Partyzanckie bitwy (1). Piotrowe Pole
W zasadzie nie ma już sensu, by pisać o II wojnie światowej i jej epizodach, nie ma też sensu kręcić o tym filmów, bo cała emocjonalna warstwa wydarzeń z lat 1939-1945 została zawłaszczona przez politykę wielkich formatów i takież same budżety. Żeby w Polsce nakręcić prawdziwy film o wojnie, przejmujący i dramatyczny, potrzebny byłby prawdziwy artysta, a nie wariat taplający się w sztucznej krwi i pokazujący sceny gwałtów zbiorowych. Do czego sprowadza się polska kinematografia lat ostatnich próbująca nadążyć za innymi produkcjami. Takich ludzi jednak w Polsce nie ma i nie będzie. Mój dzisiejszy tekst i inne, które mam nadzieję w tej formule napisać, służył będzie temu, by wyjaśnić dlaczego tak jest. Nie zaś temu, by dramatycznie opisywać wypadki wojenne i bitewne epizody. Ludzi starających się stymulować emocje widza i czytelnika jest tylu, że próby te wywołują już jedynie śmiech. Podobnie jak rywalizacja między filmowcami, o to kto – pracując na nędznym bardzo budżecie – wykreuje bardziej przejmujący obraz wojny.
No dobrze, ale zacznijmy wreszcie. W książce „Piotrowe Pole” wydanej przez Wydawnictwo Łódzkie w roku 1986 mamy dramatyczny bardzo opis sądzenia starosty iłżeckiego, który zaprzedał się Niemcom. Partyzanci urządzają sąd polowy, który przedstawia sobą opłakany widok, bo wszyscy są w łachmanach. Starosta iłżecki trafił im się zaś przypadkiem, bo wybrał się nieostrożnie na polowanie z niemieckim dyrektorem huty w Ostrowcu Świętokrzyskim. Najgorszą zbrodnią tego całego Szczepańskiego, było zatrzymanie żony jednego z dowódców oddziałów leśnych, która jechała dwukółką przez lat. Była w ciąży. Szczepański i żandarmi, zgwałcili ją, jej woźnicę zabili, a potem wycisnęli z niej płód i kopali go na drodze jak piłkę. Aż dziwne, że nikt tej sceny jeszcze nie umieścił w żadnym polskim filmie. Pewnie dlatego, że autor książki - Stanisław Rogala – ciągle żyje i trzeba by było mu płacić jakiś copywright.
Ponieważ w roku 1986 żyło jeszcze bardzo wielu uczestników bitwy pod Piotrowym Polem, książka Stanisława Rogali spotkała się z wielkim zainteresowaniem. Niestety, nie spotkała się z entuzjazmem uczestników starcia. Nie wiemy dziś dokładnie na czym polegały protesty, ale prawdopodobnie dotyczyły tego, że opisane jest w niej wszystko, tylko nie samo starcie.
Mamy więc dylematy moralne duchownego bez święceń, w którym kocha się nieletnia sanitariuszka. Wspomnienia przedwojenne różnych bohaterów, którzy zlewają nam się w jedną osobę, albowiem ich wypowiedzi i projekcje nie zostały w żaden sposób wyróżnione w tekście. Mam wręcz wrażenie, że ktoś kazał autorowi pisać tę książkę tak, jakby ją pisał znany amerykańskich autor Cormac MacCarthy. To znaczy bez żadnych ułatwień dla czytelnika, który sam musi przedzierać się przez gąszcz tekstu, by odnaleźć właściwe tropy. Przy czym autor bardzo się stara o uplastycznienie swojego opisu, mnóstwo bowiem jest w tekście technicznych szczegółów dotyczących przygotowania do walki i jej prowadzenia. Doświadczenia te, jak przypuszczam, pochodzą z czasów kiedy odbywał on zasadniczą służbę wojskową, bo urodził się przecież cztery lata po samym starciu, czyli w październiku 1948 roku.
Co jeszcze prócz emocjonalnych i zapewne nie zarejestrowanych przez uczestników bitwy fragmentów zdarzeń mogło im się nie podobać? Prawdą jest, że w czasie próby wydostania się z okrążenia, zginęło jedenastu Rosjan, którzy znaleźli się w oddziale Wincentego Tomasika, czyli 1 iłżeckim pułku piechoty. Skąd się tam wzięli? Tego nie wiemy, ale autor kreuje rozmowę, jak najbardziej polityczną, jednego z nich z polskim partyzantem, który nie może się nadziwić, że rusek, chce służyć w „pańskim wojsku”. Jak widzimy więc akcenty w tej książce są rozłożone tak, by przed naszymi oczami rozwinęła się cała panorama problemów, którymi żyli i żyją nadal ludzie zainteresowani historią, to znaczy kwestii natury emocjonalnej i politycznej. Zwykle fikcyjnymi, bo nikt nie wie, co i w jaki sposób przeżywali partyzanci, w październikowy poranek roku 1944 w lasach między Iłżą, a Starachowicami. I nikt tego nawet nie będzie próbował badać, albowiem doświadczenia wojenne, szczególnie epizodyczne nie służą temu, by przedstawić życie i śmierć bohaterów. Oni są dla twórców najmniej ważni. Kreacja zaś dotyczy emocji samego autora i jego uwikłań politycznych.
Jedną z kluczowych scen w książce „Piotrowe Pole” jest opis potyczki liczącego 900 osób oddziału Kałmuków z partyzantką, jak ją określają bohaterowie książki, ppeerowską. Kałmucy, żeby zaatakować tych komunistów, muszą przejść przez odcinek drogi, obstawionej ukrytymi w krzakach żołnierzami AK. Ci ich nie atakują, bo obawiają się klęski. Kałmucy zaś idą pewnie do pobliskiej wioski, by tam zniszczyć oddział Gwardii Ludowej. Idą z tak wielkim hukiem, że słychać ich nawet w Starachowicach, a co dopiero mówić o tym jakimś Jasieńcu. No i dalej akcja rozwija się tak, że jeden z kaprali prosi dowódcę, by zgodził się na wypad, który pomoże komunistom i nieco ich odciąży w walce. Oczywiście dowódca się godzi, ale wysyła ochotników. Ci giną, nie osiągnąwszy celu, a wypad poprzedzony jest ideologiczną dyskusją o sensie pomagania wrogom ustroju przedwojennej Polski.
Cała książka Rogali utkana jest takimi opisami, trudno się więc dziwić, że środowiska partyzantów świętokrzyskich i tych z południowego Mazowsza ostro ją w latach osiemdziesiątych oprotestowały. Nie przyniosło to, rzecz jasna, żadnego skutku, albowiem pisanie, szczególnie o sprawach ważnych i kręcenie na temat tych spraw filmów, nie ma w Polsce – ciężko przecież przez wojnę doświadczonej – żadnych konsekwencji. Czy powinno mieć? Zważywszy na to, jaką sieczkę zrobiono z epizodów wojennych w Izraelu, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, odpowiedź powinna brzmieć – nie. No tak, ale tu u nas chodzi o to, że prócz wątków emocjonalnych, przeskalowanych i przekraczających wszelkie normy nieautentyczności, każda produkcja dotycząca II wojny światowej zawiera ładunek politycznej propagandy. No i, co jest moim zdaniem najgorsze, służy do budowania środowiskowej pozycji autora czy też reżysera. Te dwa założenia są najważniejsze. Reszta to barachło, bo wszak chodzi tylko o to, by pokazać okropieństwa wojny, a potem o tym dyskutować przed publicznością, w pozycji głębokiego zanurzenia w fotelach klubowych.
Co się wydarzyło pod wsią Piotrowe Pole, 1 października roku 1944? O tym dowiadujemy się już na wstępie książki. Liczący 600 osób oddział Wincentego Tomasika, został otoczony w lasach iłżeckich przez znacznie przewyższające go liczbą jednostki SS i Wermachtu. Walki, rozproszone i bezładne, trwały przez cały dzień, do mniej więcej godziny trzeciej po południu. Zaczęły się zaś o świcie. Zginęło 93 partyzantów, a 40 dostało się do niewoli, wśród tych 93 było 11 Rosjan, jak już wspomniałem. Niemcy rozstrzelali też rannych. Po południu, rozpoczęły się próby wydostania się z okrążenia. Jak można wnosić ze stanu strat, raczej udane. Niestety oddział przestał istnieć albowiem nie udało się go zebrać ponownie. Jego celem zaś był marsz na pomoc walczącej Warszawie.
Ten moment jest chyba najważniejszy, bo zgrupowanie oddziału liczącego 600 osób, z podwodami, zapasami amunicji, w momencie, kiedy los powstania w stolicy był już przesądzony, w dodatku w tak dużej odległości od tejże stolicy, w miejscu, skąd nie można przedostać się na północ, nie wychodząc na otwarty teren i nie zwracając uwagi Niemców, wydaje się być nieco zagadkowe. No, ale ja nie znam się na taktyce i strategii wojny partyzanckiej, więc może miało to jakiś sens operacyjny. Jeśli poszukacie sobie w sieci informacji na temat bitwy pod Piotrowym Polem, znajdziecie same emocjonalne opisy starcia, którego nikt chyba nie widział z właściwej perspektywy. Są więc to jedynie wymysły. Nikomu też, co byłoby moim zdaniem bardzo sensowne, nie wpadło do głowy, by odnaleźć niemieckich uczestników starcia i zapytać ich co zapamiętali z tamtych dni. Takie rzeczy jednak w ogóle nie wchodzą w grę, bo zostałby uznane za profanację pamięci bohaterów.
Mamy za to w książce Rogali całe strony tekstu poświęcone Kulawemu, czyli snującemu się po iłżeckich i starachowickich bagnach diabłu. Ten jest wróżbą dla walczących, bo kto zobaczy jego twarz zginie. Pojawia się nagle, przechodzi przez obozowiska partyzantów, potem znika w lesie. I tak było, jak powiada miejscowa tradycja, od czasów Powstania Styczniowego. To są oczywiste bzdury, nie ma takiej legendy, a umieszczenie tej postaci w książce z aspiracjami dokumentalnymi, to w zasadzie prowokacja. I ma ona ten sam cel, co wszystkie emocjonalne opisy zbrodni, zdrad i okropieństw, tak bardzo ekscytujące czytelników i samych autorów. Chodzi o to, by indywidualne przeżycia bohaterów, w większości sfingowane przesłoniły prawdę i w raz z wtrąceniami politycznymi, całkiem nie a propos sytuacji, utrwaliły w umysłach czytelników pewien obraz zdarzeń wojennych. To jest, moim zdaniem, rodzaj nieuleczalnej infekcji. Może być bowiem tylko gorzej – można jedynie mnożyć coraz bardziej ogłupiające i potworne opisy, przeplatając je emocjami i polityką, aż dojdziemy w końcu do wiersza białego, opiewającego czyny i wypadki, które nie wydarzyły się nigdy i których nikt nie widział. Jeśli ktoś w taki rozwój piśmiennictwa wojennego nie wierzy, niech sobie przypomni Stanisława Kosickiego z książki Kąkolewskiego „Diament odnaleziony w popiele”. I całą tę książkę, składającą się z kłamstw, uznanych za prawdę, albowiem stanowiła ona rzekomą polemikę z książką Andrzejewskiego. Pojawia się tam wyraz wróżda, który jest odpowiednikiem śródziemnomorskiej vendetty. Tyle, że Kąkolewski uważa i opisuje ową wróżdę jako miejscowy, świętokrzyski zwyczaj.
Nikt nie wie, tak naprawdę, ilu partyzantów zginęło na Piotrowym Polu, i jaki był stan osobowy I Iłżeckiego Pułku Piechoty, w dniu 1 października 1944 roku. Na tablicach ustawionych w lesie, nieopodal Piotrowego Pola, napisane jest, że zginęło 53 żołnierzy. Stan osobowy pułku określany jest różnie – na 300 do 800 osób. Inaczej też, wobec tych faktów, wyglądać musiała walka. Tak sądzę. Nikt jej jednak nie próbuje zrelacjonować. Nie ma też informacji na temat strat niemieckich. Sytuacja jest więc taka – po upływie osiemdziesięciu lat od jednej z największych bitew partyzanckich, z której ocaleli prawie wszyscy świadkowie, nie wiemy o niej nic. Mamy garść sprzecznych informacji i żadnej, podkreślam – żadnej relacji uczestnika starcia – a ocalało ich przecież kilkuset i przynajmniej kilku żyło jeszcze niedawno. Mamy jeden, absurdalny i w znacznej części fikcyjny opis zdarzeń, który nie jest opisem zdarzeń, a jedynie próbą wpasowania doświadczeń autora w realia wojenne. W dodatku, dla dodania autentyczności zabarwionej nieuzasadnioną makabrą i legendami o Kulawym, iłżeckim diable. To tyle. Tak się w Polsce rekonstruuje realia wojenne i taka jest nasza tradycja w tym zakresie. Co oczywiście nie przeszkadza detektorystom zbierać guziki po polach i ekscytować się zardzewiałymi lufami karabinów pochodzących z różnych epok.
Na dziś to tyle. Mam do sprzedania takie oto książki
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/historyczna-wiarygodnosc-starego-testamentu/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wieki-swiatle/
tagi: wojna literatura kłamstwa relacje partyzanci bitwy piotrowe pole iłża wymysły
|
|
gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 07:27 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 07:55 |
Wojna to nie jest bajka
a film bez gwałtów na Żydach jest niepolityczny ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 28 lipca 2025 09:55 |
| 28 lipca 2025 07:58 |
Okay, ale żeby przez tyle lat nie przesłuchać żadnego uczestnika zdarzeń?
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 08:06 |
To tak samo, jak z tą "słynną" i jedyną bitwą oddziałów UPA z Armią Czerwoną.
Wszystko wskazuje na to, żs wśród członków tego oddzialu prym wiedli agenci moskiewscy, a potrzebne też było ręczne sterowanie i osobisty nadzór rdzennych Rosjan (Stsnisław Orda zaraz pewnie zada mi pytanie - "Kto to Rosjanin?").
Wszyscy, co przeżyli, dostali więc ultimatum od NKWD czy UB - "Albo morda w kubeł albo z wami pojedziemy, jak z resztą podziemia akowskiego". Bo gdyby zaczęli opowiadać, jak było, to chyba każdy średnio rozgarnięty człowiek, domyśliłby się, po co była ta bitwa. A była potrzebna do celów niepięknych.
Nie wykluczone, że bitwy w ogóle nie było, albo że tak naprawdę oodział Kałmuków i tych z Gwardii Ludowej wspólnie napadli na ten z AK. Bo już takie wersje nie raz tworzono.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 10:06 |
| 28 lipca 2025 08:11 |
No właśnie nie chciałem tego pisać wprost, bo ludzie tam te kamienie postawili i wycieczki są prowadzane, kolarze jeżdżą na różne rekreacje i w ogóle
|
|
Alfatool @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 09:58 |
| 28 lipca 2025 08:38 |
Zginęły pergaminowe akty erekcyjne UJ. Nikogo nie przesłuchano bo był "kulawy" marmoladpwy słój z symbolicznymi resztkami.
Tak wygląda naszą pamięć. Kupa paprochów i ścinki poniemieckich gazet zgarnięte ręką wielkiego Karola Estreichera.
|
|
gabriel-maciejewski @Alfatool 28 lipca 2025 10:38 |
| 28 lipca 2025 08:40 |
To jest pewien symbol, ale też metoda. Szkoda, że nikt na nią nie wskazuje i nikt nie próbuje jej zmienić. To powduje, że prawdziwe intrygi i prawdziwa polityka są poza zasięgiem percepcji przeciętnego Polaka, który wychowany przez durniów hodowany jest na ofiarę.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 10:11 |
| 28 lipca 2025 08:48 |
Zawsze jesteś delikatny i empatyczny...:). Nie wiem dlaczego ludzie się na Ciebie wkurzają?
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 10:48 |
| 28 lipca 2025 08:51 |
Bo odbieram wartość ich kreacjom...to pycha oczywiście, ale tak jest
|
qwerty @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 08:53 |
Scenariuszami winny być akty oskarżenia i uzasadnienia wyroków z lat 1944do1956. Wykonane rzetelnie, wszyscy przesłuchani, ... No i motywację skazywanych ładnie przedstawione.
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 28 lipca 2025 10:53 |
| 28 lipca 2025 08:55 |
Ale wtedy zrobiłby się kłopot z obsadą aktorską. Bo nie byłoby miejsca na szlachetnych mścicieli i bohaterskich męczenników
|
|
bolek @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 09:13 |
Wg tych wspomnień
https://zeszytykombatanckie.pl/jeniecka-dola-partyzantow-1-ilzeckiego-pulku-piechoty-ak/
Bitwa rozpoczęła się pod nieobecność dowódcy.
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 28 lipca 2025 11:13 |
| 28 lipca 2025 09:20 |
Super. Mamy jedną autentyczą relację!
|
|
jan-niezbendny @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 11:20 |
| 28 lipca 2025 09:32 |
Jest i druga, z tych samych "Zeszytów", wskazanych przez @bolka.
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 09:36 |
Wiesz dlaczego nie ma porównania z niemiecką dokumentacją? Bo wyszłoby coś takiego jak w Katowicach z obroną wieży spadochronowej przez harcerzy.
Piękna książka Kazimierza Gołby z 1947 o heroicznej postawie katowickich harcerzy, którzy jednym czy dwoma karabinami zatrzymali wkraczający do Katowic Wehrmacht. I później na jej podstawie zbudowanie mitu. Do czasu, aż ktoś zajrzał do niemieckich raportów, z których wynikało, że po oddaniu drugiego strzału wieży, ta przestała istnieć zmieciona z działa. I było po obronie i po mitologizacji oporu. Zadano za to pytanie - jak to się stało, że wydano młodzieży broń i dano jej nierealne zadanie do wykonania, w czasie, gdy oddziały regularnego wojska wycofały się i poddały miasto bez walki.
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 28 lipca 2025 11:36 |
| 28 lipca 2025 09:39 |
No właśnie...
|
|
gabriel-maciejewski @jan-niezbendny 28 lipca 2025 11:32 |
| 28 lipca 2025 09:45 |
Dwie, dobre i to
|
|
bolek @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 11:45 |
| 28 lipca 2025 09:50 |
Jest jeszcze jakiś pamiętnik dowódcy, zdeponowany w kieleckim IPN, ale skoro był nieobecny to pewnie nic tam nie ma o tej bitwie.
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 28 lipca 2025 11:50 |
| 28 lipca 2025 09:51 |
Zdeponowany, ale nie wydany? Super. Ciekawe na co czekają
|
|
bolek @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 11:51 |
| 28 lipca 2025 09:59 |
https://inwentarz.ipn.gov.pl/print/pdf/node/4842347?language_content_entity=pl
Chyba nie.
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 28 lipca 2025 11:59 |
| 28 lipca 2025 10:01 |
Ciekawe jak to fizycznie wygląda
|
Paris @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 11:39 |
| 28 lipca 2025 10:14 |
... ale BOMBOWY wpis !!!
Szczeka opada... od tego ,,picu powojennego,,... gdzie rzeczywiscie prawdziwe intrygi i prawdziwa polityka jest ABSOLUTNIE poza percepcja, co najmniej, polowy Polakow.
Idzie tylko HODOWLA NA OFIARY.
|
BaZowy @Henry 28 lipca 2025 09:55 |
| 28 lipca 2025 10:38 |
CZY PANA JUŻ CAŁKIEM POJEBAŁO ?!! Gospodarz cały wpis poczynił między innymi o tym że tzw literura i tzw film posługują się makabrycznymi scenami aby za wystymulowanymi emcjami odbiorców ukryć nędze treści, przesłania i polityczną propagandę a Pan, jak zwykle pierwszy w komentarzu, przypieprza obraz sceny, której bynajmniej nie spodziewałem się zobaczyć na tym blogu. Lub jak kto woli to w odnośniku. Jak będe chciał takie sceny oglądać to wiem gdzie ich szukać. To jest gwałt na czytelnikach. Ma Pan jakąś frajdę z takich scenach ...? To odpowiedż na to pytanie prosze skierować do specjalisty.
|
|
gabriel-maciejewski @BaZowy 28 lipca 2025 12:38 |
| 28 lipca 2025 10:39 |
Henry jest po prostu zbyt szybki i zbyt bystry, żeby się przejmować takimi drobiazgami, jak wrażliwość czytelnika...przyznam, że jestem wobec niego trochę bezradny...Może kiedyś mi przejdzie
|
|
gabriel-maciejewski @Paris 28 lipca 2025 12:14 |
| 28 lipca 2025 10:42 |
Dziękuję
|
|
KOSSOBOR @Henry 28 lipca 2025 09:55 |
| 28 lipca 2025 11:26 |
Pieczętującemu się herbem Poraj - nie godzi się...
Obrzydził nam Pan czytanie notki.
|
|
gabriel-maciejewski @KOSSOBOR 28 lipca 2025 13:26 |
| 28 lipca 2025 11:27 |
Dzięki, że przemówiłaś właściwym językiem
|
stachu @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 11:31 |
Niektórym pisarzom pycha przesłania rzeczywistość.
|
|
Henry @KOSSOBOR 28 lipca 2025 13:26 |
| 28 lipca 2025 11:43 |
Wojnę też Pani obrzydziłem ;-)
|
|
Henry @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 13:27 |
| 28 lipca 2025 11:47 |
Możesz schować komentarz ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 28 lipca 2025 13:47 |
| 28 lipca 2025 13:59 |
Mogę, ale nie chcę. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny
|
JK @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 15:43 |
Poruszył pan temat rzekę. IPN jest zarzucony sprawdzaniem, czy kandytat do rady gminy w Korytkach Dolnych złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjnie a oddziałami partyzanckimi z lat czterdziestych zajmuje się kilku naukowców w tym takie tuzy jak profesor Wnuk i Friszke, którzy piszą albo opowidają popierdółki ideologiczne. Jednocześnie tzw. "szara masa" historyków z IPN idzie po najmniejszej linii oporu, opisując jakieś epizody na podstawie badań i książek wydanych przez milicjantów i UB - eków z lat 70 - tych. Jak ich przycisnąć to piszą: "przecież oni rozmawiali ze świadkami".
Mam taki przykład z własnego niejako podwórka. Nie chcę tego opisywać w szczegółach, bo to może być zbyt nużące, ale do zjawiska opisanego przez pana (lans pisarzy i historyków, bydowanie własnej, wydumanej pozycji politycznej czy naukowej) dodałbym jeszcze zwykłą niedbałość, pójście po najmiejszej linii oporu i podłączenie się pod obowiązującą narrację.
|
|
gabriel-maciejewski @JK 28 lipca 2025 17:43 |
| 28 lipca 2025 15:45 |
To jest bardzo zasmucające
|
qwerty @Paris 28 lipca 2025 12:14 |
| 28 lipca 2025 16:15 |
Hodowla ofiar- kupuję, znakomite.
|
Paris @BaZowy 28 lipca 2025 12:38 |
| 28 lipca 2025 16:42 |
Ale jaki gwalt na czytelnikach, Panie @BaZowy ?!?!?!
GWALT to czyni ,,nasza wadzunia,, probujac WKRECIC Polske i nas w ,,maszynke wojenna,,... w ktorej, i tak, juz prawie jedna noga jestesmy.
A nie czytal Pan wspomnien wojennych jak wlasowcy i pozostale kalmuctwo Warszawe ,,osFabadzalo,,... to nie byl zaden ,,gwalt,, tylko REALIA WOJENNE, a ze sa one BRUTALNE i WSTRZASAJACE to tez trzeba glosno mowic o tym.
Bo wojna to nie je bajka,... mnie komentarz @Henry nie oburza.
|
Paris @qwerty 28 lipca 2025 18:15 |
| 28 lipca 2025 16:53 |
Ta MEGA TRAFNA konstatacje...
... sformulowal Pan Gabriel d komentarzu do @Alfatool`a !!!
Dziekuje, Qwerty, i zaluje, ze sama tego tak trafnie nie sformulowalam, bo rzeczywiscie i autentycznie HODOWLA POLSKICH OFIAR IDZIE PELNA PARA,... jak NIGDY dotad.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 18:11 |
Niestety tak to wygląda, a żyjący uczestnicy i świadkowie są dla nich tylko problemem, więc przy tworzeniu takich rzeczy trzymają się od nich z daleka.
Najlepiej to widać na przykładzie Powstania Warszawskiego, im więcej umiera kolejnych uczestników powstania tym więcej tworzą kłamstw.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 28 lipca 2025 20:11 |
| 28 lipca 2025 18:17 |
Jeszcze parę lat i zaczną się takie jazdy w Powstaniem, że się nie pozbieramy
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 18:24 |
No ja już się nie raz przekonałem, że krytycy twojej "produkcji" to pyszałki, z których zwyczajnie robisz idiotów. I tego nie mogą Ci darować. No ale jak napisałeś - każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny. U każdy mógłby chociaż przyjąć postawę dobrego łotra, który nie negował, że postępował idiotycznie, a mimo, a może dzięki pokorze, dostąpił zaszczytu znalezienia się jako pierwszy w Raju.
Właściwie ten portal jest nieznośny dla wszelkiej maści pyszałków, którzy "wiedzą lepiej".
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 20:24 |
| 28 lipca 2025 18:25 |
I wszyscy zarzucają mi przerośnięte ego
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:25 |
| 28 lipca 2025 18:27 |
No właśnie...,:). Zamiast odnieśc się metytorycznir do twoich argumentów, czyli zwyczajnie Cię "zaorać", to oni tobią unik i mówią, że Ty jesteś pyszałek i dlatego z Tobą dyskutować nie będą. Za to dydkutują z lewakami wszelkiej maści, jakby to były wzory pokory. Tylko szajba jest ciekawa.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:17 |
| 28 lipca 2025 18:29 |
No niestety.
Już w roku 2020 kiedy umarli właściwie wszyscy najstarsi uczestnicy i pozostali nieliczni, często jeszcze nastolatkowie i dzieci kiedy brali udział w powstaniu, to różni "tfurcy" już zaczęli lecieć po bandzie, bo stwierdzili, że pojedynczy staruszkowie nie będa mieli siły przebicia do odpierania ich kłamstw.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 20:27 |
| 28 lipca 2025 18:30 |
To jest pułapka nie szajba, ja proponuję, by nie wchodzić w żadne pułapki, a oni wbiegają w nie z impetem staczają serię pojedynków na plastikowe miecze świetlne z wyświetlonym na ścianie hologramem. Potem idą do prezydenta po order
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 28 lipca 2025 20:29 |
| 28 lipca 2025 18:30 |
Będzie gorzej
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:30 |
| 28 lipca 2025 18:47 |
No tak. Ale myślę, tzn. podejrzewam, że oni tylko udają takich naiwnych, co to wpadają w pułapki z powodu swojej "dobrej woli" i "miłości do błądzącego bliźniego". Jakoś z Tobą nie chca dyskutować, mimo że ich prowokujesz do myślenia i refleksji. Gdzie się podziała ta ich "dobra wola" i "miłość"?
Wiesz, ja zawsze jestem szczególnie podehrzliei do tych, co udają naiwnych z jednej strony, a z drugiej nie mogą sie powstrztmać id daeania innym "dobrych rad".
Rudobrody jest tu klasycznym przykładem. Ale jest wielu innych.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 20:47 |
| 28 lipca 2025 18:49 |
Dziś się dowiedziałem, że Płaczek ma żonę i dzieci z pierwszego małżeństwa, na które nie płaci alimentów, a przemawia gromko potępiając tych co niepłacą. To jest ten sort
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:49 |
| 28 lipca 2025 19:15 |
Obłuda czy hipokryzja....czekam kiedy zapalą zielone światło na ujawnienie informacji o Rudobrodym. Jakie to będzie zgorszenie dla wielu...a mnie to nie zdziwi.
|
qwerty @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:25 |
| 28 lipca 2025 19:58 |
Bo co innego mają powiedzieć? Jak mi to na sali sądowej sędzia z wyrzutem zaordynował "niech Pan nie myśli, że jest Pan taki mądry". No cóż a nie jestem? Zwykły cham nigdy nie jest żądny wiedzy. Dlatego masz dla niego przerośnięte ego.
|
qwerty @OjciecDyrektor 28 lipca 2025 21:15 |
| 28 lipca 2025 19:59 |
Nikogo już nic nie gorszy. Etos cwanego i skutecznego ... jest wzorcem dla wielu. Zazdroszczą mu i sami byliby jeszcze większymi .. gdyby mieli szansę.
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 28 lipca 2025 20:43 |
To przynajmniej miało dobry tytuł.
Trochę (dziesiąt kilometrów) na zachód odbyła się pod gruszką .
P.S.
Jakże zdumionym dziecięciem byłem, gdy na mapie fizycznej (zakupionej na potrzeby lekcji geografi) Gruszka była wymieniona z nazwy, oraz zaznaczona małym okręgiem z dużą kropką w środku.
Chyba większym niż Końskie.
|
|
OjciecDyrektor @qwerty 28 lipca 2025 21:59 |
| 29 lipca 2025 01:06 |
A właśnie, że gorszy. Gdyby było inaczej, to by sami opowiadali, jacy z nich są cwaniaki. I stąd ta hipokryzja i obłuda się wszędzie panoszy.
|
Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 28 lipca 2025 20:49 |
| 29 lipca 2025 02:44 |
"Dziś się dowiedziałem, że Płaczek ma żonę i dzieci z pierwszego małżeństwa, na które nie płaci alimentów, a przemawia gromko potępiając tych co niepłacą. To jest ten sort"
Fotograf ślubny posłem na Sejm.
Był już Szurkowski, może być i Płaczek.
Szurkowski przynajmniej dobrze jeżdził na rowerze.
|
BaZowy @qwerty 28 lipca 2025 21:58 |
| 29 lipca 2025 07:56 |
"Zwykły cham nigdy nie jest żądny wiedzy" - świetne, jakież to prawdziwe, w każdym obszarze Wiedzy.