-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Tłokinia i późniejsze konferencje

Postanowiłem umieścić tu dziś notkę porządkującą różne kwestie organizacyjne. Termin konferencji w Tłokini zbliża się wielkimi krokami, a ja uświadomiłem sobie, że tak naprawdę problemem nie będzie pierwsza konferencja, ale druga. Zaplanowałem ją na początek marca, a jeszcze nie zdecydowałem w jakim regionie się ona odbędzie. W grę wchodzi Śląsk i Małopolska. Chciałbym też, żeby konferencje, w miarę możliwości odbywały się w obiektach, które dla mnie samego będą nieznane lub znane mało. Bo i po co mam jeździć dwa razy do tych samych miejsc. Druga konferencja będzie prawdziwą próbą, albowiem ci, którzy przyjadą na pierwszą ocenią całe wydarzenie i wydadzą mu certyfikat wiarygodności i atrakcyjności. Ja tu się nie dopominam o żadną taryfę ulgową, bo chodzi o to przecież, żeby czytelnicy i animatorzy środowiska, w którym się wszyscy znajdujemy odnieśli z tych eventów jakieś korzyści. Żeby posłuchali ciekawych wykładów, żeby mogli porozmawiać z prelegentami, a także ze sobą i wyjechać ze świadomością, że uczestniczyli w czymś niezwykłym. Dla mnie zaś wszelka niezwykłość zaczyna się od niezwykłych okoliczności. Stąd pomysł, by konferencje odbywały się w pałacach i zamkach, których na mapie Polski przybywa, mam na myśli obiekty restaurowane i wznoszone na nowo. Bardzo bym chciał, żeby konferencje odbywały się co kwartał. Kiedy jednak myślę o tym dziś, przed świętem Wszystkich Świętych, przed rozładunkiem wielkiego nakładu, przed kolejnym wyjazdem, zastanawiam się jak to wytrzymam. Ja nie jestem taki mocny jak valser, ale jakoś spróbuję sobie poradzić. Sprawy mają się tak bowiem, że w listopadzie mam po kolei dwie imprezy targowe – pierwsza w Łodzi, druga w Warszawie. Potem, w kolejny weekend jest Tłokinia, a w następny mam wykład w Akademii Wnet. No i od razu trzeba się będzie szykować do kolejnej konferencji. A w międzyczasie jeszcze Święta Bożego Narodzenia. I gdzieś trzeba znaleźć czas na pisanie książek. Ja wiem, że najłatwiej doradzić komuś – zrób dwie konferencje w roku i wystarczy. Do jest dobra rada, ale za dziesięć lat. Uważam bowiem, że rację ma valser, mówiąc, że trzeba przyspieszać póki jest siła, bo potem człowiek usiądzie na tyłku, niespodziewanie dla siebie samego i już się nie podniesie. Kwartalny system jest też narzucony przez plany jakie poczyniłem w tym roku i w latach poprzednich. Jest za dużo książek do wydania, byśmy mogli poprzestać jedynie na dystrybucji internetowej czy targowej. Jeśli idzie bowiem o księgarnie i sklepy, już dawno je sobie odpuściłem. To jest sprzedażowa fikcja. Ci, którzy chcą kupić ode mnie książki, kupują je po prostu, a ci, którzy próbują negocjować rabaty na zakup trzech egzemplarzy, niczego u mnie nie kupią. Bardzo przepraszam, ale trzeba stanąć w prawdzie i zmierzyć się z realiami. Na rynku książki dotyczy to głównie tak zwanych księgarzy z doświadczeniem, którzy od wielu lat, powtarzając te same czynności, z każdym rokiem coraz mniej skuteczne, uważają, że handlują książkami i jeszcze się na tym znają. Dziś, w dobie masowej i sieciowej dystrybucji formatów, bo nie książek przecież, żadne sprzedażowe doświadczenia z lat poprzednich się nie liczą. Liczy się za to odwaga i samodzielność. Dobrze by było, żeby każdy to zauważył – nie sprzedaje się dziś książek, ale formaty. Dobrze zrelacjonował mi to Pan Waldemar, który był na targach książki w Krakowie. Jest x tytułów w jednym segmencie, różniących się nie treścią, ale nazwiskiem autora i x tytułów w kolejnym, które różnią się tym samym. Do tego krytyka, która ma stwarzać wrażenie, że to wszystko są dzieła indywidualistów i geniuszy, a wszystko po to, by ułatwić sprzedaż sieciową. Wszystko po to, by łatwiej przepychać te tony śmiecia, z hurtowni do blokowisk. Innej funkcji poza zachowaniem drożności sieciowego kanału dystrybucji dla najprostszej propagandy to nie ma. I takie ma pozostać. My zaś nie zajmujemy się tłoczeniem propagandy i nie upatrujemy sukcesu w sprzedaży masowej, musimy więc dostosować sposób dystrybucji naszych druków do tych okoliczności i po to właśnie są konferencje, a także - w mniejszym coraz bardziej stopniu – targi.

Wróćmy do oceny konferencji przez uczestników. Musi być ona surowa i realna, bo tylko wtedy konferencje mają sens. Chodzi o to, by wszyscy odnaleźli się we właściwych dla siebie, ale póki co niedoprecyzowanych jeszcze funkcjach i – jeśli uznają to za właściwe – promowali konferencje, lub je unieważnili, jeśli okażą się dla uczestników nieatrakcyjne i po prostu słabe. Nie możemy promować słabości i nie możemy promować niczego za pomocą kokieterii. To jest zła droga.

Ponieważ ja mam jakieś tam, nie za duże, ale jednak, doświadczenie jeśli idzie o występy publiczne, wiem jakie niebezpieczeństwa czyhają w czasie takich występów na prelegenta i uczestników, chciałbym się teraz do tych swoich doświadczeń odnieść. Proszę Państwa, nie może być tak, jak to bywa czasem na moich spotkaniach autorskich, że uczestnicy przerywają prelegentowi i zadają pytania od razu. Ja skróciłem dystans pomiędzy czytelnikiem a autorem i ma to swoje dobre i złe strony. Nasi wykładowcy jednak przyzwyczajeni są do innych standardów. Bardzo więc proszę o to, by czas na wykład był rzeczywiście nań spożytkowany, a pytania niech zostaną na koniec. Tak się składa, że większość osób, które będą na pierwszej konferencji jest przeze mnie rozpoznawalna. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy całkowicie zabezpieczeni przed różnymi ekscesami. Musimy dmuchać na zimne, mam bowiem kilka ponurych doświadczeń jeśli idzie o próby rozbicia imprez masowych przez osoby nasłane. To jest dość kłopotliwe, choć łatwe do rozwiązania. Musimy się po prostu, na wszelki wypadek liczyć z tym, że coś takiego może nastąpić. Przypominam, że tylko do 5 listopada można wpłacać pieniądze za udział w konferencji. Szczegóły w zakładce Latający Uniwersytet Leszczynowy – na górze strony.

Jeśli idzie o uwagi dotyczące konferencji to na razie wszystko, jeśli coś jeszcze mi się przypomni natychmiast o tym napiszę, dlatego, że konferencja jest tuż za rogiem, a potem – mam nadzieję – od razu następna.

Dziś przyjeżdżają nakłady, nie mam nikogo do pomocy w rozładunku, więc trochę czasu mi to zajmie. W sklepie znajdą się dziś trzy nowe książki – Baśń jak niedźwiedź. Socjalizm i śmierć tom II, Autobiografia Ignacego Mościckiego i nowy zbiór artykułów wydanych przez centrum edukacji im. biskupa Sołtyka – Piłsudski i sanacja – błędy i zbrodnie.

 

Zapraszam do sklepu – www.basnjakniedzwiedz.pl

oraz na stronę www.prawygornyrog.pl



tagi: dystrybucja  konferencje  lul  tłokinia 

gabriel-maciejewski
31 października 2018 08:20
24     1476    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
beczka @gabriel-maciejewski
31 października 2018 08:58

Ostatnio czytałem, że jakaś grupa amatorów praktycznych wyścigów po ulicach Warszawy organizowała półotwarte spotkania i pewnego razu na nich pojawiła się pewna pani sprzedająca takie małe samochodziki jako pamiątki lub promocję firmy dla uczestników tych spotkań.

Okazało się po jakims czasie, że te zabawki mają jakieś moduły gps w środku, więc padło pytanie kto ją mógł nasłać? Potem okazało się, że  w programie "TVN Uwaga" był materiał o tej grupie miłośników nielegalnych nocnych wyścigów po ulicach Warszawy, gdzie podawali prędkość z jaką jeździli ci ludzie.

zaloguj się by móc komentować

bendix @gabriel-maciejewski
31 października 2018 09:02

posłałem Ci coś na:

klinikajezyka@gmail.com

 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
31 października 2018 09:02

Świadomość ze to są tony śmieci ma np Szczygieł. Słuchałam go wczoraj w radio. On to bardzo misternie ponazywał i nie powtórzę z pamięci. Miało być uprzejmie z jego strony :)) . Bardzo był w sumie szczery. 

Dobrze ze masz swoje pomysły 

.

 

zaloguj się by móc komentować

bendix @beczka 31 października 2018 08:58
31 października 2018 09:03

Nie sprzedająca tylko rozdawająca  w prezencie.

zaloguj się by móc komentować


bendix @bendix 31 października 2018 09:04
31 października 2018 09:05

Oczywiście do Beczki.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @beczka 31 października 2018 08:58
31 października 2018 09:46

Musimy to brać pod uwagę

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Maryla-Sztajer 31 października 2018 09:02
31 października 2018 09:47

Tak Szczygieł jest bardzo szczery, bo on się, że włos mu z głowy nie spadnie

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski
31 października 2018 11:02

Z tym przepychaniem śmiecia z hurtowni do blokowisk to pan ma rację. Ostatnio robiłem porządki w swojej "graciarni". Ileż tam znalazłem tzw. "aktywizujcych" książeczek dla dzieci. Wszystkie na jeden szczot i nic nie warte. Było tego kilka worków foliowych.

Mam kolegę, któremu już książki w mieszkaniu się nie mieszczą. Serie skandynawskich kryminałów i tym podobne badziewia. Jest samotny i wbito mu do głowy, że jest intelektualistą, więc kupuje i czyta te wszystkie - jak pan to nazwał - formaty.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
31 października 2018 11:12

Dla mnie obie lokalizacje II konferencji LUL dobre (nawet przy tak ogólnym określeniu lokalizacji). Lepsze logistycznie, niż I.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
31 października 2018 13:06

Kto zabierze pasażerkę z Warszawy do Tłokini? Odpowiedzi na priv, żeby tu nie robić bałaganu.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 31 października 2018 13:06
31 października 2018 13:22

Ja nie mogę, Michał wiezie sprzęt i doktora Kaczmarskiego, ale może ktoś się zgłosi

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @jolanta-gancarz 31 października 2018 11:12
31 października 2018 13:22

Dla mnie Śląsk to oczywiście Dolny Śląsk, więc nie wiem czy Ci to będzie odpowiadać...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @JK 31 października 2018 11:02
31 października 2018 13:23

Samotni mężczyźni z pretensjami są trudni do uratowania

zaloguj się by móc komentować


maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 31 października 2018 13:23
31 października 2018 13:44

Najwięcej samobójców jest wśród samotnych mężczyzn. Nie wiem, czy z pretensjami. Ale to ciężki kawałek chleba, choć poniektórym może wydawać się przeciwnie.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
31 października 2018 13:45

Jest coś takiego jak powołanie do samotności, ale otrzymują je przeważnie kobiety. Pan Bóg wie, co robi.

zaloguj się by móc komentować

valser @maria-ciszewska 31 października 2018 13:45
31 października 2018 14:27

Pan Bog wie co robi. Ludzie - nie bardzo.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski 31 października 2018 13:22
31 października 2018 14:31

Pożyjemy - zobaczymy. Zależy, jak to będzie daleko od Wrocławia/Opola, dokąd dojazd z Krakowa to pikuś. Może być Pan Pikuś;-). Ale oczywiście Małopolska lepsza.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @valser 31 października 2018 14:27
31 października 2018 14:36

A wystarczy szukać woli Bożej i ją wypełniać. Ech, gdybym to wiedziała wcześniej...

zaloguj się by móc komentować

valser @maria-ciszewska 31 października 2018 14:36
31 października 2018 15:32

Nigdy nie jest za pozno, ale nie ma na co czekac. Czekanie oznacza syndrom Wojtka Jaruzelskiego.

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
31 października 2018 15:34

To co chcialbym napisac do dzisiejszej notki wykracza poza objetosc komentarza i chyba cos napisze osobnego w zwiazku z tym.

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
31 października 2018 22:55

Streszczam się.

Tak jak 1050 rocznica Chrztu Polski była dla mnie okazją uczczenia imprezą okrągłego jubileuszu, tak 100 lecie odzyskania niepodległości nie budzi już we mnie takich emocji. Powody są różne i dla mnie jak najbardziej oczywiste.
Jubileusz się zbiega z wydaniem drugiego tomu „Basni” i autobiografii „bombowego” prezydenta Moscickiego. Jak jeszcze dołożymy do tego wspomnienia ks. Tokarzewskiego, Woynillowicza to entuzjazm opada całkowicie z oczywistego powodu – socjalizmu nie da się świętować. I właściwie jedyne co mnie przy tej okazji interesuje, to jak muzeum „Polin” się wkomponuje w obchody jubileuszowe?
Za tygodni pięć z lekką górką spotykamy się w Tlokini. Każdy, kto zdecydował się na udział w imprezie ma swoje oczekiwania i swoje powody dla których poświęci swój czas i zasoby. Ja napiszę o swoich.
Mówienie prawdy jest aktem odwagi i tym sensie pomysł konferencji jest przedsięwzięciem zasługującym na moją uwagę i szacunek. W tym jest siła prawdy i kompetencji. To jest również moment, kiedy będzie się wystawionym na atak, bo inicjatywa w naturalny spososob unieważnia wszystkie znane dotąd przedsięwzięcia i jeśli się rozwinie to zburzy spokój gratisowego i za pięć złoty patriotyzmu z wątkiem manifestacyjnym włącznie. Prawda niestety się nie obroni sama, wbrew temu co się naiwnie sugeruje w porzekadłach. Dlatego dodam, koloryzując ten wątek - w jednej ręce trzeba mieć książkę, a w drugiej pałę.
Prawda, bo w tym kierunku zmierzamy, oprócz tego, że orientuje całe nasze życie, to wprowadza wiele innych ważnych elementów i organizuje w hierarchiczny sposób zakres naszych zainteresowań i działań. Prawda automatycznie wprowadza JAKOŚĆ. W kontekście pierwszej konferencji to będzie oznaczać, że nie ma po prostu już miejsca dla taniej propagandy i codziennej politycznej bryndzy wymieszanej z kaszaną.
Jakość ma swoją wartość i cenę. Tego należy się spodziewać i oczekiwać, że jakość będzie kosztować i nie będzie jak z koszyka w Biedronce - w promocji za pół darmo, tylko będzie podana w ekskluzywny sposób dla autowyselekcjonowanej grupy ludzi. Nie na wszystko mnie w życiu stać, ale to nie oznacza, że alternatywą jest być konsumentem treści z kosza promocyjnego wystawionego w markecie, gdzie książka będzie za chwilę w cenie papieru w skupie makulatury.
Każdy z nas codziennie dokonuje dziesiątki wyborów, różnego kalibru i różnego znaczenia, decydując o tym co będzie treścią naszego życia – naszych myśli, planów, działań i doświadczeń, które na końcu determinują to kim jesteśmy i w jakim położeniu się znajdujemy.
Codziennie ważą się losy naszej prawdy, jakości, sukcesu, itd. w wyborach i w działaniu. Zasadniczy tutaj jest wątek odwagi i podjęcie ryzyka. Ja do takich przedsięwzięć mam sympatię, bo to jest mój sposób na organizację swoich spraw.

 

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować