-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Tradycyjny, chiński geszeft

Zacznę od tego, że żadna z dotychczasowych konferencji nie zainspirowała mnie tak silnie jak ostatnia. Trząsłem się co prawda z nerwów, ale jakoś poszło i teraz będę po kolei te inspiracje ujawniał. Najpierw jednak anegdota. Ostatnio valser wrzucał tu zdjęcia z Kliczkowa, w którym był dwa tygodnie przed nami. Zapytałem go czy podobał mu się dziedziniec. On na to, że owszem, szczególnie ta lipa na środku. Nie odezwałem się, ale myślę – jaka do cholery lipa? To był przecież platan (chyba). Przyjeżdżamy, a to dąb.

Piotrek Tryjanowski jak zwykle zrobił znakomity show, a ja podczas tego jego pokazu doznałem olśnienia. Piotrek mówił o zwierzętach i przyrodzie w czasie wojny. W pewnym momencie pokazał bardzo drastyczne zdjęcia, jedno wyobrażało nosorożca, z odrąbanym rogiem, a drugie kilka młodych goryli z Wirungi, przywiązanych do dziwnych drabin z gałęzi drzew. Zarówno róg nosorożca, jak i jądra goryli, które im po tym unieruchomieniu wycięto, pozyskane zostały podczas wojny w Rwandzie z przeznaczeniem na rynek chiński. Wyrabia się tam z nich preparaty do tradycyjnej chińskiej medycyny. Piotrek powiedział też, że niektóre wojny prawdopodobnie wywoływane są po to tylko, by te preparaty pozyskiwać.

Zadałem sobie jedno pytanie – skąd w liczącej trzy tysiące lat medycynie chińskiej znalazły się specyfiki takie jak preparat z jąder goryli i rogu nosorożca? Przecież nie było w Chinach ani nosorożców ani goryli, nie ma ich tam nadal, a koniunktura na części zwierząt afrykańskich jest. Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy o tym słyszą i jedyną reakcją jest mądre kiwanie głowami z pełnym zrozumieniem i pomrukiwanie – no tak, tradycyjna medycyna chińska, poważna sprawa, trzy tysiące lat tradycji. To jest przecież szczery idiotyzm. Na sprawę trzeba spojrzeć inaczej. Tak zwana tradycyjna medycyna chińska, to wielki rynek, na którym znajdują się poważni udziałowcy, których nazwisk nie znamy. Być może działają tam także koncerny farmaceutyczne, takie jak na normalnym rynku, ale pod jakąś przykrywką. Tradycyjna medycyna chińska, żeby przynosić dochody, musi mieć swoją dynamikę, jak każdy rynek. Żeby były zyski trzeba pozyskiwać nowych klientów i wprowadzać do sprzedaży nowe produkty. Kłopot w tym, że nadanie temu rynkowi dynamiki w formach znanych z innych rynków, pozbawi go atraktora podstawowego czyli przymiotnika tradycyjna. Kreowanie koniunktur znanymi metodami stworzy nowy rynek – nietradycyjną medycynę chińską, na którą wszyscy machną ręką i pójdą do apteki po paracetamol i aspirynę. Słowo „tradycyjna” jest kluczem i powoduje, że koniunktury można nakręcać, ale po odpowiednim tego słowa zinterpretowaniu. To znaczy, nie ma takiej bredni, której nie dałoby się sprzedać na rynku tradycyjnej medycyny chińskiej. To zaś powoduje, że rynek ten staje się obszarem, którym da się wytłumaczyć wiele zjawisk współczesnego świata i równie wiele zjawisk wywołać. Można na przykład wywołać wojnę w Rwandzie, która będzie wojną o uzyskanie władzy nad stadami, złożami i ziemią, a następnie wpuścić do sieci zdjęcia okaleczonych zwierząt i powiedzieć, że to barbarzyństwo ma związek z tradycyjną medycyną chińską. Myślę, że nie chodzi tylko o wojny, ale także o inne szwindle, które można wytłumaczyć za pomocą tradycyjnej medycyny chińskiej. One na pewno istnieją, albowiem najstarsza na świecie tradycja nie dotyczy medycyny, ani też prostytucji, jak się wielu naiwniakom zdaje. Ona dotyczy ustawek handlowych, budowania systemowych złudzeń, mających odwrócić uwagę ludzi, od spraw ważnych i nie nadających się do oglądania przez profanów, a skierować ją ku handlowemu folklorowi. I teraz uwaga – to wcale nie znaczy, że na tym folklorze nie da się zarobić. To też są zyski, ale zyski uboczne, w dodatku opisywane zwykle bardzo malowniczo, przez ogłupiałych autorów, którym się zdaje, że odkrywają jakieś tajemnice. W mojej głowie znajduje się bardzo plastyczne wyobrażenie rynków, widzę wielkie, unoszące się w kosmosie platformy, z których każda posiada specjalne urządzenia służące do podłączania się do innych platform. Kiedy takie połączenie nastąpi zestaw zyskuje nową dynamikę, ale jej istotny charakter jest niewidoczny, podobnie jak niewidoczne są osoby, które sterują poszczególnymi platformami i planują fuzje. I nie ma takiego dziwactwa, którego nie dałoby się uzasadnić na rynku. Każdy tutaj dobrze wie, że sproszkowany róg nosorożca i jądra tych biednych goryli nie przywrócą nikomu sprawności seksualnej. Są jednak ludzie, którzy w to wierzą, a pewnie jeszcze do tego stosują te preparaty. I nic nie zmieni ich wiary, nawet fakt podstawowy, to znaczy brak erekcji. Ktoś powie – a może to właśnie jest inaczej? Może te preparaty pomagają i ludzie je stosują, inaczej przecież nie mógłby istnieć ten rynek. Otóż właśnie nie. Rynek może istnieć, bez względu na to, czy sprzedawane na nim produkty działają w zadeklarowany sposób czy nie. Rynek opiera się na zmasowanej propagandzie, która może być dystrybuowana masowo, w mediach, albo pokątnie, w aurze tajemnicy, poprzez mniej lub bardziej prawdopodobne doniesienia o właściwościach sprzedawanych na nim produktów. W tym drugim przypadku rynek z całą pewnością jest częścią jakiegoś większego przedsięwzięcia, które zasłania swoim kuriozalnym charakterem.

Piotrek Tryjanowski powiedział, że rynek zwierząt i części odzwierzęcych jest oceniany jako drugi co do wielkości, po narkotykach, nielegalny rynek na świecie. To ciekawe, albowiem nielegalny charakter tego rynku wygląda jak zabezpieczenie innych nielegalnych rynków i transakcji. Na przykład handlu bronią, albo ludźmi. Rynek narkotyków nie spełnia takiej funkcji i nawet nie musi. Narkotyki, w przeciwieństwie do jąder goryli, uzależniają naprawdę. No i stosunkowo łatwo można sobie wyobrazić ruch domagający się legalizacji narkotyków. Mamy przecież takie ruchy. Nie widać jednak jakoś, by ktoś domagał się legalizacji handlu zwierzętami a także ich jądrami, rogami i innymi częściami. Nielegalny charakter tego rynku jest niezagrożony, a co za tym idzie, wstęp na ten rynek, mają tylko ściśle wyselekcjonowane osoby i to one tam zarabiają. Żeby mogły czuć się bezpiecznie i w spokoju obsługiwać nielegalny rynek, który z całą pewnością jest częścią większej całości, muszą czuć się bezpiecznie i muszą mieć zagwarantowaną częściową akceptację dla swoich działań. Tę daje im tradycyjna medycyna chińska. - Dlaczego pan łowił goryle i je kastrował? To dla potrzeb tradycyjnej medycyny chińskiej – pada odpowiedź. Rzecz jasna nie ma to znaczenia przed sądem, ale ma to znaczenie promocyjne. I ma to znaczenie jako kamuflaż. Mam nadzieję, że wszyscy to widzą i dla wszystkich jasne jest to oszustwo. I teraz pytanie – czy tradycyjna medycyna chińska istnieje? Zapewne tak, ale jest to, jak mniemam, obszar, gdzie dominują tanie, łatwo dające się przygotować preparaty o ustalonym od wieków składzie. Preparaty te były potrzebne ludziom niezamożnym, i dla nich były przeznaczone. Ich ekstrawagancki charakter ujawnił się dopiero po zetknięciu się Chińczyków z Europejczykami. To wywołało pierwszą koniunkturę i pierwszą zwyżkę cen. Jeśli jakiś spryciarz zauważył ten proces i pojął jaka jest jego mechanika, z całą pewnością spróbował zaplanować kolejną zwyżkę cen. Mechanizm ten – raz wprowadzony i generujący zyski, musiał być doskonalony przez wieki. I taki jest istotny sens tradycyjnej, chińskiej medycyny.

 

Mam ograniczone możliwości komentowania i odpowiadania na wiadomości, albowiem jestem w miejscu, gdzie nie ma w zasadzie internetu. Nadrobię to, jak wrócę do domu.

 

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl



tagi: rynek  chiny  zwierzęta  medycyna 

gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 08:03
51     3149    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
kotlet @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 08:49

W tradycyjnych cesarskich Chinach handlarze stali najniżej w hierarchii i pozbawieni byli wszelkich praw "obywatelskich".

Dopiero komercyjnej Anglii uzbrojonej w Biblię i dalekosiężne działa udało się "otworzyć Chiny".

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 08:53

Z medycyną, chińską czy nie, jest o tyle łatwiej, że jest coś takiego jak placebo, a większość "chorób" nie jest chorobami,ew.organizm sam sobie z nimi radzi. Także rzeczona erekcja siedzi w głowie, więc i jądra mola na nia pomogą. I na tym wszystkim robi się świetny biznes, którego nie da się robić na medycynie "prawdziwej", chyba, że jest ona tylko pretekstem do transferów pieniędzy.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:03

Prawie pół wieku temu, mówiło i pisało się o tym, że głównym odbiorcą tych „specyfików” jest rynek amerykański i tamtejsi sytuowani Chińczycy, bo ci w ChRL to są za biedni na tak ekskluzywną tradycję. W tym czasie komunistyczne Chiny ratowały pandę (też specyfik tradycyjnej medycyny), którą organizacja niedochodowa (tak od lat jest kreowane WWF) z Zachodu wciągnęła sobie na sztandar ratowania przyrody. Taka to dobrotliwa i przypadkowa koincydencja. Także rynkowa i handlowa, ale  oczywiście niedochodowa.  

B. dziękuję za kolejną znakomitą konferencję. 

zaloguj się by móc komentować

olekfara @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:04

"Mam ograniczone możliwości komentowania i odpowiadania na wiadomości, albowiem jestem w miejscu, gdzie nie ma w zasadzie internetu. Nadrobię to, jak wrócę do domu."

To musi Pan te miejsce zapamiętać, bo nadchodzi nowa koniunktura i geszeft na nieruchomościach: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=25709&Itemid=47

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:06

Corka mieszkajac z chinkami w pokoju akademickim w Minsku zwierzyla sie jednej ze ma kamienie w nerce i ze jest tam taki srodek w medycynie chinskiej na te kamienie. Preparat zrobiony z konika morskiego daje bardzo dobre i trwale efekty. Rozmowa byla podobno luzna i temat tak wyplynal jakos sam w czasie rozmowy. Chinka podchwycila temat i wziela sie za niego powaznie, po dwuch godzinach od rozmowy preparat stal na stole w kuchni w Minskim akademiku. 

Preparat dostala od chlopakow z 11-tego pietra w akademiku z ktorymi chinka gra co drugi dzien w karty na pawdziwe pieniadze.

I tak teraz sobie mysle po przeczytaniu dzisiejszego tekstu ze jesli taka chinska siatka jest wytworzona w zwyklym akadmiku to co dzieje sie na miescie?

 

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @DWiant 2 lipca 2019 09:06
2 lipca 2019 09:21

Znacznie lepsza przebitka niz na narkotykach jest na podrabianych lekach które opylają w afryce. Wyglądają identycznie jak normalne (nawet hologramy mają) tylko zawartość się nie zgadza. A tam malaria panuje...

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @DWiant 2 lipca 2019 09:06
2 lipca 2019 09:29

Świetne!  Koniki morskie też pod ochroną. Pytanie, co tak naprawdę zawierają te cuda tradycyjnej medycyny chińskiej? W wersji sproszkowanej w zasadzie wszystko, oby tylko nie trulo. To, co faktycznie czasami pomaga, to ludzka wiara, że tak jest. Propaganda za tym stojąca jest w stanie ogłupic prawie każdego, a jeżeli jeszcze dodać do tego zblazowanych, bajecznie bogatych klientów,  to mamy rynek wart miliardy. 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @bendix 2 lipca 2019 09:21
2 lipca 2019 09:30

Poza chinina to raczej nic innego nie pomoże. Chyba, że o czymś nie wiem.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:31

Było więc ciekawie. 

Pozdrawiam organizatora i uczestników...I liczę na inne relacje  mimo wakacji 

:)

 

zaloguj się by móc komentować

DWiant @Matka-Scypiona 2 lipca 2019 09:29
2 lipca 2019 09:36

Corka nie jadla tych chinskich lekow bo nie wiadomo co tam w srodku jest, chcialem tylko na przykladzie pokazac jak chinska siatka dziala w kregach studenckich i jaka jest skuteczna. 

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:47

Chyba najstarszą chińską sztuką golenia frajerów jest fengszuj.

zaloguj się by móc komentować

Wrotycz1 @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 09:48

Na przeciwległym biegunie biznesowym do "tradycyjnej medycyny chińskie" jest tradycyjna medycyna ukraińska. Podczas niedawnego pobytu na Zachodniej Ukrainie, na bazarach widziałem długie na ok. 20-30 osób kolejki starszych ludzi do stoisk z ziołami. Przy stoisku siedziała sobie pani, która wysłuchiwała klienta/pacjenta przez ok 3-5 minut zapisywała dawkowanie na karteczce i podawała torebki z miesznkami ziół. Klient płacił i odchodził. Pani dysponowała na stoisku zestawem kilkudziesięciu rodzajów ziół lub ich mieszanek .Myślałem, że to fani medycyny naturalnej tak się leczą. Znajomi wyjaśnili mi, że to są emeryci których nie stać na kupno leków w aptece, a chcą się leczyć. Potem kupowałem w aptece jakiś prosty lek, aspirynę i to lokalną. Była droższa od kupowanej w Polsce polopiryny o ok. 20%. Być może ukraińska medycyna czeka nadal na swoją gwiazdę maketingu i międzynarodowy gang lub koncern farmaceutyczny. Jąder goryla na razie tam nie ma ale błoto z Dniestru czy woda mineralna z Żółtych Wód owszem.

zaloguj się by móc komentować

re-or @Grzeralts 2 lipca 2019 08:53
2 lipca 2019 10:05

Dlatego w zasadzie szkoda zachodu, żeby po te goryle jajca jeździć z Chin taki kawał drogi. Można przecież wziąć te jądra mola, nakleić etykietę że "z goryla" i gotowe. Albo w ogóle z żadnego jądra ot, tynku nasypać jakiegoś.

No, chyba że oni tam jednak muszą jeździć, tylko wcale nie po te goryle, a te biedne stworzenia obrywają nieco przez przypadek.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @re-or 2 lipca 2019 10:05
2 lipca 2019 10:09

Świry są wszędzie, w biznesie też. W końcu porządny protestancki biznesmen nie może sprzedawać sfałszowanych jąder goryla, to nieetyczne.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wrotycz1 2 lipca 2019 09:48
2 lipca 2019 10:10

Tam nie ma strumienia gotówki publicznej, o prywatnej nie wspominając, szkoda zachodu, biznesu się nie zrobi. 

zaloguj się by móc komentować

re-or @bendix 2 lipca 2019 09:21
2 lipca 2019 10:14

W wielu przypadkach różnica między naroktykami, a lekami jest w zasadzie uznaniowo-administracyjna.

Mój prateść był weterynarzem. Odszedł już dość dawno, ale jego stare narzędzia itd leżały w piwnicy jeszcze wiele lat. Kiedy trzeba było po paru dekadach dom sprzedać, to robiliśmy tam porzadek. No i natrafiliśmy na spore zasoby - najprawdopodobniej - amfetaminy, a może i heroiny, z zestawem paru strzykawek.

Profilaktycznie spuściliśmy znalezisko w kiblu, choć formalnie trzeba by to pewnie jakoś zgłosić i utylizować. No ale kto by tam chciał się tłumaczyć "władzom" skąd to w ogóle mamy. Jeszcze by przyszło tłumaczyć się zza muru, i co wtedy?

Zaś penalizacja jąder goryla etc jest potrzebna, by kto nie trzeba nie wchodził wielkim macherom w paradę. To byłoby nie do przyjęcia.

zaloguj się by móc komentować

maciej-kazimierz @re-or 2 lipca 2019 10:05
2 lipca 2019 10:15

Pewnie właśnie tak się robi. Ale są może tacy, co wydadzą jakieś kosmiczne pieniądze na prawdziwe jądra gorli i mają możliwość sprawdzić. Poza tym ci, co konsumują jądra mola chcą mieć złudzenie, a do tego potrzebne jest chociaż trochę prawdziwych jąder goryla na rynku.

 

W sprawie Rwandy i okolic, najlepszym wytłumaczeniem walk jest pozyskiwanie kobaltu. Podobno większość wydobycia to wschodnia część Dem. Rep. Kongo. Kobalt jest jednym z głównych składników baterii litowo-jonowych, coraz bardziej potrzebnych.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Grzeralts 2 lipca 2019 08:53
2 lipca 2019 11:05

hmmm choruję na cukrzycę... niestety jest to towarzyskie zwierzę, pojawiają się dodatkowe problemy... oczywiście w necie jest mnóstwo filmów i porad jak to big farma nie leczy ludzi etc. lewoskrętna witamina, prawoskrętna i Bóg raczy wiedzieć co ludzie jeszcze wymyślą... chwała Bogu nie jestem chory na raka... więc omijają mnie rozterki typu brać chemię czy nie brać... wiem jedno, moja mama miała zdiagnozowanego złośliwego guza na płucu, nie wiedziałem co robić i zacząłem odmawiać różaniec... po roku siostra przesłała mi wiadomość, ze guz się cofnął... moja mama nie mogła mieć chemii bo słaba wydolność płuc, miała radioterapię, przed drugą konferencją dlaszy postęp cofania się guza... dlaje odmawiałem różaniec... i odmawiam... choć czasem łatwo nie jest, zwątpienie... strach ale w zbawczy skutek gorylich jąder czy rogu nosorożca nie uwierzę... co do "tradycyjnej chińskiej medycyny"  Coryllus ma 200% racji... te zachcianki pojawiły się w momencie zetknięcia z europejczykami... chińczycy ostatni raz wizytowali Afrykę na jakieś niecałe sto lat przed Vasco da Gamą... chińska flota penetrowała wschodnie wybrzeża oceanu indyjskiego gromiąc przy okazji różne floty pirackie... do czasu niestety, kiedy to Chiny zamknęły się na  resztę świata na kilkaset lat... jedyną bramą było Makau i potem niedaleki Hong Konkg... goryle jądra, róg nosorożca ? w XIX wieku ważne było srebro i opium, jedwab i herbata... co ciekawsze herbata usunęła niejako jerba mate...

póki co moja mama ma się jako tako dobrze... Chwała Bogu i Jego Matce... ja z kolei proszę o modlitwę za moje zdrowie i za moją mamę też...

Z Panem Bogiem

zaloguj się by móc komentować

bendix @Matka-Scypiona 2 lipca 2019 09:30
2 lipca 2019 11:09

Rzecz w tym że w tych tabletkach nie ma nawet tej chininy. Zyski ponoć kilkaset razy większe niż na "narkotykach"

ps. Chyba malarię leczy się już czymś nowocześniejszym niż chinina.

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 11:33

Na jakichś wakacjach nad morzem, jeden z naszych znajomych postanowił zapoznać nas ze "zrównoważoną" medycyną chińską. Przez pół godziny czytał jak ich medycyna jest zrównoważona i zgodna z naturą a sami Chińczycy to okazy zdrowia, bo tę metodę stosują. Zapytałem się w pewnym momencie jak oni mogą być tak "zrównoważeni" skoro od siedemdziesięciu lat każda rodzina w Chinach jest dotknięta aborcją i agresywną antykoncepcją.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @kotlet 2 lipca 2019 08:49
2 lipca 2019 11:48

Otworzyli głównie dla opium.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 11:49

Jedyny znany mi przypadek "tradycyjnej medycyny chińskiej" to system podawania dzieciom chińskim w szkołach i przedszkolach tabletek z wapniem dla maluchów, który wzmacnia kości i powoduje, że na starość nie pojawia się osteoporoza ani nie trzeba operacyjnie wymieniać stawów biodrowych. Tę informację mam od starego lekarza w sanatorium w Jałcie, który pamiętał jeszcze lata przyjaźni radziecko chińskiej.  Oczywiście przepisał takie tabletki siostrzeńcom i pozliśmy kupić je w kiosku na terenie sanatorium:))))

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Wrotycz1 2 lipca 2019 09:48
2 lipca 2019 11:51

Jest jeszcze popularna odmiana "medycyny tybetańskiej", a także "andyjskiej" (z wariantem "amazońskim").

A w  Rosji np.  jakieś szamańskie specyfiki wymyslone ponoć przez zabajkalskich  Jakutów czy innych Czukczów.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gorylisko 2 lipca 2019 11:05
2 lipca 2019 11:56

Poza specyikami dla "ciałą" Azja oferuje spory pakiet ofertowy dla "ducha", od medytacji albo krisznaitów po całkiem komercyjne sekty w rodzaju Moona, etc.. Oferty sa dla każdego i to precyzyjnie dopasowane do  rozmiaru  konta bankowego.

zaloguj się by móc komentować

JarekBeskidy @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 12:22

Kto tych biednych chińczyków tak oszukał. Pewnie jakiś eskimos.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @stanislaw-orda 2 lipca 2019 11:51
2 lipca 2019 12:23

Szaman ze specyfikiem jeszcze nie jest taki zły, najfajniejsze jest w szamaństwie to, że pośpiewa taki nad chorym i chory zdrowieje - a powinien rozchorować się od tego "śpiewu" jeszcze bardziej. I tu dochodzimy do tajemnicy, którą poruszył Gorylisko.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @stanislaw-orda 2 lipca 2019 11:56
2 lipca 2019 12:25

przyznam się, że też dałem się nabrać ale Jezus czuwał... jakos nie pasowało mi recytować hare kriszna więc recytowałem Jezu Christi... co zdaje się  uratowało mnie nie raz jeden od czegoś gorszego... kiedy się urodziłem, moja babcia zamówiła gregorianki w mojej intencji na Jasnej Górze... jakoś Matka Boża Jasnogórska siedzi we mnie i niech tak zostanie

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @atelin 2 lipca 2019 12:23
2 lipca 2019 12:40

wypróbuj na sobie, a potem opowiedz jak szybko zdrowiałeś

zaloguj się by móc komentować

kotlet @kotlet 2 lipca 2019 08:49
2 lipca 2019 12:48

W tradycyjnej ch. medycynie pacjent płacił dopiero po wyleczeniu. Miliard Hanów to nie przypadek. Wystarczy wejść na chińskie strony żeby zrozumieć jaka jest różnica. Tam Chińczyk Chińczyka chce wyleczyć tu "Polak" Polaka chce oszwabić. Radzę poćwiczyć oczy, tak jak to robią mali Chińczycy przed lekcjami.

 

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 12:49

Nie w odniesieniu do tematu notki, ale do pierwszego wykładu ostatniej konferencji - film o dokonaniach Alana Turinga w odniesieniu do rozwoju komputeryzacji i badań nad DNA

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @stanislaw-orda 2 lipca 2019 11:48
2 lipca 2019 13:05

I Chińczycy im tego nie zapomnieli!

zaloguj się by móc komentować

atelin @stanislaw-orda 2 lipca 2019 12:40
2 lipca 2019 13:06

K*rva, umiesz czytać ze zrozumieniem, czy jak typowy Janusz, wszystkich podejrzewasz o złe intencje?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gorylisko 2 lipca 2019 11:05
2 lipca 2019 13:08

Miło to czytać. To ja korzystam z okazji...:)))

Właśnie 19 czerwca skończyłam trzecią w moim życiu Nowennę Pompejańską. Kto ma to za sobą ten wie że te 54 dni to wyzwanie choćby dla własnej wytrwałości.  Na koniec wypowiada się zobowiązanie żeby o tym mówić ludziom...O skuteczności. No to piszę publicznie..nie pierwszy raz.

 

Warto zawsze mieć coś kolejnego. Potężna protekcja zawsze w cenie. 

Życzę zdrowia pańskiej Mamie. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @stanislaw-orda 2 lipca 2019 12:40
2 lipca 2019 13:14

Zdrowiałem. A nie przyszło ci do głowy, że żyję, bo ktoś się o to modlił i wiem kto...?

Nie przyszło ci do głowy, że ja też się za kogoś modliłem...? Na dodatek skutecznie!

Bardziej debilnej odpowiedzi jeszcze tu nie widziałem.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @atelin 2 lipca 2019 13:14
2 lipca 2019 13:57

I'm sorry, przeczytałem trochę za bardzo "po łebkach".

zaloguj się by móc komentować


Matka-Scypiona @DWiant 2 lipca 2019 09:36
2 lipca 2019 15:16

Tak. Wiem, że te siatki są skuteczne. Nie wyobrażam sobie, jak straszne muszą być powiązania ich w skali globalnej. Organy zwierząt to jedno,  ale np.parki narodowe w Afryce są tworzone po to, aby z dala od cuekawskuch szkolić rebeliantow potrzevbych do obalenia takiego czy innego rządu.  A przy okazji można pohandlować innymi rzeczami

zaloguj się by móc komentować

MarekAd @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 16:33

Witam szanowne grono, kłaniam się nisko. To jest mój pierwszy wpis. Chciałbym napisać kilka zdań o własnych doświadczeniach z chińską medycyną.

W 1993 roku świeżo po maturze i egzaminach wstępnych na studia po raz pierwszy doświadczyłem kamicy nerkowej. Bólu jaki towarzyszy tej dolegliwości nie życzyłbym największemu wrogowi. Na szczeście w tamtych czasach lekarz od razu przepisywał Ginjal, lek dostępny w polskich aptekach, a sprowadzany z Chin. który zawierał wyciąg z koników morskich. Po kilku dniach sikania na niebiesko, lek zabarwiał kolor moczu, "rodziło się kamienie" i człowiek znów cieszył sie życiem. Kamica jescze w ciągu kolejnych 10 lat dopadała mnie kilka razy, ale zawsze miałem ze soba cudowny Ginjal i dolegliwość nie była mi straszna. Każdy z urologów, ktorych wtedy spotkałem przepisywał Ginjal i twierdził, że to najbardziej skuteczny lek w kamicy nerkowej. Ostatni atak kolki nerkowej miałem w 2003 roku i wtedy po raz ostatni leczyłem się Ginjalem. Jakoś chyba w 2004 lek został wycofany ze sprzedaży, konik morski trafił pod ochronę i od tego czasu można go nabyć niestety tylko drogą nielegalną. Na szczeście dla mnie od tamtej pory nie mam problemów z kamieniami, m.in. przez zmianę diety i poukładania sobie wielu spraw w głowie, bo to nasza psyche jest przeważnie odpowiedzialna za choroby (takie jest moje zdanie).

Co do samej medycyny chińskiej to jestem nią zainteresowany od wielu lat i w wielu aspektach szczególniech żywieniowych korzystam wraz z żoną z jej rad z pozytywnym skutkiem. Doceniam szczególnie jej szerokie spojrzenie na człowieka, na spójność psychiki z fizycznością, czego tak bardzo brakuje w medycynie współczesnej.

Jeszcze jedna uwaga, żona dowiedziała się niedawno podczas rozmowy z lekarzem medycyny akademickiej, który sam stosuje i ma dużo wiedzę o chińskiej medycynie, że tak zwana Tradycyjna Medycyjna Chińska (TCM) wcale nie liczy sobie trzech tysięcy lat, a jedynie kilkadziesiąt. Ta stara wiedza została doszczętnie zniszczona przez komunistów, którzy potem próbowali odtworzyć to, co zniszczyli. Tak powstała Tradycyjna Medycyna Chińska - sztuczny twór, który w wielu aspektach ma się nijak do starożytnej wiedzy chińczyków, która to wiedza prztrwała jedynie dzięki materiałom istniejącym poza granicami Chin i którą obecnie nazywa się Klasyczną Medycyną Chińską (w odróżnieniu od tej Tradycyjnej). Zasady leczenia (np. akupunkturą) wg obu nurtów różnią się diametralnie, oczywiście - jak można się domyślić - na niekorzyść TCM.

Być może te jądra goryla, czy inne rogi to jest już sposób na biznes chińskich komunistów.

PS Pudełko po Ginjalu trzymam do dzisiaj jako pamiątkę :-)

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 2 lipca 2019 13:08
2 lipca 2019 17:55

Ja mam - narazie...

... tylko jedna NP,  tuz przed powrotem do Polski... do dzis trudno mi w to uwierzyc, ale te 54 dni to byly  CUDOWNE dni.

zaloguj się by móc komentować

Matejek @bendix 2 lipca 2019 11:09
2 lipca 2019 18:15

a jakże, i tu chińczyk zaradzi
/a dokładniej Chinka/ ''Ziołowy przełom w leczeniu malarii'' https://www.doz.pl/czytelnia/a13607-Ziolowy_przelom_w_leczeniu_malarii

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 18:50

W pierwszej chwili nawet nie zauważyłem że to dąb, jak przechodziłem przez dziedziniec zaraz po przyjeździe to tylko pomyślałem - to pewnie ta lipa o której Valser wspominał. Dopiero potem się przyjrzałem.   :)

zaloguj się by móc komentować

MarekAd @SalomonH 2 lipca 2019 18:39
2 lipca 2019 19:39

Tak, to ten lek, tylko, że niestety nie można go już w Polsce legalnie kupić. 

zaloguj się by móc komentować

Andrzej4 @Grzeralts 2 lipca 2019 10:09
2 lipca 2019 21:24

Fałszerstwo nakręca koniunkturę: my mamy prawdziwe, pewne specyfiki tradycyjnej medycyny, ale wiesz pan, jak chcesz zaryzykwoać i kupić coś tańszego, proszę bardzo ... taki zabieg marketingowy

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @bendix 2 lipca 2019 09:21
2 lipca 2019 21:46

Odkrywanie Ameryki, jak coś jest drogie to jest fałszowane; w Stambule i Techeranie na bazarach mają całe stragany z naszywkami Lacoste, z gómkami do majtek "Calvin Cline". Paliwo jak było po 2zł nikt go nie fałszował, alkohol, środki chemiczne, to jest chyba najbardziej fałszowane; woda i olej nie są drogie, można sfałszować środek ochrony roślin, przebitka jest większa niż na kokainie, a ryzyko mniejsze, chłop se kupi, zapłaci popryska, środek nie zadziała; chłop głupi, nie umie, panie przecież to analfbeci, takie argumenty padają przed sądami. 

zaloguj się by móc komentować

porfirogeneta @Greenwatcher 2 lipca 2019 09:03
2 lipca 2019 21:52

Chińskie leki na potencje; jakby ich jeszcze mało było.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @gabriel-maciejewski
2 lipca 2019 22:41

I teraz uwaga – to wcale nie znaczy, że na tym folklorze nie da się zarobić. To też są zyski, ale zyski uboczne, w dodatku opisywane zwykle bardzo malowniczo, przez ogłupiałych autorów, którym się zdaje, że odkrywają jakieś tajemnice. W mojej głowie znajduje się bardzo plastyczne wyobrażenie rynków, widzę wielkie, unoszące się w kosmosie platformy, z których każda posiada specjalne urządzenia służące do podłączania się do innych platform. Kiedy takie połączenie nastąpi zestaw zyskuje nową dynamikę, ale jej istotny charakter jest niewidoczny, podobnie jak niewidoczne są osoby, które sterują poszczególnymi platformami i planują fuzje."

Trochę mnie to męczyło od rana. LEGO. Hmm.. nie kupować, a takie zrobić. To urządzenie to złącze. ;)

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @krzysztof-laskowski 2 lipca 2019 12:49
2 lipca 2019 23:41

To nie tak. "sadly" nie udostępniono. To taka kotwica. Admiralicji ? :)

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gabriel-maciejewski
3 lipca 2019 00:55

Brawurowy tekst :) 5*!

Tutaj istną konkietę zrobił miły Chińczyk, który przedstawiał sie jako "jestem china clowiek" :) Był ponoć po trzech latach medycyny ichniej, a potem przyjechał do Polski. Zioła "do tutaj" przysyłała mu rodzina. Wszyscy bardzo przedsiębiorczy. Dla zdrowia ludzie zrobią i zapłacą dużo. 

(Ja pamiętam afery z vilcacorą i geszefty robione na tym ponoć cudownym specyfiku /antyrakowym/ z Ameryki Południowej. Przedsiębiorczy oszuści handlowali tutaj sproszkowanym rumiankiem, sprzedawanym jako vilcacora.)

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @KOSSOBOR 3 lipca 2019 00:55
3 lipca 2019 05:41

Dla zdrowia sky is the limit. Dlatego to taki dobry biznes. Ale prawdziwe leczenie biznesem nie jest, tylko służbą publiczną, jak policja czy straż pożarna. Odkąd nie zajmują się tym zakony, trudno, jednak kontrolować etyczną stronę "usług zdrowotnych" a pieniądze przez system płyną olbrzymie. Mimo tego zostaje jeszcze wielki rynek dla usług out-of-pocket, tym większy im bogatsze społeczeństwo. I tym głupszy zazwyczaj.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Andrzej4 2 lipca 2019 21:24
3 lipca 2019 06:15

A klient nie ma jak zweryfikować produktu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować