-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O przestrzeniach zamkniętych raz jeszcze

Dzień zaczął się od wizyty w warsztacie samochodowym, ale już wszystko dobrze. W sobotę stałem w kolejce po wodę, w sklepie Żabka, przede mną stał jakiś facet nie wyglądający bynajmniej na milionera. Raczej na odwrót. Poprosił o dwie paczki cienkich, mentolowych papierosów. Nigdy nie zgadniecie ile za nie zapłacił. Byłem naprawdę zdziwiony – 31 złotych. Kurczę, myślę sobie, 31 złotych za dwie paczki cienkich mentoli? A ja się muszę tłumaczyć, że sprzedaję drogie książki, muszę to czynić poprzez maile i na targach, kiedy proponuję ludziom nowy tytuł, a oni dowiadując się jaka jest cena łapią się za głowę. No, ale może ci akurat nie palą mentolowych, może w ogóle nie palą i dlatego dziwi ich cena książek. Jeszcze gorzej jest z komiksami. Opowiadał mi Pan Waldemar, który był tu ostatnio, że ludzie nie rozumieją komiksów, mam na myśli nasze komiksy, a jeśli ktoś usłyszy, że przy przeglądaniu i czytaniu komiksu trzeba jeszcze się zastanowić, ucieka gdzie pieprz rośnie. To jest zupełnie fantastyczne spostrzeżenie, które skłania mnie do jeszcze jednej refleksji nad zagospodarowywaniem rynku literackiego. Jakby tego było mało, usłyszałem w radio fragment wywiadu z Markiem Krajewskim. To jest, nie wiem czy pamiętacie, człowiek niesłychanie wykształcony. Powiedział on, że porzuca kryminał i chciałby napisać wielką batalistyczną powieść o legionach rzymskich. Nie mam zdrowia do takich idiotów. Jak działa rynek literacki? Mechanizm jest prosty, za pomocą promocji tego czy innego autora wzbudza się koniunkturę, która aktywuje innych autorów, chcących dorównać temu pierwszemu. Czytelnicy reagują na to jak psy Pawłowa i chcą nowych książek, które będą napisane tak jak te wcześniejsze, tylko inaczej. Autor, którym tworzy się koniunkturę, przeznaczony jest do dystrybucji treści propagandowych, ale czytelnicy myślą, że do czego innego, do odkrywania prawdy o nich samych. To jest brednia, służąca manipulacji tłumem i niczemu więcej. Temu samemu służą nagrody i wyróżnienia literackie, a pomniejsi autorzy są usprawiedliwieniem i tłem dla tego jednego lub kilku, którzy wbijają w te zakute, czytelnicze łby, potrzebne twórcom propagandy schematy. Żeby sprawy miały się jak najbardziej wiarygodnie, potrzebna jest przestrzeń otwartego dialogu. Przestrzeń ta, to w istocie zagroda, do której zapędza się przeznaczone na rzeź barany. I one tam prowadza ze sobą dialog – beeee, meeee, beeee, meeee. Każdy kto był na wsi słyszał takie dialogi i wie jak to się kończy. Wydojeniem w najlepszym razie, strzyżeniem w tym trochę gorszym, a rzezią w najgorszym. Jeśli do tego dodamy akademię z jej katedrami literatury, obraz będzie kompletny – beee, meee, beee, meee i doktorat gotowy. Uczestnicy tego dialogu i uczestnicy gry rynkowej w życiu nie przyznają się w czym biorą udział, albowiem to ich całkowicie unieważni. Mogą za to próbować unieważniać innych. No, ale mogą to czynić tylko wtedy kiedy ktoś inny będzie na tyle nierozsądny, by wkroczyć w przestrzeń dialogu otwartego. Jeśli tego nie zrobimy, oni mogą nam, przepraszam za wyrażenie, skoczyć na warstat obiema nogami. Nie ma bowiem takiej siły, poza cenzurą totalną i policją polityczną, która mogłaby zakazać tworzenia przestrzeni zamkniętych, gdzie odbywa się rzeczywisty dialog na tematy istotne. Dialog, którego nie przerwie prowokator idiota domagający się dyskusji o uboju rytualnym, albo czymś podobnym. Dialog, który nie zjedzie po równi pochyłej na poziom rozważania problemu kto był lepszy – Piłsudski czy Dmowski.

Tworzenie takich przestrzeni, to w naszym przypadku konieczność, bo wtedy unikamy kontaktu z książkami Marka Krajewskiego i nie nabijamy kabzy organizatorom imprez, na których on bryluje wraz z innymi dystrybutorami twardej propagandy. Ja oczywiście, jak to już mówiłem, nie zejdę z targów, ale też nie pozostanę przy nich jedynie, bo nie lubię jak się ze mnie robi durnia. Jeżdżę tam już tyle lat i wszyscy dobrze wiedzą kim jestem, ale nikt póki co nie zaproponował mi ani wieczoru autorskiego, ani żadnego indywidualnego występu. Ja sam się o to prosił nie będę, albowiem przyciągam na targi wystarczająco dużo gości, żeby organizatorzy to zauważyli. Wiem, że zauważyli, bo czytam maile, które mi przysyłają. Nie mogę w nieskończoność bulić i patrzeć jak za te pieniądze lansuje się jakichś lamusów. W tym roku dla odmiany pojadę na targi do Łodzi. Mogę to ogłosić już dziś. One będę tydzień przed targami warszawskimi. Będę tam pierwszy raz, wiem, że targi mają raczej charakter lewicowy, ale co mnie to obchodzi. W Łodzi nie byłem dawno, a wiem, że mam tam czytelników, zresztą nie tylko tam, pod Łodzią także. Termin targów we Wrocławiu pokrywa się w tym roku z terminem targów w Warszawie. Tak więc Wrocław musi poczekać. Być może w przyszłym roku pojadę do Katowic, ale ze względu na fatalną promocję tej imprezy może się okazać, że nie warto.

Nie możemy liczyć na to, że pośrednik pobierający horrendalną prowizję za swoją usługę, czyli organizator targów, zapewni nam zadowalający kontakt z czytelnikiem. On tego nie zrobi, bo – po pierwsze – nie wie jak. Po drugie, nawet jeśliby wiedział, nie widziałby takiej potrzeby. Skoncentrowałby się na promocji propagandystów obecnych w mediach, bo tak jest wygodniej. Nie możemy wkraczać do tej „przestrzeni dialogu otwartego” jaką mają być targi w nic nie uzbrojeni, bo za chwilę, ku własnemu zdziwieniu, usłyszymy, że z naszych gardeł wydobywa się głos znany tu już wszystkim – beeee, meeee, beeee, meeee. Dlatego też wkroczymy tam, ze świadomością iż potrafimy sami zorganizować sprzedaż na innych zasadach. Pomogą nam w tym życzliwi ludzie i różne narzędzia. Julek z Jarkiem już robią nowy numer gazety i katalog, a Szymon czyta i sprawdza tłumaczenie książki hrabiego Emanuela Małyńskiego „Nowa Polska”. Będą też inne niespodzianki, o których teraz nie powiem ani słowa.

Ponieważ dwie paczki cienkich mentoli kosztują 31 zł, wstęp na spotkanie z autorem książki „Jak nakręcić bombę” Szymonem Modzelewskim oraz Rafałem Czerniakiem, redaktorem tej książki i autorem ilustracji, a także okładki, musi być trochę droższy. Nie wiem jeszcze dokładnie ile, bo właśnie jadę załatwiać salę i uzgadniać termin. I nie mówcie mi, że trochę więcej to jest drogo, a my powinniśmy występować za darmo, a książki sprzedawać jak cyganka wróżby – daj, panie, daj, powróżyć. Nie pozwolę sprowadzić się do tego poziomu, już prędzej wszystkich stąd przepędzę.

Podaję wszystkim mail, pod który kierować należy pytania dotyczące konferencji LUL

 

konferencja.lul@gmail.com

 

Jeśli ktoś chce dostać fakturę musi przesłać nam dane do niej teraz, nie w grudniu. Wszystkie informacje dotyczące pierwszej konferencji LUL – Latającego Uniwersytetu Leszczynowego są dostępne w specjalnej zakładce w panelu SN i po prawej stronie na portalu www.prawygordnyrog.pl



tagi: książki  targi  promocja  przestrzeń zamknięta 

gabriel-maciejewski
10 września 2018 10:02
25     2949    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Paris @gabriel-maciejewski
10 września 2018 10:40

Dokladnie tak, Panie Gabrielu...

... ja tez w moim handlu nie pozwalam sprowadzac sie do "cyganki".  Reakcja na moje ceny tych roznych panc jest czesto bardzo komiczna... fukaja,  prychaja, reka machaja, odskakuja jak oparzone... ale nic to dla mnie.  Ale zdarzaja sie tez tacy klienci, ze czesto nie chca reszty  !!!   Generalnie ludzie przyzwyczaili sie do tanizny, tandety i wymagaja dobrego produktu za psie pieniadze... a to sie tak nie da  !!!

Przenajrozniejszego towaru-badziewu  jest wbrod... ale dobrego i sprawdzonego - to ze swieca szukac.  Nie jest latwo, ale trzeba szanowac siebie, innych i wzajemna prace...  darmo nic nie ma  !!! 

Zycze Panu pomyslnych negocjacji i dobrego tygodnia,

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @gabriel-maciejewski
10 września 2018 10:45

Nie wiem, czy pamiętasz, ale ja z tymi papierosami wyskoczyłem kiedyś na targach do takiego jednego, co się rzucał w kwestii ceny za "Marki, dolary...". Wciąż mam w uszach to, co mi odpowiedział: "Ja nie palę".

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
10 września 2018 11:20

Byłem naprawdę zdziwiony – 31 złotych. Kurczę, myślę sobie, 31 złotych za dwie paczki cienkich mentoli? 

A potem jeszcze ile tych pieniędzy wyda ten biedak na leczenie tego nowotworu, ktory sobie za te pieniądze sam kupuje. To jest chore od samego początku, co z ludźmi system sobie robi.

A ceny? Sprawdz ile kosztują bilety na te bzdety rockowe. A to prawie tak samo, jak z tym palaczem. Zabija się ucho i wrażliwość od mlodych lat tych ludzi i to za ich wlasne niemałe pieniądze.

A na koncerty muzyki klasycznej można wejść juz za £8 tutaj (zarówno do Barbican Centre na LSO, czyli najbardziej prestiżowa London Symphonic Orchestra, czy do Queen Elizabeth Hall, gdzie grają różne orkiestry) i co z tego, że nie do pierwszych rzędów parteru. Sale koncertowe juz są tak akustycznie zaprojetowane, że z każdego miejsca słychać dobrze. Co z tego, że wszystkiego nie widac. Widać, wystarczy zapłacić więcej.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
10 września 2018 11:35

Syndrom dyskantów wszechobecny oraz  przyzwyczajanie do wszelkiego rodzju projektów plus. W przeważającej czesci spoleczenstwa dominujacy. Z taka mentalnością mamy do czynienia. Z ludzmi ,ktorzy nie maja świadomości,ze wszelkie rynki jakości i tresci zostały zdewastowane. 

Natomiast co do frekwencji na konferencji ,czy tez semninarium LUL ,nie mam wątpliwości ,ze ona nie zawiedzie. Wazne jest aby prelegenci byli otwarci na dyskusję, jak rowniez dynamiczni w swoich wypowiedziach. Trzeba dążyć do tego,aby to była tzw. "burza mózgów". Poprzeczka winna byc wysoko zawieszona. Bez tego bedzie beee, meee, beee, meee. A sluchacz i ewentualny dyskutant przyjedzie wymagajacy, tak sądzę.Zawsze ten pierwszy raz jest trudny, ale bez tego nie ruszy się z miejsca. A swoją prace trzeba szanować. Szacunek to jest najsilniejszy argument ,dla tych co stękają, ze wstęp na konferncje ma swoja cenę. 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski
10 września 2018 12:45

W IRL cena paczki papierosow to 11 euro i od momentu ogloszenia nowego budzetu ad. 2018 idzie w gore. Caly karton czyli 10 paczek to 110 euro wystarcza na powiedzmy 15 dni. 

220 euro na miesiac na same fajki czyli 880 zl skromnie liczac, 10560zl na rok.

..... zastanawiam sie nad sprowadzeniem ...... niepalacej Ukrainki.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @DWiant 10 września 2018 12:45
10 września 2018 14:27

Przepraszam, co to za skrot IRL?

zaloguj się by móc komentować

bolek @valser 10 września 2018 14:29
10 września 2018 14:51

Dobre :)

Czyli idąc za ciosem PL - Polska Ludowa ;-)

zaloguj się by móc komentować


kalixt @gabriel-maciejewski
10 września 2018 14:55

Tania książka, tanie loty, tania żywność, tanie wczasy, tania rozrywka, tania edukacja, tania wiedza, tanie telefony, tani internet, tanie ciuchy z Bangladeszu i generalnie tanie życie oparte o tanie wartości, za to żeby mieć dach nad głową, trzeba się zapożyczyć do usranej śmierci. Chłopa pańszczyźnianego nie było stać na książkę, ani na buty, ale chałupa mu się należała jak psu buda.

Kiedyś to był obciach mieć coś taniego, ludzie kupowali gdzieś okazyjnie jakieś rzeczy za przystępną cenę, a potem kłamali, że zapłacili bajońskie sumy. Wstyd się było przyznać, że kupuje się tanio. Można to było nazywać drobnomieszczańskim snobizmem, ale miało to swoje uzasadnienie. Ceniło się rzeczy drogie i ma to nawet swoje odbicie w języku, bo np. powiedzieć do kogoś ''droga pani'' jest ładnie, a powiedzieć o tej pani, że jest ''tania'', jest brzydko.

W pełni się zgadzam z panem Maciejewskim, zdobywanie czytelnika niską ceną to byłby koniec. To by były tanie loty. I siłą rzeczy niskie. Nie ma rzeczy dobrych, wartościowych i jednocześnie tanich.

Z papierosami to jest troszkę inna bajka, papierosy dla palacza to jest artykuł pierwszej potrzeby spoczywający na samym dnie fundamentów piramidy Maslowa. Niżej jeszcze, niż jedzenie. Grzesiuk pisze, że w obozie byli ludzie przymierający głodem, a i tak oddawali swoją rację chleba za papierosy i ja mu w tym miejscu wierzę. Za książkę by raczej nie oddali, podejrzewam.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @kalixt 10 września 2018 14:55
10 września 2018 15:26

Ja juz sie na tanioche wiecej nie nabiore. Popelnilem glupi blad laszczac sie na tanie linie lotnicze. To moze i dziala gdy sie lata na niewielkich dystansach w Europie ale niestety podroz z Oregonu do Lublina [ ok 10 tysiecy kilometrow] zamienia w koszmar.

Na jednym z przystankow - w Reykjaviku czekalem na lotnisku 23 godziny. Jedzenie na lotnisku koszmarnie drogie ( za kanapke i miseczke zupy chcieli 58 dolarow!), jak dotarlem w koncu do Polski to bylem absolutnie wypluty.

Nawet jak sie cos zaoszczedzi na bilecie to wyda sie jeszcze wiecej na jedzenie na lotniskach i w samolocie [ serwuja jedzenie ale trzeba placic, nie jest wliczone w cene biletu].

To samo w drodze powrotnej.

zaloguj się by móc komentować

kalixt @Szczodrocha33 10 września 2018 15:26
10 września 2018 16:53

Na tanie wino mówiło się ''tanie wino''. Po prostu. Nikt nie mówił ''wino kiepskiej jakości'' czy ''wino dla marginesu społecznego'', bo po co? Wystarczyło powiedzieć ''tanie'' i wiadomo było, że chodzi o produkt kiepskiej jakości przeznaczony dla marginesu społecznego. To było oczywiste. Owszem, piło się to tanie wino za studenckich czasów, wiadomo, ale nikt nie robił sobie złudzeń. że dzięki temu uczestniczy w popularyzowaniu kultury spożywania szlachetnych trunków.

A jak się powie ''tania książka'', to wszyscy się cieszą, że popularyzuje się czytelnictwo.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @kalixt 10 września 2018 16:53
10 września 2018 17:10

Za moich studenckich czasow w latach 80-ych na tanie wino mowilo sie u nas na Lubelszczyznie "pryta".

Wiec ja mianem pryty postanowilem wszelka tanioche nazywac. Takze te ksiazki, bez mala na wage sprzedawane w Biedronce czy te wypociny mezow uczonych z uniwersytetow i roznych osrodkow analitycznych czy strategicznych.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
10 września 2018 17:14

I dlatego dobrze się stało że książka Szymona będzie gruba, w twardej okładce i ilustrowana.

A jeśli będzie w dodatku ciekawa i dobrze pokazująca mechanizmy nakręcania bomby to powinna być droga.

 

 

zaloguj się by móc komentować

kalixt @Szczodrocha33 10 września 2018 17:10
10 września 2018 17:29

Pozdrawiam Lubelszczyznę. Studiowałem w Lublinie. W latach 90. co prawda. Kto z Lublina równy gość.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @kalixt 10 września 2018 17:29
10 września 2018 18:16

Nas tu takich dużo. Z Lublina i okolic.

zaloguj się by móc komentować

Vester @gabriel-maciejewski
10 września 2018 18:19

Byłoby fajnie, gdyby stałym uczestnikiem LUL był jakiś mądry ksiądz. Trzymam kciuki za całokształt!

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @kalixt 10 września 2018 17:29
10 września 2018 18:50

Dziekuje i pozdrawiam rowniez.

zaloguj się by móc komentować

MZ @Grzeralts 10 września 2018 18:16
10 września 2018 19:41

W wojsku chłopaki z różnych stron Polski ,ale nalepsi koledzy to z Lubelszczyzny,

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
10 września 2018 19:59

Kolejne świetne porównanie po hodowli bakterii, barany zapędzone do zagrody.

zaloguj się by móc komentować

beczka @gabriel-maciejewski
10 września 2018 20:46

W kwestii cen nie bez znaczenia jest to, że hoduje się takiego czytelnika, któremu należy się wszystko za darmo, ot np. za 1grosz gdy nazbiera 20 naklejek, czy też np. ogromny wybór książek za 10 zł, albo tego typu promocje. Jeżeli ktoś chce kupić książkę ekskluzywną, to idzie do empiku, a tam książki -50 procent wyeksponowane. No to otwieram telefon, może tam odpocznę, a tam e-książki od google przecenione za 20 zł... To już jest kutura tandetnej książki.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @beczka 10 września 2018 20:46
10 września 2018 21:17

W sumie nie tylko książki i nie sądzę żeby to zależało głównie od "hodowli", to zależy od człowieka.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @beczka 10 września 2018 20:46
10 września 2018 22:09

30 zł za ksiązkę to drogo, ale paczka paierosów za naście złotych dziennie to jest akurat.

Nie wspominając o piwie.

 

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @cbrengland 10 września 2018 11:20
11 września 2018 10:13

o przepraszam bilety na koncerty Adre Rieux kosztują majątek...ale warto... moim zdaniem

zaloguj się by móc komentować

atelin @bolek 10 września 2018 14:51
12 września 2018 10:33

Właśnie dlatego po sławnym 1989 roku pojawiły się na samochodach wielu debili naklejki RP.

zaloguj się by móc komentować

atelin @gabriel-maciejewski
12 września 2018 10:57

Nie chce mi się teraz szukać, ale niezbyt dawno temu ktoś tu zamieścił notkę o walce o władzę w Starożytnym Rzymie, ktoś odpowiedział, że to zajefajny temat na film i serial, a Autor notki odpowiedział, że nie ma szans, aby Hollywood zrobiło coś rzetelnego historycznie.

 

" Jakby tego było mało, usłyszałem w radio fragment wywiadu z Markiem Krajewskim. To jest, nie wiem czy pamiętacie, człowiek niesłychanie wykształcony. Powiedział on, że porzuca kryminał i chciałby napisać wielką batalistyczną powieść o legionach rzymskich. Nie mam zdrowia do takich idiotów. Jak działa rynek literacki? Mechanizm jest prosty, za pomocą promocji tego czy innego autora wzbudza się koniunkturę, która aktywuje innych autorów, chcących dorównać temu pierwszemu. Czytelnicy reagują na to jak psy Pawłowa..."

Trochę jest Pan niesprawiedliwy: otóż Marek Krajewski, zanim napisał serię o Breslau (cokolwiek nie myśleć o kryminałkach) przesiedział w cholerę czasu w berlińskich archiwach. Breslau oddał wiarygodnie. Ponieważ z wykształcenia jest filologiem klasycznym, mamy prawo wierzyć, że powiastka o jakimś Pierdusie Maximusie robiącym karierę w legionach będzie oparta o tłuste dowody historyczne. Pytanie, czy legiony będą w Galii, czy w Palestynie?

Ile w tym rynku literackiego? Nie wiem, wygląda na to, że jako przedsiębiorca podjął oczywiste ryzyko rzucając się na temat, którym zainteresuje się całkowita nisza czytelnicza.

A jeżeli napisze powieść na miarę tej notki, którą wspomniałem? "Handel wołami" kupiłem, przeczytałem, o Pierdusie Maximusie też przeczytam, najwyżej się pośmieję, ale wierzę, że nie.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować