-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Sens organizowania targów książki

Sukces polega na odnalezieniu, właściwym rozpoznaniu, a następnie zastosowaniu istotnych zależności napędzających rynek. Czym są owe zależności w przypadku rynku książki? To jest dość łatwe do opisania, ale trudne do zaakceptowania, szczególnie przez tych, którzy z rynku książki chcą zrobić rynek propagandy. Paliwem napędzającym ten rynek jest niezadowolony czytelnik. W niezadowolenie zaś wprawa czytelnika lekceważący go autor lub głupi wydawca. Obaj oni tak organizują przestrzeń wokół siebie, by nie było w niej miejsca dla czytelnika. Mam na myśli czytelnika realnego, a nie wydumanego czytelnika-idiotę, który weźmie wszystko co mu podsuną. A o takiego modlą się wszyscy wielcy wydawcy i wykreowani na geniuszy autorzy, którzy sprzedają swoje książki w Biedronce.

W Polsce, a pisałem o tym setki razy, w zasadzie nie ma rynku książki. Rynek bowiem to miejsce gdzie się sprzedaje, a nie miejsce gdzie prezentuje się towar wyprodukowany za ukradzione pieniądze, towar którego w dodatku nikt nie chce. Takie okoliczności zaś mamy w Polsce i póki łatwość kradzenia pieniędzy będzie taka jak do tej pory sprawy nie przybiorą innego obrotu. Zawsze łatwiej będzie wziąć dotację niż postarać się o sprzedaż nakładu. To ostatnie bowiem wymaga przywiązania czytelnika do swoich produktów. Ten zaś jest kapryśny i w każdej chwili może odejść. Nie wiem kto i kiedy wpadł na pomysł, że segmentacja rynku przyciąga czytelników. To była pewnie kiedyś prawda, ale dziś już nie jest. Dziś każdy może zostać autorem kryminałów i to w zasadzie tylko one – kryminały załatwiają sprawę segmentacji. Napisz dobry kryminał, a na pewno go sprzedasz. To jest niestety nieprawda, a autorzy powieści kryminalnych stali się takimi samymi wydmuszkami, jak moralne autorytety z uniwersytetu. Mieli być autentyczni, a wyszło jak zwykle. Czytelnika ma także przyciągnąć wyrazisty autor. Stąd mamy te wszystkie stylizacje, coraz bardziej głupawe. Wyrazisty autor pisze wyraziste książki, a jeśli ich nie pisze, nie jest wyrazistym autorem tylko przebierańcem. Oczywiście, można rzec, że się mylę i wielkie wydawnictwa wychowują sobie czytelników stosując takie właśnie chwyty, a mnie nic do tego. W końcu nawet z Bondy można było zrobić pisarkę. Sądzę jednak, że mam rację. Gdybym się mylił, nie siedzielibyśmy tu wszyscy i nie gadali. Moim zdaniem to, co nazywamy rynkiem zmierza wprost ku zanegowaniu swojego istnienia, a dokona się to poprzez wykreowanie wspomnianego czytelnika idioty. On, co już dziś jest jasne, nie spełni oczekiwań kreatorów i zostanie jak monstrum Frankensteina wysłany gdzieś w lody Arktyki. Potem wszyscy rozejrzą się ze smutkiem dookoła i obrażą się na siebie. Później zaś pozostanie im już tylko rozejść się do domów. Na razie wszyscy udają, że jest świetnie, bo choć księgarnie padły, to mamy jeszcze przecież Biedronkę – znakomity kanał dystrybucji – oraz targi książki. Jak słyszę człowieka, który rozentuzjazmowany opowiada ileż to tysięcy książek sprzedała Biedronka w ostatnim kwartale, mam ochotę go zamordować. A dlaczegóż to ludzie nie liczą ile rolek papieru toaletowego sprzedała Biedronka, albo ile kostek mydła? Nie podnosi im to samooceny? Książki koniecznie trzeba liczyć i cieszyć się, że tyle zadrukowanego papieru udało się przepchnąć z magazynów do mieszkań. Kiedy już wyszydzimy Biedrę, pozostają jeszcze targi. Do tego kanału dystrybucji nie można się teoretycznie przyczepić. No, ale ja to właśnie uczynię. W tym roku nie wybieram się bowiem nigdzie, pojadę tylko na jesieni do Warszawy i do Wrocławia. Nie będzie mnie w Gdyni. Nie ma bowiem sensu uczestniczyć w imprezie, w której z założenia człowiek jest pariasem, choć przyciąga na tę imprezę sporo klientów i robi jej promocję. Targi jak wiemy są profilowane. To jest z jednej strony wygodne, z drugiej zabójcze. Wszyscy wiemy co się dzieje na targach katolickich, na historycznych jest trochę lepiej, ale już niedługo tego dobrego. Niedźwiedź Wojtek przyjedzie niebawem osobiście na tę imprezę i wszystkich zje.

Sprofilowane targi książki to targi środowiskowe. Tak się jednak składa, że coraz mniej środowisk w Polsce, mam na myśli środowiska takie jak gazownia, jest w stanie utrzymać imprezę targową, gdzie króluje książka. Organizatorzy targów na stadionie mają łatwiej, bo oni organizują imprezę masową, zasysają autorów z każdej możliwej strony i cieszą się, że przybywa publiczności. No, ale oni nie handlują książką, handlują stoiskami i nazwiskami. To jest poważna różnica, która te targi usuwa, z zakresu moich zainteresowań.

Skoro wymyślono targi sprofilowane i środowiskowe jednocześnie, nie ma nic więcej do roboty, jak tylko zająć się kreowaniem środowiska. Takiego, które będzie potrafiło utrzymać imprezę targową. To jest moim zdaniem cel na najbliższe lata. Nie potrafi tego gazownia, bo organizowane pod jej patronatem targi książki w Gdańsku okazały się klapą, ale nie znaczy to, że nie można próbować. Gazownia bowiem to twór obcy i wyalienowany na lokalnym terenie. Z faktu zaś posiadania mediów nie wynika nic. Bo środowisko to nie potrafi utrzymać imprezy targowej. Nie potrafi też zmienić formuły takiej imprezy na bardziej otwartą, a to z tego względu, że ci, co by tam przyszli i mieli możliwość zaprezentowania siebie i swojego towaru, mogliby ukraść show i zdominować imprezę. To jest obawa poważna, dlatego targi książki pozostaną już na zawsze imprezą środowiskową.

To co w ostatnich dwóch sezonach zorganizował Valser było próbą skonfrontowania siły naszego środowiska z innymi środowiskami. Być może on sam tego tak nie postrzegał, ale ja bym to w ten właśnie sposób definiował. Przeciwko Rozettcie przemawiało wiele, żeby jednak dokładnie zdiagnozować słabości naszego środowiska i wszystkich towarzyszących targom bytomskich okoliczności, trzeba było tę imprezę przeprowadzić. Traktujmy ją jak rozpoznanie walką. To co wczoraj Piotrek napisał ma swoją wartość i musi być zapamiętane, a ja jeszcze dziś chciałem dodać kilka słów od siebie. Nasze środowisko jest za małe i za mało zróżnicowane, żeby generować ruch klientów spoza systemu blog-SN-PGR. Ta ostatnia platforma powstała niedawno i trudno tu mówić dziś o jakimś jej sukcesie. Pogadamy o tym za rok. Przy wszystkich naszych przyrodzonych ograniczeniach, poważnym kłopotem jest przejęcie przez państwo i zmonopolizowanie tak zwanej narracji prawicowej. To zaś co zostało poza monopolem jest naznaczone piętnem obłędu, nawet jeśli obłędem nie jest. Do takiego myślenia przyzwyczajają nas ludzie mediów, którzy już niedługo sami unieważnią jakikolwiek handel książką. Okoliczność ta odstrasza ludzi od innych, niż akceptowane centralnie, przez urzędników imprezy książkowe.

Zdefiniujmy więc najpierw cel – jest nim zbudowanie głębokiego środowiska czytelników i autorów, a także wydawców, którzy będą mogli – w przyszłości wykreować media i zorganizować własny system lub własne systemy dystrybucji treści. Takie jakie dziś ma Empik. Być może nigdy do tego nie dojdzie, ale żeby osiągnąć cokolwiek trzeba sobie stawiać takie właśnie cele. Inaczej nic nie ma sensu. Wszystko oczywiście toczy się powoli, bo każdy lubi się trochę nasładzać swoją własną aktywnością i cieszyć się, że ma coś do roboty, a nie robić i przechodzić do następnego etapu. Mam tu na myśli w tej chwili wydawców. Czytelnicy, jak do tej pory zachowują się bez zarzutu, zaś autorzy są w najgorszej sytuacji, bo oni nie mogą nic zrobić, poza zachęcaniem do przeczytania swoich własnych książek. No i na razie jest ich niewielu. Działają poza tym różne wewnętrzne sprzężenia i siły odśrodkowe, które to nasze środowisko defasonują. No, ale tak jest zawsze i nie ma się czym przejmować. Mamy cel i widzimy, że targi Rozetta, choć fajne, obnażyły słabość tego środowiska. Ja nie przyciągnę na imprezę więcej niż 200 osób. Inni wydawcy nawet tego nie potrafią zrobić, bo są tylko wydawcami, a nie wydawcami-autorami. Musimy więc znaleźć innych wydawców i szerszą publiczność. Nie mamy żadnych narzędzi promocyjnych, które mogłyby zainteresować Rozettą publiczność lokalną. To nie jest nasza wina, ani nie jest to wina tej publiczności. Chodzi o to, że kreatorzy tego co nosi w Polsce nazwę rynku książki, dystrybuują treści promocyjne centralnie, przez media i przez sieci sprzedaży. My zaś zaczynamy swoją przygodę od końca, od tego do czego oni doszli i na czym się przewrócą – od targów. Mamy za sobą pierwsze doświadczenia i mam nadzieję będą następne. Nie mają one jednak sensu do momentu, w którym nie zagarniemy szerzej autorów i czytelników. To zaś możemy robić tylko w dwojaki sposób – prezentując autorów akademickich i prezentując piszących księży. Do tego będzie służył PGR, ale nie tylko do tego. Musimy też nawiązać jakieś kontakty za granicą. Póki co mamy życzliwych przyjaciół w Hiszpanii, ale to jest za mało. Potrzebni są inni ludzie z innych krajów. Takie są kierunki działań na najbliższe lata. Mamy za sobą dużo doświadczeń i stresów. Ja zaś z tego miejsca chciałem serdecznie podziękować Piotrowi za to, że zdecydował się na ryzyko i zorganizował te dwie imprezy. Mam nadzieję, że będą następne w najbliższych latach.

 

Mam prośbę, nie dzwońcie dziś do mnie, bo mam masę rzeczy do zrobienia, a potem jadę nagrywać dwie pogadanki do Michała. Nie będę odbierał telefonów.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl i przypominam, że od wczoraj trwa promocja na książki: Wspomnienia mego życia i pracy, Dekret kasacyjny roku 1819 i Polska i Niemcy w strefie euro. W następnym tygodniu – 14-15 czerwca jestem u karmelitów we Wrocławiu – Ołbińska 1



tagi: prawica  rozetta  targi książki  środowisko 

gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 09:47
34     2466    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 10:27

Jeszcze jedno, byłbym zapomniał. W sobotę mam pogadankę w Radio Wnet o 10.00 z rana. Organizatorzy prosili mnie bym to ogłosił. Każdy kto chce przyjść może się zapisać na stronie Radia Wnet

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 10:59

Nie byłam w Bytomiu. To dla mnie miasto komunikacyjne niedostępne. 

Szkoda ze nie będziesz w Krakowie 

.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 11:10

Krotko w punktach:

1. Jedyny sens organizowania imprezy targowej jest wtedy kiedy jest to impreza wlasna, srodowiskowa. Otwarta na innych, ale tylko tych, ktorzy z wlasnej woli i swiadomej decyzji chca uczestniczyc. Nic na sile i nic na forsowne przekonywanie. Promowac trzeba siebie i wokol naszych sposobow ujecia tematow ludzi gromadzic i nie konsolidowac.

2. Impreze na 200 osob latwiej zorganizowac, bo odpada ustawa o imprezach masowych.

3. Jeszcze jeden kontekst zwiazany z Bytomiem, ale to dotyczy generalnie calej ukladanki. Obydwie imprezy bytomskie odbyly sie pod patronatem Prezydenta Bytomia, obydwie bez dotacji. Otoz w tym roku rysowala sie i nadal jest mozliwa sytuacja, ze poszlaby impreza w Bytomiu pod patronatem prezydenta i przy duzym zaangazowaniu miasta, jesli ta impreze zrobic w pazdzierniku. Wiadomo jednak co to oznacza - z jednej strony bezproblemowy przebieg, promocja, a z drugiej utrata niezaleznosci i przypisanie do politycznej opcji. Prezydent jako gospodarz miasta byl jedynym akceptowanym politykiem, ale robienie imprezy na tydzien przed wyboralmi lokalnymi to jest wlasciwie udzial w kampanii.

4. Trzeba sobie dac troche czasu. Jest tylu ludzi z talentami, ktorzy potrafia napiac, zorganizowac, ale musza z tym chciec wyjsc w publike. Wziac ryzyko na siebie i sprobowac. Potrzeba 5-10 wydawnictw, 20 rozpoznanych pisarzy, lektorow i wtedy juz nie trzeba sie na innych ogladac. Spokojnie mozna zorganizowac wlasna (pod kazdym wzgledem) impreze

5. Na obydwu imprezach byla pani, ktora nie byla ani autorem, ani wydawca. Wystapila pod szyldem "Sztuka ciecia. Oprawa obrazow." Potrafila zgromadzic i zainteresowac sporo ludzi. To co prezentowala to byly oprawy obrazow, grafik, ksiazek, zdjec, itp. Mnie sie to skojarzylo z tym co Coryllus mowi o okladkach ksiazek. Chodzi o jakosc. Ludzie chca, zeby cos porzadnie wygladalo i wydadza na to pieniadze. Ostateczna moja konstatacja jest taka, ze kazdy nosnik tresci (nie tylko ksiazka) i emocji - taki jak obraz, film, muzyka, itp. ktory miesci sie w ogolnie pojetych kanonach, ktore sa nam bliskie, bez problemu moze byc czescia takiej imprezy. Tandete, tanioche, gole baby i inne nie przystajace elementy trzeba gonic do krainy grzybow. Tu kompromisow byc nie moze, a przyznam sie, ze sie zdarzyly. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 11:14

NiedźwiedźWojtek rules :) "i nie będzie niczego"

Oferta mediów i wydawców spłaszcza się coraz bardziej. W końcu imploduje tak, że pozostaną w nim wyłącznie ludzie o patologicznym usposobieniu. Bo tylko tacy są zdolni bezkrytycznie chłonąć coraz głupsze i agresywne treści.

Ostatnio wpadł mi w oko sondaż reżimówki (znaczy się tvp) z którego wynika że dzieci coraz chętniej wybierają oglądanie bajek na kanale zwanym ABC. Pomijając głupią i nachalną sugestię że nawet dzieci wybierają reżimówkę, trzeba przyznać że kanał ten wyraźnie odstaje od innych popularnych. Charakteryzuje się on tym, że nie ma na nim tych wszystkich agresywnych i nihilistycznych gniotów o mordujących się robotach, potworach i półnagich superbohaterkach, czyli głównego motywu przewodniego produkcji z piekła rodem. Przewaga oglądalności tego kanału w porównaniu z takim Cartoon Network (i innymi "zachodnimi" markami znanymi głównie z platform TVN i Polsat) wyglądała na grafice dość imponująco. Znaczy się że można inaczej i że jest potrzeba innej jakości wśród ludzi, trzeba się tylko do nich z tą jakością przebić.

Skończy się Sławomir, Korona Królów, tak jak poprzednie tego typu projekty, a programy takie jak hipnoza i inne, których motywem przewodnim jest "dam d... za talerz zupy" odnoszą spektakularne klapy (jak donoszą w internecie) po zaspokojeniu przez widzów pierwszej ciekawości... Słowem to wszystko trwa coraz krócej, i jest coraz mniej miejsca w tzw głównym ścieku dla tych wszystkich "znanych i lubianych" gwiazdek. Część z nich upycha się w "testach wiedzy o..." a inni próbują swoich sił w internecie, gdzie zderzają się z jeszcze brutalniejszą rzeczywistością.

Wystarczy więc tak jak Pan mówi rozszerzać ofertę, pilnować jakości, i trzymać się dobra... Reszta przyjdzie sama. Nikt nie lubi być wykorzystywany ani jak się z niego robi durnia.

zaloguj się by móc komentować

tadman @OdysSynLaertesa 5 czerwca 2018 11:14
5 czerwca 2018 11:45

Jesteśmy psuci przez TV i tę państwową, i tę prywatną. W największej "cenie" jest publiczne pranie brudów, pyskówy, zaglądanie innym pod kołdrę, do portfela, czy schlebianie niewybrednym gustom. Dla mnie szokiem było, jak jakiś czas temu grupa mieszana studentów przepowiadała sobie wrażenia z Top model. Wyłapać ludzi chcących czegoś nowego, czegoś nie naznaczonego łatwizną jest trudno. Widać to po SN i Księgarni, gdzie sporo ludzi nowych przychodzi, ale też sporo ubywa i to takich, którzy pozytywnie zapisali się w pamięci. Wynika z tego, że każda nowość wiąże się z nadziejami i przyciąga wiele nowych osób, które po pewnym czasie, kiedy nowość nią przestaje być, odchodzą, często zawiedzeni. Pozostają tylko osoby stowarzyszone w jakiś sposób i garstka kibiców. Z tego wynika, że musi być mały młyn i o tym pisał ostatnio Gospodarz.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @OdysSynLaertesa 5 czerwca 2018 11:14
5 czerwca 2018 11:53

Wie Pan...Są różne poziomy percepcji i dostosowany do nich poziom. 

Posłucham Sławomira. .I mnie zwyczajnie rozśmieszyl...ale ja mam trochę szydercze usposobienie. 

Nie mam odbiornika tv więc nic nie wiem o Koronie Królów. .

Niektóre plenery były kręcone w starym klasztorze w Wąchocku. .I tyle zobaczyłam na Youtube. Nie mam pojęcia jak jest odbierany serial w tzw zwykłych domach.

Może jakieś minimum wiedzy czy zaciekawienie historią daje?  Przy wszystkich zastrzezeniach o których tutaj czytałam. 

Środowisko SN przy bardzo przecież niewyrownanym poziomie wiedzy i świadomości uczestników jest jednak wyróżniające się in plus. .

.

 

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 11:53
5 czerwca 2018 12:13

Już Koronę Królów uwalili. Niby że koniec pierwszego sezonu nastał... Coś przedwcześnie ten sezon się skończyl. A drugiego jak sądzę nie będzie. Za dobra ta Korona Królów okazała się dla Polaczków. Za dobra! I wiem to na podstawie obserwacji własnych dzieci, które się wciągnęły w tę fabułę i dzięki temu nabrały orientacji gdzie Małopolska, gdzie Zakon ukradł Pomorze, gdzie Wielkopolska i Mazowsze, a gdzie Śląsk. Dlaczego z Litwinami Posce było po drodze a z Czechami niekoniecznie i dlaczego Ruś Czerwona jest taka ważna dla Królestwa Polskiego. To dużo jak na 6-9 latków...

Najpier wycięto z serialu najlepszy wątek czyli gospodarczy, o rodzinie prostych garncarzy którzy mieli pomysł na nowy towar i biznesplan i wszystko im wypaliło. Scenarzysta spalił ich po prostu z dnia na dzień w bezsensownym pożarze. I już się nie dowiemy ile trzeba było w tamtych czasach dać za świergoczącego kogucika z gliny a ile kosztował gliniany dzban lub talerz. Sądzę że prikaz musiał przyjść z bardzo wysokiej góry, tak że wszystko zadrżało. A potem ktoś doszedł do przekonania że wyciąć lepiej ogon od razu niż bawić się po plasterkach póki jeszcze czas. Bo ten serial tani i prześny jednak i tak za dużo uczy i ujawnia.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @tadman 5 czerwca 2018 11:45
5 czerwca 2018 12:25

Każdy rynek zmaga się z takim problemem jak odpływ znudzonych lub rozczarowanych. Niektórzy natomiast nie mają zwyczajnie czasu bo muszą zapierniczać od rana do nocy żeby kredyt spłacić. Życiem zajęci. Tutaj zazwyczaj wystarczy młyn i napływ świeżej krwi... Natomiast co do tych pierwszych dwóch, to trzeba sobie zadać pytanie dlaczego tak się akurat u nas dzieje. Skoro jakościowo jest bardzo dobrze, to gdzieś indziej leży problem. W każdym bądź razie lepiej jest też nie narzekać na odbiorców, bo ludzie bywają bardzo wrażliwi na swoim punkcie i mogą (bez względu na jakość materiału/produktu) po prostu się zrazić i długo taką urazę pamiętać. Trzeba przełknąć rozczarowanie rozczarowanymi i starać się zachować optymizm, bo ludzie instynktownie też wyczuwają niskie morale, atmosferę przygnębienia i unikają takich środowisk... No i pozostaje jeszcze problem utrzymania w ludziach poczucia nowości/świerzości. Nawet najlepsza potrawa, serwowana nienagannie, ale w kółko ta sama i w ten sam sposób podawana w końcu znudzi. Pozostawiając jednak dobre wrażenie (dobrze się kojarząc) będzie determinować chęć powrotu co jakiś czas. I to powinno wystarczyć...

Największym problemem jest jednak zaistnieć w świadomości szerszej publiczności. Pokazać że się w ogóle istnieje. Promocja/reklama w dużym medium mogłaby tu sporo zmienić. Tyle że te media raczej nie byłyby tym zainteresowane. Choć podobno nie ma takiej bramy której nie przekroczyłby osioł wyładowany złotem (pomijając tego osła rzecz jasna :) )

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @OdysSynLaertesa 5 czerwca 2018 12:25
5 czerwca 2018 12:38

Dawno nie czytałem lepszej pornografii :)

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 11:53
5 czerwca 2018 12:42

Tak... Ja tylko mówię że każdego coś męczy. Tyle że zupełnie inaczej Sławomir, a zupełnie inaczej wiedza jaką się operuje na SN. Chodzi o to że można męczyć inaczej i to też będzie cieszyć się popularnością.

Korona Królów proszę Pani to produkt naśladujący pewien serial obyczajowy produkcji tureckiej o Sulejmanie... Czyli ubrana w kostiumy z innej epoki Dynastia. Żadnej wiedzy historycznej poza zaspokojeniem pewnego rodzaju wyobraźni nie dostarcza, i nie motywuje do takich z historią rozpraw/gawęd, do jakich przywykli czytelnicy/bywalcy SN... To są stymulatory i uwodziciele najbardziej prymitywnych "potrzeb", z którymi ciężko walczyć a o które trudno mieć pretensje że pociągają kolejne pokolenia, które od małego tylko z tym mają do czynienia.

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @OdysSynLaertesa 5 czerwca 2018 12:42
5 czerwca 2018 12:50

" To są stymulatory i uwodziciele najbardziej prymitywnych "potrzeb", z którymi ciężko walczyć a o które trudno mieć pretensje że pociągają kolejne pokolenia, które od małego tylko z tym mają do czynienia. "

Symulatory? - bardzo mi sie podoba to słowo :)

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
5 czerwca 2018 13:01

Apropos niedźwiedzi i dzieci.... Grafika G.Dore

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @OdysSynLaertesa 5 czerwca 2018 13:01
5 czerwca 2018 14:20

Mogłem się spodziewać. Jak nie pornografia to przemoc. Co się z Tobą dzieje?

zaloguj się by móc komentować


Draniu @valser 5 czerwca 2018 11:10
5 czerwca 2018 16:27

Targi ,zeby nabrały rozpędu wymagają jednak regularności.. Podobnie jest z imprezami sportowymi np. tak jak  działo sie w przypadku Tour de Pologne.. Z malej zrodziła sie duża.. Oczywiscie nie ma co porównywać imprez sportowych do imprez zwiazanych z targami książek.. Ale jednak bez wzgledu na ilość osób jaka przewinie sie przez targi , regularności powoduje ,ze taka impreza wbija sie w krajobraz wszystkich targów książek w Polsce i sie utrwala..

Od strony organizacyjnej sadze ,zeby ułatwić sobie walkę z wszelkimi przeszkodami administracyjnymi, należałoby założyć spółkę , stowarzyszenie, fundację itp.  Taki podmiot mialby szanse wszelkie formalnosci zgodnie z projektem na dany rok, przygotowywać imprezę przez cały rok..

Pozostaje problem niezależności... A jak wiemy Coryllus chce miec wszystko pod kontrolą..Dlatego nie dziwie się ,ze rezygnuje z tzw. targów ,i sądzę ,ze targi wiele nie zmieniaja w jego sprzedaży książę ,a częste promowanie się na targach jest zbyt drogie..

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Draniu 5 czerwca 2018 16:27
5 czerwca 2018 16:49

Przecież Coryllus napisał kiedyś ze jest na targach gościem jak każdy. Co mu do decyzji Valsera ?

.

 

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 16:49
5 czerwca 2018 17:05

Wydawcą, jak każdy. Ale najważniejszym, bo to On przyciąga kupujących czytelników. I dlatego te targi będą przemilczane przez wszystkie media i autorów głównego ścieku, tych płynących przy lewym brzegu ścieku i tych płynących przy prawym brzegu. Czasem zastanawiam się czy Stalagmit zdaje sobie sprawę w co się pakuje.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 16:49
5 czerwca 2018 17:16

Ale rozmawiamy rowniez o środowisku..O jedności środowiskowej.. Czy w razie nieporozumień , targi w Bytomiu bez Coryllusa i wydawnictwa ma sens ? 

Jezeli targi w Bytomiu to pomysł autorski Valsera , to przepraszam . Sadziłem , ze był wspolnym pomysłem z wyznaczonymi rolami w trakcie organizacji..

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @wierzacy-sceptyk 5 czerwca 2018 17:05
5 czerwca 2018 17:24

:)))gdybyśmy sobie w 100% zdawali sprawę to byśmy nic nie zrobili :))).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Draniu 5 czerwca 2018 17:16
5 czerwca 2018 17:28

A nie przepraszaj :)))...

Ja tu zawsze trochę prowokuje do rozmowy. ..jakby tak Valser jednak z tym bytomskim prezydentem spróbował jesienią. .to co? 

Pytam. ..ja nie podróżuję i tak i nie pojadę. .. Nie znam nikogo kto był na poprzednich targach.  Niech mówią co sądzą ...

.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @Draniu 5 czerwca 2018 16:27
5 czerwca 2018 17:29

Masz racje z regularnoscia i cyklicznoscia imprez. Ale impreza raz na rok jako cykliczna? To troche za slaba czestotliwosc. Pomysl z zalozeniem stowarzyszenia byl i okazal sie niewypalem. Ludzie, ktorzy sa na miejscu i mieli zajac sie formalnosciami po prostu nie sprostali zadaniu. To byl niewypal, a ja dalem sie wpuscic w maliny. Nie mam z tym problemu, bo kazdy ma jakies narowy, humory i zmiany kierunkow. Ale ze mna taki numer mozliwy jest tylko raz.

Jesli chodzi o niezaleznosc, to to jest fikcyjna formula w tym przypadku. Idea pojawila sie na blogu Coryllusa, a jak ja tylko zamienilem w plan i dolozylem do tego realizacje. Oczywiscie nie bede nikogo sluchal jak mam wydawac pieniadze i na co, i nie musze tlumaczyc dlaczego, ale nie mam zadnych problemow polaczyc sil  z tym co robi Coryllus, co oferuje SN i w przyszlosci PGR. Pomysl byl dobry, pare spraw zostalo przetrenowanych, obydwie imprezy sie odbyly. Standard jesli chodzi o oferte tez byl i jest nadal.

Mysle, ze troche trzeba dac sobie jeszcze troche czasu, zrobic za jakis czas impreze kameralna na 200-300 osob i porzadnie pokazac. To idzie w kierunku wybitnej publicystyki i instytutu historcznego z prawdziwego zdarzenia, a wszystko w powiazaniu z katolicka nauka.

Byl na ten rok pomysl i podejscie, zeby przyjechal na impreze kardynal Burke. Okolo lutego sie okazalo, ze nie bedzie to mozliwe, a chwile potem okazalo sie, ze nie ma szans w Bytomiu na czerwcowy termin. Ja mam tez swoje sprawy, ktorych nie jestem w stanie dowolnie przestawiac. W gre wchodzily terminy czerwcowe i wrzesniowe. Dwa lata temu, rok temu, mialem wiecej czasu i oglem go bardziej elastycznie zagospodarowac. W tym roku jest inaczej. Wlasciwie do marca 2019 mam juz wszystkio zaplanowane i do konca 2018 roku mam piec wolnych weekendow.

Musze jeszcze zmiescic gdzies wyjazd do Hong Kongu, ktory nie mam jeszcze dokladnie zaplanowany. No i trzeba kiedys troche pozyc. Kazdy ma do dyspozycji te same 24 godziny i budzet, ktory sam wytworzy, albo mu dadza.

zaloguj się by móc komentować

valser @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 16:49
5 czerwca 2018 17:48

Gabriel nie ustawial sie w zadnym momencie na uprzywilejowanej pozycji. W obydwu edycjach byl dostepny na maila i telefon i jak wielokrotnie z jego czasu, pomyslow i kontaktow korzystalem, czysami tego naduzywajac. Pod wszystkimi umowami i zobowiazaniami podpisywalem sie sam i brale za impreze odpowiedzialnosc.

Ja jednak nie ma zadnych ambicji robic cokolwiek w materii targow ksiazki bez Coryllusa. Nigdy bym nie wpadl sam na pomysl organizacji takiej imprezy. Moje motto da sie strescic "dla sprawy, dla zysku czasem".  W zwiazku z tym nie mam zadnych cisnien, motywow ambicjonalnych, albo finansowych, zeby tutaj sie produkowac za wszelka cene i cokolwiek, komukolwiek udowadniac. Potrafilem zrobic dwie imprezy, to spokojnie zrobie nastepne, ale to musi byc na moich, czyli normalnych warunkach.

Jesli chodzi o decyzje tegoroczna... pomysl byl, terminy wstepnie byly ustalone, poczatkowo pod wizyte kardynala Burke w Polsce, potem aktualizowane jak idea byla nie do zrealizowania, ale w sumie to nikt z ubieglorocznych opcji nie palil sie z potwierdzeniem terminow. Wszystko wisialo w powietrzu, az do momentu kiedy terminy sa juz nie do pospinania. To sa takie "stale fragmenty gry" - prosze zadzonic za tydzien, szefa nie ma, czekamy na decyzje, prawdopodobnie jednak dostaniemy pieniadze na remont i obiekt bedzie zamkniety.

Byly otwarte opcje typu - aula w liceum, albo sala gimnastyczna, ale to ja nie bylem zainteresowany. Optymalna bylaby sprawa, jak w tenisowym Wimbledonie - pierwszy tydzien lipca, zawsze w tym samym dostojnym miejscu i tak przez nastepne sto lat. Wolno pomarzyc. Jest jednak troche inaczej, a ja nie mam czasu czekac, az Neptun, Ziemia i Mars ustawia sie w jednej linii i komus to pomoze podjac prosta decyzje i powiedziec krotko - tak, robimy.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @valser 5 czerwca 2018 17:48
5 czerwca 2018 18:24

Kto płaci i organizuje ten decyduje.  Wszyscy umilkli "w temacie ". Z tym ze ogólne gadanie i tak nie jest zobowiązujące dla nikogo potem. ..To już sprawdzone. 

Ja jestem od dobrych kilku lat "tutaj "..chyba nigdy nie wpadło mi do głowy coś radzić. 

Bo się po prostu na stronie organizacyjnej nie znam. 

Owszem mam trochę oświadczenia "obok" tematu. .I pisywałam o tym dawniej na corullus.pl .

Ale teraz sprawy poszły dalej. 

Jestem póki jestem. W jakimś momencie zniknę  I tyle. Więc tylko trzymam za was kciuki. 

:).

.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 18:24
5 czerwca 2018 18:51

W bytomskim BCK remont, jest nowa pani dyrektor. Ponizsza wypowiedz zapowiada, ze to jest osoba pogubiona, ktora nie wie co chce robic i wierzy w "sluzebna role kultury", albo cos jeszcze gorszego. No, ale na jesien sa wybory i wszystko jeszcze moze podlegac turbulencjom. Obecny prezydent Bytomia byl w grudniu 2017 nieskutecznie odwolywany w referendum. Nikt mu nie daje szansy na kolejna kadencje, jednak zadnego powaznego kontrkandydata poki co nie widac.

A nowa pani dyrektor BCK mowi tak:

-Chcemy zwiększyć potencjał tego miejsca, dlatego niebawem rozpoczniemy konsultacje społeczne – dodaje Jankowiak. -Spytamy mieszkańców, co ich interesuje, czy i w jaki sposób chcieliby korzystać z naszych pomieszczeń. To miejsce ma być otwarte i przyjazne dla osób nie tylko szukających oferty kulturalnej, ale także z różnymi dysfunkcjami, problemami, potrzebujących zainteresowania i wsparcia – zapowiada.

Mnie to zle wyglada i jeszcze gorzej pachnie. No, ale ja moze jakis inny jestem, wiecznie niezadowlony i wrogo nastawiony do ludzi z dobrym sercem i szczerymi checiami.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @valser 5 czerwca 2018 18:51
5 czerwca 2018 19:16

Pamiętam referendum. Trochę się usiłuję przyglądać Śląskowi. .konkretnie Metropolii. Na razie słabo mi idzie. 

.

W kwestii korzystania z pomieszczeń. .co ta pani mówi,  jedt typową nowomową i wszyscy będą raczej podobnie. ..

Rzecz raczej w celu który chce się osiągnąć. 

Ten Instytut ewentualny. .bez własnej siedziby będzie też zadany na tych nowych, nowo uksxtaltowanych dyrektorów miejsca. .dysponentów budynku. 

To są zawsze mianowańcy. A własny budynek. .ho ho...koszt nabycia. .

.

Tak tylko głośno myślę 

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Godny-Ojciec 5 czerwca 2018 14:20
5 czerwca 2018 20:33

Przepraszam, ale czy na pewno nie ma Pan większych zmartwień?

zaloguj się by móc komentować

qwerty @valser 5 czerwca 2018 17:29
5 czerwca 2018 20:57

stowarzyszenia zawsze sa atrapami skuteczności i praktyka pokazuje, że tylko kilka osób jest w stanie cokolwiek skutecznie organizować/sprzedawać/...; natomiast podjecie prób 'zainfekowania' innych srodowisk Kilniką/PGRem/... m.in. przez istniejące stowarzyszenia/... jest warte grzechu ale wymaga precyzyjnej odpowiedzi na pytanie; po co? oraz wymaga wskazania innym odpowiedzi na pytanie: po co?

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 18:24
5 czerwca 2018 20:58

bez pośpiechu z tym znikaniem, ok?

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 17:28
5 czerwca 2018 22:11

Ja mysle, Pani Marylko, ze...

... lepiej nie probowac... nawet zdecydowanie - nie probowac  !!!  Robmy rzetelnie swoje i spieszmy sie powoli... bo co ma byc to i tak bedzie... a bedzie pieknie  !!! 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @qwerty 5 czerwca 2018 20:58
5 czerwca 2018 22:35

To nie ja się śpieszę. .,to sytuacja. ..

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Paris 5 czerwca 2018 22:11
5 czerwca 2018 22:42

No ..A czemu się nie odzywacie ? Trzeba chyba jakoś odpowiadać. .Valser musi sobie jakąś opinię wyrobić. 

Ja nie jeżdżę nigdzie. .ogólnie. ..A czemu zainteresowani milczą. .

.

Szkoda mojego starania i gadania. Wystarczy. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

valser @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 22:42
5 czerwca 2018 23:08

Od jakis 20 lat mysle sobie, ze drzewo z ktorego moja ostatnia drewniana kapota bedzie zrobiona od dawna juz rosnie. A moze juz jest zrobiona? Przyzwyczailem sie juz do tego. Nie przeraza mnie to wcale. Nie mam zamiaru zwalniac tempa i bede robil tyle ile jestem w stanie ogarnac.

A Pani Maryli zycze zdrowia i optymizmu. Jak Pani nie jezdzi to moze wypada sie do pani pofatygowac?

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 5 czerwca 2018 22:42
5 czerwca 2018 23:13

Nie smiem Valser'owi czy Gospodarzowi...

... czegokolwiek doradzac... wiem, ze obydwaj tego nie lubia... ale obydwaj maja talenty ponad przecietne... doskonala "intuicje" i niemale doswiadczenie... sama bym tak chciala.

Narazie z tego co czytam nt. targow u Valser'a i Pana Gabriela... jest  SUPCIO  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować