-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O prawdzie, nędzy i łamaniu konwencji

Nie mogę przestać myśleć o tym poniedziałkowym spektaklu, o tym Łysiaku i Zelniku i zastanawiam się czy ludzie są tak dalece skrzywieni emocjonalnie, żeby takie plewy brać za coś wartościowego. Myślę, że lata całe żenującego ubóstwa treści w jakim żyliśmy wszyscy, plus aspiracje do okoliczności uważanych za właściwe, a będących w rzeczywistości odpadami, stworzyły przedziwny duchowy konglomerat, który bulgoce niczym gnojówka podgrzewana od dołu i czasem eksploduje. Postaram się teraz rzecz całą wyjaśnić praktycznie. Jeśli Polak za komuny wiedział, że z jego życiem jest coś nie tak, to poszukiwał jakichś odniesień do lepszego świata. Jakichś widomych znaków, że gdzieś istnieje inne życie, a jego emanacje podbudują mu samopoczucie i podniosą jego znaczenie w oczach bliźnich. Cóż to były za emanacje? No, sami wiecie – puszki po zagranicznym piwie i pudełka po zagranicznych papierosach. Kiedy komuna się skończyła, wszystkie te skarby poszły w kąt, bo okazało się, że co innego jest ważne. Te nowe emanacje jednak były takimi samymi śmieciami, jak puszki po piwie, ale ludzie wierzyli, że one są autentyczne. Podobnie jak z przedmiotami uważanymi za luksusowe było z treścią i ideami. Cały rynek tak zwanej niezależnej literatury, kolportowanej w podziemiu, nadaje się dziś do śmieci. Ludzie powoli, w enklawach takich jak nasza, przekonują się, że jeśli sami czegoś nie zrobią dobrze, to tego po prostu nie będzie. Charyzmaty zaś i uwierzytelnienia mogą przyjść tylko od tych, którzy naprawdę w nas wierzą i naprawdę nas popierają, nie zaś gdzieś z daleka, z miejsca gdzie produkuje się kolorowe puszki i dłuższe nieco papierosy. Konstatacja ta nachodzi ludzi zwykle zbyt późno i kiedy uświadomią oni sobie, że taka jest niestety prawda, wpadają w panikę i zaczynają szukać czegoś co w istotny sposób wpłynie na ich percepcję i nie będzie w dodatku degradujące. To jest, jeśli człowiek oszukiwał się przez całe życie, w zasadzie niemożliwe, a na pewno bardzo trudne. Stąd taka uporczywa chęć obrony śmieci i fałszywych bożków. Rozmaici spryciarze doskonale zdają sobie sprawę z tego mechanizmu i dlatego produkowane przez siebie znaki i manipulacje opierają o coś, co ma znamiona wartości bezwzględnej i nie podlegającej dyskusji. Po to, by ludzie pogubieni i smutni, mogli łatwo odnaleźć drogę do prawdy. I tak jest z Łysiakiem. Jeśli ktoś chce przeżyć autentyczne wzruszenie, musi odkryć, że jego sztuka pod tytułem „Cena” to tak naprawdę nawiązanie do ostatniej wieczerzy i do stałej obecności Judasza w naszym życiu. Łał! Co za niezwykłe spostrzeżenie i jak wiele ułatwiające….Ja niestety nie mogę się otrząsnąć po obejrzeniu tej nędzy i dochodzę do wniosku, że największym triumfem onych jest wdrukowanie ludziom do głów, że prawda musi być nędzna. A nie dość, że nędzna to jeszcze łatwo rozpoznawalna. Wiara w to jest powszechna, podobnie jak wiara w to, że dyrdymały pisane na kolanie nawiązujące do wątków ewangelicznych muszą poruszać serca, umysły i łączyć jeśli nie pokolenia całe, to przynajmniej sąsiadów z jednej klatki schodowej. To było dobrze widać wczoraj w linku, który umieścił tu kolega onyx. Na profilu twiterowym pani Paczuskiej gromada ludzi z drżeniem serca dzieliła się swoimi emocjami związanymi ze sztuką Waldemara Łysiaka.

Proszę Państwa, sprawy są o wiele bardziej skomplikowane, a używanie i nadużywanie wątków biblijnych w sztuce, szczególnie tej oddalonej od Kościoła świadczy jedynie o nieczystych intencjach. Im bardziej ponadczasowym i „biblijnym” próbuje autor uczynić swe dzieło, tym jest to bardziej podejrzane i wcale niepiękne. Zdawało mi się, że są to sprawy oczywiste, ale jednak nie. Jesteśmy w emocjonalnym buszu i polujemy w nim na krety workowate za pomocą bumerangu i zaostrzonego patyka. Znaki, których używamy poza sferą sakralną, nie mają żadnego autonomicznego znaczenia, są jedynie próbą podniesienia samooceny w oparciu o koncepcje przypisane z istoty świętości. Im głupiej i bardziej beznadziejnie wygląda nasze życie tym większy pęd do tego, by nadać mu znamiona świętości. Nie niezwykłości nawet, ale świętości. I to jest zauważalna wszędzie. W zasadzie w literaturze nie ma już miejsca na prosty opis czynności nie będących rytuałem, albo kopulacją. Może jeszcze mordobicie wchodzi w grę. Wszelka inna aktywność została wyeliminowana. I tak obserwator i konsument treści miota się od udawanej świętości do zmanipulowanego i nieautentycznego grzechu mieszając jedno z drugim i szukając odpowiedzi na tak zwane pytania egzystencjalne. Dawno, dawno temu, jeszcze w salonie24 doradzałem ludziom przeżywającym takie stany, żeby nauczyli się rysować kotka. To bardzo pomaga i prostuje drogi. Takie zwyczajne, proste narysowanie kotka na kartce. Nie oglądanie moralnych dylematów Łysiaka. Skoro to, co tworzymy poza sferą sakralną nie ma znaczenia, a my sami buntujemy się przeciwko obecności sacrum w naszym życiu, to znaczy, że nie tworzymy żadnej autonomicznej cywilizacji. To jest czytelne i proste jak włos Mongoła. I być może o to właśnie chodzi, żebyśmy próbowali w sposób krępujący i nędzny adaptować na własne potrzeby Ewangelię, defasonując ją jednocześnie jakimiś filozofiami kolportowanymi przez indywidua podejrzane i wrogo nastawione. Konglomerat taki daje bowiem wielu z nas poczucie bezpieczeństwa, a może nawet i spełnienia. Na pewno zaś utwierdza w przekonaniu, że z ich życiem i ich postępkami wszystko jest w porządku. Ja tu nie mam zamiaru poddawać ocenie niczyjej moralności, a jedynie estetyczne fascynacje. Te bowiem są przedmiotem moich zainteresowań istotnych, albowiem z nich czerpię dochody. Nie mogę więc, będąc w takich okolicznościach, zostawiać bez komentarza publikowanej masowo nędzy, której konsekwencją jest deprawacja estetyczna wielkich mas ludzi. To psuje rynek i psuje interes. Jeśli w dodatku za tymi projekcjami stoją pieniądze państwowe, albo pieniądze wielkich koncernów, mam wręcz obowiązek przeciwstawiać się tym trendom. Tak być nie może. To znaczy urzędnik nie może decydować o tym co na rynku treści jest wartościowe, a co nie. Może o tym decydować człowiek, który na tym rynku jest stale i odnosi sukcesy mimo trudności i uporczywego zamilczania. Tak sądzę i zdania nie zmienię. Doszliśmy teraz do bardzo ważnego momentu w tak zwanej polityce kulturalnej państwa - ona jest niemożliwa bez rynku. Niemożliwa, albowiem z istoty jest niewiarygodna. A skoro jest niewiarygodna to jest także degradująca dla twórców i publiczności. Stawia ich na poziomie Aborygenów polujących na te workowate krety. O tym, że polityka kulturalna państwa jest niemożliwa bez rynku wiedzieli politycy III republiki, którzy mieli zamiary i narzędzia poważne. Nasi nie rozumieją nawet co to jest rynek. A zrozumienia tych spraw nie ułatwia im akademia, której zdaje się, że wystarczy przejąć budżet i wydać katalog albo napisać recenzję i sprawa jest załatwiona. Otóż nie. Musimy zacząć od zdefiniowania sukcesu, a ten definiuje się prosto – efekty polityki kulturalnej państwa muszą być zauważane za granicą. I teraz doprecyzujmy – nie chodzi nam o uwagę środowisk reprezentowanych przez Andę Rottenberg, bo te mamy w dupie i to one stoją za systemową nędzą i jumą państwowych pieniędzy. Interesuje nas publiczność, a jeśli, jak mówią, takiej nie ma, bo wszyscy są sformatowani, sukces musi być zdefiniowany jako wychowanie dla siebie publiczności w krajach obcych. Zrobili to kiedyś Czesi wychowując sobie w Polsce grono miłośników czeskiej prozy, zaangażowali do tego przedsięwzięcia dziennikarzy gazowni i wskazali tym samym skuteczną metodę. Czy polityka kulturalna państwa zmierza w tym kierunku? Nie. Ona zmierza w całkiem gdzie indziej. Oto zaproszono do Torunia, jakąś amerykańską satanistkę, która za pieniądze ministerstwa robi taki happening, że siedzi przy stole i gapi się w oczy przypadkowym ludziom, a oni coś w tym czasie przeżywają. To jest festiwal indywidualnych deficytów, to jest uliczny striptiz połączony z pokazywanie blizn wojennych i na to zgody być nie może, a jednak jest. Cóż owa zgoda oznacza? No to, że poza złodziejstwem nie ma w Polsce żadnej koncepcji na promowanie zjawisk kulturalnych. Promowanie – mówię wyraźnie, nie politykę, bo o polityce to panowie z ministerstwa nie mogą nawet śnić. Na tym kończę, bo hałas z łazienki dobiega straszliwy, skuwają posadzkę. Po południu wrzucę do sklepu trzy nowe książki.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl



tagi: polityka  państwo  kultura  sacrum 

gabriel-maciejewski
6 marca 2019 10:13
29     2500    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
cbrengland @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 10:42

Widziałem tutaj kiedyś przejeżdżający autokar mający na bokach wypisany tekst ogromnymi czcionkami:

SUMMER CZECH SYMPHONIC  MUSIC FESTIVAL

Bo się da, tylko trzeba chcieć, pani Gliński. Wake up!

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 10:42

Gabriel robisz się znany "czubki" przychodzą regularnie. 

Ja myslę, że brak odpiwiedzialności za to co się robi jest najbardziej wspólny im wszystkim. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 10:44

Napisałeś rzeczy absolutnie fundamentalne. Wychowanie dla siebie publiczności. A to co nazywa się polityką kulturalną naszego państwa, jest skierowane przeciwko nam. 

Trudno cokolwiek dodać do Twojego tekstu bo jest po prostu kompletny. 

.

Za chwilę będę mieć SN tylko na podglądzie z telefonu, awaria u mnie

.

 

zaloguj się by móc komentować

maciej-kazimierz @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 11:31

Polityka kulturalna ostatnich lat to chyba największa porażka rządów PiS. Ekonomicznie jest nawet powyżej moich oczekiwań - dało radę ograniczyć złodziejstwo i gospodarka się nie zawaliła (a można by się tego obawiać, bo także zwykłe firmy oszukiwały w podatkach, więc mogły stracić konkurencyjność).

Do tematu - nie ograniczono dotacji na różne antypolskie akcje, a to co się robi w ramach akcji patriotycznych, to Gospodarz opisał, bo "normalny człowiek" po jakimś czasie będzie się wstydził tam zaglądać.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 11:37

" poza złodziejstwem nie ma w Polsce żadnej koncepcji na promowanie zjawisk" - jakichkolwiek i to w każdym obszarze życia społecznego.

zaloguj się by móc komentować

atelin @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 11:38

"Ja niestety nie mogę się otrząsnąć po obejrzeniu tej nędzy i dochodzę do wniosku, że największym triumfem onych jest wdrukowanie ludziom do głów, że prawda musi być nędzna. A nie dość, że nędzna to jeszcze łatwo rozpoznawalna."

Łysiak może się niektórym wydawać górnym rejestrem i szczytem "exclusivu" - od dyrektora telewizji począwszy, na oglądającym to słoiku skończywszy. Ale mam wrażenie, że gdyby nie popyt ("Klan" - dwa miliony w piku), to takich gówien, o których niejedna mówi, że pokazuje prawdziwe życie, by po prostu nie produkowali. TVN powstał w 1998 roku. Rok później jego twórca/ojciec Walter w gazecie wyborczej udzielił wywiadu, w którym jasno powiedział: "mogę przez godzinę puszczać w telewizji żyrandol i ludzie będą to oglądać". Mną to wtedy wstrząsnęło, teraz już nie. A niesienie kaganka to niewdzięczne zajęcie - ludzie go nie chcą.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 12:10

>>> No to, że poza złodziejstwem nie ma w Polsce żadnej koncepcji na promowanie zjawisk kulturalnych... <<<

Ja od dłuższego czasu - zwłaszcza obserwując obchody 100lecia tzw. niepodległości - przekonuję się, że w dziedzinie działalności kulturalnej Polska nie ma żadnej suwerenności, że gwarancją sprawowania władzy przez PiS jest brak autonomii w tym zakresie i przekonuje mnie w tym nieusuwalność Glińskiego oraz Gocwina czy to, co się dzieje w ministerstwie edukacji.

Jeśli Polacy poprzez różne inicjatywy, nie bojąc się błędów, sami nie zaczną ustalać co jest kulturą na którą warto poświęcić czas, a co nią nie jest, to jesteśmy jako naród w sytuacji beznadziejnej. Ze strony rządu bowiem nigdy się dobrych inicjatyw nie doczekamy. Na mój rozum dziedzina tzw. działalności kulturalnej rządu jest najbardziej kontrolowaną sferą przez różne centra globalne i jest to cena za sprawowanie władzy. Trzeba to sobie wreszcie otwarcie powiedzieć.

Jesteśmy jakby to powiedział - tak tutaj przez niektórych o okropne grzechy obrzydłe niebu oskarżany - papież Franciszek poddawani bezwględnej kolonizacji ideologicznej. Dla mnie więc zero zdziwień. Dziwię się tylko, że Coryllus się dziwi i modlę się, aby miał siły robić to, co robi.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @maciej-kazimierz 6 marca 2019 11:31
6 marca 2019 12:42

I dlatego nacisk edukacyjno-kulturowy jest skierowany na to, aby było coraz mniej normalnych.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @gabriel-maciejewski
6 marca 2019 12:45

Satanistkę to chyba CSW i miasto Toruń zaprosiły, ale event ma cele dalekosiężne, niekoniecznie z dwutygodniowym siedzeniem w milczeniu przy stole związane. Dostałam właśnie smsa, informującego że owa wiedźma lat 71 ma zorganizować w toruńskim CSW, podczas wernisażu, okultystyczne rytuały, poddające Polskę szatanowi !Do tego dołączona jest prośba o modlitwę ojca Mirosława z Niepokalanowa (od  Sztafety Różańcowej). Nie wiem, czy to prawdziwa prośba, czy forma reklamy, bo Gazownia już od jakiegoś czasu podgrzewa atmosferę przedwystawową, pisząc o specjalnych środkach bezpieczeństwa w związku z wernisażem, tudzież o 92 biletach wstępu dla wybranych a 500 zł jeden.

Tu są linki o spec - wystawie i spec -  środkach:

http://torun.wyborcza.pl/torun/7,48723,24518887,specjalne-srodki-bezpieczenstwa-przed-wystawa-mariny-abramovic.html

http://www.radiopik.pl/6,76642,przed-wystawa-mariny-abramovic-torunskie-csw-jak

A tu o obrzydliwych "performansach" owej istoty, o niewątpliwie satanistycznych nawiązaniach:

http://www.prisonplanet.pl/polityka/quotgotowanie_duszquot,p815060474

https://www.youtube.com/watch?v=Pf3FnUDoCrI

zaloguj się by móc komentować

tadman @atelin 6 marca 2019 11:38
6 marca 2019 12:47

Ostatnio oglądałem film produkcji BBC o Narodowym Parku Yosemite w USA. Ciekawe i nienaganne technicznie zdjęcia o różnych porach roku i dnia, przy różnej pogodzie. Zdynamizowanie obrazu osiągnięto przez stosowanie zdjęć poklatkowych ze zmieniającym się punktem obserwacji lub/i stosowaniem przybliżeń. Do tego komentarz czytany przez panią Czubównę. Przemysł uruchomiony przez Davida Attenborough ma się dobrze.
A my chcemy dać reszcie świata produkcje pana Mieczkowskiego - patrioty teatralnego (copyright by betacool), czy produkcję dua egzotycznego Łysiak - Zelnik. Abyśmy tylko zdrowi byli.

zaloguj się by móc komentować


atelin @tadman 6 marca 2019 12:47
6 marca 2019 13:14

Też oglądałem te cztery pory roku w Yosemite..., z opadniętą szczęką.

zaloguj się by móc komentować

atelin @tadman 6 marca 2019 12:47
6 marca 2019 13:18

"A my chcemy dać reszcie świata produkcje pana Mieczkowskiego - patrioty teatralnego...". Może uściślijmy: czy Panu nie chodziło przypadkiem o reżysera Mieszkowskiego? Tego z fryzurą z lat siedemdziesiątych?

zaloguj się by móc komentować

bendix @atelin 6 marca 2019 13:18
6 marca 2019 13:23

Właśnie też się zastanawiam od jakiegoś czasu dlaczego nikt nie prostuje nazwiska tego typa? Wyjątkowa...

zaloguj się by móc komentować

tadman @atelin 6 marca 2019 13:18
6 marca 2019 13:37

Tak, oczywiście. Mieszek pomyliłem z mieczem, co za wstyd. ;)

zaloguj się by móc komentować

Draniu @tadman 6 marca 2019 12:47
6 marca 2019 14:25

No i jeszcze mamy w tym towarzystwie, guru TV Marzene Paczuską w pieknym kapeluszu z duzmy rondem i oczywiscie w okularach  ,ktora tę fikcję panow impotentów poleca jako spektakl historyczny..  Dobrze ,ze ksiazka  " Buka u psyhiatry" "  pojawiła się , bo faktycznie mozna zwariować od ofert naszych certyfikownych specow od szerzenia kultury idotów.. 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @tadman 6 marca 2019 12:47
6 marca 2019 14:30

Widzialem film, a raczej kilka filmow, o roznych porach roku, ale w parku Narodowym Yellowstone. Fantastyczne.

A potem zobaczylem polski film przyrodniczy o jakichs ptakach na Roztoczu bodajze. Lesnikowi towarzyszyl, chyba dla uatrakcyjnienia filmu, Zbigniew Zamachowski. Glod i mizeria.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Szczodrocha33 6 marca 2019 14:30
6 marca 2019 14:38

To jest robione specjalnie. Tak ma być, czyli Polska to nienormalność. I to za Tuska, jak i Kaczyńskiego. Już to teraz wiemy.

Kurtyna w dół.

zaloguj się by móc komentować

tadman @Szczodrocha33 6 marca 2019 14:30
6 marca 2019 14:58

Coś mylę się za często, bo szło o National Park Yellowstone i w nim cztery pory roku. Szkoda, bo widziałem go dopiero od połowy.

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @mniszysko 6 marca 2019 12:10
6 marca 2019 18:01

Uwagi Ojca w kwestii uwarunkowan i bezwzgednie egzekwowaniej polityki kulturalnej pod rzadami PiS sa celne.  

Natomiast Franciszka deklaracja pozostaja tylko nia.  Wystarczy ustalic z jakimi srodowiskami ma najblizsze kontakty i jakimi ludzmi sie otacza.  Tam sa takie postaci jak Sachs, Bono, Bonino, Bauman, nie mowiac o politykach czy promotorach homoseksualizmu.  Globalisci czyli wlasnie kolonizatorzy ideologiczni lub ich fellow travelers.  Z tych inspiracji i uzalezniej wlasnie Laudato si i zamiast obrony chrzescijanskich korzeni radykalna promocja inwazji islamskiej.   Franciszek deklaruje rozne rzeczy, czesto przeciwstawne sobie, jak przystalo na peroniste.   Po owocach (i ludziach jakich preferuje i promuje) mozna go poznac.

zaloguj się by móc komentować


Paris @mniszysko 6 marca 2019 12:10
6 marca 2019 18:35

Genialny wpis Gospodarza...

... i genialny komentarz, prosze Mniszyska... nic dodac - nic ujac  !!!

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @gabriel-maciejewski
7 marca 2019 01:34

"Skoro to, co tworzymy poza sferą sakralną nie ma znaczenia, a my sami buntujemy się przeciwko obecności sacrum w naszym życiu, to znaczy, że nie tworzymy żadnej autonomicznej cywilizacji. /.../ I być może o to właśnie chodzi, żebyśmy próbowali w sposób krępujący i nędzny adaptować na własne potrzeby Ewangelię, defasonując ją jednocześnie jakimiś filozofiami kolportowanymi przez indywidua podejrzane i wrogo nastawione." 

Z mojej branży:

https://www.google.com/search?rlz=1C1GGRV_enPL751PL751&q=maciej+%C5%9Bwieszewski+ostatnia+wieczerza&tbm=isch&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwi5uYTD4-7gAhWNCuwKHeCRDasQsAR6BAgGEAE&biw=1366&bih=657#imgdii=LoZTqKIazoQQsM:&imgrc=Y0D3X9pCcII_3M:

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @tadman 6 marca 2019 14:58
7 marca 2019 01:50

Tak, Brytyjczycy naprawde potrafia robic takie filmy. Po mistrzowsku.

I dlatego wydaje mi sie, ze pomysl naszego gospodarza o zrobieniu filmu [jednego czy nawet calego cyklu] o polskich malarzach - pejzazystach i dystrybucja takiego filmu w Korei, Japonii, jest znakomity.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @mniszysko 6 marca 2019 12:10
7 marca 2019 05:33

Zapewne nie jest to cena jedyna. Ale za to bardzo widoczna i wiele nas kosztująca.

zaloguj się by móc komentować

MarcinD @tadman 6 marca 2019 12:47
7 marca 2019 09:19

Mam to też na Bluray i puszczałem też dzieciom. Robi piękne wrażenie. W ogóle produkcje BBC na temat natury i świata zwierząt oferują przednią jakość. Ale jaki oni tam mają na to budżet.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
7 marca 2019 09:54

"To jest festiwal indywidualnych deficytów, to jest uliczny striptiz połączony z pokazywanie blizn wojennych"

Nie. To jest pokazywnie blizn wojennych przez bieliznę powojenną. Deficyty niestety stają się zbiorowe, a niektóre już są.

"i na to zgody być nie może, a jednak jest. Cóż owa zgoda oznacza? No to, że poza złodziejstwem nie ma w Polsce żadnej koncepcji na promowanie zjawisk kulturalnych."

...............

"Oto zaproszono do Torunia, jakąś amerykańską satanistkę, która za pieniądze ministerstwa robi taki happening, że siedzi przy stole i gapi się w oczy przypadkowym ludziom, a oni coś w tym czasie przeżywają."

Sam widzisz, że bumerang, mimo że nie na tą panią (bo biednieńka ona jest z tymi swoimi oczętami, które "kłamać nie mogą"), to jednak czasem się przydają. Do czego? Do uchwycenia jakiegoś konkretu. Taki męski deficyt, ten bumerang ma się rozumieć. Ot, ona umi wytrzeszczać oczęta a ja jestem master bumerang. Jak go szmyrgnę, to poleci, że aż miło. Na szczęście są jeszcze inne konkrety. Np. różaniec, rzecz jak najbardziej konkretna i fizyczna, ale nie tylko. Jest czego się uchwicić i podciągnąć. 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @KOSSOBOR 7 marca 2019 01:34
7 marca 2019 10:43

Fragment jako żywo przypomniał mi "scenę" z braterskiej rozmowy Iwana z Aloszą (Karamazow).  Niby o to samo chodzi, Tyle że u Dostojewskiego da się to jakoś czytać i nie odczuwa się przy tym  żadnego dylematu. Ceny czytać (a co dopiero oglądać) się nie da. Prymitywizm schowany za "subtelną intrygą", gdzie za subtelność robi "błyskotliwe" niedopowiedzenie, mające na celu  pobudzenie fantazji. Szkoła uwodzicieli 

Nawiązując do poprzedniej notki gospodarza. Łysiak obok tego że lubuje się w skrajnych przypadkach/marginesach jako wyznacznikach rzeczywistości, oraz ich seksualizacji (dla podgrzania atmosfery), to często i gęsto wykorzystuje krzywdę dzieci, licząc na szczery i sprawiedliwszy od samego Boga bunt czytelnika przeciwko tak niesprawiedliwemu urządzeniu świata. Nie przeszkadza mu to jednak ubierać przemoc w atrakcyjne (a nawet wzniosłe) treści/formy. 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Szczodrocha33 7 marca 2019 01:50
7 marca 2019 20:33

No prosze...

... a juz myslalam, ze tylko w mojej glowie  CIAGLE  zyje ten pomysl Gospodarza o zrobieniu filmu o polskich malarzach - pejzazystach...

... to naprawde bylby  HICIOR  !!!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować