-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O potrzebie uznania

Tytuł dzisiejszej notki podsunął mi Georgius, który umieścił wczoraj w komentarzu zupełnie fanatstyczne zdjęcie jeleni w wysokiej trawie. Ja zaś zacznę do anegdoty, takiej bardziej ponurej. Mieliśmy w podstawówce kolegę, nie zdradzę jego prawdziwego imienia, ale nazwijmy go tu Mietkiem. Był to chłopiec żywiołowy i pewny siebie, a pochodził z rodziny, która dziś zyskałaby miano patologicznej. Bardzo wcześnie przekroczył on granicę, za którą, jak to mawiano w dawnych czasach, nie było na niego kary. To znaczy wszelkie szykany łącznie z biciem po tyłku nie robiły na Mietku wrażenia. On się z tego śmiał i uważał, że wszystko jest w najlepszym porządku, albowiem dzięki tym karom uzyskuje to, czego pożądał najbardziej – uznanie kolegów, a także uwagę dziewcząt. Koledzy go lubili, bo nie było takiego szaleństwa, na które by się nie porwał, a dziewczyny uważały go za świra, ale mimo wszystko patrzyły na niego, choć był brzydki jak noc w listopadzie. Co takiego wyczyniał Mietek? Mniej więcej to samo, tylko w mniejszej skali, co dziś robi Wardęga. Chował się w malutkiej szafce stojącej przy wejściu do pracowni fizyki i kiedy pani ucząca tego przedmiotu przechodziła obok, wyskakiwał nagle z krzykiem przyprawiając tę biedną kobiecinę o zawał niemal. Smarował sobie ręce jakimś czarnym mazidłem i szedł przywitać się z dyrektorem. Robił inne jeszcze rzeczy, ale już nie pamiętam dokładnie jakie, a zmyślać nie chcę. Najsłynniejszym wyczynem Mietka był udział w napadzie na lokal o nazwie „Jagienka”, który mieścił się przy ulicy Stężyckiej, na piętrze. To był sławny w całym mieście lokal, w którym mieszkańcy osiedla Wiślana, prali się po mordach i wybijali sobie zęby. Nikt z tak zwanych przyzwoitych ludzi tam nie chodził, ale wielu moich kolegów przesiadywało tam ciągle. Historię napadu na „Jagienkę” znam z trzeciej ręki, więc mogę coś pokręcić. Opowiadała ją mojej matce, dumna z syna, osadzonego już w jakimś zakładzie, matka Mietka. Kobieta ta była sprzątaczką w biurze, gdzie pracowali moi rodzice. Otóż Mietek, kiedy skończył podstawówkę stał się członkiem młodocianego gangu. Ten gang, o którego członkach nic nie wiem, dokonał właśnie owego napadu. Ja zaś dokonam tu rekonstrukcji zdarzeń. Nie mogło być inaczej, a tak jedynie – złodzieje chcieli okraść lokal i uciec gdzieś nad morze, by tam za zrabowane pieniądze bawić się wesoło. Niestety wzięli ze sobą Mietka. Ten widząc, że jest w przestrzeni, która normalnie nie gwarantuje bezkarności, bo nie dość, że to lokal publiczny, to jeszcze można dostać po mordzie od jakiegoś stałego bywalca, zupełnie oszalał, bo poczuł ten znany mu już ze szkoły zew wolności w żyłach. Zdemolował „Jagienkę” i mimo przestróg kolegów, pozostawił mnóstwo śladów, na koniec zaś – uprzedzam, że wiem to z trzeciej ręki – zrobił na środku lokalu kupę. Wszyscy zostali schwytani już następnego dnia. Dlaczego ja o tym piszę? Z dwóch powodów. Po pierwsze – rozmawiałem kiedyś z moim kolegą Robertem, który lepiej pamięta tamte czasy niż ja i doszliśmy do wniosków zadziwiajacych. Przy tak dużym nasyceniu miasta funkcjonariuszami, tajniakami, wojskiem w końcu, wszyscy wiedzieli, że jest powszechne i jawne pozwolenie na bandytyzm. Mietek był bezkarny i on to wiedział. Wiedzieli też inni, którzy wprost z szeregów różnych grup werbowani byli do struktur tajnych. Dla niepoznaki jedynie urządzano ten cały cyrk z opowieściami o dobrym wychowaniu, co z ciebie wyrośnie chłopaku i takie tam, inne historie. Służyło to wyłącznie temu by zamaskować istotny cel istnienia społeczeństwa socjalistycznego, to znaczy utrzymanie wewnętrznej dyscypliny. Tę zaś, jak zawsze utrzymuje się strachem. Strach było znaleźć się wieczorem w niektorych dzielnicach i strach było wejść do „Jagienki”, mimo że na mieście pełno było zawsze milicji, a prawo działało szybko i bezlitośnie. Po co była ta dyscyplina? Społeczeństwo socjalistyczne to społeczeństwo producentów, dla którego konsumpcja musi być luksusem i wiązać się do tego jeszcze z jakimiś extra przeżyciami. I tak – kupno wódki przed 13 było w pewnym momencie niemożliwe, wyprodukowanie jej we własnym zakresie było karane, a do „Jagienki” wchodzili tylko najodważniejsi. I nie mówcie mi, że to jest fałszywy schemat. Społeczeństwo producentów musi stawić się na 7 do pracy i nie tracić czasu na głupstwa, musi wyrabiać normy i współzawodniczyć, a nie opowiadać sobie dyrdymały o tym, jak było na niedzielnym spacerze z rodziną. Niby gdzie jeden z drugim miałeś wyjść z tą rodziną? Na Stężycką? Zeby gości z „Jagienki” spotkać? Żarty.

Wniosek powyższy posłuży mi teraz do opisu sytuacji w blogosferze, a konkretnie w portalu Szkoła nawigatorów. Wczoraj z rana czułem się jak uczestnik napadu na „Jagienkę”, który usiłuje powstrzymać Mietka przed zrobieniem kupy na samym środku sali. Zobaczcie – pomimo stalej obecności milicji, tajniaków, a także wojska, mamy powszechne pozwolenie na bandytyzm w blogosferze i Mietek, tak samo jak przed laty czuje się bezkarny. Więcej, on jest całkowicie pewien, że obecność w SN należy mu się jak psu micha, a kupa na środku to jego święty obowiązek, przed wykonaniem którego powstrzymywać mogą go tylko ludzie podli i niegodni. I tak jest ze wszystkimi Mietkami, którzy tu zaglądają. Wczoraj ku mojemu nieopisanemu zdziwieniu dowiedzialem się, że tylko dzięki jednemu z kolegów posiadałem unikalną wiedzę dotyczącą tworzenia wydawnictwa, przez co mam dzisiaj ten swój biednieńki sukces. Jeden z usuniętych stąd za różne wygłupy w stylu Mietka troli, zalogował się pod innym zupelnie nickiem, po to tylko, żeby napisać iż uważa za wielką stratę brak w naszym portalu ludzi takich jak A-tem, Tomek Gwincińśki, ślepa mańka i ktoś tam jeszcze. I niczego w jego oglądzie sprawy nie zmienił fakt, że dwaj pierwsi wymienieni, mogą się tu logować i komentować skolko ugodno, nikt ich nie zablokował i nie wyrzucił. Ślepa mańka zaś, ewidentny milicyjny prowokator, pilnujący, żeby na Stężyckiej zawsze było niebezpiecznie i nikt tam nie mógł chodzić ze strachu przed gośćmi z „Jagienki”, wyleciał jak najbardziej słusznie. Nie jesteśmy już bowiem społeczeństwem producentów, a wódkę można kupować gdzie się chce i kiedy się chce. „Jagienka” zaś jest od dawna zamknięta, a całe osiedle Wiślana, z przyległościami, to dziś jeden z bezpieczniejszych obszarów w mieście.

Po co oni to robią? Czy po to, żeby zyskać uznanie? Zapewne część z nich ma właśnie taki cel – żeby zyskać uznanie kolegów i zwrócić uwagę dziewczyn. A niechby nawet uważały ich one za świrów, co to ma za znaczenie...Są też zapewne i inne cele, dużo poważniejsze, takie jak uporządkowanie kanałów dystrybucji treści i odpowiednie ich sprofilowanie, tak żeby łatwiej było zarządzać emocjami. Stąd też, kiedy wyciągam taki wniosek, nie mogę zgodzić się, by nasi autorzy, czy to powodowani zmęczeniem, czy też lenistwem, uciekali się do konwencji rozpoznawalnych przez Mietka i jego kolegów z gangu, a także przez milicje pilnującą osiedla. Nie możemy emitować treści w rejestrach dla tych ludzi zrozumiałych, bo wtedy zrobią nam kupę nie w lokalu, ale na głowie. I to jest cel główny. Do jego realizacji zaprzęga się nie tylko ludzi z dysfunckajmi, nie tylko prostych funkcjonariuszy zwanych czasem krawężnikami, ale także osoby o znacznie podwyższonym progu ambicji, które tu wchodzą i nie rozumiejąc niczego, albo niewiele, domagają się już od drzwi szacunku, z uznaniem w pakiecie rzecz jasna. Nie serwujemy takich usług, chcę to powiedzieć wyraźnie. Uznanie i szacunek trzeba sobie zdobyć samemu, ja go nie sprzedaję i nie rozdaję. Niedobrze jest przy tym atakować stałych i wiernych komentatorów, licząc na to, że pojawią się jacyś nowi, lepsi. Nie pojawią się, bo komentatorzy to w ogóle specyficzna grupa, jest ich kilkunastu lub kilkudziesięciu najwyżej i wielu z nich ma tu robotę zleconą. Tym ostatnim wydaje się, całkowicie fałszywie, że oni będą decydować o kształcie dyskusji w portalu, wystarczy, że zrobią kupę. Nie będą, bo o tym kształcie decydują tak naprawdę ci, którzy tu przychodzą, czytają i nie komentują. No, ale to jest, całe szczęście ten obszar wiedzy, do którego Mietki nie mają dostępu. Jest to wiedza hermetyczna z punktu widzenia Mietka.

Zdumiewa mnie jeszcze jedno – fakt iż ludzie ci są obecni na wszystkich innych portalach społecznościowych w twirtterem włącznie, są obecni pod różnymi nickami, ale nie potrafią sobie odpuścić Szkoły nawigatorów. Ludzie, to jest tylko – jak mawiał Sowiniec – margines internetowej niszy. Idźcie robić swoje kupy gdzie indziej...taka sugestia, całkiem niewinna.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl



tagi: blogosfera  sukces  trole  uznanie  szacunek 

gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2018 08:08
8     1789    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
onyx @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2018 09:16

Żaden szanujący się Mietek nie odpuści takiego miejsca jak SN bo tu się coś dzieje i każda kupa jest widoczna. Na Twitterze choćby się nadymał to marne szanse na jakąś większą karierę, zniknie w rwącym potoku. Nic nie poradzisz, co jakiś czas będziesz musiał tak czy siak porozstawiać klasę po kątach a co wyrywniejszym dać po łapach. Ale porównując do innych miejsc tu jest kultura i sielanka nawet jak Mietek czasem wpadnie w tango i damy się razem z nim ponieść temu "zewu wolności".

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2018 09:21

Byłby zapomniał

 

Przypominam także, że że w czwartek 23 sierpnia w Zielonej Górze, przy ul. Zjednoczenia 92 , w studiu TV odbędzie się mój wieczór autorski. Początek o 18.30, wstęp wolny

 

Dziś jadę do telewizji WPolsce i o 13 z minutami będę miał tam pogadankę z Józefem, tak jak drzewiej bywało

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2018 09:54

A wiadomo o czym bedzie pogadanka z Jozefem, czy to niespodzianka?

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @gabriel-maciejewski
20 sierpnia 2018 10:07

Tak zupełnie nie w temat dzisiejszego tekstu i chociaz sam napisałem nawet wczoraj, ze nie powinno sie pisać komentarzy, by tylko je pisac i nie na temat tekstu notki, przede wszystkim, nie potrafię się nie podzielić tym, co znalazłem na portalu pch24.pl, a o czym juz nie raz wspominałem, ostatnio bodaj w zwiazku z filmem którejś z ostatnich części Wojen Gwiezdnych, bo właśnie w tym miejscu, na Skellig Michael kończy sie film, probujac przejąć naszą, katolicką historię

 Irlandzcy mnisi ratowali świat. Kto dziś podąży ich drogą?

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 20 sierpnia 2018 09:21
20 sierpnia 2018 11:56

Extra  !!!

Dobrego tygodnia, Panie Gabrielu... udanego wieczoru autorskiego i pelnej sali sluchaczy.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @onyx 20 sierpnia 2018 09:16
20 sierpnia 2018 14:27

Bez moderowania dyskusji i ciągłego przypominania  do kogo nalezy portal i kto tu rzadzi , niestety trolli ,Mietków  itp. nie da się uniknąć. Zimny kubeł wody dla blogerow oraz komentatorów jest wskazany. SN nie jest samograjem, nad wszytkim trzeba czuwać. A Coryllusowi doskonale to wychodzi i chwała mu za to.

zaloguj się by móc komentować

DrWall @Draniu 20 sierpnia 2018 14:27
20 sierpnia 2018 16:48

Obowiązek czuwania także nas się tyczy. Żeby nie dać się brać na lep taniego alkoholu i chętnych panienek, bo poźniej kończy się w komisariacie. I wielkie zdziwienie, że jak to, jak ja przecież chciałem dobrze?!

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @DrWall 20 sierpnia 2018 16:48
20 sierpnia 2018 20:24

daleko nie każdy z Mietków chce dobrze.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować