-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Poczucie humoru Tadeusza Żeleńskiego

Opis życia krakowskiej bohemy pozostawiony przez Żeleńskiego, mieści się w cieniutkiej książeczce. To jest aż dziwne, jeśli wziąć pod uwagę barwność tego życia i jego dynamikę. Autor jednak co kilka akapitów czyni zastrzeżenie, że nie może dalej rozwijać tego czy innego wątku, albowiem jest to materiał na osobną książkę. Szkoda. Czytając jednak te zapiski i porównując je ze wspomnieniami Jana Skotnickiego, o ileż uczciwszymi, myślę, że są inne powody, dla których Żeleński nie wchodzi w głębsze opisy postaci i zdarzeń. Nie będę teraz tego dociekał. Opowiem o kilku kwestiach, które rzuciły mi się w oczy. Najważniejsze pretensje jakie ma Boy do Krakowa, wyłożone są już na samym początku. Dotyczą one rzecz jasna obyczajowości. Chodzi z grubsza o to, że nie ma w Krakowie burdeli z prawdziwego zdarzenia, takich jak we Lwowie, że dziewczęta nadające się do zbałamucenia, są brzydkie i źle wyglądają, a to ze względu na pracę ponad siły. Do tego jeszcze kobiety pochodzące ze sfer są całkiem nieprzystępne i trzeba pisać długie i pretensjonalne wiersze, żeby uzyskać od nich cokolwiek. To jest interesujące, jeśli wziąć pod uwagę wspomnienia generała Rybaka, gdzie ten wymienia wprost pana Goldhabera, który – widząc te niedole – użyczał za niewielką opłatą, swojego mieszkania panom oficerom, którzy weszli w bliższe relacje z jedną z krakowskich mężatek. Tylko bowiem mężatki nadawały się do czynności, o których pisze Żeleński. Jeśli nie było chętnych mężatek, pozostawały pokojówki, kuchty, albo trzeba było jeździć do Bronowic i zalecać się do dziewczyn wiejskich. Czym się kończy romans z posługaczką, dowiedział się Wyspiański. Jan Skotnicki napisał, że kiedy Wyspiański był już bardzo chory, koledzy kupili mu kilo kawioru i lepsze jakieś ubranie. Zanieśli to do domu i wręczyli jego żonie. Potem dowiedzieli się, że ona ten cały kawior zeżarła sama, a ubranie sprzedała. Dylematy Żeleńskiego są więc w pewien sposób zrozumiałe. Myślę, jednak, że służą one zaciemnieniu obrazu miasta, nie w sensie metaforycznym, poetyckim, ale dosłownym. Kiedy Żeleński przestaje się żalić na dziewczyny, że brzydkie, niedostępne, albo zaniedbane, opowiada o człowieku, który stał się bohaterem jego wierszyka, tego o gruszce, Kościuszce i Kołłontaju. Pisze, trochę mimochodem, że był to specjalista od fałszowania wyborów. To ciekawe. Artystyczny, poetycki Kraków, pełen młodzieńców w pelerynach, niespełnień rozmaitych i muzyki, a tu nagle gość co się specjalizuje w fałszerstwach wyborczych. Nazwiska rzecz jasna Boy nie wymienia. Potem pisze o przybyszach z Królestwa, tak różnych od rodowitych mieszkańców Galicji. Oni to – wyjawia mimochodem – byli przyczyną tego iż na Błoniach co jakiś czas znajdowano nieboszczyka albo dwóch. Takie, prawda, porachunki. Nie zmienia to wcale w oczach Żeleńskiego obrazu Krakowa, miasta pełnego zadumy, ale też humoru, miasta wesołków i wrażliwców, gotowych wybaczać sobie nawzajem liczne psikusy i żarty. Sporo miejsca poświęca Żeleński redakcji Czasu. Zaglądał tam, by dowiedzieć się prawdy o ważnych wydarzeniach. Redaktorzy zaś, zaprzyjaźnieni z nim, mówili mu co się stało naprawdę, co on ma o tym myśleć i dlaczego to wszystko musi być opisane zupełnie inaczej. Ten mechanizm, mechanizm prasy sterowanej z zewnątrz, bynajmniej nie przez miejscową policję, jest nam dobrze znany. Żeleński też go znał, ale nie widział powodu, żeby się tym ekscytować i go demaskować. Obyczajowość, kołtuńska i zatabaczona, była wdzięczniejszym obiektem. Wszak dewotki nie mogą się bronić. Najciekawszy moment przychodzi kiedy Żeleński pisze, jak sam musiał się – już za wolnej Polski – prawować z Czasem. Oto ten wesołek, bon vivant, brat łata, chodzące współczucie i miłość bliźniego, idzie do sądu ponieważ jeden z redaktorów wyrzucił mu z tekstu słowo dziwka. To jest doprawdy coś niezwykłego. Humanizm, zrozumienia, harmonia, otwartość i szczerość, a tu coś takiego – zakładać człowiekowi sprawę, bo usunął z tekstu tak banalny i nie istotny wyraz jak dziwka. To jest moim zdaniem interesujące, albowiem jasno wskazuje, że w całym tym tekście owa dziwka była najważniejsza. Reszta to mydło. Sąd skazał redaktora na 200 zł, a do tego kazał zapłacić 500 zł tak zwanego pokutnego. To razem daje 700 złotych w międzywojennej Polsce, sumę niebagatelną.

Nie mam doprawdy pojęcia dlaczego Żeleński zrobił taką karierę i jedyne co mi przychodzi do głowy, to myśl, że był po prostu francuskim agentem wpływu. Jego książki nie schodziły z witryn, zalegały magazyny, a Aleksander Słapa, autor rzewnych pamiętników pisanych zza księgarskiej lady, wprost mówi, że Boy zaczął zarabiać na książkach gdzieś około 1937 roku. To niezwykłe, zważywszy na jakiej stopie żył. A także jeśli wziąć pod uwagę jego zamiłowanie do hazardu. Zakłamanie Tadeusza Boya Żeleńskiego najbardziej widoczne jest w tych momentach, kiedy pisze o Daszyńskim. Jaki to z niego niezwykły człowiek, jaki odważny i jak wysoko sięga wzrokiem i myślami. Pisze też o tym, że Daszyński to taki prawie że artysta i cygan, jak Boy i jego koledzy z akademii. Każdy kto sięgnie do wspomnień pana Ignacego zorientuje się, że był on, po pierwsze, kreaturą braci Grossów, po drugie człowiekiem mającym kontakty w najwyższych sferach politycznych. To jego bała się krakowska policja, a nie on bał się krakowskiej policji ze względu na swoje socjalistyczne poglądy. Z tą policją to jest niezły numer. Żeleński nigdzie nie pisze o tym, że Kraków był miastem niebezpiecznym, źle zarządzanym, miastem gdzie działały bojówki i gangi. On widzi tylko księżyc oświetlający bramę floriańską i mury barbakanu. Najbardziej interesującą postacią w całej krakowskiej policji był jej dyrektor Michał Flatau, pochodzący z rodziny zbliżonej do Leopolda Kronenberga. Ho, ho, tak, tak...stary Kronenberg już nie żył, ale jego organizacja pozwoliła sobie na luksus zarządzania Krakowem, ustawiając na stanowisku dyrektora policji swojego człowieka. Dyrektor Flatau nie był przygotowany na atrakcje jakie serwował Kraków nocą i nie był przygotowany na to, jakiego kalibru wydarzenia się tam rozgrywały. W pewnym momencie zdarzyło mu się więc zwariować. To on był gwarancją całkowitego bezpieczeństwa wszystkich możliwych wywrotowców, jacy postanowili zamieszkać w królewskim mieście Krakowie. No, ale miał za słabe nerwy, żeby wypełnić swoje zadanie do końca. Tadeusz Żeleński jednak ocenia to wszystko inaczej i ta jego wizja, podobne jak inne krakowskie wizje została z nami do dziś. I nie ma ludzkiej siły, żeby to zmienić, albowiem potrzebny byłby na to osobny budżet, potrzebny byłby też ktoś komu zwyczajnie zależy na zmianie, a nikogo takiego nie ma. Pozostały wspomnienia i Słówka Boya, powód do śmiechu, pogodnych drwin, generator raz drwiących, raz ciepłych spojrzeń, które utrwalają zarysowany tu obraz Krakowa. Przyznam, że mnie ani współczesne, ani dawniejsze, krakowskie mity nie brały. Skrzynecki mnie drażnił, Boya nie lubiłem i nie wierzyłem w szczerość tych zapisków. Poza tym, jak człowiek będący pod rozkazami przez sporą część życia, może się nagle zamienić w takiego lekkoducha? Albo z rozkazami coś było nie tak, albo ten duch nie taki znów lekki. Obstawiam opcję drugą i sądzę, że pan Żeleński był bardzo mściwym sukinsynem, który nie odpuszczał nikomu. Ten proces o słowo dziwka jasno na to wskazuje. No nic, idę czytać dalej, co on tam nasmarował….A dziś jeszcze przede mną korekta komiksu...Oby się to już skończyło.

 

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal gabrielmaciejewski@wp.pl

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

 



tagi: żydzi  kryminał  kraków  kłamstwa  mitologia  boy  obyczajowość 

gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 09:17
42     2467    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 09:37

Na ile mam wyczucie do zaburzeńców wszelkiej maści, był full blown patologicznym narcyzem, kawałem syna. Ten typ jest dosyć częsty wśród wszelkiej maści celebrytów. Przebywanie w pobliżu takiego "lekkoducha" grozi śmiercią lub kalectwem. 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 10:42

Witam.

Dzisiejsza notka zaskakująco koresponduje z wczorajszą, przynajmniej w jednym fragmencie, który pozwolę sobie zacytować:

"Nie mam doprawdy pojęcia dlaczego Żeleński zrobił taką karierę i jedyne co mi przychodzi do głowy, to myśl, że był po prostu francuskim agentem wpływu. Jego książki nie schodziły z witryn, zalegały magazyny, a Aleksander Słapa, autor rzewnych pamiętników pisanych zza księgarskiej lady, wprost mówi, że Boy zaczął zarabiać na książkach gdzieś około 1937 roku. To niezwykłe, zważywszy na jakiej stopie żył."

Rynek, a dokładniej formatowanie rynku opiera się na budżecie. Budżecie który ktoś wykłada. Co zrobić kiedy nie ma takiego budżetu? To dobre pytanie na które oczywiście nie znam odpowiedzi, a komentarze pod wczorajszą notką nie przybliżyły mi żadnej. Boy miał inaczej i pewnie stąd jego "sukces."

Pozdrawiam i wytrwałości w pięknej Pańskiej pracy i trudzie życzę. No i prośba czy dało by się gdzieś zwięzłą listę numerów archiwalnych kwartalnika SN które zalegają magazyn zobaczyć?

zaloguj się by móc komentować


sigma1830 @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 10:52

Mnie tylko dziwi, dlaczego Boy-Zeleński razem z Krzywicką  nie figurują na sztandarach polskich feministek i ruchu LGBT jako ich patroni, tylko próbują wrobić w  to nieszczęsną Konopnicką.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @sigma1830 31 sierpnia 2019 10:52
31 sierpnia 2019 11:15

Moze latwiej omamic mlodziez takimi lagodnymi postaciami niz wojujacymi aborcjonistami...?

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 11:38

Ależ oni by pasowali jak ulał; po prostu byli w awangardzie postępu seksualnego i każdego innego. Wolny związek, co prawda hetero, ale Krzywicka jak najbardziej była za homoseksualizmem. Seksoholizm, alkoholizm, hazard, aborcja, antykoncepcja, wychowanie seksualne, wyzwolenie kobiet, antyklerykalizm, lewactwo. I bardzo lubili pieniądze i łatwe życie.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 12:01

Mi się ten opis Żeleńskiego czy może Krakowa skojarzył jakoś z Akademią Błaznów o której to pisano ostatnio. Ci ludzie działali w takim klimacie i dlatego tak łatwo przychodziły te wszystkie fantazje, ściemy. Kreowali a może i nawet zaczynali wierzyć w osobną rzeczywistość i dopóki był na to popyt oraz inni uczestnicy oraz oczywiście pieniądze to nawet działało. Z czasem, w przypadku sukcesu takiej Akademii była nawet szansa na zarobek.

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @sigma1830 31 sierpnia 2019 11:38
31 sierpnia 2019 12:20

No, ale ktoś by zaczął w tym grzebać i coś wywęszył

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tomciob 31 sierpnia 2019 10:42
31 sierpnia 2019 12:20

Myśli moje biegną teraz  w jednym tylko kierunku

zaloguj się by móc komentować


cbrengland @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 13:28

Przyznam, że mnie ani współczesne, ani dawniejsze, krakowskie mity nie brały.

Z biegiem lat z biegiem dni ☺ być  moze niektórzy wiedzą, że Kraków, to moje miasto rodzinne drugie, dokąd w wieku lat 19 wyjechalem na studia, techniczne, skąd nawet raz mnie z nich w końcu wylali, bo takie miałem postępy w nauce. Ale ja drugi raz zdałem egzamin wstepny tam na tę politechnikę (ci, co jeszcze pamiętają, matura w PRL-u, czy egzaminy wstępne na studia, to naprawdę nie byla bajka ale taki zdolny byłem, a co), bo w końcu stwierdziłem, że nie chcę do końca życia żyć z odpowiedzią na pytanie:

- A wykształcenie proszę pana, to ma pan jakie?

a ja musiał bym odpowiedzieć nie wiadomo co, a tak, chociaż nigdy do tej pory nikt ode mnie tego nie wymagał, ani tym bardziej dokumentu, jaki w tym względzie mam, mogę odpowiedzieć:

- Wyksztalcenie wyższe z tytułem magistra inżyniera

bo tak właśnie po ponad 10 latach na tej Poitechnice Krakowskiej, skończyłem te studia z wynikiem dobrym.

Kraków pozostał i pozostanie dla mnie miastem magicznym, bo takim jest.

To są niezapomniane chwile spacerów po Plantach Krakowskich, te miłości tam zostawione, Filharmonia Krakowska, kluby studenckie, Błonia Krakowskie, Wola Justowska i Bielany i Biblioteka Jagiellońska, gdzie wtedy  nie wiedziałem jeszcze, dlaczego mnie tam ciągnie, by być w jej czytelni, zupełnie nie w temacie moich studiów przecież, a przede wszystkim kościoły na każdej ulicy i chwila moment i jest się w Tatrach.

W Krakowie można się zakochać.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @cbrengland 31 sierpnia 2019 13:28
31 sierpnia 2019 16:50

Kraków należy pojmować jak teatr, scenografię, dramaty, aktorzyny i aktorzy, no i kwiat nauki polskiej- tej technicznej, pzdr jako absolwent PK, w Krakowie nawet menel ma królewski sznyt

zaloguj się by móc komentować

qwerty @cbrengland 31 sierpnia 2019 13:28
31 sierpnia 2019 16:53

Kościoły i adoracja - tego w takiej skali nie ma w innych miastach, w Mariackim Msza Św. co 30 minut

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 16:56

Skrzynecki to maestro zapraszania na wódeczkę i nic poza 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @cbrengland 31 sierpnia 2019 13:28
31 sierpnia 2019 16:57

Wolą już nie taka obecnie horror budowlany i komunikacyjny

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2019 20:03

Patron wielu szkół, np. geograficznie mi bliska SP 107 w Krakowie

Fragment z tekstu o patronie, dość lakoniczny:

W latach trzydziestych działał na rzecz organizacji poradni świadomego macierzyństwa i prowadził kampanię publicystyczną w tej sprawie.

Ciekawe, co piszą dzieci w referatach o patronie.

Seksoholizm, alkoholizm, hazard, aborcja, antykoncepcja, wychowanie seksualne, wyzwolenie kobiet, antyklerykalizm, lewactwo...

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @qwerty 31 sierpnia 2019 16:56
31 sierpnia 2019 21:41

Oooo, my tu onegdaj rozłożyliśmy Skrzyneckiego na drobne. "Się zaczął" Gabriel, naturalnie :) A Panthera dokopała się do wstrząsającej prawdy o piwnicy w pałacu Pod Baranami, którą potem opanowali artyści dekadenccy. Otóż była tam mordownia NKWD.

Inna rzecz, że nikt tak chyba skutecznie nie buduje swojej legendy jak krakowscy artyści.

O pośmiewisku Krakowa, jakim była "nosząca się" żona nieszczęsnego Wyspiańskiego przecież w szkołach nas nie uczono. Jedyny brzydki wyraz /:)/ z tamtych nauk to była "chłopomania". 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @KOSSOBOR 31 sierpnia 2019 21:41
31 sierpnia 2019 22:58

Tam zaraz Kraków - my nie gorsi.

https://galeria-essey.pl/588,Barbara_Krupa_Wojciechowska_i_jej_trzecia_pasja

Pamiętam, że na wystawy chodziłam od najmłodszych lat. Zainteresowanie malarstwem wyniosłam z domu. Mój wuj Jan Madejowski był malarzem, może nie aż tak znanym, ale do dziś mam jeszcze parę jego prac.

https://www.gedanopedia.pl/?title=KRUPA-WOJCIECHOWSKA_BARBARA

Od 1948 członkini PPR i PZPR.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Wolfram 31 sierpnia 2019 22:58
31 sierpnia 2019 23:10

Uff... Bardzo znana  w Gdańsku postać. No cóż...

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @KOSSOBOR 31 sierpnia 2019 23:10
31 sierpnia 2019 23:13

Na tym zdjęciu z moim rektorem, prof. Jackiewiczem.

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski
1 września 2019 00:50

Pisanie o "artystach" z krakowa początku XX w i międzywojnia, jak pan Tadeusz Boy Żeleński generuje moje skojarzenie z władzą lokalną tamtejszego okresu. Krakowem tamtego czasu rządzili pan Friedlain i pan Leo. Po panu Leo do II wojny światowej jedynie dwóch panów Fedorowicz i Rolle "trzymali" władzę dłużej niż 4 lata. Pierwszy po uzyskaniu niepodległości a drugi po przewrocie majowym.

A dzisiejszy prezydent pan Jacek Majchrowski nawet napisał o tym książkę, pod jego redakcją - Kto był kim w 2 RP. I pan Jacek też kocha artystów bo nawet teatr STU uratował.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ArGut 1 września 2019 00:50
1 września 2019 07:59

Gdyby zamiast Leo wybory wyragł Gross, rządziłbym Krakowem do wkroczenia Hansa Franka na Wawel. Możesz być pewien. 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @qwerty 31 sierpnia 2019 16:56
1 września 2019 08:00

No chyba jednak coś poza też

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @cbrengland 31 sierpnia 2019 13:28
1 września 2019 08:01

Ja jak jadę do Krakowa, od razu dostaję tam gorączki. Może z raz sie zdarzyło inaczej. 

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @gabriel-maciejewski 1 września 2019 07:59
1 września 2019 08:33

Trzeba jednak oddać mu, że genialnie przetłumaczył kanon literatury francuskiej; od "Pieśni o Rolandzie"   po czasy ostatnie. I to tak genialnie, że Balzac tłumaczony przez Boya jest znakomity, a w oryginale jest niestrawną nudą.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski 1 września 2019 08:01
1 września 2019 08:58

To przez smog, nie przez Boya.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @sigma1830 1 września 2019 08:33
1 września 2019 08:59

Zaburzona osobowość nie wyklucza geniuszu. Wręcz przeciwnie, mało który geniusz nie jest zaburzony.

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski 1 września 2019 07:59
1 września 2019 09:07

To co za siły spowodowały, że pan Gross przegrał demokratyczne wybory ? No i nie mógł przywitać chlebem i solą pana Hansa Franka.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @Grzeralts 1 września 2019 08:59
1 września 2019 09:14

Zgoda. Tym niemniej w przypadku szkół jego imienia należałoby raczej podnosić kwestię przyswojenia przez Boya-Żeleńskiego całej literatury francuskiej, aniżeli jego poronionych pomysłów .

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @sigma1830 1 września 2019 08:33
1 września 2019 09:25

Ciekawe kto mu za to zapłacił? Cesarsko królewski lazaret w Krakowie?

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @ArGut 1 września 2019 09:07
1 września 2019 09:26

Okazało się, że pan Daszyński jednakowoż poza bojówką, nie ma zbyt wielu zwolenników w mieście

zaloguj się by móc komentować

tadman @Grzeralts 1 września 2019 08:58
1 września 2019 11:07

I Ty też przeciwko smogowi?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tadman 1 września 2019 11:07
1 września 2019 12:20

Co zrobić, on tam ma nawet pomnik i pieczarę.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @gabriel-maciejewski 1 września 2019 09:25
1 września 2019 13:00

Boy-Żeleński 1892–1900 studiował medycynę na UJ, lumpował się z Przybyszewskim, grał hazardowo w karty i popadł w długi. Dlatego zdecydował się na stypendium wojskowe (50 guldenów rocznie), które musiał następnie odsłużyć w armii  c-k po ukończeniu studiów. Pracował  jako lekarz pediatra  w Szpitalu św. Ludwika w Krakowie (1901–1906). Potem zajął się tłumaczeniami, Zielonym Balonikiem, krytyką teatralną i dopiero w czasie I wojny światowej znów jako lekarz kolejowy służył w armii austriackiej.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @sigma1830 1 września 2019 13:00
1 września 2019 13:04

Boy zajmował się tłumaczeniami już od końca XIX wieku. Pisze o tym Słapa we wspomnieniach. 

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @gabriel-maciejewski
1 września 2019 14:58

Chodzi mi o to, że bycie lekarzem nie było jego ambicją, ani ulubionym zajęciem.

zaloguj się by móc komentować

sigma1830 @gabriel-maciejewski 1 września 2019 13:04
1 września 2019 16:36

Masz na myśli Wilhelma Słapę, który co prawda znał Boya osobiście, jako lekarz pomocniczy w tym szpitalu św.Ludwika, ale   nie pisał. Czy myślisz o synu jw., Aleksandrze , dyrektorze Wyd.Literackiegom ale on poznał Boya dopiero podczas I wojny. Wiele  nie pisał, ale nie mogę znaleźć jego wspomnień; podrzuć, proszę linka.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
2 września 2019 10:49

Aleksander Słapa, nie ma jego wspomnień w sieci, a przynajmniej ja ich nie znalazłem. Trzeba sobie kupić książkę "Kopiec wspomnień"

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować