Sekretne życie ludzi
Wczoraj pierwszy raz zaprosili mnie do lokalnego radia. Niech Wam się nie wydaje, że to z powodu mojej działalności autorskiej i wydawniczej, co to to nie. Zaprosili mnie tam, albowiem biorę udział w treningach szermierki i miałem zaprezentować na antenie tę dyscyplinę. Świetnie się do tego nadaję, bo jestem stary, nigdy wcześniej nie uprawiałem żadnego sportu, nie mam żadnych osiągnięć, a powodowany niezrozumiałymi jakimiś motywacjami chodzę na te zajęcia. I to się powinno spodobać. Myślę, że występ wypadł nieźle, ale jak wiecie nigdy nie oglądam i nie odsłuchuję własnych nagrań. Jak ktoś będzie chciał tego posłuchać, to puszczą ten kawałek w piątek w grodziskim Radio Bogoria. Skąd ten wstęp przy tak dziwnym tytule? Na tą szermierkę prócz mnie chodzą same dziewczyny, one są przede wszystkim młodsze ode mnie, ale mają też lepszy refleks. Na dodatek czytają książki i czasem zamienimy parę wyrazów na temat książek. No i jedna z koleżanek czytała i była zachwycona książką zatytułowaną „Sekretne życie drzew”. Ja nie muszę nawet zaglądać do książki „Sekretne życie drzew”, żeby uzyskać całkowitą pewność co jest w środku. Nie mogę jednak w czasie treningu zdewastować całkowicie emocji mojej koleżanki, nie tylko przez wzgląd na dobre obyczaje, ale także z tego powodu, by nie oberwać w łeb szablą. Ludzie bowiem myślą emocjami i przywiązują się do serwowanych w tym zakresie opcji. Przywiązują się serio i trudno im wytłumaczyć, że to jest zamach na ich życie. Na to prawdziwe życie, z którego istnienia ludzie często sami nie zdają sobie sprawy.
W książce „Sekretne życie drzew” chodzi o to, że drzewa tworzą coś w rodzaju komuny, ale przychodzą źli ludzie i je wycinają. I to jest powód do wzruszeń i płaczu. Ja nawet nie próbuję wyjaśniać nikomu, że jak ktoś używa słów takich jak komuna, kolektyw, nowe społeczeństwo albo innych, o zbliżonym znaczeniu, to znaczy, że jest wysłannikiem Ala Capone, który bada możliwość ściągnięcia haraczu z frajerów przy minimalnym wysiłku. To jest nie do wytłumaczenia, albowiem ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że wiodą inne, sekretne życie, które jest o wiele ważniejsze od tego jawnego, podporządkowanego emocjom serwowanym przez domy wydawnicze. Te zaś służą tylko temu, by odwrócić naszą uwagę i zasłonić czymś degradację, jakiej poddawani jesteśmy przez całe życie. I niech się nikomu nie zdaje, że tu chodzi o jakieś użeranie się z prezesem spółdzielni mieszkaniowej, organizacji z istoty samej przestępczej i heretyckiej, skupionej na tym, by za rzecz najbardziej oczywistą, czyli dach nad głową, pobierać od ludzi horrendalne sumy wespół z finansującym ją bankiem. Tym zaś biednym ludkom wmawiać, że tworzą jakąś wspólnotę, jakąś komunę, jak te drzewa w książce o sekretnym życiu i stwarzać im złudzenie wolności i samodzielności. Chodzi o sprawy o wiele poważniejsze. Oto nie ma innej opcji dla ludzi i drzew żyjących w komunie jak niezawiniona śmierć. Jedyne zaś co mogą oni po sobie zostawić, to pułapka na kolejnych im podobnych, tak sprytnie skonstruowana, by stworzyć złudzenie, że co prawda wtedy nie wyszło, ale tym razem uda się na pewno. Nigdy się nie uda, bo członkowie komun i kolektywów są przeznaczeni do krótkotrwałej obsługi urządzeń konstruowanych przez inżynierię społeczną. Rotacja kadr jest błyskawiczna, a nadzorca nie znosi sprzeciwu i domaga się, by zostawać w robocie po godzinach. Wszystko zaś przedstawiane jest jako szczyt szczęścia i sukcesu. Kończy się zaś zawsze tak samo. Z krzaków wyłaniają się drwale z pilarkami, ludzie których istnienia komuna nawet nie podejrzewała i zaczynają swoją robotę. Nie ma mowy o potomstwie i dziedziczeniu, bo w warunkach, w których rządzi kolektyw są to przesądy. Nie ma mowy o życiu po życiu, bo to są jeszcze gorsze przesądy. Jest tylko całkiem złudna i oszukana nadzieja na trwanie i to niesamowite zaskoczenie kiedy okazuje się, że to jednak już, że dalszego ciągu nie będzie.
System ten, choć groźny i ponury, ma swoje wady i niedociągnięcia. Jest nieszczelny, o czym zaświadczyć mogę ja osobiście, ale także bardzo kosztowny. To znaczy utrzymanie ludzi w trwającym długo złudzeniu generuje koszty bardzo poważne, stąd misją każdej herezji, także tej, jest skrócenie życia, a także zanegowanie rozrodczości i dziedziczenia. Skąd się w takim razie bierze nowych frajerów do obsługi systemu? Przyciąga się ich zza morza, stwarzając na obszarach gdzie mieszkają prawdziwe piekło. Przy czym pamiętać musimy, że nie ma takich kosztów, których jeszcze nie dałoby się obniżyć. No, ale świat współczesny, to świat luksusu, o czym ty gadasz chłopie? Już ja wiem o czym.
Złudzenie luksusu na kredyt nie może przy tym trwać wiecznie, bo bańki spekulacyjne pękają. Zastępuje się wtedy luksus siermięgą i sekretnym życiem drzew, a magazyny czyści się z towaru. Potem przychodzi czas nauki i tytanicznej pracy dwóch pokoleń przybłędów. Kiedy trochę okrzepną, proponuje im się kredyty i buduje kolejne złudzenie. I tak w kółko. Przy czym łatwość komunikowania się pomiędzy poszczególnymi obszarami luksusu i degradacji nie ma tu żadnego znaczenia, albowiem wszystkie kanały komunikacji pozatykane są propagandą. Dokładnie wszystkie. Wczoraj w tym radio był przede mną znany pisarz Leszek Talko. Nie wiem o czym gadał, ale obstawiam w ciemno, że było to sekretne życie drzew, albo – jak mawiają na Mazowszu – coś w podobie.
Napisałem wczoraj Valserowi, krótką zajawkę na swój temat, żeby można było jakoś zagaić debatę blogerów, która zaplanowana jest na niedzielę. Napisałem tam między innymi, że mam takie ambicje by stworzyć rynek wydawnictw niezależny od mediów. To jest rzecz poważna, która najprawdopodobniej się nie uda. No, ale skoro uświadomiłem sobie te wszystkie rzeczy, o których napisałem w tym tekście i w innych, wcześniejszych tekstach, nie mogę postąpić inaczej. Nie mogę napisać książki „Sekretne życie drzew II”, bo system zawiera jeszcze jedną pułapkę. Już o niej mówiliśmy. Chodzi o ludzi, którzy traktują go serio i serio podchodzą do zjawisk takich jak literatura. Im się zdaje, że wystarczy zrobić to samo tylko lepiej i z mniejszym niechlujstwem niż Talko czy Stasiuk i powinien być sukces. To kłamstwo, bo jakość tekstu nie decyduje o niczym, nawet tematyka nie decyduje, są sprawy poważniejsze niż jedno i drugie. Rzesze jednak naśladowców uwiarygadniają system książkowym kultem cargo. I niech ten cały Remigiusz Mróz, który napisał powieść kryminalną o Wyspach Owczych, stanie tu jako przykład. Oceniając rynek wydawniczy z punktu widzenia człowieka wiodącego prawdziwie sekretne życie, stwierdzić muszę, że jest to korowód obłędu, który musi zakończyć się tak jak życie komuny drzew w tej zniewalającej serca książce. Stoimy od tego z daleka i tam pozostaniemy.
Jadę do Bytomia, więc będą dwa dni przerwy, bo te targi są naprawdę intensywne i nie na pewno nie będę miał czasu i siły, żeby coś napisać. W sprzedaży jest już nowa Baśń jak niedźwiedź i książka o tym jak masoni rozkradli klasztory – Dekret kasacyjny roku 1819. Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl
tagi: książki rynek banki komuna
|
|
gabriel-maciejewski |
| 9 czerwca 2017 07:01 |
Komentarze:
|
|
marek-natusiewicz @gabriel-maciejewski |
| 9 czerwca 2017 07:27 |
Zapewne te "sekretne" opowieści "dżew" powstały w zwiazku z szerzżczym się wokół szyszkizmem... Jego przeciwnicy właśnie przykuwają się do drzew w obronie korników w nich żerujących... A TVN ma njusa ! No i tak siem krenci życie nad Odrom, Nysom i Bautykiem...
|
Paris @gabriel-maciejewski |
| 9 czerwca 2017 15:59 |
Swietny wpis, Panie Gabrielu !!!
Dla kogo to zludzenie luksusu i zycia na kredyt peka - to peka... ALE... relatywnie mlodym i bogatym Frankom nic nie peka... obled i samozadowolenie tez... dzis od samego rana we francuskim telewizorze najwazniejsze info to anonsowanie koncertu w Paryzu i trasy koncertowej promujacego nowy album Kate Perry...
... gdzies kolo poludnia zaczeto informowac o bardzo zlym wyniku wyborow dla Theresy May... o tym, ze negocjacje brexit'owe beda baaardzo trudne... ze w najblizszym otoczeniu Theresy May wprost wyczuwa sie agresje... no i ze Macron'isci bardzo martwia sie o trudna sytuacje 300.000 Frankow w Angli, w tym 200.000 w samym Londynie...
... no a teraz gadaja juz tylko o niedzielnych wyborach i zastanawiaja sie, czy we Francji jeszcze istnieje "opozycja"... bo wiekszosc politycznych marionetek - w dbalosci o dostep do koryta" - juz przeszla do Macron'a.
Tak wiec... trzymamy sie od tego CYRKU z daleka i tam pozostajemy.
|
Paris @gabriel-maciejewski |
| 9 czerwca 2017 16:07 |
I udanych targow "Rozetta" dla Pana, Valser'a, pozostalych Gosci i Uczestnikow, tlumu odwiedzajacych, dobrego handlu w milej i serdecznej atmosferze,
Alleluja i pod prad,
|
|
OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski |
| 12 czerwca 2017 10:59 |
Świetna notka.
Coś o "sekretnym życiu drzew" - Jacek Kaczmarski - "Odpowiedź na ankietę Twój system wartości"
a tu korowód obłędu czyli "Komuna" (rzecz jasna prosto ze skandynawii)
"Anna (Trine Dyrholm) ma dość mieszczańskiego życia. Namawia męża na eksperyment: zerwanie z nudnym, ustatkowanym życiem i konserwatyzmem epoki. Wspólnie postanawiają stworzyć hipisowską komunę w wielkiej willi, która nieoczekiwanie przypadła im w spadku.
Wraz z Anną i jej rodziną zostajemy zaproszeni do życia we wspólnocie, której członkowie razem się budzą i zasypiają, wspólnie gotują, jedzą i powierzają sobie sekrety. Jednak przyjaźń, miłość i tolerancja żyjącej pod jednym dachem grupy zostaje wystawiona na próbę, kiedy mąż Anny zwierza się jej ze swoich planów. Chciałby, aby do komuny dołączyła znacznie młodsza dziewczyna, w której się zakochał..." itd.