-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O propagandzie lewicowej w wielkich dziełach filmowych

Już o tym pisałem, ale jeszcze powtórzę, w dzieciństwie i wczesnej młodości oglądałem w telewizji wszystko co było, pozwalano mi na to od pewnego momentu, bo przynajmniej było wiadomo gdzie jestem, czego o wielu moich kolegach powiedzieć nie było można w żaden sposób. Tak więc wychowywał i deprawował mnie telewizor komunistyczny, ale jak widać nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wiele filmów i programów zapadło mi w pamięć tak, że dziś – jak to czasami mawia Michał – otwieram sobie szufladkę w pamięci i wyciągam z niej co mi tam jest potrzebne. I tak było ostatnio, kiedy to siedziałem sobie w przychodni, w sławnym mieście Świebodzinie i słuchałem co mi tam przez telefon mówi Toyah. A opowiadał mi o nowym filmie niejakiego Wojcieszka, który nosi tytuł „Knives out”. Jak tylko usłyszałem o czym jest ten film przypomniały mi się dwa inne filmy. Oba pochodzące z różnych bardzo okresów i wyprodukowane w różnych krajach, a jednak bardzo do siebie podobne. Pierwszy to sławny obraz Carlosa Saury zatytułowany „Anna i wilki”, drugi to jugosłowiański jeszcze film pod tytułem „Życie jest piękne”.

W naszej dzisiejszej gawędzie chodzi o to, w jaki sposób wykorzystuje się w filmach motyw młodej, niewinnej i pięknej kobiety. Do czego jest taka figura potrzebna? Wyjaśnienie tego fenomenu jest proste, a widać to zarówno w wymienionych przeze mnie obrazach, jak i w filmie Wojcieszka. Otóż młoda, niewinna i piękna kobieta jest w filmach, zasuwających na chama lewicową propagandę, nikim. Dokładnie i wyraźnie jest to pokazane, to jest nikt, osoba bez właściwości, charakteru, pomysłów, poglądów, często bez twarzy, ale za to z innymi atrybutami kobiecości. Po co umieszcza się ją więc w filmach? Po to, by pokazać jak wstrętni, podli i okrutni są mężczyźni. Innego powodu nie ma. I teraz musimy zastosować pewną gradację jeśli idzie o omawiane dzieła. Carlos Saura, to reżyser, który swój cios wymierzył bardzo precyzyjnie i podstępnie, to jest człowiek głęboko osadzony w hiszpańskich realiach i jego nie interesuje, a jak podejrzewam nigdy nie interesowała, propaganda nachalna i chamska. W jego filmach widzimy rzecz poważne i konkretne. W filmie „Anna i wilki” jest to stary, hiszpański dom, zarządzany przez upiorną matkę. I teraz trzeba zadać pytanie – czy w Hiszpanii, jaką portretuje Saura to było w ogóle możliwe? Kobieta dominująca nad całym otoczeniem i terroryzująca trzech dorosłych synów, z których jeden jest byłym oficerem? Ja tego nie wiem, ale może ktoś, kto zna Hiszpanię odpowie na to pytanie. Moim zdaniem jest to figura podejrzana, podobnie jak podejrzana jest główna bohaterka, która nosi imię Anna i przybywa do wielkiego domu na odludziu, by objąć posadę guwernantki. Trzej synowie, wszyscy już w latach, ustawiają się od razu w określonej postawie, ale żaden nie ma odwagi na realizację swoich pragnień. Mocni są tylko w gębie i wtedy kiedy działają w grupie, ale żeby działać w grupie potrzebny im jest rozkaz matki. On w końcu pada i film ma przez to tragiczne zakończenie, ale jak powiadam dla nas najważniejsze jest to, że postać Anny, choć grana przez bardzo charakterystyczną aktorkę, w dodatku sławną niejako podwójnie, bo także przez męża, jest w tym filmie nikim. Pokazując zaś jej upokorzenie i śmierć, Saura, coś tam nam chce powiedzieć o złej frankistowskiej Hiszpanii. Tak to widzieli recenzenci i entuzjaści jego twórczości. Ja chcę tylko zwrócić uwagę na to, że Geraldine Chaplin została przez ten propagandowy film obsadzona w roli kobiety upokorzonej podwójnie. Saura zrobił z niej tło dla rzekomych obsesji Hiszpanów tradycjonalistów, a do tego postać przez nią grana umiera w okolicznościach nie do pozazdroszczenia. Wcześniej oczywiście mamy jeszcze gwałt i rytualne obcięcie włosów. I to jest film głęboki, którym ekscytowało się wiele osób. Gorzej jest z innymi obrazami wykorzystującymi ten sam motyw. Filmy jugosłowiańskie, jak pamiętamy miały swoją upiorną i ponurą poetykę. Wielu ludziom się to podobało, ale mi jakoś nie. Były to, nie mówię o filmach wojennych z czasów Tito, obrazy obliczone na dewastację emocji. Tak było z filmem „Życie jest piękne”, w którym widzimy permanentną imprezę jakichś lokalnych kacyków, na którą trafiają przypadkowe osoby, w tym główny bohater, młodzian piękny i posępny. Do tańca przygrywa zespół, w którym wokalistką jest piękna dziewczyna imieniem, a jakże, Anna. Ona nie jest tak głęboka jak Anna z filmu Saury, składa się właściwie tylko z blond włosów, długich nóg i karminowych ust. My zaś widząc ją na początku już wiemy jak się ten cały film skończy. Nie wiem jakie lokalne porachunki załatwiał tym filmem reżyser oraz ci, co dali mu pieniądze, ale zgwałcona i zamordowana na samym końcu szansonistka Anna, służy tam tylko do tego, by pokazać, jak podli są mężczyźni działający w zorganizowanej grupie.

W filmie Wojcieszka mamy ten sam motyw, ale z tego co zdążyłem się zorientować, nie ma na końcu mowy o gwałcie, dochodzi za to do morderstwa. Ofiara jest tak samo zdegradowana i poniżona jak wszystkie poprzednie, a my się zastanawiamy, podobnie jak wcześniej, kto ją w istocie sprowadził do tego poziomu. To ważna sprawa, by dokładnie ten mechanizm pokazać, albowiem od samego początku kina nie nakręcono żadnego obrazu, który propagowałby tak zwane wartości konserwatywne, jak lubi o nich mówić Janek Bodakowski. Ja zaś mówię, że nie nakręcono żadnego filmu, w którym ludzie byliby piękni dlatego, że są stworzeniem bożym, a nie dlatego, że należą do jakiejś kasty czy organizacji, takiej jak choćby imperium brytyjskie. Postaci w filmach są atrakcyjne poprzez swoją przynależność do organizacji lub grupy. I nie chce być inaczej. Jeśli więc przyjmiemy, że kino jest z istoty lewicowe, a postać bezbronnej i samotnej kobiety jest przez to kino notorycznie wykorzystywana do rzeczy nie pięknych bynajmniej, łatwo przyjdzie nam zrozumieć jaki stosunek do samotnych i bezbronnych kobiet ma lewica. I na nic się zdadzą liczne i głośne deklaracje feministek i ich kumpli.

Weźmy teraz najbardziej wyszydzany ostatnimi czasy film, w którym główna bohaterka także zostaje zamordowana podczas próby gwałtu, mam na myśli „Zerwany kłos”. Zarzuca się temu obrazowi amatorszczyznę, mówi się, że jest tandetny. Ja nie widziałem tego filmu, ale sądzę, że zarzuty te dotyczą metody. Tam została zastosowana inna zupełnie metoda, której krytycy nie rozumieją, albowiem brakuje im tak potrzebnego do zrozumienia kontekstu społecznego. Nie ma walki klas i walki płci, a degradacja bohaterki wiąże się wprost z naruszeniem sacrum. Pewnie można było ten film zrobić lepiej, no, ale jest to pierwszy nielewicowy i nieimperialny film w dziejach kina, warto to docenić. Bohaterka zaś nie jest anonimowym śmieciem, unieważnionym przez postępowego twórcę już na samym początku filmu. Ona jest kimś bardzo ważnym i dla widza i dla reżysera. Tu jest kolejna ważna różnica pomiędzy omawianymi filmami i sądzę, że ta różnica irytuje krytyków najbardziej. Ona jest kimś, a oni nie przywykli do tego, by samotna dziewczyna, pozbawiona możliwości obrony była kimś. To ich wkurza najbardziej.

Wróćmy teraz do filmu Wojcieszka. Ci, którzy dali mu pieniądze na ten film znają oczywiście Saurę i jego dorobek i znają kino jugosłowiańskie. Nie może być inaczej. Tak jak to napisał Toyah, film Wojcieszka jest dziełem zbiorowym, sam bowiem Wojcieszek to przygłup, co do trzech nie zliczy. Jego zaś wizja społeczeństwa polskiego w dobie przełomu jest po prostu jeszcze bardziej spłaszczoną wizją społeczeństwa byłej Jugosławii oglądanego w filmie „Życie jest piękne”. Czy to się kiedyś skończy, te kłamstwa i schematy? Myślę, że dopóki nie powstanie szereg coraz lepszych filmów, w których kobiety będą naprawdę kimś, a nie dodatkiem do rewolucji, idei czy innego jakiegoś gówna, nie mamy na to szans. Wojcieszka zaś trzeba będzie przy najbliższej okazji kopnąć w dupę, tak prosto, po chłopsku i bez ostrzeżenia. Potem zaś udać, że to kto inny, kto już dawno zniknął za rogiem. I niech się Wojcieszek martwi tą swoją degradacją.

 

Teraz ogłoszenia, czyli fragment wczorajszego tekstu:

Co jakiś czas komentujący podejmują tutaj temat wsparcia tego bloga, który jest jedyną formą promocji wydawnictwa i książek. Jak wiecie on ma swoją skuteczność, ale to jest nic w porównaniu z promocją jaką media oferują innym wydawnictwom i autorom. Mimo wsparcia medialnego, mimo stałej obecności na łamach poczytnych pism, wielu autorów nie rezygnuje z pomocy jaką oferują im czytelnicy. Przykładem niech będzie informacja z numerem konta umieszczana na stronach tak poczytnych autorów jak Stanisław Michalkiewicz czy Witold Gadowski. Oto ludzie ci, nie od wczoraj przecież, proszą swoich czytelników o wsparcie finansowe. A Stanisław Michalkiewicz jest przecież jednym z najpopularniejszych autorów prawicy i zapraszają go do Telewizji Trwam, Witold Gadowski obecny jest we wszystkich mediach, także w katolickich.

Wierzcie mi, że dzień dzisiejszy jest jednym z najtrudniejszych i najcięższych dni w moim życiu. Mija połowa roku, a ja wiem, że jeśli wszystko będzie wyglądało tak jak do tej pory czeka nas atrofia i możemy po prostu nie doczekać wiosny. Jestem jedynym autorem, który sam poradził sobie na rynku książki, korzystając jedynie z mocy jaką daje internet i wolne słowo. Nigdy nie prosiłem o wsparcie tego bloga, choć teksty ukazywały się tu codziennie przez osiem lat. Namawiano mnie na to, kuszono wręcz, ale zawsze się opierałem. Dziś jednak muszę wywiesić białą flagę. Nie dam rady ciągnąć tego bez Waszej pomocy, a bardzo nie chcę rezygnować. Z całą zaś pewnością nie chcę, by ktoś mnie do rezygnacji przymusił, albo żeby mi złożył, jakąś intratną propozycję, którą będę musiał, chcąc nie chcąc, przyjąć. Już dziś mówię, że nie przyjmę, więc niech nikt się tu nawet nie zbliża z żadnymi podobnymi pomysłami. Jeśli nikt mi nie pomoże zamknę budę i zatrudnię się w pizzerii.

Czy nie gryzie mnie sumienie zapytacie? Gryzie, bo ostatnio zarzekałem się, że nigdy czegoś takiego nie zrobię. Kiedy jednak widzę autorów takich jak Gadowski, którzy odbierają honoraria z redakcji, występują w telewizjach i jeszcze proszą o wsparcie, moje sumienie trochę się uspokaja. Ja żyję tylko ze sprzedaży książek. Ta zaś jest uzależniona od decyzji politycznych, co widać choćby po składzie ekipy jadącej na targi we Frankfurcie. Nie zacząłem tej przygody po to, żeby poprzestać na komentowaniu wydarzeń z jakiejś niszy, nie zacząłem wydawać luksusowych, dobrze ilustrowanych książek po to, żeby były one tylko ciekawostką i zabawką, nie zacząłem pisać po to, żeby podrywać wreszcie ładne dziewczyny, jak to się przytrafiło Szczepanowi T. Czynię to wszystko z zupełnie innych powodów. Wiecie jakich…

Mili komentatorzy. Jeśli ktoś uważa, że moja ośmioletnia praca przydała mu się na coś, niech wesprze ten blog czym tam chce. Podaję numer konta i nic już więcej nie mówię. Poza tym może, że żebranina nie będzie trwała wiecznie, a tylko do momentu wyklarowania się sytuacji.

 

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

gabrielmaciejewski@wp.pl

 

Wszystkich, którzy niepokoją się swoją inwestycją w wydanie komiksu o Sacco di Roma informuję, że komiks na pewno się ukaże. Na jesieni zaprezentujemy pierwsze plansze. Tomek ma po prostu masę bieżącej roboty, a czas nie jest z gumy. Przepraszam za opóźnienia.

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

 



tagi: kino  propaganda  lewica 

gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2017 10:41
6     938    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
bolek @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2017 11:28

"Wojcieszek to przygłup"

Ale to spojrzenie... bezcenne :)

zaloguj się by móc komentować

betacool @bolek 25 sierpnia 2017 11:28
25 sierpnia 2017 12:02

On cały jest bezcenny...

http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21510479,rezyser-przemyslaw-wojcieszek-czuje-wspolnote-z-narodowcami.html

Najlepiej poszukać jego zdjęć. Ależ gość musi mieć kompleksy.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2017 12:36

Filmy jugosłowiańskie to były darmowe pornosy w tv peerelowskiej. Czysta anihilacja wierności małżeńskiej.

Saurę widziałem. Krew mnie zalała jak to zobaczyłem kiedyś w latach 1990.  

Owszem zkładam, bo nie widziałem jeszcze, że "Zerwany kłos" to pierwszy i jedyny anty-rewolucyjny, po "Pasji Chrystusa". Będę go musiał ściągnąć, bo w u nas, w stolicy polskiego ateizmu, nie pokażą go chyba nigdy. 

Ale są jeszcze filmy chińskie, owszem rewolucyjne ale to jest rewolucja organizacji klanowych i mafijnych, które klanowość i mafijność traktują jako poziom zero, wyjściowy, prawie jako nakaz moralny, od którego wszelkie interesy się zaczynają. Np. Grand Master i Final Master. Chyba są dostępne na cda. Oprócz choreografii dla nas czymś ciekawym jest tam obraz mafijności, obraz zakłamany i zniekształcony, bo szkoły sztuk walki z tradycjami pokazane są jako samodzielni gracze, istniejący w jakiejś pustce. Ale jednak częściowo jest to wyartykułowane. Filmy te ukrywają fakt, że np. Ip Man, mistrz który stworzył międzynarodową organizację sportową i urósł do rozmiarów legendy, miał za sobą klan bankierów. W zasadzie był jego odrzutem.

No i kobiety w tych filmach to nie są lalki erotyczne. Owszem ich godność wynika z przesłanek pogańskich, z przemocy i przynależności do mafii, ale to są damy.   

Napiszę coś o tych Chinolach, ale najpierw muszę zmóc Milewskiego.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2017 12:56

Na schemacie pięknej i szowinistycznych męskich bestii był oparty film Packinpacha "Nędzne psy". O tyle tam było ciekawie, że to były przygody Amerykanina ze stęchłymi Angolami...Ponoć nawet protesty były przed wpuszczeniem tego filmu na angielskie ekrany.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @betacool 25 sierpnia 2017 12:02
25 sierpnia 2017 16:42

Fantastyczny link.

Że czuje cwaniaczek wspólnotę z narodowcami?

I, z takim wielce czującym, gazownia robi wywiad...?

I żadnemu z tych kretynów (od robienia zdjęć ) i innych kretynów odpowiedzialnych za redakcję nie przychodzi do pustego łba, że Wojcieszek występujący w tym jakże charakterystycznym pasku od spodni, byłby przez narodowców zajechany na metrze kwadratowym w minutę. Pas od spodni to clou wywiadu opatrzonego zdjęciem. Żeby przeczytać całość trzeba wykupić jakiś dostęp, ale już z tego darmowego fragmentu tekstu widać, że gostek narodowców widział tylko w telewizorze.

Otóż jego pas od spodni jest czarny i bez tzw. kołeczka - takie pasy były dostępne tylko w zasadniczej służbie wojskowej związanej z wojskami lotniczymi oraz w milicji. Kołeczek, którego na pasie Wojcieszka brakuje sugeruje, że jest to pas żołnierza z poboru, lub zomowca. Stan zużycia jego pasa ( a te pasy są wielce żywotne i wytrzymałe ) sugeruje, że jest to jakaś pamiątka rodzinna. Kołeczek, którego bowiem brakuje, świadczyłby o służbie zawodowej noszącego.

I ten, według siebie, lubiany przez narodowców ( nie napiszę kto ) odwala przewały z Głombem i się tym chwali w powiatowych gazetkach: 

http://cojestgrane24.wyborcza.pl/cjg24/1,13,20498289,146964,Przemyslaw-Wojcieszek--Nikt-juz-nie-ma-zludzen--ze.html

Kto to jest Głomb i co to jest Legnica, nie będę pisał. Ogólnie dostępne.

O Legnicy bardzo ładnie się kiedyś wypowiedziała https://pl.wikipedia.org/wiki/Anda_Rottenberg, że w takim gównianym powiatowym miasteczku nic nie można zrobić.

I jak się tak poczyta i poskleja (za co Szanownych Państwa podziwiam i za co dziękuję ) to wyjawia się obraz takich Wojcieszków...

I obraz kretynów, którzy nieudonie go reklamują...

zaloguj się by móc komentować

stopfalszerzom @gabriel-maciejewski
25 sierpnia 2017 23:22

A tu przykład jakich filmów kręceniem zajmuje się dziś niemiecka młodzież - chyba pozytywny? W każdym razie pod względem warsztatowym bez zarzutu jak na produkcję amatorską. Coś rośnie i może być z tego całkiem poważne imperium kiedyś. Szkoda, że w Polsce nie powstaje dziś nic co by mogło konkurować z tym co robią Niemcy. 

http://stopfalszerom.blogspot.com/2017/08/niemiec-jednak-potrafi.html

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować