-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Tomasz Mackiewicz w krainie kłamczuchów

Czytam w zasadzie wszystko co jest dostępne w sieci na temat Tomasza Mackiewicza, czytam o reakcjach ludzi na jego wyczyn i myślę, że ja, jako autor i człowiek, nie mam właściwie szans na zaistnienie w tym dziwnym świecie. To znaczy, że nigdy nie wyjdę z niszy, w której się znajduję. Zacznę może od ludzi o Mackiewiczu piszących. Od wczoraj na zaginionym lansuje się Matka Kurka. Gdyby może on siedział cicho nie napisałbym na temat Mackiewicza ani słowa. No, ale Wielgucki dał głos w swoim, tak dobrze znanym stylu. Napisał, że Mackiewicz uciekał w góry przed alimentami, że był heroinistą i takie tam, różne...Polemiści natychmiast się odezwali zaczynając swoje filipiki od słów „prawicowy bloger obraził Mackiewicza”. Zacznijmy więc od dementi. Wielgucki nie jest żadnym prawicowym blogerem, to jest eksperyment cybernetyczny, który ma udowodnić, że Polacy, szczególnie ci deklarujący przywiązanie do wartości tradycyjnych to masa ciemnych chamów, bez krzty empatii, które nie rozumieją niczego. Innych funkcji Wielgucki nie ma. Jego postawa, styl i sposób komunikowania się z otoczeniem to preparaty rozpuszczane w materii przeznaczonej do badania. Najciekawsze i najgorsze z mojego punktu widzenia jest to, że ma ów dziwny człowiek wielu przekonanych zwolenników. Ja już od dawna nie pisałem nic na jego temat, no, ale teraz czynię od tej reguły wyjątek. Wielgucki, jak pamiętamy poszedł na świętą wojnę z Owsiakiem, wielu ludzi wierzy, że on sam jeden pokonał złego smoka Owsiaka i teraz nie musimy już go znosić każdego roku w styczniu, już Owsiak nie zjada dziewic, bo dzielny Wielgucki go zabił. I wyobraźcie sobie, że ludziom wyznającym ten pogląd w żaden sposób nie przeszkadza ani fakt, że Wielgucki musiał Owsiaka przepraszać z nakazu sądowego, ani nawet to, że po ulicach ciągle chodzą wolontariusze WOŚP, a Juras pokazuje się w telewizji w najlepszym humorze. To jest bez znaczenia. Matka Kurka bowiem urasta dla nich do rangi pewnego symbolu. I nie da się tym biedakom wytłumaczyć, że Wielgucki służy do tego, by oni – jako grupa, albo co się tu będziemy ochrzaniać – jako target - byli łatwiej dostępni dla mediów. Po co mają być dostępni? Żeby ich kopać po tyłkach i w ten sposób jeszcze bardziej integrować ten target i jeszcze silniej go wyodrębniać. No i pokazywać jako negatywny wzór, którego nie wolno naśladować, ale także jako sprzedażowy target dla książek i filmów produkowanych specjalnie dla nich i pod ich preferencje. Społeczeństwo bowiem musi być podzielone na dobrych – rozumiejących postawę Mackiewicza i złych – co są zwolennikami Wielguckiego. Tych drugich ma być mniej i muszą być od razu napiętnowani, żeby się dobrzy czasem nie pomylili i do nich nie przystali.

Czy ja rozumiem postawę Tomasza Mackiewicza? Nie. Słuchając zaś tych wszystkich mędrców od wspinaczki o oglądając ich chmurne twarze, pełne zadumy przypomina mi się pewna książeczka, której nigdy nie przeczytałem. Jej tytuł brzmiał „Gelsomino w kraju kłamczuchów”. Kupiła mi ją kiedyś matka, a ja wielokrotnie próbowałem ją przeczytać, zawsze z tym samym skutkiem – nie przebrnąłem przez pierwszą stronę. To samo mam dziś, kiedy słucham opowieści himalaistów, ludzi, którzy napędzają potężny biznes, pochłaniający co roku coraz więcej ofiar i oferujący coś, co w rzeczywistości nie istnieje na tych osławionych wysokościach – przygodę. Tam nie ma żadnej przygody, bo ta możliwa jest tylko wtedy kiedy istnieją jakieś relacje z drugim człowiekiem, relacje jeśli nie serdeczne to przynajmniej poprawne. Ja zaś dziś z rana przeczytałem, że Mackiewicz w dzień wylotu zgubił swój telefon satelitarny. W góry pojechali więc z jednym telefonem, z którego Mackiewicz mógł korzystać tylko grzecznościowo. Przeczytałem to i zamarłem. Był to fragment wywiadu z jego siostrą. To ona użyła tego zwrotu – grzecznościowo. A jakby pani Elisabeth zaklinowała się w jakiejś dziurze, to czy Mackiewicz powinien ją stamtąd wyciągać grzecznościowo czy może na jakiejś innej, nieznanej tu na dole zasadzie? Nie wiem jak oni się tam układają jeśli idzie o wędrówkę w te góry, ale nie jestem w stanie tego zrozumieć, tak jak nie jestem w stanie zrozumieć relacji rodzinnych pana Mackiewicza. Bardzo przepraszam. W tym wywiadzie z siostrą napisane jest, że jeśli on chciał jechać w góry, to po prostu oznajmiał to wszystkim i jechał, nie oglądając się na nic. Fantastyczny gość, ja nie mogę zabrać się za pisanie książki od dłuższego czasu, bo ciągle mam coś do zrobienia ponadto, co przecież jest moim najważniejszym tu zadaniem, a on po prostu oznajmiał, że jedzie i już. I wiecie co jeszcze Wam powiem – wszyscy go rozumieli, bo to naprawdę niezwykły człowiek i miał po prostu taką pasję. Szczerze podziwiam takich ludzi. Naprawdę. Może dlatego, że ja zawsze musiałem ukrywać swoje pasje i tracić wiele czasu na tłumaczenie się z nich. Gdyby moja córka powiedziała – tato, zostaw to swoje pisanie i choć ze mną na spacer, na pewno bym poszedł. Gdyby powiedziała – tato, nie jedź w góry, nie pojechałbym. Ja zresztą nie lubię gór, ani mrozu, ani wiatru, a więc takie wybory mi nie grożą. Nie jestem w stanie jednak zrozumieć jednego – jak można tolerować sytuację, w której jakiś pan, ojciec dwóch rodzin, jak zrozumiałem, pozostający bez pracy, zamiast się za tą pracą rozejrzeć, mówi – jadę w góry. Wcześniej zaś oznajmia, że nie może pracować, bo się dusi. O matko, ile razy ja się dusiłem, ale jednak nie rezygnowałem, ilu jest takich ludzi, którzy duszą się codziennie, ale nie rezygnują, nie jadą w góry, nie pracują na wysokościach, żeby poczuć ten zew wolności. Czy to nie są niesamowici ludzie? I nie chodzi tu doprawdy tylko o mężczyzn, bo oni – przynajmniej ci wyczynowcy – przyzwyczaili się już do tego, że słońce świeci tylko na ich tyłek, a to nie prawda. Świeci także na inne tyłki, w tym kobiece. Bo dziewczyny też są heroiczne, przeważnie bardziej niż faceci. Ktoś powie – no tak, przecież one też chodzą w góry. Nie wiem jak Wam to napisać, ale jakoś nie mogę się przekonać do wyczynu Elisabeth Revol, nie jestem w stanie uwierzyć, że ktoś lezie tak wysoko po to tylko, by ryzykować odmrożenia, a potem opowiadać mediom o emocjach, które towarzyszą wspinaczce...Moim zdaniem taka postawa świadczy tylko o tym, że osoby szukające takich przeżyć mają całkowicie zdewastowane emocje. Być może poprzez nadużywanie różnych niedozwolonych substancji, być może przez coś innego, nie mam pojęcia. Nie jest to ważne. Nie podoba mi się ton w jakim pisze się o Mackiewiczu i nie chodzi w tym momencie o Wielguckiego. Nie podoba mi się, że media w Polsce, mimowolnie jak mniemam, podnosząc heroizm Mackiewicza i Revol napędzają ten biznes. To nie są żadne wyczyny, podobnie jak nie jest promocją naszego kraju program zimowych wspinaczek na ośmiotysięczniki. To jest promocja produktów w określonych targetach etnicznych, w najlepszym razie niwelacja jakichś deficytów psychicznych i emocjonalnych. Być może też chodzi o jakieś, niejawne programy badań nad zachowaniem organizmu w warunkach ekstremalnych. Na pewno nie chodzi tam o przygodę, o piękno i o zmierzenie się z naturą. Jak ktoś chce się zmierzyć z naturą, niech chwyci łopatę i przekopie hektar łąki. Zobaczy wtedy jak mały jest człowiek wobec potęgi natury.

 

Wczoraj wróciłem do pracy nad Baśnią, tak więc będę się udzielał jeszcze mniej niż do tej pory. Widzę jednak, że uaktywnili się inni autorzy i to dobrze rokuje. Do kwietnia muszę skończyć obydwa tomy Baśni socjalistycznej i zabrać się za Sacco. Nie ma wyjścia. To nie jest wyprawa w wysokie góry, to są poważne sprawy. Chodzi o promocje treści naprawdę unikalnych.

 

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”.



tagi: promocja  mackiewicz  revol  wielgucki  sport wyczynowy 

gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 08:47
28     2419    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 09:08

Wielgucki jest dokładnie tak samo prawicowy jak tych sześciu pajaców w lesie pod Wodzisławiem. Zawsze się zastanawiałam, skąd on ma czas by od tylu lat zachowywać taką aktywność. Może mu pomaga Betrold Kittel?

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 09:13

Dzisiaj rano oglądałem z kolegą w pracy taki filmik na jutubie jak gościu buduje SAM drewniany domek w głuszy w kanadzie. I mimo, że fajnie to oglądać jak on technicznie rozwiązuje różne problemy, bo robi ten dom z całych konarów. Ciekawe jak je docina jak je wyrównuje jak robi dach itp. Ale od pierwszej minuty mnie szlag trafiał i jedno pytanie przychodzilo do głowy.
Dlaczego do jasnej cholery on nie robi tego ze szwagrem!?

zaloguj się by móc komentować

sannis @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 09:26

"Jak ktoś chce się zmierzyć z naturą, niech chwyci łopatę i przekopie hektar łąki. Zobaczy wtedy jak mały jest człowiek wobec potęgi natury."

Myślę, że wystarczy pół morgi tej łąki. Rzucą łopatę w cholerę i wrócą do tych swoich medytacji. Jak się tak torchę poczyta o tym całym alpiniźmie to tam nie ma żadnych relacji, egoizm gorszy niż u obozowych muzułmanów. Jedyna relacja jest taka, że w dramatycznych chwilach albo ja przeżyję albo ty.  

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 09:45

"Jak ktoś chce się zmierzyć z naturą, niech chwyci łopatę i przekopie hektar łąki. Zobaczy wtedy jak mały jest człowiek wobec potęgi natury".

Cały himalaizm zimowy jest dla mnie mniej więcej tym samym, co schodzenie do krateru wulkanu - w jednym miejscu wysoko i zimno, a w drugin gorąco i nisko...dwa bieguny tego samego bezsensu.

Wczoraj widziałem, jak ten gość  krzyczał do kamerki z tej góry, że jest bliżej Boga. Nie wiem jak można być blisko Boga, będąc tak daleko od najbliższych, ale widocznie i ja mam jakieś deficyty, skoro nie mogę tego pojąć.

 

 

zaloguj się by móc komentować

glicek @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 10:38

Ja to tylko tak zostawię.

______________________________

http://deszcznocity.szkolanawigatorow.pl/brytyjska-emanacja-niepismiennych-francuskich-baronow-czyli-madrosci-kumbryjskich-pasterzy

[...] Po paru chwilach pojąłem, że ta idiotka nauczycielka uważała nas za zbyt bezmyślnych i głupich, by "zrobić coś ze swoimi życiami". W jej mniemaniu, byliśmy zbyt tępi, by chcieć wynieść się z tej okolicy, pełnej ograniczonych prowincjuszy z ich brudzącymi, niskopłatnymi źródłami dochodu. To było zadupie i ona chciała nam to dobitnie uzmysłowić. W jej mniemaniu ktoś, kto chce jak najszybciej skończyć szkołę, by móc poświęcić się hodowli owiec był w gruncie rzeczy kretynem.

Pomysł, by, tak jak nasi rodzice,  być dumnym, pracowitym i inteligentnym człowiekiem, robiącym ze swoim życiem coś pożytecznego, by nie powiedzieć godnego podziwu , był dla niej nie do ogarnięcia. Dla kobiety, dla której sukces osiągało się poprzez wykształcenie, ambicję, przygody i osiągnięcia w karierze zawodowej, sprawialiśmy wrażenie gorszego sortu. [...] Znacznie później pojąłem, że współczesne społeczności przemysłowe mają obsesję na punkcie "ruszenia się z miejsca" by "zrobić coś ze swoim życiem". Z czasem znienawidziłem ten sposób myślenia, jakoby życie tych, co zostali na miejscu, by pracować fizycznie, się nie liczyło. [...]

______________________________

Mi się najbardziej w tej nawalance "podobała się" postawa niektórych internautów o tym, że "wylała się fala hejtu" czyli "albo pomagasz albo zamknij mordę".

zaloguj się by móc komentować

glicek @krzysztof-osiejuk 30 stycznia 2018 09:08
30 stycznia 2018 10:43

Zawsze się zastanawiałam, skąd on ma czas by od tylu lat zachowywać taką aktywność.

Pewnie nie ma dzieci i wszystkie sprawy domowe ogarnia żona.

zaloguj się by móc komentować

chlor @glicek 30 stycznia 2018 10:43
30 stycznia 2018 11:26

Nie, ma normalną rodzinę. Głównie to on gotuje, sprząta itd.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 11:34

Mnie się najlepiej z tego wszystkiego podobało to, jak Onet poprosił o rozmowę siostrę żony tego Mackiewicza, by ta opowiedziała, jak jest rozczarowana postawą polskiego rządu. Ona od rana  wydzwaniała do MSZ-u, żeby dali pieniądze na te helikoptery, a oni się zgodzili dopiero po paru godzinach. Gdyby dali od razu jej szwagra można by było uratować. 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 11:37

Rozkminiać ,jak mawia współczesna młodzież, psyche alpinistów nie ma sensu.. Alpinizm jest sportem i to sportem ekstremalnym.. Osoby ,które tym się zajmują to są osoby uzależnione od sporej dawki adrenaliny.. To jest zwykłe uzależnienie, a ta cała niby romantyczna filozoficzna otoczka to jest dodatek,aby zwiększyć atrakcyjność tego specyficznego sportu.. Oczywiście do tego dochodzi chec zwrócenia na siebie uwagi..  Sądzę również ,że to są potencjalni samobójcy.... To nie ma nic wspólnego ze zmaganiem się z naturą...  Również jest to ucieczka ,ucieczka od zmagania się z monotonia życia , od obowiązków.. Każdy z nas ma nie raz i nie dwa, chec rzucenia wszytkiego i ucieczki ,bo np tyle nawarstwiło się problemów, że czasem człowiek nie jest wstanie wszystkiego ogarnąć i unieść ciężaru zmagań z tymi problemami..  Dla mnie alpinizm nic nie ma w sobie wzniosłego,co się nam nachalnie próbuje wcisnąć..  Czy ktoś ich tak naprawdę podziwia ,oprócz samego owego środowiska..Chyba nie.. No ale cała infrastruktura ratownicza jednak jest ,i oczywiście wiele osób na tym zarabia..

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @chlor 30 stycznia 2018 11:26
30 stycznia 2018 12:32

Kiedyś zdaje się mieszkał u mnie z kolegami,zrywali szyszki z czterdziesto metrowych modrzewi.Specjalny sprzęt,liny.ubezpieczenia. Harowali ciężko,to się robi w zimę.Zarabiali na następną wyprawę. Normalny człowiek.Rzetelny.

zaloguj się by móc komentować

chlor @DYNAQ 30 stycznia 2018 12:32
30 stycznia 2018 12:42

Ale to było o Wielguckim...

zaloguj się by móc komentować

tadman @chlor 30 stycznia 2018 11:26
30 stycznia 2018 12:47

I dlatego ma czas na wchodzenie w buty antypisowca, a potem zmienia je na buty pisowca i w tych i w tamtych jest mu wygodnie.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 12:57

Nie za dobrze rozumiem to jego 'duszenie się' w pracy aż takie, żeby nie pracować.

Tzn rozumiem i duszenie się w jakiejś sytuacji i chęć wprowadzenia zmiany. Tak właśnie sama czasem robiłam, to czemu mam nie rozumieć... Ale...musiałam dopracować do emerytury, utrzymać dziecko itd....Mowy nie było o fikaniu, a co dopiero ...realizowaniu hobby w takim aż wymiarze.

.

Myślę, że on wybrał najpierw hobby ...które jak się okazało bardzo uzależnia. Myślę, ze równiez fizycznie, czy fizjologicznie.... I potem jak narkoman...stało się to pasją...musiał...

.

 

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 12:58

Byłem raz na szczycie skoczni w Zakopanem i dla mnie skoki to równie ekstremalny sport jak inne tego typu. Jedni skaczą inni nurkują a jeszcze inni się wspinają. Taki wybór. Są jednostki, które inaczej nie mogą bo pękną. Oczywiście do miektórych sportowych gałęzi przemysłowych dorabiana jest ideologia żeby było ciekawiej i bardziej tajemniczo. Ludzie gór jak ludzie z motorami żyją w swoim świecie resztę traktując z dystansem. Alpinizm czy himalaizm to bardzo drogi sport a bez wyników kasy nie ma od sponsora więc się ciśnie często balansujac na krawędzi. Ale jak się pooglada filmiki i ich posłucha to tam na górze jest zwykłe korpo i każdy sobie orze jak może. Normalne ziemskie sprawy, że ktoś pożyczył stówę i nie oddał.

http://www.sport.pl/inne/1,64998,22949882,nanga-parbat-piotr-pustelnik-czterech-doskonalych-alpinistow.html

http://weszlo.com/2018/01/29/wtorek-krzysztof-stanowski-47/

zaloguj się by móc komentować

TRU @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 13:07

Te alpinizmy, maratony, wulkany to fuga dysjocjacyjna.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 13:08

W starożytnym Rzymie były igrzyska, gladiatorzy, dzikie zwierzęta, amfiteatry. Teraz wystarczy jeden alpinista zaklinowany w szczelinie, by widzom adrenalina skoczyła. Więc jest postęp - organizacja igrzysk jest tańsza.

zaloguj się by móc komentować

TRU @TRU 30 stycznia 2018 13:07
30 stycznia 2018 13:09

dysocjacyjna - szybkość zabija :)

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @chlor 30 stycznia 2018 12:42
30 stycznia 2018 13:11

Aaaa,to nie znam...

zaloguj się by móc komentować

koncereyra @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 13:14

Po pierwsze neurobiochemiczny aspekt himalaizmu jest doskonale znany: endorfiny wydzielane przy wisiłku działają jak heroina, a "haj" dopaminowy który mamy gdy zdobywamy kolejne szczyty i postawione sobie cele można osiągnąć innym białym proszkiem - kokainą.

Nie mówię, że sport i ruch jako taki jest zły, ale sporty ekstremalne to domena "adrenaline junkies" więc ludzi którzy mają tendencje do uzależnień.

Drugi aspekt, to (matki) żony (i konchanki) himalaistów - pewną pulę kobiet pociągają mężczyźni "z pasją" (czyli tacy co mają żonę i rodzinę gdzieś), tak jak niektóre kobiety są permamentnymi ofiarami przemocy w kolejnych związkach, bo tylko mężczyzna który raz ją  bije a raz przynosi kwiaty zaspokaja potrzebę huśtawki emocjonalnej.

Na szczęście żaden z tych deficytów nie jest powszechny, aczkolwiek nasz współczesny system edukacji, socjalizacji i opieki społeczniej raczej nie służy by przestrzegać przed takimi uzależnieniami.

No i trudno mieć pretensje do Pakistańczyków, że kasują frajerów co się bez sensu pną na górę jak za zboże za ratowanie ich życia.

zaloguj się by móc komentować

onyx @tadman 30 stycznia 2018 12:47
30 stycznia 2018 13:19

Sporo wpisów na TT popełnia będąc w stanie wskazującym. Ogólnie sporo jest takich ludzi, którzy z poglądami i emocjami halsują od ściany do ściany robiąc dym w mediach społecznościowych. Ma to jakiś cel antyintegracyjny.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @tadman 30 stycznia 2018 12:47
30 stycznia 2018 13:33

Moja córka znalazła jakieś stare twitty, czy wpisy na Facebooku tego Mackiewicza i twierdzi, ze on był histerycznie antypisowski. Mozliwe, że Wielgucki też to wypatrzył i próbuje się odpowiednio ustawić. Jak tak zwani "prawi" się zorientują, ze on nienawidził PiS-u, Wielgucki bedzie mógł mówić, że był pierwszy.

zaloguj się by móc komentować

betacool @onyx 30 stycznia 2018 12:58
30 stycznia 2018 13:37

Dobry ten tekst z Stanowskiego.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @koncereyra 30 stycznia 2018 13:14
30 stycznia 2018 13:40

Z tego co wiem, Francuzi też nie zgodzili się zapłacić za ściągnięcie tej kobiety. Dziś nam dziękują, że byliśmy tacy ofiarni.

zaloguj się by móc komentować

onyx @koncereyra 30 stycznia 2018 13:14
30 stycznia 2018 16:13

Pakistańczycy dają ciała bo są helikoptery które lądowały już na szczycie Everesta więc inwestycja by im się szybko zwróciła szczególnie w czasach internetowych zbiórek na dowolny cel. Do tego jakiś wypasiony szpitalik i gotowe. Zapraszamy na górę śmierci, polisę wykup na miejscu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 17:30

jest kilka problemów, ktore bohaterstwo p. T. Mackiewicza ( i jemu podobnych) stawiają w odpowiednim oswietleniu.

Po pierwsze, dobrze wyposazona wtyprawa w góry na wysokosciach powyzej 7 km npm. jest bardzo kosztowna i mało kto moze zgromadzić wystarczające na ten cel fundusze. Zebranina jaka uprawiają organizatorzy takich eventów jest żenująco żałosna. P. T. Mackiewicz najwyraźniej nie zebral tyle ile powinien (casus jednego telefonu satelitarnego, jednej pary okularów przeciwko promieniowaniu U-V, co przy utracie pierwszej pary skutkowalo utratą wzroku i niemożnoscia samodzielnego schodzenia,   szturm szczytu w dwuosobowym skladzie w ZIMIE, etc., etc.  i co rpwnież nie bez znaczenia, brak  możliwosci zapłaty za bardziej specjalistyczną akcje ratunkową.

Zdecydowanie się w takiej sytuacji na podjecie ryzyka było liczeniem na tzw. "fart", że nic się nie może wydarzyć, co zaburzy grafik wejsćia i zejścia z co najwyżej minutowymi odchyleniami. Czyli bez zadnej tolerancji.

Wiadomo było, żę bez zejścia grubo ponizej 7 km npm.  nie przeżyje jednej  doby w miejscu, gdzie został uniweruchomiony., bo miał zapas tlenu tylko na okreslony, krótki  czas, ale nie na biwakowanie na tych wysokościach. Poza wszystkim ponoc zepsułą mu sie maszynka do gotowania i nie mógł rozpuscic śniegu, aby napic sie wody (gorącej). W nocy temperatura spada tam ponizej - 50 C, a przy wietzre odczuwalna jest znacznie niozsza. No i brak tlenu.

Dla przykladu, na poziomie morza ciśnienie tzw, normalne wyniosi 1013,25 hektopascala hPa), a na wysokosci Mt. Everestu tylko 310 hPa, czyli ponizej jednej trzeciej normalnego. Taki jest deficyt tlenu. Na wysokosci 5,5 km npm  cisnie to oscyluje ok. 500hPa, czyli połowy. T. Mackiewicz utknąl na wysokosci 7200 m npm. czyli ciśnienie było  grubo ponizej połowy normalnego.

TGo nie jest zaden sport tylko ruska ruletka. Albo testy dla kami-kaze. 

Zatem amatorzy tego zajecia [powinni robic to za wlasne pieniądze i na wlasne ryzyko.

Podpisując prze d małżeństwem intercyzę z zona, aby nie musiala spalcać długów po męzu zaciagnietych na realizacje jego "hobby".

zaloguj się by móc komentować

onyx @stanislaw-orda 30 stycznia 2018 17:30
30 stycznia 2018 17:44

https://sport.onet.pl/alpinizm/elisabeth-revol-i-tomasz-mackiewicz-byli-na-szczycie-nanga-parbat/hgmxb50

"Wojsko pakistańskie oczekuje na gwarancje finansowe, Mackiewicz nie był ubezpieczony od akcji ratunkowej z użyciem śmigłowca."

Jechał po taniości i był na tej górze zafiksowany, może wiedział, że to ostatni raz kiedy ma szansę zdobyć szczyt i zaryzykował więcej niż fabryka przewidziała?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @onyx 30 stycznia 2018 17:44
30 stycznia 2018 17:49

Oczywiście, ze wykonał  rzut na taśmę.

Za kolejne kilka lat ciułania grosza "na następny raz", byłby już za stary.

zaloguj się by móc komentować

kms @gabriel-maciejewski
30 stycznia 2018 21:31

Wyprawa zimowa na ośmiotysięcznik dwuosobowym zespołem jest swego rodzaju wysublimowaną próbą popełnienia samobójstwa. W przypadku jakiegokolwiek niepowodzenia (choroba wysokogórska, ślepota śnieżna, odmrożenie, czy też całkiem przyziemne złamanie kończyny czy zwichnięcie stawu) cały zespół skazany jest na śmierć, po prostu w pojedynkę nie człowiek nie jest w stanie sprowadzić partnera na dół, jak również wielce prawdopodobnym jest to, że zostawiwszy partnera zginie schodząc w pojedynkę. I nie jest to żadne czarnowidztwo, ale zwykły zdrowy rozsądek, czy też, jak to się ostatnio ładnie nazywa, kalkulowanie ryzyka.

Sama akcja ratunkowa wykazała jak niesamowitym stworzeniem jest człowiek, pokonanie w osiem godzin odcinka, który był planowany na 24 do 36 godzin, to wyczyn nie lada i po światku wspinaczkowym rozszedł się bardzo szybko. Swoją drogą ciekawe, czy ktoś będzie o tym pamiętać, gdy wyprawa PHZ wróci do Polski.

Natomiast bardzo mnie zaskoczyły różne głosy żądające uruchomienia natychmiastowej akcji celem ratowania himalaistów. Zaskoczyły, bowiem uwypukliły kilka rzeczy, które tak bardzo charakteryzują współczesne społeczeństwo - począwszy od ignorancji warunków zimowych (w mieście właściwie mamy obecnie wiosnę), warunków górskich (większość krzykaczy widziała chyba góry z Krupówek), warunków technicznych (śmigłowce potrzebują powietrza o określonej gęstości), warunków pogodowych (co tam chmury czy inne wiatry strumieniowe) po przyzwyczajenie do darmowej i natychmiastowej pomocy (jak można płacić za śmigłowiec, przecież w Tatrach lata nawet do pań z symulowaną dusznością i to w kwadrans) czy niezdolność do samodzielnego myślenia większości wypowiadających się osób.  O tym, ze gazeta z czerwoną cegłą w logo wykorzystała okazję do tego, by po raz kolejny obrzucić Polaków błotem wspominać nawet nie warto. Innymi słowy, pojawiły się zdania, których przysłowiowe baby w maglu wstydziłyby się użyć.

O wspinaczach i ich ego książkę można byłoby napisać.

PS: czekam niecierpliwie na kolejne tomy "Baśni..."

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować