-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Rewolucja i produkcja

Kiedy upadał komunizm, lub jeśli kto woli, kiedy przekształcał się w demokrację, tu i ówdzie dawało się słyszeć zdanie – Lenin używał kilku prostych jak cepy pojęć i na nich budował swoją doktrynę. Oznaczało to, że człowiek dokonujący tej demaskacji, uważa iż zakończył się czas prostego tłumaczenia okoliczności życia mas i trzeba wprowadzić do tych gawęd jakieś subtelniejsze rozróżnienia. Nie wiadomo właściwie dlaczego? Chyba po to, żeby ukryć grabież majątku państwowego i różne przekręty i jeszcze raz pokazać ludziom, jacy są głupi, beznadziejnie łatwowierni i jak prosto się nimi manipuluje. Rewolucja, przypomnę, jeśli idzie o zakresy objęte pojęciami subtelnymi, to zamiana hierarchii jawnej na tajną. Ta ostatnia reprezentowana jest w świecie widzialnym przez sekretariat, czyli miejsce, gdzie spotykają się problemy i decyzje. Człowiek zaś sprawujący pieczę nad rozwiązywaniem problemów to pierwszy sekretarz, który tym różni się od cesarza, że ma dostęp do wszystkich informacji. Sekretariat zastępuje dwór, tyle, że zamiast widzialnych atrybutów władzy wyposażony jest w kody dostępu i hasła.

Jeśli idzie o obszar zjawisk obsługiwanych przez te mityczne pojęcia jak cepy, to tam rewolucja jest po prostu innym sposobem zarządzania produkcją. Tak się bowiem składa, że ludzkość od zarania dziejów zmaga się z kilkoma tylko problemami, co zauważył słusznie towarzysz Lenin, a najważniejszym z nich jest organizacja produkcji. Ja zaś jeszcze bym to uściślił. Najważniejszym z nich jest organizacja produkcji tekstyliów.

Rewolucja postuluję wyższość produkcji masowej nad zindywidualizowaną. I szuka wszelkich możliwych pretekstów, by uzasadnić konieczność masowej produkcji. Wbrew jednak temu co twierdzą rewolucjoniści, żadnego postępu nie ma, rozwój technologii zaś służy wyłącznie do manipulowania wynikami produkcji i ma w istocie znaczenie ideologiczne, a czasem religijne. A zatem ludzie żyjący przez dziesięciolecia w świecie masowej produkcji, niejako z natury zaczynają domagać się produkcji zindywidualizowanej. Oryginalnej po prostu, albowiem chcą poczuć się inaczej niż reszta. Ta reszta, żeby w ogóle wytrzymać ze sobą i konsumować masówkę, musi posługiwać się pojęciem wybraństwa. Skąd się ono bierze, nie muszę nikomu tłumaczyć. Chcę tylko wskazać na ważny moment, oto doszliśmy do punktu kulminacyjnego – żeby utrzymać masową produkcję, trzeba wywrócić na nice doktrynę wybraństwa. I drugi moment – produkcja zindywidualizowana, oryginalna, a jednocześnie dostępna wielu ludziom, to jest wymysł świata chrześcijańskiego. I, jak podejrzewam, żadnego innego. Doktryna ustawiająca wszystkich na równi wobec Boga pozwala na różne brewerie dotyczące zachowania i stroju, na które nie mogą sobie pozwolić ortodoksi innych wyznań, albowiem ich doktryna jest przykrywką produkcji masowej. A co za tym idzie – taniej. No i, co mam nadzieję, oczywiste, wykluczającej indywidualne wybory.

Z tego rodzą się następujące kłopoty: rewolucja mówi – nie produkujmy drogich i fikuśnych ubrań, bo one powodują, że sporo dobrego materiału wymyka się spod kontroli, tworzą się enklawy wybrańców, którzy, doskonaląc się w swoich specjalnościach, obniżają koszta produkcji drogich tkanin i ubrań, a w ten sposób negują sens taniochy, którą produkuje się za darmo i sprzedaje z zyskiem równym 3000 procent. Tego być nie może. Twierdzę iż, z rozciągnięciem na inne branże, rewolucja zawsze zaczyna się od takiej konstatacji. W krańcowym uproszczeniu – rewolucja to podporządkowanie całkowite producenta pośrednikowi. Przy czym producent dyscyplinowany jest przez zideologizowany sekretariat. Kontrrewolucja to podporządkowanie teoretyczne, a w istocie zmowa, producenta z właścicielem dóbr lub nieruchomości. Zanim pośrednicy dokonali całkowitego podporządkowania producentów, próbowali zawiązywać z nimi różne zmowy. Ponieważ technologie transportowe były w owych czasach mocno niedorozwinięte, nie mogło dość do całkowitego podporządkowania, a zmowy miały charakter lokalny i często brali w nich udział lokalni właściciele, na przykład książęta. Zawsze, po chwilowej prosperity, kończyło się to dla nich źle. Żeby wyjść z takiej pułapki, musieli się zwykle ukorzyć przed hierarchią i papieżem. Najistotniejszym celem rewolucji, było jest i będzie unieważnienie autorytetu Ojca Świętego. I małe ma znaczenie fakt, czy odbywa się to poprzez władzę cesarską, rewolucyjną czy przez najazd muzułmański. Unieważnienie władzy papieża, co w mojej ocenie oznacza po prostu unieważnienie rozbudowanej hierarchii i indywidualnych upodobań, powoduje, że cała produkcja, ze szczególnym wskazaniem na tekstylia zostaje podporządkowana pośrednikowi, a wszyscy muszą ubierać się tak samo. Umasowiona produkcja zaś wymaga obozów pracy, co mam nadzieję, jest oczywiste. Nie ma bowiem kosztów, których nie dałoby się obniżać w nieskończoność. Do tego między innymi służą takie narzędzia pozyskania dóbr, jak rabunek i operacja bankowe wpędzające miliony ludzi w nędzę.

Przedostatnim etapem triumfu rewolucji jest umasowienie sztuki. Odebranie jej atrybutów niezwykłości i wciskanie śmieci z podpisami bęcwałów, za miliony dolarów. Nie jest to jednak ostatni etap rewolucji, bo tym będzie niszczenie zbiorów, które przeszkadzają na gruncie ideologicznym zatriumfować postępowi, a także ukrywanie w tajnych depozytach tych, które takiego zagrożenia nie niosą. Już to było wielokrotnie ćwiczone lokalnie, ale będzie powtórka na skalę globalną, o jakiej się żadnemu historykowi sztuki nie śniło.

Ktoś powie, że to nieprawda, albowiem dziś, w epoce post rewolucyjnej mamy przecież ciekawe wzory ubrań i one są wyrazem indywidualnych upodobań. Jasne, mamy też markowe ciuchy, niczym nie różniące się od innych, które są sześć razy droższe. Jeśli się komuś wydaje, że to jest kontrrewolucja, ten się niestety pomylił. To jest zmowa, po pierwsze, a po drugie ideologiczne złudzenie. Rewolucja produkuje masowo, ale daje tej masówce inne uzasadnienia ideologiczne, które stwarzają złudzenie produkcji zindywidualizowanej. Jeśli ktoś nie wierzy, niech spróbuje założyć szwalnię i przebić się na rynku z ciekawymi ciuchami. To jest oczywiście możliwe, ale będzie to ciągle ta sama masówka, powielająca wzory dostępne wszędzie. Z tym, że sprzedawana na lokalnych rynkach. No i utrzymanie się na tym rynku jest bardzo ciężkie.

Co przed nami? Myślę, że zatrzymanie dynamiki rozwoju technologii i takie przeorganizowanie produkcji i życia mas, by znów można było powrócić do dobrych, rewolucyjnych wzorów, opartych na odwróconej doktrynie wybraństwa. Ta zaś mówi – jesteś biedny, śmierdzisz i nie stać cię na nic, pijesz tani alkohol, albo twoja doktryna w ogóle zabrania picia? To znaczy, że jesteś wybrańcem i cały świat musi przed tobą klękać. Żeby ów hołd wymusić, potrzeba ci kilku rzeczy – masowo produkowanego munduru niskiej jakości, masowo produkowanej broni niskiej jakości i masowej organizacji bojówek. Tylko dzięki temu równość i wybraństwo, idąc ręka w rękę, mogą zatriumfować nad pychą wyrażoną przez dziwaczne upodobania i drogie stroje i standardy moralne dalekie od rewolucyjnych. Nikt, nie może się wywyższać. Rewolucja musi z tym skończyć. W imię powszechnego szczęścia i w imię obniżenia kosztów produkcji, rzecz oczywista.

Spróbujmy jeszcze na koniec podać prostą i demaskatorską definicję postępu. Otóż postęp w rozumieniu rewolucyjnym to unieważnianie zmian powodowanych przez technologię i podporządkowywanie technologii doktrynie. Na dziś to tyle. Dziękuję za uwagę.

 

Przypominam, że od piątku do niedzieli jestem na targach w Poznaniu, w czwartek 12 marca mam wykład u Karmelitów we Wrocławiu o 17.30, a w piątek – 13 marca mam tam spotkanie autorskie, na które można wejść za darmo. Za wykład trzeba zapłacić. Na konferencję w Kazimierzu zaś można się zapisywać do 16 marca.



tagi: rewolucja  postęp  produkcja  tekstylia  masówka  wybraństwo 

gabriel-maciejewski
4 marca 2020 09:10
45     3180    25 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 09:22

Mogę napisać: święte słowa. A o skali o jakiej się dotąd nikomu nie śniło - właśnie tak.

W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych wydawano Dzieła Zebranie Lenina. Nie pamiętam ile tomów...ale miałam w magazynie całą półkę regału. Twarda oprawa i ... biała... lakierowana obwoluta. Tak że...on całkiem sporo ,, gadał,, acz istotnie wprost.

.

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 09:28

Jasne, że plus, ale "To jest oczywiście możliwe, ale będzie to ciągle ta sama masówka, powielająca wzory dostępne wszędzie. Z tym, że sprzedawana na lokalnych rynkach. No i utrzymanie się na tym rynku jest bardzo ciężkie."

Zwykłe jeansy się przebiły na cały świat i niezmiennie trwają z powodu wygody i wytrzymałości. Kiedyś miałem okazję nosić jeansy z USA: pięć lat wytrzymały intensywnego noszenia, te kupowane w Polsce wytrzymywały maksymalnie dwa lata. A te z USA były na dodatek tańsze. Wydaje mi się więc, że utrzymanie się na rynku nie jest ciężkie, kiedy robi się rzeczy dobre - i to dotyczy nie tylko szmat.

zaloguj się by móc komentować

olekfara @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 09:30

Z czysto egoistycznego mojego punktu widzenia. Nie wspomniał Pan o  umasowieniu produkcji żywnośći. A to idzie w postępie, może nie geometrycznym, ale malo brakuje.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 09:49

" Zanim pośrednicy dokonali całkowitego podporządkowania producentów, próbowali zawiązywać z nimi różne zmowy. Ponieważ technologie transportowe były w owych czasach mocno niedorozwinięte, nie mogło dość do całkowitego podporządkowania, a zmowy miały charakter lokalny i często brali w nich udział lokalni właściciele, na przykład książęta. Zawsze, po chwilowej prosperity, kończyło się to dla nich źle." -

uogólniając obecnie wszelkie umowy z pośrednikami [np. banki, urzedy, ...] kończą się źle dla frajerów co aby mieć miskę ryżu więcej wchodzą w rolę producentów dóbr/uslug i nadzieję pokładają w umowach/ustawach

zaloguj się by móc komentować

JK @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 10:19

Dla tego za komuny na uczelniach ekonommicznych święciła tryumfy nauka zwana "organizacja i zarządzanie". Tutaj guru był prof. Kieżun. Nauka polegała na tym żeby tak zorganizować produkcję by jak najbardziej obniżyć koszty produkcji. Jak komuna utpadła to ilość naukowców tej specjalności rozpełzła się po wszystkich uczelniach gdzie każdy trzydziestoprocentowy abiturient matury podstawowej mógł zostać studentem i dowiedzieć się, że obniżanie  kosztów produkcji to jego podstawowa funkcja. Podstawowym zaś aspektem obniżenia kosztów jest zmniejszenie kosztów pracy, więc nie ma co się dziwić, ze ludzie klepią biedę bo tak mówi prakseologia, jak i inaczej nazwano tę naukę. 

zaloguj się by móc komentować

tomasz-kurowski @olekfara 4 marca 2020 09:30
4 marca 2020 10:22

Dziś literaturowo traktowane jest to tak: do roku 2050 populacja świata wyniesie tyle, żywności potrzebować będzie tyle (zazwyczaj mowa o podwojeniu produkcji), więc wydajność musi rosnąć o tyle procent rocznie. Te kraje normę wyrabiają, a tamte nie. Ostatnio gdy się przyglądałem Polska była wśród tych niewyrabiających.

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 10:57

Kolega olekfara zwrócił uwagę, że kontrola produkcji żywności też jest ważna aby rewolucji się udała. Z rynku produkcji żywności wiele razy WYRZUCANY był kościół rzymskokatolicki. 

Żyjemy w świecie niedoborów "dobrego jedzenia" a zalewu "śmieciowym jedzeniem". Mogę się pokusić o analogię, że wygląda to jak ze sztuką i popem. Dodatkowo modyfikacja i ztechnologizowanie produkcji jedzenia, według mnie, może działać programująco na konsumentów.

Tu są ceny żywca wieprzowego, przyjmę optymistycznie cenę 6,2 PLN/kg za mangalicę trzeba zapłacić jakieś 35 PLN/kg. Dziczyznę można dostać taniej bo tyle się tego namnożyło. Schab wieprzowy, gdy świnia jest pasiona ziarnem, śrutą i wodą jest zupełnie inny niż ten z marketów, no teraz już za 13-17 PLN/kg.
Wątroba cielęca, zmak mojego dzieciństwa, to cena 19,99 PLN/kg.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 10:59

W krańcowym uproszczeniu – rewolucja to podporządkowanie całkowite producenta pośrednikowi.

Tak. Chodzi głównie o to, żeby producent (a zbyt dumnie i poważnie to brzmi) został zredukowany do dostarczyciela nieprzetworzonego surowca, którym pośrednik będzie mógł odpowiednio zarządzać: spekulować, handlować, odprzedawać do fabryk poza obszarami taniej produkcji (zwanymi obozami pracy), w których wytwarza się najbardziej fikuśne rzeczy. Czyli chodzi o to żeby wyżywić pośrednika albo cały łańcuch pośredników i żeby, na koniec, wytwórca za strefy „wolnej” z tego podstawowego, nieprzetworzonego surowca, prostymi zabiegami wytworzył produkt końcowy, którego cena będzie ileś procent, czasem kilka razy, wyższa od dostarczonej przez producenta „surówki”.

Wątek ten był całkiem niedawno obrabiany a propos sadownictwa — dlaczego polski producenci nie zawiązują spółek, które przetwarzałyby zebrane owoce na dżemy, soki, cydr, przecier, czy co tam jeszcze, tylko dają się wyzyskiwać skupom, które co roku zaniżają ceny, do tego stopnia, że sadownikom nie opłaca się nawet zbierać owoców; żeby następnie skup odprzedał plon producenta za granicę, z której, w postaci wymienionych wyżej produktów, wraca to na nasze stoły via sieciówki, kilka razy drożej.

Czy na zewnątrz, za oknem, powiewają jakieś sztandary rewolucyjne? Nie. Zaorano ten masowy przemysł już dawno, bo został przeniesiony w inne miejsca, gdzie ludzie wypatrywali postępu i śnili o równości i gdzie należy zdewastować zdrowe struktury realcji między ludźmi, żeby potem przez następny wiek lub dwa, kiedy produkcja masowa zostanie przeniesiona w inny obszar, zostawić problemy nie do rozwiązania na zasadach demokratycznych, co obserwujemy przez całe nasze dorosłe życie. Bo to jest, kto wie czy nie najważniejszy, cel rewolucji — rozmontować społeczeństwo, tak, żeby nie było w stanie ręką ruszyć bez głosowania, przyzwolenia urzędnika i zgody na państwową redystrybucję dochodów.

Sztandary nie powiewają, ale metoda pozyskiwania taniego surowca się nie zmieniła. A jak pojawiają się jaskółki wybijające się na niezależność obsiada to najpierw nasza skarbówka, inspirowana przez służby, żeby przejąć kontrolę i czerpać samemu zysk, lub wyciąć konkurencję, na zlecenie innego producenta, lub państwa, z którym ma się podpisaną stosowną umowę.

Tak to chyba wygląda cały czas. Elektrycznego samochodu się nie doczekamy.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 11:25

Business Insider ( https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/konsumpcja-prywatna-a-eksport-i-import-w-polsce-szacunki-pkb-raport-ey/5ge0et6 ):

Teza, że to konsumpcja stanowi od lat główny silnik polskiej gospodarki, jest w dużej mierze błędna. Za sukcesem naszego kraju stoi przede wszystkim popyt zewnętrzny - mówi w rozmowie z Business Insider Polska Marek Rozkrut, główny ekonomista EY w Polsce. Przekonuje on, że w debacie publicznej powinniśmy zupełnie zmienić swoje myślenie o tym, co tak naprawdę napędza nasz wzrost PKB i zacząć z głową ratować kurczący się przez kryzys demograficzny rodzimy rynek pracy.

(...)

Następnie pytanie, jakie powinniśmy sobie teraz zadać, brzmi: kto wyprodukowane dzięki naszej pracy produkty i usługi kupuje? Przez lata było tak, że znajdowały one nabywców w dużej części w kraju, ale, jak przekonuje Marek Rozkrut, ostatnio znacznie szybciej przyrasta nabywanie produktów wytworzonych w Polsce przez zagraniczne firmy.

- Jeśli zastanowimy się, skąd rośnie nasz dochód, to okaże się, że z rosnącego zapotrzebowania na efekty naszej pracy przez podmioty zagraniczne. Wbrew temu co powszechnie słyszymy, to nie popyt krajowy, a zagraniczny jest tutaj głównym rozgrywającym - tłumaczy.

(...)

wnisek autora w/w/ teksu:

Podsumowując, siłą polskiej gospodarki są firmy - to one konkurują na zagranicznych rynkach, wypłacając nam pieniądze, które później wydajemy na dobra wytwarzane nie tylko w kraju, ale także w znacznej mierze posiadające w sobie zagraniczną wartość dodaną. Choć brzmi to banalnie, powinniśmy więc w znacznej mierze wspierać w Polsce etos pracy, bo tylko on może podtrzymać potencjał naszej gospodarki.

I to nie mikro i małych firm, ale tych średnich i większych, gdyż to właśnie one są (przeciętnie) bardziej wydajne, generują większą wartość dodaną na pracownika, więcej inwestują i eksportują, płacą wyższe wynagrodzenia i odprowadzają większe podatki (także w relacji do wyniku brutto).

 

Autor w/w opracowania nie pisze jednego - jak wygląda etos pracy w praktyce. We wzorcowej, wg tez autora firmie, która należy do napędzających polską gospodarkę Ukrainiec na pozwoleniu (zatrudniony przez agencję pracy) zarabia 1.600,- na rękę, Polak czy Ukrainiec na etacie - 2.300,- do 2.600,- na rękę (z nadgodzinami, praca zmianowa nocna). I to po znaczących podwyżkach z ostatniego roku.

Gdyby nie to, że jest wiele firm prywatnych w polskich rękach, a poganiaczom trzeba płacić nieco lepiej, to byłoby więcej niż cienko. 75 lat po wojnie, 30 lat po "upadku" komunizmu.

Czyli - wspierajmy pracę w zagranicznych, wielkich korporacjach - a nie przedsiębiorczość i organizowanie się - bo małe jest passe, generalnie - zapomnijmy o polskich firmach. Ciekawe, jak poprawić demografię z pensją 2.500, - jak wynajem mieszkania tyle kosztuje.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @JK 4 marca 2020 10:19
4 marca 2020 11:29

To samo mówił Oskar Kon. W jego fabryce robotnicy dostawali najniższe wynagrodzenie. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 09:22
4 marca 2020 12:17

Żałuję, że tego nie kupiłem. Komplet był w końcowej fazie po złotówce

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @atelin 4 marca 2020 09:28
4 marca 2020 12:18

Nawet jeśli sie robi dobre, jest ciężko

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @qwerty 4 marca 2020 09:49
4 marca 2020 12:18

Tak, i każdemu sie zdaje, że jest spryciarzem

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @JK 4 marca 2020 10:19
4 marca 2020 12:19

No proszę, kto by się spodziewał, że o to chodziło w tej nauce

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ArGut 4 marca 2020 10:57
4 marca 2020 12:20

Nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak mangalica

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @umami 4 marca 2020 10:59
4 marca 2020 12:20

Myślę, że na straży rozproszenia przedsiębiorstw sadowniczych stoją instytuty badawcze

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Wolfram 4 marca 2020 11:25
4 marca 2020 12:21

Rewolucja na miękko, bo trzeba nie można pochopnie rezygnować z dużych obszarów konsumpcji

zaloguj się by móc komentować

chlor @Wolfram 4 marca 2020 11:25
4 marca 2020 12:27

Od kilkudziesięciu lat  przyrost naturalny w Europie stracił związek z warunkami życia. Zależy praktycznie wyłącznie od dostępności  kobiet w wieku rozrodczym. Ta dostępność zanika gdy kobiety pracują lub uczą się, studiują. Jeśli rząd chce podwyższyć liczbę ludności (ale właściwie po co?) to musi stosować bodźce zachęcające dziewczęta do szybkiego porzucania nauki i pracy. Na przykład wysokie zarobki mężczyzn.

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski 4 marca 2020 12:20
4 marca 2020 12:32

Instytuty badawcze i urzędy są częścią łańcucha u szyi producenta. Im trzeba się opłacić.
Swoją drogą, wzrost liczby zatrudnionych urzędników wskazuje, że teren (były obóz) został zaorany a produkcja, ta tania, wielkoprzemysłowa, przeniesiona została w inne miejsce. Inaczej, już dawno, by ich rozgoniono a tak, jak pijawki, przyssali się do resztówki. I nikt z tym nie walczy i nie rwie szat, że to ma wpływ na ceny. Każda ekipa, która przychodzi, zatrudnia nowych darmozjadów i zaczyna jakby od zera. Znamy to pod nazwą reformy.

zaloguj się by móc komentować

SpodGronia @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 09:22
4 marca 2020 13:15

"Umasowiona produkcja zaś wymaga obozów pracy, co mam nadzieję, jest oczywiste."

Dla mnie to nie jest oczywiste.

Już miałem serdecznie polecić kolegom Pańską naprawdę wartościową twórczość ale jeszcze chwilę się wstrzymam. Nie wiem czy są gotowi na tak radykalną zamianę znaczenia słów.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @chlor 4 marca 2020 12:27
4 marca 2020 13:15

To się nazywa kontrrewolucja.

zaloguj się by móc komentować

SpodGronia @SpodGronia 4 marca 2020 13:15
4 marca 2020 13:16

Przepraszam Pani Marylo, to było do Coryllusa.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @SpodGronia 4 marca 2020 13:16
4 marca 2020 13:17

Ach, już pan miał polecić, ale pan nie poleci...niezwykłe. Ja zaś usunę pana stąd na wszelki wypadek, gdyby jednak ją pan polecił

zaloguj się by móc komentować

BTWSelena @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 13:38

Matko Jedyna..chyba przestanę pana czytać jak piję kawę..bo..ten tego... no...poleci ,nie poleci?...tak na wszelki wypadek ,chyba poleci.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Wolfram 4 marca 2020 11:25
4 marca 2020 15:13

Tym samym...

... ten CYMBAL  Marek Rozkrut,  zwany szumnie "glownym specjalista" nie ma  BLADEGO  POJECIA  o czym bredzi  !!!

 

Pozostaje tylko - takim cymbalom i  PASOZYTOM jak ten caly MR -  zyczyc  z calego serca,  aby toto czym predzej stracilo te "prace na etacie"  i nie przynosilo Polsce  dodatkowych  STRAT  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 4 marca 2020 12:18
4 marca 2020 15:17

Dokladnie tak...

... bo klient za dobry towar chce zaplacic jak za tani czy jak za tandete.

zaloguj się by móc komentować

atelin @Paris 4 marca 2020 15:17
4 marca 2020 15:25

Tego aksjomatu januszostwa nie wziąłem pod uwagę. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

Paris @atelin 4 marca 2020 15:25
4 marca 2020 15:46

Nie ma za co...

... ale taka prawda  jest  !!!

Klient ma wymagania,  ale jesli przychodzi do kupna to  "ni ma piniendzy"... bo  "kryzys"  albo  "malo zarabia"... ewentualnie - za pol ceny moze wziazc.  Szczescie, ze sporo sprzedajacych goni takich "kupcow".

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @SpodGronia 4 marca 2020 13:16
4 marca 2020 16:35

https://www.newsweek.pl/swiat/coraz-wieksze-obozy-pracy-w-korei-polnocnej/88hxm1p

Co tak oburza? Oczywiście mówienie prawdy. Z doświadczeń dawnych wiem, że trudno mi było nakłonić choćby do czytania bloga.

Już tu nie będę nikogo obgadywać. Ale albo brak zrozumienia ...albo wypieranie nawet własnych doświadczeń życiowych. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 16:53

Niedawno pod blogiem na coryllus.pl ktoś zauważył w odniesieniu do naszej pseudoprawicy, że naśladują lewicowe formaty... chodziło o wiersz Kapeli...że on wie co się ,, prawicy,, marzy. Oni zaś nie mają pojęcia o czym marzy ,, kapela,,.

Dlatego warto znać klasyków jak Lenin i kto tam jeszcze...

W PRL w LO obowiązkowo musiałam zresztą przeczytać Manifest Komunistyczny ...

:)

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 16:53
4 marca 2020 17:21

Może trzeba jeszcze ostrzej pokazać. Oni to ludzie nie wierzący w nic poza nagą siłą.

Ich marzeniem jest, by zostać nadzorcą w światowym obozie pracy. Jak nie raz tu pisał Gabriel, nie ma tak, że miejsc nadzorców wystarczy dla całej tej szarańczy. Rewolucja ich pożre. Nieliczni bardzo zasłużeni będą nawet po śmierci mieć pomniki w Alei Zasłużonych.

Zasłużyć zaś ta reszta stara się metodami bezwzględnymi.

 

To że robi się reformy, pozwalające dać pracę i minimum poczucia władzy urzędnikom systemu, może trochę oddala od nas ,, chwilę prawdy, .

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 18:01

Pamiętamy film Misja.

Jezuici stworzyli zaczątki społeczności wzorcowej. Indianie pracowali, i chyba wydajnie, skoro było ich stać na budowę przepięknej wspólnej świątyni. Powstała piękna muzyka. Dzięki nawróceniu do Boga mogli się cieszyć tworzeniem wspólnego dobra... rzeczy bogatych pięknych wartościowych.

Byli szczęśliwi na ile można na ziemi.

 

Rewolucja przeciwnie, tworzy nędzę i brzydotę. Brzydotę rzeczy i ludzkich charakterów.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 17:21
4 marca 2020 18:41

Dokladnie...

... ten  potwor ich pozre  !!!

Malo tego, Pani Marylko,  ci wszyscy pretendujacy do roli  NADZORCY nad nami - oni doskonale  o tym wiedza  i zdaja sobie sprawe,  i  NIE  MOZE  BYC  inaczej,  skoro ja, moja rodzina czy moi sasiedzi zdajemy sobie z tego sprawe... poznajemy coraz lepiej te cale zlodziejskie  "modus operandi"...

... a  "chwila prawdy"  jest coraz blizej... bo w te UDAWANE  reformy,  ktore daja "prace"  wylacznie  BIURWOM  -  nikt  nie uwierzy  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 18:01
4 marca 2020 18:44

Skoro "rewolucjonisci"...

... zaprzedaja dusze diablu i daza do "celu"  po trupach - to szczescie i piekno wyjsc z tego nie moze  !!!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Paris 4 marca 2020 18:44
4 marca 2020 18:54

Dobrze.

Ale my jesteśmy...

.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 4 marca 2020 18:54
4 marca 2020 19:03

Dokladnie...

...  i jest nas wiecej... i mamy  to  co  najwazniejsze - Pana Boga  !!!

zaloguj się by móc komentować


cbrengland @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 21:27

Najistotniejszym celem rewolucji, było jest i będzie unieważnienie autorytetu Ojca Świętego.

W tym kraju tutaj nie ma go od 500 lat, a wcześniej, to uważam tylko udawali, że on był. Rewolucji więc nie ma i nie będzie, bo dawno już była.

I tak właśnie jest, chyba już to pisałem. By nie przeszkadzac rewolucji na kontynecie, czyli w Europie, "kulturalnie" ją opuścili, czyli wrócili tam, skąd przyszli. Pardon, tak nie do końca. Dopiero jak się ich wywiezie na tych długich łodziach do tych norweskich fiordów, skąd tutaj przyleźli, Europa wróci do swoich korzeni. Czas nam te łodzie zacząć budować.

zaloguj się by móc komentować

Paris @cbrengland 4 marca 2020 21:27
4 marca 2020 21:45

No tak...

... ta "kultura" to ma tez swoja nazwe... wyjsc "po angielsku" - zdaje sie... czyli zostawic po sobie  caly syf  i  burdel  !!!... a potem  - jak gdyby nigdy nic -  "przekopywac"  nam Mierzeje.

Co prawda  Layen'owa  i  ten rotszyldowy  SLUP  Macron  sie zaklinaja, ze tak latwo sie nie obedzie to  "kulturalne wyjscie",  a scislej  ucieczka w szalupie z tonacego tytanika,  dlatego  "orkiestra  biurwokratyczna"  bedzie nam przygrywac jeszcze te swoja scieme co najmniej do wakacji  !!!

 

Tez tak mysle, ze dobrze by bylo pogonic Angoli z Polski, a pierwszego  tego  nowego,  kumpla  bankstera Morawieckiego - tego calego Koscinskiego,  od liczenia  Polakom pieniedzy w "skarpecie", czyli poza bankami... potem jeszcze takiego jednego Brytola, co chyba jeszcze siedzi w RN  PZU,  a potem sukcesywnie cala reszte  tego calego zlodziejstwa angolskiego i calej tej  PATOLOGII  IMPERIALNEJ  !!!   

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @labirynth 4 marca 2020 16:25
4 marca 2020 22:02

Najwyraźniej E. Rojt  tu was oddelegował. 
A za ten poziom wpisów przysługuje śmieciowa stawka.

 

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 23:06

Przypominam sobie ze studiów, gdy jeden z wykładowców mówił z entuzjazmem i znawstwem o wynalazku Jacquarda z 1805 roku i że tkane, wzorzyste materiały /żakard/ znacznie potaniały dzięki temu. A my, studenci, myśleliśmy jeno o zaborach i Napoleonie. "Bić sie czy nie bić", niepodległość, konspiracja i te sprawy. Ów wykładowca zdawał nam się dziwakiem z księżyca :) Aż mi teraz głupio o tym pisać :)

Skądinąd - uwielbiam żakard. Genialna materia i genialny wynalazek. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gabriel-maciejewski
4 marca 2020 23:14

 "Człowiek zaś sprawujący pieczę nad rozwiązywaniem problemów to pierwszy sekretarz, który tym różni się od cesarza, że ma dostęp do wszystkich informacji."

Natomiast gdy sekretariat chce zmienić sekretarza, odcina go od informacji, po prostu. Sekretarz nie wie, co sie w zasadzie dzieje na podległym mu obszarze, wychodzi na głupka /jeśli zdąży przed pospieszną egzekucją/ i jest unieważniony. Tak było w naszym, dość łagodnym klimacie, z Gomułką i Gierkiem. W innych klimatach sekretarze byli "unieważniani" fizycznie. Szybko i na amen, bez obcyndalania się. 

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Paris 4 marca 2020 21:45
4 marca 2020 23:37

W tym sęk Paris, że sami nie damy rady. Ja pamiętam, jak zacząłem publiczne występować ☺ - a zawsze pisałem tak, jakbym pisał ja, pod nazwiskiem, pomimo mego nicka, zresztą w tym miejscu na SN jest tak samo - gdy pisałem, że tylko wspólny front odmowy na ten europejski syf, to zjednoczenie sił chrześcijańskich zewsząd Europy, tam, gdzie jeszcze jesteśmy. Wtedy miałem taką wizję i nawet w to wierzyłem.

Dzisiaj patrzę już tylko, gdzie za przeproszeniem pierwszy raz dupnie i będzie pierwsza spektakularna ofiara, a potem następne, oczywiście na kontynecie, jak tutaj mówią, czyli w Europie. Tutaj sielanka, cricket, rugby, futbol i tenis, aha, zapomniał bym, pop-kultura, czyli rąbanka muzyczna 24h/7dni. Ba, a ja sobie już nawet wyobrażam sytuację, że nie ma Papieża. Tak. A dlaczego nie? Zwyciężyło chrześcijaństwo (tak z małej litery, bo tym to jest) rewolucyjne, czyli protestanckie, a tam Papieza nie ma. To jest fakt przecież.

I tak ostatnio sobie pomyślałem, że wreszcie znalazłem klucz do tego, do czego to wszystko zmierza. Bo właśnie do tego, że wszyscy będziemy protestantami, czyli normańskimi poganami, jak Brytyjczycy.

zaloguj się by móc komentować

Paris @cbrengland 4 marca 2020 23:37
5 marca 2020 18:14

Fakt...

... pewnie do tego to zmierza,  ale jeszcze nie w tym pokoleniu,  czyli naszym - Twoim i moim,  a co bedzie dalej to jeden Pan Bog wie.

Ale wedlug mojej smialej  "analizy" -  to  slonce zachodzi nad "imperium"... a to ze tam sie bawia i smieja - to moze i dobrze...

... Pan Bog wie co robi, Krzysiu,  

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować