-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O zarządzaniu kulturą

Zarządzenie kulturą polega na tworzeniu i kontrolowaniu, na ile można, bo nie zawsze można, koniunktur na rynkach zagranicznych. Do tego trzeba mieć pieniądze, a także determinację, znać odpowiednich ludzi, ale przede wszystkim trzeba mieć towar, który znajdzie nabywcę. Towar, który wchodzi zakres tego co nazywamy dorobkiem kulturalnym. Ponieważ ja tutaj ze sześćdziesiąt osiem razy pisałem o malarstwie III Republiki, nie zaszkodzi jeszcze raz tego wszystkiego powtórzyć, a do tego jeszcze dopisać coś nowego, ale w podobnym duchu, o innym rynku i innych walorach.

Najpierw jednak zdradzę powód ponownego podjęcia tego tematu. Już się za to zabieram, ale opowiem jeszcze dykteryjkę. O Johnnym von Neumanie krążyła w środowisku poważnych fizyków taka anegdota – Johnny stawał przed tablicą, w sali pełnej mędrców i mówił – goim udowodnili następujące twierdzenie….po czym zaczynał pisać coś na tablicy. Przy czym goim udowadniający twierdzenie to zawsze byli jego byli koledzy z Węgier kończący tak jak on sławne gimnazjum Fasori. Ja teraz zacznę podobnie, choć przecież nie dorastam von Neumanowi do pięt - „nasi” zaczęli znów dbać o kulturę. I to jest groza prawdziwa. Przeczytajcie sobie co jest pod tym linkiem:

 

https://kultura.onet.pl/ksiazki/by-bylo-wiecej-kompetentnych-czytelnikow-ministerstwo-kultury-powolalo-nowe-pismo/t1n1swg

 

Pamiętam czasy kiedy cała szlachetna część polskiej publiczności korzystającej z dóbr kultury wyła z wściekłości, bo rząd SLD wyłożył kasę na periodyk o nazwie „Wiadomości literackie” dokładnie po to, by Krzysztof Teodor Toeplitz mógł sobie poredaktorować w jakimś poważnym piśmie. Sensu niem miało to żadnego albowiem ilość czytelników periodyków literackich była w połowie lat dziewięćdziesiątych znikoma, a samej literatury polskiej nie było wtedy wcale. Z tym całym „Napisem. Liryka, Epika i Dramat” będzie podobnie jak z „Wiadomościami”, zostanie z tego tylko dramat. Dlaczego ów projekt ma jedynie sens pozorny wyjaśnię poniżej.

Kiedy Francuzi sprzedawali obrazy przedstawiające współczesną im Francję bogatym Amerykanom, najważniejszym politykiem republiki był Georges Clemenceau, ożeniony z Amerykanką. Ja nie napiszę tutaj tego co się wprost ciśnie na usta – agent Waszyngtonu, ale chyba mnie zrozumiecie. Pan Clemenceau znał osobiście większość tak zwanych impresjonistów. Otworzył on, wraz ze swoimi kolegami z rządu, drogę do wielkiej kariery dla ludzi takich jak Monet, Manet, Renoir i cała reszta. Ktoś powie, że tę drogę otworzył tak naprawdę cesarz Napoleon III przed ogłoszeniem republiki. Można to tak interpretować, ale ja myślę, że cesarz jedynie wyznaczył kierunek. Nie wskazał rynku, na którym obrazy przedstawiające Francję i jej niezwykłość, będą prezentowane. Jego następcy zaś to zrobili. I teraz zobaczcie, co się stało. Prekursorami nowego kierunku w sztuce, tworzonego przez urzędników państwowych, wbrew akademii, która w ogóle nie rozumiała o co chodzi, byli ludzie tacy jak pan Manet, syn urzędnika ministerialnego i pan Degas, członek rodziny handlarzy bawełną, który żadnym impresjonistą nigdy nie był. Pan Monet i jego zażyłość z ministrem Clemenceau pozostaje dla mnie zagadką, ale faktem jest, że ona była. O co chodzi? O to, że ludzie z rządu III Republiki tak samo jak „nasi” wiedzą, że trzeba zaczynać robotę od swoich i dać zarobić swoim. No, ale oni wiedzą też, że ci „swoi” nie mogą kantować, to znaczy mają malować naprawdę i pisać naprawdę. Mają coś tworzyć, żeby przyrastało, żeby to można było umieścić w katalogu wystawy artystów niezależnych od nikogo poza rządem, albo wystawić w teatrze, albo wydrukować w ładnej oprawie. „Nasi” zaś rozumieją tyle, że Krzysio z Jurkiem, kuzyni Grażynki, muszą wydrukować w nowym periodyku wydawanym za pieniądze ministerstwa opowiadanie o odzyskaniu niepodległości, albo o żołnierzach wyklętych. Jeśli oderwiemy się na chwilę od naszych i popatrzymy na „onych” to zauważymy, że tamci z kolei rozumieją tyle, że Krzysio z Jurkiem kuzyni Grażynki mają napisać w kwartalniku „Brulion” opowiadanie obsceniczne o zbiorowym gwałcie młodych mężczyzn na dojrzałej kobiecie. Jedni liczą przy tym na entuzjazm publiczności, a drudzy na jej wściekłość, a oba te uczucia powinny według nich zastąpić zorganizowaną dystrybucję. Zważywszy nędzę dystrybucyjną przygotowaną dla obydwu wydawnictw efekt zawsze będzie ten sam – całkowita obojętność publiczności. Kiedy owa obojętność publiczności się ujawni, Krzysio z Jurkiem, kuzyni Grażynki wtargną do jej pokoju w ministerstwie i zrobią tam karczemną awanturę, bo wszak Grażynka obiecywała im sławę i pieniądze, a tu nie ma ani jednego ani drugiego. I jak tu żyć? Co takiego malował Manet w początkach swojej twórczości? Myślicie pewnie, że rzekę, ptaki albo obłoki. A gdzie tam – on maluje martwego torreadora. To są rzeczy dla „naszych” niepojęte – zaczynający karierę w sztuce syn urzędnika, zamiast robić w żołnierzach wyklętych, albo obscenie maluje martwego torreadora? Czy to jest w ogóle do pomyślenia w Polsce?

Wracajmy do III republiki. Kiedy otwiera się koniunkturę na jakieś produkty nie można jednocześnie zamykać jej dla „nie swoich” to znaczy nie można zaczynać od kontrolowania rynku. Krzysio zaś z Jurkiem – kuzyni Grażynki, tego właśnie się od Grażynki domagają. Chcą, żeby ona im załatwiła sławę i pieniądze, a także żeby nikt poza nimi nie miał na kreowanym przez ministerstwo rynku żadnych szans. Czy tak się zachowywali politycy III republiki? Nie. Oni co prawda nie pomagali „nie swoim”, ale przynajmniej im nie przeszkadzali. Co robią „nasi”? I „oni” zresztą też. Pracowicie przez całe dekady dewastują dystrybucję wpuszczają w nią męty takie jak Twardoch, Żulczyk, Chutnikowa, a wcześniej Stasiuk i te wariatki, co liczyły na Nobla, a potem mają pretensje, że nikt nie czyta książek. Owszem ludzie czytają, zawsze uda się parę osób uzależnić od treści wywołujących kontrowersje lub wymioty. Nie uda się jednak zorganizować wokół tego dyskusji. No chyba, że dotyczącą tego jedynie, kto ma po artyście posprzątać. Odpowiadam – nie ja….I mamy teraz ten „Napis. Liryka, Epika i Dramat”, który będzie dystrybuowany centralnie do bibliotek, gdzie stanie na najbardziej zakurzonych półkach. Nikt tego nie weźmie do ręki, a wywołanie dyskusji wokół nowej prozy polskiej, prozy odpowiadającej polityce rządu, czyli prymitywnie-patriotycznej zakończy się klęską. Polityków III republiki interesowały, w zakresie polityki kulturalnej, trzy rzeczy – rozwalenie Kościoła i tym zajmowali się literaci oraz poważni akademicy, namalowanie Francji od nowa i sprzedanie jej bogatym Żydom z Ameryki, a także przyciągnięcie kapitałów tych Żydów nad Sekwanę, co miało skutkować w dłuższej perspektywie zniwelowaniem przewagi Niemiec. Czego chcą nasi? Nie wiadomo. Grażynka chce zapewne, żeby Krzysio z Jurkiem w końcu się od niej odchrzanili i zabrali ze stołu te rzekomo kontrowersyjne śmieci, które piszą po nocach martwiąc się o swoją przyszłość. Czego chce reszta pozostaje tajemnicą. Nie ma dystrybucji, bo ta została wprost zatkana, unieważniona poprzez likwidację księgarni, wpuszczenie książek do Biedronki i wprowadzenie centralnego rozdzielnika dla bibliotek. To miało zapewnić sukces tym właściwym artystom. Przyniosło im klęskę, na razie mało widoczną, ale już wkrótce będzie ona widoczna w całej okazałości. Będziemy obserwować tę katastrofę. Nie ma konkurencji, bo o tym kto jest pisarzem a kto nie jest decydują gremia, których nie jesteśmy w stanie rozpoznać. W dodatku gremia te maja zwyczaj szczegółowego ingerowania w pracę artysty, albo – jak ludzie z ASP oceniający te dziwne kartki zamówione przez ministerstwo – zaczynają bronić tych śmieci z pozycji akademickich szamanów. To przeciwko takim jak oni, wkurzony Clemenceau wylansował Maneta i resztę, ale ci durnie tego nie rozumieją, bo im się zdaje, że cała rewolucja w sztuce przebiegała oddolnie, a jej celem było ustanowienie nowego kanonu, którego oni będą strażnikami. Kanonu polegającego na tym, że im większe i tańsze, pardon, gówno, będzie lansowane, tym dla nich lepiej. I przyjrzyjmy się teraz relacji pomiędzy artystą a urzędnikiem w III republice. Cytowałem tu kiedyś pamiętniki Vollarda, szczególnie ważny ich fragment dotyczył tego, jak to na proszonym obiadku u państwa doktorostwa, paryskich burżujów, spotyka się wiceminister wyznań, decydujący o tym kto we Francji będzie biskupem, sam Vollard oraz znany artysta-skandalista Felicien Rops, rysujący gołe baby przybite do krzyża. Wszyscy oni dyskutują w najlepszej zgodzie o perspektywach rozwoju malarstwa nad Sekwaną. Jak są traktowani urzędnicy ministerstwa kultury przez ludzi z akademii? Proszę bardzo oto stosowny link: https://grafika.asp.krakow.pl/komentarz-na-temat-wynikow-konkursu-mkidn-na-kartke-swiateczna/

To jest list, na który Georges Clemenceau odpowiedziałby wysłaniem żandarmów, a ci co go napisali zostali by wyekspediowani na wyspę Reunion, żeby tam pouczać miejscowych czym jest, a czym nie jest sztuka. To są, proszę Państwa, w poważnym kraju, rzeczy nie do pomyślenia, żeby jakiś pacykarz z akademii, jakiś nie rozumiejący celów rewolucji kulturalnej zatabaczony ćwok, mówił ogłaszającemu konkurs urzędnikowi państwowemu, co jest a co nie jest wartościowym dziełem. I z tą myślą Państwa tu zostawiam. Aha, jeszcze jedno – pisałem już o tym, ale żart ten ciśnie mi się pod palce ponownie. W sławnym w latach osiemdziesiątych periodyku pod tytułem IDT publikowano na ostatniej stronie rysunki satyryka Sawki. Jeden z nich, moim zdaniem najśmieszniejszy wyobrażał trzy rolki papieru toaletowego. Pierwsza – gruba w kwiatki podpisana była słowem „liryka”, druga – zwyczajna, szara, ale też pełna oznaczona była słowem „epika”, trzecia, na której wisiał ledwie strzęp jakiś to był dramat...teraz już naprawdę kończę.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl gdzie po południu umieszczę wywiad z prof. Kucharczykiem.



tagi: pieniądze  kultura  artyści  kariera  urzędnicy 

gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 09:24
55     2450    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 10:25

PiS chyba od początku nie rozumie, na czym polega, rządzenie w polsce, ciekawe co by zrobiłe Clemancau gdyby sędziowie sobie z niego takie jaja robili:
https://silesion.pl/sedziowie-pokazali-co-mysla-o-zakazie-koszulkowym-15-12-2018

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 10:25

alademia albo obłęd zinstytucjonalizowany

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @parasolnikov 16 grudnia 2018 10:25
16 grudnia 2018 10:35

Zrobiłby wojskowy zamach stanu, który po tygodniu by odwołał i nikt by nawet nie pisnął

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 10:47

"...Ze zdumieniem przyjmuję reakcję Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które w obliczu reakcji internautów postanowiło odciąć się od zorganizowanego przez siebie konkursu i przychylić do opinii prezentowanych w niewybrednych komentarzach opublikowanych w serwisach i mediach społecznościowych..."

 

To jest fragment listu etatowego pracownika państwowej uczelni od "sztuki" a tu "znak firmowy" wymienionego w "oburzonym liście" artysty Vasiny, który był w "żury od kartek świątecznych". Takie coś widnieje na stronie pracownika  z Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie dr  hab. Profesora ASP Dariusza Vasiny ( trochę mi głupio, bo dzisiaj niedziela, dzień święty),pracownika państwowej uczelni w państwie neutralnym światopoglądowo. Link poniżej, bo się nie mogę przemóc.

Wybredny Vasina  "artysta państwowy" w swoim najlepszym stylu:

https://grafika.asp.krakow.pl/wykladowcy/dariusz-vasina/

Zapewne ten kwartalnik będzie ilustrowal Vasina z Kubo Sowińskim.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 11:13

No to trochę impresji o impresjonistach i kanclerzu:

W Polsce praktycznie nieznane są ilustracje prac Henri de Toulouse-Lautrec'a do książki Georges'a Clemenceau “Au Pied du Sinai" (Pielgrzymka do Synaju”), wydanej w Paryżu w 1898r. Rysunki przedstawiają Żydów, a w szczególności Żydów polskich. Clemenceau był filosemitą, ale podobnie jak w przypadku Julesa Verne’a powielane są wciąż plotki o jego żydowskim pochodzeniu. Prawdopodobnie wzięły się one stąd, że brat Georgesa, Paul, ożenił się z córką Moryca Szepsa, galicyjskiego Żyda pochodzącego z Buska, który w Wiedniu założył w 1867 r. gazetę „Neues Wiener Tagblatt". Ciekawostką jest, iż wstępne artykuły do tego postępowo-liberalnego organu "żydowskiego" pisywał anonimowo Rudolf Habsburg-Lotaryński, syn cesarza Franciszka Józefa, czyli austro-węgierski następca tronu. Arcyksięcia Rudolfa łączyła z Szepsem szczera przyjaźń, niemniej Szeps tonował nieprzyzwoicie radykalne akcenty w jego publikacjach. Jako że Rudolf był gorącym zwolennikiem porozumienia Austro-Węgier z Francją, Szeps donosił mu o treści swych rozmów z Clemenceau, Ferrym i Gambettą. A często Clemenceau bywał w Wiedniu ze względów rodzinnych, a raz stamtąd wybrał się z Szepsem właśnie do Buska, aby uczestniczyć w ceremonii odsłonięcia nagrobka dla ojca Szepsa pochowanego na tamtejszym cmentarzu żydowskim. Wrażenia z tej podróży opisał we wspomnianej książce („Au pied du Sinai" ). Modele dla ilustracji „polskich Żydów” Toulouse-Lautrec znalazł w paryskiej dzielnicy Saint Paul (obecnie ta zabytkowa część Paryża należy administracyjnie do 14 Dzielnicy Saint-Gervais, w ramach IV Dzielnicy Paryża).

Wspomniana książka ukazała się w nakładzie 380 egzemplarzy. Litografie dotyczące Żydów polskich noszą następujące tytuły: "Żydzi polscy w Karlsbadzie", "Modlitwa Żydow polskich", "Sklepik w Krakowie", "Sukiennice", "Clemenceau w busku", "Cmentarz w Galicji". Projekt okładki tytułowej z olbrzymim bialym orlem polskim, do którego podkrada się jakaś maszkara, został odrzucony.

https://www.wdl.org/fr/item/14781/view/1/1/

 

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 11:17

To powinno się nazywać ''Dariusz Wasina. Autoportret.''

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 11:43

https://books.google.pl/books?id=HfSxCwAAQBAJ&pg=PA60&lpg=PA60&dq=machejek+redaktor+życie+literackie&source=bl&ots=y-NTyvz8k-&sig=qeg-RSY-iLq0JNwCo8jV4qgDpFY&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwi5ppSUlKTfAhWj_CoKHVbIBXMQ6AEwEXoECAYQAQ#v=onepage&q=machejek redaktor życie literackie&f=false

 

Nic nowego. Tutaj , mam nadzieję ze się link otworzy, Władysław Machejek. Redaktor krakowskiego ogólnopolskiego czasopisma literackiego. . Życie Literackie. .

...akurat tutaj opis życia towarzyskiego by tak rzec , na terenie redakcji :))

.Ps. redaktorem był od 1952 do 1990

.

 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 12:06

Witam.

Notka jest ciekawa. Jak dla mnie motyw malarstwa działa w tej notce na wyobraźnię, moją wyobraźnię. Zacząłem więc sobie szukać takiego mniej sławnego malarza francuskiego który fantastycznie malował "biel," czyli bardzo skromnie posługiwał się kolorem, a głównie operował odcieniami bieli i szarości. Oczywiście odnalazłem go (ach ta siła internetu) ale zanim to się udało natrafiłem na ciekawy link o zimie w polskim malarstwie. Podobno zimowych pejzarzy w malarstwie polskim jest bez liku lecz kiedy staje zadanie do wykonania - wybrać 10 najpiękniejszych - należy dokonać wyboru. Czyli najpierw ktoś płaci za sztukę, płaci malarzowi, lub malarz maluje "za swoje," a potem ktoś wybiera jego obraz i ocenia. Owa ocena tworzy w rzeczywistości kulturę (kulturę nie sztukę) bo dopiero po owej ocenie, a najlepiej po zakupie powstaje rynek. I tak oto pewien serwis internetowy zajmujący się ową "oceną" i "handlem" tworzy nam swoje pojęcie rynku w zakresie śniegu i zimy w polskim malarstwie:

http://whyart.pl/malarstwo/10-najpiekniejszych-krajobrazow-zimowych-w-malarstwie-polskim/

Mnie najbardziej z tych 10-ciu podobają się owe kuropatwy i zima w Tatrach, lecz inne też są ładne. Czy kupię jakiś z nich? Wątpię. Dlaczego tworzą kulturę? Bo jest wokół nich zainteresowanie czyli owa dyskusja przywołana w notce. Nie dziwię się więc ministerstwu, że tworzy nowy periodyk, który będzie "dyskutował" o kulturze gdyż ministerstwo ma budżet, musi go wydawać, a aby wydawać pieniądze trzeba mieć gdzie i po co, więc każde uzasadnienie jest dobre aby potwierdzić potrzebę sensu własnego istnienia. Czy to dobrze wydane pieniądze? Nie wiem nie znam się lecz chciałbym wrócić do owego francuskiego malarza malującego bielą. Nazywa się Maurice Utrillo i większość jego prac została namalowana "za swoje." Czyli rynek na jego obrazy został stworzony potem. Ale zanim Utrillo w ogóle zaczął malować musiał się najpierw urodzić i tu pojawia nam się dwuznaczna moralnie postać jego matki Suzanne Valadon, której wikipedyczny portret jest płaski i lakoniczny. Maurycy Utrillo to jej nieślubne dziecko, alkoholik od dziecka, chowała go babcia. Aby zapłacić za alkohol malował obrazy na ścianach knajpy w której jadał i pił oczywiście. O wiele ciekawsza niż wikipedyczna notka o matce i synu czyli Zyzannie i Maurycym prezentuje nam internet czyli fundacja (zbiera pieniądze na kulturę):

https://niezlasztuka.net/o-sztuce/matka-syn-suzanne-valadon-maurice-utrillo/

A teraz pytanie czemu o tym wszystkim piszę? W pojęciu "zarządzenie kulturą" funkcjonują przede wszystkim pieniądze, to fakt. Ale nie tylko. Na każdym etapie owego zarządzania istnieją pojedyńczy konkretni ludzie. Ludzie ze swoimi  codziennymi potrzebami. Efektem końcowym tych potrzeb są konkretne produkty materialne czyli dzieła. Dzieła zaś mają to do siebie, iż mogą podlegać ocenie i ta ocena może dostarczać wzruszeń. Tedy zarówno powstanie dzieła, jego sprzedaż czyli rynek, moralne prowadzenie się artysty, mogą zejść na dalszy plan jeśli dzieło nam się podoba. A mi na przykład podobają się obrazy Maurycego Utrilla, takie jak ten:

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 16 grudnia 2018 11:13
16 grudnia 2018 12:07

Unu jesteś wielki. Szymon, zachowaj to co unu znalazł i trzeba pociągnąć wątek Rudolfa i jego współpracy z z gazetą Szepsa w nawigatorze austro-węgierskim. Clemenceau w Busku zdroju ja zwariuję ze szczęścia chyba...Pan Bóg jest dobry, Pan Bóg jest bardzo dobry....

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @tomciob 16 grudnia 2018 12:06
16 grudnia 2018 12:09

Nie podejmę dyskusji o moralności artystów, bo to jest zwyczajnie mechanizm promocji miernot i Utrillo nie ma tu nic do rzeczy

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Maryla-Sztajer 16 grudnia 2018 11:43
16 grudnia 2018 12:10

Ojtam, ojtam...ledwie dwa bryzole

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @DYNAQ 16 grudnia 2018 11:17
16 grudnia 2018 12:11

Przebijam - Dariusz Vasina autoportret od tyłu

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2018 12:10
16 grudnia 2018 12:15

Oj tam oj tam ...beczka piwa. ..jak w pysk :))

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2018 12:07
16 grudnia 2018 12:58

to chodzi o Busk na Ziemi Czerwieńskiej (obwód lwowski).

http://shtetlroutes.eu/pl/busk-putvnik/

zaloguj się by móc komentować


Krzysiek @parasolnikov 16 grudnia 2018 10:25
16 grudnia 2018 14:41

Jednak jest różnica. Clemancau i jego banda mieli wsparcie ukrytej rewolucji światowej. Nie mieli dobrze zorganizowanych i wyposażonych w pewne narzędzie wrogów na zewnątrz (tak jak obecnie PiS ma w postaci Brukseli i Mumii). Ponaddto opozycja wewnętrzna ma aktualnie potężne wsparcie zewnętrznych ośrodków siły politycznej (Berlin, a relacje potencjału gospodarczego DE/PL to 8/1).

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @parasolnikov 16 grudnia 2018 10:25
16 grudnia 2018 16:27

Pis nie ma szansy nawet na chwilę refleksji nad rządzeniem. Bez żartów, oni właściwie cały czas walczą o swoją pozycję. 

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Magazynier 16 grudnia 2018 16:27
16 grudnia 2018 16:33

To, że pis nie ma szans na refleksję, to jak w tym dowcipie o budowlańcu co biega z pustą taczką. To jest życzeniowe myślenie w stylu, że chcą żeby było dobrze, a ludziom żyło się dostatnio bez myślenia co to znaczy dobrze, dostatnio i jakim ludziom..

zaloguj się by móc komentować

tomciob @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2018 12:09
16 grudnia 2018 16:38

Nie próbuję Pana wciągać w jakąkolwie dyskusję o moralności artystów która była już zresztą opisywana w passusie Michała Anioła na coryllus.pl wielokrotnie. Próbuję tylko zwrócić uwagę że zarządzanie sztuką i jej jakość to dwie rozbieżne czasem kategorie, a czasem wspólne.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @tomciob 16 grudnia 2018 12:06
16 grudnia 2018 17:08

MU, francuski Nikifor.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @parasolnikov 16 grudnia 2018 16:33
16 grudnia 2018 18:01

Możesz zajrzeć na priv?

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Magazynier 16 grudnia 2018 16:27
16 grudnia 2018 19:09

No ! O SWOJĄ pozycję A nie o naszą. I tu jest hundbegraben :((

.

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2018 12:07
16 grudnia 2018 19:26

No, jaki swiat jest maly...

... Clemenceau w Busku Zdroju...  no,  niesamowite  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @stanislaw-orda 16 grudnia 2018 12:58
16 grudnia 2018 19:53

Dobrze, ze dopisales...

... bo juz myslalam, ze to Busk Zdroj... moze ze 2 miesiace temu byl ciekawy reportaz na "arte", wlasnie nt. tego Buska w Wenecji Galicyjskiej.

zaloguj się by móc komentować

genezy @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 20:06

Ministerstwo kultury tworzy pismo i w tytue dają "Napis"- no przecież to są jaja typu Pawłowicz z Macierewiczem do kwadratu- czy w tym pis naprawdę nie ma osoby która cokolwiek ogarnia? 

Nowe malarstwo francuskie musiało mieć koło zamachowe z dobrze przemyślaną strategią, to staje się teraz zupełnie oczywiste. Gwincinski pisząc o rzekomym geniuszu wsparł swój argument kapitałkami, ale najlepszy jest jednak tekst o trzech A, gdzie jest Akcja- mniemam, że to o piciu z kubka- żeby on choć raz siebie posłuchał.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @tomciob 16 grudnia 2018 16:38
16 grudnia 2018 20:26

NIe całkiem, bo do tej historyjki o budowlańcu trzeba wprowadzić majstra, czyli prezesa, który zawsze coś wymyśli, tak iż ten z taczką sam nie musi. To działa i będzie działać dopóki JK będzie pośród żywych i przytomnych. Czyli jeszcze całkiem sporo. Chodzi tylko o to, żeby któryś z taczkowych uczył się od JK. Liczę na to, że ktoś tam notuje sobie to co trzeba. Zapewne Prezes wskaże go przed odejściem.  

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
16 grudnia 2018 20:39

Wybrane cytaty z tekstu na temat Napisu z komentarzami:

"– Kwartalnik "Napis" jest częścią większego przedsięwzięcia – zapowiedziała Zwinogrodzka. – Ministerstwo Kultury, odpowiadając na głosy środowisk literackich, podejmuje mecenat nad autorami, którym trudniej przebić się na rynku, a których wartość jest nie do przecenienia."

No to świat kultury stoi przed nami otworem. Nic tylko brać i debiutować. 

"To był ogromny wysiłek, by w tak krótkim czasie stworzyć publikację tak wysokiej klasy - dodała.

Magazyn "ma zaznajomić szeroką publiczność z najnowszą produkcją literacką", jak oznajmił Ruszar w czwartek w publicznym Radiu Dla Ciebie."

Najwyraźniej coś dla mnie. Magzyny to moja specjalność. Wiedzą jak mnie skusić, cwaniaczki.

"Początkowo zaplanowano nakład dziewięciu tys. egzemplarzy, z czego aż siedem - ma zostać rozesłanych do bibliotek w liceach oraz na uczelniach."

Ale dla magazynierów mecenasi literatury litości nie mają. 

"Dodał, że współczesna literatura ("wyższego lotu") jest niepromowana, a na rynku dominuje "komercja". Skonkludował, że w polską literaturę "ze szkodą wkroczyła polityka i ideologia".

A jednak tu chodzi o opis gwałtu zbiorowego, bo tylko taki jest wolny od ideologii i polityki. Niepodlogłość to przecież polityka i ideologia.

"- Celem projektu jest poszerzanie kręgu wyrobionych literacko czytelników oraz przeciwdziałanie komercjalizacji literatury i sztuki."

Czyli pisanie za darmo. Ni, ni, to ja w to nie wchodza. Żona by mnie ze schodów zrzuciła, gdyby się dowiedziała.

"Napis" to nasza odpowiedź na kryzys czytelnictwa w Polsce ... Chcemy, by w naszym kraju było więcej kompetentnych czytelników - powiedział." 

Zapobieganie analfabetyzmowi to szczytna misja, ale żeby za darmo ...

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Magazynier 16 grudnia 2018 20:39
16 grudnia 2018 20:52

Tak jak napisal Gospodarz we wpisie...

... kolejne  ZEROWISKO  dla swoich i zeby bibliotekarki zajecie mialy... a ta cala Zwinogrodzka bredzi  nieprzytomnie i ten caly Ruszar tez...  to ewidentny  PRZEWAL  PANSTWOWYCH  PIENIEDZY  !!!... nic poza tym  !!!

Tego ministerialnego  SMIECIA w bibliotekach  NIKT nawet do reki nie wezmie... i slusznie  !!! 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Magazynier 16 grudnia 2018 20:39
16 grudnia 2018 22:31

Magazynieru, Magazynieru... Tu za darmo, a tu:

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-12-11/kolejny-rekord-na-rynku-sztuki-ponad-7-mln-zl-za-prace-fangora/

Cza mić stosowny magazyn i z niego wyciągać umówione "na rynku" /cza znać się z mafiją/ obrazy. O! 

Cyknęłam sobie na Fangora - facet przebiegł przez wszystkie modne w PRLu style, od martwej matki Koreanki począwszy. Cza wiedzieć, przed kim klękać, będąc artystą... 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @tomciob 16 grudnia 2018 12:06
16 grudnia 2018 22:36

Zestaw handlowy - tej zimy. Są znacznie piękniejsze obrazy zimowe, niż część tu prezentowanych. Naprawdę. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 22:36
16 grudnia 2018 22:40

Chyba na strolluje pani tej dyskusji wklejając przynajmniej linki do nich. Jestem zimoholik. Poważne uzależnienie od pejzaży zimowych. To chyba wiąże się z jakims podświadomym poczuciem bezpieczeństwa całkiem chyba irracjonalnym. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Maryla-Sztajer 16 grudnia 2018 11:43
16 grudnia 2018 22:43

Straszny dziad ten Machejek. Powszechnie zwany Machujkiem /pahdą, ale cytuję/.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @tomciob 16 grudnia 2018 12:06
16 grudnia 2018 22:55

"Kuropatwy na połoninie" wysmakowane i bliskie geniuszu, ale raczej dziękuję, z całym szacunkiem dla Chełmońskiego. Taki kaprys, bo w malarstwie zimowym kuropatwy dla mnie to taki lekki zgrzyt. Od strony estetycznej waham się między „Konie poniosły” Alfreda Wierusza Kowalskiego, niemal barokowo-hiperrealistycznego, a Artura Grottgera „Pochodem na Sybir”: genialne zimowe niebo i zestawienie barw pochodu, brunatny z elementami czerwonymi i granatowymi, z błękitną bielą syberyjskiego krajborazu. Inne też całkiem całkiem. Nie powstydziłbym się powiesić w salonie, nawet kuropatwy. Od strony semantycznej dla mnie nr 1 w tej dziesiątce, rzecz jasna przy uwzględnieniu również wyżej wspomnianej estetyki, to bez wątpienia Artura Grottgera „Pochód na Sybir”. Powiesiłbym go w swoim gabinecie.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 22:31
16 grudnia 2018 22:59

o żeż! ten artysta to chyba nick klęcznik musiał mieć

zaloguj się by móc komentować


KOSSOBOR @Magazynier 16 grudnia 2018 22:40
16 grudnia 2018 23:10

Nie, no nie bedę wklejać wszystkich linków, bo Gabriel się wścieknie :) Proszę poszperać po polskich malarzach od połowy XIX wieku do lat - powiedzmy - 20, 30-tych XX w. Na zanętę - jeno Fałat:

https://www.google.com/search?q=fa%C5%82at&rlz=1C1GGRV_enPL751PL751&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiQm_ngqaXfAhXGLlAKHX2DB0kQ_AUIDigB&biw=1366&bih=657

Rozmawialiśmy kiedyś o obrazach zimowych z sanną i atakiem wilków. Na mnie wywierały niesamowite wrażenie. Żaden Lautrek ze swoimi paniami z demi-mondu nie jest w stanie tego przebić. Chociaż nie ujmuję jego talentowi. 

Onego czasu odkryciem był dla mnie Konrad Krzyżanowski, którego malarstwo zobaczyłam w muzeum w Toruniu /w tym, poza portretami, przepiękny pekzaż zimowy/. Akurat byłam w trakcie kursu historii sztuki i pierwszy raz coś mi w głowie zaświtało: że mianowicie w pewnym sensie są to pierdoły. Czyli pogoń w narracji za zawsze nowym stylem, który jest cud- mniód i "postęp", a całkowite olewnictwo cudownego, polskiego malarstwa. Musi być Pronaszko, Kobro, Strzemiński etc.. No i ta Francyja, koniecznie genialna Francyja... Z pierdołami Picassa jako wisienką na torcie. 

A taki Michał Wywiórski /zwany przez Wojciecha Kossaka "Wywiórem"/ - nie istnieje. A malarz cudowny - natrafiłam na niego czytając list Wojciecha. 

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 23:10
16 grudnia 2018 23:14

Listy - naturalnie. Grube tomiszcze listów.

zaloguj się by móc komentować

Paris @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 23:10
17 grudnia 2018 00:03

Nie dziwie sie...

... ze czasami Pan Gabriel moze sie na Pania KOSSOBOR zdziebko "zezlic"... bo musze przyznac, ze w "zanecaniu" - nie tylko  malarskim - jest Pani  WYJATKOWA  MISTRZYNIA...

... z czego ja czerpie ogromna radosc i przyjemnosc  !!!

"Zaneta" z Falatem przepiekna... a Francyja jak to Francyja... BEZZMIENNIE...  dziadostwo,  kur**two i ogolnie  dno i 6 metrow mulu  !!!

zaloguj się by móc komentować

genezy @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 22:31
17 grudnia 2018 00:17

Tu akurat trochu przesadzili, ale wiadomo amatorzy- prawdziwi artyści są z krytyką poukładani (czytaj ubezpieczeni):

https://dzienniklodzki.pl/20-obrazow-za-2-mld-zl-rzeznik-z-pabianic-chcial-wyludzic-vat/ar/12833798

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 23:10
17 grudnia 2018 00:47

No właśnie Fałata "Powrót z polowania" wzięli sobie Chińczycy na wystawę "Skarby z kraju Chopina".

PS. Wracając do tzw. sztuki impresjonizmu. Wpadłam 2 razy do Musee Q'Orsay, gdzie Francuzi zgromadzili całe malarstwo XIX w. chronologicznie. Z tego jedno czy 2 piętra impresjoniści, na dole, żeby zagranicznym turystom było blisko, bo oni tylko do tych "impresjonistów" z Ameryki i Japonii jadą. No i sobie spędziłam parę godzin za każdym razem schodząc spokojnie od końca XVIII w. do XX. Zupełnie obecnie przemilczane malarstwo batalistyczne wojny francusko pruskiej 1870 r.: pełna trauma, tragedia, technicznie bardzo w porządku. I wiele wcześniejszych portretów, scen rodzajowych etc. To było bardzo dobre malarstwo, ale jak się porówna z naszym, zwłaszcza ze Szkołą Monachijską, to nie powala. Bardzo dobre i dla Polaków bardzo ciekawe, bo pokazuje kawał zupełnie nieznanej nam rzeczywistości we Francji (np. praca na roli, inaczej niż u nas), ale bez szaleństwa.

A impresjoniści - po prostu inni. Inna tematyka, inna technika i sporo nawiązania do tematów "pań lżejszego obyczaju".
No a skoro Manet miał matkę, co jej ojcem chrzestnym był król Szwecji Karol XIII (chyba ta liczba), to jak on miał nie być "genialny". Tym bardziej, że nie mógł zdać do żadnej porządnej szkoły wyższej: ani na prawnika się nie nadawał ani nawet na oficera marynarki:))) 

Zadanie pytania, kto to zamawiał i dlaczego tak długo napędzana jest histeria wokół tego jest całkiem naturalne.

Jak słyszę o "impresjonistycznej grze  światła", to mi się coś robi, bo wtedy sobie przypominam salę w Prado, gdzie są specjalne lustra, żeby sobie popatrzeć na portery infantki  "pod różnym kątem'.  Tak jakby Anglicy morza nie malowali do obłędu, bo poza portretami królów i lordów to tylko to "morze i morze". Jak u sowietów "Lenin i Lenin".
 

 

zaloguj się by móc komentować


KOSSOBOR @Paris 17 grudnia 2018 00:03
17 grudnia 2018 00:50

A bo ja, Pani Paris, traktuję rozmowy na portalu jako spotkanie towarzyskie bardziej. Stąd zapewne te moje "wycieczki", no ale tak już pod koniec komentarzy pod notką :)

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 17 grudnia 2018 00:47
17 grudnia 2018 01:08

No właśnie - w narracji kursu historii sztuki "szkoła monachijska" była traktowana lekce i bez wielu nazwisk. Marginalni artyści... Co innego Komitet Paryski, ergo: obcmokiwani kapiści. Jeszcze te Pronaszki etc. No postęp postępu, z przeproszeniem. Już nie mówię o obśmiewaniu Matejki, bo o tym rozmawialiśmy u Coryllusa. No i Francja. A wiadomo, co z tey Francyji przywiózł Stach Wyspiański :) Eh...

Do polskiej sztuki trzeba dojrzeć - to znaczy zobaczyć i jednoczśnie zapomnieć kurs historii sztuki. Ten "Wywiór" mnie zatkał, dosłownie. A on tylko bodaj niebo czy kawałki pejzażu malował w panoramch u Kossaka /Listy/.

Nawiasem pisząc, taki landlord  jeden z drugim w tej Angoli płacił chętnie wiele guldenów za portret ukochanego konia /co rozumiem :)/, których nigdy nie dałby w takiej ilości za portret żony. Przytaczam zdanie samych Angoli. Skądinąd ponoć Angielki nie są nachalnej urody... :) 

Nie wiem, co z tymi lustrami i infantkami. Jednakowoż, gdy chce się zobaczyć ewentualne błędy w swoim obrazie, których nie widzi się tak face to face, należy spojrzeć nań w lustrze. Lustereczko prawdę ci powie :)

zaloguj się by móc komentować

tomciob @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 22:36
17 grudnia 2018 01:11

Czyli... brakuje nam w SN bloga o sztuce i to do tego o malarstwie ;)

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @pink-panther 17 grudnia 2018 00:47
17 grudnia 2018 01:12

Co do "morze" - mieli genialnego Turnera. Dawno temu widziałam wystawę jego malarstwa w Dreźnie /jeszcze w DDR/. Jezuuuu...... 

 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @tomciob 17 grudnia 2018 01:11
17 grudnia 2018 01:19

Pewnie by się przydał. Ale  nie na poziomie samozafascynowanego pana Gwincińskiego, który zamieścił notkę o zarządzaniu kulturą czy jakoś tak. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 22:31
17 grudnia 2018 11:39

No tak, matka Koreanka, dzisiaj można by dopisać tylko Koreanka północna i wułala jest nieustająca aktualność geniusia zaangażowanego. Coż za ponadczasowość sztuki rewolucyjnej! 

Nie powiem, nie powiem, tę tarczę strzelniczą może i ja bym zakupił. Rzecz jasna nie po takiej cenie. Ale z autoportretem miszcza w środku, czymu nie? Oryginał by sobie wisiał jako matryca dla kolejnych ćwiczeń łuczniczych, nożowniczych względnie strzeleckich? Z tym autoportretem miszcza rzecz jasna.

Trzeba by napisać poradnik psucia sztuki "Frankenstein w galerii i zagrodzie" z Fangorem jako jednym z wcieleń.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @stanislaw-orda 16 grudnia 2018 23:05
17 grudnia 2018 11:41

To musi być jakieś przewlekłe schorzenie?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 16 grudnia 2018 23:10
17 grudnia 2018 11:47

Fałat genialny:

Z miejsca kurczy mi się mózg ścięty genialnie odtworzonym mrozem, znacznie przysparzając sprawności intelektu. Móż to wszak li tylko narzędzie rozumu. 

Czy pani wie że jest polską imperialistką? Bo polskim imperialistą jest każdy kto lubuje się w obrazach sanny i zimowego polowania na wilki, tudzież niedźwiedzie. Mogą być białe, ale brunatne wystarczą. Czymu imputuję pani tę impertynencję? Bo polskim imperialistą sam jestem. 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @KOSSOBOR 17 grudnia 2018 01:19
17 grudnia 2018 12:40

I chyba nie musiałby koniecznie kończyć ASP ;) A'propos zarządzania kulturą to odrestaurowane kupione w zeszłym roku w Monachium, podobno bardzo cenne, portrety Branickich. Będą one wystawione w Muzeum Podlaskim w Białymstoku. Co ciekawe pomimo iż są takie cenne nie jest znany autor (malarz) tych portretów. Zdjęcie za Muzeum Podlaskie via niezalezna.pl

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 17 grudnia 2018 12:40
17 grudnia 2018 12:50

I tu mamy prosty przykład państwowego, a więc urzędniczego, mecenatu nad kulturą. Rynek w Niemczech (zakup w Monachium), sponsor (kupujący) polska instytucja rządowa (ministerstwo) czyli skarb państwa albo lepiej pieniądze podatnika. Idea (cel) budowa kolekcji w Muzeum Podlaskim w Białymstoku. Portrety ludzi zasłużonych dla Białegostoku i znanych w historii Polski. Tylko tak niewiele o tych obrazach wiemy. Warto je było kupić czy też nie? Kiedy powstały? Kto je namalował? Na czyje zlecenie? Jak zmieniały właściciela od chwili powstania? Tyle ciekawych pytań, że i pewnie "3a" mogło by wokół tych obrazów powstać. Na jednym zwykłym przykładzie można pokazać jak skomplikowana może być fraza "zarządzanie kulturą." Moim zdaniem ciekawa i szalenie interesująca notka nam się trafiła.

zaloguj się by móc komentować

Paris @KOSSOBOR 17 grudnia 2018 00:50
17 grudnia 2018 23:56

Zauwazylam...

... bo ja tez jestem towarzyska i lubie bardzo rozne "wycieczki".

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować