiego samego zabezpieczenia dowozu
wody z rzeki kazano trybunowi wojskowemu Markowi Ebutiuszowi
dorzucić do tego dwa oddziały żołnierzy z drugiego legionu. Inni trybunowie
wojskowi, Tytus Eliusz i Gajusz Eliusz, poszli z trzecim legionem
drogą wiodącą do Akwilei celem zapewnienia bezpieczeństwa furażerom
i ludziom chodzącym po drzewo. Z tej też strony, w odległości
około tysiąca kroków, znajdował się obóz Gallów. Naczelnikiem był tam
Katmelus, mający nie więcej niż trzy tysiące ludzi uzbrojonych
."

Warto przy tym dodać, że mieszkańcy Wenecji pochodzili od mieszkańców Akwilei, którzy w V w. po Chr., w czasie wielkiej wędrówki ludów zbiegli ze swojego miasta na wyspy laguny weneckiej. Akwilea była bogatą kolonią rzymską założoną właśnie w 181 roku przed Chr. w pobliżu Caput Adriae - ujścia rzeki Pad do Adriatyku. Od epoki brązu było to miejsce, do którego przybywali z wszystkich stron kupcy z towarami. Łączyły się tu szlaki prowadzące ze wschodniej części basenu Morza Śródziemnego z tymi, które prowadziły z północy. Tu brał początek szlak bursztynowy łączący brzegi Morza Bałtyckiego z Adriatykiem. Akwilea dostała największe nadziały ziemi spośród kolonii rzymskich założonych w dolinie Padu. Miasto kontrolowało handel złotem i żelazem ze wschodnich Alp (z Noricum) oraz handfel na szlaku bursztynowym w I-V w. po Chr. (było ośrodkiem obróbki bursztynu). 

Wczesnobrązowe szlaki bursztynowe

Szlaki bursztynowe z epoki żelaza

Szlak bursztynowy w okresie wpływów rzymskich

Wyroby bursztynowe z Akwilei

Szlaki handlowe łączące Imperium Rzymskie z Barbaricum

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 09:52
10 sierpnia 2019 10:05

Polibiusz z Megalopolis pisze o tym w kontekście I wojny punickiej, ale nieco enigmatycznie (Polibiusz, Dzieje I, 59):

„(…) Przedsięwzięcie to było po większej części rozpaczliwą walką. Albowiem środków pieniężnych do tego celu nie było w kasie państwowej; lecz wskutek ofiarności dla państwa i szlachetności wpływowych mężów znalazło się jeszcze tyle, żeby rzecz uskutecznić. Oto w miarę swej zamożności podjęli się już to poszczególni, już to po dwóch i trzech dostawić jeden uzbrojony pięciorzędowiec pod tym warunkiem, że koszty będą im zwrócone, gdy sprawy pójdą pomyślnie (…)”

Nie do końca wiadomo, kim byli ci ludzie dysponujący kapitałem, do których Senat rzymski zwrócił się w 242 r. przed Chr. Senat po prostu poprosił o pożyczkę na budowę okrętów ludzi, którzy dysponowali kapitałem i mogli sfinansować budowę floty. Kim byli ci „wpływowi mężowie”, o których wspomina Polibiusz? Należy ich prawdopodobnie szukać w kręgu bankierów, właścicieli stoczni i armatorów, skoro byli w stanie nie tylko wyłożyć pieniądze, ale i dostarczyć w krótkim czasie 200 okrętów wojennych.

zaloguj się by móc komentować

Zrzutekranu @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 10:24

Ciekawe czy Chiny mogłyby być trzecim Rzymem, gdyby jakiś kolejny Dęksjaopingu postanowił zostać Konstantynem.

zaloguj się by móc komentować

S80 @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 10:29

Ciekawa sprawa z tymi druciarzami, coś jest na rzeczy...

"Zanik zawodu druciarskiego.
 Przez długi szereg lat okolica miasta słowackiego Żyliny dostarczała wielu krajom Europy druciarzy, którzy stanowili zamożną część ludności słowackiej, albowiem w podróżach zagranicę ciułali oszczędności i spędzali następnie spokojną starość w domu. Po wojnie wskutek trudności granicznych, a jeszcze bardziej wskutek zastąpienia naczyń glinianych przez metalowe, słowaccy druciarze przestali wyjeżdżać na zarobek. Popularna w czasach przedwojennych postać druciarza wymiera. W trzech powiatach dokoła Żyliny wegetuje jeszcze około 500 rodzin druciarzy w skrajnej nędzy, gdy przed wojną ponad 5.300 rodzin żyło na zamożnej stopie z rzemiosła druciarskiego". (1936)

https://s6.ifotos.pl/img/Druciarze_qswxnpq.jpg

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 10:38

Posiadłości bizantyjskie na lagunie weneckiej około 840 r. po Chr.

Republika Wenecka około 1000 roku po Chr.

Posiadłości Wenecji na przełomie XV i XVI wieku

zaloguj się by móc komentować




Matka-Scypiona @Stalagmit 10 sierpnia 2019 10:02
10 sierpnia 2019 10:58

Pamiętam swoje lekcje historii w liceum i wykłady z historii starożytnej na studiach. Rzymianie prowadzili szeroko zakrojone kampanie wojenne, ale nikt nigdy nie wspomniał o rzymskiej flocie. To tak, jakby pod Zama Rzymianie znaleźli się w wyniku teleportacji. W liceum to mi nawet powiedziano, że Rzymianie nie lubili wody.  O tym, że Rzym posiadał okręty wojenne dowiedziałam się z programu bbc. U nas na tzw uniwersytetach nie porusza się nigdy kwestii banków,  kredytów,  obiegu pieniądza,  szlaków handlowych. Oszukiwanie młodego człowieka,  który po skończeniu kierunku historia może i dużo wie, ale niczego nie rozumie

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Stalagmit 10 sierpnia 2019 10:05
10 sierpnia 2019 11:07

Zawsze są jacyś "wpływowi mężowie", czasem też "wpływowe i pobożne niewiasty"

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @S80 10 sierpnia 2019 10:29
10 sierpnia 2019 11:08

5300 rodzin agentów wywiadu, nieźle...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 10 sierpnia 2019 10:38
10 sierpnia 2019 11:09

Powinni to obejrzeć wszyscy zwolennicy Rimmlandu, czy jak sie to coś nazywa

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 11:24

Nazwa Wenecja pochodzi od etnonimu indoeuropejskiego ludu Wenetów/Enetów (Veneti, Ἐνετοί), który w epoce żelaza (a prawdopodobnie także wcześniej) zamieszkiwał różne zakątki Europy: ujście Padu, Bretanię, okolice ujścia Wisły. Od nich wziął swoją nazwę region X rzymskiej Italii (Venetia et Histria). W V w. po Chr., kiedy Italię atakowali Germanie i Hunowie, uchodźcy z Akwilei, Padwy, Altino i Treviso przenieśli się w dużej liczbie na Lagunę Wenecką. W V w. wyspy laguny, zwłąszcza Torcello były już gęsto zaludnione. Legendarna, tradycyjna data założenia miasta to 25 marca 421 roku po Chr. 12 rodzin rzymskich miało założyć miasto i wybrać pierwszego dożę. W rzeczywistości na przełomie późnej starożytności i wczesnego średniowiecza Wenecja istniała w formie aglomeracji osad rozsianych na wyspach Laguny. Miejscowa ludność, zwana w późnoantycznych źródłach mieszkańcami laguny (incolae lacunae) zajmowała się na początku głównie rybołówstwem i warzeniem soli. Kiedy w 568 roku po Chr. Longobardowie przybyli z Kotliny Karpackiej i zajęli Italię, Cesarstwu Wschodniorzymskiemu pozostała jedna posiadłość na północy kraju - Laguna Wenecka i okolice ujścia Padu. W imeniu cesarza z Konstantynopola zarządzał tym terytorium egzarcha z Rawenny. W tym czasie na Lagunie powstały nowe porty w Maramocco i Torcello. Pierwszym poświadczonym dożą wenecji (od łacińskiego dux - wódz) był Paulucius Anafestus, znany także jako Paolo Lucio Anafesto. Była to prawdopodbnie ta sama osoba, co bizantyjski egzarcha Paweł (723-727 po Chr.). Wenecja rychło stała się ważnym centrum handlowym, przez które przepływały dobra z północy, południa, wschodu i zachodu. Łączyła ona zaalpejskie szlaki z śródziemnomorskimi drogami wodnymi prowadzącymi do Konstantynopola i Afryki Północnej. Wokół wyspy Rialto wyrósł ważny port i emporium handlowe wczesnośredniowiecznej Europy. W IX w. po Chr. liczne osiedla na wyspach Laguny połączyły się w jeden organizm miejski. Mieszkańcy żyli tu z handlu, rybołówstwa i warzenia soli. Na początku miasto było zabudowane drewnianymi domami posadowionymi na ceglanych fundamentach. Znalezione w czqasie wykopalisk amfory i inne naczynia świadczą o szerokich kontaktach z Istrią, Rawenną i innymi miastami i regionami Italii. W 639 r. po Chr. ufundowano kościół w Torcello, który stał się centralnym ośrodkiem wzrastającego miasta. W mieście powstawały nowe warsztaty metalurgiczne i szklarskie, które stały się podstawą utrzymania sporej części mieszkańców. Do nabrzeży przybywały statki handlowe z Aleksandrii i Konstantynopola, a także kupcy z północnej i centralnej Europy, także z Państwa Karolingów. Handlowano szkłem, solą, oliwą, przyprawami, jedwabiem, winem, drewnem, metalami, bronią itd. Największym partnerem handlowym było oczywiście Cesarstwo Bizantyjskie. W IX i X w. po Chr. Wenecja stała się głównym centrum handlowym łączącym Europę z gospodarką Bizancjum. Osadnictwo w weneckiej Cittanova od V w. po Chr.

Historyczne centrum Wenecji w IX-X w. po Chr.

Nabrzeże na Wyspie św. Franciszka

Zabudowa wczesnośrednioweicznej Wenecji

Ruiny baptysterium w Torcello

Moneta Karola Wielkiego i arabski dirhem z IX w. znalezione w Wenecji

Pozostałości galery odkryte w czasie wykopalisk archeologicznych w Wenecji

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Matka-Scypiona 10 sierpnia 2019 10:58
10 sierpnia 2019 11:27

No właśnie, to najważniejsze sprawy, a tak niewiele się o nich mówi i pisze (inne tematy są "modne", np. historia idei, myśli politycznej i historia militarna aż do przesady). W sumie po to piszę kolejną zwartą publikację, żeby udostepnić Szanownym Czytelnikom więcej informacji o szlakach handlowych, wymianie dalekosiężnej i finansach w kontekście historii gospodarczej i politycznej w odległej przeszłości. Mam nadzieję, że wyrobię się w jakimś niezbyt długim, rozsądnym czasie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 11:09
10 sierpnia 2019 11:28

No właśnie, bo to jest wszystko nieco bardziej skomplikowane, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 11:07
10 sierpnia 2019 11:30

No właśnie. A Katon Starszy, ten któy chciał zniszczyć Kartaginę, był właścicielem ziemskim i przedsiębiorcą żeglugowym, uczestniczył w zarządzaniu spółkami zajmującymi się udzielaniem pożyczek na prowadzenie handlu morskiego.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 10 sierpnia 2019 11:30
10 sierpnia 2019 11:31

Szkoda, że żaden XVII wieczny magnat polski nie był przedsiębiorcą żeglugowym

zaloguj się by móc komentować


betacool @Stalagmit 10 sierpnia 2019 11:24
10 sierpnia 2019 11:41

To w takim razie chyba oczywiste, skąd został do nas przywleczony sarmatyzm. Z Padwy przez Wenecję... 

 

Pierwsze wzmianki o tajemniczym ludzie Wenedów/Wenetów to uwagi historyków rzymskich, Pliniusza Starszego z początku I wieku:„Niektórzy twierdzą, że ziemie te aż do rzeki Vistla zamieszkane są przez Sarmatów, Wenedów, Scirów, Hirrów.”, Tacyta z końca I wieku: Wenetowieprzejęli wiele z obyczajów Sarmatów. Przebiegają bowiem w celach łupieskich wszystkie lasy i góry znajdujące się między Peucynami a Fennami. Jednak powinni być raczej zaliczani do Germanów, ponieważ budują domy, noszą tarcze i lubią szybkie, piesze marsze. Odróżnia ich to od Sarmatów żyjących na wozie i na koniu” oraz Ptolemeusza z wieku II: „zamieszkują Sarmację ogromne ludy: Wenedowie wzdłuż Zatoki Wenetyjskiej […] Z mniejszych zaś ludów siedzą w Sarmacji Gytonowie koło rzeki Wistula, poniżej Wenedów.”

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 11:44

Załączę jeszcze odnośnik do bardzo ciekawego filmu dokumentalnego (niestety jedynie po angielsku) o dawnym handlu pieprzem i roli Wenecji w tym handlu:

https://www.youtube.com/watch?v=NuZujx-LMfg

zaloguj się by móc komentować

Nova @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 11:31
10 sierpnia 2019 11:50

  Wiem,że kiedyś było to już poruszane , tylko tak dla dodania do Pana komentarza. Za późno ale w 18 wieku Protazy Potocki założył kompanie Handlową Czarnomorską  i nawet jakiś czas sobie radziła.No a potem rozbiory i wszystko szlag trafił. Swoją drogą jak człowiek ptrzy na mapę nie może się nadziwić, że do tej pory nie ma kanału łączącego Dżwiny z Dnieprem . Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 10 sierpnia 2019 11:41
10 sierpnia 2019 12:01

Tak, nikt nie na pweno, czy Wenetowie/Wenedowie znad ujścia Padu, znad dolnej Wisły, czy z Bretanii lub Illirii to jeden lud, czy też różne ludy noszące tę samą lub podobną nazwę. Wenetowie z Bretanii/Armoryki, z którymi walczył Juliusz Cezar w 56 r. przed Chr. też byli zdolnymi żeglarzami:

"Plemię to cieszy się bezsprzecznie największym znaczeniem na całym
morskim wybrzeżu w tych stronach, ponieważ Wenetowie mają bardzo wiele
okrętów, na których zwykli żeglować do Brytanii, a wiedzą i doświadczeniem
żeglarskim przewyższają pozostałe plemiona; dzięki wielkiej burzliwości
bezmiernego i otwartego morza i z rzadka rozsianym portom stanowiącym
własność Wenetów, niemal wszyscy zwykle z tego morza korzystający płacili im
daniny. (...) Miasta ich były zazwyczaj tak usytuowane, że zajmując końce przylądków
i cypli nie dawały do siebie dostępu ani pieszym, ponieważ dwukrotnie w ciągu
doby w odstępie dwunastu godzin nadchodził od pełnego morza przypływ, ani też
statkom, ponieważ przy nadejściu pory odpływu statki ulegały uszkodzeniom na
mieliznach. A więc z obu tych przyczyn obleganie tych miast napotykało na
trudności. A jeżeli obrońcy musieli nawet przypadkiem ustąpić przed ogromem
robót oblężniczych, gdy odparto morze przy pomocy nasypu i grobli oraz
dorównano wysokości murów takiego miasta, to z chwilą, gdy zaczęli tracić
nadzieję na skuteczną obronę, ściągali wielkie ilości okrętów, a mieli ich pod
dostatkiem, wszystek swój dobytek na nich uwozili i wycofywali się do
najbliższych miast: tam od nowa się bronili w tak samo dogodnych warunkach
naturalnych. Taktykę tę tym łatwiej mogli stosować przez znaczną część okresu
letniego, ponieważ burze powstrzymywały nasze okręty, a żeglowanie po
rozległym i otwartym morzu przy wysokiej fali i nielicznych, a nawet prawie
żadnych portach nastręczało jak największe trudności.
13. Natomiast ich okręty były zbudowane i wyposażone następująco: dna
bardziej płaskie niż w naszych okrętach, aby mogły się łatwiej wyzwalać z mielizn
i odpływów; dzioby równie wysoko podniesione jak rufy były przystosowane do
wysokiej fali i burz; okręty były w całości zbudowane z dębiny, aby mogły
wytrzymywać wszelkiego rodzaju napór fal oraz urażenia; żebra z belek grubych
na jedną stopę były razem zbijane przy pomocy żelaznych gwoździ grubości palca;
kotwice były uwiązane nie na powrozach, ale na żelaznych łańcuchach; zamiast
płótna żaglowego korzystano ze skór o grubej, a także i o delikatnej wyprawie, czy
to z powodu niedostatku lnu, czy ze względu na nieznajomość jego przeróbki, czy
też — i to jest bardziej prawdopodobne — dlatego że ich zdaniem płócienne żagle
nie mogłyby wytrzymać tak gwałtownych burz i tak bardzo silnych wichrów
Oceanu oraz należycie utrzymywać w ruchu okręty o tak wielkim ciężarze. A gdy
dochodziło do spotkań naszej floty z tymi okrętami, to przewyższała je ona tylko
szybkością i napędem wiosłowym, pod wszystkimi innymi względami były one
lepiej i bardziej odpowiednio dostosowane do właściwości tutejszego morza i
gwałtowności burz. Nasze bowiem okręty ani nie mogły ich uszkodzić dziobami
(tak mocna była ich konstrukcja), ani tez nie było tak łatwo ze względu na ich
wysokość obrzucać je pociskami i z tego samego powodu przychwytywać osękami.
Do tego trzeba dodać, że gdy płynęły z wiatrem, o wiele łatwiej znosiły burzę,
bezpieczniej osiadały na mieliznach, a pozostawione przez odpływ nie obawiały się
skał i raf; natomiast wszystkie te przypadki stanowiły powód do obaw dla naszych
okrętów.
(...)" (Cezar, Wojna galijska III).

Od dawna próbowano łączyć Wenetów ze Słowianami, ale temu twierdzeniu brak podstaw. Nzwa Wenetów dopiero później, w późnej starożytności przeszła na Słowian. Wenetowie starożytni należeli do italo-celtyckiej i/lub iliryjskiej grupy językowej. Zachowało się ponad 300 inskrypcji w języku Wenetów i nie wykazuje on większych podobieństw do języków słowiańskich. 

Języki Italii starożytnej

Plemiona starożytnej Galii

Rekonstrukcja statku galijskich Wenetów

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 12:03

" Potem zaś, jak Konstantynopol, zaczął mieć kłopoty ze swoją byłą już, a budującą w szybkim tempie flotę, kolonią."

Wygląda to troche bardziej jak kłótnia w rodzinie, czasami bardzo zażarta, ale krzywdy sobie nie robią. Tym bardziej, że kolonia w warstwie swojej "mitologii" nie odeszła zbyt daleko od imperium, a wszelkie próby całkowitego oderwania kończą się fiaskiem.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 10 sierpnia 2019 11:30
10 sierpnia 2019 12:05

To ten sam co każdą swoją przemowę kończył frazą, parafrazując - "a poza tym uważam, że Kartaginę trzeba zniszczyć"?

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Zrzutekranu 10 sierpnia 2019 10:24
10 sierpnia 2019 12:07

Dopóki USA utrzymują kordon z baz wojskowych wokół wybrzeży chińskich (od Korei po Singapur, a ostatnio Jankesi dogadują sie z Wietnamem odnośnie wydzierżawienia bazy morskiej w Đà Nẵng), Chiny nie dysponują  możliwościami dla  projekcji własnej siły militarnej, poza rejon kontrolowany przez Atlantów.

W obecnej sytuacji jedyne okno (morskie) na świat to wody Oceanu Lodowatego (w ramach kondominium rosyjsko-chińskiego) , ale najpierw muszą one stać się wolne od lodu.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 11:31
10 sierpnia 2019 12:17

Powiedziałbym coś ciekawego na ten temat, ale prywatnie, bo nie chcę za wczasu palić ciekawych wątków.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 12:23

A mnie ciągle zastanawia dlaczego Fuggerowie swojej kolonii w Nowym Świecie, założonej w 1529 - z miastami Nowy Augsburg  (dzisiejsze Coco) i Nowa Norymberga (dzisiejsze Maracaibo) nadali nazwę Nowa Wenecja.

Dlaczego miasta takie jak Amsterdam, Brügge, Emden, Emden, Friedrichstadt, Giethorn, Hamburg, Kopenhaga, Papenburg, Sztokholm, Strzelin i Sankt Petersburg nazywano Wenecją Północy.

Czy w tych przypadkach mamy do czynienia z kultem cargo? A może Hanza była właśnie weneckim projektem neutralizacji Rzymu i zachodniego cesarstwa?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Nova 10 sierpnia 2019 11:50
10 sierpnia 2019 12:33

Ii rozbiór był po to, żeby unieważnić tę kompanię. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 10 sierpnia 2019 12:03
10 sierpnia 2019 12:34

Kończą się fiaskiem, bo za dużo jest na stole

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 10 sierpnia 2019 12:17
10 sierpnia 2019 12:35

Spox, wstrzymajmy sie z tym, zadzwonię w tygodniu

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Pioter 10 sierpnia 2019 12:23
10 sierpnia 2019 12:36

Hanza to chyba nie, bo Hanza to związek kupców cesarstwa. Jeśli idzie o kult cargo, to pewnie tak

zaloguj się by móc komentować


chlor @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 12:41

Nie tylko słowaccy druciarze. Rodzice opowiadali o chińskich domokrążcach na Wołyniu. Niestety już za późno na jakieś informacje z pierwszej ręki. W każdym razie tych ruchliwych chińczyków musiało być wielu, bo trafili do tamtejszych powiedzonek i dziecęcych wyliczanek np "żyli byli dwa kitajcy...itd". Chińczycy znali język polski w stopniu wystarczającym do handlu.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @chlor 10 sierpnia 2019 12:41
10 sierpnia 2019 12:44

Niezłe. To co napisał wczoraj Pioter, że armia mongolska była w istocie armią chińską też się z tym łączy

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 12:44
10 sierpnia 2019 12:57

Tam na Wołyniu to byli raczej prawdziwi chińczycy, a nie jacyś "chińczykopodobni" ze stepów czy z Syberii. Pytani o to kim są przedstawiali się rymowanką zakończoną słowami "kitajajec skośnooki". Nosili warkocz i inaczej się ubierali niż azjaci ze wschodniej Rosji.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @betacool 10 sierpnia 2019 11:41
10 sierpnia 2019 12:58

Nie tylko sarmatyzm

https://rudaweb.pl/index.php/2017/07/01/wenecja-szuka-slowianskich-korzeni/

Czyżby wojna pomiędzy Wenecją a Genuą trwała nadal?

zaloguj się by móc komentować

Pioter @gabriel-maciejewski 10 sierpnia 2019 12:36
10 sierpnia 2019 13:02

No nie wiem. W Wenecji jest odnotowany kantor Hanzy, podobnie jak i w Londynie i w Amsterdamie. Kantorów tych natomiast nie ma w Genui czy Rzymie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 10 sierpnia 2019 12:58
10 sierpnia 2019 13:19

Siedziby Wenetów znad Adriatyku

Przykłady inskrypcji w języku Wenetów:

Alfabet wenetyjski

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 10 sierpnia 2019 13:19
10 sierpnia 2019 13:30

Alfabet przypomina alfabet etruski, ale to chyba zrozumiałe, skoro byli w pewnym stopniu sąsiadami. Skoro jednak Etrusków można wykorzystać w hipotezie Wielkiej Lechii, to Wenecjan (Wenetów) tym bardziej. ;)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Pioter 10 sierpnia 2019 12:23
10 sierpnia 2019 14:12

Ostatnio trochę myślałem o Hanzie i ...

Niech mnie ktoś poprawi ale wydaje mi się że te miasta na Północy miały szansę na poważniejszy rozwój dopiero gdy zainstalował się tam Zakon Krzyżacki. A ten znowu chyba miał ścisłe związki z Wenecją. Wenecja (pomijając już rolę Fryderyka II) mogła chcieć mieć taki „swój” zakon. Który np. szybko stworzył konwenty w  Wenecji, Parmie, Padwie, Boloni i Friuli. Von Salza, twórca potęgi zakonu nawet zmarł w drodze do siedziby Zakonu w Wenecji. Gdzie chciał się leczyć...

Tak swoją drogą ta historia znowu pasuje do Mongołów. Zakon czy w Siedmiogrodzie, czy nawet nad Bałtykiem był dogodną wysuniętą na Wschód placówką handlową.

Hanza, Zakon, byłyby logicznym działaniem Wenecji, która przecież od zawsze opierała się na handlu z Bałtykiem. Przejęcie kontroli nad Morawami (Czechami) w drodze do źródeł Wisły i Odry było oczywiste. Zakon znajdujący się na przy ujściu Wisły był wygodnym rozwiązaniem. Tak swoją drogą: kto finansował Zakon? Tyle się czyta że jednak zakony rycerskie musiały posiłkować się zewnętrznym wsparciem. Templariusze z czasem rozwinęli swój biznes. A Krzyżacy? Musieli działać identycznie. Musieli mieć sponsorów i podstawę biznesową. Zresztą ten zakon mógł być nawet wenecką odpowiedzią na sukces templariuszy.

No więc skoro mamy Zakon Krzyżacki, który ściśle współpracuje z Wenecją to i Hanza chyba też musiała. Znając zachłanność oligarchów weneckich. Wenecja wydaje się być naturalnym dostarczycielem technik i kontaktów. Zakon Krzyżackim świetnym punktem do kontroli Bałtyku.

Czy Zakon mógł się obejść bez Wenecji? Hanza? Muszę chyba kupić ten numer szkoły nawigatorów :)

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Pioter 10 sierpnia 2019 13:30
10 sierpnia 2019 14:45

Podobne również do germańskiego futharku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 10 sierpnia 2019 14:45
10 sierpnia 2019 14:47

Germański futhark wywodzi się od alfabetów północnoitalskich.

zaloguj się by móc komentować


Pioter @smieciu 10 sierpnia 2019 14:12
10 sierpnia 2019 14:52

Tak. Wracamy do wątku poprzedniego o Mongołach i Sacco di Roma.

W 1241 roku (jakiż zbieg okoliczności) miasta Lübecka i Soest zawarły traktat, który przyjmuje się za początek istnienia Hanzy.

W 1234 roku Konrad Mazowiecki sprowadza Krzyżaków na swoje ziemie. Trzy lata później (1237) do Krzyżaków dołącza zakon kawalerów mieczowych działający w Inflatach. Wygląda na to, że bez opanowania (nawet tylko planowanego) przez Zakon Krzyżacki Prus i Inflantów Hanza wogóle by nie powstała.

Jeszcze wcześniej w 1223 po pokonaniu nad Kałką wojsk ruskich armia Temuldżyna kieruje się na Krym, gdzie wchodzi w sojusz z Wenecją w celu pozbycia się genueńskich kolonii. Oficjalne delegacje do Karakorum i Chin są jednak znacznie późniejsze. Przynajmniej tak twierdził Marco Polo, ale jego relacja została spisana w geueńskim więzieniu, więc być może powiedział wyłacznie to, o czym i tak już Genueńczycy wiedzieli. Dalegacje papieskie do Karakorum są datowane na 1245-47, czyli wkrótce po wycofaniu się Mongołów z Europy. Na pewno z armią Temuldżyna miał do czynienia wcześniej Kalifat Bagdadzki, więc Wenecjanie mogli się na Krymie odpowiednio przygotować.

Zajrzyjmy teraz do czasów trochę późniejszych. Armie cesarskie wycofują się z Italii, bo cesarzem został wybrany Robert Plantagenet (1254) , czego znaczna część panów Niemieckich nie uznaje. Dochodzi do okresu zwanego Wielkim Bezkrólewiem, kiedy faktycznie jest jednocześnie dwu cesarzy Robert z Londynu i Alfons z Kastylii.

W 1247 roku Przemysł Otokar margrabia morawski (późniejszy król Czech) zostaje wybrany antykrólem Czech (w opozycji do swego ojca) w trakcie buntu możnych. Bunt trwa dwa lata i niczego trwałego w zasadzie nie przynosi - poza zmianą czeskiej symboliki państwowej - czarnego orła Przemyślidów zastępuje lew z dwoma ogonami, który znajduje się w herbie ... Szymona de Montfort, szwagra króla Anglii

zaloguj się by móc komentować



Pioter @chlor 10 sierpnia 2019 12:41
10 sierpnia 2019 15:36

Znalezione na joemonster (dawno, dawno temu- 2004 rok to był, ale post jeszcze istnieje):

Historię tą opowiedział mi tatko.

Lat temu ze 20 ojciec mój studiował i jak to często studenci - mieszkał w akademiku. Jakoś się tak złożyło że on i paru kumpli na święta nie wyjechało do domów. Tak więc balowali sobie spokojnie dopóki to podczas kolejnej nocnej eskapady nie spotkali kilku chinczyków błąkających się po okolicy. Okazało się chłopaki nie mieli gdzie zanocować więc postanowili pokazać im polską gościnność. Otworzyli jakoś pokój obok i pozwolili chłopakom się przekimać. Z tego kimania wyszło na to ze chińczycy balowali z nimi ładne 2-3 dzionki. Na pożegnanie gdy musili już wyjeżdżać zostawili im taką niedużą flagę chińska z jakimiś ichnimi napisami, nikt nie wiedział co oznaczają ale co tam...
Flaga ta dumnie wisiała przy oknie pokoju, aż w końcu ktoś wpadł na pomysł coby ją przetłumaczyć (a ładne parę latek już minęło od tamtego wydarzenia).
Jakieś było ich zdziwenie gdy okazało się iż napis głosi:
"Żołnierzu chiński oszczędź ten dom - tu ugoszczono chińczyka"

 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Pioter 10 sierpnia 2019 15:36
10 sierpnia 2019 15:50

"Żołnierzu chiński oszczędź ten dom - tu ugoszczono chińczyka"

Zależy jak na to spojrzeć. Jeśli to prawda oczywiście. Z jednej strony może to być pokłosiem (skoro akcja jest z roku ok. 1984) jeszcze jakiejś edukacji maoistowskiej. Z drugiej może początkiem tego co mamy dzisiaj. Kiedy Chińczcy są zdaje się kształceni w opozycji do ludzi rady białej a zwłaszcza Amerykanów. Co tak swoją drogą przypomina Japonię z przed II WŚ. Gdzie dzieciom też wpajano nienawiść do rasy białej i Amerykanów. Pamiętam jak czytałem o wypracowaniu takiego Japończyka, z podstawówki chyba, który pisał że jak dorośnie będzie zabijać Amerykanów. Będzie zabijać dużo Amerykanów. Skończy się podobnie?

Ale trochę zbaczamy z wątku choć niewątpliwie temat bardziej na czasie :)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Pioter 10 sierpnia 2019 14:52
10 sierpnia 2019 15:56

A jest gdzieś coś więcej na temat tego wrednego Szymonka? Może tu było pisane. W wiki polskiej i angielskiej nie jest napisane co robił w latach między 1242 a 1248.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @smieciu 10 sierpnia 2019 15:56
10 sierpnia 2019 16:01

Boson mnie na niego naprowadził jakiś czas temu

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit 10 sierpnia 2019 15:21
10 sierpnia 2019 16:27

Tu o tym, że rozeszła się po całej Europie A najlepiej radzili sobie w Rosji, gdzie założyli zakłady produkcyjne:
"Niektórzy mistrzowie tego handlu ograniczali się do Słowacji, inni poszli dalej, do Austrii i Węgier, a najlepsi jeszcze dalej. Od połowy XIX wieku wielu aktywnych i przedsiębiorczych druciarzy zaczęło otwierać własne warsztaty w dużych miastach, gdzie zwykle wytwarzali wyroby typowe dla tego kraju.
Szczególnie sukcesy odnieśli druciarze, którzy osiedlili się w carskiej Rosji. Zakładają fabryki z produkcją wspomaganą maszynowo na dużą skalę.
Druciarze rozprzestrzenili się po całej Europie - w dzisiejszej Polsce, na Węgrzech, w Czechach i na Morawach, w Austrii, Niemczech, Szwajcarii, Belgii, Holandii, Francji i Wielkiej Brytanii. Na Bałkanach druciarze pierwotnie osiedlili się w dzisiejszej Bułgarii, Rumunii, Słowenii, Chorwacji i Serbii". 
https://spectator.sme.sk/c/20025733/tinkers-pass-on-artistic-gift.html

----
Tu już moja interpretacja. Jeśli przyjąć zaproponowaną tu perspektywę to być może inaczej można też spojrzeć na tytuł powieści szpiegowskiej brytyjczyka-agenta JKM pseud. J. Le Carre pt. Tinker, Tailor, Soldier, Spy - Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg. Ma się on wywodzić od dziecięcej wyliczanki, ale być może pierwotnie przemycono je jako zawody o określonej funkcji, do której powrócił Le Carre w tytule swojej pracy.

https://en.m.wikipedia.org/wiki/Tinker,_Tailor
Pierwotny zapis "4 zawodów" to miał być William Congreve w dramacue czy poemacie Love for Love (1695).
https://en.m.wikipedia.org/wiki/William_Congreve
Był on uczniem innego poety Johna Drydena, pracującego dla Johna Thurloe - sekretarza Rady Stanu i szpiegmistrza (spymastera) Olivera Cromwella. Później Dryden był rojalistą.
https://en.m.wikipedia.org/wiki/John_Dryden
https://en.m.wikipedia.org/wiki/John_Thurloe

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @S80 10 sierpnia 2019 16:27
10 sierpnia 2019 17:01

John le Carré to były szpieg

zaloguj się by móc komentować

S80 @stanislaw-orda 10 sierpnia 2019 17:01
10 sierpnia 2019 17:03

Wiem (jak chyba wszyscy), później agent wpływu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @S80 10 sierpnia 2019 17:03
10 sierpnia 2019 19:12

z tym "wszyscy" to ja byłbym bardziej wstrzemięźliwy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 10 sierpnia 2019 16:27
10 sierpnia 2019 19:14

Wyjątek z wywiadu red. Adama Michnika z John'em Le Carré:

"Na spisku i konspiracji zbudowano Imperium Brytyjskie. Historia otwarta miesza się z tajną, jedna jest częścią drugiej. Gdy przed stuleciami przybiliśmy do wybrzeży Indii, pierwszą myślą było, jak skłócić jednego maharadżę z drugim, doprowadzić ich do wojny, by osłabić, a potem skutecznie kontrolować. To były operacje jak z archiwów KGB. Brytyjska tradycja imperialna zalecała, by kontrolować jak najwięcej ludzi, trzymać ich na cieniutkim sznurku splecionym z siły i podstępu. Nie zastanawiano się zbytnio nad różnicami między dyplomacją a szpiegostwem." (2011).

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit 10 sierpnia 2019 19:14
10 sierpnia 2019 19:24

Na nim chyba wzorowany jest "Suworow" z ZSRR i GRU, co do którego, parę osób ma wątpliwości, do jego legendy i funkcji, jaką w rzeczywistości pełni.

zaloguj się by móc komentować


MZ @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 19:48

Miałem w zakładzie koleżankę z Karczmisk

zaloguj się by móc komentować


chlor @gabriel-maciejewski
10 sierpnia 2019 20:18

Ciekawe czy było o tym w Dzienniku Tv? Amerykanie niedawno  polecili wywieźć z Polski zapasy wzbogaconego uranu. Sporo tego, na jakieś 8 bomb atomowych. Konwój przejechał przez kraj do Gdańska, tam przesiadł się na statek do Murmańska, dalej do rosyjskiej firmy utylizującej odpady. Czyli uran z niepewnych rąk trafił w pewne ręce. To wieść z onetu, więc nie daję linka.

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 10 sierpnia 2019 20:18
10 sierpnia 2019 20:21

"Dzięki tej misji świat staje się bezpieczniejszy" - mówi Andrew Bieniawski z amerykańskiego rządowego zespołu Global Threat Reduction Initiative, kiedy eskortowany przez polskie siły specjalne konwój ruszył w drogę.

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 10 sierpnia 2019 10:05
10 sierpnia 2019 21:29

Cofnijmy się do 264 przed Chrystusem.

Opowiadanie

Nad miastem świtało. Mgły podnoszące się znad
Tybru powoli rozwiewały się w silnych promieniach
letniego słońca. Przez ulice przemykali się
ukradkiem spieszący do porannych zajęć
obywatele i niewolnicy. W tabernae....

.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @MarekBielany 10 sierpnia 2019 21:29
10 sierpnia 2019 21:33

Dlaczego przemykali się ukradkiem?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @chlor 10 sierpnia 2019 21:33
10 sierpnia 2019 21:50

Może dlatego ?

...

- Ale kto się podejmie zdobycia takiego statku? Nie
mam odpowiedniego kapitana, a moi ludzie nie są
wprawieni w abordażu.
- Zostaw to mnie, dostojny Korwinusie. Daj mi do
dyspozycji kilka galer, pozwól mi dobrać kapitana i
załogę. Spośród najemników i twoich legionistów
wybiorę sobie odpowiednich ludzi. Mam
człowieka, który dokona odpowiednich przeróbek
na okręcie, tak żeby można było dopędzić
Punijczyków. Zaufaj mi, znam się na ludziach i
potrafię wszystko zorganizować. Nie będziesz
żałował i nie będziesz oczekiwał długo. –
odpowiedział Melikles, ująwszy legata za rękę.
Młodzieniec wiedział, że sporo ryzykuje, a przecież
ojciec zabronił mu się narażać. Tym razem jednak
wyjątkowo nie zamierzał go słuchać…

 

To za Stalagmitem.

:)

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit 10 sierpnia 2019 19:14
11 sierpnia 2019 02:55

Interesujące, że ta rozmowa Michnika (i Smoleńskiego) z le Carre została opublikowana, jak wynika z opisu, w wydaniu 17-18 września. Michnik puścił to w rocznicę napaści Sowietów na Polskę... A szerszy kontekst jest taki, że to po Smoleńsku a przy tym czas "resetu" Zachodu z Putinem (i vice versa), więc wiecie, nie pytajcie co i jak, a jak pytacie to wpisujecie się w te plany, a ci co pytają to skłócają.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @chlor 10 sierpnia 2019 20:18
11 sierpnia 2019 07:16

To w ramach jakiejś międzynarodowej umowy, podpisanej kilka lat temu

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @MZ 10 sierpnia 2019 19:48
11 sierpnia 2019 07:16

Ja tam byłem raz w życiu

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Pioter 10 sierpnia 2019 13:02
11 sierpnia 2019 07:18

Nawet jeśli Hanza powstała jako plan wenecki, to coś się potem musiało popieprzyć. 

zaloguj się by móc komentować


Pioter @gabriel-maciejewski 11 sierpnia 2019 07:18
11 sierpnia 2019 08:07

Tak przecież często się dzieje w życiu ;)

zaloguj się by móc komentować

Pioter @smieciu 10 sierpnia 2019 15:56
11 sierpnia 2019 08:55

W niemieckiej jest info, że w 1247 negocjował w Paryżu przedłużenie rozejmu z Francją na kolejne pięć lat. Wcześniej (1242) powrócił do łask króla Henryka III, który podarował mu zamek Kenilworth.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować