-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Terror histeryczek

Już działa Szkoła nawigatorów. Tak więc zapraszam wszystkich tutaj. Dzisiejszy tekst będzie poniekąd kontynuacją wątków z wczorajszego nagrania. Jak wszyscy widzieli, w chwilach kiedy zaczyna się dyskusja o sprawach naprawdę poważnych możliwości porozumienia pomiędzy stronami, które się w rudymentarnych zakresach zgadzają, są nikłe. A co dopiero mówić o sytuacji kiedy mówić ze sobą próbuje dwóch antagonistów skrajnych.

Ja się w żaden sposób nie mogę zgodzić na to, co wczoraj padło z ust Józefa, to znaczy, że film „Smoleńsk” jest filmem o kłamstwie. Film o kłamstwie musi być dopiero nakręcony. Ten film, podobnie jak wszystko co do tej pory zostało przez wszystkie możliwe organizacje i pojedynczych ludzi wyprodukowane na temat katastrofy, ma jedynie stymulować emocje. W dodatku nie rzeczywiste emocje widza i Polaka, ale emocje wymyślone przez ludzi takich jak Pawlicki, Łysiak i Wolski, którzy w sposób nie rozpoznany przymusili śp. Antoniego Krauze, żeby firmował swoim nazwiskiem ich plan. Celowo nie piszę pracę, bo o pracy oni pojęcia żadnego nie mają. Jak sobie wymienieni panowie wyobrażają emocje Polaków? To jest według nich emocje rozhisteryzowanych bab. I do tego poziomu równają w swoim filmie. Zły redaktor zachowuje się jak dawniej kukiełki w przedstawieniach emitowanych tuż po 16.00, główna bohaterka jest stara, schemat na którym opiera się fabuła jest ukradziony, a całość przypomina odcinek Benny Hill Show, tyle, że bez tego małego, łysego i bez dziewczyn w czarnej bieliźnie. Jakby ktoś powycinał wszystko wesołe i zostawił samo smutne. Dając jednak przy tym widzowi widomy znak, że coś tam było jeszcze między tymi beznadziejnymi scenami. Omawianie tego filmu na płaszczyźnie osobistych emocji uważam za pomysł słaby, zaś dołączenie do niego tego niby dekalogu Polaka jest wręcz fatalne. Ja się na to oczywiście zgodziłem, bo nie wiedziałem, kto jest jego autorem. Nawet się nie domyślałem, albowiem na wielu spotkaniach autorskich pojawiają się ludzie, z wyraźnym obłędem w oczach, którzy wyciągają z kieszeni jakieś pomięte karteczki, noszone przez lata całe na sercu i to jest wykaligrafowany odręcznie dekalog Polaka. Wręczają mi to i mówią, że powinienem zawsze tak postępować jak tu jest napisane. Czasem jeszcze udzielają mi dobrych rad dotyczących moich występów w mediach. Mam zawsze przed występem ćwiczyć, powtarzać wielokrotnie swoje kwestie, żeby wreszcie osiągnąć doskonałość. Bez doskonałości bowiem nie może się obejść, bez doskonałości, moje występy obrażają ojczyznę. Tak to wygląda. Dziś za produkcję dekalogu wziął się Wielgucki, człowiek, który nie jest i nie może być dla mnie żadną konkurencją. Już poza kamerą Józef powiedział mi, że nie toleruję konkurencji. Jest dokładnie na odwrót, to konkurencja nie toleruje mnie. Do tej konkurencji jednak matka kurka się nie zalicza.

Powtórzę jeszcze raz to, co powiedziałem wczoraj. Ludzie, jeśli idzie o Smoleńsk, nie oczekują od władzy, odpowiedzi z zakresu ekspertyz lotniczych, nie oczekują rozwiązania zagadki z archiwum X, oczekują odpowiedzi z zakresu praktyki politycznej. Poważnej praktyki. To znaczy władza, ma się tak zachować, żeby po naszej stronie były jakieś aktywa i sukcesy w tej straszliwej sytuacji. Stało się jednak inaczej, obecna władza, a ówczesna opozycja, czyli PiS zachowywała się przez ostatnie osiem lat tak, jakbyśmy byli jeszcze jednym jej wrogiem. Dlaczego? Bo domagając się właściwych standardów praktyki politycznej demaskujemy jej bezradność. Zamiast wspomnianej praktyki w ofercie są demonstracje, przemówienia, obietnice, zagadki i film Smoleńsk. Jasne jest, że nie uda nam się odzyskać samolotu, nie można nawet przeprowadzić ekshumacji. Można jednak – kiedy już nic innego nie wchodzi w grę – milczeć. Ta katastrofa zaś, jest za dużą aferą, żeby przeciwnicy PiS nie próbowali jej wykorzystać politycznie, a przez to nie wzięli by na siebie wszystkich kosztów histerii politycznej, w której tkwimy. Teraz koszta te są po naszej stronie. I niestety nie widać, by miało się to zmienić. Możemy tylko eskalować emocje i pisać jakieś dekalogi polskości, w których każdy punkt jest brednią gorszą od poprzedniego.

Omówię dwa. Pierwszy – Polska jest przedmurzem chrześcijaństwa. To jest gówno prawda. Nie jest i nigdy nie była. To jest kokieteria rzucona w naszą stronę przez jakiegoś cwaniaka, podobnie jak 18 decydująca bitwa w dziejach świata. Istotny front wojny chrześcijańsko-muzułmańskiej przebiegał przez Morze Śródziemne. Kresowe ziemie Rzeczpospolitej były dla Turków jedynie rezerwuarem niewolników. Najazdy zaś tureckie na ziemie polskie, były elementem francuskiej polityki, której celem było odciągnięcie Warszawy od sojuszu z Wiedniem. Przestańmy się karmić kłamstwami, taką mam propozycję na początek. Kolejny punkt – Polakom nie można odebrać Polski. Oczywiście, że można i to się niebawem stanie. Polakom nie można było odebrać Polski, dopóki Polacy posiadali własność nieruchomą i produkowali tanią żywność. Teraz zaś wszystko zmierza w tym kierunku, by własność ta stała się dla nich ciężarem nie do zniesienia. Socjaliści zaś robią kolejną przymiarkę pod państwo ludowe, w którym urzędnik będzie wszystkim a właściciel nikim. Czynią to, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego jak potężne młyny mielą politykę światową i jak beznadziejnie pozbawieni argumentów są wobec nich oni – polscy socjaliści żyjący złudzeniami politycznymi produkowanymi po to tylko, by zmusić ich do szybszego biegu ku katastrofie. To świetnie widać właśnie w przypadku Smoleńska.

Polakom można odebrać Polskę, ale próby tej jeszcze nie przechodziliśmy, dlatego różnym durniom wydaje się, że jest inaczej. Ta próba dopiero przed nami. Szykujmy się na nią i niech każdy, tak na wszelki wypadek, zaopatrzy się w nóż do patroszenia wieprzy.

Przez to wczorajsze nagranie muszę się teraz zajmować wypocinami Wielguckiego, który zorientował się – ileż za późno, że emocje prawicowych histeryczek to znakomite paliwo dla popularności. Niech on tak robi dalej. Niech pisze dekalogi i inne mądrości dla ludu prostego. My tutaj będziemy się zajmować wydawaniem książek o historii gospodarczej naszego kraju. To jest misja sprofilowana właściwie.

Na dziś to tyle, mam nadzieję, że uda się naprawić Szkołę Nawigatorów

 

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

 

poprzednie nagrania:

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

O kwartalnikach: Szkoła Nawigatorów o bolszewikach, herezji i in.

https://www.youtube.com/watch?v=5cXv6kzVA9A

 

Przypominam o promocjach na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl

 



tagi: smoleńsk  film  tandeta  histeria 

gabriel-maciejewski
13 marca 2018 17:14
2     776    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
eska @gabriel-maciejewski
14 marca 2018 13:52

Z całym szacunkiem dla wszelkich zasług, wiedzy i kultury Józka Orła nie jestem w stanie pojąć, jak MK może się stać autorytetem dla kogos takiego jak JO. Po prostu nie jestem w stanie. Zwłaszcza od momentu, kiedt MK zaczął pisać te marne felietoniki u Sakiewicza, czyli osiągnał swój szczyt marzeń...

Co do reszty, to powiem tylko tyle - pół roku w sumie zajęło naczelnikowi rozwalenie wszystkiego, co się udało jakoś tam, ledwo, ledwo poukładać Dudzie i Szydło, a jak już to rozwalił, to przyszli Izraelici i dobili. Ale furda tam, grunt, że będą te schody na placu Piłsudskiego. Osobiście czekam na starania o beatyfikację sp. Lecha Kaczyńskiego, nic mniej nie zadowoli prawdziwych patriotów.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @eska 14 marca 2018 13:52
14 marca 2018 14:22

Nie wiem jak duży ma być pomnik Lecha Kaczyńskiego, który ma stanąć w Warszawie obok Domu Bez Kantów. Projekt trochę przypomina pomniki Kim Ir Sena.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować