-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O zmianie porządków i pułapce na wielkich

Rozmawiałem wczoraj z Jackiem, co zawsze jest bardzo inspirujące i on mi powiedział coś takiego: są kluczowe momenty w dziejach, kiedy całe narody wpadają w pułapkę nie rozumiejąc, że właśnie zmienia się porządek globalny. Pułapka jest tak perfidna, że katastrofa następuje wiele dziesiątków lat po jej zastosowaniu, a początkowo widzimy tylko sukces. Ja omówię teraz dwa takie przypadki, które podał mi Jacek i dodam swój komentarz, myślę, że ważny. Także ze względu na tekst wczorajszy i dyskusję pod nim.

Oto moment odzyskiwania przez Polskę niepodległości i moment podpisania traktatu ryskiego. Okoliczności w jakich się to odbywało znamy wszyscy choćby z opisu Mieczysława Jałowieckiego. Józef Piłsudski, i nie kłammy tutaj, że chodziło o jakichś endeków czy Grabskiego, bo Józef Mackiewicz pisze wyraźnie, że to Piłsudski był odpowiedzialny za Rygę, decyduje się na oddanie Kresów bolszewikom. Czyni to albowiem uważa, że bolszewicy są siłą słabszą niż carska Rosja, która mogłaby być partnerem dla Zachodu po likwidacji rewolucji. To jest figura propagandowa niestety, która nijak nie przystaje do realiów. Rzecz tę stosunkowo łatwo udowodnić. Sukces bolszewików był przez cały czas asekurowany przez ententę, bo nie sposób inaczej określić tak zwanej interwencji. Machina propagandowa zmieniła całkowicie prawdę w fikcję, a wszyscy akademicy specjalizujący się w historii Rosji zajmują się dziś utwardzaniem tej fikcji. To jednak refleksja ogólna. Są inne, bardziej szczegółowe. Jeśli przypomnimy sobie, że brat Wieniawy siedział w jednej celi z Dzierżyńskim, a sam Piłsudski należał z tymże Dzierżyńskim do jednej organizacji zanim nastąpił rozłam, to trudno przypuścić, by obaj nie znali celów i metod jakimi posługiwał się sponsor tych komórek. Mam na myśli PPS i SDKPiL. Trudno przypuścić, że Piłsudski nie rozumiał kim są bolszewicy i jaka jest ich rola istotna, a jeśli nie rozumiał tym gorzej dla niego. Trudno też przypuścić, by Piłsudski, mając przy sobie cały czas brytyjskich agentów traktował poważnie Denikina, Wrangla czy kogokolwiek z tej ekipy skazanej przez świat na zagładę. Można przyjąć takie założenie, ale cała historia socjalizmu polskiego temu przeczy. Tak jak to jest czarno na białym napisane we wspomnieniach Ludwika Krzywickiego, głównym rozgrywającym jeśli idzie o socjalizm w Europie Środkowej był mąż ciotki Piłsudskiego, hrabia Włodzimierz Zubow. Dziś litewski bohater narodowy, który powstanie niepodległej Litwy wraz z Niemcami zaplanował. Człowiek z wielkimi stosunkami u dworu, który przez długi czas gwarantował działaczom socjalistycznym całkowitą bezkarność. Człowiek, który w swoim pałacu w Szawlach gościł Waryńskiego, Mendelsona i innych, a także uratował Waryńskiego do stryczka i załatwił mu wygodną celę w Szlisselburgu. Mając za sobą takie koneksje i takie doświadczenia oraz takich protektorów, Piłsudski nie mógł nie wiedzieć o co chodzi. Uratowanie rewolucji przez Polaków w roku 1920, to nie był wynik żadnego tajnego porozumienia z Leninem, jak się to wydaje Zychowiczowi, ale wynik konsekwentnie realizowanego planu. Rewolucja musiała ocaleć, ale wcześniej kraj cały – Ruś święta – musiał zostać zdewastowany przez wojnę domową, interwencję i co tam chcecie, żeby bieda z rewolucyjną nędzą mogły się łatwiej na spustoszonych obszarach zadomowić. Nie po to bowiem organizuje się rewolucję, by jej obszar doprowadzić do stanu kwitnącego, ale po to, by uczynić tam piekło łatwe do eksploatacji zarządzane przez mianowanych kacyków. Sukces Polaków był więc sukcesem pozornym, a jego konsekwencje to odwleczona w czasie katastrofa. My dziś uporczywie nie chcemy przyjąć tego do wiadomości, bo politycy w Polsce uważają, że należy nam się przede wszystkim triumf, obojętnie jaki by on nie był. Tak więc świętujemy odzyskanie niepodległości, które w perspektywie, niezbyt przecież wydłużonej, było jedynie przerywnikiem w serii katastrof. W coś jednak lud musi wierzyć, żeby nie oszalał, prawda? Nie rozumiem dlaczego ma nie wierzyć w Boga, a musi wierzyć w sprawiedliwość dziejową i geniusz przywódców, których życiorysu, proweniencji i przynależności organizacyjnej nikt nie bada jak należy. Co jest w tych, przez wielu przecież powtarzanych refleksjach, istotne? Oto zmienia się porządek świata, zmienia się w sposób zasadniczy, a przywódca Polski, człowiek pochodzący przecież ze środka tego nowego porządku, jeden z głównych polowych dowódców rewolucji, na długi czas zapomina o tym, że wielkie, globalne młyny, ani na moment nie zaprzestały swej pracy. W imię zasad, które sam zakwestionował, porozumiewa się z Ententą i wykonuje jej, jakże przecież nieszczere polecenia, po to, by zniwelować zagrożenie, którego nie ma. Nie ma, bo interwencja jest akuszerką rewolucji ( na studiach pan od filozofii mawiał, że Sokrates był akuszerem prawdy), a nie jej wrogiem. I Piłsudski, jako strateg, musiał o tym wiedzieć. Jego rola polegała na zatuszowaniu klęski i nagłośnieniu sukcesu militarnego. I w tym także Ententa mu pomogła, a my się tym ekscytujemy do dziś. Pamiętamy, bowiem, że bitwa warszawska była osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata. Powtarzają ten slogan wszyscy, nawet politycy tacy jak Saryusz-Wolski. Ja zaś zastanawiam się jakiż to konglomerat emocji każe im myśleć i mówić w ten sposób. Jedno przychodzi mi do głowy, to są ludzie, którzy za wszelką cenę starają się uspokoić rozhisteryzowane kobiety i zwrócić na siebie ich uwagę. Jeśli ktoś powie, że to jest konstatacja dziwaczna albo nieprawdziwa, niech uważnie poobserwuje ludzi, którzy sami z siebie, w czasie dyskusji i pogawędek podnoszą temat tej całej osiemnastej, decydującej bitwy. Ja jeszcze tylko raz przypomnę, że lord Edgar Vincent d’Abernon, prócz książki o tej bitwie napisał także inną. Nosi ona tytuł „Alkohol i jego wpływ na organizm człowieka”. Wszystkie spostrzeżenia w niej zawarte zaczerpnął z osobistych, bardzo głębokich, żeby nie powiedzieć ciężkich, doświadczeń.

To wszystko są elementy pułapki, w którą Polacy zostali schwytani w roku 1920 i z której nie wyszli już nigdy. Nie jesteśmy dziś bowiem tymi ludźmi, których bolszewicy zastali na terenach polskich w roku 1920. Taka była cena tego sukcesu. Dlaczego Piłsudski to zrobił? Ponieważ, jak każdy marny polityk i marny strateg, szacował siły i oceniał wydarzenia w perspektywie własnego jedynie życia. Poza tym był otoczony „dobrymi” doradcami.

Drugim momentem w dziejach, o którym opowiedział mi Jacek, była zgoda Zygmunta I na powstanie państwa heretyków. Do dziś oceniane to jest jako sukces, bo katastrofa przyszła zbyt późno i rzekomo nie można jej było przewidzieć. Albrecht zaś, jako lennik Polski uniemożliwił wysuwanie przez cesarza roszczeń do Pomorza i Prus. Wszystko pięknie, ale jak pamiętamy ceną, za ten rzekomy sukces było rozbicie Węgier. O czym dyskretnie nam się nie opowiada, żeby co słabsze mózgi nie rozlały się po prostu po czaszkach, w których są zamknięte. Perspektywa dwustu lat, które Rzeczpospolita przetrwała wydaje się konsumentom publicystyki historycznej zbyt odległa, żeby można było mówić o wpływie fatalnych decyzji Zygmunta na wzrost potęgi Prus. Tyle, że – jeśli przestaniemy myśleć jak publicyści – a zajmiemy się sprawami ważnymi czyli przepływem pieniędzy oraz badaniem rzeczywistej relacji pomiędzy bankami a tak zwanymi państwami, czyli w realnym świecie prywatnymi folwarkami kilku rodzin gangsterskich albo jakichś scentralizowanych organizacji, ta perspektywa nie tyle się skróci, co wprost zniknie i przed naszymi oczami ukaże się relacja prosta – przyczyna rodząca skutek. Jeśli bowiem cały luteranizm wymyślono po to, by północno-niemieccy książęta mogli wejść w korzystne spółki z miastami, bez udziału cesarza i papieża, to łatwo można sobie wyobrazić sytuację, w której spółki owe, a także firmujące je organizmy państwowe, takie jak Prusy, zaczną realizować politykę innych nakładców, z większymi budżetami, także niezależnych od papieża i cesarza, a na dodatek lepiej zakamuflowanych.

Piłsudski musiał zadać sobie pytanie – kto jest zainteresowany w utrzymaniu rewolucji przy życiu, a Zygmunt I musiał zastanowić się z czyją pomocą Albrecht i jego spadkobiercy będą próbowali wymiksować się spod protektoratu Polski. Nie byliby ludźmi myślącymi gdyby tego nie zrobili.

Pora na jakieś wnioski końcowe. Jeśli zmienia się porządek świata, ci którzy narzucają nowe zasady zawsze grają w jednej bandzie. Nawet jeśli pozornie wydaje się, że jest inaczej. Ci zaś, którzy walczą w imię starych zasad, a na zajętym przez siebie terenie wprowadzają nowe, skazani są na klęskę. Dają bowiem wyraźny znak wszystkim, że nie zostali dobrze poinformowani, a ich działania będzie cechował chaos i niekonsekwencja. Tak było z Polską w dwudziestoleciu międzywojennym i tak będzie teraz. Zmienia się bowiem porządek świata, a w Polsce nikt nie rozumie jakie będą tego konsekwencję i każdy liczy na to, że zdewastowanie Europy Zachodniej przez islam przyniesie nam jakieś realne i długotrwałe sukcesy. Nie przyniesie, jeśli już dziś nie będziemy przygotowywać się do konfrontacji z przeciwnikiem, który ma wszystkie atuty w ręku, a także tak przygotowany PR, by wszyscy wiedzieli, że to po jego stronie jest racja, choćby nawet zachowywał się jak bestia. To po jego stronie jest racja, prawda i przyszłość. Tak będzie ustawiana narracja pro-islamska w najbliższej przyszłości, bez względu na to ile jeszcze zamachów zostanie przeprowadzonych w Europie. Czy w Polsce ktoś jest gotów do tego, by zająć się takimi przygotowaniami? Nie sądzę. W Polsce przygotowujemy się do wojny z Rosją, która nie nastąpi, ponieważ USA nie chcą tej wojny. Podobnie jak nie nastąpi wojna na Pacyfiku pomiędzy USA a Chinami, którą wieszczył do niedawna niejaki Bartosiak. Wczoraj w radio podali, że obydwa wymienione mocarstwa przygotowują grunt pod wspólną politykę wojskową na Oceanie Spokojnym. Po cóż więc było wystąpienie pana Bartosiaka? Po to, żeby podnieść temperaturę dyskusji w blogosferze, jak mniemam. A także po to, by odwrócić naszą uwagę od rzeczy naprawdę istotnych.

Wróćmy teraz na chwilę do Piłsudskiego, Polski i naszej historii i zadajmy pytanie kluczowe – dlaczego nasi politycy nie mogą wymyślić planu, który pozwoli nam żyć w spokoju przez długie dziesiątki lat? Dlaczego prowadzą politykę reaktywną? Moim zdaniem dlatego, że polityka polska nie jest powiązana z ekspansją ekonomiczną samych Polaków, a wobec tego nie jest w istocie polską polityką. Polacy nie mają żadnych liczących się gospodarczych przedstawicielstw nigdzie i nie wiedzą nawet co zrobić, by je uzyskać. Nie wiedzą, bo w realnym ekonomicznym, a także religijnym wymiarze nic ich nie łączy. Irlandczycy, którzy byli przez lata całe w gorszej sytuacji, potrafią chociaż założyć gang i kontrolować kilka dzielnic, gdzie sprzedaje się jakieś żarcie o wyraźnie sprofilowanym charakterze. Nasi nie potrafią nawet tego. Mogą jedynie czekać na instrukcje z centrali.

Organizacja, która odnosi sukces musi być uzbrojona w element wybraństwa kojarzący się z sukcesem, musi mieć charakter na poły religijny i musi działać w imię swoich zasad na odległych terenach, które łączy siecią cieńszych i grubszych nitek z metropolią. I nie może słuchać nikogo. A najmniej tak zwanych dobrych doradców. Musi realizować plan. Plan Polaków w roku 1920 był planem lokalnym, w dodatku wewnętrznie niespójnym. Nie można bowiem wygrać bitwy w imię Matki Bożej, a po jej zakończeniu wprowadzić monopolu zapałczanego i ogłosić reformy rolnej. Na takie rzeczy ludzie ustalający nowe zasady na świecie czyli Lloyd George i Lenin mogli patrzeć jedynie z politowaniem. Oni dobrze bowiem wiedzieli co się będzie święcić i jaki los przygotowano dla Europy Środkowej.

 

Teraz ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał idzie na urlop, więc FOTO MAG będzie na razie zamknięty. Zapraszam jednak do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: polska  historia  sukces  metoda 

gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 09:44
16     1927    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
beczka @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 10:10

Tak samo Grunwald 1410 wygralismy z Bogurodzicą na ustach, a potem hołd Pruski.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 10:41

..."zadajmy pytanie kluczowe – dlaczego nasi politycy nie mogą wymyślić planu, który pozwoli nam żyć w spokoju przez długie dziesiątki lat? Dlaczego prowadzą politykę reaktywną? Moim zdaniem dlatego, że polityka polska nie jest powiązana z ekspansją ekonomiczną samych Polaków, a wobec tego nie jest w istocie polską polityką. Polacy nie mają żadnych liczących się gospodarczych przedstawicielstw nigdzie i nie wiedzą nawet co zrobić, by je uzyskać. "... 

Dlaczego nasi politycy nie mogą wymyślić planu? Ja bym nasi umieścił w cudzysłów. Nie wiem, nie jestem aż tak inteligentny ani tak biegły jak ty Coryllusie. Ja wyciągam wniosek o wiele bardziej radykalny, on zresztą raz po raz pojawia zdaje mi się też w twoich wywodach. Jako naród historyczny nie jesteśmy w obecnym organiźmie państwowym narodem politycznym. Według mnie żyjemy w rzeczywistość okupowanej a polskojęzyczność przedstawia się jako "naszość". To jest jedna wielka fikcja. Z całym szacunkiem dla Toyaha ja do wszystkich tzw. "naszych" polityków obecnej sceny łącznie z Panem Prezesem (uczestniczył w Magdalence) i prezydedentem Dudą (popatrzcie jakie on ma przez żonę powiązania) z bardzo dużą rezerwą. Tutaj dla mnie inspiracją jest prymas Polski ks. Stefan kard. Wyszyński, który nie dał się otumanić ani Pax'owi, ani Więzi, ani Znakowi. Pewnikiem niektórych tutaj zaskoczę i rozczaruję, ale dla mnie jedynym politykiem (świadomie używam tego słowa), któremu zaufałbym to o. Rydzyk (przy wszystkich jego ograniczeniach), ha! Ale on politykiem nie jest i nie będzie.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @mniszysko 18 sierpnia 2017 10:41
18 sierpnia 2017 11:43

Bardzo trafnie i jak zwykle precyzyjnie odpowiada nasza niezawodna Pink Panthera:
https://coryllus.pl/o-zmianie-porzadkow-i-pulapce-na-wielkich/#comment-150403

zaloguj się by móc komentować

tadman @mniszysko 18 sierpnia 2017 10:41
18 sierpnia 2017 11:48

Dopiero wyekstrahowany przez Ojca fragment i komentarz pozwala zobaczyć, że "nasi" politycy to zarządcy z ograniczonymi plenipotencjami, a identyfikuje ich sytuacja obywateli. Trafność tej diagnozy określa jedno, że "naszym" nie zależy na bogaceniu się obywateli, jak ma to miejsce w tzw. poważnych państwach (copywright by Michalkiewicz), a zależy im na złupieniu nas, czyli dociążeniu różnymi podatkami.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 15:24

"Piłsudski musiał zadać sobie pytanie – kto jest zainteresowany w utrzymaniu rewolucji przy życiu".

Tak sobie dumam, że on je sobie zadał.... i odpowiedział sobie, że my w Polsce odetniemy się od tej wschodniej dziczy i pokażemy, że rewolucja może mieć bardziej cywilizowane oblicze i gdy Polska rozszerzy ten wzorzec na całe Międzymorze, to światowi władcy marionetek uznają ją za obowiązujący wszechświatowy wzorzec.

Było inaczej i to wszystko było strasznie czuć. Ja o tm jeszcze tu napiszę, ale pożyczki dla międzywojennej Polski mówiły o wszystkim. Nikt tu nie chciał wchodzic z kasą na dłużej. Miało być szybko i treściwie (lichwa nie pożyczki).

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mniszysko 18 sierpnia 2017 10:41
18 sierpnia 2017 17:43

Bardzo słusznie. Więcej, my narodem politycznym (jako Polacy) nigdy nie byliśmy.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @mniszysko 18 sierpnia 2017 10:41
18 sierpnia 2017 19:17

i Tadman:

Pytanie, czy jest w Polsce polityk, który utożsamił by się z tymi słowami. I z takiej perspektywy patrzył na swoje obowiązki:

Modlitwa za Ojczyznę ks. Piotra Skargi

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

Bo jeśli nie, to znów pozostaje nam przyznać, że nie rządem Polska stoi. Ale jak długo przetrwa?

zaloguj się by móc komentować

tadman @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 19:55

"swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie
."

W dzisiejszym Sejmie i Senacie???

zaloguj się by móc komentować

tadman @jolanta-gancarz 18 sierpnia 2017 19:17
18 sierpnia 2017 19:56

Miało być do Tropiciela.

zaloguj się by móc komentować

kamiuszek @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 20:13

Podobno Piłsudski radził: brać ile wlezie, ale nic nie podpisywać. Przy okazji traktatu ryskiego postąpiono odwrotnie: nie wzięto swojego, a podpisano. Taka różnica między osobistym a państwowym.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @tadman 18 sierpnia 2017 19:56
18 sierpnia 2017 21:58

Się domyśliłam;-). Ale wnioski nie wesołe...

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2017 22:49

Ja mam wrażenie,  że ciągle nie potrafimy stanąć w prawdzie i przyznać w końcu,  że Piłsudski nigdy nie był za tym, żeby w Polsce było dobrze.  Był sprawną marionetka, w pewnym sensie kimś, o roli podobnej do Jaruzelskiego i Wałęsy razem wziętych.  Tylko, że Jaruzelski to do tego wszystkiego matrioszka.

Dopóki  będziemy modlić się do tego bałwana,  pozostanie nam bezowocne miotanie się w domyslach, czy on chciał to czy owo. Socjalista to socjalista. Nigdy nie wysiadł z czerwonego tramwaju. Skutki odczuwamy do dziś,  a panegiryki ku jego czci, pomniki i wizerunki w kościołach, tylko petryfikuja tę głupotę. Bardzo sumiennie i nieprzypadkowo petryfikuja.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Rozalia 18 sierpnia 2017 22:49
18 sierpnia 2017 22:51

Errata: ...panegiryki na jego część...

zaloguj się by móc komentować

Paris @Rozalia 18 sierpnia 2017 22:49
18 sierpnia 2017 23:20

O tak, Rozalio...

... nieprzypadkowo petryfikuja !!!   Tylko czy rzeczywiscie glupote ???

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Paris 18 sierpnia 2017 23:20
18 sierpnia 2017 23:32

W sensie, utrzymują w ogłupieniu całkiem bezbronnych ludzi.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Rozalia 18 sierpnia 2017 23:32
18 sierpnia 2017 23:58

To jest bardzo niebezpieczny blad...

... ta cala patriotyczno-narodowa sciema, ktorej holduje "dobra zmiana" i cala "nasza"  katolicka   i narodowa merdialnia...

... to bardzo nieladnie... i to sie na klamcach wierutnych zemsci  !!!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować