-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O punktach widzenia i punktach siedzenia

Krótki wstęp najpierw. Wczoraj w TVN pokazywali zajścia uliczne w Rumunii, o których polskie media nie informują z zasady. O wiele ważniejsze bowiem są newsy z krajowych seriali, o tym który aktor umarł i jakie miał ulubione powiedzonka. Co się dzieje w kraju tak istotnym dla regionu jak Rumunia nikt nie mówi, prawdopodobnie dlatego, że większość uważa mówienie o Rumunii za jakiś rodzaj dyshonoru. A tam się dzieje sporo i ja mogę się już tylko zastanawiać czy ma to związek z premierem Orbanem czy nie. Nie wszyscy jednak milczą. Oto rzecznik prasowy Komisji Europejskiej powiedział – nie będziemy komentować tego co dzieje się w Rumunii. Czy jakoś podobnie się ów rzecznik wyraził. O czym to świadczy? O tym, że w Rumunii nie ma żadnego, silnego lobby, które by wymusiło na komisjach i ich rzecznikach zajęcie się sprawami tego kraju. Nie ma tam KOD-u i przyległości, nie ma gazowni i temu podobnych organizacji. Są ludzie i gangi, a do tego jeszcze pewnie są tam gangi organizowane przez Węgrów, którym na rękę jest destabilizacja Rumunii, bo jakieś zmiany na tej mapie Europy trzeba wprowadzić. Kiedy w Polsce jakiś koleś rzuca się, w poczuciu całkowitej bezkarności, na policję, wtedy niszczona jest demokracja. Kiedy w Rumunii polewają ludzi woda na ulicach, a policja pałuje kogo popadnie zapada cisza. Być może przez to, że Bukareszt bardzo w tych dniach przypomina Paryż, tyle że nie nie biją Murzynów, Murzyni też nie biją, a po prostu i zwyczajnie biali tłuką się między sobą. Czym się więc ekscytować? Na temat Polski głos trzeba zabrać zawsze, albowiem tu jest silna grupa ludzi gotowych na wszelkie usługi i ona zwraca się notorycznie z takimi prośbami. Nie można więc milczeć. To jest różnica istotna jeśli idzie o punkty widzenia spraw politycznych. Nie wiem co musiałby się stać żeby ten rzecznik zabrał głos w sprawie Rumunii, pewnie trzeba by było kropnąć premiera, a i to nie ma pewności czy ktoś by się odezwał po czymś takim. Nie wiem jak tam „nasi”, bo telewizora nie oglądam, ale zakładam, że ich też Rumunia nie interesuje. Nie o Rumunii jednak będzie istotna część dzisiejszego tekstu, ale o książce „Chwała północy’, którą tu omawiamy od pewnego czasu. To jest bardzo źle zapowiedziana, ale bardzo ważna książka. Jest ona bowiem promowana poprzez osobę autora, byłego ambasadora w Kijowie, który ma tę zasługę, że zbadał archiwa watykańskie, do których pewnie nie każdy byłby dopuszczony. A nie dość, że zbadał, to jeszcze w najprostszy możliwy sposób swoje znaleziska przedstawił nam w tej ultraważnej książce. Nie silił się Henryk Litwin na jakieś pokrętne rozumowania, nie budował żadnych syntez i porównań i chwała mu za to, albowiem punkt widzenia z którego obserwuje on przeszłość i przyszłość jest mniej więcej taki sam, jak punkt widzenia tego rzecznika, co go wyżej opisałem. Nie jest to jednak istotne, bo ilość tropów, które przed nami odkrywa daje zatrudnienie, a w normalnych warunkach dałoby pewnie i chleb, dziesiątkom badaczy. Oto przykład – wczoraj omawialiśmy tu sobie postać Kantemira – Krwawego miecza, który osobiście kazał zamordować Stanisława Daniłowicza, wnuka Stanisława Żółkiewskiego. Okazuje się, że rodzina Daniłowiczów była jednym z filarów polityki papieskiej w Rzeczpospolitej, a zatem – sądzę, bo pewności nie mam – odrąbanie głowy Stanisławowi, mimo obiecanego okupu za tę że głowę, nie miało charakteru pijackiego wybryku, jak to napisał bodajże hetman Koniecpolski, ale miało wymiar polityczny i było zagraniem celowym, pozbawiającym stronnictwo papieskie w Polsce ważnego wsparcia. Stanisław Daniłowicz nie był bowiem jakimś rozedrganym frustratem, ale osobą zasłużoną na polach bitew. Miał poza tym na koncie wyrok za gwałtowne zabójstwo jednego ze swoich prywatnych wrogów. Wnosić więc należy, że regulował sprawy wokół siebie w sposób stanowczy i ostateczny. W godzinie próby nie miałby zapewne żadnych dylematów i nie hamletyzowałby przesadnie. Przezorny Kantemir kazał go więc zlikwidować. Skąd wiemy, że był przezorny? Bo nie zrobił tego własnymi rękami, ale zlecił jednemu z synów. W ciemno obstawiam, że najgłupszemu i znanemu z nieodpowiedzialnych wybryków.

Henryk Litwin omawia po kolei od roku 1598 do 1648 wszystkie instrukcje jakie Sekretariat Stanu w Rzymie dawał kolejnym nuncjuszom jadącym do Polski, omawia też szczegółowo osoby, które tę godność piastowały, a także kolejnych, zasiadających na tronie św. Piotra papieży. Analizuje także ich politykę, a zdradza się przy tym w kilku momentach z dziwną manierą. Ja ją tu uproszczę w sposób skrajny, wręcz sprymitywizuję. Otóż stara się Henryk Litwin wykazać, że Rzym nie przeznaczał na politykę polską należytych subwencji, które pomogłyby królowi, (akurat czytałem o Zygmuncie III), tę politykę realizować. To znaczy za mało pieniędzy papież dawał na wyprawę moskiewską, na wojnę z Turkiem i inne podobne ekscesy. Kilka linijek niżej jednak pisze nam autor, że jednak pieniądze szły i to niemałe, ale nie oficjalnymi kanałami, były wyduszane z Rzymu, poprzez działania zaufanych polskich kardynałów. Nie koniec na tym. Okazuje się, że Rzym nie pchał wcale Polaków do wojny z Turkiem, jak to można było wywnioskować z zacytowanego w liście, który otrzymałem fragmentu, ale przed tą wojną ostrzegał. O przygotowaniach Turków do akcji przeciwko Polsce donosili szpiedzy papiescy ze Stambułu. Nie tylko oni jednak – pisze nam wprost Henryk Litwin, że czynni w Rzeczpospolitej angielscy i holenderscy agenci wiedzieli jeszcze wcześniej niż te szpiony z Rzymu, że wojna będzie. Oni jednak Rzeczpospolitej nie ostrzegli. Jeśli ktoś coś wie, a nie mówi, to znaczy tyle tylko, że ma jakiś interes w tym, by okoliczności rozwinęły się według tego ukrywanego scenariusza. Okazuje się też i to jest wyrażone wprost, że człowiekiem papieża, na sztywno w polityką Rzymu związany, był Mikołaj Wolski, a skoro on, to pewnie także sławny alchemik Michał Sędziwój. Jak pamiętamy obaj ci panowie za pochodzące nie wiadomo skąd pieniądze, zorganizowali tuż przy śląskiej granicy, pod Częstochową, okręg przemysłowy, będący zapleczem Austrii i Niemiec w czasie zmagań ze Szwedami i Francuzami zwanych wojną trzydziestoletnią.

Kłopot z autorem jest taki, że – jak wielu tak zwanych wybitnych historyków czy też publicystów historią się parających – czuje on przymus, oddajmy mu sprawiedliwość – niewielki, ale jednak, by pokazać, że związki Polski z Rzymem nie wyszły nam na dobre. To i tak jest postęp jeśli wziąć pod uwagę, że większość pisanych w Polsce prac o polityce europejskiej XVI i XVII wieku pisana jest po prostu z perspektywy brytyjskiej, w najlepszym razie protestanckiej. Nikt tego nie nazywa wybrykiem, nikt się nie doszukuje przy tym śladów polskiej doktryny politycznej w źródłach, bo i po co? A priori przyjęte jest założenie, że Polska musiała upaść, bo nie poszła drogą Anglii czy Niderlandów. Z mojego punktu widzenia, a to przez komiks, który ostatnio wydaliśmy, a także przez nowy, który zaczniemy robić na jesieni, najciekawiej wygląda omówienie w tej książce pontyfikatu Urbana VIII i katastrofalny stan papiestwa w okresie kiedy monarchie katolickie – Francja i Hiszpania, walcząc ze sobą na śmierć i życie zanegowały i unieważniły ideę jedności świata chrześcijańskiego. Moment kluczowy nastąpił w chwili kiedy książęta Rzeszy, protestanccy książęta, przyłączyli się do Hiszpanów, a Francja prowadziła swoją stałą i niezmienną politykę sojuszu z Turcją.

Najciekawiej jednak moim zdaniem omówione są sprawy pruskie. Okazuje się, o czym nas nikt wcześniej nie raczył poinformować, że usunięcie Hohenzollernów z Prus i przyłączenie ich do Polski było jednym z priorytetowych zagadnień polityki Rzymu. Kwestia pruska obecna jest w każdej instrukcji wręczanej każdemu kolejnemu nuncjuszowi wyjeżdżającemu na północ, do Krakowa i Warszawy. Kiedy za pontyfikatu Pawła V już, już wydawało się, że elektor Jerzy Wilhelm zostanie zdjęty z urzędu, a na jego miejscu zasiądzie jeden z polskich królewiczów, papież Paweł nagle zmarł. Jego następca zaś odłożył sprawę pruską ad acta, to znaczy odłożył zamianę dynastii, bo sprawa Prus, nierozwiązywalna i chroniczna obecna była w polityce papieskiej zawsze.

Książka zawiera także mnóstwo tak zwanych ciekawostek, na przykład nuncjusz Onorato Visconti, którego autor nazywa wybitnym pechowcem, zabrał ze sobą do Włoch i umieścił w swoim pałacu w Rho, relikwie św. Stanisława. To są proszę Państwa istotne i ważne informacje, dzięki którym możemy sobie sami, bo autor pomaga nam tylko trochę zbudować zbliżony do rzeczywistego obraz polityki i jej metod prowadzonych w końcu stulecia XVI i pierwszej połowie XVII. Do spraw najważniejszych, czyli do Chmielnickiego jeszcze nie doszedłem, ale książki otrzymałem dopiero wczoraj. Nie mam też za bardzo czasu na czytanie, bo zsyłamy do drukarni kolejne tytuły i jest z tym trochę korowodów.

 

Książka Henryka Litwina pojawi się w naszym sklepie dziś w ciągu dnia, podobnie jak w www.prawygornyrog.pl pojawi się dziś nowa rozmowa z Krzysztofem Kaczmarskim. Tym razem o zabójstwie Jana Chudzika. Nagraliśmy ją przy grobie Chudzika, na cmentarzu w Brzozowie.



tagi: polska  historia  media  rzym  papież  punkt widzenia 

gabriel-maciejewski
14 sierpnia 2018 09:03
10     1915    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
14 sierpnia 2018 11:25

Synowie Kantemira zabili Stanisława Daniłowicza,herbu Sas (syna wojewody ruskiego/kijowskiego Jana Daniłowicza, który był dziadkiem Jana III Sobieskiego), w odwecie za śmierć jednego z synów Kantemira, zabitego w bitwie pod miejscowoscia Bursztyn w ziemi halickiej z oddziałem wojsk Jana Daniłowicza.

Stanisław Daniłowicz zginął bezdzietnie (żonaty z Maryną z Siemaszków) w wieku  25 lat (1611-1636).

Daniłowicze to rodzina o bardzo rozległych koneksjach, wywodząca swoje korzenie od króla Rusi Daniła Romanowicza, który z kolei był synem Romana Mścisłowicza , a ten z kolei synem Włodzimierza Monomacha . Monomachowicze zaś to odgałęzienieod  pierwszej dynastii na Rusi  - Rurykowiczów.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 14 sierpnia 2018 11:25
14 sierpnia 2018 11:33

Oj tam, oj tam, Węgrzy zabili Chmielnickiemu syna, a on nie mrugnął nawet i razem z nimi szedł na Lachiw

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski 14 sierpnia 2018 11:33
14 sierpnia 2018 13:25

Naiwność niektórych historyków poraża. Ja się nie uważam za przenikliwego czytelnika, ale jak czytam, że Jan III Waza po spotkaniu w Rewlu w 1589 zaczął się mścić na swojej radzie z powodu tęsknoty za swoim dziećmi a zwłaszcza swoim synem Zygmuntem III, to mam spięcie w synapsach, które nie pozwali mi zamknąć szczęki i powoduje wytrzeszcz oczu, eh!

zaloguj się by móc komentować

onyx @mniszysko 14 sierpnia 2018 13:25
14 sierpnia 2018 13:33

Albo naiwność albo cel i metoda zaszczepiona na uniwersytetach od starszych i mądrzejszych. Dla mas emocje na poziomie tureckich seriali. A później płacz że ludzi nie interesuje historia kiedy oni dostają codzienną dawkę wiadomości "z życia celebrytów".

zaloguj się by móc komentować

raven59 @Kuldahrus 14 sierpnia 2018 11:01
14 sierpnia 2018 14:49

Jeżeli mogę Cię prosić na przyszłość to pozwól, że to Gabriel będzie decydował o tym kiedy wrzuci informację lub link do nowego filmu, nawet jeżeli już wrzucił na PGR a nie wrzucił na SzkoleNawigatorów to znaczy, że czyni tak w okreslonym celu - Gabrielowi wiadomym.

I niech tak zostanie.

zaloguj się by móc komentować

betacool @mniszysko 14 sierpnia 2018 13:25
14 sierpnia 2018 15:12

Czytam sobie ostatnio o don Józefie Nasim, on nie miał dzieci, ale sporo innych rzeczy stracił.

Rozpętywał przeokrutne wojny i tyklo jeden polski historyk - Jędrzej Giertych napisał, że się mścił.

Wszyscy inni piszą, ze prowadził zręczna politykę i tez mam spięcie w synapsch...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mniszysko 14 sierpnia 2018 13:25
14 sierpnia 2018 15:49

Bo cały poważny przekaz idzie w sferze pop. Cała reszta tylko w celu zajęcia czymś rąk pryszczatych młodzieńców.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @betacool 14 sierpnia 2018 15:12
14 sierpnia 2018 16:11

Ja jeszcze rozumiem, że motywy osobiste mogą wzmacniać radykalność czy okrucieństwo pewnych decyzji, ale sprowadzać do tego poziomu króla, który przez całe swoje panowanie dążył do sojuszu Królestwa Szwecji z Rzeczypospolitą i kiedy wreszcie dochodzi do tej możliwości, to go tęsknota za synkiem zżera. On tam się rozprawiał ze swoją radą, ale z zupełnie innego powodu ... 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @raven59 14 sierpnia 2018 14:49
15 sierpnia 2018 11:55

Przepraszam, myślałem, że skoro jest już na PGR to można wrzucić link.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować