-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O złych kobietach

Kobiety są jak wiadomo dobre, kochane i piękne, a niektóre z nich są wręcz aniołami. Wszyscy to wiemy i nie ma się o co w zasadzie spierać. Ja mam jednak dziś coś do powiedzenia na temat złych kobiet, które – o czym także wszyscy wiemy - występują jedynie w filmach. Czy można zrobić dobry film o złych kobietach? Myślę, że tak, ale zanim przejdziemy do omówienia takiego filmu, chciałem jeszcze raz przypomnieć co to takiego film. Otóż to jest narzędzie dewastacji emocji podstawowych, najczęściej związanych z płcią, rzadziej z odzyskiwaniem majątku po rodzicach, a najrzadziej z przywiązaniem do tak zwanych tradycyjnych wartości. We wszystkich jednak wymienionych obszarach odnajdujemy dobre filmy, które chętnie oglądamy. Jeśli idzie o filmy, w których występują złe kobiety, to moim ulubionym był obraz zatytułowany „Oszukany”, gdzie wystąpił Clint Eastwood. Wiele osób pamięta ten film, ale dla porządku przypomnę fabułę. Oto mamy przed oczami trudny czas wojny secesyjnej. Moment przed inwazją Shermana z całą pewnością, bo wszystko jeszcze stoi i nie jest spalone. Dwory i pałace lśnią wśród drzew, z których zwisają girlandy zielonego mchu. W jednym z takich dworów mieści się szkoła dla panien, prowadzona przez bardzo dystyngowaną dyrektorkę oraz grono pedagogiczne złożone z samych aniołów w powłóczystych sukniach. Są tam uczennice, wszystkie jak jedna tak piękne, że nie można z nimi nawet porównać poranku w wysokich, ośnieżonych górach. No i jest spokój wokoło, bo generał Sherman przebywa jeszcze daleko. W tę rajską atmosferę wkrada się dziwne drżenie, wyraźnie słyszymy zgrzyt, bo nagle nieopodal farmy jedna z uczennic odnajduje rannego, okrwawionego i półprzytomnego żołnierza Unii, który uciekając przed konfederatami zabłąkał się i stracił przytomność. Żołnierza tego gra Clint Eastwood. Młody ten i bardzo przystojny człowiek, choć jest prostym chłopakiem, od razu dostrzega korzyści i szanse jakie otworzyły się dla niego, kiedy tylko znalazł się pod czułą opieką kobiet ze starego południa. Kłopot jest jednak taki, że Clint ma strzaskaną nogę i nie może chodzić, a więc możliwości realizacji jego marzeń są mocno ograniczone. Za to możliwości budowania i rozwijania planów związanych z Clintem, przez otaczające go kobiety są ogromne i o tym właśnie opowiada ten film. Pierwszy raz obejrzałem „Oszukanego” jako nastolatek i byłem naprawdę wstrząśnięty. Po pierwsze nie znałem jeszcze żadnych kobiet, po drugie pointa filmu wydała mi się potworna i nieludzka. Kiedy obejrzałem ten film po raz drugi, byłem już nieco przytomniejszy, ale nie na tyle by dostrzec umowności i fałsze ukryte w fabule. Weźmy choćby pierwszą z brzegu wątpliwość – nie można w XIX wiecznych realiach utrzymać dużego gospodarstwa, które jest samowystarczalne, bez pomocy mężczyzn. A tam poza Clintem nie ma żadnych mężczyzn. No dobrze, poszli na wojnę, bo nadchodzi Sherman, ale zostali z pewnością jacyś starcy, albo małoletni do pomocy. Nie mogło być inaczej. W filmie ich nie widzimy, bo sytuacja ma wyglądać tak, żeby prostoduszny widz przeżył głęboko upokorzenie i klęskę Clinta, oraz triumf złych kobiet, w które powoli zamieniają się wszystkie urocze mieszkanki szkoły dla zamożnych panien.

Opowiem do końca fabułę i przejdę znów do naszej gawędy. Oto w Clincie zakochują się po kolei – dojrzała dyrektorka, zepsuta nauczycielka oraz niewinna uczennica. Konkurencja jest miażdżąca i dyrektorka ma teoretycznie najmniejsze szanse. Clint zaś zachowuje się jak kalif z Bagdadu, który jest panem życia i śmierci otaczających go kobiet, a na pewno panem ich emocji. Jak bardzo się myli pokazuje pointa. Po ciężkich rozczarowaniach emocjonalnych wszystkie panie postanawiają zemścić się na Clincie i na rozkaz dyrektorki, odcinają mu nogę. No i on, ogier i samiec jak się patrzy, zamienia się w pożałowania godnego kalekę. Widzowie płaczą, niektórzy zaciskają zęby z wściekłości, rozwodnicy wygrażają telewizorowi pięścią, a miłe, potulne żoneczki, uśmiechają się za plecami swoich zwalistych mężów i krojąc cebulę do pomidorowej sałatki ocierają fałszywą łzę.

Inne reakcje nie zostały przez reżysera i producenta przewidziane. No, ale ja ten film oglądałem wiele razy, co prawda już dawno temu, ale mogę sobie pozwolić na opis inny niż zaplanowany przez macherów od kina.

Ja wiem, że wielu osobom ciężko będzie w to uwierzyć, ale emocje kobiet to jest rejestr mocno rozciągnięty i nikt tak do końca nie jest w stanie przewidzieć co to znaczy – jeśli brać pod uwagę szerokość rejestru – realizacja. Łatwo się pomylić i wyjść na idiotę. Oczywiście, ktoś może rzec, że jak mamy do czynienia z człowiekiem stanowczym, to on się nigdy nie pomyli. No właśnie, chyba nie, bo Clint w tym filmie był raczej stanowczy i wysyłał komunikaty jednoznaczne, a potem leżał tylko bez tej nogi i płakał. E, tam, takie sytuacje nie zdarzają się w życiu….może tak, a może nie...tak kategorycznie osądzać nie można.

W filmie tym Clint pozbawiony jest w zasadzie możliwości decydowania. Ta zaś zawsze istnieje, ale jest sprytnie ukryta, pod jednoznacznym bardzo słowem – stanowczość. W opisanej zaś sytuacji stanowczość, to nic innego jak pułapka i w istocie bezwład. Z tego bierze się klęska Clinta. On, biedaczek, eskaluje emocje, nie mając żadnych realnych szans na sukces. No i powiedzmy sobie jasno – to nie Clint zawrócił tym paniom w głowie, to się tylko tak zdaje. W głowie zawróciła im umowność sytuacji stworzona przez reżysera.

Z czego bierze się tak silne w wielu osobach przekonanie, że sytuacja w jakiej znalazł się Clint prowadzi jedynie do tragedii, której w żaden sposób rozwiązać się nie da? Moim zdaniem przekonanie to bierze się z doświadczeń więziennych. Miałem znajomego, który został, jako jeden z nielicznych mężczyzn osadzony w zakładzie karnym dla kobiet. Był tam potrzebny do pomocy przy jakichś ciężkich pracach, a że wyrok miał łagodny, bo wsadzili go za pobicie jedynie, to łaził po tym więzieniu jak chciał. No i rzeczywiście nie było mu lekko. Te wariatki co siedziały w celach kompletnie głupiały na jego widok, no ale to jest sytuacja ekstremalna, która jak podejrzewam ma także mnóstwo odcieni.

Ja sam pracowałem w kobiecej redakcji i tam również były ciekawe sytuacje. Nie tak ekstremalne jak w zakładzie karnym w Krzywańcu, ale ciekawe. W końcu mnie stamtąd wyrzucili. Opisałem to w którejś z książek, ale już nie pamiętam w której. Dziś, po latach pewnie bym tego wszystkiego nie oceniał tak surowo, ale wtedy byłem bardzo zdenerwowany. W końcu wywaliły mnie z roboty w momencie kiedy miałem zacząć budować dom. Ciekawe co by było gdybym został? Pewnie nigdy nie napisałbym żadnej książki, albo pisałbym takie, po które nikt by nie sięgał.

No dobrze, ale przejdźmy od tych śliskich rozważań do rzeczy istotniejszych. Oto na ekrany wchodzi teraz film zatytułowany „Na pokuszenie”, który jest dokładną kopią filmu „Oszukany”. Film ten zrealizowała Zofia Coppola i nie sądzę, by był jakiś inny sens tej realizacji niż utrzymanie pani Zosi w czołówce amerykańskich reżyserów. To ważna konstatacja, albowiem prowadzi nas ona wprost do innej, która mówi – nie dajcie się nabierać handlarzom emocjami i nie przenoście do własnego życie proponowanych przez nich rozwiązań, albowiem za tym wszystkim kryje się coś innego. Co takiego? Otóż, prócz rozpaczliwej próby podniesienia znaczenia rodziny Coppola w środowisku filmowców, mamy tu także chęć utrzymania tej zarazy jaką widzimy w filmie w sercach i umysłach ludzi. Widzimy to wyraźnie prawda? Chodzi o to, żeby każda absolutnie sytuacja, w której występuje przystojny, choć kulawy żołnierz oraz jakaś pani kojarzyła się jednoznacznie. Choć przecież nie musi się tak kojarzyć, prawda? Chodzi o to, by w codziennym życiu zapanowała realia wyjęte wprost z zakładu karnego dla kobiet w Krzywańcu, województwo Lubuskie, tylko nieco bardziej upudrowane.

Nie trzeba doprawdy oglądać filmu „Na pokuszenie”, żeby zorientować się do kogo jest on adresowany. Mamy oto piękną, starzejącą się Nicole Kidmann i jej młodsze koleżanki, które są od niej zarówno brzydsze jak i grubsze. To ona tam rządzi, to ona decyduje żeby nowemu Clintowi, którym jest były mąż Bachledy Curuś, odrąbać nogę. One zaś mogą tylko płakać w poduszkę zastanawiając się dlaczego żołnierz wybrał tamtą. Z tych pobieżnych obserwacji płynie wniosek następujący. Kino przeżywa poważny kryzys. Nie ma szans na zainteresowanie filmem o uczuciach kobiet młodych i atrakcyjnych, bo one, dzięki nieustannemu postępowi, nie są wcale atrakcyjne i to co stanowi o atrakcyjności mają głęboko w nosie. Dzięki temu samemu postępowi, wszystkie odcienie emocji, które mamy w filmie z Clintem zostały zredukowane do jednego w zasadzie uczucia – zemsty. I tu drobna uwaga, mogę się mylić, ale z obserwacji wynika, że kobiety mszczą się wyłącznie za pychę. W żadnym innym przypadku, o zemście nie ma mowy.

Ktoś jednak jeszcze tą branżą filmową zarządza i rozpaczliwie usiłuje ratować żyjące z niej rodziny, takie jak rodzina Coppola. To jemu trzeba pomóc, tak samo jak trzeba pomóc starzejącym się aktorkom, które muszą się jakoś urządzić w życiu, zanim wypadną z obiegu. Nie każda jest Meryl Streep. Ten inne, młodsze, mogą więc wyglądać naturalnie, mogą mieć tłuste pośladki i pryszczate buzie. To już nie ma znaczenia. Kino, które zawsze było adresowane do kobiet umiera. A ostatni gwóźdź do trumny wbija pani Zosia C., której się nawet nie chciało wymyślić nowego, ciekawego scenariusza. No, ale pewnie nie ona o tym decydowała. Producent wolał mieć coś pewnego i taniego. Wszak świat się kończy i nie można wyrzucać pieniędzy tak bez sensu, na niesprawdzone projekty.

 

Teraz ogłoszenia.

 

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2



tagi: kino  kobiety  budżet  obyczaje 

gabriel-maciejewski
8 września 2017 10:14
1     579    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
8 września 2017 10:26

Kurcze, głowy nie dam, ale z tego co pamiętam, zakończenie tego filmu jest znacznie gorsze. Oczywiście dla Eastwooda. Poza tym, ostatnie dni na tym blogu to prawdziwe mistrzostwo prerii.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować