-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Tlen czyli warunki powrotu

Dla każdego chyba jest jasne, że nie mogę zostawić tego bloga, bo oznacza to po prostu samobójstwo. Tak jak mówiłem już i wielokrotnie pisałem nie mam innego życia i nie będę mógł się odnaleźć w żadnym innym środowisku. Nie mogę nigdzie uciec. A ewentualne zniknięcie musi być zniknięciem ostatecznym. Tego zaś nikt nie chce. Przynajmniej na razie.

Moje nazwisko wyskakuje w setkach kontekstów, po wpisaniu go w dowolną wyszukiwarkę i o tym, bym znalazł gdziekolwiek jakąś pracę nie może być mowy. Nie uda mi się to. Taka jest cena wypracowanego przeze mnie sukcesu. Mogę co najwyżej trochę odpocząć. Za kilka dni, dokładnie drugiego sierpnia mija osiem lat od momentu kiedy opublikowałem w salonie24 pierwszą notkę. Pisałem je codziennie, jak pamiętacie, z przerwami na dzień Bożego Narodzenia i Wielką Niedzielę. Nie pisałem także nic, kiedy miałem temperaturę wyższą niż 38 stopni Celsjusza. Żadne inne okoliczności nie powstrzymywały mnie przed umieszczeniem na tym blogu choćby kilku słów. Ja wiem, że dla wielu był to powód do szczerego szyderstwa, ale nic mnie to nie obchodziło, bo miałem w sercu głęboko wrośniętą pewność, że czynię dobrze i właściwie. I mam ją do tej pory. Chcę teraz powiedzieć coś bardzo ważnego. Kryzys, który przeżywamy jest wyłącznie moją osobistą winą, albowiem to ja podejmuje wszystkie decyzje w obrębie środowiska i to jak kieruję wypadkami. To jest pycha, takie postawienie sprawy i ja za tę pychę ponoszę konsekwencje. Nie zrezygnuję jednak z tej formuły. To znaczy nikt poza mną nie będzie tu o niczym decydował, a to oznacza, że każdy musi uważać na to co pisze i mówi. Każdy – podkreślam.

Wobec takiego postawienia sprawy niepotrzebne są i z punktu widzenia polityki i misji szkodliwe, jakiekolwiek komentarze na temat moich decyzji. Jakiekolwiek – podkreślam. Nic mnie nie obchodzi o czym będziecie gadać za kulisami, ale tu ma być spokój i nie życzę sobie żadnych komentarzy, śledztw, prób wyjaśnienia i oswojenia sytuacji. Podobnie rzecz się ma ze Szkołą Nawigatorów. To mój portal i ja będę decydował co się tam dzieje. Nikt nie będzie pisał niczego przeciwko Lucynie i nie będzie w negatywnych kontekstach oceniał tego co ona napisała. Listy wyjaśniające do ojców i księży zostały przeze mnie napisane i wysłane. Jeśli ktoś złamie tę zasadę wyleci na zawsze. Chcę także by wszyscy powstrzymali się od komentowania pod tym tekstem. Tak będzie najlepiej.

To tyle jeśli idzie o kij, a teraz marchewka. Wczoraj zadzwonił tu Pan Andrzej z Torunia, starszy już i ciężko chory czytelnik, który zawsze kupuje książki za pobraniem. Powiedział, że chce podzielić się ze mną swoją emeryturą, żebym tylko nie zamykał bloga, a na koniec rzekł słowa takie – panie, nie rób pan tego, bo dla nas, to jest kurwa tlen….
Nie powiem, wzruszyłem się bardzo. Zmieniłem decyzję. Wracam, ale muszę odpocząć. Jutro wyjeżdżamy na nadmorski plener czytelniczy, potem zostaniemy kilka dni nad morzem. Jak wrócę, blog znowu ruszy. Mam nadzieje, że nikt tu nie zrobi żadnego głupstwa, które mi ten powrót uniemożliwi na zawsze. Bo wtedy, jak powiadam zniknięcie będzie ostatecznie i nikt nie zostanie o nim uprzedzony. Kiedy wrócę rozprawimy się także z trolami. Nie będę komentował tyle, co dawniej, bo muszę mieć czas na życie i na pisanie książek. To tyle na dzisiaj.

 

Coryllus



tagi: coryllus  blog  decyzje 

gabriel-maciejewski
26 lipca 2017 11:18
1     1157    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:

zaloguj się by móc komentować