-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O przewagach rangersów

Najpierw opowiem o rozpoznawaniu ptaków w locie i w ogóle po sylwetce. Osobom nie znającym się na rzeczy, albo w ogóle nie interesującym się przyrodą wydaje się to umiejętnością czarodziejską, ale częściej po prostu niepotrzebną i dziwaczną. Bo niby po co komu rozpoznanie gatunku ptaka, który krąży sobie nad naszym podwórkiem w słońcu. Ja jednak upierałbym się, że to są rzeczy potrzebne i ważne, bo poszerzają percepcję i czynią nas wrażliwymi na sprawy pozornie nie znaczące i błahe, które w rzeczywistości wcale takie nie są. Ludzie przejęci tym, że nie potrafią odróżnić kruka od jastrzębia, sądzą zwykle, że umiejętność ta wymaga jakiejś masy uszczegółowień, które należy zapamiętać, a potem konfrontować z obiektem. Nic takiego nie ma miejsca, a wszelkie uszczegółowienia potrzebne są rzecz jasna na pewnym etapie, ale potem nie są już konieczne, bo co innego jest ważne. Kiedy uczymy się zapamiętywać coś wzrokowo wszystkie szczegóły rzucają się nam w oczy od razu, ptaki są kolorowe, łatwe do odróżnienia, jeśli nie liczyć oczywiście brodźców, biegusów i pokrewnych. Każdy widzi czym sójka różni się od kraski, a ta ostatnia od orzechówki. I nie potrzeba nic dodawać w tej kwestii. Co innego kiedy widzimy obiekt z daleka, jak siedzi na gałęzi albo leci. Wtedy potrzebna nam jest wiedza o tym co zwykle siedzi i czeka na ofiarę, a co poluje aktywnie. I to jest istotny moment w rozpoznawaniu gatunków, podobnie jak informacje o tym, jakie ptaki zamieszkują dany teren. Nie mam tu na myśli zasięgów występowania gatunków w skali Europy, ale po prostu siedliska. Musimy wiedzieć, że bocian trzyma się podmokłych łąk, a żuraw to ptak leśny, podobnie jak bocian czarny. To są przy rozpoznawaniu ptaków na odległość informacje najistotniejsze. Ważna jest także wiedza o tym co żyje w stadzie, a co lata samotnie. Dopiero kiedy poznamy te szczegóły, które są doprawdy łatwe do zapamiętania, możemy zabrać się za rozpoznawanie ptaków w locie. Jak to się wszystko ma do rangersów i ich skuteczności? Już tłumaczę. Chodzi o to, że okoliczności w jakich żyje i prosperuje obiekt naszych zainteresowań, są dla skuteczności stokroć ważniejsze niż on sam. I tak samo jest z rozpoznawaniem ptaków, jak z polowaniem na Indian Pokanet w lasach otaczających Plymouth, a także w walce z Francuzami w Akadii. Skąd się brała skuteczność rangersów zorganizowanych w latach siedemdziesiątych XVII wieku przez Bena Churcha z kolonii Plymouth? Nigdy byście nie zgadli, albowiem życie i walka formacji otoczone są fikcją. Legendą wściekłego ryzyka, narażania się na stres, nocnych marszów i nadludzkiej wytrzymałości żołnierzy, a także ich dowódcy. Zacznijmy od tego kim był w rzeczywistości Ben Church. Otóż był to chłopiec lekkomyślny i nadpobudliwy, ceniący sobie wygodne życie, a także mający poważne kłopoty z utrzymaniem dyscypliny na poziomie codziennym. On sobie średnio radził sam ze sobą. Kiedy wybuchła wojna z Pokanoketami, okazało się, że Ben, jako jeden z nielicznych potrafi skojarzyć proste spostrzeżenia dotyczące toczonych walk i ułożyć je w pewną sekwencję, ta zaś okazała się skuteczna na poziomie taktycznym. Ben zauważył przy tym, że okoliczności, które wykorzystuje dają mu nie tylko przewagę nad przeciwnikiem, ale także przewagę nad angielskimi żołnierzami z kolonii, a nie dość tego zapewniają mu jeszcze całkowite bezpieczeństwo i sławę. Kiedy ta konstatacja zaczęła w jego życiu dominować Benjamin Church osiadł na laurach, roztył się i gdy kierował walkami z Francuzami w Akadii, był już ledwie poruszającym się tłuściochem, którego dwaj słudzy prowadzić musieli pod ręce na stanowiska ogniowe, żeby w ogóle mógł zobaczyć jak wyglądają Francuzi.

Teraz pora na uszczegółowienie okoliczności, bo nie samego obiektu zainteresowania Bena. Jego nic nie obchodziło jak wyglądają, poruszają się i czym się różnią od Narragansetów, Nimpucków i Sakkonetów Indianie Pokanoket. To była sprawa drugorzędna, tak jak drugorzędną sprawą jest czym się różni dziób kruka, od dzioba jastrzębia kiedy oba gatunki obserwujemy w locie. Zajmowały go inne sprawy, z których na pierwsze miejsce wysuwa się taktyka. Zwykle mówi się, że rangersi podpatrzyli indiański sposób walki i go naśladowali. To jest tylko część prawdy. Oni tak rzeczywiście czynili, ale wobec szczupłości ich własnych sił nie na wiele by im się to zdało w czasie konfrontacji. Istotne jest to, że ponad połowę składu oddziałów rangersów stanowili Indianie i to oni głównie narażali życie walcząc ze swoimi pobratymcami. Ben Church jedynie firmował ten projekt swoim nazwiskiem i zbierał za tę aktywność pochwały, profity oraz wyrazy szacunku. Rangersi byli rozproszeni wśród Indian, a więc ryzyko, że któryś zginie było sprowadzone do minimum. Ben Church wiedział ponadto, że Indianie są mało skuteczni jeśli idzie o posługiwanie się bronią palną, a poza tym bardzo imponuje im odwaga. Oczywiście podejmował ryzyko i narażał się na kule, ale też wiedział, że strzały z muszkietów trzymanych w rękach czerwonoskórych dosięgają celu tylko czasem. Walka zaś w rozproszeniu, na bagnach, na polach kukurydzy i grochu wyklucza, po pierwszych minutach, broń miotającą. Liczy się to co człowiek ma w rękach. A Ben Church miał w ręku piracki pałasz, bo wcześniej był marynarzem i zdarzało mu się to i owo zagarnąć dla siebie jeśli na swej drodze napotkał pływającą jednostkę francuską, czy nawet pochodzącą z Rhode Island. Sukces rangersów nie polegał więc na maksymalizacji ryzyka, ale na jego minimalizacji, a także na skutecznej propagandzie szeptanej, która towarzyszyła im od pierwszych dni istnienia. Jeśli do tego dodamy wysoką specjalizację czyli pirackie pałasze w rękach, zamiast pik, rapierów i muszkietów, to mamy w zasadzie pełny obraz. No nie całkiem, dodajmy jeszcze do tego umiejętnie stymulowane przez Churcha konflikty z gubernatorem i sławę przyjaciela Indian. Nie było takiego jeńca, z którym Ben Church nie zamieniłby paru wyrazów, nie było takiego dziecka indiańskiego, na które nie spojrzałby łaskawym okiem w obecności jego zmaltretowanej i wygłodzonej matki. To wszystko sprawiało, że Ben Church miał opinię człowieka niezwykłego, przyjaznego Indianom i bardzo skutecznego. Nikt w końcu nie zadawał sobie trudu, by liczyć poległych w walkach z Pokanoketami Indian Sakkonet.

Ben Church wykonywał momentami robotę obrzydliwą, ale tę maskował właśnie swoim ludzkim rzekomo stosunkiem do tubylców. Kiedy na przykład w kolonii szykowała się egzekucja, jakiegoś jeńca, któremu Ben lekkomyślnie obiecał życie, on po prostu wyjeżdżał w ważnych sprawach gdzieś poza Plymouth, a kiedy wracał głowa tego faceta, któremu udzielił gwarancji tkwiła już na palisadzie fortu.

I teraz ważna sprawa. Tradycja rangersów jest wciąż żywa, żyje w harcerstwie, skautingu, żyje w różnych grupach nieformalnych i wśród tak zwanych pasjonatów ekscytujących się rozpalaniem ognia poprzez pocieranie dwóch patyków i wykonywaniem krzemiennych grotów do strzał. Ludzie patrzą na te poczynania ze zrozumieniem, bo wydaje im się, że tam kształtuje się charakter młodych ludzi, którzy potem będą brali na siebie więcej odpowiedzialności i będą bardziej wytrzymali. To nieprawda. Nie po to bowiem stworzono formację rangersów, żeby kształtować charaktery, ale po to, by skutecznie eksterminować Indian i mieć na to wiarygodne usprawiedliwienie. Ich aktywność zaś nie była obłożona ryzykiem większym niż to, które podejmowali maszerujący przez gęsty last grenadierzy jego królewskiej mości. Twierdzę nawet, że było to ryzyko dużo mniejsze. Skoro mamy taką konstatację, to skonfrontujmy ją ze współczesnym szkoleniem rangersów, z tymi obozami przetrwania i nabywania różnych niezwykłych umiejętności, ze szkoleniem służb po prostu. Po co to jest? Moim zdaniem po to, by wyselekcjonować ludzi podobnych do Bena Churcha. Czyli istotny sprytne, nieodpowiedzialne i potrafiące w razie zagrożenia zasłonić się innymi, minimalizując ryzyko misji. Uszczegóławiając rzecz do końca, współczesna zabawa w rangersów ma na celu wyselekcjonowanie młodych socjopatów, którzy będą z premedytacją szukać i werbować Indian, godzących się narażać dla nich życie. Dla nich? Oczywiście, że nie dla nich, dla tych, którzy ich rozpoznali, wyszkolili i zwerbowali.

 

Żeby to zrozumieć, należy na chwilę odwrócić wzrok od tej pasjonującej czynności jaką jest łupanie krzemieni i wykonywanie z nich grotów do strzał i zwrócić uwagę na okoliczności tym zajęciom towarzyszące, a szczególnie na to jakie samochody i z jakimi numerami zaparkowane są na najbliższym parkingu, albo przez znajdującym się niedaleko obozu naszych skautów hotelem.

 

Na dziś to tyle. Tekst niniejszy można czytać na dwa sposoby: dosłownie i metaforycznie. Każdy wybierze sobie ten, który mu bardziej odpowiada.

 

Jeszcze ogłoszenie. Jeśli wpłaty na LUL będą wpływać w takim tempie impreza zostanie odwołana po 5 listopada, bo nie będzie jej z czego sfinansować. Wszystkie szczegóły dostępne są w zakładce Latający Uniwersytet Leszczynowy, wpłat można dokonywać także przez pay pal na konto klinikajezyka@gmail.com



tagi: indianie  rangersi  werbunek  socjopaci 

gabriel-maciejewski
9 października 2018 10:41
82     3571    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
9 października 2018 10:51

Rozpoznanie w wymiarze  fizycznym i rozeznanie w duchowym... Bez  tych umiejętności po prostu się przegrywa i idzie w niewolę albo na śmierć. 

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @reslav 9 października 2018 11:12
9 października 2018 11:14

Naprawdę? Żuraw nie żyje na śródleśmch polanach? Jak Pan go widział na polu, to nie znaczy wcale, że on zjada wysypujące się z kłosów ziarna

zaloguj się by móc komentować


Draniu @reslav 9 października 2018 11:12
9 października 2018 11:28

Reslav, ty juz jestes rozpoznany..Nie wysilaj się , w tych swoich nedznych prowokacjach. Blado, blado wypadasz.. Pewno zaraz kolejny raz przywalisz,jak to sie zgrabnie mowi ,jak chory w kubeł..

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
9 października 2018 11:37

>>> Istotne jest to, że ponad połowę składu oddziałów rangersów stanowili Indianie i to oni głównie narażali życie walcząc ze swoimi pobratymcami... Nie było takiego jeńca, z którym Ben Church nie zamieniłby paru wyrazów, nie było takiego dziecka indiańskiego, na które nie spojrzałby łaskawym okiem w obecności jego zmaltretowanej i wygłodzonej matki. To wszystko sprawiało, że Ben Church miał opinię człowieka niezwykłego, przyjaznego Indianom i bardzo skutecznego. Nikt w końcu nie zadawał sobie trudu, by liczyć poległych w walkach z Pokanoketami Indian Sakkonet. <<<

A tutaj taki śliczny obrazek z werbunku wśród Indian Sakkonet do walki z pobratymcami:

https://www.pch24.pl/listy-vigano/?ka=002296

Przy okazji za stawienie w punkcie werbunkowym się trzeba zapłacić.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
9 października 2018 11:42

Metaforycznie wolę.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @mniszysko 9 października 2018 11:37
9 października 2018 11:54

Właśnie udzieliłem chłopakom wywiadu, ale nie wiem czy się zdecyduję na publikację, bo z 15 tysięcy znaków skrócili go do 6 tysięcy

zaloguj się by móc komentować



Grzeralts @gabriel-maciejewski 9 października 2018 11:54
9 października 2018 12:04

Dosłownie jest dosadnie. 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
9 października 2018 12:07

Wybieram lisowczyków;-)

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @mniszysko 9 października 2018 11:37
9 października 2018 12:10

Piękna demaskacja. Od dłuższego czasu się zastanawiam "czyje samochody parkują pod hotelem" w okolicach PCh24.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski
9 października 2018 12:44

Współczesnym szkoleniem rangersów, z tymi obozami przetrwania i nabywania różnych niezwykłych umiejętności, ze szkoleniem służb po prostu. Po co to jest? Moim zdaniem po to, by wyselekcjonować ludzi podobnych do Bena Churcha. Czyli istotny sprytne, nieodpowiedzialne i potrafiące w razie zagrożenia zasłonić się innymi, minimalizując ryzyko misji. Uszczegóławiając rzecz do końca, współczesna zabawa w rangersów ma na celu wyselekcjonowanie młodych socjopatów, którzy będą z premedytacją szukać i werbować Indian, godzących się narażać dla nich życie. Dla nich? Oczywiście, że nie dla nich, dla tych, którzy ich rozpoznali, wyszkolili i zwerbowali.

Różnych mamy tych rangersów, ostatnio jeden z nich nawet w randze sierżanta był. Ale ich werbunek jakościowo jest coraz gorszy, a i wyjazdowe szkolenia dla indiańskich wojowników trwają coraz krócej, więc szanse na wyłonienie lokalnego Bena Churcha od czasów wodza Ziuka są nikłe. Ziuk to chociaż pałasz miał, a teraz niektórzy z nich ( jak np. ten czerwonoskory ) jedyne umiejętności jakie posiadają to chwalenie się znajomością z organizatorem szkolenia i niemożności zamknięcia się na chwilę, co raczej maksymalizuje ryzyko i osłabia masowy werbunek.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
9 października 2018 12:46

Testy we wszysykich służbach tzw. specjalnych , maja na celu wyselekcjonowanie socjopatów.. A tak na marginesie podobno średnia ilorazu inteligencji przestępców ,przewyższa średnią prawników. Niestety nas nie informuję się ,ile zabójstw nie jest wykrywalnych przez policję. 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @jolanta-gancarz 9 października 2018 12:07
9 października 2018 13:12

Oni nie mieli jednak tak wymownego motta: 

Rangers Lead The Way!

zaloguj się by móc komentować

MZ @jolanta-gancarz 9 października 2018 12:10
9 października 2018 13:15

Chyba coraz bardziej się odkrywają,ciekawy jestem co napiszą o "Klerze"?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski
9 października 2018 13:26

Skojarzyło mi się jak to Hernán Cortés de Monroy Pizarro Altamirano, późniejszy markiz Doliny Oaxaca w Meksyku, został zdobywcą Meksyku pokonując imperium azteckie i burząc jego stolicę (Tenochtitlan).

 Liczebność konkwistadorów z Europy  wynosiła średnio jeden  procent sił antyazteckich, w porywach dochodząc do dwóch procent (w począkowej fazie podboju). Czyli gros sił dowodzonych przez Cortésa stanowiły formacje indiańskie, rekrutowane z członków plemion podbitych, zwasalizowanych i ciemiężonych przez Azteków. Ludy te  skwapliwie skorzystały z okazji, aby zemścić się za doznane  krzywdy.

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
9 października 2018 13:29

"Uszczegóławiając rzecz do końca, współczesna zabawa w rangersów ma na celu wyselekcjonowanie młodych socjopatów, którzy będą z premedytacją szukać i werbować Indian, godzących się narażać dla nich życie."

A tak wygląda pierwsza lekcja dla przyszłych kaprali:

https://youtu.be/FMRebmsPm0k

Jeśli widzimy dziwne zachowania i to że nagle ktoś znany dostaje publicznie baty to może znak, że właśnie odbywa się szkolenie jakiejś grupy rangersów.

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @mniszysko 9 października 2018 11:37
9 października 2018 13:32

Witam  ja także w ten sposób o tym myślę - o tym projekcie. Pracuję w handlu i te metody sprzedażowe bardzo mnie rażą i odstręczają. Tam wszystko jest na wysokich emocjach podawane. 

zaloguj się by móc komentować

karonista @MZ 9 października 2018 13:15
9 października 2018 13:46

może i coś napiszą ale już sie wypowiedzieli

https://www.youtube.com/watch?v=KS06xJZY3cc

chyba nie polecają

zaloguj się by móc komentować

Draniu @onyx 9 października 2018 13:29
9 października 2018 14:15

W jakimś stopniu jednostki tzw. obrony terytorialnej służą takiej selkcji..

zaloguj się by móc komentować

rac @gabriel-maciejewski
9 października 2018 14:41

Scouting is nothing less than applied Christianity, m.in. te słowa Baden-Powella, twórcy nowoczesnego skautingu/harcerstwa, bohatera wojny burskiej skłoniły mnie do umieszczenia go w książce Stalagmita na ilustracji w otoczeniu ofiar tej wojny.

Najsłynniejsza chyba książka o "skautingu": Scouting on two continents została napisana przez innego bohatera wielu wojen, amerykańskiego rangera, faceta od mokrej roboty, Fredericka Russella Burnhama, który zaszczepił "leśne" praktyki (osadzone na podbudowie ideowej E. T. Setona, R. W. Emersona czy H. D. Thoreau) na grunt brytyjski. Okładkę książki zdobi sam F. R. Burnham prężący się dumnie na konnym portrecie autorstwa Baden-Powella, człowieka wielu talentów.  Na skrzydełku obwoluty czytamy:

"Cała Anglia wyrażała wdzięczność temu skromnemu Amerykaninowi. Swoje doświadczenie zwiadowcy zdobył walcząc z Apaczami w Arizonie. Po poszukiwaniu (hunting) złota na północnym zachodzie i Klondike wyjechał w dzikie terytoria Afryki, by zabić (slay) M'Limo, zdradzieckiego szamana Matabele. W czasie wojny burskiej dokonał wielu ekscytujących wyczynów jako szef zwiadowców. Został uhonorowany przyjaźnią lorda Robertsa, Theodore'a Roosevelta, Cecila Rhodesa i Dr. Jamesona
Otrzymał najwyższe odznaczenia Imperium Brytyjskiego. W tej książce szczegółowo opisuje fascynującą historię jego ekscytującej i urozmaiconej kariery."

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @mniszysko 9 października 2018 13:12
9 października 2018 15:21

Nie mają, ale chcieliby. Tylko ta prawicowa "niemożność" bałwanów... Ale narrację próbują narzucać, nawet w interpretacji wydarzeń historycznych jako kary Bożej: https://www.m.pch24.pl/krew-bedzie-plynela-rynsztokami,24585,i.html

Niech się Niemcy czy Angole z Francuzami czują usprawiedliwieni.

zaloguj się by móc komentować

beczka @mniszysko 9 października 2018 11:37
9 października 2018 15:35

Się nie zdziwię jeśli okaże się, że ten biskup to fikcja i nie istnieje.

zaloguj się by móc komentować

chlor @rac 9 października 2018 14:41
9 października 2018 16:50

Mój ojciec opowiadał, że polskie przedwojenne harcerstwo miało raczej charakter pomocowo-charytatywny. Tylko czasem urozmaicony wycieczkami do lasu z plecakiem załadowanym chlebem i słoniną. Nie paramilitarny.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @chlor 9 października 2018 16:50
9 października 2018 17:18

Myślę, iż to zależało od samych prowadzących - jaki był charakter harcerstwa w czasie pokoju. Niemniej jest faktem zmiana statusu harcerstwa po 1939:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tajny_Hufiec_Harcerzy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szare_Szeregi

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @Draniu 9 października 2018 14:15
9 października 2018 17:18

Raczej nie służą. Jeśli już to w bardzo niewielkim stopniu. Ta selekcja odbywa się na bardzo wczesnym etapie "kariery" wojskowej - chodzi o to, że oprócz charakterystycznego profilu psychologicznego, taki rangers - specjals musi być ponad przeciętnie sprawny. Znam osobiście wielu naszych "rengersów" - jeden z nich - mój kolega z roku na szkole oficerskiej zdołał przebrnąć przez wszystkie testy i dostał się do Gromu - cóż mogę o nim powiedzieć? Chyba tylko to, że delikatnie mówiąc miał bardzo niestabilną osobowość, może psychopata to za dużo ale socjopata to chyba właściwa definicja i on mimo rygorystycznych badań psychiatrycznych i psychologicznych, badań środowiskowych tam się dostał. Kilkanaście lat później starał się dostać do Gromu mój młody podwładny - zdał wszystkie testy sprawnościowe ale nie przeszedł psychotestów choć i w mojej i wielu innych opinii był człowiekiem bardzo poukładanym - no ale widać nie miał w sobie ani kropli "indiańskiej krwi".

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski
9 października 2018 17:44

Na rynku jest pelno dostepnych ofert, ktore sprzedaja "know-how" i zero ofert, ktore chocby w czesci zawieraly "know-why?". Techniki, taktyki, mozna nauczyc sie zawsze i wszedzie. Z zasadniczymi sprawami jest zupelnie odwrotnie.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @gabriel-maciejewski
9 października 2018 17:53

Mnie, jak zwykle, przychodzą do głowy skojarzenia. 

Tym razem są to Polacy w armiach 3 zaborców i w czasie kiedy ci wojowali ze sobą. Może w mniejszym stopniu, ale jednak, francuska Legia Cudzoziemska.

Czyli nihil novi itd.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @aszymanik 9 października 2018 17:18
9 października 2018 17:54

Poukładani się nie nadają. Ani do managementu, ani do specjalsów.

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @Grzeralts 9 października 2018 17:54
9 października 2018 18:07

Może się nadają - do instruowania i motywowania "indian". Ktoś tam u nich musi tych wszystkich socjopatów w jakich takich (przewidzianych regulaminami) ryzach trzymać. Choć taką specyfiką (nie tylko naszych) specjalsów jest zwykle bardzo ale to bardzo swobodne podejście do wszelkich rygorów, regulaminów i przepisów obowiązujących powszechnie całą resztę.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @aszymanik 9 października 2018 18:07
9 października 2018 18:18

Do trzymania socjopatów w ryzach najlepiej nadaje się psychopata. Normalni są potrzebni, żeby mimo wszystko jakoś działały podstawowe rzeczy (typu prowiant, serwis, itp.) I nimi  musi zarządzać ktoś normalny, bo pouciekają.

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @gabriel-maciejewski
9 października 2018 18:25

Połowa aktywności Gospodarza to badanie metod i żywotów "rangersów" i odsłanianie ich.

Mimo to, większość z nas nie zauważy go nawet gdy się o niego potknie. Z powodów opisanych w notce. Po prostu oni są wśród nas od urodzenia, z rzadka wyjeżdżając "służbowo".

Legenda miejska mówi o analizie przydatności do mossadu, gdzie bierze się kilkadziesiat osób, pokazuje im 10 zdjęć i mają wskazać 5 agentów wśród nich na podstawie tylko wyglądu. Potencjalny pracownik nie może być wskazany ani razu.

Ujmując rzecz bardziej metaforycznie i cywilnie:

na wyjazdach z erasmusa

sprawdzą co masz  z Balcerusa

po szkoleniu u fulbrajta

prowadź poland ferst tu fajta

 

(proszę  o wybaczenie literatów )

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @Grzeralts 9 października 2018 18:18
9 października 2018 18:41

No o tym mówię właśnie, bo Wojska Specjalne są u nas i chyba u innych też oddzielnym rodzajem sił zbrojnych i każdy nawet kucharz musi przejść selekcję identyczną jak w przypadku "operatora" żeby się tam dostać. Czyli dla tych, którzy dbają o zaopatrzenie, piszą rozkazy, płacą pensje, naprawiają samochody czy organizują łączność stosusuje się jak mniemam inne kryteria przynajmniej w tym psycho zakresie. Jeśli zaś chodzi o trzymanie w ryzach - to jak wspomniałem oni te ryzy mają mocno poluzowane. W Afganie na pierwszy rzut oka można było naszego rangersa rozpoznać - nieogolny, z nieprzepisowym mundurze i całym sobą prezentujący coś co można nazwać poczuciem wyższości nad plebsem zabarwione trudną ukrywaną pogardą i olewactwem wszystkiego i wszystkich. Zresztą nic z tym zrobić się nie dało, bo oni nawet nam czyli dowództwu polskiemu podlegali wyłącznie w zakresie administracyjnym i logistycznym - tak jak idianie Bena - pewno karmili i ubierali się sami (po cóż Benowi było za to płacić) ale żaden wódz niczego powiedzieć im nie mógł.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
9 października 2018 18:56

" Żeby to zrozumieć, należy na chwilę odwrócić wzrok od tej pasjonującej czynności jaką jest łupanie krzemieni i wykonywanie z nich grotów do strzał i zwrócić uwagę na okoliczności tym zajęciom towarzyszące, a szczególnie na to jakie samochody i z jakimi numerami zaparkowane są na najbliższym parkingu, albo przez znajdującym się niedaleko obozu naszych skautów hotelem."

Dokładnie!

zaloguj się by móc komentować

WP @gabriel-maciejewski
9 października 2018 19:07

No o tym mówię właśnie, bo Wojska Specjalne są u nas i chyba u innych też oddzielnym rodzajem sił zbrojnych i każdy nawet kucharz musi przejść selekcję identyczną jak w przypadku "operatora" żeby się tam dostać.

Kandydaci do zespołów bojowych przechodzą tzw. selekcję a do logistyki tzw. kwalifikację. Poziom trudności jest różny.

Ta selekcja odbywa się na bardzo wczesnym etapie "kariery" wojskowej - chodzi o to, że oprócz charakterystycznego profilu psychologicznego, taki rangers - specjals musi być ponad przeciętnie sprawny. Znam osobiście wielu naszych "rengersów" - jeden z nich - mój kolega z roku na szkole oficerskiej zdołał przebrnąć przez wszystkie testy i dostał się do Gromu - cóż mogę o nim powiedzieć? Chyba tylko to, że delikatnie mówiąc miał bardzo niestabilną osobowość, może psychopata to za dużo ale socjopata to chyba właściwa definicja i on mimo rygorystycznych badań psychiatrycznych i psychologicznych, badań środowiskowych tam się dostał.

Do zespołów bojowych w wojskach specjalnych na całym świecie preferowani są żołnierze w wieku 30+ z uregulowaną sytuacją rodzinną i kilkuletnią wysługą w innych rodzajach sił zbrojnych lub służbach. Tak więc nie chodzi o wybór socjopatów, a raczej osób stabilnych psychicznie, z pewnym już doświadczeniem życiowym. Co do wymogu ponadprzeciętnejsprawności - zgoda. Natomiast zadaniem selekcji nie jest sprawdzenie tylko sprawności fizycznej, ale przede wszystkim odporności psychicznej i motywacji kandydata. Obciążenie fizyczne jest tego rodzaju, że nie da się po prostu do tego przygotować tak żeby był to spacerek. Na pewno jest to też swego rodzaju rytuał inicjacyjny.

Choć taką specyfiką (nie tylko naszych) specjalsów jest zwykle bardzo ale to bardzo swobodne podejście do wszelkich rygorów, regulaminów i przepisów obowiązujących powszechnie całą resztę.

To część esprit de corps specjalsów. W zamian za wysoki poziom samodyscypliny rezygnują z różnych regulaminowych idiotyzmów.

Jeśli zaś chodzi o trzymanie w ryzach - to jak wspomniałem oni te ryzy mają mocno poluzowane. W Afganie na pierwszy rzut oka można było naszego rangersa rozpoznać - nieogolny, z nieprzepisowym mundurze i całym sobą prezentujący coś co można nazwać poczuciem wyższości nad plebsem zabarwione trudną ukrywaną pogardą i olewactwem wszystkiego i wszystkich. Zresztą nic z tym zrobić się nie dało, bo oni nawet nam czyli dowództwu polskiemu podlegali wyłącznie w zakresie administracyjnym i logistycznym - tak jak idianie Bena - pewno karmili i ubierali się sami (po cóż Benowi było za to płacić) ale żaden wódz niczego powiedzieć im nie mógł.

To poczucie wyższości wynika ze świadomości przynależności do elitarnej jednostki, przejściu selekcji, wyższości wyszkolenia etc. To że żołnierz jest ogolony i nosi przepisowo mundur wcale nie oznacza, że jest lepiej przygotowany do wykonywania zadań.

 

zaloguj się by móc komentować

WP @WP 9 października 2018 19:07
9 października 2018 19:08

Przepraszam to miało być do Aszymanik. Nie mogę rozgryźć tego systemu odpowiedzi :/

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @mniszysko 9 października 2018 11:37
9 października 2018 19:08

Zamawiałem u nich zawsze kalendarz, zastanawiałem się czy nie zaprzestać jak zaczęli różne "dziwactwa" odstawiać, i z tego co widzę chyba już czas żeby przestać zamawiać.

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 9 października 2018 11:54
9 października 2018 19:10

Dlaczego  ???

Czy wiedzial Pan wczesniej, ze tak postapia  ???  Kipie z oburzenia  !!!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
9 października 2018 19:21

"Uszczegóławiając rzecz do końca, współczesna zabawa w rangersów ma na celu wyselekcjonowanie młodych socjopatów, którzy będą z premedytacją szukać i werbować Indian, godzących się narażać dla nich życie."

Dokładnie. To widać jak na dłoni.

zaloguj się by móc komentować

edzio @gabriel-maciejewski
9 października 2018 19:39

Dziekuje Gospodarzowi za dzisiejszy tekst jak i za poprzednie. Skomentuje tez tak przyrodniczo. Jesli przez wiele lat lowi sie muchy i je oznacza to po pewnym czasie oznacza sie je juz w locie, czego nowym czytelnikom SN zycze. Komentarz niniejszy tez mozna rozumiec doslownie i metaforycznie. Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
9 października 2018 20:22

Ben Kościół, przecież nie ma przypadków, tak mówią, co za nazwisko ale w tym nowym świecie szczęśliwości wszelkiej, które Korona Brytyjska zbudowała w Ameryce Północnej to może typowe, bo w Folkestone jest firma Church & Dwight, amerykańska i od dawna mi kluje w oczy ta nazwa, czyli nazwisko współwłaściciela

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @WP 9 października 2018 19:07
9 października 2018 20:24

Ad1 Kwalifikacje obejmują wedle mojej wiedzy taki sam zestaw egzminów jak i w przypadku selekcji - oczywiście w zakresie sprawnościowym.

Ad2. Może i oficjalnie tak tam to opisują ale przykład mojego kolegi ze szkoły -  21-letniego kawalera i tego mojego późniejszego podwładnego 28-latka z żoną i dwójką dzieci świadczy bynajmniej o czymś innym. Tym bardziej, że jak mówiłem znam ich wielu i nie ma tam tam jakiejś reprezentatywnej grupy statecznych ojców rodzin...

Ad3 Ja tam sam nie jest fanem "regulaminowych idiotyzmów" ale każde branżowe "espiryty" winne być wpisany w jakiś ogólny espiryt, a tego w przypadku specjalsów nie widać. Czerwonoskórzy biją się w zupełnie innej lidze.

Ad4. Daleki jestem od przypisywania sobie z tytułu przynależności do tego czy innego rodzaju sił zbrojnych wyższości nad innymi kolegami z branży, a to właśnie jest ten Twój espirt de corps specjalsów - bardzo kiepska maniera gości, którzy oprócz czysto fizycznych (zresztą cennych) walorów niczym innym nie dysponują. Wiem co mówię - pracawałem z nimi i każdym razem kotakt z tymi cymbałami kosztował mnie wiele zdrowia. Może "cymbały" to za dużo powiedziane ale w pewnych aspektach, które jak żywo pamiętam adekwatne.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @aszymanik 9 października 2018 18:41
9 października 2018 20:31

Dzięki za rozjaśnienie.

zaloguj się by móc komentować

WP @aszymanik 9 października 2018 20:24
9 października 2018 20:55

ad. 1

Nie mylmy egzaminu z WF z selekcją/kwalifikacją

ad. 2

Generalizowanie na podstawie dwóch przypadków raczej niekoniecznie prowadzi do trafnych wniosków... Zwłascza, że jak rozumiem ten 21-letni kawaler został przyjęty do tzw. starego GROMu, a casus 28-latka dotyczy raczej czasów mniej odległych. Zasady rekrutacji ewoluowały i ewoluują - inne były przy tworzeniu jednostki, a inne są teraz. Tak więc chyba średnio się to nadeje do generalizowania.

ad. 3

każde branżowe "espiryty" winne być wpisany w jakiś ogólny espiryt, a tego w przypadku specjalsów nie widać. -> ale czego w ich przypadku nie widać?

Czerwonoskórzy biją się w zupełnie innej lidze.  -> tutaj znowu zgody, WS to inna liga w porównaniu do reszty SZ RP

ad. 4

Żołnierze WS specjalnych faktycznie mają zwyczaj doprowadzania do białej gorączki oficerów innych rodzajów SZ RP okazując im jawne lekceważenie. Natomiast moim zdaniem wynika to z tego, że WP jest organizacją kastową - korpusy szeregowych, podpoficerów i oficerów są nieprzenikalne. Jeżeli zacząłeś służbę jako szeregowy nie masz praktycznie szans na awans poza swój korpus, a ponadto oficerowie w sposób jawny gardzą podoficerami i szeregowymi, a podoficerowie często szeregowymi. W WS wygląda to inaczej - niechętnie rekrutuje się oficerów stawiając na awans od szeregowego, przez podoficera do oficera. A trzeba dodatkowo brać pod uwagę, że żołnierz WS wcześniej był zwykłym szeregowym i tych wszystkich rzeczy doświadczył.  W WS - a w każdym razie w zespołach bojowych - wspomniana kastowość nie występuje. W tym upatrywałbym tego poczucia odrębności (czy jak wolisz wyższości) od innych rodzajów SZ RP. Dodatkowo wzmacnia to poczucie wyższości wyszkolenia, bynajmniej nie tylko sprawności fizycznej, ale strzeleckiego i specjalistycznego.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @WP 9 października 2018 20:55
9 października 2018 21:15

Nie uwierzę, że stabilny emocjonalnie, przykładny ojciec rodziny nadaje się do specjalsów. Na kierowcę rajdowego zresztą też się nie nadaje. 

zaloguj się by móc komentować

WP @Grzeralts 9 października 2018 21:15
9 października 2018 21:29

Wyszkolenie członka zespołu bojowego to koszt kilku milionów złotych (kurs bazowy). Przez kolejne lata służby na zmianę szkoli się dalej, co tanie nie jest, i bierze udział w działaniach (przez co nabywa doświadczenia). Dlatego wraz z wysługą wartość takiego żołnierza rośnie. Uzasadnienie jest takie, że rodzina i dojrzałość emocjonalna ma niejako zagwarantować, że nie przyjdzie mu do głowy nic głupiego typu zmiana flagi, podjęcie działalności przestępczej lub podejmowanie niepotrzebnego ryzyka. Pomyłki oczywiście się zdarzają, jak np. ten operator który zabił się zabawiając się w latanie w wingsuitach. Ale proces szkolenia jest zbyt długi i kosztowny żeby prefrowano gości którzy zabiją się na motorze lub pójdą szukać mocniejszych wrażeń gdzie indziej.

zaloguj się by móc komentować

valser @Grzeralts 9 października 2018 21:15
9 października 2018 21:44

Od lat jest tak, ze nie biora jedynakow na pilotow mysliwcow i pewne do sil specjalnych to jest tez kwantfikator odrzutu w czasie selekcji. Rodzine to zwykle zakladaja pozniej jak juz sa na sluzbie.

Rangersi to od Polski bardziej odlegla sprawa niz scouting. Dlatego warto sie przyjrzec temu typkowi -

https://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Baden-Powell

oraz jego entuzjastom, ktorzy streczyli scouting na polskich ziemiach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Ma%C5%82kowski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Olga_Drahonowska-Ma%C5%82kowska

Zwlaszcza losy Olgi Malkowskiej sa ciekawe. Te po drugiej wojnie swiatowej.

I plecie sie to tak... stowarzyszenie Eleusis, Kolo Sprawy Bozej, Towianski...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @WP 9 października 2018 21:29
9 października 2018 21:49

Niemniej jednak rodziny nie mają z nimi lekko.

zaloguj się by móc komentować

kalixt @gabriel-maciejewski
9 października 2018 22:21

''Scout'' to po angieslku zdaje sie cos w rodzaju ''zwiad''. Wyszkolenie zolnierza kosztuje, a jego umiejetnosci najbardziej przydaja sie w boju, szkoda by bylo, gdyby zginal podczas zwiadu. Lepiej wyslac na zwiad jakies dzieci.

zaloguj się by móc komentować


Krystian @WP 9 października 2018 21:29
10 października 2018 07:22

A co maja mówić ? Że to banda wariatów która zabija na zlecenie ? To co pisze Gospodarz o misji Łysiaka w latach 70'-90' i ówuczesnej rekrutacji do służb tajnych, trzeba teraz sobie przełożyć na aktualną rekrutację do wojsk specjalnych i metodytki tychże. Pan podaje cytaty z pięknych artykułów mówiących o rekrutacji do specjalsów, ale podskórnie czuję po latach (ocierając się o te środowiska, kiedy byłem jeszcze głupi by myśleć o służbie w takich) że prawda jest bliżej tego co napisał wyżej Corrylus.

Jak Kisiel skończył swoją przygodę w Gromie, to opowiadał historie że szli do Afganu i Iraku nieść demokrację...

Zresztą proszę, JAKI ojciec rodziny, juz 2-n dzieci, będzie dobrowolnie ryzykował śmierć na ZAGRANICZNEJ misji i nie będzie to uzależnienie od adrenaliny, extremum, etc, etc. Jaka matka i żona się na to zgodzi bez słowa, choć i co ma powiedzieć? Są pewne graniczne przypadki, ale zaznaczam - graniczne, wyznaczające obszar przypadków wewnątrz( a najlepszy przykład histori słyszanej kiedyś o 70% stopniu rozwodów w batalionie zwiadowczym, zwanym przez członków tego batalionem rozwodników)

Zresztą, co to jest za wyrażenie "dojrzałość emocjonalna" w kontekście bycia specjalem ? Wykonywanie pewnych specyficznych rozkazów bez mrugnięcia okiem ?

Ściąga pan dyskusję na peryferia i punktowanie. Może mamy i WS wysokiej klasy (korzystające jeszcze kiedyś z ruskich satelitów łączności na misjach), ale proszę pamietać że nasze wojsko jest ekspedycyjne, jesteśmy/byliśmy importerem kosztów wojennych ze Stanów Zjednoczonych.

zaloguj się by móc komentować

aszymanik @WP 9 października 2018 20:55
10 października 2018 07:27

Ad 1 Nie mylę - mówiłem o tym samym - wymagania sprawnościowe są identyczne inne są na poziomie mentalnym dla operatora i dla gryzipiórka.

Ad2. Wcale nie genaralizuje na podstawie dwóch przypadków - mówiłem, że znam ich wielu, a wśród nich niewielu jest takich, których z ręką na sercu nazwać mógłbym "stabilnymi emocjonalnie".

Ad3. W ich przekonaniu pewnie tak jest ale zgodnie z prawdą to tylko jeden z pięciu rodzajów sił zbrojnych, który ma swoje przeznaczenie na polu walki podobnie jak inne - sami wojny nie wygrają. To ta sama liga.

Ad4. Wojsko jest instytucją hierarchiczną, a funkcją tej hierarchi nie jedyną ale chyba najważniejszą jest stworzenie dystansu mającego w założeniu dać komfort dowodzenia - oczywiście może to wśród ludzi głupich i nieprzytomnych stwarzać jakieś tam skłonności do tworzenia kast ale to bynajmniej nie jest dominujący problem. Służąc ponad 20 lat w armii nie spotkałem wielu przypadków okazywania sobie w sposób jawny pogardy - wręcz przeciwnie. Co do wyszkolenia specjalsów - jest takie bo ma stwarzać im możliwości wykonanania zadań do jakich zostali przeznaczeni - nie jest wcale wyższe czy niższe jest unikalne, podobnie jak wyszkolenie pontoniera, który umie budować mosty z potonów co przyznasz jest w pewien sposób umiejętnością wyjątkową, a ja jakoś przez te 20 lat nie widziałem pontoniera okazującego w sposób jawny lekceważenia innym żołnierzom.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @aszymanik 10 października 2018 07:27
10 października 2018 07:31

Umiejętności pontonierów mniej się przydają w cywilu. A specjals i panienkę wyrwie i konkurenta wyeliminuje na bazie tego, czego nauczyli go we wojsku...

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @jolanta-gancarz 9 października 2018 12:07
10 października 2018 07:41

Trzeba by napisać jakąś historię lisowczyków, bo te dostępne się do niczego nie nadają

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ainolatak 9 października 2018 12:44
10 października 2018 07:42

Masowy werbunek nigdy nie ustaje, zmieniają się tylko kryteria selekcji

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Draniu 9 października 2018 12:46
10 października 2018 07:43

Ja się nie dziwię, że przewyższa. Żeby zostać radcą wystarczy mieć dobrze ustawionego wujka, żeby zostać kieszonkowcem trzeba posiąść serię wtajemniczeń, które nie są dostepne każdemu, ze względu na przyrodzone ograniczenia, a wujkowie nie liczą się w przestępczej hierarchii wcale

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @stanislaw-orda 9 października 2018 13:26
10 października 2018 07:44

To prawda, ale też i duże przejaskrawienie, Aztekowie nie rozpoznali właściwie okoliczności, w których przyszło im żyć

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @onyx 9 października 2018 13:29
10 października 2018 07:45

Fajny kawałek, z jakiego to filmu?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rac 9 października 2018 14:41
10 października 2018 07:46

Wielu ekscytujących wyczynów? Popłacił skrytobójców i poszedł z Rhodesem do palarni pogadać o interesach... tak to pewnie wyglądąło

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @valser 9 października 2018 17:44
10 października 2018 07:48

Celne spostrzeżenie. Dobrze widoczne w Polsce - mamy odzyskiwać niepodległość, budować socjalizm, walczyć z komuną, ale nie wiemy dokładnie po co. Po to, by żyło się lepiej - innym

zaloguj się by móc komentować



gabriel-maciejewski @Paris 9 października 2018 19:10
10 października 2018 07:51

Spokojnie. Niech Pani nie kipi. To jest stara redakcyjna praktyka

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier 9 października 2018 19:21
10 października 2018 07:52

Pewnie też na wyższych uczelniach

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @edzio 9 października 2018 19:39
10 października 2018 07:52

Muchy sie jednak troche różnią od ptaków

zaloguj się by móc komentować


gabriel-maciejewski @kalixt 9 października 2018 22:21
10 października 2018 07:53

Tak, i dać im jeszcze poczucie wyższości nad innymi

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 10 października 2018 07:19
10 października 2018 07:54

Że też gazownia jej jeszcze nie zauwżyła. Może to podsunąć Żakowskiemu?

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @cbrengland 9 października 2018 20:22
10 października 2018 08:19

Jesli chodzi o rozne nazwy, to Banco Espirito Santo byla najfajniejsza

zaloguj się by móc komentować


onyx @mniszysko 10 października 2018 09:30
10 października 2018 12:05

Tak to serial Turn o walce Ameryki z Wielką Brytanią. Na początku brytyjskich rangersów prowadzi Robert Rogers ale zdradzony przez króla porzuca misję a na jego miejsce wchodzi ten z filmiku. Socjopata w każdym calu.

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Rogers_(British_Army_officer)

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Krystian 10 października 2018 07:22
10 października 2018 12:12

przypomniała mi się odpowiedź udzielona przez jednego z polskich najemników walczacego w jakichś wspólczesnych  afrykańskich awanturach, na pytanie infantylnej dziennikartki , ale nie pamietam juz którego z ilustrowanych tygodników.

Pytanie w/wymienionej brzmiało:
- czy zabił Pan kiedyś  człowieka?

A odpowiedź:

- nigdy nie zabiłem człowieka, który by na to nie zasługiwał.

 Racjonalizacja co się zowie dla wykonywania fachu płatnego zbira.

zaloguj się by móc komentować


valser @gabriel-maciejewski 10 października 2018 07:41
10 października 2018 16:58

W tej doslownosci nie ma zadnej dosadnosci. To sa raczej proste zaleznosci i sa latwe do rozszyfrowania tak jak latwo jest rozpoznac swiadkow Jehowy. Lata temu jak bylem jeszcze na studiach nasza sasiadka, ktorej maz zginal na kopalni "uwierzyla"  i zaczela sie krzatac po okolicy jak to oni maja w zwyczaju. No i przyszla tez sasiedzka kolej na agitke w moja strone. Zapytalem ja wtedy czy ona wie ze jej szefem jest Glenn Hughes? Ona nie tylko nie wiedziala, ze on jest jej szefem ale nie wiedziala wcale kto to jest. Chyba poszla zapytac swoich uczonych w pismie i tam sie dowiedziala, ze Glenn Hughes gral w Deep Purple na basie i spiewal na kilku plytach. W kazdym razie wiecej juz do werbunku nie stawalem. 

Na samym koncu jest tak, ze jak ktos nie prezentuje samego siebie to sprzedaje propagande, czyli kit. Jesli juz dostarcze jakis produkt lub usluge to jest to jakis banalny przeszacowany szajs, ktory nie jest wart polowy tego co strecza. A jeszcze moga wyjsc w trakcie uzytkowania wady ukrytd lub dodatkowe zobowiazania. 

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @dziad-kalwaryjski 9 października 2018 18:25
10 października 2018 18:27

ujęcie metaforyczne ujęło mnie w pół ;)) dobre :)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski 10 października 2018 07:42
10 października 2018 18:33

Dlatego tacy czerwonoskórzy są przesuwani na mniej istotny odcinek, bo nawet zginąć nie potrafią. Wyciąga się w zamian innych patriotów gwarantujących werbunek Poland ferst tu fajta - jak to celnie napisał dziad kalwaryjski i financial relief. Swoją drogą liczba kryteriów selekcji maleje wraz z prędkością wymiany lokalnych rangersów. Zostały chyba te dwa ostatnie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 10 października 2018 07:54
10 października 2018 20:23

Oj tam, oj tam oni zawsze tacy zajęci przecież.

Tym bardziej że odznaka w 1935r. wyprowadzona z użytku.

zaloguj się by móc komentować

bolek @stanislaw-orda 10 października 2018 12:12
11 października 2018 15:54

To pewnie Gan-Ganowicz w wywiadzie z MO:

"Jak to jest zabić człowieka?
"Nie wiem, zabijałem tylko komunistów"

 

"nigdy nie zabiłem człowieka, który by na to nie zasługiwał."

Tajemnice Los Angeles
James Ellroy

:)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować