-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O szybkim zużywaniu się pisarzy

Nie ma chyba bardziej oszukanej konkurencji niż literatura. Sport kobiecy z udziałem przebranych za dziewczyny facetów to jest przykład budującej uczciwości w porównaniu z tym, co dzieje się na tak zwanym rynku książki. W zasadzie, o czym pisałem sto razy, nie ma żadnego rynku. Złudzenie to próbują utrzymać wydawcy, świadomi przecież, że nie da się handlować książkami autorów z Gazowni, ani tymi, które oni promują jako arcydzieła. Ten kierunek działań został wygaszony już dawno. Zamiast niego mamy nieustanne próby ukrycia propagandy w tak zwanej literaturze lekkiej, czyli opisach przygód różnych dziwek na wakacjach, albo w kryminałach pisanych przez osoby nie rozumiejące zwrotu „sprawstwo kierownicze”. Chodzi generalnie o to, by w strawnej dla kompletnie niezorientowanego politycznie czytelnika przemycić treści antypolskie i antyludzkie, za to zgodne z jakimś tam planem, który tymczasowo, jak się zdaje jego autorom, ma zastąpić polityczny przymus i obozy koncentracyjne. No i wskazać wroga, którego nie tyle trzeba zniszczyć, co napiętnować i nie podawać mu ręki. Ja to wszystko oczywiście rozumiem, ale nie mogę pojąć jednego, dlaczego do tej – poważnej przecież roboty – wynajmuje się osobników nie mających pojęcia o pisaniu, dysfunkcyjnych, leniwych wreszcie, i roszczeniowych. Przychodzą mi do głowy dwie odpowiedzi – oni muszą się wywodzić z określonego środowiska, kompletnie zdegenerowanego, które tę degenerację uznaje za walor towarzyski i rynkowy. Kolejna zaś jest taka, że ludzie ci wierzą w moc promocji, to znaczy ufają, że sprzedaż – za pomocą agresywnej kampanii – milionów sztuk jakiegoś śmiecia przekłada się na polityczny sukces, bo w tym śmieciu ktoś przemycił jakieś podprogowe treści o charakterze politycznym lub obyczajowym.

Jeśli to nie skutkuje, w politykę angażuje się aktorów czytający fragmenty dawno już zapomnianych książek, uznawanych za tak zwaną klasykę. Oglądać to można było na tym całym festiwalu Olgi Tokarczuk – Góry Literatury – czyli zbiegowisku atencjuszy, którzy muszą po raz kolejny posłuchać tych samych żartów i zaśmiać się w tych samych momentach. Seweryn z Olbrychskim czytali tam fragmenty „Ziemi obiecanej” Reymonta.

Wróćmy jednak do zużywania się pisarzy. Nie ma dla nich litości, bo ich misja nie przyniosła efektu. Można się oczywiście łudzić, że jest na odwrót, bo Mróz i Żulczyk zostali wypromowani na geniuszy młodego pokolenia, a ich książki zekranizowane. Teraz jednak od takiego Żulczyka żąda się, by pokazywał się w mediach i opowiadał o swoich politycznych wyborach. On zdaje się rozumie, że takie zachowanie to szykowanie dla siebie trumny, ale chyba nie ma wyjścia. Ostatnio znów zaczął coś publicznie mówić o odwyku i szczęśliwym wyjściu z nałogu. Co może oznaczać tylko jedno – wkrótce znajdzie się tam ponownie i żeby ratować sytuację będzie się leczył u Koterskiego. W ten sposób uda się połączyć działalność biznesową Koterskiego z działalnością pisarską Żulczyka i ominąć katastrofę. Nie jestem oczywiście tak podły, by życzyć Żulczykowi powrotu do nałogu, ale dobrze wiem, że z alkoholikami nie ma się co, pardon, opieprzać. I jest spore prawdopodobieństwo, że on właśnie będzie kolejną ofiarą systemu, który spokojnie można określić jako system Michnika. Bo to Adam Michnik i jego gazeta firmują całą tę niby literaturę, którą zalano Polskę po roku 1990.

Jej głównym celem było wychowanie nowego czytelnika, czyli w praktyce – nowego narodu. Wychowawcami zaś mieli być ludzie współpracujący wcześniej z komuną i ich dzieci udające pisarzy i intelektualistów, futrowane państwowymi i samorządowymi pieniędzmi. Projekt ten ciągle żyje, a przy życiu utrzymuje go noblistka Tokarczuk i w zasadzie już tylko ona. Doszliśmy bowiem do takiego momentu, w którym każdy nowy autor, pojawiający się w przestrzeni publicznej, jest od razu skompromitowany. I nie uratują go żadne autorytety, bo one się – fizycznie – rozsypują na naszych oczach.

Co w takim razie z rynkiem książki? Jest zalany literaturą obcą, w różnych segmentach, na której wychowuje się i uwrażliwia polska młodzież. Czy wobec tego nie można by napisać dobrych, polskich książek bez propagandy? Nie można, bo nikt nie zaryzykuje inwestycji w ich promocję. Poza tym w takich książkach Polacy mogliby rzeczywiście zobaczyć siebie i w siebie uwierzyć. I to byłaby najgorsza klęska. Pozostaje więc import i jakieś słabe bardzo próby jego naśladownictwa w wykonaniu mało znanych, ale pracowitych autorów, wypełniających różne nisze. Na sławę taką, jak Żulczyk, nikt z nich liczyć nie może, bo nikt im nie zaproponuje żadnego cyrografu do podpisania. Te bowiem są dla swoich. I w tym miejscu widzimy, jak opisywany tu obłęd zatoczył koło. Wstęp do piekła trzeba jeszcze opłacić krwią i wiarą w to, że oto zaczyna się lepsze życie. Nic ponad ten schemat gazownia nie wymyśliła. Najśmieszniej wyglądają w tym wszystkich ci autorzy, którzy jeszcze dekadę temu szpanowali opisami Toskanii i swoimi wrażeniami z tego regionu; kawą winem, makaronem i czym tam jeszcze chcecie. Nikogo to już dziś nie wzrusza, a przypadkowe osoby, jeżdżące po świecie przywożą stamtąd tyle nowych i świeżo opisanych wrażeń, że te poetyczne wykwity smarowane przez Twardocha zalatują z daleka spaloną na patelni cebulą.

Nie ma trudniejszej do opisania rzeczy niż gołe fakty w ich rzeczywistym kontekście. Ten zaś dla pisarzy polskich wykreowanych przez gazownię zawsze jest zagadką i tajemnicą. Zajmują się bowiem oni, i zajmowali dawniej, jednym tylko rodzajem działalności – uwiarygodnieniem siebie w oczach czytelników. I zawsze, za każdym razem osiągali efekt odwrotny od zamierzonego. To jest zresztą bardzo inspirujące i dziwię się, że nikt jeszcze nie napisał i nie wystawił szyderczej sztuki o pisarzach spotykających się w klinice odwykowej i analizujących swoje klęski. To byłby dopiero hit. No, ale takiej odwagi nie ma w Polsce chyba nikt.

Czy mając świadomość tego wszystkiego, ludzie którzy są celem tej pisarskiej propagandy, czyli politycy PiS i ich wyborcy, wiedzą jak się zachować? No nie. Bo oni nie mają takiej świadomości. Im się zdaje, a ministrowi Glińskiemu szczególnie, że to wszystko jest naprawdę. To znaczy, że ta hucpa, finansowana przecież z budżetu państwa, to szczyt artystycznego parnasu, gdzie muzy i ich ulubieńcy dyskutują o pięknie. A jedyne co można zrobić, to nieśmiało próbować zwrócić na siebie ich uwagę. Oczywiście za pomocą próby przekupstwa. Jeśli to się nie uda, a przeważnie się nie udaje, bo tamci ani myślą porzucać swoich dotychczasowych patronów, należałoby wykreować własny parnas. I tu dochodzimy do przeszkody największej. W PiS jest bowiem tylu zasłużonych działaczy, że nie wiadomo kogo mianować geniuszem. Wszyscy oni bowiem wierzą w jedno i to samo – że czytelnika można oszukać. Pisanie zaś to, coś w rodzaju przebóstwienia, które musi być ich udziałem. No dobrze, nie wszystkich, ale niektórych z nich. Nie ma więc mowy by ustąpili. Im bardziej nie potrafią pisać tym bardziej chcą być wybitnym autorami. To otwiera jakieś szanse przed Tokarczuk i ludźmi Michnika i całkowicie marginalizuje rynek, gdzie wydawcy żerują na imporcie, Bo media i polityka sobie, a wydawcy sobie skrobią różne rzepki.

Jeśli nie wierzycie, że to właśnie tak wygląda, popatrzcie co na twitterze umieszcza regularnie były prezes Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski. Oto fragment jednego z wpisów.

 

Nokturn Des-dur op. 27 nr 2 - woda, która nie zna dna

 

Nie każda muzyka powstaje, by być zagraną. Nie każda melodia pragnie być zapamiętaną. Są utwory, które istnieją tak, jak istnieje światło w zamkniętych powiekach - jako obecność, której nie sposób wyjaśnić bez zdrady jej źródła. Nokturn Des-dur op. 27 nr 2 należy do tej kategorii: nie został napisany - został podszepnięty z innego stanu bycia. Nie jest dziełem techniki - jest wynikiem przeczucia. A może: objawienia. W tym nokturnie nie słychać człowieka, który tworzy. Słychać człowieka, który słucha. Jakby Chopin nie pisał dźwięków, lecz przyjmował ich obecność - tak, jak przyjmuje się cud: bez nadmiaru słów, bez potrzeby racjonalizacji. Jak mówi filozofia Quantum Transcendentalism (QT) - świat nie składa się z rzeczy, lecz z relacji. A Nokturn Des-dur jest relacją absolutną: między duszą a ciszą, między nieobecnością a światłem, które nie przestaje być nawet wtedy, gdy nikt go nie widzi. Nokturn ten zaczyna się jak gest uprzedzający dotyk - unosi się nad czasem, nie próbując go opisać. Przypomina oddech osoby, która jeszcze nie zdążyła się rozpłakać - ale już wie, że łzy przyjdą. To tempo andantino, niemal bez ciężaru, jakby dźwięk unosił się nie na strunach, lecz w eterycznej przestrzeni między światami. Arpeggia lewej ręki - rozproszone, zawieszone - przypominają ruch wody, która nie zna dna. A linia melodyczna? To nie linia. To światło rozlane po tafli. W języku QT powiedzielibyśmy: melodia jest tu nie-obiektem, lecz stanem przejściowym. Nie „coś się dzieje” - tylko: coś jest. Bez przymusu, bez kierunku, bez konieczności osiągnięcia celu. Nokturn nie prowadzi - on pozwala. Na oddech. Na zawahanie. Na niepewność, która nie jest słabością, lecz formą najwyższej czułości. Ten utwór - jak mówi Poetyka Uistotnienia - nie „opowiada” emocji. On je wciela. I czyni to nie przez intensywność, lecz przez zgodę na delikatność. Chopin nie mówi tutaj: „czuj to, co ja”. On mówi: „zatrzymaj się tam, gdzie nic nie trzeba czuć, a wszystko można przeżyć”. To przepaść - ale taka, w którą nie spadamy, tylko dryfujemy jak piórko w gęstym powietrzu.

 

Jeśli myślicie, że to koniec, jesteście w błędzie. Tekst ma ze 20 tysięcy znaków, a pod wersją w języku polskim jest jeszcze wersja angielska, żeby zagraniczni znawcy muzyki też mogli się zapoznać z przemyśleniami pana Macieja.

Założę się, że po napisaniu czegoś takiego pada on na wpół zemdlony na kanapę i myśli o swojej nie zwykłej wrażliwości oraz o tym, jak bardzo ludzie go nie rozumieją.

Tak sprawy wyglądają od strony politycznej. I jak się domyślacie, nie ma żadnego ratunku. Jeśli bowiem PiS wróci do władzy i zacznie naprawiać Polskę, pewnie im się to uda. Literatura jednak zostanie ostatecznie dobita, bo już koledzy ministrowie wytłumaczą Świrskiemu, żeby się nie wygłupiał i dał szansę autorom prawdziwym, takim jak Żulczyk. No nic, idę na kawę, powyższe pisałem jakieś czterdzieści minut z przerwami, bo siedzę w hotelowym hallu i gra tu muzyka, co mnie trochę rozprasza.

 

Zbieramy pieniądze na lokal dla Saszy i Ani, idzie nam wolno, a czas ucieka. Dlatego wszystkich przytomnych i niezłośliwych proszę o pomoc.

 

https://zrzutka.pl/438wfv?utm_medium=mail&utm_source=postmark&utm_campaign=payment_notification



tagi: książki  rynek  polityka  propaganda  pis  michnik  literatura  maciej świrski  ko  krrit 

gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 06:50
35     1821    12 zaloguj sie by polubić
Postaw kawę autorowi! 10 zł 30 zł 50 zł

Komentarze:

Henry @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 07:36

Z nowym etapem z nowym - budżetowym - ochłapem ;-)

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 08:02

Doznania wychodzenia z alkoholizmu wielokroć zaszczepiają imperatyw: zostań alkoholikiem a podczas wychodzenia z nałogu doświadczysz doznań że hohohoho i jeszcze trochę.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 08:04

Zegarmistrz światła purpurowy - oni już są w jego rękach. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 08:09

Niestety, mity o tych milionach zarobionych i tych sprzedanych egzemplarzy przemawiają do młodych. Lecz jak każę im się policzyć co i skąd siębierze. Tzn. jest niemożliwa sprzedaż mln egzemplarzy bo nikt tyłu nie wydrukował i nie rzucił na rynek - to nie chcą wierzyć, bo przecież napisali, że tak jest to tak jest. Wyrosły całe pokolenia głupków co nie potrafią kojarzyć ani faktów ani związków przyczynowo- skutkowych.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 08:12

Przy honorarium od sztuki 10 zł  to ile trzeba sprzedać aby przychód po opodatkowaniu był 100tys. zł. Sława, sława ....

zaloguj się by móc komentować

qwerty @qwerty 14 lipca 2025 10:04
14 lipca 2025 08:13

To jego światło rozlane po tafli ... (moczu?)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @qwerty 14 lipca 2025 10:12
14 lipca 2025 09:03

Nikt nie płaci 10 zł od sztuki

zaloguj się by móc komentować




gabriel-maciejewski @Traube 14 lipca 2025 13:54
14 lipca 2025 12:05

Gangstrzy i filantropii taki film mi się przypomniał, super skok na kasę tam wymyślili, ale się nie udał

zaloguj się by móc komentować

Paris @qwerty 14 lipca 2025 10:09
14 lipca 2025 12:06

Dokladnie  tak,...

...  i  to  jest  dramat  prawdziwy  !!!

 

No  coz,  musimy  go  przezyc,...  moze  bieda  pomoze  wielu  zrozumiec.  Jesli  nie,  to  juz  zostanie  tylko  BAT.

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 12:12

Pardon,  Panie  Gabrielu,...

...  ale  nie  dalam  rady  przeczytac  tych  WYPOCIN  @szczura  biurowego  !!!

 

W  ubieglym  tygodniu  byl  w  ,,Rozmowach  niedokonczonych,,  w  RM.  Tez  -  nawet  przez  mysl  -  nie  przemknelo  mi  zeby  sluchac  tego  wystylizowanego  KRETYNA.

A  co  do,  ewentualnej  wygranej  PiS,  to  mam  ZERO  ZLUDZEN.    

zaloguj się by móc komentować

pirks @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 12:16

"Założę się, że po napisaniu czegoś takiego pada on na wpół zemdlony na kanapę i myśli o swojej nie zwykłej wrażliwości oraz o tym, jak bardzo ludzie go nie rozumieją."

:-D

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 12:19

"Jeśli nie wierzycie, że to właśnie tak wygląda, popatrzcie co na twitterze umieszcza regularnie były prezes Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski."

 

Rozważania Świrskiego mają taki sam ciężar gatunkowy jak ten tekst sadzony przez Tokarczuk w jakiejś jej książce, chyba "Księgi Jakubowe" czy coś takiego.

O tym papierku, który namoczony śliną spływał w dół gardła.

zaloguj się by móc komentować


Perseidy @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 12:46

Nie ma trudniejszej do opisania rzeczy niż gołe fakty w ich rzeczywistym kontekście .

Oprawić w ramkę i na ścianę!!

Ta właśnie trudność sprawia, że ma pan tak niewielką konkurencję. Myślę, że trochę mniej trudne jak opisanie - jest odczytanie. 

 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 13:43

No to jak Świrski tak wydawał decyzje administracyjne, to nie dziwne, że nie dało się zabrać koncsji TVNowi,a łatwo będzie wzruszyć koncesję dla Republiki i wPolsce... no bo cóż, z decyzji gdy jest ona natchnieniem, opartym w duszy. Pragnieniem niezaspokojonym ufającym w przyszłość. 

A tam trzeba te paragrafy, artykuły i stan faktyczny opisywać, opisywać i pilnować, pilnować.

Zobaczymy czy taki sam bajer będzie miał przed Trybunałem Stanu.

zaloguj się by móc komentować

Paris @grudeq 14 lipca 2025 15:43
14 lipca 2025 14:00

To  by  bylo  PIEKNE,...

...  patrzec,  jak  KOPA  dostaje  Sakiewicz  z  ,,zaslORZonymi  pSZybOdUFkami,,  !!!

 

Ma  sie  rozumiec  z  OSZUSTAMI  i  ZLODZIEJAMI...  ,,naszymi,,.

zaloguj się by móc komentować

Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 14:17

...milionów sztuk jakiegoś śmiecia przekłada się na polityczny sukces, bo w tym śmieciu ktoś przemycił jakieś podprogowe treści o charakterze politycznym lub obyczajowym.

Mnie się wydaje, że te "miliony śmiecia" służą za "podstawę udokumentowania" wiedzy zawartej w WIKI - wszak taki "papier (dokument) nie kłamie"!

...nikt jeszcze nie napisał i nie wystawił szyderczej sztuki o pisarzach spotykających się w klinice odwykowej i analizujących swoje klęski. To byłby dopiero hit. No, ale takiej odwagi nie ma w Polsce chyba nikt.

A gdyby to działo się na Marsie jako "syfi", czyli chciałem napisać science fiction? Wtedy może by obleciało? :))

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Szczodrocha33 14 lipca 2025 14:19
14 lipca 2025 14:38

Świrski nigdy w życiu na niepisałby wyrazu "ślina"

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @zkr 14 lipca 2025 14:35
14 lipca 2025 14:38

Tak, to jest odwrócenie procesu edukacji. I tak to należy oceniać

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @grudeq 14 lipca 2025 15:43
14 lipca 2025 14:40

Myślę, że go tam nie postawią jednak. To takie gadanie tylko

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Andrzej-z-Gdanska 14 lipca 2025 16:17
14 lipca 2025 14:40

Tylko w przypadku jeśli bohaterowie wyglądaliby jak ośmiornice

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 19:15

" Przychodzą mi do głowy dwie odpowiedzi – oni muszą się wywodzić z określonego środowiska, kompletnie zdegenerowanego, które tę degenerację uznaje za walor towarzyski i rynkowy. Kolejna zaś jest taka, że ludzie ci wierzą w moc promocji, to znaczy ufają, że sprzedaż – za pomocą agresywnej kampanii – milionów sztuk jakiegoś śmiecia przekłada się na polityczny sukces, bo w tym śmieciu ktoś przemycił jakieś podprogowe treści o charakterze politycznym lub obyczajowym."

Rzeczywiście to jest charakterystyczne. Nie mogą wykreować kogoś kto by wzbudzał cień sympatii, to są twory które z automatu wzbudzają niechęć.
Jeśli chodzi o promocje to pewnie wychodzą z założenia, że ich główny target i tak tego śmiecia nakupi, ważne żeby w dużych ilościach bo to nie książka tu jest towarem.

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 19:28

Tak a'propos tej nazwy - 'góra literatury' to mi się to kojarzy z tymi nudnymi jak flaki z olejem "konkursami" szkolnymi(tymi akademiami ku czci akademii). One też się nazywały jakoś podobnie głupio i działały tak że wszyscy byliśmy zniechęceni do jakiejkolwiek literatury(najbardziej do literatury polskiej), aż do końca podstawówki albo gminazjum. 

To chyba też jest jedna z metod stosowanych przez "kreatorów rynku" od lat 90tych żeby najbardziej obrzydzić ludziom książkę tak żeby pozostali tylko "aspiranci" spijający przekazywane "mądrości".

 

 

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @gabriel-maciejewski
14 lipca 2025 20:22

Pan Świrski pewnie zaczytał się w różnych ideologiach i wypłynął na fale fantazji. Kto go teraz do pracy przyjmie?

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @Kuldahrus 14 lipca 2025 21:28
14 lipca 2025 20:31

To jest fabryka małp i psów, jak śpiewał Borysewicz

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 14 lipca 2025 21:15
14 lipca 2025 20:31

Nie mogą, bo chodzi o to, by tylko oni byli sympatyczni

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @gabriel-maciejewski 14 lipca 2025 22:31
15 lipca 2025 05:12

Plusem tego jest szybkie zużywanie się tych kreatur. Tak jak to opisałeś w tekście.

 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Kuldahrus 15 lipca 2025 07:12
15 lipca 2025 05:18

Problem jest szerszy. Pisanie zawodowe to nie tylko książki. Pisarzy profesjonalnych jest bez liku. Lecz metodyki są wspólne. I zjawiska opisywane też. Kreatury zawsze mogę mieć swoje 5 minut.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować