O tragicznych pomyłkach lekarzy, ale nie tylko...
Bo także o niedoskonałości opisów bazujących na źródłach. Kiedy byłem młody, a trudno to sobie wyobrazić, zamiast pisać coś w stylu takim, jak dziś przemyśliwałem na kwestią następującą – historycy są ograniczeni materiałem źródłowym, powinni więc skupić się na nim i – dla rzetelności opisu – nie wychodzić ani na krok poza ich treść. Dziś, kiedy mam ponad pięćdziesiąt lat mogę się tylko z takich pomysłów zaśmiać. Oto przeczytałem wczoraj artykuł Antoniego Knota, historyka jak najbardziej, a chyba nawet historyka medycyny. Artykuł nosi tytuł Dwór lekarski Stefana Batorego. Jego celem zaś, jak przypuszczam, bo żadne źródła nie wskazują, by Antoni Knot rzeczywiście miał taki zamiar, było wskazanie jak znakomicie przebiegała współpraca Stefana Batorego z najbardziej uczonymi medykami epoki. Stąd już płynie wniosek inny, dziś dla mnie oczywisty, że gdyby król Stefan współpracował – prócz medyków – także z historykami, ówczesnymi odpowiednikami Antoniego Knota, to może nawet udałoby mu się przeżyć. Bo wspólnota uczonych bazujących na rzetelnej wiedzy i źródłach to prawdziwa potęga.
Artykuł Knota jest rozwlekły i pretensjonalny. Koncentruje się na sylwetkach lekarzy otaczających króla Stefana i w zasadzie tylko na nich, bo o rzeczywistych relacjach tych osób i ich wpływie na władcę nie ma ani słowa w źródłach. Z wyjątkiem oczywiście dwóch najważniejszych – Bucelli i Simoniusa.
Zacznę swój wywód od końca, czyli od wniosków jakie – bazując na dostępnych źródłach – wyciągnął Antoni Knot. Oto one: król Stefan jeszcze w Siedmiogrodzie leczył się na ropiejący wrzód na udzie. Dolegliwość ta towarzyszyła mu przez całe życie. Nigdy jednak nie osłabiała go na tyle, by nie mógł aktywnie żyć i prowadzić kampanii wojennych. Z wrzodem był pod Gdańskiem i pod Pskowem, z wrzodem przyjechał do Polski, z wrzodem spał i polował na dziki pędząc konno, z rohatyną, po ośnieżonych polach. No, ale jednak coś z tym wrzodem trzeba było zrobić i król całe życie poszukiwał znakomitych medyków. I miał przy sobie takich dwóch – Bucellę i Simoniusa. Jeden nazywany jest przez Knota praktykiem, a drugi teoretykiem. Z tym, że praktyk Bucella, leczył według Hipokratesa, a teoretyk Simonius, według mozolnie odkrywanych praw przyrody. Żaden nie wyleczył wrzodu, choć leczyli króla przez całe lata. Kiedy Stefan Batory zmarł jeden – Simonius stwierdził, że to astma, a drugi – Bucella, że epilepsja. Skąd więc wziął się pogląd, że król Stefan zmarł na niewydolność nerek czyli mocznicę? Otóż w XIX wieku wszyscy „najuczeńsi” profesorowie akademii krakowskiej próbowali wyjaśnić zagadkę śmierci króla. Nie mając oczywiście pojęcia o medycynie, ale za to dysponując źródłami pisanymi. W końcu Adolf Pawiński położył na stole asa. Zainteresował sprawą swojego brata Józefa, dyplomowanego medyka, i ten, po 400 latach od zgonu Batorego, stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że przyczyną zgony była insufficientia musculi cordis, czyli osłabiona czynność mięśnia sercowego. I wydawało się, że już wszystko jest jasne, ale jednak nie. Sławny historyk medycyny – Franciszek Giedroyć nie zgodził się z opinią braci Pawińskich i posiłkując się opinią równie jak Józef Pawiński znanego lekarza krakowskiego dr Edwarda Zielińskiego, stwierdził, że król Stefan zmarł na uremię. Przy czym zaznaczyć trzeba, że opinię na temat takiej a nie innej przyczyny zgonu Edward Zieliński przekazał Giedroyciowi ustnie, a więc nie ma po niej śladu w źródłach. No, ale – co jednak jest nieco zaskakujące – opinia ta, nie poparta żadnym dowodem pisanym, sformułowana w roku 1906, obowiązuje do dziś. I spróbujcie teraz komuś powiedzieć, że było inaczej, że król Stefan został otruty. Kiedy wiadomo przecież, że zmarł na mocznicę. Dla wszystkich jest przy tym jasne, że opinie dostępne w źródłach, czyli diagnozy Bucelli i Simoniusa, nie mają już żadnego znaczenia. Opis ten obrazuje stan całej polskiej historiografii na dzień dzisiejszy. Przypomnę tylko jeszcze, jako człowiek znany z pamiętliwości, choć nie mściwy, że świętej pamięci Jerzy Targalski, szydził ze mnie na portalu niezalezna.pl, bo ośmieliłem się przywołać opinię Hermana Zdzisława Scheuringa na temat otrucia króla Stefana. A wszak wiadomo historykom, a do nich zaliczał się też Targalski, że król chorował na nerki. No tak, ale w protokołach zgonu jest jak byk, że albo astma albo epilepsja! To niczego nie zmienia – uremia!
Ile takich opinii jest w obiegu i ile wchodzi doń codziennie? Kiedy myślę sobie o Bucelli i Simoniusie wyobrażam ich sobie pod postaciami Bartosiaka i Zychowicza, tyle że przebranymi w te dziwne łachy. Leczą wrzód, a po katastrofie stawiają diagnozy od czapy, byle tylko uniknąć śledztwa. Rozumiecie już chyba więc dlaczego podjąłem trud wydawania tekstów poświęconych królowi Stefanowi. Bez ujawnienia wszystkich tych opinii, nie będzie możliwe napisanie tekstu, który z problemem śmierci króla, jego panowania i życia zmierzy się naprawdę. A taki tekst powinien powstać, po to choćby byśmy wreszcie wyszli z piwnicy domu wariatów, gdzie przebywamy odkąd narodziła się w Polsce nowoczesna historiografia. Historycy bowiem, czego już nie raz dowiedliśmy, są ludźmi ułomnymi umysłowo, albo działają ze złej woli. Mają też chore zupełnie aspiracje. Wyrażające się w stylu ich tekstów. To znaczy nie istnieje chyba współcześnie nikt, kto potrafiłby oddać grozę i tragizm postaci władców Polski i horror, który codziennie budził się na dworze królewskim, czy to Batorego czy Zygmunta. Za to wszyscy podkreślają, jak ważna była rola uczonych humanistów na tych dworach.
Zatrudniani przez króla Stefana lekarze pochodzili przeważnie z Padwy, najczęściej byli arianami jak Bucella lub kalwinami jak Simonius, który dla zajęcia stanowiska przy królu Stefanie konwertował na katolicyzm. Wszyscy byli biznesmenami i rozwijali, obok działalności medycznej także interesy. Bucella miał hutę i produkował stal, miał także majątek w pobliżu pruskiej granicy, który wyżebrał u króla Stefana. Prawdopodobnie po to, by szybciej uciec pod opiekę elektora, gdyby król zmarł, a ktoś z przytomnych doradców postanowił aresztować tego wybitnego specjalistę od medycyny. Wszyscy ci lekarze, a było ich na dworze kilkunastu, ale nie wszystkich źródła wymieniają z nazwiska, byli bardzo przebiegłymi bandytami posługującymi się trucizną. Jeden z nich został w Polsce skazany na banicję za próbę otrucia pewnego włoskiego szlachcica. Uciekł jednak i schronił się w Anglii, co nikomu rzecz jasna nie dało do myślenia. Choć przecież odnotowane zostało w źródłach, w przeciwieństwie do uremii.
Czy to znaczy, że nie było przy królu żadnego uczciwego medyka? Był – Wojciech Oczko z Warszawy. O nim jednak pisze Knot z lekkim przekąsem, że nigdy nie był lekarzem nadwornym, a jedynie doraźnym doradcą. Skąd taka opinia? Bo źródła nie wymieniają Oczki jako królewskiego medyka. Oczko zwalczał Bucellę i Simoniusa, ale ten pierwszy doprowadził w końcu do usunięcia go z dworu. Oczko był autorem sławnej pracy na temat syfilisu zwanego w owym czasie przymiotem. I – jak pisze Knot nie zwracają uwagi na swoje własne, wcześniejsze opinie – król rozmawiał z nim na temat tej dolegliwości. Opinie Oczki nie znalazły jednak zrozumienia wśród licznych, obcoplemiennych medyków, a on sam został odsunięty, czy też raczej sam się usunął, z obawy o życie. Król, który już dwa lata po koronacji zaczął obawiać się otrucia, szukać zaczął pomocy wszędzie, także u nadwornego lekarza elektora pruskiego, który przysłał mu jakiś cudowny specyfik niwelujący działanie wszelkich trucizn. Nie wiemy, co to był za szajs, ale nie możemy wątpić, że było to coś bezużytecznego, bo medyk ten wkrótce popadł w niełaskę i musiał uciekać. Ponoć zmarł gdzieś w klasztorze, ale źródła nie podają gdzie.
Teoria, że król Stefan był przewlekle chory, choć rozpowszechniona przez Kraushara i podtrzymywana przez wielu nie może się ostać. Bracia króla zmarli co prawda na podagrę, ale to była częsta dolegliwość w tamtych czasach i na pewno nie była ona dziedziczna. Ojciec króla zmarł kiedy Stefan miał trzy lata, ale to też o niczym nie świadczy, a na tych właśnie podstawach zbudowano teorię o przewlekłej chorobie króla. Poza wrzodem nic Stefanowi nie dolegało. Ten zaś mógł być objawem syfilisu, ale mógł być równie dobrze wynikiem zakażenia gronkowcem.
Król Stefan, kiedy obejmował tron Polski miał 43 lata. Był więc człowiekiem doświadczonym i dojrzałym. Nie wiemy jednak jak świadomym okoliczności. Przez lata jego najważniejszym doradcą był Jerzy Blantrata, arianin zwalczany przez jezuitów, turecki agent wykształcony w Padwie, który postawił przy królu Bucellę. Stefan, jeszcze w Siedmiogrodzie, chyba coś przeczuwał, bo Knot pisze o aferze jaka tam wybuchła. Oto zjawili się na dworze siedmiogrodzkim lekarze, ponoć Niemcy, którzy chcieli wyleczyć wrzód. I nawet udało im się zatamować wysięk ropy, ale wtedy Blatnrata z Bucellą dostali szału i po wielkiej awanturze udało im się wyrzucić Niemców z dworu. Twierdzili, że jeśli ropa przestanie płynąć z wrzodu, rzuci się królowi na mózg. Stefan uległ. Nie wiemy, bo źródła o tym nie mówią, z jakimi myślami przybył do Polski. Jego przyjazd poprzedził jednak Blantrata, który wygłosił przed sejmem sławną mowę, gdzieś opublikowaną, ale nie udało mi się jej znaleźć. Król musiał więc, w zasadzie stale obdarzać zaufaniem ludzi, którzy dybali na jego życie. Nie ma jeszcze autora, który by się z tym problemem w przekonujący sposób zmierzył. I chyba nie będzie. Wszyscy bowiem zajęci są opisywaniem relacji pomiędzy uczonymi a władzą w dawnych czasach, czyli opisują swoje własne projekcje na temat ich osobistej sytuacji i pragnień.
Priorytetem i modus operandi agentów czynnych przy królu było zachowanie wrzodu na udzie, bo ten dawał gwarancje, że ich rola nie zostanie zakwestionowana. Król skierował swój impet przeciwko Moskwie, a więc Turcy którzy wystawili Blantratę i Bucellę i Niemcy, których reprezentował Simonius, z pewnym niepokojem, ale jednak bez szaleństw, czekali na rozwój wypadków. Sprawa się skomplikowała kiedy do gry weszli Anglicy. Nie można więc z całą pewnością stwierdzić, czy to Bucella czy Simonius otruli króla. Myślę, że zrobił to ktoś trzeci, ktoś sprytniejszy od nich, ktoś kogo nazwisko nie zachowało się w źródłach. Osoba ta, co można stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, została wskazana czy wręcz wyznaczona przez Johna Dee. Tego jednak także w źródłach nie znajdziecie.
No nic, będziemy kontynuować tę robotę dalej. Jak zgromadzimy wszystko i wszystko rozpiszemy, może – na starość – trzeba będzie samemu, od nowa opisać tę historię.
Tekst historyka Antoniego Knota przeczytacie sobie tutaj
https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/14899/edition/24207/content
A książki o Batorym, które do tej pory wydaliśmy dostępne są tutaj
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/stefan-batory-edmund-jezierski/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/czary-na-dworze-batorego/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/stefan-wielki-batory-komiks-huberta-czajkowskiego/
tagi: wojna historycy władza agenci aspiracje trucizna stefan batory lekarze bandyci pomyłki
|
|
gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 07:10 |
Komentarze:
|
|
bolek @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 07:51 |
"Historycy bowiem, czego już nie raz dowiedliśmy, są ludźmi ułomnymi umysłowo, albo działają ze złej woli."
Nie. Historycy, że tak sobie pozwolę zacytować jednego utytułowanego historyka, po prostu nie "lubią grzebać w gnoju".
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 08:16 |
Historycy, jak już zdązyłeyłem się przekonać czytając i teksty źródłowe i teksty powstałe przed XIX wieku, wymarli gdzieś w połowie XIX stulecia. Po nich nastapiły jakieś ameby umysłowe (i nie dotyczy to tylko Polski), którzy podpiszą wszystko, nawet zanegują źródła, byleby tylko ich (i środowiska) było na wierzchu.
Kim byli historycy przez XIX wiekiem? To byli ludzie niezależni (biskupii, książęta, opaci, proboszczowie, urzędnicy, biznesmeni), którzy pisali dla siebie i ewentualnie dla potomnych. Byli też ludzie najęci, ale oni od razu na początku swojej pracy, uczciwie podawali kto jejst jej sponsorem. Mieli oni jednak ten problem, że nie mogli znacząco zaniżyć poziomu.
A w momencie gdy historia stała się nauką uniwersytecką (a to sztuka z dziedziny propagandy przecież jest) namnożyło się różnych pisarczyków, których głównym zadaniem jest cytowanie tego, co ktoś z promotorów ich pracy napisał. Ci ludzie nie są więc w żaden sposób niezależni i rzadko naprawdę kogo z tego środowiska stać na to, aby pisać uczciwie.
Później cały ten system uszczelniła jeszcze tzw "punktoza" i teraz wogóle niewielu z nich zagląda do jakichkolwiek materiałów źródłowych, a nawet jeśli już zerknie na nie to poza narzucone schematy myślenia nigdy nie wydzie.
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 08:26 |
Historia medycyny

niczego nie uczy ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 19 stycznia 2026 08:26 |
| 19 stycznia 2026 08:45 |
I nie jest historią medycyny...to jest najlepsze
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 19 stycznia 2026 08:16 |
| 19 stycznia 2026 08:46 |
No, ale sam widzisz, że zaglądanie do źródeł niczego nie zmienia, bo chodzi tylko o wskazanie czego tam nie ma na pewno.
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 19 stycznia 2026 07:51 |
| 19 stycznia 2026 08:46 |
Ciekawe. Odniosłem wrażenie, że wyłącznie to ich pasjonuje
|
|
bolek @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 08:46 |
| 19 stycznia 2026 08:58 |
Być może, ale są "chlubne" wyjątki.
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 19 stycznia 2026 08:58 |
| 19 stycznia 2026 08:59 |
No słucham, bo nie zgadłem kto to
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 08:46 |
| 19 stycznia 2026 08:59 |
A czy to ważne co jest w źródłach? Skoro tak powiedzieli Lelewel i Woyciechowski {tu wstaw resztę według ochoty}, to sprawa zamknięta. A jak im pokażesz konkretne źródło i dowód na to, że piszą o czymś nie mająć żadnego pojęcia (np o nocy polarnej) to cię wyśmieją.
Czasami się nawet cieszę, że nie skończyłem historii i mogę czytając źródła dochodzić do własnych wniosków.
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 19 stycznia 2026 08:59 |
| 19 stycznia 2026 09:02 |
Nigdy byś jej nie skończył. Nawet przy bardzo dużym zaangażowaniu i dobrych chęciach. I to nie jest zarzut z mojej strony
|
|
bolek @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 08:59 |
| 19 stycznia 2026 09:06 |
Siedzisz?
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 19 stycznia 2026 09:06 |
| 19 stycznia 2026 09:08 |
Program profesora jest naiwny. Może gdyby ktoś zrobił film o tym, jak Mickiewicz bohatersko odrzuca zaloty Sobańskiej, żeby ocalić Polskę, jakiś pryszczaty, by w to uwierzył, ale z samego gadania nic nie będzie.
|
matthias @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 09:09 |
Kurcze, też mam astmę.
|
|
bolek @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 09:08 |
| 19 stycznia 2026 09:12 |
Być może. To był pierwszy i ostatni odcinek, który obejrzałem.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 09:29 |
Ja tak odbiegnę od meritum pana notki,bo tak sobie skojarzyłam współcześnie z" priorytetem i modus operandi" komisji w/s orzecznictwa d/s niepełnosprawności.Na nic dokumentacja medyczna,choroby,kiedy komisja nagle dokonuje cudownego uzdrowienia,jakby niepełnosprawnemu pacjentowi ręka,czy noga odrosła,lub nagle ślepy odzyskał wzrok.I nagle następuje poprawa,odbierając nędzne przywileje,bo np pacjent laską otworzył sobie drzwi,lub na wózku "podszedł" do lodówki.
Nie miał szczęścia też z medykami król i jak wrzód na d*** sorry na udzie trzymał zagranicznych medyków.Sprytnych konowałów okazuje się nie brak tak teraz jak i przed wiekami.
|
|
stanislaw-orda @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 09:38 |
" Priorytetem i modus operandi agentów czynnych przy królu było zachowanie wrzodu na udzie, bo ten dawał gwarancje, że ich rola nie zostanie zakwestionowana."
Zupelnie jak dzisiaj. Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go.
Po wyleczeniu lekarz jest zbędny.
|
|
gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 19 stycznia 2026 09:38 |
| 19 stycznia 2026 09:40 |
Jakoś nikt tego podobieństwa nie dostrzega
|
|
gabriel-maciejewski @BTWSelena 19 stycznia 2026 09:29 |
| 19 stycznia 2026 09:40 |
To byli zbrodniarze, a nie konowały
|
|
gabriel-maciejewski @bolek 19 stycznia 2026 09:12 |
| 19 stycznia 2026 09:40 |
Słusznie
|
|
gabriel-maciejewski @matthias 19 stycznia 2026 09:09 |
| 19 stycznia 2026 09:41 |
Trzeba uważać na wrzody
|
BTWSelena @stanislaw-orda 19 stycznia 2026 09:38 |
| 19 stycznia 2026 09:47 |
"Zupełnie jak dzisiaj"- O nie ,z logiki potrzebny jest następnemu pacjentowi nawet aby go cudownie uzdrowić i tak i inaczej. Zwłaszcza zdolny chirurg jest w cenie ,gdy genialnie usunie wrzoda nawet na ...udzie,nie wspomnę o innych częściach organów.
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 09:49 |
"Batory wrzód" odnosi się do przewlekłych, dokuczliwych wrzodów na nodze króla Stefana Batorego, które dręczyły go przez lata i najprawdopodobniej przyczyniły się do jego przedwczesnej śmierci w 1586 roku, powodując silne bóle, gorączki i ataki duszności. Prawdopodobnie były to wrzody żylne, które pogarszały się po wysiłku, a mimo starań medyków, król nie mógł się ich pozbyć.
Henryk VIII cierpiał na chroniczne wrzody na nogach, które powstały prawdopodobnie z powodu kontuzji odniesionej w młodości (np. na turnieju), która uległa zakażeniu, co doprowadziło do choroby żylnej i owrzodzeń, znacząco ograniczając jego aktywność fizyczną i prowadząc do otyłości, cukrzycy oraz zmian nastroju i bezwzględności. Wrzody były bolesne, ropiejące, wymagały częstych zabiegów (kauteryzacji), powodowały smród i przyczyniły się do jego pogorszenia stanu zdrowia i charakteru.
Taka ciekawostka: mniej więcej w podobnym okresie, dwóch trzęsących (na swój sposób) Europą zapada na wrzody nóg...
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 09:40 |
| 19 stycznia 2026 09:52 |
Niestety,ma pan rację.Aż strach o tym myśleć,że takie "konowały" pobierały naukę zwaną medycyną.
|
Paris @matthias 19 stycznia 2026 09:09 |
| 19 stycznia 2026 10:05 |
Trzeba pic napary z piolunu,...
... przez 2 tygodnie, po 2-3 szklanki dziennie, co 3-4 miesiace !!!
|
|
stanislaw-orda @BTWSelena 19 stycznia 2026 09:47 |
| 19 stycznia 2026 10:23 |
to zasada która sprawdza sie przy masowych usługach. W przypadku monarchów czy władców mamy przypadek jednostkowy, który jest ważniejszy niż "masówka". Czyli ta zasada działa tu na odwrót.
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 10:25 |
Postuluję, żeby powstał wreszcie banknot z Batorym (chyba takiego nigdy nie było) o nominale 300zł. Wtedy każdy lekarz będzie mógł za uwizytę pobierać jednego Stefana (albo wielokrotność). W ten sposób uhonorujemy zarówno świetnego władcę jak i szacowny zawód medyka.
|
Nova @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 11:35 |
Żeby naświetlić te kwestie które Gospodarz porusza trzeba by np. Przet) umaczyć listy prywatne między królem Stefanem a jego bratem w Siedmiogrodzie. Rzecz jadna to nie nastąpi.
|
|
gabriel-maciejewski @atelin 19 stycznia 2026 09:49 |
| 19 stycznia 2026 11:59 |
Król Stefan miał jeden wrzód. Trzymajmy się tego co jest w źródłach
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 19 stycznia 2026 10:25 |
| 19 stycznia 2026 12:00 |
Super pomysł
|
|
gabriel-maciejewski @Nova 19 stycznia 2026 11:35 |
| 19 stycznia 2026 12:01 |
Choć przecież tylu świetnych łacinników chodzi po tym świecie
|
|
Maginiu @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 09:40 |
| 19 stycznia 2026 12:23 |
"Jakoś nikt tego podobieństwa nie dostrzega"
No nie, krzyk jest, padają nazwiska: Pfizer, AstraZeneca, Johnson&Johnson, AbbVie itp, ale tu nieporównywalne siły.
No i... nadzieja umiera ostatnia.
|
BTWSelena @stanislaw-orda 19 stycznia 2026 10:23 |
| 19 stycznia 2026 12:39 |
I tutaj zgoda,bo władców ,lub podobnych traktuje się inaczej ,a król Stefan umarł w kwiecie męskiego wieku mając 53 lat. Z perspektywy czasu leczenie króla przez medyków z "biznesem" i mistrzem sztuk tajemnych – Johna Dee,oraz ważnymi politycznymi sprawami w Europie,śmierć w takim wieku jest więcej niż podejrzana.W tamtych czasach były także genialne naturalne trucizny,wywołujące choroby,jak i w naszych czasach-chemiczne np Nowiczok,lub podobne.
|
qwerty @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 12:00 |
| 19 stycznia 2026 12:59 |
Jestem za.
|
qwerty @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 13:01 |
W zasadzie opisujesz metodykę jak rozumiec teksty pisane. No i wskazanie, że brednie daje się ujawniać. Identycznie jak we wszelkich postępowaniach gdzie narzędziem jest słowo i dowód.
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 19 stycznia 2026 13:01 |
| 19 stycznia 2026 13:10 |
No tak, ale potem słyszymy, że babrzemy się w bagnie
|
|
betacool @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 14:14 |
Tu jeszcze garść szczegółów o medycznych konkurentach.
https://betacool.szkolanawigatorow.pl/od-ginekologii-do-teologii-od-chedozenia-do-wyzwolenia
|
BTWSelena @betacool 19 stycznia 2026 14:14 |
| 19 stycznia 2026 14:58 |
Z wielka przyjemnością przeczytałam ponownie ten tekst,panie Wojciechu.Pana "pióro" jest dla mnie tak czytelne i zrozumiałe,oraz piękne,że znów temat zrozumiały.Pozdrawiam serdecznie.
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 16:48 |
Tylko w kwestii technicznej mały offtopic, który oczywiście nic nie zmienia co do słuszności twojego wywodu, ale warto dodać - podagra nie jest dziedziczna, ale jest uwarunkowana genetycznie tak jak cukrzyca, w sensie, że można być bardziej podatnym na tę chorobę po przodkach.
|
|
Kuldahrus @atelin 19 stycznia 2026 09:49 |
| 19 stycznia 2026 16:51 |
Już wielokrotnie panu pisałem żeby przy wrzucaniu linków zaczął pan korzystać z gotowej opcji która jest w okienku komentarza, aby nie rozwalać strony, ale widzę, że jak grochem o ścianę.
|
qwerty @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 13:10 |
| 19 stycznia 2026 16:55 |
albo nie jesteśmy profesjonalistami; "niech Pan nie myśli, że jest taki mądry" to jest wyrzut ćwierćinteligenta z kompleksami ale ubranego w togę
|
|
gabriel-maciejewski @betacool 19 stycznia 2026 14:14 |
| 19 stycznia 2026 16:56 |
To był zawodowy truciciel
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 19 stycznia 2026 16:48 |
| 19 stycznia 2026 16:57 |
Jakoś nikt nie pisał o atakach podagry u Stefana. Przeciwnie, król odżywiał się prosto i zdrowo, jadł warzywa, nie przesadzał z alkoholem
|
|
gabriel-maciejewski @qwerty 19 stycznia 2026 16:55 |
| 19 stycznia 2026 16:58 |
Tak, poza tym jak ktoś ma dostęp do wizji, to jest namaszczony. I koniec, nie przetłumaczysz mu
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 16:57 |
| 19 stycznia 2026 18:46 |
No pewnie. Jeśli ktoś twierdzi, że to była podagra to nie wie o czym mówi. Gdyby miał nieleczoną podagre to przy epizodach chorobowych nie mógłby chodzić. Z czasem choroba rozwaliłaby mu stawy, więc napewno przed śmiercią spowodowaną wyniszczeniem organizmu przez podagre nie mógłby jeździć konno, o polowaniach już nawet nie wspominam.
|
|
gabriel-maciejewski @Kuldahrus 19 stycznia 2026 18:46 |
| 19 stycznia 2026 19:15 |
No, ale tendencja jest taka, żeby ignorować otrucie, czyli są gdzieś dokumenty lub inne ślady, które je potwierdzą
|
|
Magazynier @bolek 19 stycznia 2026 07:51 |
| 19 stycznia 2026 19:46 |
A jednak tu nie chodzi o grzebanie. Rzekłbym, nawiązując do obrazka zapodanego przez Henry'ego, że jest znacznie gorzej ...
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 19:15 |
| 19 stycznia 2026 19:50 |
Możliwe. Pewnie gdzieś w archiwum gdzie nie każdy może wejść z ulicy żeby je przeglądać.
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 20:02 |
Zagadza się. Ta historia medyków Batorego zasługuje na książkę.
Blandrata uszedł z głową wypuszczony przez Signorię po procesie pierwszych arian w 1550 w Wenecji wraz z Fastynem Socynem. Głowę mógł ocalić tylko za podpisanie umowy zlecenia z habsburgskim wywiadem. A potem był polecany Batoremu przez Rudolfa II Habsburga. To jest po prostu potwierdzenie tezy, iż grał na dwie strony dla Habsburgów i dla Osmanów.
|
|
gabriel-maciejewski @Magazynier 19 stycznia 2026 20:02 |
| 19 stycznia 2026 20:03 |
Podpisał lojalkę
|
|
Magazynier @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 19:15 |
| 19 stycznia 2026 20:10 |
Opinia Lanckorońskiej cytowana przez Schueringa (str. 13) na temat wyczyszczenia tomu poświęconemu Batoremu znajdującemu się w londyńskim archiwum.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 19 stycznia 2026 20:22 |
Oczkp ma ulicę w Warszawie. Tam jest nawet Klub Medyka, czyli taki pub dla studentów medycyny.
Nauka historii uległa protestantyzacj - zasada "sola scriptura". A historycy to tacy pastorzy, czyli samozwańczy nauczyciele tajemnic historii.
W Szczecinie funkcjonowal w srodowisku kiboli taki zwrot "Sorry Batory" a do gościa lekko zagubionego lub roztargnionego mówiło sie per "Stefan".
|
|
OjciecDyrektor @OjciecDyrektor 19 stycznia 2026 20:22 |
| 19 stycznia 2026 20:22 |
Oczko
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 19 stycznia 2026 20:22 |
| 19 stycznia 2026 20:28 |
Tak, oni wygłaszają umoralniające kazania
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 20:28 |
| 19 stycznia 2026 21:03 |
To było w 1970 roku.
Yeah yeah ...
Tak tak tak tak
i
o yes o yes ... yes
P.S.
z Decinove kotvy.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 19 stycznia 2026 20:28 |
| 19 stycznia 2026 21:03 |
I jeszcze podlane sosem predestynacji
|
|
MarekBielany @MarekBielany 19 stycznia 2026 21:03 |
| 20 stycznia 2026 19:33 |
zaloguj się by móc komentować