-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Styliści i artyści

Jak słusznie zauważyła eska są ogórki, ja zaś mam program tak napięty, że nie mam kiedy nanieść poprawek na II tom Baśni socjalistycznej skończony w czerwcu. Będziemy to robić po niedzieli mam nadzieję i Baśń niebawem odjedzie do drukarni. Tomek zakończył właśnie malowanie obrazków do niej i brakuje już tylko jednego – naniesienia korekty. Teraz jednak jesteśmy na wyjeździe i nagrywamy różne materiały do PGR. Tak się składa, że jesteśmy niedaleko Stalowej Woli, z której pochodzi, jak się wczoraj dowiedziałem, stylista Marty Kaczyńskiej. Pan, który w pobliżu rodziny zjawił się po Smoleńsku czy też może tuż przed. No, ale na początek opowiem może o tym gdzie jesteśmy. Otóż w Rzeszowie. To jest miejsce niezwykłe, które niby znałem, albowiem bywałem tu kiedyś, jako dziecko. Zapamiętałem je jednak, jako jeden wielki wykop i niekończący się remont. Teraz jest inaczej. Teraz na przykład można zauważyć, że miasto otaczają mury, moim zdaniem XVII wieczne, ale być może są one późniejsze. Nie mam czasu, by to sprawdzić. Rynek jest odnowiony i moim zdaniem to jest rewitalizacja z gatunku fantastycznych. Może dlatego, że bywając często w Zamościu, znudziłem się nim śmiertelnie i teraz wszystko co odbiega od tamtego standardu zajmuje mnie bardzo. Rynek, jest powiadam fantastyczny, pełno na nim ludzi i wszyscy są zadowoleni. Ratusz, budowla, jak sądzę z końca XVI lub początku XVII wieku jest niezywkle uwodzicielski. No, ale...bo zawsze, prawda jest jakieś ale...W samym rynku, otwarte na oścież, są chyba aż trzy burdele zwane klubami go-go. Nikomu to jakoś nie przeszkadza i te dziewczyny co wychodzą na zewnątrz i robią te swoje zachęty mieszają się z wydekoltowanymi i ubranymi na letnio Rzeszowiankami. Nie wiem, jak jest w Stalowej Woli, ale tam chyba nie ma rynku. Miasto składa się głównie z osiedli i być może ten cały stylista, nazwiskiem Szado, żeby zdobyć szlify przyjeżdżał dawno temu do Rzeszowa, żeby się napatrzeć na rynek i to pomieszanie obyczajów. Żartuję oczywiście, bo w czasach kiedy pan ten zaczynał karierę na rynku w Rzeszowie trwał nieprzerwany remont. Warto jednak zajrzeć do tego zalikowanego wczoraj artykułu. Ja zajrzałem i zbaraniałem. Kiedy oni przestaną? Kiedy przestaną pierniczyć te dyrdymały, o tym jak to wysiadając z pociągu w kąpielówkach niemal, ucieknięci z domu, poszli do hotelu, żeby się przespać, a następnie wprost do galerii pani Hase, poprosić o pracę? Taką właśnie gawędę sprzedaje nam pan Szado i z taką gawędą został on wynajęty jako stylista rodziny Kaczyńskich, po największej tragedii jaka tę rodzinę dotknęła. Kto za to odpowiada, czy Jarosław Kaczyński nie widział kim jest ten pan i po co w ogóle do ciężkiej, jasnej cholery komuś potrzebni są styliści? Jedną mam odpowiedź na ostatnie pytanie i udzielę jej od razu. Oni są jak lekarze w dawnych czasach instalowani przy boku władców. Wiadomo było, że medycyna tamtego czasu niewiele może pomóc i albo człowiek był zdrowy, albo przewlekle chorował. Lekarz zaś mógł mu jedynie pomóc zejść z tego świata i w takiej roli był obsadzany. Zwykle przez wrogów królestwa. Stylista zaś to jest agent, dla którego wymyślono całą otoczkę, całe kulturowe uzasadnienie jego istnienia. Zadaniem zaś tego agenta jest kompromitowanie polityków w myśl zasad wymyślonych specjalnie na tę okoliczność. I to jest tak jawne, że aż się nieprzyjemnie robi. Pieprzenie dyrdymałów w wykonaniu pana Szado tylko tę diagnozę potwierdza. Nie może przy ważnym polityku postawić przecież jakiegoś prostego przecinaka, tak jak nie można otworzyć w pierzei rynku instytucji z napisem „burdel” w szyldzie. Trzeba to jakoś inaczej nazwać i inaczej uzasadnić. No więc mamy te kluby go-go i tego stylistę ze Stalowej Woli. Ja trochę znam okolicę i jak tu jechaliśmy opowiadałem w samochodzie różne anegdotki z życia swojego i moich znajomych zamieszkujących te tereny. Proszę Państwa, ze Stalowej Woli może pochodzić wojskowy lekarz okulista w stopniu pułkownika, który praktykę i służbę odbywał w Dęblinie. Ze Stalowej Woli może pochodzić starszy sierżant sztabowy, może pochodzić stmatąd inżynier, albo nadleśniczy, ewentualnie dzieci wymienionych osób, ale nie stylista, który nic nie umie, a jedynym uzasadnieniem jego istnienia jest praktyka przy miejscowym domu kultury, który działa rzecz jasna prężnie do dziś, ale nie miał nic wspólnego ze stylizacją modową. Mogę się oczywiście mylić, być może w latach osiemdziesiątych, stalowowolski dom kultury zajmował się wyłącznie kształceniem stylistów, którzy potem „rzucali chatę” i szli w świat, a tam z miejsca robili kariery, tak byli świetni.

Ja oczywiście pamiętam entuzjazm wyborczy sprzed paru lat, kiedy to na jednym z czołowych miejsc w wyborach samorządowych wymieniano młodego, kudłatego prezydenta miasta Stalowa Wola, który nie wiadomo gdzie dziś jest. Miał robić błyskotliwą karierę, ale jakoś przygasł. Coś jest w tym dziwnym mieście, zbyt uporczywie powraca ono w planach PiS. No, ale dajmy spokój prezydentowi. Powróćmy do funkcji stylisty. Wczoraj czy przedwczoraj PO ogłosiła wyniki badań fokusowych, które zleciła na okoliczność przyszłych wyborów. Badania miały wykazać czy przesunięcie partii nieco w lewo nie zwiększy jej szans w wyborach. I oczywiście okazało się, że agencja, która badania przeprowadzała, uzyskała taki wynik. Trzeba mieć program lewicowy, żeby wygrać wybory. I to jest niezwykłe. To jest jeszcze lepsze niż te burdele przy rynku w Rzeszowie. Partia polityczna zleca badania, które mają jej powiedzieć jak ma wygrać?! A co z powiedzieniem – tym gorzej dla faktów?! Proszę Państwa, jesteśmy na dnie. Niby o tym wiedzieliśmy, ale nie docierało to do nas w sposób tak jaskrawy jak dziś. Jesteśmy na dnie, albowiem partia, która szła do władzy kilka lat temu wynajęła pana Szado, by zrobił stylizację jej prominentnych członków, a także członków rodziny gwarantującej utrzymanie władzy. Teraz zaś partia opozycyjna robi badania, które mają jej powiedzieć co robić w realnym świecie. Co to jest? To jest budowanie fikcyjnych okoliczności umożliwiających siłom obcym, albo lokalnym, ale posiadającym rzeczwistą władzę, działania bezpieczne, legalne i bezkarne. To jest otwieranie burdeli w samym rynku, żeby zagraniczni i krajowi amatorzy takich rozrywek nie musieli daleko chodzić. One, te burdele, noszą inne, rzecz jasna, nazwy – agencja stylizacji czy jakoś podobnie, agencja PR, albo agencja budowy wizerunku. Niczego to jednak w ich funkcji nie zmienia. Na tym kończę i lecę do pracy...mamy masę roboty dziś i jutro.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl



tagi: pis  po  styliści  kaczyńscy  agencja pr 

gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 08:47
25     2349    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 09:09

Cóż, Jarosław Kaczyński po Smoleńsku rzeczywiście mógł nie widzieć, kim jest ten pan... Mógł nawet nie wiedzieć, że on jest.

zaloguj się by móc komentować


maria-ciszewska @valser 4 sierpnia 2018 09:21
4 sierpnia 2018 09:30

Ją też trenował pan ze Stalowej Woli?

zaloguj się by móc komentować

valser @maria-ciszewska 4 sierpnia 2018 09:30
4 sierpnia 2018 09:34

Troche inna stylizacja  - na brudnopis i skladnice zlomu, ale obydwie panie M to pustaki wiec jest prawdopodobne, ze ta sama reka sie przylozyla.

zaloguj się by móc komentować

szarakomorka @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 09:40

Na takich "stylistów i artystów" od dawna możemy się napatrzeć w TV niezależnie czy to TVP,TVN, Polsat czy inne barachło. . 

Nowe seriale policyjne, lombardowe itp. promują styl więziennej grypsery i burdelu.

W każdym z nich, w otoczeniu zatrudnionych aktorów musi wystapić jakiś "kark" czy panienka z klubu go-go, jako swego rodzaju "pieczęć" i zaznaczenie jaki gang to obsługuje.

Podejrzewam, ze produkcja tych seriali służy jako pralnia mafijnych pieniędzy. 

A że mafia i polityka blisko siebie stoją rozlewa się to na wszystkie dziedziny.

Najgosze, że ten trend przesiąka naszą młodzież przekonując, że taki powinien być  świat.

Ten wysyp "beztalenci" jest ostatnio nie do zniesienia.

Jeżeli większość polityków występuje z kilkudniowym zarostem to nie ma się co dziwić, że na to o czym Pan pisze nie zwracają uwagi. (Nie jest też pewne czy po pracy nie chodzą do klubów, które w wiekszości prowadzą gangi, aby spotkać się z "kolegami". )

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 09:50

Trafna obserwacja. Niestety.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 10:00

Ja dorzucę taką glossę do Stalowej Woli, Ostrowca Świętokrzyskiego i Starachowic. Może, kiedyś w wolnym czasie, jak będzie miał siły i ochotę napisze nam o tym Stalagmit, bo ja mam tylko szczątkowe informacje (ja tylko sugeruję i nic absolutnie nie próbuję narzucać).

W czasach RON obszar od Sandomierza do Radomia, to były ziemie bardzo dobrze zagospodarowane, których gospodarki były dobrze sprzęgnięte z tym co się działo w bliższej okolicy czy dalszym regionie.

Na tych terenach znajdowały się takie opactwa jak Koprzywnica i Wąchock (cysterskie) czy Święty Krzyż (benedyktyńskie). To tutaj znajdują się ruiny Krzyżtoporu. Ten zamek przecież nie spadł z nieba. Na włościach dwóch ostatnich opactw był dobrze rozwinięty  przemysł metalurgiczny (staropolski okręg przemysłowy). Obok (przez Iłżę) przebiegał "wołowy szlak" na Radom i dalej, gdzie były zlokalizowane majdany. To był zwarty wydajny rejon przemysłowo - rolniczy, gdzie zaplecze metalurgiczne było dobrze wspierane przez rozwiniętą produkcję rolniczą. To wszystko zostało zdewastowane przez rozbiory a gwódź do trumny przybiły kasaty.

Na tych ruinach, bez takiego stopnia integracji i współpracy, jaki był wypracowany w czasach RON w XIX rozwijano przemysł metalurgiczny. Tak dochodzimy do zombie w postaci COP. To leży i kwiczy, ponieważ jest to twór sztuczny, nieudolna próba przywrócenia staropolskiego okręgu z czasów RON, który rozwinął się w czasie sposób organiczny i ewolucyjny dobrze akomodując się do miejscowych warunków.

COP to projekt opracowany w gabinetach z pominięciem geografii i historii. To dlatego Stalowa Wola to takie dziwne miasto. Miejmy nadzieję, że kolejne próby i usiłowania - metodą prób i błędów - o ile tylko wystarczy determinacji, wreszcie trafią w sedno, bo odtworzenie układu z RON jest już po prostu niemożliwe. 

Jeśli Stalowa Wola to dziwne miasto, to Coryllusie niech ci ktoś pokaże Ostrowiec Świętokrzyski i opowie jego historie.

P.S. Funkcja stylistów i wszystkich tych modowych instalacji wyjaśniona frapująco. Mnie przemawia do umysłu i wyobraźni.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 10:57

Nie zapominajmy, że magik ze Stalowej Woli jest również choreografem. Ciekawe, czy to jego układ:

Podobny obraz

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 10:57

Poprzednią stylistką rodziny Kaczyńskich była niejaka Wiganna Papina. Nie wiem gdzie jest ta dziura w ziemi z której się tych stylistów wydobywa ale musi być gdzieś w górach Transylwanii chyba. Pani Papina dużo lepiej wykonywała swoją pracę mimo wszystko.

https://www.fakt.pl/kobieta/plotki/wiganna-papina-ubierala-rodzine-kaczynskich/wtzc8p3#slajd-7

zaloguj się by móc komentować

onyx @maria-ciszewska 4 sierpnia 2018 10:57
4 sierpnia 2018 10:58

Nie, wtedy stylistką rodziny była pani Wiganna Papina.

zaloguj się by móc komentować


onyx @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 11:12

Ta Papina wcześniej była modystką między innymi Moniki Olejnik i tvniarzy a później kręciła się przy TVP i telewizjach śniadaniowych. Współtworzyła program rozrywkowy Lalamido a jej syn też robi karierę. Ciasno jest w u nas jak w słoiku.

https://www.pudelek.pl/artykul/125176/syn_wiganny_papiny_oszukal_znanych_raperow_jestes_zlodziejem_spojrz_w_lustro_egoisto/?statid=null

zaloguj się by móc komentować



glicek @onyx 4 sierpnia 2018 10:57
4 sierpnia 2018 12:05

Poprzednią stylistką rodziny Kaczyńskich była niejaka Wiganna Papina.

To psudonim artystyczny chyba? bo nie wierzę, żeby rodzice dali tak dziecku na imię na chrzście. Np. nadal słynna warszafska stylistka gwiazd Jaga Hupało w poprzednim życiu (punkty fryzjerskie w Nowej Rudzie albo Kłodzku) miała na imię Teresa.

zaloguj się by móc komentować

redpill @glicek 4 sierpnia 2018 12:05
4 sierpnia 2018 12:25

Jadwiga Adamowicz, w dzieciństwie wołano ją Wiga, nazwisko nie wiem skąd.

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @valser 4 sierpnia 2018 09:21
4 sierpnia 2018 17:23

Na europoslanke w sam raz sie nadaje. Prosze zerknac, na ten plakacik, takie to straszne czasy nastaly, panie Piotrze:

http://potworkowo.blogspot.com/2014/02/coming-soon.html

pozdrawiam serdecznie.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @onyx 4 sierpnia 2018 10:58
4 sierpnia 2018 17:27

Przyznam ze tak cudacznego nazwiska (i imienia -nie wiem ktore jest ktore) nie slyszalem i nie widzialem.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @onyx 4 sierpnia 2018 11:12
4 sierpnia 2018 17:29

Jesli ona naprawde tak wyglada to rzeczywiscie musi byc z Transylwanii.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @glicek 4 sierpnia 2018 12:05
4 sierpnia 2018 17:34

I znowu sie klania "Charlie, syn Wojcika".

Wersja zenska.

zaloguj się by móc komentować

kalixt @mniszysko 4 sierpnia 2018 10:00
4 sierpnia 2018 19:00

Nieopodal Stalowej Woli jest wies Charzewice, gdzie przed wojna rezydowali na sporym majatku bodajze Lubomirscy.

Dzis wyglada to mniej wiecej tak:

http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/4607/Stalowa_Wola_-_Charzewice/

http://www.forgotten.pl/uploaded_images/999-mroch4-2014192215556.jpeg

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @mniszysko 4 sierpnia 2018 10:00
4 sierpnia 2018 19:30

CD. Jak słusznie Ojciec podkreślił, rozwój Staropolskiego Okręgu Przemysłowego był naturalny. Przerwała go dopiero kasata. COP rzeczywiście był tworem sztucznym, a w czasach międzywojennych władze naczelne naszego kraju łagodnie mówiąc nie ułatwiały życia przedsiębiorcom, którzy chcieli w tym starym okręgu rozwijać działalność (piszę o tym bardziej szczegółowo w zalinkowanych notkach). Smutne, że wiele osób w miastach nad Kamienną nie zdaje sobie sprawy, że takie miejscowości jak Starachowice powstały dzięki Zakonom OO. Cystersów i OO. Benedyktynów i działalności Kościoła. W Starachowicach jest ulica "ks. Józefa Radoszewskiego", a tak naprawdę powinna być to ulica ks. bp. Bogusława Boksy Radoszewskiego, opata klasztoru na Św. Krzyżu, faktycznego założyciela Wierzbnika. To jest miara ignorancji i słabej pamięci historycznej. No i jest jeszcze ten nieszczęsny "Starzech", humbug historyczny, rzekomy założyciel Starachowic. Tak naprawdę nazwa Starachowice pochodzi od rodu szlacheckiego Starzechowskich, metalurgów, którzy dzierżawili kuźnicę od Zakonu Cystersów. O tej rodzinie wspomina zresztą Szanowny Gospodarz w III tomie "Basni jak Niedźwiedź, Polskie historie".

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
4 sierpnia 2018 19:53

"być może w latach osiemdziesiątych, stalowowolski dom kultury zajmował się wyłącznie kształceniem stylistów, którzy potem „rzucali chatę” i szli w świat, a tam z miejsca robili kariery, tak byli świetni."

Na 100% mylisz się. Tak było, zajmował się kształceniem plutonowych i sierżantów stylisto-teatrologów. Sierżant Jonny Szado melduje się, tam gdzie jest sprawa. Armia jest wielka, z amio nikt nie wygra.

zaloguj się by móc komentować

tadman @maria-ciszewska 4 sierpnia 2018 10:57
4 sierpnia 2018 22:30

Ten żywy obraz pod tytułem "z tym pokoleniem będziemy ściśle współpracować" uzyskał, jak widać na zdjęciu, łaskawą akceptację prezesa.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować