-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Pomiędzy wolnością a gwarancją

Dlaczego tak, a nie – pomiędzy wolnością a niewolą? Otóż dlatego, że słowo gwarancja i słowo niewola są jednoznaczne w wielu bardzo przypadkach. Człowiek bowiem bywa, mam wrażenie, że zawsze, ale nie chcę przesadzać, niewolnikiem gwarancji. Pisaliśmy tu już wielokrotnie o gwarancjach politycznych, które są zwykle pułapkami, ale nigdy nie pisaliśmy o gwarancjach osobistych, które są przecież tym samym. No to poświęćmy może chwilę temu zagadnieniu.

Ludzie są niewolnikami gwarancji sukcesu, których udzielają im inni ludzie, mający – w teorii przynajmniej dobre intencje. To jest pułapka, w którą ludzie – pozornie przytomni i pozornie inteligentni łapią się najczęściej. Nikt nikomu nie może udzielić żadnych gwarancji – tak brzmi najbardziej podstawowa z prawd i z takim założeniem zawsze powinniśmy przystępować do działania. Szczególnie zaś dotyczy to gwarancji sukcesu. Może jedynie próbować, zwykle z miernym skutkiem, zamarkować jakąś skuteczność, poprzez wyróżnienie takiego biednego frajera jakimiś atrybutami jednoznacznie się z sukcesem kojarzącymi. To się jednak zawsze kończy kompromitacją, albowiem odbiera człowiekowi wiarygodność. Jak to – zawoła ktoś? To niemożliwe! Jak atrybuty sukcesu mogą odbierać wiarygodność?! Najlepszym przykładem jest Janusz Józefowicz, który w latach 90-tych pojechał na Brodway wystawić swój spektakl zatytułowany „Metro”. On tam pojechał nie po to, by zaimponować Amerykanom swoimi aranżacjami, ale po to, by zaimponować Polakom tym, że był na Brodwayu. To przedstawienie grane było długie lata i ktoś może powiedzieć, że Józefowicz odniósł sukces. Aha, sukces – przez całe życie kojarzyć się z jednym tylko spektaklem – też mi sukces dla artysty. No, ale niech tam. W mojej ocenie to kompromitacja. To, że pan Józefowicz dojechał na tym do sutej emerytury, cieszy go zapewne bardzo, ale jest też nauczką dla innych, że taki numer można zrobić tylko raz. I to przy dużym zabezpieczeniu medialnym. A do tego w czasach, kiedy to media są w całości właściwie kontrolowane. W chwili obecnej ilość stacji, a także możliwości jakie daje internet, odbierają całkowicie sens promocji medialnej, no chyba, że adresujemy ją, a także produkt, do najbardziej prymitywnej grupy odbiorców. W takich wypadkach jednak trzeba bardzo uważać, żeby nie przekroczyć granicy kompromitacji. Dlatego właśnie ktoś wpadł na pomysł, że nie ma sensu lansować naturszczyków śpiewających disco polo, trzeba do tego zaangażować aktora. I tak powstał Sławomir. Stąd bierze się także sukces piosenki „Ona tańczy dla mnie”, bo to jest wizualizacja marzeń każdego byłego traktorzysty z upadłego PGR-u – goła baba na rurze, tylko dla niego. Utwór ten – o czym trzeba pamiętać – jest kamieniem granicznym między popularnością a kompromitacją. Za nim są już tylko siostry Godlewskie.

No, ale my tu nie gawędzimy o odbiorcy, snującym marzenia na temat gołych bab na rurze, a na pewno nie o takim, który się do tego przyzna. Mówimy o odbiorcy z pretensjami, do którego muszą trafić ludzie oferujący przekaz ambitny, artystycznie i intelektualnie dojrzały i świeży. No i rzecz jasna oszukany, bo żadna z organizacji kontrolujących dystrybucję nie może wpuścić opatrzonego takimi cechami produktu na rynek. Autentyczny produkt zdewastowałby segmenty rynku i utrudniłby dystrybucję na uświęconych do tej pory zasadach. Produkt więc, o którym mówimy, musi być z istoty oszukany, to znaczy musi coś udawać. Największym bowiem niebezpieczeństwem dla ludzi kontrolujących dystrybucję jest niejawne porozumienie czytelnika z autorem, dokonane w obszarach i zakresach określanych jako ironia. Jeśli autor i czytelnicy wypracują własny język, kod porozumień i podważać zaczną znaczenia słów i zjawisk ułatwiających dystrybucję, to koniec. Naprawdę koniec. Tak więc pomiędzy autorem a czytelnikiem musi zawsze stać pośrednik. Autor zaś nie może czuć się zbyt pewnie i nie może być za bardzo samodzielny. Musi za to odczuwać satysfakcję i bezpieczeństwo z tego tytułu, że udzielono mu gwarancji. Co to znaczy w praktyce? No tyle, że zrobił sobie zdjęcie z ważnym profesorem, albo załatwili mu wykład w jakimś prestiżowym miejscu, na przykład w sali kongresowej. On wtedy wie, że jest dla kogoś ważny. No i ma gwarancję, że jest mądrzejszy od czytelnika, którego albo nigdy nie zobaczy na oczy, albo zobaczy, ale będzie to ktoś celowo wybrany i wypreparowany z tłumu. Ewentualnie w grę wchodzić może jakiś wariat, który się skompromituje, kiedy tylko otworzy usta.

W zasadzie można powyższe rozważania zredukować do formuły następującej – gwarancje udzielane autorom służą do ich ubezwłasnowolnienia. Czy autorzy to rozumieją? Rzecz jasna nie, bo człowiek jest bezradny wobec udzielanych mu gwarancji. Poza tym gwarancje udzielane są systemowo – organizacje wyłaniają spośród siebie ludzi, którzy mają na rynku treści odegrać wybitnych autorów. Ich właśnie zaopatruje się w charyzmaty i czeka się na efekt w postaci zbiorowej hipnozy tłumu. Ten moment zawsze lubię najbardziej, bo po pół godzinie spędzonej w towarzystwie takiego autora ludzie zaczynają ziewać i rozglądają się niepewnie dookoła. Kreacja taka trwa góra kilka lat, kosztuje sporo i jest – co widać gołym okiem – całkowicie niesamodzielna. To znaczy, żeby dalej żarło, trzeba łączyć różne kreacje – Mroza z Bondą, Sumlińskiego z Budzyńskim, trzeba tworzyć całe plejady sław i sekwencje genialności, bo jeden geniusz, który ma wykłady w prestiżowych salach i otoczony jest samymi „popadniętymi w zamyślenie” mędrcami nie uciągnie tego wózka z propagandą.

Czy to się kiedyś skończy? Nigdy. Prędzej zamkną rynek, tak jak zamknięty został i unieważniony rynek sztuki sakralnej. Niebezpieczeństwo, że lokalny artysta przy wsparciu proboszcza, albo biskupa zacznie błyszczeć i zwracać na siebie uwagę wiernych, a potem nie tylko ich, ale także ludzi wpływowych w różnych środowiskach było zbyt wielkie. No, a poza tym dwóch takich artystów, to już rynek, który jest całkowicie poza kontrolą, a to jest przecież w myśl współczesnych zasad biznesu, organizacja przestępcza, która nie powinna istnieć. To się powoli zmienia, o czym możemy przekonać się my sami, tutaj w Szkole nawigatorów, ale czy się zmieni tego nie wiemy. Zawsze bowiem można – za pomocą wynajętych specjalistów z różnych dziedzin – wmówić ludziom, że ich oceny estetyczne są w najlepszym razie błędne, jeśli nie kompromitujące. Dla słabych umysłów, to jest wystarczający cios, i wystarczająca kara. Nie wytrzymają tego i powrócą do swoich starych, pewnych i gwarantowanych ekscytacji. I jeszcze będą wołać, że są wolni.

 

Na dziś to tyle, wyjeżdżam na cały dzień.



tagi: sukces  wolność  rynek treści  gwarancja 

gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 10:12
48     2945    18 zaloguj sie by polubić
komentarze:
matthias @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 11:21

Z racji obowiązków rodzinnych chodzę ostatnio na niedzielną mszę do Dominikanów w Rzeszowie. Kościół jest nowy, ozdobiony ikonami. Nie jestem fachowcem, ale mnie się te ikony po prostu podobają. Na ostatniej mszy prezentowano najnowsze nabytki - ikony Archaniołów: Michała i Gabriela oraz Matkę Bożą. Może Kościół da radę podnieść się z dołka i wytworzy swoją przestrzeń w sztuce?

Poniżej link z galerii Klasztoru:

Ikony - Dominikanie, Rzeszów

Niestety, w galerii nie ma jeszcze nowych nabytków.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 11:33

> odbiorcy z pretensjami, do którego muszą trafić ludzie oferujący przekaz ambitny, artystycznie i intelektualnie dojrzały i świeży. No i rzecz jasna oszukany, bo żadna z organizacji kontrolujących dystrybucję nie może wpuścić opatrzonego takimi cechami produktu na rynek. Autentyczny produkt zdewastowałby segmenty rynku i utrudniłby dystrybucję na uświęconych do tej pory zasadach. ... Największym bowiem niebezpieczeństwem dla ludzi kontrolujących dystrybucję jest niejawne porozumienie czytelnika z autorem, dokonane w obszarach i zakresach określanych jako ironia. Jeśli autor i czytelnicy wypracują własny język, kod porozumień i podważać zaczną znaczenia słów i zjawisk ułatwiających dystrybucję, to koniec. ... Tak więc pomiędzy autorem a czytelnikiem musi zawsze stać pośrednik.

Dziękuję. Wezmę sobie :)

 

> gwarancje udzielane autorom służą do ich ubezwłasnowolnienia.

Kiedyś Pan Parasolnikov napisał coś podobnego:

Jak umowa jest

spisana, ma mnóstwo pieczątek, podpisów, aneksów, ustaleń - to nie zostanie dotrzymana

spisana - najpewniej nie zostanie dotrzymana

ustalona ustnie z klepniętą rączką - najpewniej zostanie dotrzymana

ustalona skinięciem, warknięciem, charknięciem - zostanie dotrzymana :)

 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 11:50

z tym tańcem na rurze, przyznaję się... ale ja w końcu małpiszon jestem jak widać na załączonym obrazku... warto i należy przypomnieć, stare powiedzenie, że świat się kręci wokół d**y... co jest prawdą oczywistą jako, że walka o d**ę jest ważniejsz od walki o ogień... a kto ma wątpliwości niech uważnie obejrzy film pt. "Walka o ogień" uważnie i ze zrozumieniem... ok wypuściłem swoje małpie fantazje a teraz czas na intelektualne... jak byłem młody i głupi to uwierzyłem w romantyzm i kobiece orgazmy od samych westchnień... zacząłem dorastać wtedy gdy zaczęła docierać do mnie prawda o tym świecie kręcącym się wokół d**y (swoją drogą, znowu okazuje się, że jak się nie obejrzysz d**a zawsze z tyłu... ;-) ) to odkrycie było deczko traumatyczne dla mnie ale co cię nie zabije to cię wzmocni, nieprawdaż ;-) z czasem odkryłem, że istotny jest promień, zasięga zataczanyk kręgów wokół w/w d**y bo jeżeli ciasno i ściśle krążysz to zawężasz swój świat do w/w d**y jak promień jest większy to możesz znalezc się w lesie i zauważyć problem kornika drukarza, odstrzału dzików i czterech liter latającego (na miotłach) bajzlu z senyszyn, środą czy inną spurek... dopiero dłuższy promień zakreślany wokół wciąż tejże samej d**y pozwala zauważyć związek pomiędzy freskami mistrza Buonarotti a geometrią sferyczną albo związki rytmicznego tańca roznegliżowanej damy na rurze z zapisem nutowym czy chorałami gregoriańskimi... ciekawe czy taka diduszko pitoląca o  tzw. neutralności światopoglądowej  potrafi zrozumieć związek (w znakomitej większości sakralnego przecierz) malarstwa renesansu ze spełnianem erotycznych marzeń swojego jakimś cudem zmartwychwstałego małżonka...  czy przypadkiem feminizujace matrony nie marzą o tym aby zatańczyć na rurze dla jakiegoś adonisa tylko, że mają za mało kasy na to albo męski rynek matrymonialny jest przez nie same wykastrowany ?  ale  dałem czadu... pewnie posypią się na mnie gromy i połajanki ale ja  prosta małpa jestem i tyle... ale podczas pisania niniejszego tekstu przyświecały mi wyższe cele...

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @matthias 17 grudnia 2019 11:21
17 grudnia 2019 11:53

hmmm sam Jezus powiedział do Piotra... "a bramy piekielne go nie przemogą..."  na niniejszym blogu mam uzdolnionych artystów, może jakaś ściepa i zamówienie by się znalazło...

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 12:10

Sztuka sakralna to przede wszystkim architektura. Od kilkudziesięciu lat "modernistyczne" kościoły mają w większości tak ohydne formy że żaden, najpiękniejszy obraz im nie pomoże. Tu najpierw musi się dokonać zwrot. najbiedniejsza, rozsypujaca kapliczka jest milion razy pięniejsza niż te potworki stawiane w latach 80, 90.  Ale tu jest o wiele trudniej niż w malarstwie, bo u nas nikt nie uczy architektury historycznej (nie myliś z historią architektury).

Swoją drogą nigdy nie czytałem żadnej syntezy tłumaczącej kto i po co tak drastycznie przestawił wajchę w estetyce architektonicznej i alaczego architektura historyzująca musiała umrzeć.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Zyszko 17 grudnia 2019 12:10
17 grudnia 2019 12:35

http://www.designalive.pl/archikony-lecorbusier_leronchamp/

 

Pierwowzór kościoła Arka Pana, zbudowanego w wyniku walki o krzyż w Nowej Hucie.

.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Zyszko 17 grudnia 2019 12:10
17 grudnia 2019 12:44

Przestawił ją ten, kto najmocniej rozpycha się w Ziemi Świętej. Cieszy się, rzecz jasna, wsparciem licznych sojuszników. Do tego grona należała ekipa, która dokonała rozbiorów, przeprowadziła zamach na prezydenta Narutowicza.

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @Maryla-Sztajer 17 grudnia 2019 12:35
17 grudnia 2019 13:10

tzw. drobna różnica :)

A tu gargamele z mojego fyrtla

https://gloswielkopolski.pl/biskup-plakal-gdy-konsekrowal-najbrzydsze-koscioly-w-polsce-i-w-poznaniu-zdjecia/ga/c9-3515969/zd/4032193

 

A potem wycieczka na stare miasto 

https://www.miastopoznaj.pl/blogi/z-poznania/4298-10-najpiekniejszych-i-najcenniejszych-poznanskich-kosciolow

 

i nawet idiota  zauważy że "coś tu się stało", a jednak nikt nie pyta dlaczego. "konieczność dziejowa"?

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @krzysztof-laskowski 17 grudnia 2019 12:44
17 grudnia 2019 13:17

Sprawa dotyczy nie tylko architektury sakralnej, ale odczłowieczenia  całego budownictwa.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 13:36

Józefowicz na Brodwayu dał siedem przedstawień po czem w kraju grano "Metro" jeszcze wiele lat. I te lata grania to jest, prócz kasy, jakaś miara sukcesu, przynajmniej dla mnie. Sukcesu przez duże "S." Wystąpił też w paru filmach w ciekawych kreacjach, które bardzo lubię albo inaczej bardzo mi się podobają jako styl gry. Ale skoro o wolności i gwarancjach, a także o sukcesie, to może sięgnijmy do opery. Akurat Opera Królewska wystawia sztukę:

IL BARBIERE DI SIVIGLIA / GIOACCHINO ROSSINI (PREMIERA)

https://operakrolewska.pl/wp-content/uploads/2019/07/il_barbiere_-860x485.jpgźródło zdjęcia

Rzućmy okiem na okoliczności jej powstania

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Cyrulik_sewilski_(opera):

"Jeszcze w trakcie pracy nad wystawieniem Torvalda i Dorliski w Teatro Valle książę Francesco Sforza Cesarini, impresario konkurencyjnego Teatro Argentina, zaproponował Rossiniemu skomponowanie opery komicznej. Kontrakt został podpisany 15 grudnia 1815 roku. Kompozytor zobowiązał się za cenę 400 skudów rzymskich[a] napisać w ciągu miesiąca operę do libretta nowego lub starego, wskazanego przez impresaria, przeprowadzić w nim zmiany, jeśli okażą się konieczne dla dobrego wykonania i „wygody panów śpiewaków”, kierować próbami oraz wziąć udział w trzech pierwszych przedstawieniach jako dyrygent orkiestry. Opera miała zostać wystawiona jako druga w stagione (wł. sezonie) zimowym; termin premiery został ustalony w przybliżeniu na 5 lutego. Po wielu trudnościach impresario skompletował jednak zespół dopiero 20 grudnia i przystąpiono do przygotowania opery inauguracyjnej, na którą wybrano Włoszkę w Algierze. Ostatecznie stagione zostało otwarte z dwutygodniowym opóźnieniem 13 stycznia 1816 roku.

Tekst libretta, zamówiony u Jacopo Feriettiego, czołowego ówczesnego librecisty rzymskiego, Cesarini odrzucił jako nonsensowny i zbyt wulgarny. Rossini zaproponował wówczas, by zwrócić się do Sterbiniego, autora niezbyt udanego libretta do Torvalda i Dorliski. Ponieważ czas naglił, książę Sforza Cesarini, rad nierad, zgodził się na niego. Sterbini podjął się zadania, jak sam stwierdził: niechętnie, jedynie na prośbę księcia i nalegania maestro Rossiniego. Zobowiązał się dostarczyć libretto w ciągu 12 dni. Słowa dotrzymał. Rozpoczął pracę 18 stycznia; pierwszy akt ukończył 25, a drugi – 29 dnia tego miesiąca.

Tematu do libretta dostarczyła znana komedia Cyrulik sewilski (Le barbier de Seville) Piotra Augustyna Caron de Beaumarchais (1732-1799). Komedia była wielokrotnie przenoszona na scenę operową. Z licznych adaptacji największy sukces odniósł Cyrulik sewilski Giovanniego Paisella. Po premierze w Petersburgu opera opanowała wszystkie ważniejsze sceny Europy. W 1785 roku była wystawiona w Warszawie. Gdy Rossini przystępował do pracy, od przeszło trzydziestu lat święciła tryumfy na scenach włoskich. Zważywszy na wielką popularność utworu kompozytora tarenckiego, krok Rossiniego mógł zostać poczytany za objaw zarozumiałości albo nawet zuchwalstwa. Świadom tego Rossini poprzedził libretto "Wyjaśnieniem dla Publiczności", w którym zaznaczył, że przez szacunek dla Paisella zdecydował się dać swej operze tytuł Almaviva ossia la precauzione inutile (Almaviva, czyli daremna przezorność).

W literaturze przedmiotu panują rozbieżności na temat czasu, jaki zajęło Rossiniemu napisanie muzyki do Cyrulika. D'Ortigue, na podstawie relacji Manuela Garcii, podaje, że było to osiem dni. Rossini nie umiał dokładnie określić liczby dni. Fetisowi odpowiedział, że dwanaście, Wagnerowi w 1860 roku, że trzynaście. Wydaje się, że skomponowanie i zinstrumentalizowanie 600-stronicowej partytury wymagało więcej czasu. Sterbini rozpoczął pisanie libretta 18 stycznia. Rossini mógł pisać operę na raty w miarę otrzymywania gotowych fragmentów tekstu. 6 lutego dostarczył partyturę pierwszego aktu. 7 lutego rozpoczęły się próby tegoż aktu. Próby aktu drugiego mogły się zacząć, nawet wobec daty premiery pomiędzy 10 a 12 lutego, ponieważ w akcie tym nie bierze udziału chór i w rezultacie przygotowanie drugiego aktu wymaga mniej czasu. W zależności od przyjętych założeń przyjmuje się, że napisanie muzyki zajęło Rossiniemu 19–20 lub 24–25 dni.

Data premiery długo była kwestią sporną. Żaden rzymski dziennik nie przyniósł bowiem informacji o premierze ani jakiejkolwiek recenzji z opery. Większość autorów wnioskowała z postanowień kontraktu i przyjmowała za datę premiery 5 lutego 1816 roku, ewentualnie 6 lub 16 lutego. Właściwą datę 20 lutego ustalił dopiero muzykolog E. Celani na podstawie odnalezionego diariusza melomana rzymskiego, księcia Agostina Chigi. Datę tę potwierdza diariusz hr. Cesare Gallo z Osimo, obecnego na prawykonaniu Cyrulika.

Premiera opery zakończyła się całkowitym niepowodzeniem. Przedstawienie z trudem dobiegło końca przy akompaniamencie krzyków i gwizdów. Umieszczone na wstępie "Wyjaśnienie dla Publiczności" nie przyniosło rezultatu. Zwolennicy opery Paisella postanowili dać „zuchwalcowi” z Pesaro nauczkę. Zwolennikom Paisella przyszli z pomocą zwolennicy konkurencyjnego Teatro Valle, którzy już wcześniej próbowali doprowadzić do fiaska Włoszki w Algierze.

Pierwszy incydent zdarzył się, gdy po wyjściu z domu Don Bartola Almaviva miał śpiewać kawatynę miłosną. Wykonujący rolę Almavivy Manuel Garcia wszedł na scenę z rozstrojoną gitarą, na której miał sobie akompaniować, i zaczął ją stroić na scenie, co wywołało huragany śmiechu. Zdeprymowany Garcia zaśpiewał słabo, co wywołało gwizdy i ironiczne docinki. Zgiełk ustał, gdy w oknie pojawiła się ciesząca się sympatią rzymian Righetti-Giorgi. Publiczność oczekiwała od niej dłuższej arii, gdy więc, wykonawszy krótką frazę, zniknęła, znowu rozległy się gwizdy. Brawurowy duet Figaro-Almaviva przeszedł bez echa. Wrzawa wybuchła ponownie podczas duetu Figaro-Rozyna, a finał pierwszego aktu rozgrywał się już przy nieustannych gwizdach i niewybrednych okrzykach. Po pierwszym akcie Rossini począł oklaskiwać aktorów, co wielu widzów odebrało jako afront ze strony kompozytora i podnietę do dalszych ekscesów.

Następnego dnia Rossini nie poszedł do teatru pod pretekstem (udawanej) choroby. Późnym wieczorem przed jego domem zebrały się wiwatujące na jego cześć tłumy, a wielu przyjaciół gratulowało mu Cyrulika. Drugie przedstawienie, wysłuchane w spokoju, zmieniło osąd publiczności, ugruntowany jeszcze przez kolejne, trzecie wystawienie. Nie był to jednak jeszcze pełen sukces. Sezon miał się już bowiem ku końcowi i w jego ramach opera miała być wystawiona już tylko kilka razy. Do ponownego jej wystawienia w Neapolu doszło po pięciu latach.

Również premiery na scenach europejskich nie od razu przyniosły Cyrulikowi pełne uznanie. Wiosną 1818 roku opera została wystawiona w Londynie; miejscowa prasa oceniła, że nie ma powodów, aby miała dłużej utrzymywać się przy życiu. Jeszcze gorzej było w Paryżu, gdzie po wystawieniu utworu jesienią 1819 roku, krytycy ocenili muzykę jako hałaśliwą i wymuszoną, a operę uznali za artystycznie słabszą od Cyrulika Paisella. Wyrażając zadowolenie ze wznowienia opery Paisella, wielki dziennik paryski Le Jouranl des Débats stwierdzał w numerze z 29 października: W ten sposób triumf Paisella nad jego konkurentem będzie już nie tylko pewniejszy, ale i uroczystszy. Okazało się jednak, że Cyrulik Rossiniego z każdym dniem zyskiwał na popularności, a Cyrulik Paisella tracił. Na trzecim przedstawieniu teatr świecił pustkami, czwarte nie odbyło się już wcale. Pierwsze przedstawienia Cyrulika Rossiniego w Niemczech również nie przyniosły mu sukcesu, a krytyka uznała utwór za słabszy od Włoszki w Algierze. Stolicą, która przyjęła operę z entuzjazmem był natomiast Wiedeń. Hegel po obejrzeniu Cyrulika w tym mieście we wrześniu 1824 roku pisał do rodziny: Wysłuchałem „Cyrulika” Rossiniego po raz drugi. Widocznie mój gust bardzo się popsuł, skoro ten Figaro wydaje mi się bardziej atrakcyjny od Figara z „Wesela” Mozartowskiego. W Warszawie operę wystawiono w 1825 roku; spotkała się tam wówczas z entuzjastycznym przyjęciem. Piętnastoletni Chopin napisał w tym czasie poloneza na tematy z Cyrulika".

 

Nie wiem czy ktoś Rossiniemu udzielał gwarancji ale bez wolności i zaufania, o pieniądzach nie wspominam, nie byłoby tego sukcesu. Sukcesu przez duże "S".

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Zyszko 17 grudnia 2019 13:10
17 grudnia 2019 13:41

https://images.app.goo.gl/4T1EvbXhXzk9Z9DK7

 

Są jeszcze szlaki architektury drewnianej sakralnej. Niektóre budynki bardzo stare. Jakoś nie spłonęły jak te dwory modrzewiowe.

Pozdrawiam :)

.

 

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @Maryla-Sztajer 17 grudnia 2019 13:41
17 grudnia 2019 14:06

Tak, po prostu piękne. Ostatnio spotkałem pana który zajmuje się konserwacją takich kościołów. Coś niesamowitego - konstrukcja drewniana z XV wieku zachowana w dobrym stanie.  Drewno ścinane w 40 st. mrozie (są podobno metody naukowe żeby to sprawdzić) jest wytrzymałe jak cholera. Ale więcej pewnie gospodarz by napisał. Ja w każdym razie uwielbiam architekturę drewnianą w każdej postaci.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Zyszko 17 grudnia 2019 14:06
17 grudnia 2019 14:49

No może by i napisał...

Miałam ,,drewno,, w LO na zajtech, ale nic nie pamiętam.

.

 

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 18:10

"Najlepszym przykładem jest Janusz Józefowicz, który w latach 90-tych pojechał na Brodway wystawić swój spektakl zatytułowany „Metro”. On tam pojechał nie po to, by zaimponować Amerykanom swoimi aranżacjami, ale po to, by zaimponować Polakom tym, że był na Brodwayu. To przedstawienie grane było długie lata i ktoś może powiedzieć, że Józefowicz odniósł sukces."

Janusz Jozefowicz - ziec podpulkownika Boleslawa Urbanskiego, zmontowal za pieniadze Wiktora Kubiaka [to ten co pomagal Januszowi Lewandowskiemu przeksztalcac Polske wlasnosciowo] widowisko, ktore mialo pocieszac aspirujacych. To mialo byc cos w rodzaju takiego polskiego "West Side Story".

Aspirujacy musze miec zawsze jakies centrum, punkt odniesienia, do ktorego sie odwoluja. Jak np Anna Mucha, ktora petala sie w wytartym palteczku na planie filmowym Stevena Spielberga, a potem nawet studiowala w nowojorskiej szkole filmowej Lee Strasberga.

"Metro" bylo grane na Broadwayu od 16 kwietnia 1992, reklamowano je w amerykanskich gazetach pod haslem "Ulice Europy pełne są marzeń, niech wolność tańczy i śpiewa" [cytat z wikipedii]. Mit i slogan zawsze jest potrzebny zeby przypudrowac smutna rzeczywistosc. W tym czasie juz wjezdzaly bludozery zachodnich korporacji i bankow na postkomunistyczne pobojowisko, masowo zwalniano z pracy ludzi i likwidowano w Polsce przemysl.

Amerykanie poklepali szyderczo tworcow "Metra" po plecach i pokazali gdzie jest ich miejsce. Po 10 dniach od premiery zwineli ich z afiszy i tworcy pojechali przedstawiac nad Wisla.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Brzoza 17 grudnia 2019 11:33
17 grudnia 2019 18:52

analizowaliśmy relacje umowne między rożnymi podmiotami/bytami i wniosek jest taki: jak zaczyna się nałanianie do podpisywania czegoś tam to intencje są zupełnie inne [przeciwstawne] do deklarowanych, i zawsze kończy się to tragediami, a jak do gry wchodzą pośrednicy tj. prawnicy to już wszelkie granice przyzwoitości są przekraczane; - jedeny cel to oszukać/orżnąć frajera

zaloguj się by móc komentować



Kuldahrus @gabriel-maciejewski
17 grudnia 2019 20:34

" To się powoli zmienia, o czym możemy przekonać się my sami, tutaj w Szkole nawigatorów, ale czy się zmieni tego nie wiemy."

Mam nadzieję, że się zmieni, oby jak najszybciej.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Szczodrocha33 17 grudnia 2019 18:10
17 grudnia 2019 21:30

Pieeekna  "kariera"...

...  tego detego  "artysty" od jednego przedstawienia  !!!

Mial farta niesamowitego, dzisiaj taki  czerstwy numer nawet nie ma szans zaistniec... no i on sam z ta swoja Nataszka  moze jakos tez na tym wyszedl, ale jeszcze jak skoncza ci  "artysci" to sie jeszcze okaze.  Wylansowany przez niego  WYJEC,  ta cala Gorniaczka  juz z nastoletnim synem  "dorabia"  na "pudelku"  coby koniec z koncem zwiazac.

 

A dzisiaj...

... coz, niewiele sie zmienilo.  Na  POPiS'owe  pobojowisko  tez wjezdzaja buldozery... budowany zamek w Puszczy Noteckiej, o ktorym  "cicho jak makiem zasial"...  albo wlasnie rozpoczeta  BEZ  ZGODY  SPOLECZNOSCI  LOKALNEJ  budowa lotniska kolo Baranowa.  Jeszcze w czerwcu tego roku, kiedy przejezdzalam tamtedy  nie bylo nawet sladu,  a dzis - na wlasne oczy widzialam - w szczerym polu posrod gospodarstw rolnych  kolo  Wiskitek  JUZ  budowany  OGROMNY  MOLOCH,  bodaj 3 albo 4 kondygnacja.  Do budowy tej MEGA  BUDOWLI prowadzi szeroka, swiezo polozona, rowniotka droga asfaltowa -  najlepsza bodaj w calej gminie  !!!

Wiec tak sie  BANDA  ZLODZIEJSKA  spieszy z ta  chucpa  budowlana, a nam serwuje  "nasza  wladza",  te polityczne marionetki i slupy  jakies  zalosne  "walki"  z kasta sedziowska,  przez siebie wyhodowana,  bo przez ponad 30 lat  nie byli w stanie przeprowadzic lustracji...  a nam pokazujo  jak sie ta  LOBUZERIA  "dzieli oplatkiem"  - wg  OSZUSTA  SMOLENSKIEGO  Sakiewicza  "ony"  z klubamy gapol'a tak  walczo z gender i lgbt  !!! 

 

Tak wiec,  naprawde  NIC  A  NIC  SIE  NIE  ZMIENILO...  i dalej lza w zywe oczy jak te bure suki.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Witekbieszczady 17 grudnia 2019 19:58
17 grudnia 2019 21:40

https://youtu.be/uhwR2oOArSk

Byłam tutaj ponad 50 lat temu na takiej pieszej wędrówce Kraków-Zakopane.

Wieś była jeszcze niezelektryfikowana. Cudownie było ze świecami i modlące się góralki...ten zaśpiew ich ..

Dzięki za foto i pozdrawiam.

.

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Maryla-Sztajer 17 grudnia 2019 12:35
17 grudnia 2019 22:12

Ohyda. Prawdziwa ohyda architektoniczna. Była w każdym podręczniku historii sztuki i architektury. Le Corbusier był ikoną noszoną na rękach. Nie wypadało, rozmawiając o architekturze, nie błysnąć Le Corbusierem. Onego czasu, naturalnie. No, ale on miał jakieś "gwarancje społeczno-polityczne", z przeproszeniem. Z czasem, gdy jego osiedla zamieniały się w getta przestępstw i biedy, jakoś wstydliwie unikano przywoływania tego nazwiska.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @Szczodrocha33 17 grudnia 2019 18:10
18 grudnia 2019 08:48

Ta spiewogra to wyjątkowa szmira dla ubogich.. Do dzis w ramach ckliwych sentymentów próbuje się tworzyć mit , o niby sukcesie.. A Wiktor Kubiak był jednym z tych ,który mieszał w aferze FOZ.. 

Bardzo trafny komentarz dotyczący pozorów i prowizorki ,którą tworzono w latach dziewięćdziesiątych, a która trwa do dziś i to nie tylko dotyczy tzw sfery kultury, wszelkich rynkow o ktorych pisze Coryllus,praktycznie dotyczy każdej sfery życia w Polsce... Charakterystyczna gra pozorów.. Cecha dominującą w Polsce.. Pozory.. Niestety aktualnie Polska to przysłowiowy napis na dropsach.. Sorry jeżeli kogoś urazilem..

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @matthias 17 grudnia 2019 11:21
18 grudnia 2019 08:49

Może się podniesie. Wielu artystów pracujących dla kościoła prawosławnego maluje teraz w katolickich świątyniach

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @gorylisko 17 grudnia 2019 11:50
18 grudnia 2019 08:53

Ja się na wszelki wypadek trzymam z daleka od takich refleksji

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Zyszko 17 grudnia 2019 12:10
18 grudnia 2019 08:54

Powinienem to niby wiedzieć, ale zapomniałem

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @tomciob 17 grudnia 2019 13:36
18 grudnia 2019 08:57

Myślę, jednak, że w grę wchodziły gwarancje

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @JarekBeskidy 17 grudnia 2019 17:20
18 grudnia 2019 08:57

Dajmy spokój papieżowi, taką mam propozycję. 

zaloguj się by móc komentować



qwerty @Paris 17 grudnia 2019 21:30
18 grudnia 2019 09:05

problem sądownictwa to nie jest problem takiej czy innej lustracji;- sądownictwo przekształciło się w zbiorowisko grup gangsterskich łowiących ofiary i orzekających na każde zapotrzebowanie -jest kasa jest wyrok- opowoieści o skargach nadzwyczajnych, o lustracjach, etc są odwracaniem uwagi od podstawowego problemu tj. poziomu i technik unieważniania orzeczeń dyskontujących oszustwa procesowe;- pojęcie 'oszustwo procesowe' nie chce przechodzić przez gardła tych wszystkich 'znawców' prawa i wym.spr.;- mówiąc inaczej powstał przemysł okradania obywateli RP zbudowany na ludziach w togach [sędziowie, adwokaci, prokuratorzy,...] i nie ma takiej bredni pod którą nie podpisze się 'polski' sędzia/prokurator/adwokat,- dla kasy Panie, dla kasy,..- 2018r. SO w Krakowie .."sąd wie, że Pani tego nie zrobiła ale to Pani zapłaci.."; okradną każdego na kogo mają ochotę - dopóki w tle są pieniądze/kamienice/wille/etc

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @JarekBeskidy 17 grudnia 2019 17:20
18 grudnia 2019 09:08

To nie ma nic wspólnego z tajemnicą spowiedzi. Sprawa dotyczy udostępniania sądom świeckim dokumentów sądów koscielnych w sprawach o pedofilię i molestowanie seksualne: https://www.gosc.pl/doc/6046265.Franciszek-zniosl-tajemnice-papieska-w-sprawach-pedofilii

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @KOSSOBOR 17 grudnia 2019 22:12
18 grudnia 2019 14:03

Dokładnie tak jak piszesz. 

I wszystko idzie tym torem. Obserwuję sobie akurat Nową Hutę z racji celebracji 75 lecia dzielnicy. Sprawy są ciekawe...ale to dużo pisać.

A ! Poseł Ryszard Terlecki w dzielnicowym tygodniu Głos Nowej Huty, adresowanym do jej mieszkańców ma felieton cykliczny. I on tym ludziom pisze, że ich domy, dzieciństwo, życie po prostu... należy zburzyć...!

Stara Nowa Huta trzyma się zaś świetnie mimo wszystko. Nie to co Nowa....blokowiska...

No ale na wszystko jest sposób.. Starą N. H. remontuje się tak by zniszczyć specyficzną ale jednak URODĘ dzielnicy.

Smuteczek...

Pozdrawiam

:)

 

zaloguj się by móc komentować

MZ @qwerty 18 grudnia 2019 08:56
18 grudnia 2019 16:32

Uprzedziłeś mnie...dodam,że to napis na kawałku tektury,oznakowania szaletów sa lepsze.

zaloguj się by móc komentować

Paris @qwerty 18 grudnia 2019 09:05
18 grudnia 2019 17:59

Mily Qwerty...

... wielki mam szacunek dla Twojej ogromnej wiedzy i wyjatkowego doswiadczenia i naprawde chyle czolo w uznaniu...  ale...

... czyzby to "sadownictwo"  tak  SAMO  Z  SIEBIE  przeksztalcilo sie w zbiorowisko grup gangsterskich  ?!?!?!   Czyzby  NIKT  z tych  "rzadzacych"  tego nie widzial... nie przewidzial... nie wiedzial  ?!?!?!  Przeciez  to sa  ciagle  SAMI  SWOI... i w Polsce  i w  "zjednoczonej"  w ku****wie  i  zlodziejstwie  Europie... o  "sojusznikach"  znad Potomaku  czy  Tamizy  nie wspominam.  Czyzby potrzeba bylo znowu  - jak to okreslil na dniach  PAD  "kolejnych wielu lat  analiz",  a dokladniej  KOLEJNEJ  SCIEMY  dla  ubogich i naiwnych,  zeby okreslic  "czyjas wine" - chocby tych co strzelali do gornikow - bo  minione 30-pare lat  to  ZA  MALO  ?!?!?!   Kto-zacz  bedzie to wyjasnial...  Miedlar...  Jan Spiewak... a moze corka PAD'a  pani Kinga  Duda  ?!?!?! 

Nie bronmy  tego  SK****SYNSTWA  PANSTWOWEGO,  bo to w zaden sposob  NIE  DA  sie obronic  NIGDY... na dzis konstatacja jest taka, zeby  dobry  BOG  zachowal nas przed  "polskimi sadami"... i  "polska  sluzba  medyczna",  dajac dobre zdrowie  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 18 grudnia 2019 14:03
18 grudnia 2019 18:07

No bo...

... ten  caly stetryczaly i zdegenerowany,  czerwony  knur  Terlecki - to  "wieeelki"  polYtyk jest...  a  cale zycie spedzone na pierdzeniu w stolek  to  jeszcze  "wieksze osiagniecie"  jest  !!!

 

Niestety,  takimi  "terleckimi"  pol Polski stoi...  coz,  szkoda ludzi.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Paris 18 grudnia 2019 18:07
18 grudnia 2019 18:51

Po prostu zdziwiłam się jak człek kulturalny może ludziom którzy są już drugim lub trzecim pokoleniem ,,tutaj,, a są też mieszkańcy dawniejsi ze wsi na miejscu których miasto Nowa Huta budowano a oni dostali mieszkania za chaty - jak można im mówić że trzeba ICH miejsce już teraz korzenne zburzyć ?

.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 18 grudnia 2019 18:51
18 grudnia 2019 19:47

Widac,  Pani Marylko, ze moze...

...  bo to taka  bandycka  i  czerwona,  zaklamana  "kultura"  jest.  Licze, ze juz niebawem  sam  Pan Bog  jego  zburzy  z tego swiata...  skonczy sie jego parada i przestanie  "zadawac szyku"  tymi swoimi "zlotymi myslami"  !!!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Paris 18 grudnia 2019 19:47
18 grudnia 2019 20:36

https://youtu.be/XGztkV5-OLM

Nie denerwuj się, Paryżanka...tu prezent na dobranoc.

Idę oszczędzać net. Powinien mi wystarczyć do końca grudnia.

:)

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Maryla-Sztajer 18 grudnia 2019 20:36
18 grudnia 2019 23:12

Dziekuje...

... i do szybkiego zobaczenia na SN  !!!

zaloguj się by móc komentować

peter15k @gabriel-maciejewski
19 grudnia 2019 13:37

Czy sztuka ma gwarancję sukcesu na Broadwayu decyduje jeden krytyk z New York Timesa. Pisał o tym Janusz Głowacki w kontekście swojej sztuki Antygona w Nowym Jorku. Sponsorzy czytają recenzję - jak jest zła recenzja w NYT sztuka wylatuje z repertuaru w trybie natychmiastowym. Stąd pewnie Józefowicz nie miał odpowiednich przełożeń w tym nowojorskim regulatorze rynku treści. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Paris 18 grudnia 2019 17:59
19 grudnia 2019 14:02

fukcjonowanie tzw. sądownictwa ma wiele elementów i jest to obszar działania wielu grup/rezydentów/itd. a tzw. politycy znakomicie wiedzą jak to działa ale zdziwienie wyrażają wtedy jak ich własne d.... biorą razy, edukacja prawnicza w RP to de facto szkoła patologii i pogardy wobec innych, lojalność środowiskowa ponad wszystko - kradnie jeden bronią go wszyscy, 'bo to nasz bandyta' i dla nas kasę przynosi - to jest dictum; brak sankcji skutkuje rozwojem patologii oraz coraż częstszym zjawiskiem tzw. zbrodni sądowej [a co pomylić się nie można?]; w tych środowiskach śnią i marzą o byciu przestępcami doskonałymi; to jest cały światek relacji międzyresortowych: kogo okraść, kogo wyeliminować z życia społecznego, komu zrujnować życie, ....]; autentyk:- sędzia do prokuratora na sali sądowej: Januszku co dzisiaj mi tu przyniosłeś; albo adwokacina do sędziny: moje nazwisko coś w tym sądzie znaczy;- egzorcyzmów potrzeba

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Maryla-Sztajer 18 grudnia 2019 14:03
19 grudnia 2019 14:06

stara NH to jedyny obszar w Krakowie prawidłowych proporcji w budownictwie; odległości, zieleń, [trochę brak parkingow, ..], budynki architektonicznie jak z tamtych czasów o skromnym wyposażeniu ale znośne i to co najważniejsze, jest tam myśl architektoniczna widoczna i czytelna

zaloguj się by móc komentować

bendix @peter15k 19 grudnia 2019 13:37
19 grudnia 2019 14:14

Nie. Józefowicz jest na tyle głupi że nie zrozumiał że laserowe efekty jako nowość we wczesnym post-PRL-u tam już są "wyświechtane"

Cały ten jego cyrk był oparty na fajerwerkach laserowych.

zaloguj się by móc komentować


qwerty @Maryla-Sztajer 19 grudnia 2019 14:34
19 grudnia 2019 20:51

trochę historii dziękuję

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować