-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Sens jest zawsze ukryty

Byłem wczoraj w teatrze Kwadrat na sztuce „Każdy twój telefon”, i wszystkim ją polecam. Nie dość, że jest to sztuka polskiego autora, to jeszcze jest zabawna, zaskakująca i wzruszająca. Ja wiem, że Jarosław Sokół pisał scenariusze do różnych gniotów, ale moim zdaniem nie ma to znaczenia. Być może takie było zapotrzebowanie i takie decyzje ktoś za niego podjął. Nie wiem za bardzo jak wyglądać może to pisanie scenariuszy. No, ale okazuje się, że w polskim teatrze można zagrać sztukę polskiego autora, współczesnego w dodatku, a nie takiego z XIX wieku, na której to sztuce widz, wraz z całą salą, porządnie się uśmieje. Akcja co prawda dzieje się w Kanadzie, ale to nie ważne, albowiem miejsce akcji mogłoby być dowolne, a cała struktura tekstu nawiązuje po prostu do komedii anglosaskiej. Nie będę Wam zdradzał o czym jest ta sztuka, bo powinniście sami ją obejrzeć. To nie jakiś tam głupi film, który można opisać, a widz i tak będzie go oglądał z rozdziawionymi ustami.

Pewnie zastanawiacie się, jak ja teraz komedię wystawioną w teatrze Kwadrat połączę z zapowiedzianą wczoraj na iksie Historią Wojny Chocimskiej, którą dziś wstawiam do sklepu? Otóż uczynię to z wdziękiem prestidigitatora, tak jak to zrobił Jarosław Sokół w swojej sztuce. A pomoże mi w tym tytuł dzisiejszego tekstu - sens jest zawsze ukryty i ujawnia się na końcu.

O wyprawie młodego sułtana Osmana na Polskę pisaliśmy tu kiedyś, bardzo dawno temu. Nie mieliśmy jednak wtedy pojęcia, że istnieje książka Józefa Tretiaka Historia Wojny Chocimskiej. Nikt bowiem nie wpadł na pomysł, że literaturoznawca, specjalizujący się w romantyzmie i poezji napisać mógł książkę na ten temat. A do tego jeszcze książkę o Piotrze Skardze, którą wydaliśmy wcześniej. No, ale w końcu, po latach, ja to sprawdziłem i od razu właściwie, obydwie książki wydałem.

O pierwszej bitwie chocimskiej wspomina się zwykle półgębkiem, a jeśli już to w kontekstach straconej szansy, która – gdyby ją wykorzystano – mogłaby pogodzić Polaków z Kozakami. No nie, nie mogłaby i o tym także pisaliśmy w tekstach dawniejszych. Już sam sposób prowadzenia negocjacji przez Sahajdacznego wskazuje, że nic takiego nie mogło mieć miejsca. Sam Sahajdaczny zaś był czymś w rodzaju politycznej przynęty dla młodego królewicza Władysława, który od bitwy chocimskiej żył wizją pojednania się z Kozakami i wspólnej walki z Turkami. Ta wizja dojrzewała w latach 1621 – 1648, ale już bez Sahajdacznego, który zmarł, rzekomo z ran, w Kijowie, w kwietniu 1622 roku. Wizja ta, zainicjowana bitwą chocimską, stała się przyczyną katastrofy króla Władysława i całego państwa. Zamieniono ją bowiem w bardzo sprytną polityczną pułapkę. No, ale nie wybiegajmy w przyszłość.

Lata dwudzieste XVII wieku, to dla Turcji lata chude, oględnie mówiąc. Sułtan, który wycofał się spod Chocimia, gdzie pojawił się jako młodzieniec niepełnoletni jeszcze z zamiarem podbicia całej Rzeczpospolitej, został zamordowany. Zakończył życie w miesiąc po Sahajdacznym, a zabili go janczarzy, ponieważ to ich oskarżał o to, że spiskowali przeciwko niemu i nie dość bohatersko walczyli pod Chocimiem. Władzę po nim objął jego obłąkany wuj – Musfafa. A potem Murad IV, który impet imperium skierował na Niemcy i Austrię. Turcja zaś przestała być na dobre pięć dekad zagrożeniem dla Rzeczpospolitej.  Kolejni władcy podejmowali co prawda próby zgromadzenia armii przeciwko Polsce, ale do roku 1672 taka sztuka się nie udała. Za to na Ukrainę i dalej, do Małopolski, wyprawiali się Tatarzy.

Rok 1621, miał być rokiem ostatecznej rozprawy z Rzeczpospolitą. Wcześniej bowiem poniosła ona klęskę w bitwie pod Cecorą, a hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski zginął tam, zamordowany przez ludzi Kantemira Mirzy.

Ja zaś, jak zwykle, czytają książkę Józefa Tretiaka, zastanawiałem się na kwestiami nieistotnymi i samej bitwy nie dotyczącymi. To znaczy, na przykład, dlaczego nie zdecydowano się na gwałtowny atak na Turków, jak to proponował Jan Karol Chodkiewicz, ale utworzono obóz warowny, który zatrzymał na ponad miesiąc armię turecką. W tym czasie Kantemir Mirza pustoszył Podole, ściągał jasyr, pędził porwanych ludzi na południe, a armia była zamknięta w obozie. Myśli moje, być może krzywo i niepotrzebnie, biegną w kierunku takim oto – czy w tym procederze nie miał czasem udziału ktoś z dostojników polskich? Zastanawiam się też, jak to było możliwe, że najsławniejsze nałożnice sułtanów, matki następców tronu, pochodziły zawsze z niedoprecyzowanej szczegółowo Rusi? Czy istniał jakiś modus operandi, dzięki któremu legendowano te dziewczyny, nie pojedynczo rzecz jasna, ale w grupach i one trafiając na dwór sułtański miały za zadanie zrobić wszystko, by znaleźć się blisko władcy? To pewnie nieprawda, ale wizja ta jest niezwykle uwodzicielska dla autorów scenariuszy i książek. Znacznie bardziej niż płaczliwe historie o porwaniach i losie gorszym od śmierci. W filmie Wspaniałe stulecie, jak mi opowiadano, jest scena kiedy Persowie instalują szpiega w haremie. Kobietę oczywiście, bo niby kogo mieliby instalować?  I to jest ponoć jedna z najbardziej pouczających scen w tym serialu.

Wojna więc nigdy nie ma jednego wymiaru. To zaś co dzieje się na polu bitwy, szczególnie w miejscu tak newralgicznym jak okolice zamku chocimskiego, jest tylko częścią całej operacji. Może kiedyś doczekamy się adekwatnych opisów tych zdarzeń. Moim zdaniem nie najnowsza przecież książka Józefa Tretiaka jest właśnie takim opisem, albowiem autor przyzwyczajony był do głębokich analiz, a także nie unikał malowniczych opisów, w końcu zajmował się literaturą romantyczną. To wielkie osiągnięcie moim  zdaniem, jeśli brać pod uwagę opisy bitwy cecorskiej, z których za nic nie można się dowiedzieć dlaczego Kantemir Mirza ruszył w pościg za Żółkiewskim, kiedy inni wodzowie tatarscy tego pościgu zaniechali.

Sens jest zawsze ukryty. I ujawnia się na końcu albo nie ujawnia się wcale. Ja zaś dodać jeszcze mogę tyle, że ów sens staje przed naszymi oczami często wbrew woli autora. Odnotowaliśmy tu już wiele takich przypadków.

Sułtan Osman po miesiącu oblężenia polskiego obozu wrócił do Stambułu złamany, a kryzys jego władzy opisany jest w angielskiej wiki bardzo ciekawie. Otóż władza w imperium tureckim pochodziła z intryg pałacowych, te zaś były ważniejsze niż wojna. Stąd janczarzy stanowili tylko jeden z filarów podtrzymujących tron. Kolejnym był naczelny eunuch zawiadujący haremem, a najważniejszym matka, mamka lub aktualna nałożnica sułtana. Młody Osman miał bardzo słabe karty po bitwie chocimskiej. Jego sojusznikiem był tylko naczelny eunuch, sułtan nie posiadał wsparcia kobiet, tak przecież ważnego, a janczarów zraził, wskazując ich jako główną przyczynę porażki. Chciał ich w ogóle zastąpić gwardią złożoną z druzów i planował przeniesienie stolicy państwa do Damaszku, a także chciał odbyć pielgrzymkę do Mekki, czego żaden sułtan wcześniej nie czynił. To dość zaskakująca wiadomość, jak sądzę.

Tłem bitwy chocimskiej były sprawy dotyczące Unii Brzeskiej, o czym jeszcze będziemy rozmawiać. Sama zaś bitwa była zdarzeniem tyleż znaczącym co zagadkowym.

Sens ujawnia się zawsze na końcu i często wbrew woli autora. Pamiętajcie o tym obserwując różne współczesne, relacjonowane na bieżąco wzmożenia. Przypomnijcie sobie też sposób w jaki instalowano perskiego szpiega w haremie sułtana Sulejmana Wspaniałego. Bo może się okazać, że podobne rzeczy rozgrywają się przed naszymi oczami.  Tylko czy my, jako przeciwnik, zasługujemy na zabiegi wymagające aż takiego zachodu? To się jeszcze okaże.

Zostawiam Was z nową książką.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historia-wojny-chocimskiej-1621/

 

 



tagi: wojna  rzeczpospolita  teatr  sztuka  turcja  sens  chocim  suspens 

gabriel-maciejewski
13 czerwca 2026 09:19
3     578    5 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
13 czerwca 2026 09:43

Współczesne 

wzmożenia ;-)

 

zaloguj się by móc komentować


atelin @gabriel-maciejewski 13 czerwca 2026 09:46
13 czerwca 2026 10:37

Chyba nie za bardzo. Wygląda to na jeden z bardziej przemyślanych memów:

1) czapeczki dwóch żuli założone są bokiem sądząc po szwach, więc to chyba kaprale;

2) trzeci żulik nie ma odwagi w całości naciągnąć kaptura na pusty łeb, więc to chyba kandydat na szeregowego;

3) wąski zjazd dla niepełnosprawnych w tle robi robotę.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować