-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Pik idiotizma

Był huragan. Prawie tak wielki, jak ten opisywany w książce o przygodach Dorotki w krainie straszliwego Oza. Dom na szczęście pozostał na swoim miejscu i ja mogę dziś spokojnie napisać kolejny tekst zza biurka, a nie z krainy dobrej czarownicy Gladioli czy z jakiegoś innego tajemniczego miejsca. Huragan poczynił w mieście wielkie szkody i one zostały naprawione ostatecznie dopiero wczoraj w nocy. To znaczy wczoraj w nocy włączyli prąd. Jeśli ten tekst znajdzie się na stronie, to znaczy, że mamy też internet. Na razie sieć nie działa, a ja piszę offline. Jeżdżąc przedwczoraj i wczoraj, opłotkami jak zwykle, zobaczyłem cztery miejsce, w których powalone drzewa położyły się wprost na linię energetyczną lub telefoniczną. Przy ul. Łagodnej, cały rząd wierzb rosnących nad stawami został wprost wywalony wraz z korzeniami i nad ulicą sterczały w górę wielkie karpy, pnie zaś pozrywały linię telefoniczną. Nikt tego nie naprawiał i pewnie jeszcze nie naprawił. W poprzek ul. Piaskowej położyły się dwa wielkie świerki, to one chyba złamały słup energetyczny, który stał przy ulicy. Na pewno zablokowały jezdnię na długie godziny. Najgorzej jednak było przy przedszkolu przy ul. Górnej. To znaczy jeśli oglądać wszystko od naszej strony, bo nie wiem jak było w mieście. Nie wjeżdżałem tam. Ktoś dopuścił, że przy parkingu na niewielkim placyku urosły wysokie osiki samosiejki. Nie wiem czy plac jest miejski czy prywatny, ale tych drzew tam nie powinno być. Większość z nich była zainfekowana jakimś owadem czy grzybem i schła od góry. Przed wczoraj huragan powalił wszystkie te drzewa wprost na samochody stojące pod przedszkolem. Widok nie był za wesoły, a ja pomyślałem o tych wszystkich osobach, które płaczą, że zły minister Szyszko wycina dobre i kochane drzewa, która tak upiększają krajobraz. Te drzewa nie upiększały niczego, pozostawione same sobie w przestrzeni miejskiej, wyrosłe na żwirowatej – wcześniej był tam skład tłucznia i materiałów budowlanych – przepuszczalnej glebie, z płytkim systemem korzeniowym, stanowiły tylko zagrożenie. Do tego były rozsadnikiem chorób. Na sam koniec zaś stały się przyczyną poważnych szkód. Ktoś powie, że to są wypadki losowe. Oczywiście, ale są też granice zidiocenia, które tak zwani miłośnicy przyrody, szczególnie tej rosnącej na cudzych nieruchomościach, przekroczyli już dawno. Wszyscy wiedzą ile potrzeba korowodów, by wyciąć na swojej własnej działce jedno czy dwa drzewa. Próbowano to zmienić, ale PiS ugiął się pod naciskiem organizacji terrorystycznych zwanych z nierozpoznanych przyczyn organizacjami ekologicznymi. Chciałem się dziś przez chwilę zająć funkcją tych organizacji, a także funkcją mediów. Ona jest ściśle związana z dystrybucją technologii, a także z dystrybucją pewnych idei. To jest jasne dla każdego. No dobrze, prawie dla każdego, nie jest jasne dla ludzi, którzy wierzą, że napis na paczce papierosów „palenie zabija” może kogoś zachęcić do zerwania z nałogiem. Sprzedaż poważna związana jest z komunikacją, czyli budowaniem wzajemnego zaufania. Myślę tu o warunkach pokoju, to znaczy o takich, kiedy masowy odbiorca musi zostać do zakupu namówiony, a nie zmuszony, jak to się odbywa w czasie działań wojennych i okupacji. Odbiorca musi mieć silną motywację do zakupu, a ta przynajmniej w teorii, powinna być związana z akceptacją produktu, ten zaś musi stanowić element światopoglądu i wiary klienta. Tak to jest i nie przekonujcie mnie, że to nieprawda. Oto znalazłem gdzieś w czeluściach WP, kiedy jeszcze był internet, artykuł o tym, że marszałek województwa Mazowieckiego Adam Struzik lobbuje za tym, by na Mazowszu rozpocząć walkę ze smogiem. Wiadomo, że Mazowsze jest duże i walka ze smogiem nie może odbywać się tylko w wielkich miastach, bo tych jest niewiele i są one od siebie oddalone o wiele kilometrów. Poza tym jak to brzmi – walka ze smogiem w Radomiu? To są jakieś historie z krainy Oz a nie poważna komunikacja z klientem. Oczywiście jest aglomeracja warszawska, ale tam na szczęście pan marszałek nie ma za wiele do powiedzenia. Obszar jego aktywności rozciąga się poza miastem stołecznym. I dlatego właśnie wymyślił on, że trzeba walczyć ze smogiem poprzez wymianę wkładów kominkowych na lepsze i nowocześniejsze. Dzielnie mu w tym sekundują różne organizacje terrorystyczne, a także portal WP, który artykuły o tej bredni publikuje. Walka ze smogiem poprzez likwidację bądź wymianę kominka. To jest coś naprawdę niezwykłego. Ja o marszałku Struziku słyszałem różne anegdoty, najważniejsza zaś jest ta, że jest on w istocie przedstawicielem handlowym różnych przedsiębiorstw, zaś podstawowa jego rola polega na komunikowaniu się z klientem i takiej zmianie światopoglądu odbiorcy, by dobrowolnie dokonał on zakupu produktów przez współpracujące z marszałkiem przedsiębiorstwa produkowanych. Taka jest teoria, ale w praktyce jasne jest, że produkty te zostaną przez klientów zlekceważone i dlatego właśnie potrzebny jest ostry lobbing połączony z decyzjami administracyjnymi. No i kampania promocyjna, która przekona ludzi, że palenie drewnem w kominku jest czystym złem i zbrodnią dokonywaną na przyrodzie. Nie dość, że chcemy wycinać drzewa na swoich działkach, to jeszcze potem chcemy palić nimi w kominku i zatruwać powietrze innym ludziom. Tak to mniej więcej było ujęte w tym artykule. Kiedyś słyszałem taką anegdotę, to znaczy mam nadzieję, że to anegdota i plotka, a nie prawda, że marszałek Struzik pośredniczył w sprzedaży wielkiej ilości aparatów słuchowych, które wciskane były mieszkającym na Mazowszu emerytom. Cóż w tym złego, spyta ktoś? Kłopot polegał na tym, że aparaty były były w kolorze ciemnofioletowym. Opowiadał mi o tym pewien emeryt, który już nie żyje. Mam jednak, powtórzę, nadzieję, że to była tylko plotka. No, ale sami pomyślcie, co by było gdyby pan marszałek zamiast aparatów słuchowych miał do opylenia czterdzieści tysięcy protez na prawdą nogę i czterdzieści tysięcy na lewą. Jakie to artykuły ukazywałby się na portalu WP i jakie kampanie w mediach uruchamialiby lobbyści starający się poważnie zachęcić klienta do zakupu. Na razie mamy nowe wkłady kominkowe, które trzeba ludziom wcisnąć. Przyjrzyjcie się też, na tym przykładzie, a także na innym, o którym za chwilę, jak zmieniła się rola mediów w ostatnich latach. Mam na myśli media elektroniczne. Ona jest dziś taka sama jak za komuny, a może gorsza. Oto cały czas słyszymy o złych użytkownikach internetu, którzy hejtują i wyżywają się w nienawistnych wypowiedziach. Na portalach zaś tak poważnych jak WP wiesza się idiotyzmy o tym, że kominki powodują smog i trzeba je wymienić na lepsze. No i wszystko jest w porządku. Myślę, że dzięki mediom i najnowszym zdobyczom techniki, a także dzięki rodzącym się w zespołach badawczych ideom powoli zbliżamy się do miejsca, w którym marszałek Struzik, lekarz w końcu oraz jego podwładni, wszyscy odziani w dziwne giezłeczka, leczyć będą skrofuły mieszkańców Mazowsza poprzez nakładanie rąk. Odpłatnie rzecz jasna.

W czasie huraganu, który poczynił wielkie szkody na trasie pomiędzy Warszawą a Grodziskiem w żadnej rozgłośni radiowej nie zająknięto się ani słowem na temat tych dramatycznych wypadków. Na dworcu zachodnim koczowały masy ludzi, które nie mogły dostać się do domu, bo nie jeździły pociągi. Kolega Jarosław wracał do Grodziska autostopem, większość jednak próbowała dostać się do swoich miast za pomocą komunikacji zastępczej. Wszyscy zaś wiedzą dobrze co to jest kolejowa komunikacja zastępcza i jak ona działa. Na dworcu zachodnim rozegrał się prawdziwy horror, a wszystko wyglądało prawie tak jak w czasie wojny. I co? Czy jakiś latający reporter radiowy pojawił się tam, by skręcić szybko reportaż z frontu? Nie. Bo radio nie jest od tego. Radio jest od rozdawania ludziom pieniędzy zarabianych na smsach wysyłanych przez tych właśnie ludzi, a także od tego, by mówić, że Opener to wielkie wydarzenie artystyczne, a Małgorzata Wasserman jest głupia i agresywna. W czasie kiedy ekipy ratownicze usuwały powalone na torowiska podmiejskich linii kolejowych drzewa, w czasie kiedy ludzie koczowali na dworcach, tym właśnie zajmowali się pracownicy rozgłośni radiowych. Radosnym plumkaniem i dyskusją o wykonawcach, którzy występowali w Gdyni. Mediów w starym, dobrym znaczeniu tego słowa, nie ma już dawno i pewnie nie będzie. Wszyscy ci ludzie, zatrudnieni w rozgłośniach i telewizjach służą do tego jedynie, by przekonywać biedaków nie mających pieniędzy na wakacje, że jak Struzik upora się ze smogiem, jak się zgilotynuje Szyszkę i posadzi Kaczyńskiego, to ten pierwszy zacznie leczyć skrofuły przez nakładanie rąk. By żyło się lepiej...wszystkim…

 

Zapraszam wszystkich na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl



tagi: handel  ekologia  huragan  lobbing 

gabriel-maciejewski
1 lipca 2017 09:15
10     1128    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Godny-Ojciec @gabriel-maciejewski
1 lipca 2017 09:42

Przerażajacy opis wydarzeń. Zwłaszcza o tych rozgłośniach radiowych, które już tak się wyalienowały ze swojej misji, że nie wiadomo komu i czemu służą.

Kataklizm na miarę użycia taktycznej broni jadrowej w ogóle ich nie obszedł!

Wiele razy zdarzyło mi się odpowiadać na pytanie dzieci: "Po co pan Bóg stworzył burzę?" Zawsze im wyjaśniałem, że burza jest pożyteczna, że jest wręcz niezbędna i że gdyby nie ona życie ludzi stałoby się bardzo niebezpieczne. Z każdej strony, o każdej porze czychałyby na nas różne zagrożenia spowodowane starzeniem się natury i infrastruktury oraz brakoróbstwem nierzetelnych ludzi.

A tak od czas do czasu pan Bóg zarządza ćwiczenia i testowanie wszystkiego wokoło. Pioruny wiatr i deszcz nakazują ludziom znalezienie sobie bezpiecznego schronienia na czas próby i kiedy już je znajdą wtedy zaczyna się. Pod wpływem wichury walą się drzewa, które i w spokojnych okolicznościach mogłyby się zawalić nam na głowę. Fruwają źle zamocowane dachówki i wadliwe opierzenia, wypadają okna niefachowo zakotwiczone, anteny telewizyjne, szyldy sklepowe i banery wyborcze naszych dobroczyńców. Całe szczęście, że ludzie wtedy siedzą w bezpiecznych miejscach, które sobie wcześniej przygotowali wszystko obserwuje z lekkim przestrachem i uczą się pokory.

Coś trzeba zrobić z tymi rozgłośniami... najwyraźniej nie przeszły próby.

zaloguj się by móc komentować

szafran @Godny-Ojciec 1 lipca 2017 09:42
1 lipca 2017 10:17

Co tam dzieci, zanim Cię wywalą, napisz co u Kurkowej Maci słychać.

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
1 lipca 2017 10:39

Na naszych oczach słowo terrorysta jest zmieniane i przekształcane na wiele odmian.

Mamy:

-złych terrorystów z którymi walczy USA i spółka

-separatystów, którzy są jak współcześni kozacy, oficjalnie nie są armią moskiewską

-uchodźców, to jest dopiero jazda, kiedy każdy może być wilkiem w owczej skórze z bombą w pysku

-tzw. organizacje ekologiczne itp.; potrafią blokować, lobbować, walczą jawnie i niejawnie

-terorystów faszystów, których się mianuje, którym może zostać prawie każdy

-organizacje a'la RAŚ, to terroryści, którzy również walczą, ale tak jakby pokojowo, ale gdyby im dać tyle forsy co tym z Katalonii...

 

Może są jeszcze jakieś, które pominąłem, ale tak na prawdę nie o to chodzi, tylko o język polski. Jeden mówi uchodźca i bam! Drugi powie np. obrońca przyrody i też pozamiatane. Obrońcy są dobrzy, uchodźcy źli, a najgorsi są ci terroryści z ISIS i spółka. Telewizja to zwornik(użyłem tego słowa!) obecnego porządku, takie wyrazy jak "pokłosie" (jak tak można mówić!), albo "separatysta", "uchodźca" są w użyciu tam odpowiednio często powtarzane. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
1 lipca 2017 10:54

Wczoraj TVN24 (sic!) podał informację, że drzewo jakie pewnym ludziom zniszczyło sklep, a ich prawie zabiło, miało zostać ścięte parę dni wczesniej, ale urzędnicy wstrzymali prace ze względu na ptaki, które tam miały gniazdo. 

 

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @szafran 1 lipca 2017 10:17
1 lipca 2017 11:34

Wygląda na to że jesteś zbudowany z bezinteresownej nienawiści. Szczerze Ci współczuję.

Zawsze byłem przekonany że szafran to coś szlachetnego i cennego.

zaloguj się by móc komentować


Godny-Ojciec @stanislaw-orda 1 lipca 2017 13:11
1 lipca 2017 14:59

Ten szafran to jakiś Twój krewny, że go tak bronisz kosztem nawet dobrego imienia?

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
1 lipca 2017 17:53

Kilka lat temu w okolicach Krakowa nawaliło tyle śniegu,  że w niektórych miejscach prądu nie było przez tydzień i dłużej.

Trwają ferie świąteczne. Na zewnątrz minus 20, a u mnie w domu płyta grzewcza na prąd, czajnik elektryczny, a pięć gazowy a i owszem, ale bez prądu nie będący w stanie pracować.

Ostał nam się kominek ze starym wkładem, wokół którego Spaliśmy dwie noce. Trzeciego dnia wszystko naprawił.

W najdalszych zakamarkach domu dało się utrzymać temperaturę plus 7-8.

Z nowym wkładem (tym od Struzika) z płaszczem wodnym i rozprowadzeniem ciepła przez pompę elektryczną, mielibyśmy minus 8.

 

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować