-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Prawne i społeczne konsekwencje bezwstydu

Zanim przejdę do właściwego tematu, chciałem poruszyć jedną istotną kwestię. Oto wczoraj po wyjściu ze studia w Polskim Radio 24 zobaczyłem na korytarzy dwóch ludzi. Jednym z nich był redaktor Łukasz Warzecha. Przywitałem się z jego towarzyszem i wymieniłem swoje nazwisko. I on także się ze mną przywitał. Potem wyciągnąłem rękę w kierunku Warzechy, ale on powiedział, że nie poda mi ręki, ponieważ brzydko o nim kiedyś pisałem. Uśmiałem się serdecznie i na głos z tej demonstracji, a Józef próbował mu tłumaczyć, że jednak nie można się tak zachowywać. Jak widać można. Ja się tu nie będę rozwodził nad savoir – vivre’m, bo nie to jest istotne. Każdy stara się jakoś zachować i to mu wychodzi lepiej lub gorzej. Kłopot prawdziwy polega na tym, że emocje naszych publicystów zostały dawno temu rozbudzone z nadzieją spełnienia, które nie nastąpiło. Ktoś im wmówił, że otwarcie blogosfery, wprowadzenie elementu żywiołowego w miejsce ustawek i drabin, po których się wcześniej wspinali, da im szansę na jeszcze bujniejszy rozwój ich publicystycznych osobowości. Nadzieja ta żywiła się całkiem fałszywym przekonaniem, że w szkołach liderów rzeczywiście kształci się liderów, a system politycznego kształcenia elit dziennikarskich daje efekty powszechnie ważne. Okazało się, że i jedno i drugie jest kłamstwem. I oni tego nie mogą przeżyć. Ja rozumiem, że akurat pan Łukasz jest z całego grona naszych ulubieńców najsłabszy i jego zawsze najłatwiej w coś wkręcić, albo zrobić mu krzywdę na wizji, ale to co napisałem dotyczy wszystkich. Oczywiście, polemizowaliśmy z nimi i były to polemiki ostre. Nigdy jednak żaden z nich nam nie odpowiedział. Nie zrobili tego, bo byli ponad to. A mogli być, bo mieli wyniesione z tych wszystkich szkół liderów gwarancje, że są naprawdę dobrzy. One niestety okazały się fałszywe. Ja nie wiem w ogóle jak można było wierzyć w takie bzdury i mieć nadzieję, że wszyscy, cała blogosfera, dadzą się zepchnąć w nicość i jeszcze uwierzą w to, że są do niczego. Nikt im biedaczkom nie powiedział, że istotne hierarchie tworzą się same i dotyczy to także, a może przede wszystkim organizacji o strykturze sztywnej i pozornie nienaruszalnej, takiej jak na przykład wojsko. Kolega, który zrobił karierę w armii objaśnił mnie kiedyś, dawno temu, gdy byłem jeszcze w szkole, że nie wystarczy mieć gwiazdki na pagonach, by zyskać autorytet i posłuch podwładnych. Powiedział, że hierarchia owszem, jest istotna, ale decydują inne rzeczy. I obaj wiedzieliśmy jakie, bo dobrze się znaliśmy. Tak jest w organizacjach poważnych i to jest stan naturalny, akceptowany przez wszystkich. Oczywiście nie ma on odbicia w żadnych protokołach, ale nie o protokoły tu chodzi. Cóż zaś dopiero mówić o takiej mgławicowej strukturze jak świat stołecznych publicystów i medialnych autorytetów kreowanych z dnia na dzień i zaopatrzonych, jeden w drugiego, w gwarancje fałszywe i nie mające zastosowania nigdzie.

Ja więcej ręki w kierunku Łukasza Warzechy nie wyciągnę. Chcę powiedzieć jednak wyraźnie, że wszyscy oni zasłużyli na takie traktowanie po stokroć. Nie można bowiem otwierać przestrzeni wolnej dyskusji i oczekiwać, że będzie się w niej uczestniczyło na warunkach odmiennych od reszty. Ta metoda zemściła się na nich wszystkich i będzie się mścić dalej.

Teraz do rzeczy. Nie mogę przestać myśleć o tym wczorajszym reportażu. Nie tylko z tego względu, że jest on mocno oszukany i daleki od profesjonalizmu, co zauważyła pantera i inni komentatorzy, a raczej komentatorki. Nie jest bowiem możliwe, bez posiadania bardzo mocnych zabezpieczeń, bezkarne zachowywanie się w taki sposób. Stąd szalenie istotne jest co zrobi wobec takiej sytuacji ministerstwo sprawiedliwości. Józef wczoraj powiedział mi wprost, że ono nic nie zrobi. Ani Ziobro ani Jaki nie zrobią nic, będą tylko demonstrować bezradność. Jeśli zaś PiS przegra wybory TVN po prostu przestanie emitować takie reportaże. Pokazani w tym reportażu ludzie mają gwarancję bezkarności i to jest do wykazania poprzez tak zwane dziennikarskie śledztwo. Niestety nie mogą tego zrobić dziennikarze z TVN, bo okaże się, że prawda nie jest przyjemna dla ludzi, których stacja ta promuje i popiera. Może jednak mógłby się za ten temat wziąć któryś z naszych dziennikarzy, ot choćby redaktor Warzecha. On ma wszystkie potrzebne certyfikaty i zabezpieczenia, żeby ruszyć wprost na tę patologię i ją zdemaskować.

Kwestia kolejna, o wiele ważniejsza. Takie zachowania są możliwe, albowiem elementem organizującym społeczeństwa współczesne stał się bezwstyd. Kiedy prawo nie działało dawniej, albo aparat był skorumpowany, społeczności potrafiły zabezpieczyć się przed takimi kuriozalnymi wybrykami za pomocą ostracyzmu, potępienia, odrzucenia i zawstydzenia sprawców. W ostateczności w grę wchodził samosąd. Dziś mamy epokę bezwstydu i ów bezwstyd kształtuje postawy. Jeśli dodamy do tego jeszcze taką kwestię, że żadnej jawnej czy tajnej organizacji nie zależy na dobru tubylców, będziemy mieli obraz kompletny. Sytuacja jest bez wyjścia, jeśli nie zaangażują się w nią czynniki wyższe, czyli prokurator generalny po prostu. Te zaś się nie zaangażują, albowiem sposób zarządzania państwem jest patologiczny, to znaczy liczy się aparat, a raczej aparacik, a nie dobre samopoczucie obywateli. Ktoś powie, że zawsze tak było. No nie zawsze, bo kiedy partii o nazwie PZPR potrzebne było zdyscyplinowane społeczeństwo wstające jak na komendę o 5.30 z rana, to każdego niesubordynowanego kacyka można było udupić po linii partyjnej, jeśli nie był za mocny rzecz jasna. Wielu ludzi wzdycha z sentymentem do tamtych czasów. Jeszcze więcej osób je przeklina, ale nie zmienia to faktu podstawowego – nie ma dziś żadnej sankcji, która powstrzymałaby przebiegłe i zorganizowane szaleństwo. Takie, któremu nie zależy ani na opinii, ani na karierze, ani na spokoju. I nie mówcie mi, że taka jest cena wolności, bo dobrze wiem co by się stało gdyby ci ludzie zaczęli robić takie numery w Londynie. Udupiono by ich raz dwa i znalazłoby się na to co najmniej 35 paragrafów.

Jest jeszcze inny problem. W dyskusji po reportażu pada stwierdzenie, że nasze państwo jest teoretyczne. To nie jest najgorsze. O wiele straszniejsze jest to, że społeczeństwo też jest teoretyczne. Jesteśmy ludźmi, którzy żyją w świecie wirtualnym i większość z nas nie jest osadzona nigdzie. Związki i relacje między poszczególnymi osobami i rodzinami są fikcyjne i pozbawione elementu odpowiedzialności. Jesteśmy magma, którą zarządzać może, z każdego właściwie szczebla i piętra każdy. Może to być samozwańczy sierżant Jonny Daniels albo rodzina Kościuszko. Byle tylko był naprawdę bezczelny i pewny siebie. Tak nie może być proszę Państwa. Tak po prostu nie może być.

 

Mam jednak prośbę, jeśli ktoś ma jakieś firmowe gadżety, notesy, długopisy, a chciałby się ich pozbyć niech wysyła je na adresowa

Lucyna Aninowska-Maciejewska

Szkoła Podstawowa nr 4

ul. Zielony Rynek 2

05-825 Grodzisk Mazowiecki

Gadżety potrzebne są na nagrody dla dzieci

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl gdzie jest już nowe nagranie o nowej książce

 



tagi: prawo  państwo  mafia  sprawiedliwość 

gabriel-maciejewski
9 maja 2018 08:26
31     3522    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
valser @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 09:14

Warzecha to jednak jest gwiazdor

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 09:17

> Nie można bowiem otwierać przestrzeni wolnej dyskusji i oczekiwać, że
> będzie się w niej uczestniczyło na warunkach odmiennych od reszty. 

To jest sedno. Znani i lubiani (As seen on TV!) uwierzyli, że są wysłannikami wyższych sfer zstępującymi do trzeciego świata grafomanów i pieniaczy zwanych protekcjonalnie blogerami. W tymże świecie, we własnym przekonaniu, byli jakimiś elfami, którym nie wolno wytykać błędów, kalek myślowych, demagogii i tak dalej. Więcej: im nawet nie przyszło do głowy, że nieznana im z gazet i telewizji dwustronna interakcja sprawi, że nagle dostaną informację zwrotną z której wynika wprost, że są zwyczajnie słabi. Strzelili więc focha i wrócili na bezpieczne, etatowe pozycje w tradycyjnych mediach wszelakich. W sumie słusznie. Tam nie dociera szydercze wołanie, że król jest nagi.

 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 09:21

Milewskie wspomina jak administracji rosyjskiej zalezało na obnecności polskiej szlachty na erekcji pomnika Katarzyny II, i był jakiś cudak(Montwiłł?) który namawiał wszystkich na uczestnictwo w odsłonięciu, a na koniec sam się nie pojawił. Korwin nie mógł się nadziwić jak bardzo zostało to przez szlachtę przyjęte ze zrozumieniem, a nawet z pewnym podziwem, że to taki cwaniak.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 09:40

O.T. Jest jakiś deadline na te gadżety dla dzieci?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @przemsa 9 maja 2018 09:17
9 maja 2018 09:40

Otóż to. Umowne elity.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 10:12

Jeśli dodamy do tego jeszcze taką kwestię, że żadnej jawnej czy tajnej organizacji nie zależy na dobru tubylców, będziemy mieli obraz kompletny

no właśnie

zaloguj się by móc komentować

Vester @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 10:33

Świetny wpis, zwłaszcza druga połowa. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 10:55

Społeczeństwo jest teoretyczne. A może nawet nie ma go wcale. Są tylko klany zamieszkujące wspólne terytorium.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @przemsa 9 maja 2018 09:17
9 maja 2018 11:08

Dociera dociera.... Tylko się tym głośno nie chwalą, ale jak mają okazję niepodać komuś ręki, to bohatersko z niej korzystają... Co nam elegancko zrelacjonował gospodarz... Wszystko pamiętają, ale dalej niż własny nos ciągle nie nauczyli się myśleć. Mało tego nawet nie poczuli że nos też mają czymś zapchany... I dłubią w nim jak miętus. Na własną zgubę

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 11:16

Doskonałe. Dzięki.

"Kiedy prawo nie działało dawniej, albo aparat był skorumpowany, społeczności potrafiły zabezpieczyć się przed takimi kuriozalnymi wybrykami za pomocą ostracyzmu, potępienia, odrzucenia i zawstydzenia sprawców. W ostateczności w grę wchodził samosąd."

Jakże bardzo trzeba by było wywieźć wielu takich na kupie gnoju, jak Jagnę z "Chłopów".

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Grzeralts 9 maja 2018 09:40
9 maja 2018 11:31

Na 26 muszą być, czyli najpóźniej 25

zaloguj się by móc komentować



onyx @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 12:19

Szkoda że nie miałeś jakiegoś talonu na zupę, redaktor Warzecha na samo to słowo staje się łagodny jak baranek a oczy zachodzą mu łzami wzruszenia.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @onyx 9 maja 2018 12:19
9 maja 2018 12:21

Jesteś pewien, że to Warzecha? Bo ja widziałem to jakiś czas temu i zdaję mi się, że ktoś inny to napisał ?

zaloguj się by móc komentować

onyx @parasolnikov 9 maja 2018 12:21
9 maja 2018 12:26

Była o tym cała akcja na Twitterze pod haszem #ZupaWarzechy

Tego screena puścił ze stosownym komentarzem M. Kędryna. Komizmu dodaje fakt że to już druga słynna zupa Warzechy bo wcześniej były obiady u Sikorskich. Widać słabość ma taką.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @onyx 9 maja 2018 12:26
9 maja 2018 14:20

Moze wkrotce Warzecha zamiesci dodatek w jakichs "Sieciach" czy "Do Rzeczy" pt. "Obiady Czwartkowe. Moje rozmowy w PGR Chobielin."

zaloguj się by móc komentować


OdysSynLaertesa @onyx 9 maja 2018 12:19
9 maja 2018 15:21

No mówię... Bohater... Każdy gupi może mieć kulturę w paluszku, a on ma w nosie i jeszcze może się tym śmiało pochwalić. Geniusz (i bohater)

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 15:25

Nazwisko ma dobre... Do mieszania w zupie ;)

zaloguj się by móc komentować


Wolfram @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 18:30

Podzielam zdanie Pana Józefa Orła w kwestii czy Minister się za to (reportaż) zabierze czy nie. Nie można wykluczyć  przypadku - niemniej co do zasady - nie.

Co do dziennikarzy też mam wiedzę, że raczej nie - to dłuższy temat - ale dziennikarze żadnej opcji nie zajmują sie sprawami, które: a) nie służą sprecyzowanemu przez mocodawców celowi politycznemu czy propagandowemu,  b)  mogłyby zaszkodzić komu nie powinny. Sprawa, będąca sprawą roku okazuje się z w/w powodów sprawą niemedialną (dosłowny cytat po wizycie pewnego dzienikarza w Prokuraturze Apelacyjnej, kiedy się dowiedział, kto pociąga za sznurki i kto jest w grze - sprawa archiwalna, ale reguła obowiązuje). Podobnie politycy - niezależnie od opcji podkulą ogon. Nie jest to mój pogląd, a wiedza. Jeżeli nawet są życzliwi - to zwykle niewiele mogą, lub sprawa jest wygaszana, gdy dotrze na odpowiednio wysoki szczebel.

zaloguj się by móc komentować

valser @onyx 9 maja 2018 12:19
9 maja 2018 19:20

Mialem kiedys takiego kumpla jak Warzecha. Dostal ksywe "Rowenta". To taka firma co produkuje nowoczesne, wydajne odkurzacze. Ten moj kumpel zasysal wszystko w duzych ilosciach. Tak jak Warzecha.

Po jakims czasie nikt go juz nie zapraszal, bo on pucowal z kazdego talerza, nawet nie swojego. Obciach po prostu.

Dobra wiadomosc jest taka, ze Warzecha czyta Coryllusa, albo mu uprzejmie donoszo.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Wolfram 9 maja 2018 18:30
9 maja 2018 20:06

wygaszanie zawsze jest frapujące, "Medyczne haki WSI' i jakie piękne wygaszenie, do dziś, a i jutro też

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 21:15

" O wiele straszniejsze jest to, że społeczeństwo też jest teoretyczne. Jesteśmy ludźmi, którzy żyją w świecie wirtualnym i większość z nas nie jest osadzona nigdzie. Związki i relacje między poszczególnymi osobami i rodzinami są fikcyjne i pozbawione elementu odpowiedzialności. Jesteśmy magma, którą zarządzać może, z każdego właściwie szczebla i piętra każdy. Może to być samozwańczy sierżant Jonny Daniels albo rodzina Kościuszko."

To prawda. Myślę, że to jest głównie efekt braku wiary wśród ludzi, takiej prawdziwej z której rodzi się miłość do bliźniego, nie pozornej. Bo nawet jeśli ktoś jest niewierzący, a nie będzie odwracał się od tego co dobre - pochodzące od Boga, może zacząć robić dobre rzeczy, a z czasem też pewnie uwierzy. Nie można budować jakiejkolwiek poważnej wspólnoty bez Pana Boga. Ludzie rugując Boga ze swojego życia i stawiając tamy dla Jego działania w ich życiu, stali się jak napisałeś, bezładną magmą w której każdy ciągnie w swoją stronę, aż do wzajemnego zagryzienia i często tu nawet nie chodzi o pieniądze czy władze, ale o - "moje ma być na wierzchu".
Ja wiem, że ktoś może mi powiedzieć, że to jest oczywiste i może bym się postarał nadać troche głębi moim przemyśleniom, ale nie chce być inaczej. Po chrzcie Mieszka ta magma przekształciła się w społeczeństwo, a na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpił proces odwrotny.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 21:17

" Potem wyciągnąłem rękę w kierunku Warzechy, ale on powiedział, że nie poda mi ręki, ponieważ brzydko o nim kiedyś pisałem. Uśmiałem się serdecznie i na głos z tej demonstracji..."

Też się uśmiałem. :)

zaloguj się by móc komentować

onyx @valser 9 maja 2018 19:20
9 maja 2018 21:31

Każdy ma swój krąg zainteresowanych i na pewno donoszą jak jest coś po nazwisku ale ogólnie to nie sądzę że zaglądają sami z siebie. Ja bym na ich miejscu nie zaglądał ;)

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @gabriel-maciejewski
9 maja 2018 22:57

Tutaj, na tym blogu polskojęzycznym jesteśmy w przymierzu ze świętym Wojciechem z Czech, z przed tysiąca lat. Ale moglibyśmy też byc chińczykami, lapończykami z duńskiej Grenlandii, itp.

Jesteśmy przesiąknięci Gwicińskim. Ok.

Forma jest ważna, owszem. Kto oglądał Sinema Paradiso wie co znaczy przemijanie.

Treść..  Dla wszystkich dziadków tutaj zgromadzonych jest w filmie Gran Torino. Tam. dziadek oddaje życie za "fluchtlinga", "przybysza" wg ś.p. Wolniewicza.

Imo nie tylko chrześcijanin ale każdy dziadek może pokazać wnukom, gdzie jest prawda.

W tym świetle walka z ukrytymi rządami jest nadto abstrakcyjna.

 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Kuldahrus 9 maja 2018 21:15
10 maja 2018 00:30

Mam nadzieję, że Ty i pozostali Szanowni Czytelnicy skoncentrują się na meritum poniższgo cytatu a nie na osobie K. Karonia, z którym ks. prof. T. Guz rozmawiał:

"(…) Te główne tezy, a ja bym powiedział, że za taką najważniejszą uznałbym tę tezę taką roboczą dla nas jako katolików, pana Krzysztofa, w postaci konieczności zapoznania się merytorycznego z pozycjami czy stanowiskami ideologicznymi, no, naszych przeciwników czy w ogóle ludzi, którzy odgrywają pierwszorzędną rolę w sferze ideologicznej. I tutaj drodzy państwo, no, z przykrością trzeba stwierdzić, że naszej społecznosci polskiej, pomimo tego że kilkadziesiąt lat byliśmy pod okupacją ideologiczną marksizmu-leninizmu, niestety nie powiodła się droga do zapoznania się z samą istotą marksizmu-leninizmu. W związku z tym, ta dekomunizacja w Polsce idzie tak opornie, że my dotychczas to zajęliśmy się tylko etykietą tego co nam marksizm-leninizm zaserwował, to znaczy zmieniamy nazwy ulic, pozbawiamy czy zniżamy ubecji renty czy emerytury, ale to są wszystko, drodzy państwo, zabiegi etykietowe. To nie są zabiegi ideowe, istotowe, tak jak zrozumieliśmy zapewne z obydwu naszych tutaj wypowiedzi. I dlatego też z tym się wiąże odpowiedź na pytanie pana Krzysztofa.

Drodzy państwo, boję się nawet tego co powiem sam, ale nasza edukacja do chwili obecnej, szeroko pojęta, łącznie ze światem uniwersyteckiej nauki, jest w prawie stu procentach marksistowsko-leninowska i neomarksistowska. Jest prawie w stu procentach, czyli, i tutaj jestem ogromnie, ogromnie, wdzięczny panu Krzysztofowi, że wskazuje nam na istotny brak w aktualnej postaci polskiego katolicyzmu. Co to jest za istotny brak? Wielu katolików-Polaków myśli, że zwycięży mocą wiary katolickiej bez konieczności ukształtowania swojego rozumu na miarę tej wiary. Czyli co to oznacza dla systemu edukacji w Polsce, że system edukacji w Polsce powinien być ex definitione tłumaczeniem treści wiary katolickiej na język
poszczególnych nauk, w które wprowadzamy racjonalność Polaków? Co to oznacza? Kochani państwo, zasada, jedna z naczelnych zasad katolickiej doktryny brzmi: gratia supponit naturam, czyli łaska wiary - i myślę, że pan Krzysztof pod tym pojęciem religii i katolicyzmu to miał na myśli, że łaska wiary, ona zakłada adekwatną dyspozycję naszej natury a nauka dotyka poziomu rozumu. Czyli zobaczcie, drodzy państwo, że jeżeli my mamy w Polsce, aktualnie, prawie w stu procentach po marksistowsku i neomarksistowsko określoną racjonalność Polaków-katolików, to jeżeli my zestawimy ten typ racjonalności z treścią wiary katolickiej, to jesteśmy stworzeniami w tym wszechświecie najbardziej godnymi pożałowania. Bo większego paradoksu, kochani państwo, jak bycia katolikiem i na każdym etapie kształcenia zgodzenia się na marksizm i neomarksizm być nie może. W dziejach świata, żadna ideologia, włącznie z socjalizmem rasistowskim Trzeciej Rzeszy Niemieckiej, nie wypracowała większego paradoksu.

Więc, najkrócej mówiąc, pan Krzysztof, jak świetny chirurg, dotyka ostrzem, po prostu dotyka ostrzem tej płaszczyzny naszego bytowania, czyli naszego polskiego rozumu, który przeżywa rozpad. Który jest ruiną. Bo tak jak państwu króciutko, z pomocą najważniejszych pojęć, które nauka światowa wypracowała nam na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, chciałem państwu ukazać jak zrujnowaną jest racjonalność marksistowska. I my dzisiaj, w majestacie prawa polskiego, na wszystkich poziomach edukacji, do chwili obecnej, chyba, że coś panu Krzysztofowi przed przybyciem na tę konferencję, na to spotkanie się coś udało poruszyć w systemie polskiej edukacji, ale przynajmniej ja jeszcze o tym nie słyszałem, może po spotkaniu się dowiem, ale powiem państwu, że my jesteśmy - w sferze naszego rozumu polskiego, zrujnowani. Rujnowano nas przez okres zaborów, rujnowano nas przez okres Drugiej Wojny Światowej, rujnowano nas w okresie Peerelu, ale kochani państwo, z taką agresywnością rujnowania naszego polskiego intelektu, z jaką my od osiemdziesiątego dziewiątego roku mamy do czynienia, to powiem państwu odpowiedzialnie, że nigdy polski rozum nie stał przed takim wyzwaniem. Czyli, innymi słowy: jeżeli nie spełnimy dwóch misji, do których tak wzywa nas treść dzisiejszego spotkania i nasz wspaniały pan Krzysztof, czyli jeżeli nie zapoznamy się z pozycjami ideologicznymi przeciwników naszego rozumu i
treści naszej wiary katolickiej
, i jeżeli nie będziemy kultywować w polskim systemie edukacji takiej edukacji, która w sensie kształcenia i wychowania jest godna naszej natury i godna naszej wiary, to Polska, kochani, stacza się po równi pochyłej i z prędkością odpowiedniego
przyspieszenia, żeby być na scenie świata totalną ruiną
. Intelektualną. I sądzę, że obecność państwa tutaj i te nasze skromne inspiracje, że one się przyczynią do tego, że zechcemy - zechcemy tworzyć konstruktywnie naszą racjonalność, ale w oparciu o wielkie pryncypia prawdziwej nauki i w szczególności o pryncypia oficjalnej nauki Kościoła świętego Rzymskokatolickiego. Tak, że bardzo serdecznie dziękuję i uważam, że to, to jest ten
kierunek w którym powinnismy iść i na pewno wtedy Polska będzie wielka, bo my mamy, jeżeli chodzi o mój, taki szacunek, sprawności intelektu Polaków, to ja jestem zdumiony jak błyskawicznie Polska pojmuje pewne rzeczy. Pan Krzysztof jest tego przykładem, państwo jesteście przykładem (…).".

https://youtu.be/XzMjGJHrp7o?t=1h52m29s

(wyróżnienia w tekście moje).

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Zadziorny-Mietek 10 maja 2018 00:30
10 maja 2018 08:13

Mietku ile książek własnym staraniem wydał Karoń? I w jaki sposób zmieniły one w Polakach to neomarksistowskie skrzywienie? Możesz podać kilka tytułów? Jeśli nie możesz, to z łaski swojej nie zasłaniaj Karonia księdzem Guzem, bo się tak wku...wię jak jeszcze nigdy. 

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować