Obywatelu Gibsonie Melu...czyli istota popkultury
Ponieważ są wakacje, a do zaprzysiężenia prezydenta jeszcze całe 20 dni, postanowiłem napisać coś lekkiego, czyli powrócić do oszalałych pomysłów sprzed lat, kiedy PiS miał pełnię władzy, a niektórym śniło się, że można namówić Mela Gibsona na zrobienie filmu o odsieczy wiedeńskiej.
Pomijając już cały absurd polityczny takiego pomysłu, który na pewno wywołałby w Polsce falę oburzenia środowisk wrogich PiS, te zaś natychmiast zaczęłyby się domagać przekazania pieniędzy przeznaczonych na produkcję dla biednych dzieci, nie było to i nie jest możliwe, bo w PiS pewnie by doszło do bójek o to, kto będzie emisariuszem jadącym do Mela z tą propozycją i umowami. Jak wszystko bowiem tutaj, w kraju gdzie nie produkuje się niczego co podniosłoby poczucie godności obywateli, także taka banalna okoliczność, staje się atraktorem politycznym i towarzyskim. No, ale to teoria, pozostańmy przy prostym fakcie – nic z produkowanych w Polsce formatów popkulturowych nie spełnia warunku podstawowego – nie jest kierowana do lokalnej społeczności, która powinna – po skonsumowaniu takiego formatu – poczuć się o wiele lepiej niż wcześniej. Ten właśnie moment jest najważniejszy we wszystkich filmach Mela Gibsona. Człowiek ogląda je i czuje się lepszy, bogatszy wewnętrznie, nawet jeśli coś mu się tam nie podoba. Potem zaś ma ochotę obejrzeć jeszcze więcej tych filmów. Polskie produkcje mają zadowalać przede wszystkim tych, którzy się za ich wytworzenie zabrali. Film o bitwie warszawskiej miał zadowolić żonę Józefowicza, ten drugi, gdzie była szarża pod Rokitną, miał podnieść samoocenę Łysiakowi i Pawlickiemu, a o filmie Smoleńsk szkoda w ogóle gadać. Problem ten nie nadaje się w dodatku do dyskusji, albowiem żadna z wymienionych osób nie przyzna się do opisanych tu deficytów. I można się jeszcze nie zdziwić, kiedy chodzi o żonę Józefowicza, bo wiadomo – kobieta i aktorka do tego, więc jest święcie przekonana, że jej misja nie polega na demonstrowaniu emocji i kawałków tyłka, ale na budzeniu ducha w narodzie. Starsi panowie i tacy w moim wieku nie powinni jednak już się wygłupiać, a oni nadal to czynią. Dlaczego w Polsce nie powstają monumentalne, dające szansę na utożsamienie się z bohaterami filmy? Bo potencjalni reżyserzy, scenarzyści, producenci są zbyt wybitni, by pozwolić jeden drugiemu na skonsumowanie bużetu na taką produkcję. W związku z tym kręcą filmy o sobie, czyli o rozedrganych wewnętrznie wariatach, popaprańcach, pijakach, lekomanach i policji, bo to najbezpieczniej. I wszystkie te filmy mają udawać produkcje zachodnie. Są więc typowym produktem kultu cargo.
Poza tym całe środowisko filmowe, a może nawet szerzej, bo trzeba by w to wliczyć artystów estrady i aktorów w ogóle, jest przekonane, że zjawiło się między nami niczym aniołowie zesłani po to, byśmy nie pozjadali się nawzajem, ale wzorowali się na ich anielskim zachowaniu i zwyczajach.
Powtórzę – od roku 1989 nie nakręcono w Polsce żadnego filmu, który można by z czystym sumieniem polecić do oglądania kolejnym rocznikom. Dzieci uważają, że fajny film to „Killer” i „Podanek kojota”, dwie produkcje obnażające deficyty aktorów, środowiska filmowego i wszystkich, którzy uważają, że film to takie coś, w czym się zdobywa sławę.
Czy Mel Gibson nakręcił jakąś komedię? Ja sobie nie przypominam, ale myślę, że gdyby to zrobił, na pewno nie przekroczyłby granic groteski, które łamane są w zasadzie w każdej polskiej produkcji. Raczej postawiłby na warsztat aktorów i ich możliwości. - A co to takiego ten warsztat? - zapytają polscy aktorzy, wśród których największą gwiazdą jest Pazura, człowiek groteska, a kolejną jego kolega Lubaszenko, który gra szczerbą między zębami, bo żadnych innych atutów nie posiada. No, ale wracajmy do produkcji Mela Gibsona, wszystkie one są cholernie poważne, wszystkie one zostały nakręcone z udziałem olbrzymiej ilości ludzi i sprzętu i jedno można z całą pewnością powiedzieć – Mel nie oszczędza. Nie może, bo nie chodzi o to, by oszczędzać na filmie. - Co ty tam wiesz bałwanie – odezwie się zaraz jakiś znawca filmu polskiego – przede wszystkim trzeba oszczędzać, bo po jaką cholerę niepotrzebnie wywalać kasę na coś, czego ta durna publika i tak nie doceni? Na przykład na scenariusz? Polskie filmy rozjeżdżają się już na poziomie scenariusza, który, jak to miało miejsce w serialu „Polowanie na ćmy”, składa się z przypadkowych epizodów, które scenarzysta połączył wyjętą, pardon, z dupy, intrygą. Najważniejsi w niej są Żydzi, bo bez Żydów w Polsce nie można nakręcić żadnego filmu. Czy oni coś na polskich filmowcach wymuszają? Przypuszczam, że nawet o tym nie myślą, ale środowisko jest sterroryzowane przez wariatów i ci wskazują, że w każdym filmie musi być coś o Żydach.
Zwykle scenariusze do filmów piszą ludzie, którzy mają przymus opowiadania o sobie, przy jednoczesnej nieumiejętności sklecenia na poczekaniu jakiegoś żartu słownego czy sytuacyjnego. Nie potrafią opowiedzieć kawału po prostu. A mają przy tym przymus ich opowiadania. Podkreślę raz jeszcze – Mel Gibson w każdym swoim filmie jest śmiertelnie poważny, choćby te jego filmy pokazywały jakieś niestworzone historie. Poza filmem, co widać na licznych fotografiach, Mel jest pogodnym i sympatycznym facetem, za którym ciągną się jakieś skandale obyczajowe, ale umówmy się – za kim w tej branży się one nie ciągną?
I ten facet, który przeznacza miliony na zrealizowanie filmu o amerykańskiej rewolucji, z wielką dbałością o szczegóły, miałby wysłuchać suplik Polaków, którzy chcieliby go namówić na film o husarii? Przypominam, że historie te krążyły po świecie jakieś dziesięć lat temu. Kiedy nie było sztucznej inteligencji i udział technik komputerowych w produkcji nie był tak znaczny. Filmy Mela zaś pochodzą z czasów jeszcze dawniejszych. Próbuję sobie jednak wyobrazić, co takiego pomyśleć mógł pan Gibson, kiedy zobaczył kilka kostiumów z epoki i w jego głowie przesunęły się cyfry wskazujące na szacunkowy koszt produkcji jednego z nich. Nieważne – polskiego, tureckiego, czy jakiegoś innego. Zgaduję, że pan Gibson wskazałby na taki oto fakt – rekwizytornie wytwórni filmowych boys, pełne są kostiumów z XVIII wieku i wszelkiego średniowiecznego żelastwa. Wypożyczamy to, a jak nam czegoś brakuje to zlecamy produkcję. Nigdy nie stanowi ona więcej niż kilka procent kosztów. To co mi pokazujecie chłopaki, to pomysł na otwarcie linii produkcyjnej dla szalonego kapelusznika. Przepraszam Was bardzo, na filmie rzeczywiście nie można oszczędzać, ale nie wolno też robić wałków, bo przychodzi skarbówka i zamyka interes. Naszym w tym momencie zaśmiałyby się oczy – nie można robić wałków? A to niby dlaczego? Po powrocie do kraju zaś stwierdziliby, że może i ten pomysł z odsieczą wiedeńską nie jest najbardziej fortunny, bo to trzeba upilnować sporą grupę wąsatych facetów różnych narodowości, oni się gdzieś rozlezą, poniszczą te kostiumy, może kilka ukradną, za dużo ryzyko. No, ale jakby tak w nieco inne kostiumy przebrać trochę dziewczyn z młodszych roczników szkół aktorskich i z jakichś bieda teatrów? Postawić im wszędzie na planie lustra i lusterka, to nie dość, że nie będzie pijaństwa, nieporozumień wynikających z różnego pojmowania scenariusza przez zatrudnione gwiazdy, to jeszcze można będzie tę linię produkcyjną, co to o niej Mel wspominał, uruchomić całkiem spokojnie. I tak właśnie narodził się pomysł nakręcenia filmu o bohaterskich dziwkach, patriotkach. Jest zimno, ale mimo to idę na plażę. Bawcie się dobrze.
Dziękuję wszystkim, którzy wspomagają naszą zrzutkę dla Saszy i Ani. Mam nadzieję, że do końca miesiąca uzbieramy choć połowę kwoty.
https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification
Przypominam też, że do poniedziałku trwa promocja.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/ludzie-zakonu/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/zydzi-w-polsce-sredniowiecze/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/swieta-katarzyna-sienenska/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jerzy-ossolinski-biografia-ludwik-kubala/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jerzy-ossolinski-biografia-ludwik-kubala/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/indie-w-plomieniach/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wczesna-historia-ubezpieczen-w-tym-umowy-pozyczki-morskiej/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/porwanie-krolewicza-jana-kazimierza-gabriel-maciejewski/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wojna-domowa-w-polsce/
tagi: polityka propaganda historia sukces filmy pop kultura filmowcy produkcja husaria mel gibson kostiumy
|
|
gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 06:29 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 07:18 |
Na początek trzeba mieć odpowiedni tytuł:
"Pasja", "Misja", ".?." ;-)
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 07:23 |
Gibson nakrecil komedie "Czego pragną kobiety" i "Zabójcza broń 4". Co do pomysłu, aby Mel kręcił film o Wiedniu... To dowód na upadek kinematografii w Polsce. Calkowity. Masz rację, że reżyserka skoczyłaby sobie do gardeł, gdyby jednemu dać pieniądze. Czy mamy dobrego scenarzystę? Może i mamy, ale patrząc na współczesne wykwity umysłowe,które są przenoszone na ekran, to chyba ktoś taki jest bez szans,bo nie należy do swoich. Ja w szkole nie jestem w stanie pokazać uczniom typowej szarży husarskiej, bo takowa nie istnieje w żadnym filmie.
No i do filmów Gibsona zawsze się wraca.
|
|
Matka-Scypiona @Henry 19 lipca 2025 09:18 |
| 19 lipca 2025 07:25 |
"Wieden", "Chrobry", "Moskwa"...
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 07:59 |
Można to zrobić, tylko trzeba wykorzystać najpierw zupełnie inne medium niż film. Jak zrobiono z Wiedźminem czy Kingdom Come Deliverance (to czeskie o wojnach husyckich).
Muszą to być jednak ludzie całkowicie spoza układu, bo jak wezmą się za to ulubieńcy polityków to wyjdzie z tego coś jak rosyjska gra Smuta.
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 19 lipca 2025 09:59 |
| 19 lipca 2025 08:11 |
Moim zdaniem najważniejszy medium jest książka, nie gra
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:23 |
| 19 lipca 2025 08:12 |
Czy te jego komedie są groteskowe?
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 19 lipca 2025 09:18 |
| 19 lipca 2025 08:12 |
Myślę, że Mel wymyśla tytuły na końcu
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski 19 lipca 2025 10:11 |
| 19 lipca 2025 08:59 |
Moim też, ale jeśli mówimy o sztukach audiowizualnych, to jednak znacznie więcej propagandy przemyca się w grach niż w filmach.
|
|
Matka-Scypiona @gabriel-maciejewski 19 lipca 2025 10:12 |
| 19 lipca 2025 09:02 |
Absolutnie nie.
|
|
gabriel-maciejewski @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 11:02 |
| 19 lipca 2025 09:13 |
No właśnie. I to jest poziom subtelności nie do zaakceptowania dla naszych
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 19 lipca 2025 10:59 |
| 19 lipca 2025 09:14 |
Gry są poza mną niestety
|
Marart @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 11:58 |
Witam . Przyrodzone dziadostwo nie pozwoliłoby na wyasygnowanie środków dla Mela Gibsona . Zresztą Mel nie dał by im szans na dialogi , konsultacje ,zatrudnianie wskazanych aktorów itp . Po za tym coś takiego to zagrożenie dla hierarchii . A te jak wiadomo w bezpośredniej konfrontacji w niezaaranżowanych warunkach muszą runąć czego dobitnym przykładem był salon 24. Dziś produkcję dla ludzi robią pasjonaci i " amatorzy " na tik toku . Ożywili bohaterów właśnie z gier komputerowych . Taki lostreak chicken kreskówka wzrusza ,bawi ,trzyma w napięciu i dostarcza rozrywki. Projekt Astartes zakończył się ugodą sądową z twórcą i włączeniem w oficjalny kanał dystrybucji Warhammera z ...zakazem kontynuacji serii . Oczywiście takie przykłady mają odsłony w milionach. Możliwe,że przez te liczby oglądalności te całe środowisko zasilane z budżetowych pieniędzy będzie niedługo optować za blokowaniem dostępności do internetu
|
Szczodrocha33 @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:23 |
| 19 lipca 2025 12:14 |
"Co do pomysłu, aby Mel kręcił film o Wiedniu... To dowód na upadek kinematografii w Polsce. Calkowity."
Niestety.
I w polityce, i między inymi właśnie w kinematografii, czepiamy się ciągle obcych klamek.
To jedna z cech charakterystycznych zjawiska zwanego postkolonializmem.
|
Szczodrocha33 @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:23 |
| 19 lipca 2025 12:27 |
"Ja w szkole nie jestem w stanie pokazać uczniom typowej szarży husarskiej, bo takowa nie istnieje w żadnym filmie."
Wystarczy wspomnieć końcową scenę filmu "Pan Wołodyjowski" - szarże husarii pod Chocimiem.
Hoffman stał z kamerą, a kilkunastu facetów w zbrojach z tymi przyczepionymi piórami jeżdziło wokół niego, zataczając koła.
Miało to symbolizować jak się domyślam potęgę i chwałę polskiego oręża.
Funduszy chyba za schyłkowego Gomułki brakowało na zrobienie dobrej sceny batalistycznej.
I te pióra, przymocowane do plecy husarzy. To nieporozumienie, jest nawet scena jak wchodzą z tymi piórami z Sobieskim do kościoła pod koniec filmu.
Pióra były zwykle mocowane do łęku siodła z tyłu.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 13:12 |
Co do Wiedźmina, to najpierw była książka, a raczej seria książek Sapkowskiego. Nasi potem nakręcili film czy nawet serial na tej podstawie z Żebrowskim - straszna bieda. I dopiero, gdy firma CD Projekt zrobiła grę, to Wiedźmin stał się popularny na świecie. Na tyle, że Netflix (chyba) zlecił zrobienie nowego filmu.
W sumie dobrze, że nie ma filmu o odsieczy wiedeńskiej, bo z pewnością nikt by się nie odważył pokazać intrygi nskręcinej przez Habsburgów przeciw Sobieskiemu, co o mały włos nie skończyło się jego śmiercią. A bez tego cała odsiecz byłaby fałszem maksymalnym. Może byśmy poczuli się lepiej, ale mniej eiec tak samo człowiek czułby się lepiej po kokainie przez jakiś czas. Od razu mówię, że nie brałem, ale bazuję na opusach Sergiusza Piaseckiego w "Bogom nocy równi" jak i na wrażeniach moich podwórkowych kanibali.
Poranek Kojota to był film, na ktorym byłem w kinie i po 30 monutsch ostentscyjnie wyszedlem z sali, bo już nie mogłem dalej oglądać tego gówna - wulgarny, prostacki i nie śmieszny.
Żeby robić dobre, poważne rzeczy trzeba mieć poczucie humoru i to ogromne. Bo ci, co nie mają poczucia humoru to zwykli nudziarze, a nudziarz może zrobić tylko nudne rzeczy. I dlatego wieje u nas w popkulturze nudą. Nasi kabareciarze to też nudziarze, bo gfyby naprawdę moeli poczucie humoru, to juz dawno nakręcono by dziesiątki fsjnych komedii z ich udzisłem lub na podstawie ich pomysłów. A tak nie jest. Kiedyś powstał tski pół-amatorski film "Ludzie z nikąd" czy jakos tak, gdzie grała ówczesna śmietqnka kabaretowa. Film tylko momentami był śmieszny.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 14:01 |
" I ten facet, który przeznacza miliony na zrealizowanie filmu o amerykańskiej rewolucji, z wielką dbałością o szczegóły... "
To nie Gibson nakręcił "Patriotę", tylko R. Emmerich, on grał tam tylko, chociaż też był bardzo zaangażowany w proces twórczy.
|
|
Kuldahrus @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:23 |
| 19 lipca 2025 14:01 |
To nie Gibson nakręcił te komedie tylko występował w nich.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 19 lipca 2025 14:04 |
Ogólnie widzę zadziałało tu prawo Gibsona, czyli on nawet jak nie był producentem, ani reżyserem danego filmu to jak tam zagrał główną rolę i tak wszyscy myślą, że to jego film :-)
|
|
Kuldahrus @OjciecDyrektor 19 lipca 2025 15:12 |
| 19 lipca 2025 14:17 |
" Kiedyś powstał taki pół-amatorski film "Ludzie z nikąd" czy jakos tak, gdzie grała ówczesna śmietqnka kabaretowa. Film tylko momentami był śmieszny. "
Już zapomniałem, że w ogóle taki film był. Oglądałem to jak miałem 15 lat i nic już nie pamiętam z tego.
To się nazywało "Baśń o ludziach stąd".
|
|
Henry @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:25 |
| 19 lipca 2025 14:25 |
"Pasja", "Misja", "$e$ja" ;-)
|
|
Magazynier @Matka-Scypiona 19 lipca 2025 09:23 |
| 19 lipca 2025 14:55 |
Gibson tylko tam gra. I jeszcze "Maverick". Pokazać szarżę husarską - to się udało Kossakowi.
|
|
stanislaw-orda @Szczodrocha33 19 lipca 2025 14:27 |
| 19 lipca 2025 16:23 |
bo w Polsce było do wynajęcia tylko kilkunastu konnych kaskaderów .
A szarża husarska to przynajmniej choragiew, czyli z grubsza setka jeżdźców. No i ich czterometrowe kopie.
Kto potrafi z czymś takim konno galopować, choćby i były ze styropianu.
|
|
OjciecDyrektor @stanislaw-orda 19 lipca 2025 18:23 |
| 19 lipca 2025 16:42 |
Ułani Wojska Polskiego potrafią. Mają,nawet egzaminy z walki konno lancą.
|
|
OjciecDyrektor @Kuldahrus 19 lipca 2025 16:17 |
| 19 lipca 2025 16:44 |
Dzięki za przypomnienie trafnego tytułu. To ten "majstersztyk".
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 19 lipca 2025 18:42 |
| 19 lipca 2025 17:41 |
Nie, nie potrafią.
|
Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 19 lipca 2025 18:42 |
| 19 lipca 2025 19:12 |
"Ułani Wojska Polskiego potrafią. Mają,nawet egzaminy z walki konno lancą."
Komendant policji Szymczyk też był szkolony, no i egzaminy też jakieś zdawał.
Jak odpalił ten granatnik pepanc to zaczęli szkolić jego podwładnych w posługiwaniu się pepancami.
Polskie służby i wojsko olaboga.
Ale co ja tu marudzę, Ojcze.
Wkrótce ruszamy na Królewiec.
|
|
stanislaw-orda @Szczodrocha33 19 lipca 2025 21:12 |
| 19 lipca 2025 20:06 |
W latach, gdy realizowano film "Pan Woodyjowski" istniała taka fir,a jak Polska Rewia Konna (w ramach Zjednoczonych Przedsiebiorstw Rozrywkowych). To stamtąd byli brani kaskaderzy do tego filmu. Oczywiście było ich niezbyt wielu.
Znam sprawę, bo tam swego czasu pracowałem (tj. w ZPR-ach).
|
|
MarekBielany @stanislaw-orda 19 lipca 2025 18:23 |
| 19 lipca 2025 20:15 |
Coś takiego na kilka sekund pojawiło się w Ogniu I Mieczu.
... pod Piławcami ?
|
|
KOSSOBOR @OjciecDyrektor 19 lipca 2025 18:42 |
| 19 lipca 2025 20:17 |
Lanca jest krótsza i lżejsza od kopii.
Wyszkolenie konia husarskiego - to dwa lata.
|
|
MarekBielany @KOSSOBOR 19 lipca 2025 22:17 |
| 19 lipca 2025 20:34 |
Kopia była bronią sprzed renesansu (złote, srebrne ... miedziane
stalowe).
Dobre i to
|
|
stanislaw-orda @KOSSOBOR 19 lipca 2025 22:17 |
| 19 lipca 2025 21:08 |
Ojdyr cierpi na nerwicę natręctw.
|
|
KOSSOBOR @MarekBielany 19 lipca 2025 22:34 |
| 19 lipca 2025 21:10 |
Z tego, co mi wiadomo, wyposażenia bojowe i dookolne husarza było na jego własny koszt. Państwo natomiast płaciło za kopie - ciekawa jestem techniki produkcji kopii. Dla mnie - to niesamowita sprawa /drążenie ponad czterometrowego kija.../. Wyszkolenie konia dla husarza to był majątek.
Potem, potem, hełm, półpancerz, futro było ozdobą salonu we dworach - przedmiot dumy rodu.
|
|
MarekBielany @KOSSOBOR 19 lipca 2025 23:10 |
| 19 lipca 2025 21:21 |
Kluczem jest półpancerz,
zmrożony ale praktyczny.
|
|
KOSSOBOR @stanislaw-orda 19 lipca 2025 23:08 |
| 19 lipca 2025 21:27 |
:)))
Na układaniu i powodowaniu końmi to jednak trzeba się trochę znać. Ja dla husarzy i ich koni jestem pełna podziwu. Takoż dla sposobu szarży.
xhttps://histmag.org/Husaria-najpiekniejsza-kawaleria-swiata-11331
|
|
KOSSOBOR @KOSSOBOR 19 lipca 2025 23:10 |
| 19 lipca 2025 21:28 |
Kopia była sześciometrowa.
|
|
KOSSOBOR @MarekBielany 19 lipca 2025 23:21 |
| 19 lipca 2025 21:31 |
Kluczem było wszystko. Na czele z dzielnością i chęcią/obowiązkiem rycerskim obrony Ojczyzny.
Howgh!
|
|
KOSSOBOR @MarekBielany 19 lipca 2025 23:21 |
| 19 lipca 2025 21:32 |
Dzisiaj kluczem jest plecak ewakuacyjny....................
|
Szczodrocha33 @KOSSOBOR 19 lipca 2025 22:17 |
| 20 lipca 2025 04:08 |
"wyszkolenie konia husarskiego to dwa lata."
Dlatego m innymi te konie były tak cenne.
I drogie.
Plebejusz nie mógł się zaciągnąć do husarii.
Dostępne to było dla ludzi z zamożnych rodzin.
A największą stratą i tragedią w bitwie była właśnie stratą husarskich
koni.
|
Szczodrocha33 @stanislaw-orda 19 lipca 2025 23:08 |
| 20 lipca 2025 04:11 |
"Ojdyr cierpi na nerwicę natręctw."
Ja bym to nazwał "mania grandioza"
Pamiętam z serialu "Kariera Nikodema Dyzmy".
Trojanowska to powiedziała.
|
|
jan-niezbendny @KOSSOBOR 19 lipca 2025 23:10 |
| 20 lipca 2025 07:44 |
Rozcinano drzewce wzdłuż, drążono połówki, a następnie sklejano i wzmacniano oplotem. Tak przynajmniej podają encyklopedie. W jednym źródle mowa o kopiach wydrążonych "od spodu", czyli chyba podobnych do rynny. Nie wiem, czy kilka zachowanych egzemplarzy, m.in. w Kórniku, to kopie bojowe, czy ceremonialne. Podejrzewam to drugie. W ogóle jest wiele niewiadomych nawet jesli chodzi o sam wygląd husarzy, bo na dawnych rycinach kopie i sposób ich trzymania, zbroje, skrzydła i sposób ich mocowania itp. sa tak różne, że nie składają się w jakiś spójny obraz. Inna sprawa to fizyka. Jeśli średniowieczne drążone kopie turniejowe kruszyły się przy uderzeniu, to jakim cudem na husarskie udawało się nadziać dwóch, trzech, pięciu, a nawet dziesięciu (!) ludzi? Jak takie uderzenie nie obalało natychmiast konia lub wysadzało z siodła rycerza? Jeśli długość kopii miała przewyższyć długość lanc pikinierskich, to nie mógł jej husarz trzymac w połowie (a skoro dwuipólmetrowy proporzec przy grocie muskał uszy konia, to tak to trzeba kalkulować), bo wbiłby się na piki, zanim dosięgnąłby najbliższego piechura itd. itp. Z drugiej strony, skok o tyczce też jest czymś na pozór przeczącym zdroworozsądkowej fizyce, a jednak skaczą. ;)
Na Polona.pl jest książka B. Gembarzewskiego Husarze. Ubiór, oporządzenie i uzbrojenie 1500-1775. Warszawa 1939. Sporo do oglądania.
|
stachu @jan-niezbendny 20 lipca 2025 09:44 |
| 20 lipca 2025 11:20 |
Nadziać pięciu, czy dziesięciu na kopie to chyba w bajkach.
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 20 lipca 2025 09:44 |
| 20 lipca 2025 11:25 |
Dlugie kopie mocowano na specjalnych uchwytach przy tarczy albo przy pasie husarza. No i nie wszystkie miały 6 metrów dlugosci. Kopie wyrabiono ręcznie, więc miały różną długośc (kazdy z towarzyszy-husarzów zamawiał je oddzielnie), ich długości różniły się (mogly mieć cztery metry, poięc czy nawet sześc, tte ostatnie to wlasnie raczej paradne, trzymane pionowo w trakcie jazdy na paradzie (chód stępa). Pocvzet husarski to zazwyczaj 3 konie. Jeden bojowy, kolejny niósł sprzęt (zbroja i uzbrojenie), a na trzecim jechał pomnocnik husarski. Kosztowna formacja. W najswietniejszej epoce husarii nie było więcej tych rycerzy jak 2 tysiące we wszystkich choragwiach, czyli maksymalnie średnio 20 choragwi (choragiew - na ogól od 80 do 120 jeźdżców, choc bywałi i mniej liczne).
|
|
jan-niezbendny @stachu 20 lipca 2025 13:20 |
| 20 lipca 2025 12:30 |
No cóż, sceptyków chyba nie brakowało jeszcze za czasów husarii, choć już w jej epoce schyłkowej, skoro imć Jan Kampenhausen czuł się w obowiązku popełnić dziełko Chwała y apologia kopiy y pik: cum refutatione niektorych zarzutow przeciwko nim (Kalisz 1737). I tam właśnie czytamy: "kopia [...] nie iednym się kontentuie obłowem, iednym sztychem i dziesiąciu przebiie". Tym samym nieraz przytaczana opowieść o sześciu Moskalach nadzianych na jedną kopię, to (gra słów niezamierzona) pikuś.
|
|
jan-niezbendny @stanislaw-orda 20 lipca 2025 13:25 |
| 20 lipca 2025 12:34 |
Tenże Kampenhausen, którego cytowałem wyżej, porusza sprawę nieproporcjonalnie wysokiego kosztu tej broni. "Piękny to Zarzut, quasi vero, ze Kopie kosztowne są; wszak maią Polacy przysłowie, iż tanie mięso psy iedzą". ;)
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 20 lipca 2025 14:30 |
| 20 lipca 2025 13:40 |
"i dziesięciu przebije" to licentia poetica. Czyli niekoniecznie musi oznaczać, że gdzies kiedyś faktycznie przebiła.
|
|
stanislaw-orda @jan-niezbendny 20 lipca 2025 14:34 |
| 20 lipca 2025 13:44 |
arkebuzy i muszkiety okazały się nie tylko tańsze, ale i skuteczniejsze.
Podobnie stało sie z szybkimi szkunerami (żaglowce) czy konnymi dyliżansami, które poszły do lamusa wraz z wynalezieniem i zastosowaniem do napędu kotła parowego.
|
Frymac @KOSSOBOR 19 lipca 2025 23:10 |
| 20 lipca 2025 13:55 |
Pod względem organizacyjnym husaria dzieliła się na roty zwane także chorągwiami, które złożone były z pocztów. Na czele pocztu stał towarzysz husarski, który musiał zapewnić środki finansowe na wystawienie koni, uzbrojenia i ekwipunku, wymaganego do prowadzenia działań na polu bitwy. Wyjątek stanowiła kopia, którą przeważnie dostarczał dowódca roty husarskiej czyli rotmistrz. Największym kosztem wyposażenia pocztu husarkiego stanowiły konie bojowe. W latach 30. XVII wieku w poczcie husarskim Marka Łahodowskiego znajdowały się m.in. koń turecki dropiaty warty 2,5 tys. zł, koń turecki jasno szpakowaty warty 2 tys. zł, koń turecki biały warty 1,2 tys. zł. Dla porównania lekkie działo zwane falkonetem, które towarzyszyło piechocie na polu bitwy kosztowało około 335 zł. Warto tylko wspomnieć, że żołd husarza w latach 30. XVII w. wynosił około 40 zł na kwartał czyli 160 zł rocznie.
|
|
OjciecDyrektor @stanislaw-orda 19 lipca 2025 22:06 |
| 20 lipca 2025 19:00 |
Przecież mówimy o grze w filmie! Tak? To odpier****l się kolego, bo w filmie nikt nie zauważy, że k9pia jest długa jak lanca, a poza tym można ją zrobić i z kartonu. Ważna jest tylko technika posługiwania się bronią długą, a tej uczą się ułani.
Generalnie nic do ciebie nie mam, ale czasem mnie wkurzasz...
|
Mingus @jan-niezbendny 20 lipca 2025 09:44 |
| 20 lipca 2025 19:22 |
Gdzieś czytałem ze kunsztem kopii husarskiej bylo to ze po "nadzianiu" na nią wroga wiedziała kiedy sie złamać, aby właśnie ciało na kopii nie zrzuciło jeźdźca. Punkt zlamsnia tez byl precyzyjnie okreslony. Każdy husarz miał przy sobie kilka kopii. Kiedy jedna siie złamała po nadzianiu wroga odrzucał ją i brał następna. To tez miało związek z nawrotami i powtórna szarza.
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 20 lipca 2025 21:00 |
| 20 lipca 2025 20:31 |
To idź i obejrzyj te ćwiczenia ułanów. Ja je widziałem.
Nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.
Palniesz brednię i konsekwentnie bronisz jej niczym Jaruzelski socjalizmu.
To chyba przez nadmiar ambicji.
|
|
stanislaw-orda @Mingus 20 lipca 2025 21:22 |
| 20 lipca 2025 20:32 |
To idź i obejrzyj te ćwiczenia ułanów. Ja je widziałem.
Nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.
Palniesz brednię i konsekwentnie bronisz jej niczym Jaruzelski socjalizmu.
To chyba przez nadmiar ambicji.
|
|
jan-niezbendny @Mingus 20 lipca 2025 21:22 |
| 20 lipca 2025 20:48 |
Myśląc "husaria", mimowolnie przywołujemy z pamięci obraz "standardowego husarza", ukształtowany przez późną ikonografię, podczas gdy formacje te istniały przez ponad 250 lat i oczywiście zmieniały się pod względem uzbrojenia, stroju, taktyki. Na ilustracjach w książce Gembarzewskiego widzimy husarzy z różnych epok przeważnie bez skrzydeł, a jeśli już, to te skrzydła wyglądają najróżniej i rozmaicie są noszone. To samo dotyczy kopii. Co do sposobu ich uzycia, to raczej nie wyobrażam sobie wymiany skruszonej kopii w ciagu natarcia. Pisze Pasek o bitwie nad rzeką Basią (1660): "Husarie uderzyły kopiami, jako w ścianę; jedni skruszyli kopie, drudzy nie. Który jest taki, że skruszy kopią, to powinien się brać do pałasza, bo taki ordynans był. Tam zaś, Panie zachowaj, kopiej cisnąć, któraby się nie umoczyła we krwi nieprzyjacielskiej, ale ją znowu podnieść". Cefali 5 lat później potwierdza, że po skruszeniu kopii chwytano za koncerz (btw, o skrzydłach "sępich" pisze, że "mało kto ich używa", a jest to na kilkanaście lat przed Chocimiem). Według Francuza Daleraca (rok 1689) kopia jest giętka, za to tak ciężka, że nawet składając ją ataku, nie wyjmuje się jej z tulei przymocowanej do siodła (tutaj chyba działa chyba zasada dźwigni, a nie sam ciężar). Co ciekawe, podaje, że hetman wielki koronny Jabłonowski, "niezadowolony z tej ciężkiej jazdy, która stała się mniej wytrwałą i waleczną, rozpoczął kampanię roku 1689, odbierając jej kopie i uzbrajając ją w karabinki i używając ją jak pospolitą jazdę, do eskortowania, do służby przedniej straży i do słuzby wojskowej na równi z innymi", zatem już wtedy, kilka lat po wiedeńskiej szarży, husarskie kopie stawały się archaizmem, zwłaszcza wobec coraz doskonalszej broni palnej. Tym bardziej w następnym stuleciu. Pisze Kitowicz: Kiedy zażywali karabinów albo sztućców, wtenczas nie zażywali dzidów, albowiem karabin był straszniejszy hajdamakom niż dzida”.
Polska husarię znają wszyscy, ale mniej osób wie, że podobną jazdę, zwaną "kryłatnikami", zafundował sobie na wzór polski Iwan IV. Zresztą może i nie Polacy wynaleźli skrzydlatych jeźdźców. Prawdopodobnie przyszli z Bałkanów, gdzie podobnie ubrani i uzbrojeni "żołnierze szczęścia" w służbie tureckiej zwani byli deli, co francuski autor Nicholas de Nicolay wykłada jako "fol-hardi" - szaleńczo odważny. Oni sami natomiast według niego zwali się Zataznici - "defieurs d'hommes" - co jakoby wiąże się z ich rytuałem inicjacyjnym, polegającym na szarży z lancą na dziesięciu przeciwników. A oto ów deli. Prawda, że husarz jak malowanie?
![]()
|
|
KOSSOBOR @jan-niezbendny 20 lipca 2025 22:48 |
| 21 lipca 2025 09:56 |
Oooo! Koń piękny, bardzo rasowy!
Można go porównać z końmi kozackimi, - ordynarne szkapiszony vel kundle.
@@@@@
Dziękuję PT Kolegom za fascynującą dyskusję o kopiach. I innych szczegółach co do husarii. Husaria to nasze srebra rodowe.
|
|
Starybelf @gabriel-maciejewski |
| 21 lipca 2025 17:29 |
(...)największą gwiazdą jest Pazura, człowiek groteska, a kolejną jego kolega Lubaszenko, który gra szczerbą między zębami, bo żadnych innych atutów nie posiada(...)
Wtrącę 3 grosze.
Po siłowym przejęciu TVP z rąk już nie Kurskiego Jacka, ale Matyszkowicza (który ponoć zdradził), skrojono nową wersję seraialu "Komisarz Alex". Akcję z Łodzi przeniesiono do Warszawy, a siedzibę policji warszawskiej umieszczono nie w Pałacu Mostowskich, ale w tajnym wieżowcu przy ul. Puławskiej, gdzie mieści się Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Szefem dochodzeniowców policyjnych uczyniono Lubaszenkę młodego, który wygląda jak B. Komorowski, gdy piastował urząd Prezydenta RP. I oczywiście gra przepustą między zębami.
Wyrzucono z planu panią Fido oraz panią Szufladowicz (tej pani żałuję, bo przynajmniej miała ładne, niebieskie oczy), a główną rolę kobiecą powierzono aktorce, chorującej na anoreksję (to chyba w ramach oszczędności w ramach likwidacji TVP).
Ponadto chyba wymieniono operatora zdjęć, bo zdjęcia robione w Łodzi, pokazywały to miasto jako kolorową, europejską metropolię, a te robione w Warszawie pokazują stolicę jako brudne i mroczne miasto, podobne Wiedniowi tudzież Berlinowi.
I to były chyba jedne z głównych powodów przejęcia TVP - zaangażowanie anorektyczki, młodego Lubaszenki i Krzysztofa Dracza, aby mogli się odbić finansowo po chudych latach kurszczyzny.
Ale o ile stara wersja Alexa była jakoś tam do oglądania w sobotni, czy tam piątkowy wieczór, to nowa wersja nie nadaje się do oglądania. Nie nadaje się do niczego, poza przewałem budżetu.