-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Poczet diabolicznych kardynałów (1)

Pewnie nie uwierzycie w to, co zaraz napiszę, ale jestem głęboko przekonany, że warto czytać książki żydowskich komunistów mieszkających w Niemczech. Takich jak choćby Lion Feuchtwanger. Należy on bowiem do licznego plemienia literatów, których zadaniem było trwałe ukształtowanie świadomości mas. I na pewno zdziwilibyście się, czytając książki Leona, ile z niego tkwi w różnych wykształconych głowach, które dziś pojawiają się w mediach, uczą na uniwersytetach, czy łażą zwyczajnie po ulicach i coś tam mruczą pod nosem.

Ot choćby taki fragment

 

Hiszpanie śmiali się z Don Kichota, ale uparcie trwali przy swoich tradycjach. Dłużej niż gdziekolwiek w Europie zachodniej utrzymywał się na półwyspie średniowieczny świat pojęć rycerskich. Męstwo wojenne, posunięte aż do dziwactwa, bohaterska poza, bezgraniczne uwielbienie kobiety, wywodzące się z czci dla Dziewicy Marii – to cechy, które pozostały ideałami Hiszpanii. Nie zaprzestano też zabaw rycerskich, choć od dawna utraciły one swój sens.

Z tym kultem rycersko wojowniczym łączyła się pobłażliwa pogarda dla uczoności i rozumu, a wraz z nią wybujała duma, w całym świecie głośna i osławiona, duma narodowa ogółu i pycha kastowa jednostek. Nawet chrześcijaństwo wyzbyło się w Hiszpanii pokory i pogody, przybrało charakter dziki, ponury i władczy. Kościół stał się potęgą butną i wojowniczą, męską i okrutną.

Tak więc jeszcze na przełomie XVIII wieku Hiszpania była najbardziej staroświeckim krajem kontynentu. Jej miasta i stroje, sposób poruszania się mieszkańców, nawet twarze ludzkie, wydawały się obcemu przybyszowi osobliwie sztywne, niczym martwe przeżytki wieków minionych.

Ale od północy, po drugiej stronie gór, rozciągał się tylko tymi górami od Hiszpanii oddzielony, najpogodniejszy, najbardziej rozsądny kraj świata; Francja.

 

Tutaj się zatrzymajmy dla nabrania oddechu. Widzimy, że Leon był autorem nie byle jakim, a jego polscy tłumacze w niczym mu nie ustępowali. Czytamy o XVIII wieku w Hiszpanii, ale, zwyczajem wielu propagandystów, dla Leona, Hiszpania to półwysep Iberyjski. Kraj graniczący z Francją i Portugalią. Nic więcej. A gdzie wicekrólestwo Peru, gdzie La Plata, gdzie Filipiny i posiadłości Europejskie? Zanim coś napiszę o tych ziemiach, podrwię jeszcze chwilę z Leona, który zapomniał, że w najpogodniejszym i najbardziej rozsądnym kraju świata, w tym samym XVIII stuleciu, zmieniono kalendarz na najbardziej idiotyczny w historii, a także wywołano wojnę, która w Hiszpanii nigdy nie mogłaby wybuchnąć. W wojnie tej dochodziło do dzikich okrucieństw i eksterminacji całych miast. No, ale Leon nie może tego napisać, albowiem sam jest dziedzicem tej pogody i tego rozsądku. Zapytacie z jakiej książki pochodzi ów fragment? Z popularnej niegdyś powieści pod tytułem Goya.

Teraz inny fragment, innego zupełnie autora

 

Pod koniec XVII wieku nad „imperium, w którym nigdy nie zachodziło słońce”, zawisły ciemne chmury. Niosły ze sobą polityczne przesilenie, kryzys gospodarczy, postępującą demilitaryzację państwa i narastające poczucie niepewności wśród poddanych króla katolickiego. Przyczyny tego stanu rzeczy były złożone, a ich genezy szukać można jeszcze w czasach świetności epoki Karola V i Filipa II. Nie udało się bowiem trwale narzucić Europie pax hispanica, a bogactwa Nowego Świata zamiast wzmacniać metropolię, przyczyniały się do gospodarczej stagnacji spowodowanej nieumiejętnym inwestowaniem środków płynących z eksploatacji kolonii. Jak pisał Diego Saavadera Fajardo:

 

Gdyby Hiszpania mniej wydawała na wojny, a więcej na pokój, to osiągnęłaby panowanie nad światem, ale jej wielkość sprawiła, że stała się nieostrożna, a bogactwa, które mogły uczynić ją niezwyciężoną, przeszły w ręce innych narodów.”

 

Oprócz czynników politycznych i ekonomicznych istotną przyczyną hiszpańskiej dekadencji stały się problemy demograficzne. Pierwsza połowa XVII wieku przyniosła monarchii postępujące wyludnienie (usunięcie Morysków, emigrację do kolonii, wojny i straszliwe epidemie), którego nie udało się powstrzymać aż do następnego stulecia, kiedy to podjęto różnorodne przedsięwzięcia celem przywrócenia zachwianej równowagi.

 

Zanim zdradzę kto jest autorem powyższych słów i w jakiej książce się one znajdują, powiem tylko, że owe inne przedsięwzięcia, mające zdynamizować demografię Hiszpanii, polegały na tym między innymi, by sprowadzić do Iberii osadników z Polski.

Cytat pochodzi z książki Cezarego Tarachy, historyka zatrudnionego na KUL, a tytuł pracy to Misja pułkownika Boissimene. Meandry polityki zagranicznej Hiszpanii Filipa V

Cezary Taracha napisał też inną książkę, w zasadzie już nie do kupienia nigdzie: Szpiedzy i dyplomaci. Wywiad hiszpański w XVIII wieku.

Nie mam zamiaru komentować, a tym bardziej krytykować tego co dr Cezary Taracha napisał, albowiem jestem nieco przytłoczony nawałem nowych i zaskakujących treści zawartych w jego publikacjach. Mam tylko jedną uwagę, póki co: niedobrze jest naśladować styl Leona i pisać o złożonych organizmach politycznych, tak, jakby były pojedynczą osobą i popadały w różne stany emocjonalne – wesołość, smutek, rozdrażnienie, a także potrafiły się wylegitymować zdrowym rozsądkiem. To jest jakaś tam tradycja, taki styl, mam wrażenie osadzona bardzo głęboko. Czas chyba jednak, by odeszła do lamusa.

Ponieważ my tutaj, dość co prawda powierzchownie, ale jednak, zajęliśmy się kryzysami monarchii hiszpańskiej przy okazji omawiania redukcji jezuickich, nie możemy być do końca usatysfakcjonowani analizą jaką znajdujemy w książkach Cezarego Tarachy. Rozumiemy bowiem, że kłopoty korony hiszpańskiej, tak samo jak kłopoty korony polskiej, które spadły na nas mniej więcej w tym samym czasie, nie były wyłącznie kwestią złego prowadzenia domowego gospodarstwa, czy też brakiem rozsądku, ale przede wszystkim zwiększonym natężeniem złej woli sąsiadów i osłabieniem zasad, które stanowiły o doktrynie państwa. W tym co opisuje Leon na początku, dopatrujemy się bowiem nie słabości, ale siły. Słabość i katastrofa przyszły na oba królestwa wraz z reformami, który były częścią planu rozbiorowego i okupacyjnego. No, ale to są takie nasze, wewnątrzśrodowiskowe mrzonki, których nikt nie musi traktować serio.

Wszyscy wiemy, co takiego łączy rozważania Leona Feuchtwangera, myśli Cezarego Tarachy, nasze wreszcie wnioski, nie raz tu podnoszone. Wszyscy wiemy, co realnie mogło zmienić sytuację Hiszpanii w stuleciu XVII i XVIII. I nie chodzi mi bynajmniej o jakieś filozoficzne głupstwa, o jakieś histerie reformatorskie. Czynnikiem przemożnym była flota. Tak się jednak składa, że historycy i popularyzatorzy pisząc o czasach, ludziach, polityce, gospodarce i sukcesach, flotę wspominają niejako mimochodem. Tak, jakby była jednym z równorzędnych elementów zmian politycznych. A to nieprawda, flota jest czynnikiem decydującym. Opowiem dziś, zainspirowany przez Cezarego Tarachę, o człowieku, który porwał się na rzecz niezwykłą – próbował, na początku XVIII wieku odbudować hiszpańską flotę i przywrócić należne jej miejsce na Morzu Śródziemnym i Oceanie Atlantyckim. Opowiem o kardynale Giulio Alberonim.

Najpierw jednak dziwaczne z wielu względów spostrzeżenie. Feuchtwanger pisze o tym, jak skostniałe było hiszpańskie społeczeństwo, mimo tego, że przez większość stulecia XVIII na tronie w Madrycie zasiadali Burbonowie, pochodzący przecież z najrozsądniejszego i najpogodniejszego kraju świata. Cezary Taracha wspomina zaś o tym, że w stuleciu XVIII niezwykle łatwo było w Hiszpanii awansować, człowiek który był nikim, mógł w dwie dekady stać się głównym zarządcą królestwa. I tak właśnie przebiegły koleje losu kardynała Alberoniego, syna ogrodnika spod Piacenzy, który za cel swoich politycznych zabiegów przyjął powrót Hiszpanii do Europy. Tak jest ów problem ujmowany – powrót Hiszpanii do Europy. Albowiem, w wyniku wojny o sukcesję hiszpańską, wojny którą wygrali Francuzi, oddając jednak w ręce Anglików Gibraltar, a w ręce koalicji możliwość realnego połączenia obydwu królestw oddzielonych Pirenejami, a także włoskie i środziemnomorskie posiadłości Hiszpanii, Hiszpania została z Europy wyparta. Stała się interiorem, pustynią na krańcu cywilizowanego świata. To jest interesujące, albowiem wcześniej z Europy, na mocy traktatu karłowickiego, wyrzucono Turcję. Dwaj tytani zwalczający się od połowy XVI wieku, zostali w niedługim czasie unieważnieni i poważnie osłabieni. Był to początek nowoczesnego świata i początek zmian, polegających nie na tym, bynajmniej, że w Europie zaczął triumfować rozsądek. Zmiany, którym poświęcamy tu czas, to rozbiór Polski, rewolucja antyfrancuska, podział imperium hiszpańskiego oraz – w konsekwencji – osłabienie i marginalizacja Kościoła.

Powróćmy jednak do kardynała Alberoni. Jak każda tej miary postać jest on obecny w anegdocie. Ta najważniejsza dotyczy początku jego kariery i powtarzają ją wszyscy. Oto ksiądz Alberoni, wysłany zostaje do dowódcy wojsk francuskich w Italii, księcia Vendome, jedzie tam z miną nietęgą, albowiem wcześniej misję tę podjął sam biskup parmeński, ale wrócił z niczym. Powód był trywialny. Książę Vendome przyjmował posłów siedząc na sedesie, a kiedy z niego wstawał, podcierał się ostentacyjnie na ich oczach. Biskup był oburzony, a ksiądz Alberoni, dobrze rozpoznając deficyty Francuza, cmoknął go znienacka w wypięty zad, i tak rozpoczął swoją niezwykłą karierę.

Jeśli zaś ją rozpoczął, co jest faktem bezspornym, nie można mówić o skostniałym społeczeństwie, które uniemożliwia awanse ludziom z niższych stanów. To przyszło dopiero wraz z rewolucją, a jeśli ktoś tego nie rozumie, niech się zastanowi, nad wszystkimi ograniczeniami w jakich żył za komuny i w jakich żyje dzisiaj. Nie ma mowy, by czyjaś kariera nabrała takiego rozpędu, od prostego gestu – cmoknięcia w tyłek. Demokracja tego zabrania, a rewolucja kreuje hierarchie niejawne, w których awans jest niemożliwy. Kiedy zaś staje się możliwy, okazuje się zaraz bezwartościowy.

Kardynał Alberoni został doradcą króla Filipa V z dynastii burbońskiej. Króla, który miał permanentną depresję, nie radził sobie z niczym pozwolił, by wrogowie korony, osłabili jezuitów w Ameryce i nie wykorzystał ich siły na nowym kontynencie. Niestety nie znane mi są relacje Alberoniego z jezuitami, wiem tylko tyle, że uczył się w kolegium jezuickim. Kardynał zaś rozpoczął mozolną pracę polityczną, polegającą przede wszystkim na usunięciu z otoczenia króla Francuzów i wstawienia na ich miejsce Włochów. Zaczął od osoby królowi najbliższej, czyli od małżonki, którą została Elżbieta Farnese. Była ona reklamowana przez Alberoniego, jako prosta, tłusta dziewczyna, która myśli tylko o kuchni i haftowaniu. To było jawne i oczywiste kłamstwo, albowiem Elżbieta myślała wyłącznie o polityce i do polityki była Alberoniemu potrzebna. Król zaś łatwo dał się złapać w pułapkę, albowiem miał w swoim biednym życiu dwie tylko pasje – dziewczyny i Farinellego. Ten ostatni wysysał pieniądze z budżetu dworskiego i budżetu korony, śpiewając całymi nocami dla króla, a nieraz także wraz z królem.

Nie wiem co powoduje, chyba ten pocałunek w zad, że Alberoni jest opisywany w tonacji comedia del arte. Człowiek, dzięki któremu powstało kilka stoczni, w których, w rekordowym tempie budowano całe armady, człowiek, który zaplanował i przeprowadził desant na Sardynię i Sycylię, opisywany jest jako ktoś w rodzaju Poliszynela, tyle, że lepiej ubrany. W mojej ocenie chodzi o to samo co zwykle – o niemożność zmiany punktu widzenia z „postępowego” na jakiś inny. Jeśli ktoś chce przywrócenia starego porządku, nie może być oceniany inaczej jak źle. W najlepszym razie pobłażliwie lub szyderczo. I to właśnie spotyka Alberoniego.

Od razu powiem, że kiedy niszczono jego dzieło, główne kierunki ataków poszły na te porty i miasta gdzie znajdowały się stocznie – Vigo, Santona, Merin.

Alberoni prowadził politykę globalną, co nie było łatwe, jeśli ma się do dyspozycji upadające mocarstwo, a wśród wrogów Anglików, Francuzów, Holendrów i Niemców. Czyli w zasadzie wszystkie liczące się siły. Sojusz z Turcją zaś w zasadzie nie wchodzi w grę, choć Alberoni podjął i taką próbę. Kardynał próbował na początku postawić na Londyn, ale szybko zrozumiał, że Anglicy to jego największy wróg. Oni bowiem, jako jedyni rozumieją do czego w istocie służy flota. Nawet Holendrzy nie pojmują tego bowiem we właściwy sposób.

Zacytuję tu zdanie, które sprawia, że robi mi się ciepło na sercu, kiedy myślę o starym, grubym, źle ogolonym kardynale Alberonim. Cytat pochodzi z książki Cezarego Tarachy

 

Jako nieformalny, ale faktyczny kierownik hiszpańskiej polityki zagranicznej kardynał Alberoni starał się początkowo o sojusz z Wielką Brytanią. Okazało się jednak, że Anglicy, Francuzi i Holendrzy, zawarli już tzw. trójprzymierze (grudzień 1716/ styczeń 1717), w którym zobowiązywały się nie dopuścić do rewizji postanowień traktatu w Utrechcie. W tej sytuacji Alberoni zdecydował się na politykę faktów dokonanych i rozwiązania siłowe na terenie Italii.

 

Prócz tego kardynał starał się zawiązać europejską koalicję, która mogłaby zrównoważyć siły jego przeciwników. Był to pomysł szalony, ale oddać trzeba kardynałowi, że nie poprzestał na planach. Wysłał posłów do Rosji, do Turcji, do Siedmiogrodu, do Polski (wcześniej spotykał się z wysłannikami Augusta II w Wenecji), a także do Szwecji. Jakby tego było mało wsparł finansowo jakobitów i opłacił desant, który wylądował na szkockich wybrzeżach, z zamiarem wyparcia Anglików za góry i przywrócenia na tron prawowitej dynastii.

Były to działania energiczne, poważne, ale zakończyły się klęską i dziś oceniane są jako nierealne, albo wręcz niebyłe. Czasy zaś, w których żył i działał Alberoni są dla nas w Polsce jakąś czarną dziurą, w której odbywały się wyłącznie obyczajowe i polityczne horrenda.

Celem głównym kardynała było wyparcie Habsburgów z Włoch. Oddanie Italii Hiszpanom i oderwanie jej od polityki francuskiej, która miała charakter dynastyczny. Alberoni chciał także, by Rosja i Szwecja zawarły pokój, czego następstwem byłoby wyrzucenie z Bałtyku Anglików. Kombinował słusznie, że odcięcie Londynu od handlu bałtyckiego, osłabi Anglików na tyle, że nie będą oni w stanie utrzymać Gibraltaru.

Odpowiedź Londynu była miażdżąca. Anglicy „pogodzili” sułtana z cesarzem austriackim, zwolnili tym samym z obowiązku bronienia granic armię księcia Eugeniusza Sabaudzkiego, która wkroczyła do Włoch kładąc kres ambitnym planom kardynała.

Francuzi przekroczyli Pireneje, a Anglicy rozpoczęli akcję zaczepną przeciwko hiszpańskiej flocie operującej wokół Sycylii. Mimo obecności obcych wojsk na półwyspie, mimo zniszczenia stoczni, klęski floty, w bitwie koło przylądka Pessaro, Hiszpanie nie oddali Sycylii od razu i nie od razu zrezygnowali ze swojej wielkiej polityki. Trwali przy swoich planach nawet po upadku Alberoniego, który poprzedzony został dziką kampanią propagandową, w której oskarżano kardynała o wszystko, z upodobaniem do nastoletnich dziewcząt na czele.

Kardynał Giulio Alberoni został pozbawiony funkcji państwowych i wygnany z Hiszpanii. Wrócił do Italii, osiadł na terenie Republiki Genueńskiej, z której musiał uciekać. Niczym Hannibal, przez rzymskimi tajniakami. Cezary Taracha pisze, że Alberoni wyjechał do Italii wraz z pieczęcią królewską i jakimiś ważnymi dokumentami, które wysłannicy króla, całkiem już podporządkowanego mocarstwom, chcieli mu odebrać wraz z życiem. Papież Klemens XI nie miał zamiaru chronić Alberoniego, ale po jego śmierci kardynał, mógł odetchnąć nieco swobodniej. Brał udział w kilku konklawe i został legatem w Rawennie. Zamarł w Piacenzy w roku 1752.

Nigdzie nie znalazłem informacji, które są moim zdaniem kluczowe – tych dotyczących relacji Alberoniego z jezuitami.

 

Na koniec chcę przypomnieć, że w naszym sklepie znajduje się książka, opisujące te niełatwe czasy, z perspektywy Polski i Państwa Kościelnego, nosi ona tytuł Między Altransztadem a Połtawą, a jej autorem jest biskup Jan Kopiec.

 

Na dziś to tyle, wyłączam się dziś na cały dzień, a Wam zostawiam jeszcze ogłoszenie

 

Proszę Państwa w związku z pandemią koronawirusa i zarządzeniami administracyjnymi konferencja, która miała się odbyć w Kazimierzu Dolnym w dniu 28 marca zostaje przesunięta na dzień 14 listopada 2020 roku. Informację do wykładowców już wysłałem, będę ją także wysyłał do Państwa, ale zajmie mi to trochę czasu, dlatego też do 27 marca będę umieszczał tu takie ogłoszenia. Uwaga – przesunięte zostały także wszystkie rezerwacje pokoi, które Państwo opłacili. Niech nikt nie jedzie do Kazimierza w dniu 27 i 28 marca.

 

Aha, byłbym zapomniał, jeśli jakiś spryciarz, jakiś „prawicowy myśliciel” podprowadzi mi ten tytuł wyląduje w sądzie. Uprzedzam zawczasu, żeby nie było potem niespodzianek.

 

 



tagi: kościół  polska  hiszpania  europa  szpiedzy  jezuici 

gabriel-maciejewski
22 marca 2020 10:02
47     2365    21 zaloguj sie by polubić
komentarze:
atelin @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 10:44

"To jest interesujące, albowiem wcześniej z Europy, na mocy traktatu karłowickiego, wyrzucono Turcję. "

Ech..., już się ucieszyłem, że Karłowice to wówczas wiocha pod Wrocławiem, a wyszło coś w Serbii..., trudno, żyjemy dalej.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 11:05

Kardynał Giulio Alberoni (1664-1752)

Król Filip V

Żołnierze armii hiszpańskiej

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @rotmeister 22 marca 2020 11:18
22 marca 2020 11:20

Taki rozdział np: 1. Od Atlantyku do Uralu. Penetracja wywiadowcza Europy

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 11:32

Znalazłem coś takiego (niestety, po włosku):

https://www.jstor.org/stable/pdf/44452995.pdf

oraz (po francusku)

Jean Rousset de Missy, Histoire du Cardinal Alberoni"", Den Haag, 1720 
https://books.google.pl/books?id=fQdcAAAAcAAJ&printsec=frontcover&source=gbs_book_other_versions_r&redir_esc=y#v=onepage&q&f=false

PS

Ja  jestem zdania , że ten pocałunek sempiterny księcia Vendôme, to może być element czarnej legendy dorabianej postaci kardynała.

Kardynał Alberoni był synem nie sadownika, ale raczej właściciela winnicy (i producenta wina).

Kwestia tłumaczenia

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 11:34

Jest też inna książka Tarachy o wywiadzie hiszpańskim 

"Zniszczyć wszystko, co zagraża naszym interesom" 

https://werset.pl/zniszczyc-wszystko-co-zagraza-naszym-interesom-cezary-taracha---hiszpania-taracha-zniszczyc-wszystko-wywiad-interesom-77.html

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 11:37

Wow! Niezła zmiana wektorów dyskusji, którą już rozpoczęła pogadanka Pink Pantery :)

No trzeba mieć iście "diaboliczne" umiejętności, żeby widzieć w co i jak gra Lewiatan, tego pozbawieni byli niestety ksiażęta Sabaudzcy. 

“Alberoni: Or, The Spanish Conspiracy” Harcourta-Smitha stoi, że kardynał jasno widział co trzeba zrobić, by ukrócić władzę Anglii i przywrócić wielkość Hiszpanii. Jednym z głównych problemów do pokonania był handel z Indiami…

I to Alberoni stał za planem zrzucenia z tronu protestanckiego króla Anglii i zastąpienia go przez Stuarta w kolejnym powstaniu jakobińskim w 1719 roku. Zamierzał wysłać marynarkę do Szkocji dla wsparcia klanów, co miało być tylko wybiegiem. Bo liczył na to, że siły angielskie ruszą wtedy na Szkocję, a dodatkowych 7 tys. żołnierzy hiszpańskich wyląduje wtedy w osłabionej wojskowo dolnej Anglii.

Niestety akcję pokrzyżowały najpierw sztormy, które uszkodziły wiele statków głównej floty, a ci co dotarli do Szkocji nie zastali tam zebranych przedstawicieli klanów wraz z wojskiem. Szkoci nie uwierzyli w taki rzutki plan i chcieli dowodu, ze Hiszpanie wylądowali w Walii, zanim zaangażują się w projekt Alberoniego… Książka Harcourta-Smitha idzie już do mnie, więc zobaczę co tam jeszcze ciekawego w niej jest.

Ale widać już rozmach kardynała, a do zrealizowania tych śmiałych planów potrzebne były stocznie i flota.

W swoim herbie miał chyba Najświętszy Sakrament. Nie mogę znaleźć na szybko lepszego zbliżenia.

Co za niesamowita postać!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 11:43

a tutaj ta tłusta babka - Elżbieta Farnese

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 22 marca 2020 11:32
22 marca 2020 12:02

Louis Joseph de Bourbon, duc de Vendôme

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 12:13

"Ale widać już rozmach kardynała, a do zrealizowania tych śmiałych planów potrzebne były stocznie i flota."

i jeszcze w tekście Gospodarza o wyparciu Angoli z Bałtyku i w kontekście szybkie zamykanie naszych stoczni oraz teraz Nigel Farage mówiący, że z Unii w kolejce do exitu czeka Dania. Sprzedadzą know-how?

zaloguj się by móc komentować

tadman @tadman 22 marca 2020 12:13
22 marca 2020 12:14

Cytat z ainolatak i do niej komentarz.

zaloguj się by móc komentować

atelin @ainolatak 22 marca 2020 11:43
22 marca 2020 12:51

Jest taka książka: https://www.empik.com/psie-sucharki-wszystko-co-powiedzialby-twoj-pies-gdyby-umial-mowic-apoleika-maria,p1233382543,ksiazka-p?gclid=EAIaIQobChMIlIL8zICu6AIVwpIYCh3sMQmYEAYYASABEgKgOPD_BwE&gclsrc=aw.ds

Ta książka to normalnie psia-ludzko komedia. Ale jest tam (wśród wielu) obrazek, na którym widać przepasionego psa, który mówi: "Nie mam wielkiej dupy, tylko małą głowę".

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 22 marca 2020 11:32
22 marca 2020 13:03

kwestia tłumaczenia (poprawka):

rodzice kardynała zarabiali na życie pracując w (okolicznych) winnicach i sadach, jako ubodzy wyrobnicy, mieszkający w jednej nędznej chałupie.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @atelin 22 marca 2020 12:51
22 marca 2020 13:05

To jeden z moich bydlaczków jest w ten deseń ;))

Ale, w tym przypadku to miała i jedno i drugie. Oczywiście z tą tłustą babką żartowałam, po Coryllusie. Na obrazie widać pulchną kobietę z dużymi oczyma. Jako młódka pewno była bardzo atrakcyjna. No i najważniejsze, że głowa była bardziej "pełna" niż Filipa.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @tadman 22 marca 2020 12:13
22 marca 2020 13:09

Dania, że tak powiem tradycyjnie, stojąc przy tym samym "ołtarzu" patrzy na starszą siostrę i może z nienacka zrobić taki ruch. Z resztą teraz sypiąca sie uniia w obliczu kryzysu jest bliższa Szkotom niż Duńczykom.

A Lewiatan to ma sprawdzonych rozwiązań całkiem sporo, przecież stulecia były na praktykę. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @atelin 22 marca 2020 12:51
22 marca 2020 13:11

na usprawiedliwienie dodam, że moja przepasiona to się urodziła, słaba przemiana materii, niechęć do ruchu od małego...siostra mimo, że podobnie wcina reprezentuje grację, szybkość i prawidłową budowę :)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 14:48

Ten Lion Feuchtwanger zalegał przez z długie lata w każdej publicznej bibliotece. Co do Elżbiety Farnese, to taki mi się wielki komentarz zrobił,że chyba puszczę notkę.

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @pink-panther 22 marca 2020 14:48
22 marca 2020 14:55

moze sie przyda,

In 1715 he was sent by the Dutch government as ambassador to MadridSaint-Simon says that his character for probity was even then considered doubtful. The fortune of Jean OrryGiulio Alberoni and other foreigners in Spain, showed that the court of Philip V offered a career to adventurers. Ripperda, whose name is commonly spelt de Riperdá by the Spaniards, devoted himself to the Spanish government, and again professed himself a Roman Catholic. He first attached himself to Alberoni, and after the fall of that minister he became the agent of Elizabeth Farnese, the restless and intriguing wife of Philip V.https://en.wikipedia.org/wiki/John_William,_Baron_Ripperda

zaloguj się by móc komentować

tadman @ainolatak 22 marca 2020 13:09
22 marca 2020 14:56

Nigel Farage to prawdziwie bezinteresowny gentleman (wg. niektórych), więc wie, że o Szkocji nie należy wspominać.

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @ikony58 22 marca 2020 14:55
22 marca 2020 14:57

  On the 25th of May, 1727, he was arrested at the house of Colonel Stanhope, where he had taken refuge, and was sent to the fortress of Segovia, where he remained in close confinement, until, having eluded the vigilance of his keepers, he made his escape, and arrived safely in Lisbon, where he embarked for Cork. After spending some time in England, he set sail for his native country in 1731, and settled at the Hague. Whilst there he became acquainted with an envoy from the court of Marocco, of the name of Perez, who was a Spanish renegado, and who, perceiving the violent hatred which Ripperda bore to the Spaniards, and his love of adventure, induced him to try his fortunes upon the shores of Africa. Ripperda accordingly set sail for Tangier, and was well received by the emperor of Marocco (Muley Abdullah), who gave him command of an army destined to repel a threatened invasion from Spain. Ripperda was however defeated before Oran, which city fell into the hands of the Spaniards in 1732.
      About this time Ripperda is said to have abandoned the Roman Catholic creed, and to have embraced the Mohammedan religion, taking the name of Othman Pasha. He lived for some time at Marocco, surrounded with all the gratifications and luxuries that wealth could supply, and then removed to Tetouan, where he remained until his death in 1737.
      It is said that some time previous to his death he believed himself inspired, and endeavoured to propagate a new religion--a mixture of Christian, Jewish, and Mohammedan doctrines, which however had no followers.http://freepages.rootsweb.com/~tdlarson/genealogy/runde/duke.htm

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 15:00

Ciekawe, że polskie dwory też przytulały różne persony zza granicy i dopuszczano nie tylko do królewskiego stołu, kiesy, a nawet powierzano wychowywanie królewiąt.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @tadman 22 marca 2020 15:00
22 marca 2020 15:10

a iluż było polskich władców na tych dworach ?

zaloguj się by móc komentować


atelin @ainolatak 22 marca 2020 13:11
22 marca 2020 16:58

10.02. pożegnałem swojego goldena. Adoptowany, po dwóch miesiącach kochał nas bezwarunkowo.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 17:11

Współcześnie to jest standard w myśleniu i pisaniu.. 

"Mam tylko jedną uwagę, póki co: niedobrze jest naśladować styl Leona i pisać o złożonych organizmach politycznych, tak, jakby były pojedynczą osobą i popadały w różne stany emocjonalne – wesołość, smutek, rozdrażnienie, a także potrafiły się wylegitymować zdrowym rozsądkiem. To jest jakaś tam tradycja, taki styl, mam wrażenie osadzona bardzo głęboko. Czas chyba jednak, by odeszła do lamusa."

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 19:06

Zacząłem klikać w google books w poszukiwaniu czegoś na temat Alberoni and the jusuits i otworzyła się przede mną otchłań.

Po pierwsze jest w całości po angielsku (343 strony) i w innych językach testament wielkiego Kardynała a w nim rozdział ostatni 16: „Ogólna idea Państw Północnych i równowagi między nimi. Rozważania na temat Polski i Kurlandii” (około 40 stron). Jeszcze nie czytałem.

Nadto koneksja Alberoniego z Jezuitami to jak najbardziej trafna intuicja. Pisze o tym John Earl I Russel w 1824 roku w „Pamiętnika z wydarzeń w Europie do pokoju utrechckiego” (Memoirs of the affairs of Europe from the Peace of Utrecht, Tom 1). Na stronie 402 cytuje słowa Ludwika XV jako regenta jeszcze do francuskiego ambasadora w Madrycie, w czasie wojny o sukcesję hiszpańską chyba w jej końcowej fazie, że mianowicie „d'Aubenton (Jezuita i spowiednik Filipa V, bardzo ważny gracz w Hiszpanii i Europie) jest człowiekiem wielce sprytnym, i blisko związanym z Alberonim, dlatego nie ma większej przysługi jaką można oddać państwu (francuskiemu) jak tylko skłócić ich obu z widokiem na możliwą ruiną obu.”

Idę czytać ten testament, con Dio.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 19:48

Aha i jeszcze o Alberonim, Jezuitach, ich likwidacji i Klemesie 11, który ich rozwiązał, jest więcej w książce Black Robes in Paraguay, Czarne suknie w Paragwaju, ale w google books nie jest ona dostępna. Jej urywki wskazują na możliwą opozycję Alberoniego wobec kunktatorskiej polityki Klemesa 11 który szczerze go zwalaczał. 

Kilka jeszcze szczegółów z wiki dotyczących dwu ostatnich dekad życia Alberoniego. Zaplanowany przez Kardynała hiszpański desant w Szkocji i kolejna wojna o szkocki tron dla Jakuba II w 1718 nie powiodły się. Dla Brytyjczyków upokorzenie i zniszczenie Alberoniego stało się punktem honoru. W 1719 odpowiedzieli desantem w Vigo i ogólną demonstracją morskiej siły, które przypieczętowały dymisję Kardynała i wyjazd z Hiszpanii. W 1721 uczestniczył w konklawe które wybrało Innocentego XIII ryzykując aresztowaniem, które zresztą miało miejsce, ale to już była woda po kiesielu, wyszedł z tego szybko i zwycięsko. Została legatem papieskim w Ravennie, próbował zdobyć San Marino dla Papieża, czyli Państwa Kościelnego. W końcu wylądował w rodzinnej Piacenzy. Od dawna już jeszcze przed ostatecznym powrotem zarządzał tam szpitalem dla trędowatych, który w końcu zamienił na Seminarium Duchowne dla 70 młodych z ubogicz rodzin, zgaduję że sam pokrył koszty ich nauki. 

Ps. Czyżby Vigo Morgensen, Aragorn z filmowego Władcy pierścienia, otrzymał swe imię ku pamięci tej inwazji na port Vigo w 1719? Niedawno zagrał kapitana Alatrieste w pseduohistorycznym filmie o hiszpańskich najemnikach w domu i w Niderlandach z podstępną hiszpańską inkwizycją w tle rodem z 19 wiecznych brytyjskich horrorów. Ci faceci się nie zmieniają. To jest poważne uzależnienie. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
22 marca 2020 19:57

Aha autentyczność tego testamentu jest kwestionowana. I tak trzeba go przeczytać.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Magazynier 22 marca 2020 19:48
22 marca 2020 21:34

Wacku, Mortensen ma na imię Viggo, po swoim ojcu (imię prawdopodobnie pochodzenia nordyckiego). Więc niestety ni epo mieście Vigo.

Ale hiszpańskie klimaty i może pomysł na ten film podrzuciła mu jego dziewczyna hiszpańska aktorka.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @atelin 22 marca 2020 16:58
22 marca 2020 21:40

Znajdki i adoptowane psiaki kochają zabójczo. Miałam porównanie, kiedy jednocześnie w domu był 50kg hovek i 7kg mała znajdka. Ten pierwszy odawał miłość, bo było zawsze oczywiste, że opiekun mu ją tez daje. Znajdka robił wszystko, żeby go kochać i nigdy już nie opuścić, gotów był atakować z zazdrości o przyptulanie tego wielkiego bydlaka. Bardzo przykre są nimi rozstania.

zaloguj się by móc komentować

m8 @Magazynier 22 marca 2020 19:48
23 marca 2020 00:32

Mortensen? Raczej nie - Wg. ang. wiki jest to imie pochodzenia st. nordyckiego majace wspolne korzenie z np. Ludvig.  Niezle wlada jezykami - chyba z 5 zna.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 22 marca 2020 11:05
23 marca 2020 09:11

Pomiędzy Filipem V a Karolem III nastąpiła likwidacja redukcji, szkoda, że ten element nie jest nigdy włączany do politycznej, europejskiej układanki

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 22 marca 2020 11:32
23 marca 2020 09:12

Bardzo możliwe, tej negatywnej propagandy na jego temat jest sporo

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rotmeister 22 marca 2020 11:34
23 marca 2020 09:13

To jest chyba to samo, tylko pod innym tytułem. Moim zdaniem dość niepokojący jest ten tytuł

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak 22 marca 2020 11:37
23 marca 2020 09:14

To jest aż dziwne, że on przeżył. A na tym portrecie jest trochę podobny do Michalkiewicza

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tadman 22 marca 2020 12:13
23 marca 2020 09:15

Naprawdę tak powiedział? To sprawa jest jasna. Unia zostanie zdewastowana, zdrenowana, ośrodki ciężkości przesuną sie na wschód i północ. No chyba, że wcześniej Niemcy zajmą Danię

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @tadman 22 marca 2020 15:00
23 marca 2020 09:17

Może chodziło o zabezpieczenie drogi ucieczki, w razie gdyby wybuchła jakaś rewolucja na miejscu?

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Draniu 22 marca 2020 17:11
23 marca 2020 09:18

No właśnie nie wiem dlaczego

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 22 marca 2020 19:06
23 marca 2020 09:19

No widzisz, a ja cztery dni temu, nie miałem jeszcze pojęcia kim był Alberoni. Podstępny klecha snujący plany polityczne dotyczące Polski. Czy jakiś polski mąż stanu wyrwał sie kiedyś myślą poza bliską zagranicę? Nie sądzę. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 22 marca 2020 19:48
23 marca 2020 09:21

ten Alatriste to jest kuriozum. Taki Kmicic współpracujący ze Szwedami

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ainolatak 22 marca 2020 21:34
23 marca 2020 09:59

Może i nordyckie. I z pewnością to hiszpańska kochanka Mortensena wpadła na pomysł żeby w tym filmie powrócić do czarnej legendy hiszpańskiej inkwizycji wprost z brytyjkisch horhorów z 19 w. To już na kilometr zajeżdża ściemą. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 23 marca 2020 09:21
23 marca 2020 10:04

Ale Alatriste nie współpracuje ze Szwedami. Nic z tych rzeczy. On współpracuje z Angolami, czy może nawet ze Szkotami ;-) 

I w końcu jeden rudy heretyk podbiera mu panienę, która bardzo chętnie, bo jest aktorką. Typowe szkockie poczucie humoru.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 23 marca 2020 10:04
23 marca 2020 10:10

No właśnie o tym mówię. Per analogiam, tu Szwedzi tam Szkoci

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować