O wizerunku żydów w polskim kinie i nie tylko...
Dzisiaj żyd występujący w polskim filmie, to przeważnie zakamuflowany koordynator służb specjalnych z niejasną przeszłością. Gładko wygolony, pachnący i kompetentny. Nie zawsze tak było i wszyscy o tym wiemy. Żyd zajmował w wyobraźni ludowej sporo miejsca i było to miejsce szczególne. Czy rzeczywiście był traktowany z niechęcią, bądź nienawiścią, jak chcą niektórzy, próbując przypodobać się osobom pochodzenia żydowskiego, które wyglądają tak, jak to opisałem na początku? Chyba nie. Żyd był inny, ale raczej sympatyczny, choć wywoływał też różne kontrowersje. Dzieci oglądały go dawniej od najmłodszych lat, albowiem występował w jasełkach. Miał swoją rolę do odegrania, śpiewał i tańczył. Ostatnim jasełkowym żydem był chyba Tadeusz Kwinta, w przedstawieniu „Betlejem polskie” Schillera, puszczanym przez kilka lat z rzędu w wigilię w latach osiemdziesiątych.
Dowiedziałem się kiedyś od pewnej dobrze poinformowanej osoby, że po nakręceniu „Ziemi obiecanej” Wajda miał nielichą, pardon, sraczkę, bo międzynarodowe środowiska żydowskie oburzyły się na to, w jaki sposób pokazał tam żydów. Moim zdaniem bez sensu. Chodziło o to, że żydzi nie mówili w jidysz, ale żydłaczyli, a Polacy i inni mówili w swoich językach. To także nie jest prawda, bo Muller, którego grał Pieczka, kaleczył w zabawny sposób język polski i zyskiwał przez to sympatię. Aktor zaś, który go grał, miał szansę stworzyć wielką kreację z roli niemal epizodycznej.
Uważam, że żydzi w „Ziemi obiecanej” to kreacje mistrzowskie. Grunspan, Moryc Welt, pan Boruński grający skrzypka Dawida, Zucker, ale przede wszystkim Lucy, i cała reszta pokazali prawdziwą klasę. I trzeba naprawdę nie rozumieć kina, żeby się na to oburzać. Ostatnią taką kreację, choć dużo słabszą stworzył Henryk Bista w filmie „Dwa księżyce”. No, ale to już nie było to samo.
Najlepszym jednak, bo realnym i symbolicznym żydem, który był ważnym elementem polskiego krajobrazu i kultury, był Szymszel z Kurzy, w serialu „Noce i dnie”. Kurza istnieje naprawdę, to wieś pod Kaliszem, a Szymszel był postacią piękną i skomplikowaną. Wiecznie w drodze, niczym żyd tułacz, pogodzony ze wszystkimi i ze wszystkimi jednocześnie skonfliktowany, poczciwy donosiciel, który informował Dalenieckiego, co takiego robią Niechcicowie w jego majątku, na koniec zaś wysłaniec z nieba, który uratował Barbarę przez straszliwym losem, jaki spotkał mieszkańców Kalisza w roku 1914.
Są też oczywiście żydzi z serialu „Lalka”, którzy stanowią, o czym wiedzieć nie chcemy, zabezpieczenie inwestycji Wokulskiego. Widząc zaś, że Stach wariuje w sprawach tak błahych, jak miłość i małżeństwo, postanawiają, bezboleśnie prawie przejąć jego aktywa. Wielkim i nigdy nie zadanym pytaniem pozostaje kwestia – czy młody Szlangbaum oświadczył się Izabeli Łęckiej i przez to właśnie stary Łęcki dostał zawału, a ona poszła do klasztoru? Wydaje mi się to dość oczywiste, zważywszy, że wcześniej stał się gwarantem istnienia spółki do handlu z Rosją, założonej przez Wokulskiego. No, ale czegoś takiego żaden polski reżyser nie pokaże w żadnym filmie, choć wiadomo iż takie historie miały miejsce.
Na osobną wzmiankę zasługuje doktor Szuman, brawurowo zagrany przez Boruńskiego, człowiek z dwóch światów, pełen współczucia, sam głęboko zraniony w młodości, przez najbliższego przyjaciela, zgadujemy, że też żyda, przylgnął do Polaków i z nimi spędzał czas. Kiedy jednak wykazali się oni tak dramatyczną głupotą, jak Rzecki ze Stachem, gotów był rzucić wszystko w cholerę i zająć się interesami Szlangbauma, któremu przez jakiś czas pomagał. No, ale miejsca już dla niego po tamtej stronie nie było. Doktor Szuman, o czym coraz mniej osób pamięta, to w istocie doktor Słonimski, syn Zeliga Słonimskiego z Zabłudowa, który ożenił się z wyzwoloną z okowów diaspory żydówką i został ojcem sławnego poety Antoniego. W rzeczywistości był dużo młodszy niż to widać w serialu i chyba znacznie bardziej zręczny towarzysko i politycznie.
Żydzi występowali nie tylko w polskim filmie. Po zagładzie byli cały czas obecni w kabarecie i na estradzie. I nie mam tu na myśli Danuty Morel, która jeszcze dekadę temu koncertowała w Grodzisku. Kabaret Dudek, czego młodsze pokolenia nie rozumiały do końca, eksploatował stale właściwie szmoncesy i wątki żydowskie. Sławne dialogi Hipka z Morycem – Michnikowski i Dziewoński, czy też mistrzowski dialog Kobuszewskiego z Brusikiewiczem – Rappaport i Goldberg. To są rzeczy oglądane do dziś i mam wrażenie, że nigdy z nich nie zrezygnujemy. No chyba, że jacyś jeszcze bardziej oburzeni żydzi zażądają, by YT usunęła te nagrania. Myślę jednak, że do tego nie dojdzie, bo są jakieś granice śmieszności…mam nadzieję.
Teraz zastanówmy się, czy to co przychodzi nam oglądać w kinie i nie tylko w kinie, to próba podmiany ról dziejowych. Dramatyczne losy żydów doprowadziły ich w końcu do tego, że próbują zamienić nam przeszłość za pomocą różnych figli przypominających operacje Szlangbauma. Zaczęło się w zasadzie od Kościoła i wskazywania, że ci lepsi i bardziej wartościowi duchowni są z pochodzenia żydami, albo z żydami współpracują. Teraz weszliśmy w etap pokazywania jak zdeprawowana i ogłupiała była polska elita, czego pierwszym zwiastunem jest serial „Lalka”, a kolejnym będą „Noce i dnie”. Wszystko to świadczy o jednym – kino i w ogóle sztuka, w której występuje jakaś narracja i są postaci, to jedna z najważniejszych rzeczy na świecie. Niesłusznie sklasyfikowana jako rozrywka. Gdyby była to rzeczywiście rozrywka, pan Wajda nie obawiałby się tak bardzo o swoje dzieło, kiedy wchodziło ono do kin. Tak więc kunszt aktorów, można rzec, bywa walorem, ale walorem nieoczywistym. I niesłuchanie łatwo podważyć jego znaczenie za pomocą argumentów pochodzących z warsztatu innego niż aktorski. Tłumaczenie się zaś, że dobrze zagrał tę czy inną postać, bo tak było w scenariuszu, niewiele pomaga. Kino bowiem to rzecz niesłychanie serio. Im więcej mrugania okiem z ekranu do publiczności, tym poważniejsza.
W całej tej zabawie w przedstawienia i wizerunki, wygrywa ten, kto głębiej wkręci publiczność i nie tracąc nic ze swojej autentyczności przekona widza, że jest kimś zupełnie innym niż widać to na ekranie. I do tego celu właśnie służą wywiady z gwiazdami, które – od bardzo dawna – są ważniejsze niż wszystkie filmy razem wzięte.
Na dziś to tyle. Miłego dzionka.
Przypominam, że 17 października w Domu Technika przy ul. Czackiego 3/5 w Warszawie odbędzie się spotkanie czytelników mojego bloga i czytelników książek „Kliniki Języka”. Temat spotkania jeszcze nie został wskazany, ale nastąpi to niebawem. W sali mieści się 40 osób, więcej nie wejdzie. Na razie zapisało się 25, a więc zostało jeszcze 15 miejsc. Przypominam też, że nie wchodzą nań ludzie z ulicy, bo będziemy tam rozprawiać o nader subtelnych kwestiach dotyczących sztuki i polityki. Trzeba się zapisać podając imię i nazwisko. Zgłoszenia przyjmuję pod adresem [email protected]. Będziemy zbierać co łaska na wynajęcie sali.
tagi: kino żydzi prawda wajda manipulacje lalka ziemia obiecana
|
|
gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 08:52 |
Komentarze:
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 09:14 |
Ms a co na to nasze elity? Nie czują niepokoju? Przecież tak latwo utożsami z je z tymi z XIXw. Mieszkają w podobnych dworkach, mają sluzbę, tzn. pracowników domowych. Taki Sikorski "pan na Chobielinie" niczego nie przeczuwa?
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 09:21 |
"...a Szymszel był postacią piękną i skomplikowaną. Wiecznie w drodze, niczym żyd tułacz, pogodzony ze wszystkimi i ze wszystkimi jednocześnie skonfliktowany, poczciwy donosiciel,..."
Jak biegun naszej noblistki, co to pomyliła pojęcia.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 09:30 |
Elity z GW nie odróżniają

żyda od żydówki ;-)
|
|
atelin @Henry 21 września 2026 09:30 |
| 21 września 2026 09:45 |
Masz przesrane w cenzurze AI. ;-)))
|
qwerty @OjciecDyrektor 21 września 2026 09:14 |
| 21 września 2026 09:49 |
nasze? elity? niezły żart.
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 21 września 2026 09:14 |
| 21 września 2026 09:50 |
On jest bezpieczny
|
|
gabriel-maciejewski @atelin 21 września 2026 09:21 |
| 21 września 2026 09:51 |
Właśnie
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 21 września 2026 09:30 |
| 21 września 2026 09:59 |
I motoru od motorówki
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 21 września 2026 09:50 |
| 21 września 2026 10:41 |
Bo ma żonę Żydówkę? Może się zdziwić jak doktor Szuman
|
|
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski |
| 21 września 2026 11:35 |
Na marginesie:
Ustrzeliłem przez okno pociągu stojącego w Warszawie osobnika studiującego rozkład jazdy pociągów - jeszcze polskich ;)

|
Paris @OjciecDyrektor 21 września 2026 09:14 |
| 21 września 2026 11:45 |
Nasze ???!!!
Tak nazywac to stado BARANOW, TLUMOKOW,... SPRZEDAWCZYKOW = ZDRAJCOW - to NIEBYWALA EXTRAWAGANCJA.
|
|
OjciecDyrektor @Andrzej-z-Gdanska 21 września 2026 11:35 |
| 21 września 2026 11:45 |
Nawet dwóch...:). Tam.za tym Gandalfem jest i ten drugi.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @OjciecDyrektor 21 września 2026 11:45 |
| 21 września 2026 12:13 |
Zgadza się. Sytuacja była, jak to się uczenie mówi, dynamiczna, ponieważ panowie się poruszali, a ja nie chciałem skupiać na sobie uwagi, przesuwając się tak, aby "złapać" ich obu. ;)
|
|
maria-ciszewska @gabriel-maciejewski 21 września 2026 09:59 |
| 21 września 2026 12:17 |
Ani konia od koniaku.
|
|
maria-ciszewska @Andrzej-z-Gdanska 21 września 2026 11:35 |
| 21 września 2026 12:19 |
Ładnie to tak strzelać do... osobnika?
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 21 września 2026 10:41 |
| 21 września 2026 12:47 |
Myślę, że się nie zdziwi
|
|
gabriel-maciejewski @Andrzej-z-Gdanska 21 września 2026 11:35 |
| 21 września 2026 12:47 |
Sztukmistrz z Lublina
|
|
gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 21 września 2026 12:17 |
| 21 września 2026 12:48 |
Powiedziałbym raczej, że nie odróżniają koniaku od kurzaku
|
|
Andrzej-z-Gdanska @maria-ciszewska 21 września 2026 12:19 |
| 21 września 2026 12:56 |
Przepraszam, powinienem napisać "ustrzeliłem". ;)
|
|
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski 21 września 2026 12:47 |
| 21 września 2026 12:58 |
Czytanie rozkładu jazdy pociągów to sztuka. ;)
Nieważne czy z Lublina czy z Warszawy.