-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

To zajęcie jest najsłodsze - deprawować dzieci młodsze

Miałem ostatnimi czasy sporo przemyśleń na temat deprawacji. Jak to kiedyś wdzięcznie ujął kolega Grzeralts, nasze pokolenie zostało zdeprawowane totalnie, jeszcze w szkole podstawowej i nie ma od tego odwołania. Jedni sobie z tym radzą, inni nie, ale fakt pozostaje faktem.

Metody deprawacji są różne, często biegunowo od siebie odległe. Łączy je jednak jedno – wiara w proste rozwiązania. Ta, tak, deprawacja bowiem to nie oglądanie gołych bab w świerszczyku, sprowadzonym przez wujka kolegi z Niemiec, ale coś zupełnie innego. Deprawacja to głęboka wiara, że można uzyskać coś bez wysiłku, poświęcenia i wyrzeczeń. Deprawacja to także odzieranie z marzeń. - Nie myśl o tym, żeby zostać pisarzem – skończ szkołę zawodową i rób coś pożytecznego – to była usankcjonowana przez dekady całe forma deprawacji dzieci przez dorosłych. Były też inne, domowe, metody deprawacji, ale o nich opowiem kiedy indziej. Dziś chciałbym skupić się na deprawacji politycznej. O gołych babach też opowiem, bez paniki, ale może jak się zrobi cieplej. Deprawacja polityczna młodzieży polega rozdawaniu obietnic bez pokrycia. Polega też na takiej formule programów politycznych, które otwierają najszersze perspektywy, przy zerowej możliwości ich realizacji. Oto właśnie na naszych oczach powstała partia, której założycielami są pastor Chojecki i Marian Kowalski. Partia nosi nazwę Ruch 11 listopada i jest partią antykomunistyczną i biblijną. To się musi szalenie podobać miłośnikom prostych rozwiązań i drogi na skróty. Nie dość, że antykomunizm to jeszcze Biblia, którą można będzie cytować w czasie mitingów wyborczych. A to wszystko dla dobra Polski i na pohybel Kościołowi. Ten rys w programie jest jak wiemy nienowy i koniec tego ugrupowania będzie taki sam jak i innych ugrupowań z przeszłości, działających dla dobra Polski przeciwko Kościołowi. Zacznie ono realizować zadania agenturalne, przy dobrych wiatrach, przy złych zaś zamieni się w kabaret. No, ale życzymy mimo to zdrowia wszystkim założycielom i członkom ruchu 11 listopada.

Problem, o którym piszę, nie dotyczy tylko partii pastora i Mariana, jest szerszy. Pragnienie, by umieścić w deklaracjach, programach, misjach i w ogóle wszędzie jak najwięcej jak najważniejszych spraw, dosięga każdego polityka, który uważa, że w ten sposób zwraca na siebie oczy tłumu, a do tego jeszcze przyciąga młodzież, która te – wyciągnięte z kamasza cele – będzie realizować. Mój świętej pamięci ojciec mawiał – wszyscy gadają, a robić nie ma komu. Tak daje się streścić najkrócej ten rodzaj deprawacji. Jak wiemy, jest on powszechny. Dodać jeszcze można, że im mniej możliwości działania ma polityk, czy człowiek polityka udający, tym szersze i bardziej dalekosiężne plany snuje. Czy takie rzeczy robi się z głupoty? Nie sądzę. Ja bym to porównał do łowienia ryb w płytkim bajorze. Trzeba tak zmącić wodę, żeby te biedne ryby wypłynęły na powierzchnię, wtedy można je wyjąć. Programy polityczne zaś i deklaracje dotyczące biblii, wojny Izrael-Iran, roli Polski w świecie i Europie, służą werbowaniu młodzieży do różnych niewdzięcznych zadań. Czasem do robienia promocji. Innych funkcji to nie ma. Przygoda zaś, jaka się za tym kryje, może i jest atrakcyjna dla niektórych, ale jej charakter daleki jest od szlachetnych deklaracji, które zostały złożone na początku. Jeśli sobie to uświadomimy, skonstatować będziemy musieli, że deprawacja jest też pułapką, w prawdziwej bowiem polityce, nawet na najniższych szczeblach, każdy stara się przede wszystkim ukryć cel i metodę – myślcie o tym zawsze, ale nigdy o tym nie mówcie. Polityka deprawacyjna działa na zasadzie odwrotnej, co nie znaczy, że głupszej. Chodzi po prostu o realizację innego niż deklarowany celu. Czy jest jakiś sposób na to, by tę tendencję, tę głupotę w życiu publicznym przewalczyć? Dzisiaj w Polsce, nie ma takiego sposobu. Każdy bowiem wie, że najważniejszą sprawą jest zwrócenie na siebie uwagi. Tego zaś nie zrobi się bez jakichś poważnych deklaracji. Poważnych czyli biblijnych, albo dotyczących puszczania złodziei w skarpetkach, czy czegoś podobnego. Od tego zaczyna się w Polsce robienie polityki. I módlmy się teraz wszyscy by na tym się nie skończyło. O co niestety bardzo łatwo.

Ponieważ my tutaj, także uprawiamy pewien rodzaj polityki, moim zdaniem znacznie poważniejszy niż to co robią Chojecki z Marianem, chciałem, korzystając z pretekstu, który oni stworzyli rzec kilka słów o prawdziwej polityce i skuteczności. Musiałem zmienić poważnie strategię wydawnictwa. Wiąże się to z nadchodzącym kryzysem, który wywołają wydawnictwa promowane przez obecny rząd, wydawnictwa, które zostaną wpuszczone szerokim strumieniem w tak zwaną niszę patriotyczną. A także z tym kryzysem, który już mamy i który próbujemy zażegnać obniżkami cen. Na czym polega zmiana? Przede wszystkim na tym, że więcej obniżek nie będzie. Zamiast tego zmienimy całkowicie ofertę. To znaczy zmienimy ją na tyle na ile pozwolą okoliczności, to znaczy fizyczna wytrzymałość Jarka, Szymona, Sebastiana i moja, która nie jest, umówmy się, ze stali. Będziemy wydawali bardzo dużo książek, które nie będą drogie. Ich nakłady jednak będą znacznie mniejsze niż dotychczas, tak więc książki te, mam nadzieję, będą znikać bardzo szybko. Nie mogę sobie pozwolić na to z czym borykam się teraz czyli na zapełnienie magazynu. Musi być nieustająca rotacja. Książki drogie i luksusowe nadal będą wydawane, ale edycje te obejmą Baśnie, serię gospodarczą i komiksy. Zwiększy się ilość numerów Szkoły nawigatorów. Wszystko przyspieszy i zacznie, mam nadzieję, furczeć.

Początek już niebawem. 23 lutego ukaże specjalny numer nawigatora, poświęcony protestantom, który zrobił Sebastian. 1 marca przyjedzie tu niewielki nakład książki Bandrowskiego zatytułowanej „Przez jasne wrota”, opowiadającej o dziejach polskiej dywizji syberyjskiej. Jej fragmenty publikowaliśmy w czeskim numerze nawigatora. Będą wznowienia, ale w niewielkich nakładach. I tak 7 marca wznowimy obydwa tomy wspomnień Edwarda Woyniłłowicza, w miękkiej oprawie ze skrzydełkami, w cenie nader przystępnej, dużo niższej niż poprzednia. Dalszych planów nie zdradzę, ale już musimy pracować nad ich realizacją. Jeśli tego nie zrobimy, przepadniemy. Przed nami ciężkie lata, lata kryzysu, który, mam nadzieję skończy się w roku 2020, wraz z zakończeniem obchodów odzyskania niepodległości i zwycięstwa nad bolszewikami. Oby nam tylko wszystkim sił do tej roboty starczyło.

 

Przypominam, że na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl trwa promocja książek i czasopism. Baśń czeska i amerykańska po 10 zł, Baśń III po 15, tak samo Łowcy księży oraz Straż przednia. Nawigatory także po 10, ale ubywa ich w zastraszającym tempie, więc trzeba się spieszyć. Budowa jachtów po 35, Berecci, Irlandzki majdan i Kroniki klasztoru w Zasławiu po 10. Sanctum regnum po 30 zł. Na tej samej stronie dostępny już jest nowy komiks Tomka Bereźnickiego zatytułowany „Kościuszko. Cena wolności”. W sprzedaży jest już także książka „Czerwiec polski” zwana tu książką o pluskwach



tagi: książki  polityka  młodzież  deprawacja 

gabriel-maciejewski
13 lutego 2018 09:20
5     1121    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
13 lutego 2018 09:36

Dobrze.

.

.

Cieszę się z nowej polityki wydawnictwa.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
13 lutego 2018 17:42

Faktycznie jak tzw. "pisarze opozycyjni" denuncjują na swoich wydawców i w dodatku Cenckiewicz jawnie krytykuje ostania ustawę IPN.. To już kryzys dopadł papierowych patriotycznych krzykaczy..

Ps. Trzymam kciuki ,za realizację planów wydawniczych.. I jeśli o mnie chodzi ,to wszystkie książki które kupuje i będę kupował z wydawnictwa Klinika Języka. To kupuje w księgarni i nie oczekuje zniżek.. :) A książek z serii gospodarczej, to uprzejmie proszę,aby było ich jak najwięcej.. Pozdrawiam 

zaloguj się by móc komentować

mooj @gabriel-maciejewski
13 lutego 2018 23:11

Abonament / prenumeratę na częstszego nawigatora przewidujecie? A może i na "niezbyt drogie" lub gospodarczą serię?

Ja bym z przedpłatą (czytaj więc z gwarancją sprzedaży i nie obciążaniem magazynu) się zdecydował na coś, a jedyny nie jestem (tak sądzę).

pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mooj 13 lutego 2018 23:11
14 lutego 2018 06:25

Niezły pomysł z naszego punktu widzenia, ale nie wiem, czy z księgowego punktu widzenia dla Coryllusa. 

zaloguj się by móc komentować

mooj @Grzeralts 14 lutego 2018 06:25
14 lutego 2018 15:27

To raczej nie problem księgowy, a strategiczny.

Z korzyścią raczej dla wydawcy nie klienta tak ogólniej, ale w tym przypadku korzyść obopólna.

Nie wiem czy jest (raczej nie ma) drugie takie wydawnictwo, którego tytuły kupiłbym na rok naprzód w ciemno:)  Niewątpliwie to przewaga konkurencyjna i należałoby poważnie rozważyć jej wykorzystanie. Moim zdaniem oczywiście.

A jak nie - to głowę popiołem jestem gotów posypać. Dziś:)

pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować