-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Pisarki i pisarze na turkusowych kanapach

Moje stoisko umieszczone jest na wprost dwóch turkusowych kanap, na których, co jakiś czas rozsiadają się wygodnie pisarze i pisarki, żeby opowiadać o swoich książkach. Tak się złożyło, że zabrakło autorów na dzień dzisiejszy i organizatorzy zaproponowali, żebym ja też tam wskoczył i coś opowiedział. Niestety zabrakło też konferansjerów, więc będę jednym i drugim. Ktoś może powiedzieć – jak zwykle. To prawda, jak zwykle. Ostatnio przypominam taki epizod ze swojego życia, kiedy to ktoś wydał polecenie, żeby mnie gdzieś tam pokazać w telewizorze. Na targach w Gdyni podeszła do mnie Anna Popek i stanowczym bardzo głosem poprosiła bym się jakoś zaprezentował. I ja tak zrobiłem. Pani Anna powiedziała, że wybierze jakąś moją książkę do tej prezentacji i ktoś do mnie zadzwoni, żebym zrobić ze mną wywiad. Wybrała książkę czeską. Próbowałem ją przekonywać, żeby jednak wzięła coś innego, ale mi się nie udało. Potem jeszcze opowiadałem Annie Popek o przepędach wołów przez południowej województwa I RP. I wszystko było cacy. Zadzwonił do mnie nawet kolega, zaznajomiony z różnymi ludźmi w PAP-ie, żeby mi powiedzieć iż PAP szuka jakiegoś mojego zdjęcia. Mieli je umieścić w jakimś biuletynie czy gdzieś. No, a potem zadzwoniła do mnie dziennikarka, żeby zrobić ten wywiad. I ja jej opowiedziałem o hodowli karpia w Czechach w XV wieku, najlepiej jak umiałem. I tak się właśnie skończyła moja przygoda z telewizją. Wczoraj, co już wygląda wręcz ja jakiś wyraźny znak z góry, podszedł do nas pewien pan. Kupił od razu kilka nawigatorów, a potem jeszcze autobiografię Mościckiego. Siedzieliśmy na stoisku we trzech: cortes, parasol i ja. Rozpoczęła się gawęda o tych książkach, no i o potrzebie pisania historii poprzez wątki gospodarcze. Pan się bardzo ucieszył, stwierdził, że nasza postawa jest bliska jego postawie. Potem się jeszcze okazało, że pochodzi on z Ryk, gdzie się urodziłem. Na koniec zaś wyszło najlepsze. Sympatyczny czytelnik okazał się wykładowcą w toruńskiej szkole mediów Ojca Rydzyka. Myślałem, że po zjedzeniu golonki w piątek dostanę jakąś reprymendę z góry, a tu coś takiego. Pogadaliśmy miło i rozstaliśmy się w uśmiechach.

Tak wyglądał dzień wczorajszy. Przez cały czas, na tych turkusowych kanapach siadają pisarze i opowiadają o swojej twórczości. Największą publiczność zgromadziło pewne małżeństwo, które podróżuje z małą dziewczynką po krajach Ameryki Łacińskiej. Opowiadali o wężach, wodospadach i wszystkich tych rewelacjach, które starsi czytelnicy dobrze pamiętają z książek Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka. Nic się w konstrukcji książek podróżniczych lub za takowe uchodzących od tamtych czasów nie zmieniło. Szok kulturowy rządzi, chicha fermentująca na ślinie i anakondy wypełzające z błotnistych bajorek zajmują miejsce im należne i nie są przez nikogo i przez nic zagrożone.

Prócz podróżników pojawiają się na kanapach badacze historii najnowszej. I tu, prócz jednego autora, który opowiadał o żołnierzach wyklętych, rządzi narracja znana nam z gazowni. Niektórzy pisarze przemawiali do pustych krzeseł. Przydarzyło się to pewnemu inżynierowi, który napisał książkę, ale nie wiem o czym, bo mówił cicho i niewyraźnie. Miał jednak konferansjera i mowy nie było, żeby zszedł z kanapy. Ze mną może być inaczej. Zaczynam o 13.45 i będę sam. Jeśli nikt nie przyjdzie, pogadanki nie będzie.

Z tych wszystkich występujących najbardziej zdziwiła mnie młoda pisarka w czerwonej sukience i czarnym kapeluszu, bardzo chuda, z tatuażem na udzie. Opowiadała o tym, że nie można umieszczać wśród postaci, w powieści siebie samej. Od początku jednak dla wszystkich słuchających było jasne, że jej bohaterki, seryjne morderczynie wykonujące roboty na zlecenie to po prostu jej alter ego. Ta biedna dziewczynina, wzięła się za pisanie, bo chciała być kimś innym niż jest w rzeczywistości. Jakby tego było mało, w jej książkach występują też krwiożercze pomidory z kosmosu. To jest już szczyt szczytów.

Patrzę na to wszystko i myślę, że wszyscy ci ludzie powinni iść na golonkę do Bierhalle przy ulicy Piotrkowskiej, na pewno wyszliby na tym lepiej. Na dziś to tyle, bo muszę się pakować, zjeść i jechać na targ.



tagi: pisarze  targi książki  turkusowe kanapy  pisarki 

gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 09:36
8     1919    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gorylisko @gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 10:10

oj ta golonka to jakiś rodzaj fetysza... wspomniałem, ze tym golonkowym tekstem stworzył pan być może podstawę do listy proskrypcyjnej kiedy w ramach ochrony klimatu i wrażliwosci czujących warzyw będą nas być może chcieli eksterminować...oczywiście w obronie klimatu, zdrowai i wrażliwości wykopywanych buraków i ściętej kapusty... swoja droga to dobrze, że trafił pan na gościa ze szkoły medialnej o. Rydzyka... zobaczymy co dalej... ale już musi pan przygotować się, że zwiad powietrzny latajacego cyrku IX kadencji pod światłym kierownictwem poślicy senyszyn będzie miał pana na oku... eskadra poślic na miotłach krąży w pogotowiu naprowadzana za pomocą kryształowej kuli przez reżyserkę holland (?)... kiedy nadejdzie odpowiednia pora zostanie pan zaatakowany z powietrza... i sam nie wiem co gorsze, syreni ryk nurkujacej na miotle senyszyn osłanianej przez boczne poślice czy fakt, że będą lecieć bez damskich niewymownych za to w pocerowanych bamboszach...

gdyby kto pytał czuję się lepiej choć moja małpia natura zmusza mnie do wyzłośliwiania się i płatania różnych małpich figli... ale jakby co defnicję całki oznaczonej w sesnie Riemanna rozumiem... i to powierzchowniowo zorientowanej... ;-) geomtrię sferyczną Riemanna też czyję, zwłaszcza kiedy  piłka tenisowa uwiera mnie w plecy kiedy usnę na kanapie ;-) po ćwiczonkach rehabilitacyjnych... ;-)

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @kujonpodlaski 24 listopada 2019 09:57
24 listopada 2019 10:13

sprzedaż golonki rzecz jasna albo bananów...

zaloguj się by móc komentować

umami @gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 11:14

A ktoś to może będzie nagrywał?

zaloguj się by móc komentować

ArGut @gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 15:03

> Myślałem, że po zjedzeniu golonki w piątek dostanę jakąś reprymendę z góry,

Było po zmroku, była sobota ...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 16:43

"Wczoraj, co już wygląda wręcz ja jakiś wyraźny znak z góry, podszedł do nas pewien pan."

Gdzie grzech tam łaska rozlała się obficiej ... Rzecz jasna to złośliwy żart. Na poważnie cieszę się. Również z tego, że w szkole toruńskiej są ludzie, którzy rozumieją historię gospodarczą. 

Musi że (znowu żartem lecę) ten pan wyczuł energię z tej golonki i tej B12. Na poważnie - bardzo cenię B12. Pantera ma rację.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @gabriel-maciejewski
24 listopada 2019 20:03

oj widzę, ze sprawa z karoniem jest poważna, skoro sama propozycja spowodowała wycięcie gościa... który, rzuca propozycję debaty... wyglada mi na to, że to Karoń jest koncesjonowanym antymarksistą, pytanie koncesjonowany przez kogo ? przez siły tajemne... ktoś dba o porządek na rynku wydawniczym... wielki brat patrzy... senyszyn też a może dyżur obserwacyjny  ma była właścicielka piesków   ;-)

zaloguj się by móc komentować

Wrotycz1 @gorylisko 24 listopada 2019 20:03
24 listopada 2019 23:06

Nie wiem czy Karoń jest koncesjonowany. Jest raczej jedyny, który operując językiem potocznym opisuje żródła filozoficzne oraz kolejne wcielenie marksizmu w kulturze. Na gospodarce i ekonomii się nie zna, chociaż chętnie brnie w tym kierunku ze śmiesznymi rezultatami. Jest forowany ponad miarę, bo jest grzeczy i miły w obejściu, a ponadto na tym polu chyba nie ma nikogo innego niż duchowni. A duchowni, wiadomo. Karoń w tym swoim obejściu pozostanie, choćby Go do Nobla nominowali albo innej Eurowizji. Moim zdaniem, niech sobie to dzierga. Nie ma co się tym zajmować.

Gospodarz jest zagrożeniem dla wszystkich propagandystów pisowskich, o innych nie ma co mówić, bo zmienia podstawowe założenia propagandy, ujawnia istotne fakty oraz brak wiedzy i wyobraźni u będących aktualnie na fali i po za nią. Ponadto stawia wymagania wobec wszystkich, a to jest nie do wytrzymania. Zwłaszcza te dotyczące logiki i estetyki. Dlatego musi być odpowiednio drutowany, a Jego robota może być partiami i powoli przejmowana przez sprytnych. Może ks. Rydzyk da szansę. Oby jak najszybciej. Nie wiem czy sama modlitwa i zakupy książek wystarczą, by przetrwać trudny czas.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Wrotycz1 24 listopada 2019 23:06
25 listopada 2019 00:04

Tak...

... szansa jest i to chyba nawet jedyna... takze dla mediow Ojca Dyrektora, bo poziom intelektualny jest - z przykroscia to pisze - ale bardzo zanizony, zeby nie napisac infantylny.

Ale coz, czas pokaze czy cos z takiej wspolpracy wykielkuje, bo szansa jest naprawde duza by cos wspolnie dla Polakow, Ojczyzny i siebie  AUTENTYCZNIE  zaczac robic,  a  NIE  UDAWAC,  ze cos sie robi i dzieje.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować