-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Ogólna sytuacja polityczna w roku śmierci króla Stefana

Jadę na targi, a więc zamiast notki rodział nowej książki

Najaktywniejszy w tym czasie czynnik polityczny, reformacja, doszła do szczytu swego nasilenia i rozwoju i została zatrzymana przeciwdziałaniem Kościoła Katolickiego. Jak już staraliśmy się wykazać poprzednio, sama nazwa „reformacja” jest tylko zamaskowaniem prawdziwej istoty i celu tego rewolucyjnego ruchu, którym było w istocie zniszczenie, a nie zreformowanie Kościoła Katolickiego. Dzisiaj już przyznają to zupełnie otwarcie historycy komunistyczni. Jeżeli zanalizujemy uważnie ówczesne stosunki polityczne, to bez większych trudności dostrzeżemy i zrozumiemy strategię tego ataku na Kościół.

Atak szedł z trzech kierunków: z północnego zachodu, północnego wschodu i południowego wschodu. Skrzydło północno-zachodnie to właśnie reformacja, która obok działania wojskowego prowadziła działalność dywersyjną, mającą na celu „zmiękczenie” przeciwnika. Kierowniczką ataku politycznego i wojskowego z północnego zachodu była Anglia z królową Elżbietą I i lordem Cecilem na czele. Wpływ jej sięgał zresztą także na skrzydła południowo- i północno-wschodnie. Prowadziła ona z Hiszpanią długotrwałą, aczkolwiek – podobnie do metod rewolucyjnych stosowanych do dnia dzisiejszego – przez długi czas nie wypowiedzianą wojnę, odciążając i zabezpieczając w ten sposób Turcję od przystąpienia Hiszpanii do ligi antytureckiej. Równocześnie popierała powstanie w Niderlandach, wspomagając tym samym reformację na kontynencie, a wykorzystując żeglugę narewską i zaopatrując – nie za darmo zresztą – Moskwę w różne materiały wojenne, z najemnymi żołnierzami i specjalistami od produkcji i obsługi nowoczesnych wówczas broni włącznie. To właśnie doprowadziło ją do politycznego zatargu z Polską. Intencje „reformacyjne” Anglii, a mówiąc ściślej królowej Elżbiety I i Lorda Cecila, ilustruje najlepiej opisany już powyżej fakt, że najpierw zerwała stosunki ze Stolicą Apostolską, a później dopiero zaczęła poszukiwać jakiejś protestanckiej doktryny, która by jej najbardziej odpowiadała i która mogłaby usprawiedliwić zerwanie ze Stolicą Apostolską.

Południowo-wschodnim skrzydłem ataku była Turcja, która była wówczas politycznym postrachem Europy, podobnie jak dzisiaj Rosja z jej bombą wodorową; strach przed Turcją paraliżował wówczas każdy zamiar przeciwdziałania polityce reformatorów.

Fakt ten podkreśla prawie każdy historyk, a między innymi Sokołowski (65), który pisze: „Świat chrześcijański cały, nie wyjmując potężnej Hiszpanii, drżał w XVI w. przed groźnym Osmanów orężem”. Czy ta obawa była zupełnie uzasadniona, czy na jej dnie nie leżała skuteczna propaganda – to inna sprawa; potęga turecka nie wytrzymała próby pod Lepanto, gdzie uległa maleńkiej Wenecji, a i później, kiedy to Polska sama jedna, bez niczyjej pomocy, dawała sobie doskonale radę z ogromnymi armiami tureckimi! Tym niemniej propaganda robiła swoje i atakowany świat katolicki paraliżowano za pomocą tureckiej grozy.

Zwornikiem tych dwu skrzydeł ataku na Kościół i cywilizację rzymską była Moskwa – w tym czasie Moskwa cara Iwana IV Groźnego. Jak wiadomo Turcy zdobyli Konstantynopol w r. 1453, a już „Iwan III w r. 1492 po raz pierwszy napadł granice Litwy” (Sobieski, 63, str. 116) i już wtedy zaczynają się długotrwałe wojny moskiewskie. W 55 lat później, w r. 1547, car Iwan Groźny otwarcie sięgnął po spadek po Cesarstwie Wschodnim, ogłaszając się carem Moskwy i wszystkiej Rusi, oraz głową kościoła prawosławnego – schizmatyckiego. W ten sposób Moskwa stała się stolicą schizmy i nieubłaganym wrogiem Kościoła Rzymskiego. Nawiasowo mówiąc, to tak szybkie przekazanie spadku i w tak dobre ręce nasuwa podejrzenie, czy aby schizma przy swoich narodzinach była tak zupełnie spontanicznym ruchem, czy przypadkiem nie stał za nią ktoś, kto już wtedy stosował z wielką zręcznością rzymską zasadę divide et impera, właśnie tę samą, którą i dzisiaj stosuje się tak często i z tak dobrymi wynikami. Car Wszech Rusi, zbierając ruskie ziemie, zwrócił się przeciwko Litwie, która była w posiadaniu znacznej ich części. Celem wybicia sobie okna na świat i umożliwienia handlu z zachodem, ruszył Iwan Groźny na Inflanty i zajął 12 maja 1553 Narwę, a wraz z nią dostęp do Morza Bałtyckiego. Już wtedy to „jak to Zygmunt August niezmordowanie tłumaczył monarchom europejskim, trzeba było przeciąć dowóz z zachodu broni, instruktorów, rzemieślników do Moskwy, jeżeli Iwan nie miał przez Bałtyk rozpostrzeć swej tyranii na Europę Zachodnią”. (Konopczyński, 32, str. 92). A w tej dostawie materiału wojennego dla tyrana, Anglia grała pierwsze skrzypce! W r. 1941 i następnych grała już tylko drugie: po Stanach Zjednoczonych!

Mamy więc tutaj zarysowany, jeżeli nie szczegółowo, to w każdym razie zupełnie wyraźnie strategiczny plan ataku na Kościół Rzymsko-Katolicki i na cywilizację rzymską, której siedliskiem była wówczas i jest po dziś dzień Europa Zachodnia. W czasie, gdy plan ten zdaje się już być bliski wykonania, przychodzi reakcja Kościoła w postaci Soboru Trydenckiego, zakonu OO. Jezuitów i w tym samym czasie panowanie króla Stefana w Polsce.

Heretycy liczyli na to, że król Stefan wykończy zupełnie katolicyzm w Polsce i – przeliczyli się. Mogłoby się zdawać, że dziwnym zbiegiem okoliczności, tuż po objęciu rządów natrafił król Stefan na ogromne trudności, przede wszystkim zewnętrzne: Gdańsk, Prusy, Iwan Groźny, cesarz Maksymilian II, Tatarzy! Ale wbrew przewidywaniom wszystkich, król Stefan potrafił wybrnąć z trudności, którymi go otoczono: z Gdańskiem zawarł kompromisowy pokój, doprowadzając do tego, że dopomógł mu on do zwycięstwa nad Iwanem; Iwana pobił na głowę i odsunął od Bałtyku, uniemożliwiając tym dalsze udzielanie mu pomocy, a tym samym rekonstrukcję jego sił; pozawierał traktaty przyjaźni z poszczególnymi książętami Rzeszy, paraliżując w ten sposób wrogie zamiary cesarza Rudolfa; Tatarów pobił, a potem zawarł z nimi rozejm.

Mogłoby się wydawać dziwne, ale jest faktyczne i zrozumiałe, że wraz z mnożeniem się sukcesów zagranicznych, wzrastają trudności wewnętrzne: od rozejmu zapolskiego król Stefan nie może dogadać się z żadnym sejmem; nie może znaleźć zrozumienia u szlachty, w oparciu o którą zamierzał rządzić! Toteż gdy zabezpieczył już granice państwa, a miał związane ręce wewnątrz, znowu zaczął myśleć o wojnie z Turcją, celem uwolnienia Węgier spod jej zaboru, a świata chrześcijańskiego spod jej groźby. Nie mógł jednak pozyskać dla swoich planów papieża Grzegorza XIII, który zaślepiony niechęcią do niego, a sympatią do Habsburgów, nie mógł czy też nie chciał zrozumieć ich doniosłości.

Ale w marcu 1584 umiera Iwan Groźny, pozostawiając niedołężnego następcę, wskutek czego de facto wymiera dynastia Rurykowiczów i w Moskwie powstaje chaos. Król Stefan natychmiast korzysta z okazji i zmienia politykę, tworząc plan „przez Moskwę na Carogród”. Teraz stał się potrzebny królowi Stefanowi pokój z Turcją, który został zawarty we Lwowie w r. 1584, kosztem 30 głów kozackich a częściowo może także głowy Samuela Zborowskiego.

Tajne kierownictwo ataku na Kościół i cywilizację rzymską także jednak nie próżnowało. Jako reakcja na plan królewski „przez Moskwę na Carogród” przyszła afera Zborowskich, która sparaliżowała sejm r. 1585 i uniemożliwiła mu zajęcie się sprawą planów królewskich. Pomimo to jednak zwycięstwo nad warcholskimi i zdradzieckimi Zborowskimi podniosło w oczach narodu autorytet króla do tego stopnia, że gdy w r. 1585 umarł papież Grzegorz XIII, a na Stolicę Apostolską wstąpił Sykstus V, który szybko pojął i przyjął plan królewski „przez Moskwę na Carogród” i zaczął z nim energicznie współdziałać, gdy w ślad za tym ambona zaczęła w zdecydowany sposób popierać króla, szlachta dostrzegła w końcu, że rządzi nią wielki król. Król stał się ostatecznie panem sytuacji w państwie i sejmiki zaczęły uchwalać poparcie dla jego wielkich planów.

Tak więc w chwili, gdy śmierć Iwana Groźnego osłabiła front ataku na Kościół i cywilizację rzymską, stanął naprzeciw tego osłabionego odcinka potężny król, który już raz ten odcinek mocno nadwyrężył i który obecnie zamierzał zlikwidować go zupełnie, a miał po temu zupełnie wystarczające dane! Likwidacja odcinka środkowego byłaby zaś pociągnęła za sobą likwidację odcinka południowego, tj. Turcji, a wtedy cały plan ataku na Rzym, opracowywany i konsekwentnie realizowany przez wieki, musiałby legnąć w gruzach; Rzym musiałby zatryumfować! A w ówczesnej sytuacji politycznej nie istniała żadna możliwość przeciwdziałania tej ewentualnej klęsce; nie było żadnej dostatecznej siły, którą by można przeciwstawić inicjatorowi i organizatorowi planu „przez Moskwę na Carogród”; tylko jego śmierć mogła oddalić widmo ostatecznej klęski.

I wtedy: „Jak piorun przyszła na to śmierć króla 12 grudnia 1586 r., łamiąc i grzebiąc wszystko. Epoka Stefana Batorego była nagle, nieoczekiwanie, w chwili gdy obiecywała najwięcej, przerwana, skończona na zawsze” (Jan Natanson-Leski, 51, str. 156).

Czy w tych okolicznościach można bez powodu i bez dowodów odrzucić tezę, że król Stefan został otruty?!



tagi: stefan batory  królobójstwo 

gabriel-maciejewski
29 listopada 2018 07:07
4     1454    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski
29 listopada 2018 08:14

Czekam z niecierpliwością na przesyłke!

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
29 listopada 2018 13:52

... a wtedy cały plan ataku na Rzym, opracowywany i konsekwentnie realizowany przez wieki, musiałby legnąć w gruzach.

Właśnie, przez stulecia, a nie aby od 1066 to już na pewno, tej bitwy pod Hastings, Normanie/Wikingowie rozpoczęli na dobre podbój świata. Dzisiaj widzimy rezultat.

Wiem, że to już zrobilo się nudne, bo tak przypominam o tym bez przerwy ale tak było, a przypominania nigdy dość.

Nie dziwi mnie też moja fascynacja Joanną d'Arc i tego, że co chwila wychodzi w UK książka o niej. Spłonęła w czasie, gdy w Anglii już nadchodził czas Henryka VII, czyli jedni gangsterzy, zastępowali drugich gangsterów. Nastała epoka Tudorów, a Henryk VIII już tylko sprzątal i zerkał, jakie efekty ma ten pierwszy Lenin/Luter i kompani na kontynecie.

zaloguj się by móc komentować

rac @gabriel-maciejewski
29 listopada 2018 21:49

Świetny, naprawdę świetny fragment. Odzieranie do kości. Ile to razy w naszej historii jedna śmierć "złamała i grzebała wszystko".

zaloguj się by móc komentować

z-daleka @gabriel-maciejewski
29 listopada 2018 21:54

Warto tez przypomniec, ze okres panowania Batorego to okres skokowych wzrostow handlu Hansy na Morzu Baltyckim. Hansa to trzeba jeszcze raz podkreslic miala monopol na ten handel, a ktora w tym momencie byla juz zdominowana przez Holendrow .

Gdansk odgrywal w tym monopolu jako "wolne" miasto Hansy zdominowane przez niemieckich handlarzy ogromna role w dyktowaniu warunkow dostaw zboza z polskiego zaplecza. Dlaczego ? bo najwieksze rynki zbytu zboza lezaly na Zachodzie ( wzrost ludnosci przy nie wytarczalnej produkcji).

Tu grozilo Hansie, ze przez odzyskanie przez Polske Gdanska zyski zostana w kraju i padnie swietny interes, ktorego przebicie wynosilo 100 Prozent.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować