O wtajemniczaniu
W procesie poznania konieczne jest wtajemniczenie. Jest to szansa i pułapka w jednym. Jeśli nie ma momentu wtajemniczenia cała wiedza, którą absorbujemy jest głupstwem. Od czego zaczyna się to głupstwo? Od próby zbudowania i rozpropagowania doświadczeń zbiorowych, na przykład pokoleniowych. To znaczy wskazania, że duże grupy ludzi połączone są niewidzialnymi nićmi i mogą ze sobą współpracować, a w dodatku czerpać z tego będą wiele radości. Kiedy zauważamy coś takiego, jasne powinno być dla nas, że szczurołap już zaczął grać na swoim flecie.
Wtajemniczenie nie ma i mieć nie może żadnego zbiorowego wymiaru. Każdy przeżywa je indywidualnie i odkrywa dla siebie, albo też zostaje w coś wprowadzony, a wtedy powinien bardzo uważać, bo okazać się może, że to co brał za wtajemniczenie jest w istocie pułapką, z której już nie wyjdzie. Wszelki masowe wtajemniczenia, publiczne odsłony prawd ukrytych, ale wcale nie pięknych, są oszukaństwem z istoty. Dobry Pan Bóg właśnie zesłał na ludzi, którzy w nie wierzą, nową plagę. Przestali oni rozumieć języki, jak budowniczowie wieży Babel. Stało się to już jakiś czas temu, ale myśmy, zapatrzeni w czubek własnego nosa, ten moment przegapili. Na naszych oczach odbywa się oto wielka klęska wtajemniczeń i demaskacji zbiorowych. Nie uwierzycie w to, co teraz napiszę. Oto Smarzowski nakręcił kolejny film, w którym zamierzał przedstawić patologię rodzin katolickich. Mąż przemocowiec znęca się nad żoną, która wygląda i zachowuje się tak, jakby była bohaterką piosenki o miłości śpiewanej swego czasu przez Piotra Rubika. Aktor, który gra tego męża, grał we wszystkich filmach kryminalnych, jakie kręcono w ostatniej dekadzie. Jest tak rozpoznawalny, że nawet ja go kojarzę. No i w tym całym „Domu dobrym”, bo tak oryginalnie nazwał pan reżyser swój nowy film, on się zachowuje bardzo przekonująco. I ludzie widząc tę patologię piszą do niego listy z groźbami karalnymi, a także zaczepiają go na ulicy i grożą mu pobiciem. Facet ma pełne portki i pisze jakieś apele w sieci, żeby go nie hejtować. To jest nie tylko niezwykłe, ale też bardzo śmieszne. Do czasu oczywiście. Po stu latach rozwoju kina doszliśmy do momentu, kiedy ludzie widząc na ekranie pędzącą na wprost lokomotywę, w panice opuszczają salę kinową i z krzykiem wybiegają na ulicę. Odjęto im bowiem rozum i możliwość rozeznawania prawdy i fikcji. Jest to kara boska moim zdaniem, bo niby co innego? Ten dureń Smarzowski próbował, jak zwykle, pokazać coś, co realnie nie istnieje, a żyło jedynie w wyobraźni sponsorki tej hucpy, czyli Dominiki Kulczyk, a osiągnął efekty taki, że niewinnego człowieka ściga rozwydrzona tłuszcza, co to ją wtajemniczyli w sekretne życie katolickich rodzin.
Moment moralnego oburzenia jest szalenie ważny w oszukanych wtajemniczeniach i przekazywaniu wiedzy nieistotnej, a służącej jedynie do manipulacji emocjami. Rozgrywa się to na różnych poziomach, ale wywołuje zawsze ten sam efekt końcowy – totalne niezrozumienie tego co się dzieje dookoła i równie totalną głupotę. Ta zaś, jak zawsze wyraża się w braku pointy, albo w jej całkowicie wtórnym charakterze.
Jak wiecie YT pełne jest różnych podcastów. Jest ich tak wiele, że ja w ogóle nie mam już ochoty nagrywać własnych. Stopień wystylizowania tych prezentacji „na literaturę” jest niemożliwy do strawienia, szczypie w oczy, w brzuch i język. Nawet tematy bardzo oryginalne, wyciągnięte z głębin anglosaskiej Wikipedii, zostają rozmaślone poprzez dziwne zaśpiewy i interpretacje rodem z programu „Ekran z bratkiem”, całkiem już zapomnianego.
Na przykład ludzie zajmujący się popularyzacją historii Indian zadają swoim widzom na koniec pytanie – za kim jesteś, za Indianami czy białymi? I widzowie, cali podekscytowani, uważają że odpowiedź na takie pytanie jest koniecznością. No i zaczynają wyżywać się w deklaracjach.
Widzimy więc, jak niepostrzeżenie cała wielka machina pozyskiwania informacji i ich logicznego segregowania, do której obsługi też się jakoś tam przyłożyliśmy, ugrzęzła w płytkich bagnach fałszywych moralnych wyborów, głupkowatych demaskacji i rzekomych doświadczeń wspólnotowych. I dalej nie pojedzie. To zaś oznacza, że jesteśmy w pułapce, jak szczury i ktoś będzie próbował nas gdzieś wyprowadzić.
Ktoś może rzec, że on tu żadnych zagrożeń nie widzi. Ja widzę, bo zbliżają się Targi Książki Historycznej, które zaczną się 27 listopada, a na tych targach pojawi się masa nowych, całkowicie zdeprawowanych, oszukanych i niczego nie rozumiejących klientów. Przyzwyczajonych do tego, że ktoś ich kokietuje, oni sami zaś dostają od tego kogoś pakiet bardzo rozwodnionych emocji i kart całkiem fałszywych, które nie nadają się do prawdziwego pokera. Wierzą jednak, że jest na odwrót. I żadnych polemik z nimi toczyć nie można, bo byli w kinie i widzieli przemocowca, a potem spotkali go na ulicy u dali mu do wiwatu. I jak ktoś taki jak ja, ma w tej sytuacji ustawiać sprzedaż? Wobec kogo? Ludzi, których podcasty przekonały do tego, że Zygmunt III był złym królem, bo nie chciał korony carskiej dla syna?
Teraz pora na najlepsze, czyli na charakterystyki ludzi oszukanych w procesie zbiorowej manipulacji. A w zasadzie na jedną charakterystykę. Dobrze Wam radzę, kupcie sobie i przeczytajcie książkę Wspomnienia starego księgarza, napisaną przez Ludwika Fiszera. Znajdziecie tam nieprawdopodobne wręcz mnóstwo wtajemniczeń, które dadzą każdemu uważnemu czytelnikowi wiele satysfakcji o charakterze indywidualnym i osobistym.
Mnie szczególnie ucieszyła charakterystyka Jana Lechonia. Pan ten, mający opinię poety totalnego i tak przedstawiany w karykaturze, był chyba jednak kimś innym. A na pewno starał się być kimś innym w oparciu, jak sądzę, o czyjeś wskazówki. Oto pisze nam Ludwik Fiszer, że założył pismo satyryczne „Cyrulik warszawski”, a na jego czele postawił Lechonia. I Lechoń, który normalnie nie wiedział jaka jest godzina i który dzień tygodnia, odnalazł się w tej roli znakomicie. Przeczytałem opis zachowań Lechonia na stanowisku redaktora naczelnego i stwierdzić mogę, że tak jak on mógł się zachowywać jedynie jakiś zupak, trep, albo były milicjant. Bo z tym właśnie poecie Lechoniowi kojarzyło się prowadzenie satyrycznego tygodnika. Przede wszystkim dręczył on grafików, którzy musieli rysować satyry i karykatury pod jego dyktando. Dopisywał pointy autorom, skreślał rzeczy, które mu nie pasowały i generalnie terroryzował zespół. Fiszer, który na to łożył, spostrzegł w pewnym momencie, że jego satyryczne pismo, jest satyryczne w jedną stronę tylko. To znaczy nie krytykuje sanacji. I to Lechoń jest za to odpowiedzialny. No więc wydawca postanowił rozwiązać stosunek pracy z poetą. I wiecie co zrobił? Przekazał pismo Lechoniowi. To niezwykłe, prawda? Bo ja, będąc wydawcą wywaliłbym takiego naczelnego na pysk, bez prawa powrotu. No chyba, że zostałbym wcześniej w coś wtajemniczony indywidualnie. Jasne jest, że Fiszer nie mówi nam wszystkiego, ale też sam jest sobie winien. Oddał poczytne pismo zmuszony do tego przez sanatorów, którzy i tak dysponowali wielką ilością tytułów, a potem się dziwił, że w tych gazetach pisali, jakoby założycielem Cyrulika był pułkownik Koc. I nikt pewnie, nawet sam Lechoń, nie zauważył, że pismo to zamieniło się niepostrzeżenie w polską wersję radzieckiego Krokodiła. No, ale najważniejsze, że było śmiesznie i ludzie mieli swoje doświadczenie pokoleniowe. Pytanie czy go chcieli? Lechoniowi mogło się zdawać, że tak, bo wszyscy traktowali go jak wybrańca losu, dostał się nawet do korpusu dyplomatycznego. To jest nie do uwierzenia doprawdy, syn jakichś biedaków, co chodził w połatanej marynarce, dostał mundur i szpadę, podobnie jak jego kolega Iwaszkiewicz. Dwa pederaści, sami nie wiedząc jak to się stało, zasilili szeregi dyplomacji polskiej, która już wkrótce miała zasłynąć z przeciwskuteczności. Dwaj zakolegowani z nimi żydzi, w dodatku silnie komunizujący: Tuwim i Słonimski, zostali na aucie. I to mimo wielkich znajomości w sferach.
Lechoniowi ta sytuacja, jakże przecież groźna, odpowiadała. I nie rozumiał on tego, co my wiemy już od początku tego tekstu, że flet szczurołapa był już słyszalny aż nadto wyraźnie. I opowiadał poeta Lechoń takie kawały, na przykład – kto w Polsce zrobił największą karierę? Achilles Ratti, przyjechał tu bowiem jako biskup, tu mianowano go kardynałem, a potem, gdy wyjechał, został papieżem. A przecież nigdy nawet nie był w Pierwszej Brygadzie. Lechonia to śmieszyło. Przynajmniej do momentu, kiedy nie stanął na parapecie wieżowca w Nowym Jorku i nie spojrzał w dół.
Fiszer zaś opowiada jeszcze jedną anegdotę o Lechoniu, którego najwyraźniej starał się jakoś wychować. Oto w Zakopanem, zobaczył on na stoku góralską chatę do wynajęcia. Zaproponował więc Fiszerowi, by ją wynajęli, a następnie proponowali przechodzącym mimo turystom wejście do środka i za opłatą złotówki podziwianie panoramy Tatr przez okna tej chaty. – Głupota ludzka nie zna granic – twierdził Lechoń – obłowimy się. Fiszer mu to wyperswadował. Ktoś ponoć jednak zrealizował ten pomysł w innej chacie.
Czy głupota ludzka rzeczywiście nie zna granic? Na pewno nie znała ich głupota Lechonia. Z innymi jednak bywało różnie. Ten, co wynajął chatę i kazał sobie płacić za widok, nie zrobił majątku. Ludzie bowiem rozumieli, że widok z okna nie jest wart złotówki, skoro można stanąć przed chatą i mieć ten sam pejzaż za darmo. Czyli odróżniali manipulację od prawdy. Lechoń zaś robił to samo co dziś próbował zrobić Smarzowski. Okazało się jednak, że dzisiaj publiczność jest o wiele bardziej sterowna. I to mimo tego, że żadne satyryczne pisma od dawna już nie są wydawane.
Na dziś to tyle. Mam takie oto książki w sklepie
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/arnhem-dlug-hanby/
tagi: książki żydzi propaganda manipulacja prawda wiedza masoni katolicy dyplomacja smarzowski przemoc wtajemniczenia
|
|
gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 09:13 |
Komentarze:
|
Autobus117 @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 09:29 |
ponad 30 lat temu po sąsiedzku pomagałem kumplowi, pozowałem do zdjęć a raczej do historyjek obrazkowych do jakiś polskoniemieckich szmatławców. To były historie przeważnie łzawe trochę brutalne no dziadostwo ekstraklasa. Ja robiłem za młodego wdowca moja roczna córka za sierotę. Gorzej było z naszą kumpelą, która zagrałą mściwą dyrektor w szkole. Zabawa była przednia tylko, że ona naprawdę była dyrektorem szkoły. Bożę ! Co tam się działo! Awantury skargi. Do głowy autorowi fotek nie przyszło że tak to będzie. Błąd. Jak widać niewiele się zmieniło, a może nawet jest gorzej.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 09:41 |
Mark Twain:
Łatwiej oszukać ludzi,
niż przekonać ich,
że zostali oszukani ;-)
|
|
Czarny @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 09:55 |
Moment moralnego oburzenia to powinna być wartość, o której uczy się uczniów na fizyce, podobnie jak moment pędu, który następuje po nim.
|
PanTehu @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 10:20 |
Dzień dobry. Panie Gabrielu, proszę poprawić ten trzeci link bo nie kieruje do Pańskiego sklepu.
|
|
gabriel-maciejewski @PanTehu 19 listopada 2025 10:20 |
| 19 listopada 2025 10:31 |
Dziękuję
|
|
gabriel-maciejewski @Czarny 19 listopada 2025 09:55 |
| 19 listopada 2025 10:31 |
Tak, to należałoby w kategoriach fizycznych opisywać
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 19 listopada 2025 09:41 |
| 19 listopada 2025 10:32 |
Ci co oglądają Smarzowskiego, nawet jak ich przekonasz, to mogą w ryja dać
|
|
gabriel-maciejewski @Autobus117 19 listopada 2025 09:29 |
| 19 listopada 2025 10:34 |
No tak, wtedy obrazki były nieruchome, może łatwiej było uwierzyć
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 11:14 |
A ja myślę, że ten hejt jest udawany - ktos wynajął i zapłacil ludziom, aby tego autora przesladowac, a on oczywiscie wie, ze to taki wrestling. Chodzi bowiem o to, aby po pierwsze skupic na sobie uwagę, a po drugie - o wiele wazniejsze - sterroryzowac potrnckslne ofiary, że nakreci sie o nich film, a wtedy....nikt nie zapanuje nad widzami.
Dla mnie ten drugi motyw jest bardzo widocxny i zwyczajnie te sponsorke, jak i reżysera podejrzewam, ze dzialaja na zlecenie jakis sil, ktore zaczna stosowac szantaze wobec pewnych osob lub grup. Sekielski byl harcownikiem. Smarzowski juz przypierniczyl na poważnie.
Jest niebezpiecznie
|
|
pajuch @gabriel-maciejewski |
| 19 listopada 2025 12:25 |
Ta sama misja filmu co "Tato" z Lindą. I jeszcze te filmy są opisywane jako opozycyjne.
|
|
gabriel-maciejewski @pajuch 19 listopada 2025 12:25 |
| 19 listopada 2025 12:30 |
No, mniej więcej. Ciągle te same formaty
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 19 listopada 2025 11:14 |
| 19 listopada 2025 12:30 |
W każdym razie przygotowywany jest jakiś masowy szfindel
|
|
atelin @OjciecDyrektor 19 listopada 2025 11:14 |
| 19 listopada 2025 12:49 |
"A ja myślę, że ten hejt jest udawany..." Otóż jest bardzo prawdopodobne, że udawany nie jest.
Pamiętam jak do Polski przyleciał Leoncio i niewolnica Isaura i co? Tłumek na lotnisku chciał zlinczować Leoncia. Jakiś aktor udzielał (niedawno!!!) wywiadu, w którym się skarżył, że ludzie na ulicy proszą go o recepty, bo gra lekarza w jakimś gównie. A, i śp. Bronisław Cieślak był proszony przez sąsiadów o interwencję. Tak więc więcej wiary w ludzki debilizm. ;-)(
|
Paris @gabriel-maciejewski 19 listopada 2025 12:30 |
| 19 listopada 2025 13:00 |
Z cala pewnoscia !!!
Przeciez ta CZEREDA aktorska juz ZDYCHA z GLODU i jakies OCHLAPY trza im rzucic. Normalny czlowiek musi miec nierowno pod deklem zeby ,,oglONdac,, cokolwiek ,,stFoZone,, przez tego GALGANA Smarzowskiego, a jeszcze ,,spAsorowanego,, przez te PUSTA DZIUNIE Kulczykowa... z ,,CHarmonJO kasy,, nie wiadomo skad.
Ale teraz rozumiem dlaczego ,,gZane sO,, na pudlu albo wirtualnym debilu te wszystkie ,,aktorki,, - figury, kulesze, karolaki i caly pomniejszy plankton ,,aktorskiH niemot,, - co to ,,pSZyznaly sie i pSZyznajO nadal do pSZemocy domowej, skrywanej i nienaglasnianej,, - TYLKO po to, zeby te ZLODZIEJE Smarzowski z Kulczykowa mogli se dorobic.
Kolejny ZATROSKANCOW ZLODZIEJSKIH ,,projekt,, jest ,,gZany,, dla narodu... przez to samo ZLODZIEJSTWO... i nic wiecej.
|
|
Magazynier @Czarny 19 listopada 2025 09:55 |
| 19 listopada 2025 21:36 |
Wzmorzenie, czyli nadprodukcja hormonów typu kortyzol, andrenalina, tsh, prolaktyna, dhae, estradol, progesteron. Nadprodukcja tych obciąża system nerwowy i osłabia myślenie.
|
qwerty @Magazynier 19 listopada 2025 21:36 |
| 20 listopada 2025 08:17 |
Myślenie tak jak je rozumiemy wymaga wysiłku i samokontroli. A kto na to ma ochotę?