Szkło czyli sen opozycjonisty
Ludzie związani w przeszłości z opozycją demokratyczną mają naprawdę kolorowe i plastyczne sny. Śni im się na przykład, że generał Jaruzelski przepędza przez Plac Konstytucji stado świń, a każda z nich ma twarz innego redaktora z telewizji. Na przodzie kroczy dumnie redaktor Woźniak z Dziennika Telewizyjnego, a za nim w niewielkich ostępach Kozera i ten drugi, przylizany, potem pomniejsze prosiaki, a na końcu Falska. Generał gwiżdże, nawołuje świnie, a plac jest pusty i nawet z okien nikt się nie wychyla. I takich snów demokratyczni opozycjoniści mają naprawdę wiele. Im kto lepiej się odnalazł w nowych czasach tym ma ich więcej. A kiedy się budzi rano, to nie z krzykiem wcale, nie z kroplami potu na czole. Wstaje wypoczęty i świeży, i myśli sobie, że jego życie przebiegło właśnie tak, jak miało minąć, teraz zaś można już tylko śnić o pognębionych wrogach i sukcesie, którego konsumpcję zakłócają wprawdzie niewłaściwe wybory osób do głosowania uprawnionych, ale mimo wszystko daje się to jakoś przetrwać, szczególnie jeśli opozycjonista nie wylądował, przez swoją naiwność czy głupotę, na śmietniku historii.
Kiedyś jednak pewnemu działaczowi struktur regionu Mazowsze, przyśniło się coś innego. Prawdziwy koszmar. Przyśniło mu się szkło.
Sen był nadzwyczaj długi, podzielony na epizody i bardzo realistyczny. Opozycjonista siedział jakby w dawnym lokalu Budapeszt, albo może w kawiarni Pałacu Kazimierzowskiego, na tyłach uniwersytetu, a przed nim stało szkło. Postawił je tam uprzejmy kelner, jakby wprost wyjęty z filmu „Zaklęte rewiry”. Uśmiechał się całkiem nie po dzisiejszemu i kłaniał wszystkim wokół, a szkło było czyste, tak bardzo, że można się było w nim przejrzeć. Opozycjonista podniósł je więc do góry, a było puste i już sam ten fakt powinien dać mu do myślenia, a może nawet zaniepokoić. On jednak spokojnie uniósł je do góry, wyprostował rękę, tak, jakby szkło było przyrządem optycznym i skierował je na twarz stojącego w pewnym oddaleniu barmana. Ten odwrócił się nagle do niego twarzą, a opozycjonista z regionu Mazowsze krzyknął przerażony, tak, że niemal się obudził. Niepojętym jednak sposobem, zamiast wydostać się ze swojego snu, zapadł weń jeszcze głębiej. Twarz zaś, którą zobaczył przez szkło, nie była twarzą człowieka, ale małpy. Nieznany gatunek małpoluda, być może big foot, albo coś podobnego, stał za barem i proponował klientom drinki. Opozycjonista opuścił rękę. Małpolud zniknął, a barman, na powrót uczłowieczony, uśmiechnął się do niego, ale tak jakoś nieszczerze.
- Zaraz przyniesie – krzyknął zza baru rozumiejąc, że klient siedzący przy stole z wyciągniętą ręką, w której ma szkło, domaga się by natychmiast wypełnić je czymś, co poprawi mu humor. I nie zauważył wcale ów barman w tym śnie, że klient domagający się alkoholu tym teatralnym gestem jest trupio blady.
Opozycjonista opuścił rękę postawił szkło na stoliku i czekał. Wkrótce naszedł uprzejmy kelner. Jakaś wewnętrzna, nieznana, ale przemożna siła kazała opozycjoniście znów podnieść szkło do oczu. Bronił się przez chwilę, ale wreszcie uległ. Kiedy kelner zbliżył się do stolika, on uniósł szkło, tak że mógł przez nie obejrzeć jego twarz. I nie była to twarz małpy, jak wcześniej. Była to twarz kata Śmietańskiego z więzienia na Rakowieckiej. Opozycjonista z regionu Mazowsze nigdy co prawda nie widział Śmietańskiego, ale coś mu podpowiedziało, że to właśnie on. Ryj krzywy ale nalany, zęby popsute, smród nieludzki wydobywający się z wąskich i popękanych ust. A w ręku flaszka denaturatu z uśmiechniętą czaszką na naklejce. Opozycjonista wzdrygnął się naraz, potem zatrząsł, potem chciał odstawić szkoło, ale ktoś jakby poruszył krzesłem i szkło spadło na podłogę. Rozbiło się, a dreszcze, które zamieniły się dygot nie ustały wcale. Opozycjonista poczuł, że coś wyciąga go z tego lokalu, gdzie za barem stoi małpa, a kelnerem jest kat, i wlecze w nieznane. Potem się obudził. Nad łóżkiem stała jego żona, z twarzą trochę podobną do tej, którą widział we śnie u kata Śmietańskiego, ale naprawdę tylko trochę.
- Dziś rocznica – pamiętasz – zaskrzeczała.
Opozycjonista zamrugał oczami. Tak, pamiętał. Dziś była rocznica jego uwolnienia z internowania. Powrotu do domu i początku nowego życia, które w końcu zamieniło się w życie jeszcze bardziej normalne, w ojczyźnie wolnej i szczęśliwej. Po południu mieli przyjść goście. – Jak to dobrze – pomyślał opozycjonista – że nie zaplanowaliśmy tej imprezy w jakimś lokalu. Potem ziewnął i ruszył do łazienki. Przypomniało mu się więzienie na Białołęce, potem internat, potem sny, które tam miewał, składające się głównie z gołych koleżanek, z którymi nigdy nie zdarzyło mu się mieć żadnej okoliczności, a na końcu pomyślał o szkle.
- Sen mara, Bóg wiara – westchnął i wepchnął szczoteczkę do zębów wprost w rozdziawione usta.
Po południu, za stołem do którego frykasy donosiła wynajęta specjalnie na tę okazję Ukrainka zasiedli wszyscy jego znajomi, to znaczy ci, którzy dożyli nowych czasów. Rysiek, co rozwoził ulotki na motorowerze, Janek, co nie skończył studiów na muzykologii, bo go zamknęli za bibułę, a potem założył zespół muzyczny i grywał na weselach, a także Wiesiek, ten co go pobili w czasie demonstracji 15 sierpnia. I było prawie jak dawniej. Prawie, bo wszyscy przynieśli jakieś prezenty, czego dawnymi laty nie praktykowano, bo każdy sam był prezentem, a do lokali konspiracyjnych wchodził niczym magik na scenę, witany oklaskami wszystkich zebranych.
- Gram w filmie – powiedział Wiesiek niespodziewanie.
Wszyscy popatrzyli na niego dziwnie. – Ale jak to Wiesiu grasz w filmie – zapytała żona. – No tak, firmę przekazałem synowi, a Jurek, ten wiecie, z Grójca, co sprzedał sad po ojcu, ma teraz wytwórnię i robi różne filmy. Epizody tam gram.
- Ale jakie filmy – opozycjonista był skonsternowany i to wcale nie lekko.
- A różne – rzekł Wiesiek - o papieżu na przykład, że zamach na niego był. Janek, co miał zespół muzyczny chrząknął.
- I jakie jeszcze - dopytywał się opozycjonista
- No wiecie – Wiesław opuścił głowę – takie rozrywkowe bardziej
- W sensie, że erotyczne – nie wytrzymał Rysiek
Wiesław popatrzył na niego jak kat Śmietański na swoją ofiarę.
- Nie Rysiu, nie erotyczne. Dla ludzi, do śmiechu takie.
Wszyscy wzruszyli ramionami i zaczęli patrzeć w talerze, na które miła Ukrainka nałożyła już kartacze i surówkę.
Może rozpakujesz prezenty – powiedział Janek, który miał zespół muzyczny.
Opozycjonistę coś tknęło.
- Na jakich ty imprezach występujesz Janek – zapytał.
- A na różnych – Janek nie był za bardzo skory do rozmowy – głównie okolicznościowych.
- W jakichś szczególnych okolicznościach? – zaśmiał się Wiesiek nieszczerze, udając ubawionego tym kalamburem, a żona skrzywiła usta, jakby chciała tylko zasugerować, że ją to rozśmieszyło.
- W okolicznościach ze szczególnym okrucieństwem - wybuchnął dzikim już zupełnie śmiechem Rysiek. I wszystkich ogarnęła wesołość. Opozycjonista z regionu Mazowsze, popatrzył na poważną niczym madonna z ikony Ukrainkę, a potem przypomniał sobie o prezentach. Kiedy tamci trzęśli się ze śmiechu on rozerwał papier na kwadratowym dużym pudełku, potem podniósł wieko i zamarł. W środku było szkło. Cztery sztuki szkła, tego samego co w lokalu, który mu się przyśnił. Powoli podniósł w górę jedno i wyciągnął rękę przed siebie i skierował jest wprost na twarz Ryśka. Ten akurat zamknął usta, więc to co zobaczył opozycjonista było jeszcze bardziej wyraziste, a przez swoją powagę jeszcze straszniejsze. Twarz bowiem oglądana przez szkło nie była twarzą Ryśka, ale prokuratora z sądu okręgowego w Radomiu, gdzie wydano na niego wyrok za działalność w opozycji demokratycznej. Kiedy przesunął szkło na twarz Janka, ujrzał co prawda Janka, ale w zomowskim uniformie z pałą w ręku i całym garniturem przegniłych zębów nadających się do ekstrakcji. Potem przesunął szkło na Wieśka i o mało nie zemdlał. Siedział przed nim sam Bogusław Linda, odziany tak, jakby wyszedł właśnie z planu filmu „Psy”.
- A to świnia – pomyślał opozycjonista – a mówił, że gra tylko epizody!
Już, już chciał przesunąć szkło na twarz żony, ale jakiś głos wewnętrzny powiedział mu, żeby tego nie robił. Zamiast tego siedzący w jego głowie diabeł, podsunął mu inny pomysł. Opozycjonista zerwał się, wybiegł do łazienki i stanął przed lustrem. Patrzył w swoją pooraną twarz uważnie, a następnie uniósł szkło. I powoli zaczął zbliżać je do policzka. I kiedy już prawie, prawie miał go zasłonić szkłem, ktoś szarpnął go za ramię.
- Niech pan się obudzi – usłyszał głos – to koniec!
Opozycjonista potrząsnął głową, otworzył oczy. Siedział w ładnym, odmalowanym pomieszczeniu, w którym na ścianach wisiały reprodukcje znanych obrazów szkoły prerafaelickiej, bardzo kojących nerwy.
Przed nim zaś siedział młody człowiek z sygnetem na palcu. Na ścianie za nim widniał zaś napis – Doktor Falski, terapia uzależnień, hipnoza.
- Czy znów było tak samo – zapytał życzliwie młody lekarz
- Identycznie panie doktorze – nie nalali mi. Nie zdążyli. Poza tym wszystko jak wcześniej.
- No widzi pan – rzekł doktor – zbliżamy się do szczęśliwego finału.
Słysząc to opozycjonista uśmiechnął się.
- Niech się pan czegoś napije – rzekł doktor i zawołał panią z recepcji.
- Irenko – powiedział – przynieś coś do picia.
Za chwilę na stole pojawiła się woda Perrier, soki i kruche ciasteczka, jak zawsze po seansie.
Opozycjonista sięgnął po szklankę, ale ręka zawisła mu w powietrzu.
- Jak ona się nazywa – w jego głosie nie dało się ukryć podejrzliwości.
- Irenka – spokojnie odpowiedział doktor Falski
Aha – chrząknął opozycjonista – sięgnął ku stojącemu na tacy zestawowi. Cofnął jednak rękę. Pomiędzy szklankami z sokiem i talerzykiem z ciastkami, stało szkło, czyste jak kryształ.
Na dziś to tyle, bardzo proszę byście czasem pamiętali o mojej zrzutce. Bo traktuję to jednak jako obowiązek.
https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification
A dziś mam do sprzedania takie oto książki.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/muszkieterowie-historia-tajnej-organizacji-wywiadowczej/
tagi: media wspomnienia przeszłość sen szkło opozycjoniści dziennik telewizyjny
|
|
gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 08:57 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 09:31 |
Żeby opozycjonista mógł zostać pisarzem musiał skopiować dwie książki i zakapować trzech kolegów ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 9 października 2025 09:31 |
| 9 października 2025 09:36 |
Ja tam nie wiem, nie znałem żadnego poważnego opozycjonisty
|
zkr @gabriel-maciejewski 9 października 2025 09:36 |
| 9 października 2025 09:46 |
> nie znałem żadnego poważnego opozycjonisty
Nie dane bylo nam poznac
Zgineli...
|
Tobiasz11 @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 09:49 |
Ja znalem, Borusewicza, jak jeszcze mieszkalem w Gdansku.
Leczylem mu psy.Fajny byl, taki milczacy.
Z pana talentem pisarskim pisalbym 6 ksiazek political fiction rocznie:)
|
|
gabriel-maciejewski @Tobiasz11 9 października 2025 09:49 |
| 9 października 2025 09:51 |
Nikt by tego ode mnie nie kupił. Politycal fiction zajmują się wyznaczeni do tego i specjalnie przeszkoleni ludzie. Ja mogę pisać humoreski
|
|
gabriel-maciejewski @Tobiasz11 9 października 2025 09:49 |
| 9 października 2025 09:51 |
Borusewicz to prawdziwy bohater...I ten szlak Borsuka...
|
Tobiasz11 @gabriel-maciejewski 9 października 2025 09:51 |
| 9 października 2025 09:57 |
Byl jeszcze jeden, Walesa, amputowalem psu ogon.
Zaluje, ze nie pomylilem zwierzat..
|
|
gabriel-maciejewski @Tobiasz11 9 października 2025 09:57 |
| 9 października 2025 09:59 |
Trzeba było na nie popatrzeć przez szkło
|
|
gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 10:06 |
Zaproszenie od Ojca Antoniego Rachmajdy

|
BaZowy @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 10:06 |
Pan się stanowczo marnuje... ;-) Te ostatnie kawałki, z Soprano i to dzisiaj to mistrzostwo świata. Wydaje się że besteseler murowany, no ale tak jak Pan mówi, brak kryszy decyduje o dystrybucji. Mimo wszystko jak jest wena trzeba pisać, może kiedyś przyjdą lepsze czasy.
|
|
gabriel-maciejewski @BaZowy 9 października 2025 10:06 |
| 9 października 2025 10:08 |
Wena jest zawsze. Niestety rynek jest podzielony trwale. Według jasnych dość kryteriów. Niech Pan zerknie, kto dostał w tym roku nagrodę Nike
|
Wrotycz1 @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 10:33 |
Czy byłaby możliwa powieść w odcinkach lub krótkie opowiadania, które mogliby czytać fundatorzy kawy? Np. 5 odcinków za 10 zł. Najlepiej humoreski, zresztą Pan lepiej wie.
|
|
atelin @gabriel-maciejewski 9 października 2025 10:08 |
| 9 października 2025 10:42 |
A kto niby miał dostać?
Notka świetna. Przypomniała mi lata 1985-1988 i studia. I "walkę" ZSP z NZS: w wyniku tej "walki" ich dzieci zapewne są już ustawione, ponieważ w ZSP były ładne panienki a w NZS same samce alfa.
|
|
gabriel-maciejewski @Wrotycz1 9 października 2025 10:33 |
| 9 października 2025 10:42 |
Wie pan co, napisanie takiego kawałka zajmuje mi około godziny. Według pana stawka 10 zł za pięć godzin jest godziwa? Szczególnie, że pani Sarna za pogaduchy w Londynie dostała 60 tysięcy? Naprawdę gratuluję wyobraźni
|
|
gabriel-maciejewski @atelin 9 października 2025 10:42 |
| 9 października 2025 10:46 |
Tak, poznałem jednego takiego na iksie, modelowy samiec alfa
|
BaZowy @gabriel-maciejewski 9 października 2025 10:08 |
| 9 października 2025 11:17 |
Nike to nagroda branżowa określonego środowiska, którą może się ekscytować Wilanówej i Jagodno, nie wskazujmy jej jako wyznacznika czegokolwiek więcej,
|
|
gabriel-maciejewski @BaZowy 9 października 2025 11:17 |
| 9 października 2025 11:18 |
Coś jednak wskazać powinniśmy. Co? Jaką nagrodę wręczają nasi i za co?
|
Paris @gabriel-maciejewski 9 października 2025 10:42 |
| 9 października 2025 11:34 |
Rozboj w bialy dzien !!!
Nie zna bata SWOLOCZ.
|
Wrotycz1 @gabriel-maciejewski 9 października 2025 10:42 |
| 9 października 2025 12:03 |
Nie zrozumiał Pan. Przy 100 czytelnikach miałby Pan 200 zł/godz. Tyle, ile ma lekarz śpiący na dyżurze. Każdy z fundujących kawę miałby prawo do przeczytania tylko określonej liczby odcinków. Liczba ta wynikałaby z wysokości wniesionej opłaty za kawę lub innej formy opłaty za dostęp. Przy znacznej liczbie czytelników wymagałoby to odpowiedniego oprogamowania i związanych z tym nakładów i być może dodatkowej obsługi. Oceniam, że do ok. 100 można to robić ręcznie. Ma Pan u siebie wszelkie dane by okreslić opłacalność takiej formuły biznesu. Kwestia ceny prawa odczytu jednego odcinka przez klienta/czytelnika jest w Pana rękach. Nie namawiam. Wyjaśniam tylko zasady funkcjonowania modelu biznesowego, który nasunął mi się po reakcji czytelników na wczorajszy i dzisiejszy tekst.
|
BaZowy @Wrotycz1 9 października 2025 12:03 |
| 9 października 2025 12:16 |
chyba Pan "nie zrozumiał" że wkroczył na bardzo grzązki grunt, normalnie jakby Pan tu z Księżyca wczoraj przyleciał...
|
BaZowy @gabriel-maciejewski 9 października 2025 11:18 |
| 9 października 2025 12:30 |
no Nasi... podobno mają takie niszowe akcje jak: Nagroda Literacka im. Józefa Mackiewicza, Nagroda Identitas, Nagroda Feniks, Nagroda Totus Tuus (im. Jana Pawła II), Nagroda im. Pawła Włodkowica, Nagroda im. Władysława Grabskiego, Nagroda im. Lecha Kaczyńskiego, Nagroda im. Jerzego Łojka... ale proszę mnie nie strofować jeżeli któreś z tych przedsięwzięć ma coś za paznokciami, bo ja tylko prosty operator Gepetto jestem... ;-) Tak czy inaczej, jak zawsze Pan mówi, chodzi o kanały dystrybucji. Każdą z tych nagdród można by wypromować na skalę międzynarodową, przy odpowiedniej promocji i zaangażowaniu publiczno-prywatnym. Za Nike stoi Agora i 4 główne wydawnictwa, w porywie do 10., które nakręcają sobie koniunkturę. To taki owsiakowy "Złoty melon"+ WOŚP. o innym profilu biznesowym.
|
|
stanislaw-orda @Tobiasz11 9 października 2025 09:49 |
| 9 października 2025 12:35 |
Borusewicza nie zaliczyłbym do grona poważnych
|
Paris @gabriel-maciejewski 9 października 2025 11:18 |
| 9 października 2025 12:59 |
Sssakiewicz ,,wreNczal,,...
... na roznych, detych ,,galaH,,... za RZNIECIE GLUPA !!!
Teraz to juz nie zre,... bo Sakiewicz - PASOZYT, OSZUST i BANKRUT - ,,pSZarRZowal,,.
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 9 października 2025 12:35 |
| 9 października 2025 13:54 |
To była ironia
|
|
gabriel-maciejewski @BaZowy 9 października 2025 12:30 |
| 9 października 2025 13:57 |
Prosty operator Gepetto, dobre...Nasi nawet tego nie potrafią, chodzi tylko, żeby każdy z nich dostał tę wiązkę siana...
|
|
gabriel-maciejewski @Wrotycz1 9 października 2025 12:03 |
| 9 października 2025 13:58 |
Powiem panu co by sie stało. Po miesiącu takiej procedury nikt by tu nie zaglądał. Niech pan da spokój. Czy powstawił mi pan kiedyś kawę? Tak po prostu, bez biznesowych planów?
|
|
gabriel-maciejewski @Paris 9 października 2025 11:34 |
| 9 października 2025 13:58 |
Dajmy spokój
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 14:08 |
Gdybyś pisał "wizjonerskie dzieło, które przypomina nam o sile sztuki w samym środku apokaliptycznej grozy", to dostałbyś Nobla jak ten Madziar Kraszna-horka-i....:)
Tylko musiałbyś pisać pod pseudonimem...:). Na przykład Edmund Strzelecki....bo tego znają Anglosasi.
|
MZ @gabriel-maciejewski 9 października 2025 13:58 |
| 9 października 2025 14:11 |
No,chyba nie jest tak żle...
|
|
gabriel-maciejewski @MZ 9 października 2025 14:11 |
| 9 października 2025 14:21 |
W jakim sensie? Nie zrozumienia co się tu dzieje? Jak widać mamy dramat
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 9 października 2025 14:08 |
| 9 października 2025 14:22 |
Może lepiej pod pseudonimem - Kaczor Donald, bo jego znają wszyscy
|
zkr @gabriel-maciejewski 9 października 2025 14:22 |
| 9 października 2025 14:26 |
> Może lepiej pod pseudonimem
Nawiazujac do przedniego Pana wpisu z 7 pazdziernika moze wtedy "Don Coryllo"? ;P
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 9 października 2025 14:26 |
| 9 października 2025 14:36 |
Byli tacy, co mnie na Koryłę zamieniali kiedyś
|
zkr @gabriel-maciejewski 9 października 2025 14:36 |
| 9 października 2025 14:37 |
:)
|
zkr @gabriel-maciejewski 9 października 2025 14:36 |
| 9 października 2025 14:40 |
Ale pojedzmy troche Monty Pythonem, jezeli mozna ;)
Don Coryllo, capo di tutti capi della Scuola del Navigatore
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 9 października 2025 14:40 |
| 9 października 2025 14:43 |
Nawet śmieszne
|
zkr @gabriel-maciejewski 9 października 2025 14:43 |
| 9 października 2025 14:46 |
Zarty zartami ale to o czym Pan ostatnio pisze nie jest, niestety, smieszne...
|
|
gabriel-maciejewski @zkr 9 października 2025 14:46 |
| 9 października 2025 14:55 |
Za to śmiesznie opowiedziane
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 9 października 2025 14:22 |
| 9 października 2025 14:59 |
Ten pseudonim objęty jest prawami autorskimi...:). Ale już Ahura Mazda nie....:)
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 9 października 2025 14:59 |
| 9 października 2025 15:04 |
Japoński producent samochodów możę sie przyczepić. Choć może być też na odwrót
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski |
| 9 października 2025 16:24 |
"Nad łóżkiem stała jego żona, z twarzą trochę podobną do tej, którą widział we śnie u kata Śmietańskiego, ale naprawdę tylko trochę.
- Dziś rocznica – pamiętasz – zaskrzeczała.
Opozycjonista zamrugał oczami. Tak, pamiętał. Dziś była rocznica jego uwolnienia z internowania. Powrotu do domu i początku nowego życia, które w końcu zamieniło się w życie jeszcze bardziej normalne, w ojczyźnie wolnej i szczęśliwej."
Najzabawniejsze jest chyba to że ci wszyscy dawni opozycjoniści czyją jakąś wyższość nad nami, bo oni "działali" i obalali komunę.
I chcą odcinać nadal kupony od tego biletu z nadrukiem "walczył o wolną Polskę".
A jaki jest tzw. "background" [czyli jak ktoś woli przeszłość, życiorys, przygotowanie] naszych polityków, no przynajmniej z tej szeroko rozumianej prawicy i obozu patriotycznego?
Po Smoleńsku prof. Ewa Thompson w swoich rozważaniach na temat tego co się wtedy zdarzyło, rzuciła taką przytomną uwagę:
Putin rozegrał polskich polityków jak dzieci.
Bo kim oni byli jeszcze niedawno?
Młodzieńcami, huśtającymi się na trzepaku, grająccych na podwórku w piłkę, roznoszących ulotki i skandujących "precz z komuną".
|
Szczodrocha33 @Paris 9 października 2025 12:59 |
| 9 października 2025 16:27 |
"Sssakiewicz ,,wreNczal,,..."
Toyah go kiedyś trafnie określił.
Producent pierwszej klasy płyt pażdzierzowych.
Jakoś tak to było.
|
|
gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 9 października 2025 16:24 |
| 9 października 2025 17:41 |
Profesor Ewa Thompson nie jest tu właściwą wyrocznią mam wrażenie
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 9 października 2025 17:41 |
| 9 października 2025 18:08 |
Nie, ja nie traktuję jej jak wyrocznię, ale w tej kwestii się z nią zgadzam.
|
Tento @zkr 9 października 2025 14:40 |
| 9 października 2025 19:15 |
della Scuola dei Navigatori chyba raczej?
|
zkr @Tento 9 października 2025 19:15 |
| 9 października 2025 19:21 |
> della Scuola dei Navigatori chyba raczej?
a moze tak :)
ja tam pare razy we Wloszech bylem :)
i sie posilkowalem "tlumaczem" :)
|
zkr @Tento 9 października 2025 19:15 |
| 9 października 2025 19:22 |
dlaczego "l" wrzucil to nie wiem
|
Paris @Szczodrocha33 9 października 2025 16:24 |
| 9 października 2025 19:26 |
I nic sie nie zmienilo,...
... dzisiaj tez sa taka sama HOLOTA,... tyle ze zezgredziala !!!
Do tego bezczelna i zuchwala,... ale tez ich szlag trafi.
|
Tento @zkr 9 października 2025 19:22 |
| 9 października 2025 23:16 |
Chodzi o liczbę mnogą. Navigatore (l.poj), Navigatori (l.mn).
|
zkr @Tento 9 października 2025 23:16 |
| 10 października 2025 06:55 |
Tak w ogole to dzieki za czujnosc :)
Porownuje sobie teraz dzialanie DeepL oraz google translatora
Cos jest nie tak z nimi (g.t. np. zamienil mi w jednym podejsciu rzeczownik "nawigator" na "nawigacja")
Czyli i tak bez native speakera sie nie obejdzie :)